/s0001.djvu

			. I 
; , r 



 


. 


D UJ3IE1
KA 


,., 


OKRESIE 


OKUPACJI 


1939 


1944 R. 


Foczątki ruchu konspiracyjnego w latach 1939-1944 
sięgają prawdopodobnie m-ca października 1939 r. 
W każdym razie w drugiej połowie listopada 1939 r. 
nauczyci el Szkoły Powszechnej w Dubi ence Etlward Szubartowski 
zaczął go organizować wśród młodzieży harcerskiej w ramach 
Szarych Szeregów działających w bezpośrednim powiązaniu ze 
Służbą Zwycięstwa Folski . 
Do Szarych Szeregów wciągnięta została młodzież kształ- 
cąca się w szkołach średnich, aczkolwiek nie tylko, bowiem 
do tej organizacji wstępowała też młodzież posiadająca 
lko 
wykształcenie w ramach szkoły powszechnej. Wiek tej młodzieży 
mieścił się w granicach 15-18 lat. W miesiącu grudniu 1939 r. 
Edward Szubartowski zbierał tę młodzież w swoim pokoju po 
kilka osób w mieszkaniu państwa Faterskich, u których 
mi eszkał i zapoznawał ją z organi zującym się ruchem konspi- 
racyjnym na naszym terenie. Mówił o powstaniu tajnej organi- 
zacji wOjskowej, której komendantem został Bolesław Sadaj. 
Był to pierwszy komendant Służby Zwycięstwu Polski. W wieczór 
sylwestro
J 1939 roku pięciu harcerzy z Szarych Szeregów zło- 
żyło przysi ęgę. 
Inni druhowie przysięgą składali w innym czasie. Chodziło 
o zachowanie warunków konspiracji. 


Skład dubienieckiej 
następujący: 
1. Edward SzubartO\\Tski 
2. Wacław Jar'Jszyński 


organizacji Szarych Szeregów był 


3. Antoni Wójtowicz 
4. Krzysztof Hójtowicz 
5. Eugeniusz Kościuk 


- ps. "Fapuas" 
- ps. "Longinus Podbipięta ll miesz- 
kaniec Starosiela koło Dubienki 
, ps. "Zołza", mieszkaniec Dubienki 
- mi eszkani ec Dubi enki 
- ps. liSowa", mieszkaniec Dubienki
		

/s0002.djvu

			2 


6. Stanisław Antoniewicz - ps. "Zielonka", mieszkaniec Dubienki 
7. Leonard Basaj - mieszkaniec Holender 
8. Leonard Góźdź - mieszkaniec Grobelek 
9. Jan Łabędzki - ps. "Lupus", mieszkaniec Rogatki 
Edward Szubartowski "Papuas" zaznajomił członków organi- 
zacJ
 z zadaniami, jakie na nich ciążą w związku z przystą- 
pieniem do organizacji podziemnej. Organizacja dubieniecka 
Szarych Szeregów działała w tak zwanych "Bojowych Szkołach", 
zajmujących się propagandą antyhitlerowską, zdejmowaniem 
emblematów niemieckich, wywiadem i jak to wówczas m6wił 
ciągle drużynowy "Papuas" "mieć oczy i uszy ot
oJ'arte, a usta 
zamknięte" oraz organizacją łączności a także szkoleniem 
wojskowym. Zbierano również amunicję i w miarę możliwości 
broń. W związku z organizacją łączności "Papuas" zapoznał 
członków tej organi zacji z nazwi skami i pseudonimami dubi e- 
niecki ej konspiracji SZP, oczywiście niektórymi tylko, niez- 
będnvmi dla funkcjonowania konspiracji. Komendantem dubienie- 
ckiej organizacji był Bołesław Sadaj, magazynierem broni 
i amuni cji Karol Zwi erzyński ps. "Strug". Aktywną dzi ałalność 
przejawiał w organizowaniu placówki Antoni illaniciji. Organi- 
zac ja dubi eni ecka SZP obe jmowała oprócz Dubi enki okoli czne 
wsi e należące obecni e do gmin Dubi enka i Białopole. W orga- 
nizacji tej działał właściciel majątku ziemskiego w Raciboro- 
wicach Kasto4f, z klinkierni w Buśnie Janusz Mościbrodzki. 
O stanie osobowym organizacji będzie wzmianka w dalszej 
części wspomnień. Do dubienieckiej organizacji należeli również 
l ud zi e z po łudni owe j c zę ś ci powi a tu chełmski e go a Jf, anmoJ'i ci e 
z Gałęzowa, Kazimierówki, Lipinek, Klesztowa i 
9

Q
£ 
 
Organizacja ta miała początkowo charakter kadrowy. W samej 
Dubience początkowo zakonspirowanych było kilkanaście osób, 
natomiast z innych miejscowości z terenu obecnych gmin 
Dubienka i Białopole od 1 do 4 osób. 
W początkach roku 1940 dotarł do Dubienki rozkaz 
Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego o powołaniu 
Związku Walki Zbrojnej /ZWZ/. Dubieniecka konspiracja 
stała się podstawą tej nowej organizacji wojskowej na terenie
		

/s0003.djvu

			3 


Dubienki. Dubieniecka organizacja ZWZ i współdziałające 
z nią Szare Szeregi intensywniej zaczęły pracować nad groma- 
dzeni em broni i amuni cji, której na tych terenach ni e było 
wiele, ponieważ nie toczyły się tu we wrześniu 1939 roku 
żadne walki. Niemniej jednak było trochę broni przechowanej 
przez ludność miejscową z okresu I wojny światowej, a także 
z okresu wOjny 1920 roku. Była to broń stara np. karab 
 
typu "Mauser" pochodzenia austriackiego jeszcze. 
1 
 
Oczywiście było też trochę groni 
tf

 w okresie 
międzywojennym. Propaganda antyhitlerowska była prowadzona 
za pomocą prasy konspiracyjnej, która była czytana też 
przez ludność polską nie należącą do ZWZ. Tereny gmin 
Dubienka i Białopole nie były jednorodne etnicznie. Obok 
ludności pOlskiej, był spory odsetek ukraińców, a także 
nieco kolonistów niemiec
ch. W sprawach konspiracyjnych 
trzeba było przeto zachowywać daleko idącą ostrożność nie 
tylko w odniesieniu do kolonistów niemieckich, lecz także 
wobec ludności ukrańskiej, której część współpracowała 
z Nie
camd i była wrogo ustosunkowana do ludności polskiej. 
Trzeba się przeto było mieć na baczności. 

'l maju 1940 roku nastąpiły aresztowania w Dubi ence. 
Zabrano wówczas komendanta dUbienieckiej konspiracji Bo- 
lesława Sadaja oraz kilka innych osób, a mianowicie kie- 
rownika Szkoły Powszechnej w Dubience Andrzeja Poleszaka, 
Leona Golczewskiego, 3ugeniusza Jankowskiego i Paulinę 
Dąbrowską. Chciano też aresztować Edwarda Szubartowskiego, 
lecz nie było go w d::>mu, ponieważ akurat wybrał się na ryby. 
Osoby aresztowane zostały wywiezione do obozów koncentra- 
cyjnych. Z wymienionych osób obóz koncentracyjny przeżył 
t l , B l ł Sad ' c41r'c<, 
t-'(.zcP"YHłi 'fi. _/j?'I-"io-1("/'-z
;' .-tt! /;t7
/Jr JJJP / 
Y KO o es aw aJ. -r /..-1"1.. . I -
 ::i ?7;t!; />_..' .. . 
Itr
jJk'}.('j.n-}t? /n +7"fr.Irt..,y. .c/'oI'>
.t'C.. CI 
 ct? (J 

l;;Ą7 Jk../c:o/V 
Aresztowania te były dokonane dla zastrasze
a ludnosc
 / 
polskiej, a także dla niszczenia inteligencji. 
Nie było bowiem dalszych aresztowań wśród członków 
konspiracji. Edward Szubartowski uniknąwszy aresztowania 
został komendantem dUbienieckiej organizacji Związku Walki 
Zbrojnej. Jednakże musiał się ukrywać.. W Dubience do tego
		

/s0004.djvu

			4 


czasu oprócz dwu strażnic Grenzschutzu znajdował się pos- 
terunek milicji niemieckiej niemundurowej zorganizowany 
z kolonistów niemieckich mieszkających w niedalekim Ra- 
dziejowie. Funkcjonariuszem tej milicji był również 
nacjonalista 'ukraiński Feliks Buszko. Trzeba tu zaznac
ć, 
że ów Feliks Buszko był też funkcjonariuszem mili cji, która 
powstała po wkroczeniu wojsk radzieckich w 1939 roku na te 
tereny. 
Po wycofaniu się wojsk radzieckich wstąpił do milicji 
niemieckiej, nosząc przy tym opaskę na ręku ze swastyką. 
W miesiącu czerwcu 1940 roku do Dubienki przybyli funkcjo- 
nariusze polskiej policji granatowej, początkowo uzbrojonej 
tylko w pałki, ale po rozwiązaniu milicji niemieckiej 
w sierpniu 1940 roku ze względu na przesiedlenie kolonistów 
niemieckich na tereny włączone do Rzeszy, uzbrojono ich w 
karabiny i pistolety. Ukrywający się do sierpnia 1940 r. 
Edward Szubartowski, po rozmowie z komendantem milicji nie- 
mieckiej tuż przed jej rozwiązaniem, przestał się ukrywać, 
gdyż ów komendant gwarantował mu bezpieczeństwo i został 
. - 
kierownikiem szkoły powszechnej./Vv.,.,.;o/U
f/YZ.ec / .JJ:r'..1:.'::t'. /!n- e &-. /Jrlf/-?/-l 
.,4{ &2 » t(' /}?'l U 'V1l-8-tl rT v.w_e- U.Jff 
Pełnił nadal funkcj ę komendanta dubi eni ecki ej org'ani- 
zacji ZWZ. Jednakże w marcu 1941 roku Edward Szubartowski 
został aresztowany przez żandarmerię niemiecką stacjonującą 
w Teratynie. Zabrano go z lekcji ze szkoły mieszczącej się 
w budynku prywatnym, gdyż główny budynek ówczesnej szkoły 
był zajęty przez niemiecką straż graniczną. Równocześnie 
aresztowany został Zdzisław Witamborski brat Stanisława 
Wi tambor ski ego "r--.:a.łego" służący do 1939 roku w lotni ctwi e. 
Aresztowania dokonał na polecenie żandarmerii nie- 
mieckiej granatowy policjant, który przyszedł do domu 
Witamborskich i oświadczył, że Zdzisław Witamborski jest 
proszony przez wójta gminy Dubienka do Urzędu Gminnego 
na odprawę w sprawie jaki egoś spi su rolnego, którego doko- 
nania zlecili okuuanci. Fonieważ Zdzi sław Wi tambor ski już 
brał uprzednio udział w podobnych spisach, niczego nie 
podejrzewając, udał się do Urzędu Gminy, gdzie czekali na
		

/s0005.djvu

			5 


niego żandarmii niemieccy z aresztowanym już Szubartowskim. 
Żandarmi przetransportowali ich do gestapo w Hrubieszowie. 
Obaj zginęli w połowie 1941 roku. 
Fo aresztowaniu Edwarda Szubartowskiego i Zdzisława 
Wi tambor ski ego przez dłuższy czas aresztowań w Dubience 
nie było. Kolejnym komendantem Związku Walki Zbrojnej 
został Stanisław \V'itamborski ps. "Mały". Po wybuchu wojny 
ze Związkiem Radzieckim nastąpił rozwój dubienieckiej 
organi zacji ZvlZ. 
Przyjmowano nowych członków zarówno w samej Dubience, 
jak też w poszczególnych miejscowościach na terenie gmin 
Dubienka i Białopole. Szczególna rozbudowa szeregów konspi- 
racji nastąpiła w 1942 i 1943 roku. W 1942 roku w miesiącu 
lutym Z
'lZ jZwiązek Walki Zb=ojnejj przemiano'łlano w Armię 
Krajową. 
Wiązało się to ze scalaniem w ramach Armii Krajowej 
innych konsriracyjnych ugrupowań wojskowych. Na terenie 
gmin Dubienka i Białopole inne ugru:)owania wojskowe nie 
istniały. Nie zachodziła przeto potrzeba scalania. W 1943 
roku podejmowane były wprawdzie próby powołania przez 
przyjezdnych emisariuszy Narodowych Sił Zbrojnych na 
terenie Dubienki, lecz nie powiodły się one, dzięki zde- 
cydowanej postawie Stanisława Wi tambor ski ego "Małego" 
i innych członków dowodzonej przez niego organizacji 
wojskowej. 
W nawiązaniu do eksterminacji ludności tego terenu 
należy stwierdzić, że rozpoczęła się ona już w listopadzie 
1939 roku. Od końca października 1939 roku po wycofaniu się 
wojsk radżieckich do sierpnia 1940 roku DUbienką rządził 
Btlrgermeister Marcinkowski o nazwisku wprawdzie polskim, 
lecz spowinowacony z rodziną Voglów mieszkających 
w Siedliszczu. W czasie jego rządów w Dubience dokonano 
aresztowań wyżej wspoII'.nianvch mieszkańców Dubienki. 
W tym też roku okupanci odebrali Dubience prawa 
miejskie i utworzono w niej początkowo filię gminy Biało- 
pole, przyłączając do niej okoliczne wsie, mniejwięcej 
te same, które obecnie należą do gminy Dubienka z wyłą-
		

/s0006.djvu

			6 


czeniem Holender, Tuchań, Radziejowa, Siedliszcza i Brzo- 
zowca. Te ostatnio wymienione wsie pozostały w gminie 
Białopole. W filii tej powstały wszystkie agendy gminy, 
jedynie wójt raz w tygodniu dojeżdżał tu dla załatwienia 
niektórych spraw na miejscu. 
Od połowy 1941 roku Dubienka stała się samodzielną 
gminą z wójtem stale w niej urzędującym. Został nim miesz- 
kaniec Uchańki 
'łasylczuk oczywiście Ukrainiec. Frześlado- 
wania mieszkańców Dubienki rozpoczęły się już w listopadzie 
1939 r., kiedy do tej miejscowości przybyły oddziały "Gren- 
zsutzu". Eksterminację rozpoczęli oni od ludności żydowskiej. 
Miało wówczas miejsce publi czne strzyżenie i golenie żydów 
noszących brody, a także bicie, popychanie i stosowanie 
innych szykan. Nakazano im noszenie opasek z gwiazdą na 
lewnym rękawie ubrania i wydano zakaz oddalania się poza 
obręb Dubienki. Ta grupa ludności już od tej pory zaczęła odczuwań 
trudności aprowizacyjne, przede wszystkim zaś rodziny mniej 
zamożne. Dalsze losy tej grupy społeczności dUbienieckiej 
zostały omówione w j
] T)ID s: J?8fera.t
'.'{i; "'L:/'YYUtr 

u-v!--
 
Masowe prześladowania ludności zarówno polskiej jak 
i ukrańskiej szczególnie nasiliły się w roku 1942. W mie- 
si ącu maju tegoż roku Ni emcy pod pretekstem ni esi enia 
pomocy uci ekającym z obozu w Chełmi e jeńcom radzi eckim 
/co oczywiście miało miejsce/ przez ludność polską 
i ukrańską dokonali obławy na terenie gmin Dubienka 
i Białopole. Fochwyconych mężczyzn w wieku od 16 do 50 lat 
umieścili naj
ierw w przejściowym obozie koncentracyjnym 
w Trawnikach, a po 2 tygodniach przewieźli do obozu na 
Majdanku w Lublinie. W obławie brali udział obok funkcjo- 
nariuszy gestapo i SS także własowcy oraz granatowi poli- 


. 
.I
 .... 


cjanci. 
Akcję tę przeprowadzały 2 grupy. Jedna z nich obławę 
rozpoczęła od Rogatki, zaś druga od Dubienki. Chwytano wówczas 
mężczyzn, wiązano po dwie osoby do siebie i ustawiano 
czwórkami. Każdy z mężczyzn przy tym pposobie wiązania 
miał tylko jedną rękę wolną i tak prowadzono od wsi do 
wsi następnej np. z Rogatki do Holender.
		

/s0007.djvu

			7 


Tam kazano pochwyconym kłaść się twarzą do ziemi, 
oczywiście na drodze, kilku zbirów pilnowało leżące osoby, 
R/ . 
a pozostali chwytali nowy
, doprowadzali do leżących 
i tak dalej. W Rogatce zabito młodego mężczyznę pochodzenia 
żydowskiego, który służył jako parobek u jednego z gospo- 
darzy, a także stałego mi eszkańca Rogatki o nazwi sku 
Kaczan, którego znaleziono w schowku. W Siedliszczu zabito 
żydówkę tam mieszkającą. We wsi Siedliszcze zgrupowano 
mężczyzn pochwyconych we wsiach: Rogatka, HOlendry, Tu- 
chanie, Siedliszcze Kolonia i Grobelki, a także osoby, 
które nie wiedząc o obławie jechały lub szły do tych 
mi e j scowości. 
Po południu tego dnia la był to piątek 
rzed Zielonymi 
Swiętami/ wszystkich pochwyconych mężczyzn umieszczono 
w drewnianej remizie strażackiej w Siedliszczu, która 
znajdowała się u zbiegu trzech dróg, a mianowicie drogi 
wiodącej od Siedliszcza Kolonii, od wsi Siedliszcze i od 
str(>ny Tuchań. .i3.rr'- A-o li1-Je
ł -Z2 /fly
 A
/l(.2l' 
Również po południu tego dnia odbyła się egzekucja 
dwunastu osób. Byli to ludzie mieszkający głównie w Tu- 
chaniach, którzy w 1939 roku w czasie pobytu na t
Tch te- 
renach Armii Radzieckiej byli członkami t.zw. Milicji 
Narodowe j. OGI1e c.k < . 
Rozstrzelany też został członek Armii Krajowej .
l- 

 ł
......la mieszkaniec Siedliszcza. 
Egzekucja przebiegała w ten sposób, że do remizy 
wchodziło kilku gestapowców, jeden z nich odczytywał 
z kar tki i mi ę i na zwi sko o s o by skazane j, kt órą w wyp arlku 
obecności wśród odczytanych zabierano, słyszało się 
wówczas strzał lub dwa i przychodzono po następną osobę. 
W tym czasie Niemcy nie dokonali jeszcze ewidencji 
schwytanych i dzięki temu udało się jednemu ze skazanych 
uni
ąć rozstrzelania, gdyż człowiek ten po wywołaniu jego 
nazwiska nie zgłosił swojej obecności. 
Ciekawe jest to, że po dokonaniu ewidencji oprawcy 
niemieccy nie zidentyfikowali go i wrócił z obozu, a także 
przeżył wojnę.
		

/s0008.djvu

			8 


f 


Remiza była miejscem noclegu dla schwytanych. Położyć 
się nie było gdzie. Można było tylko usiąść. Cała remiza 
stanowiła jedno pomieszczenie. -\V niej też załatwiano 
potrzeby fi zjologi czne. 
Każdy miał ze sobą trochę żywności, którą żonom 
i matkom donieść łaskawie zezwolili gestapowcy. Gorzej 
było z napojami, poni eważ na posiadanie butelek oprawcy 
nie pozwolili. Następnego dnia wczesnym rankiem sformowano 
.4 2.
-u/Ą.t 
kolumnę i przez Syczów, Stanisławów, Dry ::t'.u
 poprowadzono 
do Białopola. Oczywiście przodem szła grupa łapaczy, a 
następnie kolumna pochwyconych pod eskortą. W każdej z tych 
wsi dołączano dO,kolumny nowo pochwyconych mężczyzn. 
fizeW?v1.t , 
W Dry 
o'
 została zastrzelona żydowka. Wczesnym 
popołudniem kolumna przybyła do Białopola. W dolinie obok 
budynku Urzędu Gmninnego leżała w szeregach 
warzami do 
ziemi duża grupa osób. 
Okazało się, że przed opisywaną uprzednio grpą przybyli 
mężczyźni pochwyceni w Dubience, Skryhiczynie, Strzelcach 
i innych miejscowościach sąsiadujących z kompleksem lasów 
strzeleckich z terenu gmin Dubienka i Białopole. Nowo 
przybyłą grupę położono również w dolinie na dość wówczas 
wilgotnej łączce, obok tych, których doprowadzono 
wcześni ej. 
Policzono wówczas wszystkich chodząc po ich grzbietach. 
Następnie gestapowcy zasiedli przed stołem i rozpoczęli 
ewidencjonowanie więźniów. Trzeba było kolejno szereg po 
szeregu podbiegać do stołu i okazać dowód osobisty 
/Ausweis/, a gdy ktoś takiego dowodu ze sobą nie zabrał, 
gdyż schwytano go na podwórzu lub w polu, wówczas trzeba 
było ustnie podać swoje personalia. Więźniowie powiązani 
po dwóch, leżąc twarzą do ziemi, doczekali wieczora. 
W międzyczasie oprawcy wychwytali żydów mieszkających 
w Biało;olu, zgrupowali w budynku mieszkalnym żydowskim 
znajdującym się po przeciwnej stronie drogi prowadzącej 
w stronę Hrobieszowa, lecz 
ejwięcej naDrzeciw dolinki 
na które j leżeli wi ęźni owi e.
		

/s0009.djvu

			tJ 
)-R- 


Z dolinki tej można było obserwować, co hitlerowscy 
oprawcy czynią z żydami. Otóż budynek ten po zamknięciu 
z zewnątrz oblano benzyną i podpalono. Do osób próbujących 
się wydostać z płonącego budynku mieszkalnego strzelano. 
'wieczorem tego dnia poderwano leżących więźniów, 
uformowano w kolumnę marszową i zaprowadzono do klinki ernii 
w B"uśnie. Widocznie planowano tam nocleg. 
Kiedy kolumna zatrzymała się na placu, gdzie składano 
cegły klin..l{ierowe, a była już zupełnie ciemno, jeden z 
gestapowców mówiący dobrze po polsku skierował do więźniów 
pytanie - "kto chce iść do domu?". Gdy nikt się nie odezwał 
powtórzył jeszcze dwukrotnie to pytanie, a ponieważ wszyscy 
milczeli, roześmiał się wyrażając jednocześnie niby zdzi- 
wienie, że nie ma chętnych do powrotu do domu. Była to 
zapewne prowokacja, aby kogoś zastrzelić. Wszyscy wiedzieli, 
co stałoby się z chętnym, szczególnie, że zapadła już go- 
dzina pOlicyjna i nie wolno było w terenie pOJouszać się. 
W końcowym efekcie kolumnę zaprowadzono lt majątku 
pana Szewczyka do dużej stodoły, w której było dużo słomy 
i tam więźniowie nocowali. 
Trzeciego z kolei dnia rankiem, a była to niedziela, 
w którą przypadały Zielone 5więta, przetransportowano 
pochwyconych samochodami ciężarowymi do Chełma /powtarzając 
kilkakrotni e kurs kilkoma samochodami mi ędzy Białopolem 
a Chełmem/ i na dworcu kolejowym załadowano do wagonów 
towarowych. Około południ a wyładowano transport w Trawni kach 
i przed budynkiem do dzisiaj stojącym odczytując personalia 
segregowano więźniów setkami i kolejno odprowadzano do obozu, 
który stanowił plac obok budynku dawnej cukrowni. Flac ten 
był ogrodzony wysokim płotem z kolczastego drutu. Ogrodzenie 
miało kształt okrągły. 
Wewnątrz obozu było jeszcze ogrodzenie w kształcie 
czwo=oboku, w którym przebywali pochv
ceni w czasie ucieczki 
jeńcy armii raizieckiej i osoby rzekomo bardziej podejrzane 
o wykroczenia przeciwko hitlerowcom. Do tej grupy więźniów 
w4ączono również Olejarskiego, syna gajowego w lasach
		

/s0010.djvu

			. 


117 - 
J;Ie/)JJIu

ti 
strzeleckich mieszkającego w Ma.zial...ri- .:JL.l.",
j . 
Był on schwytany gdzi eś na skraju lasu i dlatego 
został uznany za bardziej podejrzanego. Po mniej więcej 
dziesięciu dniach więźniowie przebywający za czworokątnym 
ogrodzeniem zostali za bramą obozu załadowani do samochodów 
ci ężarowych i wyruszyli pod eskortą "Si cherhei stpoli zei l' 
w podróż, z której nigdy nie powrócili JOlejarski też/. 
W obozie w Trawnikach przebywali więźniowie pod gołym 
niebem. Od godziny 9-tej do 21-szej trzeba było siedzieć 
i nie wolno było się oddalać od swojej setki. Jedynie 
pojedyńczo można było opuścić ją na czas niezbędny do 
załatwienia potrzeb fizjologicznych w przeznaczonym do 
tego miejscu. Latrynę stanowił duży dół, nad którym 
leżały grube belki. 
W nocy natomiast od godziny 21-szej do godziny 9-tej 
następnego dnia trzeba było leżeć. Nie wolno było nawet 
siedzieć, a także w tym czasie nie można było załatwiać 
potrzeb fizjologicznych. Jrzeba było czekać do tak zwanego 
dnia rozpoczynającego się w tym obozie o godzinie 9-tej. 
Nie było zresztą z czym do latryny chodzić: W obozie 
w Trawnikach nie była prowadzona nawet obozowa kuchnia. 
Dostawało się na dobę 25 dkg chleba, który często był 
sp
eśniały nie tylko zewnątrz, ale także wewnątrz. Do tej 
porcji chleba dostawało się w dostatecznej ilości wodę 
wodociągową doprowadzoną do obozu. 
Po raz pierwszy od chwili schwytania więźniowie 
grupy dubienicko-białapolskiej mogli się napić wody dopiero 
trzeciego dnia po południu, gdy umieszczono ich w obozie 
w Trawnikach. Według przybliżonego szacunku 'II obozie 
przebywało w tym czasie około 3000 więźniów pochodzących 
z różnych o
olic ówczesnego województwa lubelskiego. Znaj- 
dowały się tam również kobiety żydowskie pracujące w kuchni 
dla hitlerowców, a także sprzątające pomieszczenia zajmowane 
przez załogę obozu. 
Wśród tej załogi obok Niemców byli również własowcy.
		

/s0011.djvu

			. 
- 


Ą) 
1=2- - 


Po mniej więcej 12 dniach pobytu więźniów z terenu gmin 
Dubienka i Białopole plac obozo'NY został przedzielony na 
dwie części płotem z kolczastego drutu. W przegrodzeniu 
tym znajdowała się furtka. 
Wszy stki ch wi ęźni ów zgromadzono z te j części obozu, 
która była bardziej oddalona od głównej bramy wejściowej na 
:plac obozowy. 
Wieczorem rozpoczęto formowanie transportu do obozu 
na Majdanku w Lublinie. Trwało ono przez całą noc, któEa 
upami ętni ł a si ę wi ę źni om. 
Trzech oficerów załogi zasiadło przy stole przyniesio- 
nym do tej części obozu, w ktprej przebywali więźniowie 
i wywoływano ich po naz\dsku. 
Więzień musiał szybko przybyć do stołu, zameldować się 
a następnie prędko przebiegnąć przez wąską furtkę i stanąć 
w odpowiednim miejscu w grupie stuosobowej przygotowywanej 
do transportu. 
Przy furtce stało ki lku pi janych zbirów spod znaku SS 
z nahajkami i 'NYmachując nimi z wrzaskiem wi tali więźnia, 
który zdezorientowany strachem nie trafiał do 
urtki, lecz 
z rozmachem wpadał na płot z kolczastym drutem i wówczas 
dopiero rozpoczynało się bicie i ponaglanie w ten sposób 
do szyb!uego przejścia furtką, co stawałos się niełatwe 
wskutek utrudnionego oderwania si ę od kOlcistYCh drutów. 
Takie lanie na ogół trafiało się większości więźniów. 
Dopiero nad ranem przyszedł jakiś wyższy oficer "Sicher- 
heistpoli zei II i widocznie zabronił esesmanom takiego za- 
chowania, bo wrzaski z ich strony skończyły się i masowe 
bi ci e także. 
Rankiem tego dnia więźniowie zostali 'NYwiezieni do 
obozu na Majdanku w Lublinie. W Trawnikach została tylko 
ni ewi elka grupa wi ęźni ów li cząca około 200 osób, które 
w nieco późniejszym czasie zostały przetransportowane na 
Majdanek. Warunki bytowania w obozie na majdanku były inne. 

lięźniowie zostali ulokowani w barakach wprawdzie nad- 
miernie zagęszczonych, ale był już dach nad głową.
		

/s0012.djvu

			/1l 
-t3 


W razie deszczowej pogody nie przemakało ubranie. Żywienie 
było głodowe. 
Kilogramowy bochenek spleśniałego chleba przypadał 
na 10 osób. Rano i wi eczorem była kawa bez cukru /rzadko 
z sacharyną/, a w południe pół li tra zupy z brukwi, różnego 
ziela i czasami. trafiały się w niej nieobierane ziemniaki. 
Bardzo rzadko można spotkać było jakiś inny dodatek. 
W tym czasie zaczęto już stopniowo zwalniać do domu osoby 
z tych gmin zarówno z obozu na Majdanku jak i z pośród 
osób pozostałych w przejściowym obozie w Trawnikach. 
Resztę osób, które nie zostały zwolnione w Trawnikach 
dowieziono na Majdanek. 
W obozie obok głodu panował brud i wszawica. Pojawiła 
się też epidemia tyfusu plamistego. W przeciągu trzech 
miesięcy więźniowie z omawianej obławy wrócili do domu 
z \'łY jąt1dem tych, którzy zginęli bądź zmarli na tyfus. 
Spośród wracających więźniów byli już zarażeni tyfusem 
plami stym i po powroci e zarażali nim członków swoi ch rodzin 
wskutek wszawicy. Oto np. w Rogatce po powrocie z obozu 
zmarł Wiktor Niedźwiedzki, powodując przedtem zarażenie 
swego ojca Kazimierza Niedźwiedzkiego, który także zmarł. 
Takich przypadków było więcej. 
Podczas obławy w Dubience zabito dwóch młodych 
mężczyzn mieszkańców tej miejscowości, a mianowicie Bo- 
gusława Kapelewicza i Jerzego Jagodzińskiego. U pierwszego 
zaobserwowano padaczkę u drugiego nerwowe tiki. Te scho- 
rzenia, z którymi wielu ludzi żyje prawie normalnie, \'łY s - 
tarczyły tym bestiom jako powody, aby owych młodzieńców 
zamordować. W 1942 roku rozstrzelani zostali w zagajniku 
obok Starosiela Julian Zwier
ński, Wiktor Waszyński, 
Jan Buszko i Feliks Buszko za udział w organi zowani u 
Milicji 
t
j w okresie pobytu wojsk radzieckich na 
tych terenach w 1939 r. 
W miesiącu sierpniu 1942 r. zaistniała sytuacja, która 
przesądziła o losie 20 mieszkańców Skryhiczyna. Otóż pewnej 
sierpniowej nocy przez łęgi między Skryhiczynem, a rzeką
		

/s0013.djvu

			J3 
1-4- - 


Bug przechodzili dwaj spadochroniarze radzieccy i spotkali 
oni dwóch żołnierzy "Grenzschutzu" ze strażnicy w Skry- 
hiczynie na mostku postawionym nad głębokim rowem prze- 
cinającym łęgi w pobliżu Skryhiczyna. 
Spadochroniarze Ci zabili tych Niemców, a sami 
ukryli się w lesie na wysokości Józefowa. Niemcy wpadli na 
ich trop dokonując obławy przy użyciu psów policyjnych 
i ścigali uciekających, którzy usiłowali przedostać się 
do lasu rogackiego, a stamtąd do większego lasu husyń- 
ski ego. Próba ucieczki ściganym nie powiodła się i zostali 
oni zastrzeleni na polach mi ędzy rzeką vlełni anką, a drogą 
prowadzącą przez wieś Rogatkę. Scigani mieli małe możli- 
wości ucieczki ponieważ było już w tej okolicy po żniwach, 
więc zboża były uprzątnięte, a rośliny okopowe nie dawały 
uciekającym dostatecznej osłony. Ciała tych skoczków 
zostały przez Niemców zabrane. 
W kilka dni później do Skryhiczyna przyjechali ges- 
tapowcy i polecili wszystkim mężczYnom zgromadzić się na 
placu wiejskim. Z pośród nich gestapowcy wybrali 20 osób 
i wywieźli ze sobą. Żaden z nich nigdy do Skryhiczyna nie 
powrócił. Byli wśród nich tacy, którzy niedawno powrócili 
z obozu w Majdanku Pochh7ceni w majowej obławie. 
Jak zwykle, tak i w tym wypadku, Niemcy zastosowali 
zasadę "za jednego Ni emca 10 obywateli polski ch". 
Jesienią 1939 roku w Dubience powstały 2 strażnice 
"Grenzschutzu", a mianowicie "Dubienka Nord" i "Dubienka &
'lt 

". St:e.ażnica ''Dubienka Nord" mieściła się przy ul. 
Kościelnej w trzech budynkach mieszkalnych, a mianowicie 
w plebanii, organi stówce i budynku Leona Golczewskiego. 
Organistówka usytuowana była po przeciwnej stronie ulicy 
w stosunku do pozostałych budynków. Obiekty te ogrodzone 
były wysokim płotem z kolc

stego drutu. 

-<'''61l/ 
Strażnica ''Dubienka 1-!d" mieściła się w trzech bu- 
dynkach przy ówczesnej ul. 3-go ¥aja. Były to budynki: 
Zarządu f.1iejskiego w Dubience /obecnie budynek Urzędu 
Gminne go/ , szkoły powszechnej /drewniany budynek dawnej
		

/s0014.djvu

			/J't 
- 
 - 


szkoły usytuowany między cerkwią a budynkiem gminy/ 
i budynek żydowski stojący mniej więcej naprzeciw dawnej 
szkoły po drugiej stronie ulicy". Wymienione obiekty również 
były ogrodzone płotem-z kolczastego drutu w jedną całość. 
p n i/J1ldClt 
Ulica 3-go Maja 
 

te być ulicą przelotową. Ponadto na 
terenie gminy znajdowały się jeszcze strażnice w Uchańce 
i Skryhiczynie. W zimie 1940 roku w ramach zabezpieczenia 
granicy rozpoczęto stawianie wysokiego płotu z kolczastego 
drutu wzdłuż linii brzegowej rzeki Bug, a wiosną, gdy 
ogrodzenie było gotowe, zaOrano i pobronowano pas o kilku- 
metrowej szerokości. 
Do prac tych wykorzystywano ludność Dubienki i okoli- 
cznych wsi. Za grodzenie płotu płacono znikome grosze, zaś 
zaorywani e i bronowani e pasa przygrani cznego wykonywano 
w ramach tak zwanych szarwarków. 
Załogi strażnic do połowy 1941 r. składały się z ludzi 
stosunkowo młodych. Od początku okupacji obowiązywała go- 
dzina policyjna w okresie zi
 od gOdziny 18-tej do 6-tej 
następnego dnia, zaś latem od godziny 21-szej do S-tej rano. 
Takie były oficjalne nakazy, :praktycznie natomiast 
godzina policyjna trwała od szarówki do świtu w strefie 
przygrani cznej. Żołni erze "G re nzs ch ut z Uli strzegli ni e tylko 
samej granicy, ale penetrowali całą strefę przygraniczną, 
sięgającą od północy do Mościsk, Stanisławówki, poprzez 
Rogatkę, Janostrów, Jasienicę i Józefów ku południowi. 
Od połowy roku 1941 załogę strażnic poczęto wymieniać. 
Młodzi żołnierze niemieccy byli bardziej potrzebni na 
froncie. Stopniowo w załodze "G renzschut z u" pojawiali się 
lutzie starsi i stan liczbowy załogi zmniejszał się. Oto 
w Dubi ence zli kwi dowano strażni cę ''Dubi enka Nord Ił. Za- 
niechano zaorywania pasa przygranicznego wzdłuż rzeki Bug 
i znikał też w wielu miejscach z kolczastego drutu płot, 
który odgradzał rolnikom np. w zakolach rzeki łąkę lub 
grunt orny.
		

/s0015.djvu

			IJ
- 

 


Granica między Generalną Gub
rnią, a no,wC? z,aj,ętymi 

;

 
przez Niemców terenami t.zw. 
 po..
ranvJ stronie 
Bugu, pozostała, ale nie była teraz przez "Grenzschutz" tak 
pilnie strzeżona, jak do czerwca 1941 r. Chyba została ona 
zachowana dla utrudnienia swobodnych kontaktów ludności 
mieszkającej po lewej i prawej stronie Bugu. 
Po pewnym czasie kontakty te poczęły się nawiązywać. 
lld ały one różny charakter, a mi anowi ci e handlowy i Or ga- 
nizacyjno - konspiracyjny. 
Ludność Generalnej Guberni była nieco lepiej zaopatry- 
wana w artykuły przemysłowe od ludności zamieszkałej po 
prawej stronie Bugu, ale gorzej tu było z żY'.mością. Toteż 
kwi tła wymiana handlowa mi ędzy ludnością zamieszkałą w 
pobliżu granicy z obydwu jej stron. Za Bug transportowano 
artykuły przemysłowe, takie jak bibułka do papierosów, 
koloryty, żyletki, mydło i wyroby tekstylne oraz inne 
artykuły, a stamtąd przynoszono mięso, słOninę i zboże. 
Już w początkach 1943 roku takie wyprawy stawały się 
niebez-pieczne, ponieważ na Wołyniu zaczynały pojawiać się 
symptomy zwiększonej nienawiści do Polaków ze strony 
części ludności ukraińskiej, które w połowie tegoż roku 
tak narosły, że ludność polska na Wołyniu została mocno 
zagrożona. Natomiast w powiecie hrubieszowskim w początkach 
1943 r. rozpoczęła się akcja wysiedleńcza. W tym powiecie 
wysiedlano tylko ludność polską i na jej gospodarstwach 
obsadzano wysiedlonych Ukraińców z powiatu zamojskiego. 
Akcja ta nie ominęła i gminy dubienieckiej. W dniu 
ł1Z. 
stycznia 1943 r. zostały wysiedlone wsie: Janostrów, 
Jasienica, Rogatka, Starosiele i Tursko. W późniejszym 
terminie wysiedlono Radziejów, HOlendry i Siedliszcze, 
które to wsie wówczas należały do gminy Białopole. 
Większość ludności z wysiedlanych wsi udało się uciec 
i uniknąć wywiezienia do obozu przejściowego w Zamościu. 
W tym też czasie z gmin Dubienka i Białopole wypro- 
wadzono granatową policję, która zastąpiona została przez 
IDundurową policję ukraińską.
		

/s0016.djvu

			/1£ 
- 
 - 


Jeszcze przed wysiedleniem we wsiach z przewagą 
ludności ukraińskiej, a także w Dubience zawiązane zostały 
posterunki milicji ukraińskiej niemundurowej Z\.,ranej samo- 
obroną /Selbstsehutz/. Posterunek policji ukraińskiej mun- 
durowej mieścił się w domu spółdzielc
m, jedynym w tym 
czasie piętrowym budynku w tej miejscowości. Drugi piętrowy 
budynek a mianowicie żydowska szkoła został przez Niemców 
zburzony. Milicjanci niemundurowi , których było piętnastu, 
rekrutowali się z otaczających Dubienkę wsi. Po osadzeniu 
w miejsce wysiedlonych rodzin polskich Ukraińców z powiatu 
zamojskiego we wsiach tych również powstała samoobrona 
ukraińska. 
\'1 tym czasie ze strony nacjonalistów ukraińskich 
ludność gmin Dubienka i Białopole poniosła niemałe straty. 
Oto w miesiącu lutym 1943 r. w lesie rogackim znaleziono 
wiszącego na d=zewie mieszkańca Rogatki Jana Mickiewicza. 
W miesiącu marcu milicja ukraińska zastrzeliła również 
w lesie rogackim wysiedlonego mieszkańca tej wsi Jana 
Szkudzińskiego mającego 29 lat. 
\'1 Grobelkach wymordowano rodzinę Grabińskich, -uratowała 
się tylko mała dziewczynka leżąca w kolebce, którą nie 
zdołano zauważyć. Zastrzelono również Leonarda Go£dzia 
z Grobelek oraz jego żonę i dziecko mieszkających wówczas 
w .Annopolu. 
Aby tym zapędom nacjonalistów ukraińskich zapobiec 
Kierownictwo Dywersji Obwodu Hrubieszowskiego Armii Krajowej 
w styczniu i lutym 1943 roku buduje w lesie strzelec
im 
bunkry dla ojdziału dywersyjnego na polecenie komendanta 
obwodu. Do leśnego oddziału dywersyjnego przybyli żołnierze 
z gmin Dubienka i Białopole, z gminy Grabowiec, z południowej 
części obwodu, a także z gminy Horodło. W początkach lutego 
przeprowadzono akcję na Strzelce i schwytano słynnego na 
cały powiat zbira ukrańskiego Łukaszczuka, któremu udało się 
jednak ,uci ec. . Ovul'z 

/"-/ 
'1"{; 2
--Uz'CHtJ -tfct"/"c-;I/l. p/c 
rhJ:l /.12(1 1 "/1- , '1 e t. Jh "'7 J ...' ( , .j) '. ---. , 
I - £.'<', 1£ /1 .7> ł-/-'Iz f fL:/ f)-z--f.- . _ } ,cł 3 ' 
, fi ,/ L "1.,2{' 9J} li t/&. o } 
/>IC
łJrY,I
 A.O ./Jl.J/rc4 /.tif1Cl'
cJl f;t
 ";!;i 
11:r.J /J.7U'
 .'1.4J'-'l-'HC"/C
l{"4.
		

/s0017.djvu

			17- 
'I'ą 


W dniu 27 maja wyznaczono kolejną akcję na Strzelce 
i Tuchanie. Dokonano odwetu na tak zwanej samoobronie w 
tych wsiach. Pochwycono też Ostaszewskiego ukraińskiego 
pełnomocnika do spraw wysiedlania ludności polskiej. 
Samoobrona ukraińska zajmowała się bowiem wyłapywaniem 
i unicestwianiem Polaków przede ws
stkim z wysiedlonych 
wsi. 


Po udanej akcji oddział Górala wracał do ba
 w lasach 
strzeleckich i natknął się tuż pod lasem na oddział żan- 
darmerii. Potyczka była zwyci ęska. Zginęło kilku Ni emców. 
Oddział przybył do bunkrów położonych na wysokości Józefowa. 
Zarządzono przygotowani e obrony. W akcji udzi ał wzi ęła 
żandarmeria z Teratyna, Hrubieszowa i ukraińska policja 
ściągnięta z okolicznych posterunków. Żandarmeria niemiecka 
była jednak zorientowana w położeniu bunkrów, w pobliża 
których przyprowadził i ch pracownik Nadleśni ctwa Strzelce 
w Mazi arni Strzelecki ej "Volksdeutsch II Rak. 
wywiązała się bitwa w zasadzie zwycięska, bowiem 
Niemcy zostali odparci, lecz zginęło w niej pod sam jej 
koniec trzech ludzi, wśród nich dowódca oddziału Franciszek 
Krakiewicz. 
Oddział przejął Kazimierz Wróblewski ps. "Maryśka
 
"Ryś". i'l skład oddziału "Górala" z Dubienki wchodzili według 
relacji Czesława Kański ego następujący żołni erze: 
1. Ulani cki .Antoni 
2. Brzeziński Wiktor 
3. Zwi erzyński Karol 
4. Drzewiński Karol 
5. Drzewiński Erazm 
6. Wi tkowski Jan 
7. Wi śni ewski Kazi mi erz 
8. rt.:ed er Samuel 
9. Ulanicki Franciszek ps. "Dąb" 
10. Ulanicki .Franciszek ps. "Grek" 
11. Golczewski Jerzy 
12. Krakiewicz .Antoni
		

/s0018.djvu

			18 


13. Krakiewicz Zygmunt 
14. Stankiewicz Zygmunt 
15. Kański Czesław 
16. Kostecki Jan ps. Czarny 
17. Kański Hi eronim 
18. Dąbrowski Alfred 
19. Wi tkowski Stani sław 
20. Kapyś łlieczysław 
21. Krasnowski Zdzisław 
22. Kiczyński Józef 
23. Ki czyński Alfred 
24. Chomacki Bogusław 
25. Zwierzyński Czesław. 
Według relacji tego samego żołnierza Czesława Kańskiego 
nie brali oni udziału w akcji Strzelce i Tuchanie, ponieważ 
poprzedzającego ją wieczora zostali oni przez Górala 
odesłani do domów. 
Po tej akcji oddział został podzielony na mniejsze 
grupy i wydostał się z oblężonego lasu strzeleckiego. 
Akcje przeprowadzone w Strzelcach i Tuchaniach 
owstrzy- 
mały na pewien czas nacjonalistów ukraińskich od prześlado- 
wania ludności polskiej na tym terenie. 
Tymczasem w południowej cZęści powiatu hrubieszowskiego 
oraz na Wołyniu coraz częściej dochodziło do napadów na 
ludność polską. Stąd też zachodziła potrzeba obrony tej 
ludności. W miesiącach lipcu i sierpniu 1943 roku ludność 
polska z Wołynia mieszkająca w gminach w pobliżu D-ubienki 
na skutek ciągłych napadów band Tarasa Bulby i UPA uciekła 
do Dubienki i okolicznych wsi. Nastąpiło to po spaleniu 
wsi Ziemlicy położonej w gminie Rymacze w powiecie lubo- 
melskim i kilku innych miejscowości. Podobnie się działo 
w gminie Korytnica w powiecie włodzimierskim. Część 
ludności, która pozostała w swoich wsiach, była chroniona 
przez samoobronę organizowaną przez placówki Armii Krajowej
		

/s0019.djvu

			/J{j 
r2B 


..,'; A>n& 1/ 
np. przez por. Kazimierza Filipowicza ps.-

. 
Placówka dubieniecka dowodzona przez por. Stanisława 
Witamborskiego ps. Mały szła z jak n
jdalej idącą pomocą 
tej ludności, która przybyła do D-ubienki i jej okolic. 
Niesiono pomoc przede ws
stkim w zakwaterowani u 
tych ludzi. Utworzona drużyna dywersyjna w miesiącach 
od sierpnia do października 1943 r. dokonywała wypraw 
na tereny położone na prawym brzegu Bugu w celu prowa.:- 
, ,P-t'lf1.{(.2/}v{-f; '*'-Ko%5f 9{tC v 
dzenia walki wspolnie z żołnierzami pOlW=8nika a 
np. wyprawa na Czmy1r9s, Kładniów i inne. 
Te wspólne walki ukazywały, że ludność polska tych 
terenów nie jest pozostawiona sama sobie i że nie można 
jej bezkarnie niszczyć. Ta postawa żołnieży placówki 
Małego, a przede wszystkim Korda na tamtych terenach 
powstrzymywała UPA od bezkarnych mordów ludności polskiej. 
W czasie kolejnej wyprawy za Bug w drugiej połowie paź- 
dziernika 1943 r. połowa drużyny dywersyjnej Małego została 
w Bindudze i tu należy szukać zaczątków jego oddziału 
P?Xtyzancki ego. 
V Binduga była miejscowością leżącą po prawej stronie 
:Bugu naprzeciw Dubienki. Żołnierze Ci przychodzili nieraz 
na kilka dni do Dubi enki i znowóż wracali do Bindygi. 
W tym czasie ni e można jeszcze mówić o ci ągłości istni eni a 
oddzi ału. 
Pod koni ec li stopada i w mi esi ącu grudni u placówka 
ta rozrosła się do rozmiarów dużej drużyny, zaś w po- 
czątkach miesiąca stycznia 1944 r. przybył do Bindugi 
pOD. Mały z większą grupą żołnierzy. 
Oddział Małego w miesiącu styczni u liczył około 
40-tu ludzi. W połowie stycznia 1944 roku wydzielona dru- 
żyna oddziału Małego bierze udział w wyprawie na wieś 
Wydźgów koło Oleska wspólnie z oddziałem Korda. Zostaje 
wówczas uchwycony dowódca tamtejszej placówki UPA 
jtia 
Fokrowski syn popa z tej miejscowości. Oddział Małego 
w lutym i marcu 1944 roku rozrasta się do sześćdziesięci u 
kilku ludzi.
		

/s0020.djvu

			2V - 


W miesiącu lutym istniały już trzy pełne drużyny 
bo j owe i zo stał zorgani zowany zwi ad konny. 
vi skład oddziału Małego wchodzili przeważni e żoł- 
nierze z Dubi enki, a także z ni ektórych wsi gminy Du- 
bienka oraz z Bindugi i Bystrak. 
Oddział partyzancki por. ł'..ałego admini stracy jni e 
podlegał Komendzie Obwodu Hrubieszowskiego AK. 
Komendantem w 
m czasie był cichociemny kpt. Marian 
GOłębi
wski ps. "Korab", "Irka". Zastępcą jego był por. 
Ignacy Krabiewicz ps. "'vyrwa" rodzony brat Franciszka 
Kraki ewi cza "Górala". \'I tym czasi e dckonano już podziału 
obwodu hrubi eszowskiego na rejony /bataliony / i na 
kompanie. Komendantem II rejonu obejmującego gminy Du- 
bienka, Białopole, Horodło i 

niatycze był por. Głębski 
ps. "Jawor". Kompania obejmująca gminy Dubi enka i Biało- 
pole i kilka wsi w południowo-wschodniej części powiatu 
chełmskiego /Gałęzów, Kazi mi erówka, Bielin, Roztoka, 
Stanisławów, Dryszerów/ podlegała Małemu, za
ompanię 
obejmującą miejscowości z terenu gminy Horodło dowodził 
ppor. Wacław Bojarskips. "Hucuł", a dowódcą kompanii na 
terenie gminy Moniatycze był Wincen
 Smalej ps. "Orzeł" 
z Turkołówki . 
Oddział partyzancki /zwarty/ 
.ałego w czasie działań 
na \Vołyni u taktycznie był podporządkowany Kordowi dowódcy 
batalionu stacjonującego w Zam 
 niu. W b ata:!. i oni e Korda 
1 \. e. 
znajdowała się również
drużyn oddelegowanada\flUej do 
Zamłynia 
rzez por. Małego. Rekrutowała się ona z żoł- 
nierzy pochodzących z Gałęzowa, Lipinek, 

teuszowa i Nowo- 
kajetanówki. 
Działalność oddziału partyzanckiego 

łego miała 2 
zasadnicze cele. Cel pierwszy to pomoc oddziałowi Korda 
w walkach z bandami UPA i ochrona przed nimi ludności 
polskiej mieszkającej na terenie połu
niowo-wschodniej 
części pow. lubomelskiego i północno-wschodniej części
		

/s0021.djvu

			1.. 1 
2-2..- 


pow. włodzimierskiego oraz walka z Niemcami na tych 
terenach. Drugi cel to organizowanie przerzutu łączników 
i kurierów kursujących międ
 Komendą Główną AK a do- 
wództwem 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK oraz organizo- 
wanie przerzutu oddziałów więks
ch lub mniejszych z jednej 
strony Bugu na drugą,- nadal strzeżonego przez "Grenzschutz". 
Obecność tego oddziału również działała hamująco na mun- 
durową policję ukraińską, której posterunki mieściły się 
w Dubience i Białopolu, a także na tak Z\'ianą samoobronę 
ukraińską wyposażoną przez Niemców w broń, której ostrze 
skierowane było przeciwko Polakom. 
Ludzie oddziału Małego doskonale znali teren zarówno 
z lewej jak i prawej strony granicznej rzeki Bug. W dzie- 
dzini e przerzutu kuri erów i łączni ków dużą rolę odegrał 
w Dubience dom i rodzina Czesława Klusiaka a szczególnie 
jego syna Romana ps. "Lech", "Romer" , a także dom i rodzina 
'v 
Euzebiusza B
dzickiego oraz dom i rodzina Wiktora 
l'.d. chalski ego w kol. Mości ska. 
Trasa kurierów międ
 Komendą Główną, a 27 Dywizją 
wiodła p
zez Chełm, PObołowice, Gałęzów, kol. Mościska, 
POduclj.ańkę /część składowa Dubi enki/, Dubi enkę do Bindugi 
i na odwrót. 
\'{ dni u 6 stycznia 1944 r. wi eczorem dokonano wyprawy 
z za Buga do Drys

 celu zlikwidowania komendanta 
ukraińskiej policji Kijka. 
Patrolem dowodził sierżant Tadeusz Lewkowicz 
ps. Jeż. W akcji tej w hitlerowskim mundurze wystąpił 
żołnierz ró\
eż z oddziału Małego mówiący po niemiecku 
Benedykt Józe.:ko 
s. "Skoczek", który wykazał dużą 
aktywność i zdolności organi zacy jne uprzednio w drużynie 
dywersyjnej szczególnie w okresie od sierpnia 1943 r. 
w wyprawach za Bug i następnie w oddziale w Bindudze. 
Jego wystąpienie w munAurze niemieckim podyktowane 
było pot
zebą zmylenia cz
ności ukraińskich policjant6w, 
dzi ęki czemu akcja Drzebi egła według planu. 
-J{I;, lii",;y",' rJ? ,,;4, jjC.h r 7c'i:tip -?? I ,( Ad-e-lllH 7t?('l'C/1f 
. Jb 
)t1t'.(f/ _ . 
3'!i.';f:t' II? 1)
-rle
{
(C
 ./J.T-:
lb1 ,
,t<.?f'If
{ _ 

t:jfl;fJ.{Nt
t.f. 
J'J).:r e -t '
/t 2J-I- "''1(,n ił,:! 
r';'J1 Je" l- -<--frJ'LtlrMll .)/ /f.,I'} l
t' e{: {':;!P:Jc vl
-I:t-..l'
		

/s0022.djvu

			-L
 

 - 


Oddzi ał Małego dokonywał ni szczeni a ni ewi elki ch 
placówek UPA między innymi w Iszowie w gminie Korytnica. 
Odkomenderowana drużyna z oddziału Małego do oddziału 
Korda brała udział w ostatnich dniach stycznia 1944 r. 
w Rakowcu w walce z Niemcami, którzy tam przybyli samo- 
chodami dla znalezienia odpowiedniego miejsca do budowy 
przyczółka mostowego. Samochody zostały zniszczone, a 
część Niemców zdołała ujść w panicznej ucieczce. Uzbro- 
jenie oddziału w miesiącu styczniu i jeszcze w miesiącu 
lutym było stosunkowo słabe. Był bowiem jeden ręczny ka- 
rabin maszynowy typu "Brovning" i kilkanaście karabinów 
typu "Mauser", kilka karabinów radzieckich, a nawet ka- 
rabiny francuskie z okresu początków tworzenia się Wojska 
Polskiego po pierwszej wojnie śWiatowej. Było też w 
oddziale kilka pistoletów i trochę granatów. Gorzej było 
z amunicją do karabinów francuskich /po kilkanaście sztuk 
na jeden karabin/. Jednakże uzbrojenie wzrastało w miarę 
zdobywania go w wal ak ach zarówno z UFA, Ni emcami i ukra- 
ińską policją, o czym w dalszej części wspomnień będzie 
mowa. 
 
.1. 03fi 0 } 
przepr
a zorganizowana na stałe w miejscu 
mniej więcej tym samym, gdzie znajdowała się ona przed 
wo jną. - I 
Frzez rzekę była przeciągni ęta i umocowana na stałe 
po obu jej brzegach metalowa lina, do 
tórej łańcuchem 
była :;:rzY''/iązana dość duża łódź. Pomieścić ..., niej można 
było jednorazowo około 10 osób. Po dokonaniu prze
rawy 
łódź była lokowana na Bugu p
zy prawym brzegu. Miejsca 
pr zeprawy str zegli pr ze z całą dob ę wartO'.'/ni cy ukryci w i f"lł-rrzAJ."v 
,;f: -. tt-lo'-n. e.1 f7 '" z,l- "'" 
tak zwanych mówiąc potoczni e "murach ". l-t-1/ Yv t-'1 t O ilc...,-p7?
ł-ept" 
Był to zniszczony w latach 1939-1941 dworek naesz- 
kającej tam uprzednio rodziny ziemiańskiej. 
Nie posiadał on już dachu, drzwi, okien i podłóg, 
ale w porze zimowej stanowił osłonę od wiatru dla war-
		

/s0023.djvu

			- 


..(.3 
"84... - 


tO
7.dków, a także mogli oni obserwować, co dZieje się 
na lewnym brzegu Bugu, ni e będąc sami widoczni z tamtego 
brzegu. Przy nocnych przeprawach porozumiewali si ę ci chym 
gwizdaniem na melodię "wlazł kotek na płotek". W miesiącu 
lutym 1944 r. w drodze z Dubienki do Bindugi zostali nocą 
z zasadzki na łąkach pochwyceni przez poli cj ę ukrai ńską 
i aresztowani żołnierze AK: Wiktor Brzeziński ps. "Lis", 
EugenisB Frus ps. "Niemiec", Czesław Zwierzyński, Z-
 
BUTI i 1 '''
 cld Oraz Mari an Dąbrowski i Ed \'iard Ko łod zi ej. Ci 
dwaj ostatni ni e byli zaprzysi ężonymi członkami AK. 
Stali si ę nimi późni ej. 
Po dokonani u przesłuchania poli cja ukrai ńska miała 
ich odwieźć do gestapo w Hrubieszowie. 
liejscowemu wy_ 
wiadowcy AK. Romanowi Kluziakml1i udało si ę ustalić termin 
transportu aresztowanych i ustny meldunek o tym do Małego 
doszedł pOprzez Celinę 
uchalską. 
Do Hrubieszowa prowadziły z Dubienki trzy drogi, a 
mianowicie przez Matcze, 
aziarnię Strzelecką i Białopole. 
Wybrano tę ostat:h1ą i trafnie. Wzmocniony patrol pod 
dowództwem Mi eczysława Chomacki ego ps . "Jeż" późnym 
wieczorem zasiadł na czatach w kol. Siedliszcze w bUdynkach 
,ł= 'Z ,tkei . 
ukrai ńca Wołesk:cr. Zołni e!:'ze patrolu u"brani byli w mundl1rY 
żandarmerii niemieckiej z wyjątkiem jednego: Erazma Drze- 
wińskiego ps. "Adam", który był w ubraniu cywilnym dla 
ewentualnych potrzeb zwi adowczych. 

a 
Budynki Woł. - były usytuowane w rozwidleni u dróg, 
z których jedna prowadzi ła w ki erunku Dryszerowa, i przy 
niej stał budynek mieszkalny, a d!:'uga droga wiodła w stronę 
Białopola i przy niej znajdowała się sto



 
Noc patrol spędził w mieszkaniu Woł
, zaś p!:'zed 
świtem przeniósł się do stodoły, zostawiając tylko jed
ego 
żołnierza w mieszkani u dla pilnowania rodziny Woł
:x/ 
"Adam" uzbrojony tylko w pi stolet pełnił wartę nazewnątrz 
przechadzając się gościńcem, aby w odpowiednim momencie 
powiadomić patrol o zbliżaniu się konwoju z aresztowanymi. 
Gdy to nastąpiło, okazało się, że aresztowani szczęśliwym
		

/s0024.djvu

			.tlI 

 


4 t C!Jt dt - 
zbiegiem okoliczności 
przodem na oddzielnych saniach. 
Oczywiści e 
[skuci kajdanami. 
Ponieważ było zimno policjanci ukraińscy zeszli z dru- 
gich sami dla rozgrzewki i szli jeden za drugim w od.le- 
głościach kilku metrów przydrożną ścieżką. Natychnriast 
rozpoczę-ła si ę akcja i zostali zabi ci dwaj poli cjanci oraz 
"Volkscf
tsch" Wawrynek z Brzozowca zajmujący się likwidacją 
. 
pożydowskich nieruchomości w Dubience. Wawrynek po zabiciu 
2 pOlicjantów zeskoczył z sani i w tym momencie został 
zabity. Trzeci policjant, którego ;rzysłoniły rosnące przy 
drodze wierzby wskoczył na zawracające sanie i w popłochu 
uci ekł w stronę Dubi enki. 
Zdobyto rosyjski karabin dziesięciostrzałowy, karabin 
pięciostrzałowy i rewolwer typu "Naganił też rosyjskiej 
produKcji. Zabrano policjantom protokóły z przesłuchań 
aresztowanych i piniądze od Wawrynki wiezione do starostwa 
w Hrubieszo\.,rie. WOł 
 \ez wezwania wybiegł z młotkiem 
i kowadełkiem dla uwolnienia aresztowanych z kajdan. Patrol 
z aresztowanymi skierował się do lasu strzeleckiego i część 
dnia spędził przy starym tartaku w gajówce, którą zajmował 
gajowy Paciorek. Pod wieczór patrol z odbitymi ludźmi prze- 
szedł na skraj lasu i wieczorem przez pola przeszli wszyscy 
obok cmentarza w Dubience Oraz przez łąki nadbrzeżne do 
Bindugi. Życie tych ludzi zostało uratowane. 
Gorzej jednak było z żołnierzami Armii Krajowej wcześniej 
aresztowanymi. 
'l sierpniu 1943 r. aresztowany został Kras- 
nowski Zd zi sław, w styczni u 1944 roku żandarmeri a ni emi ecka 
dokonała aresztowani a Józefa Ki 
yński ego, jego brata 
Alfreda oraz ich ojca Stanisława z Dubienki, a także Karola 
Prusa z ltBteuszowa. 
Wcześniej nieco aresztowano Eugeniusza Kłysza pochodzą- 
cego z Ił:ateuszowa, a zamieszkałego w Holendrach 
raz Bro- 
nisława Popka również mieszkańca Holender. Ponadto areszto- 
wano Antoniego Ulanickiego z Dubienki, jednego z pierwszych 
organizatorów dubienieckiej konspiracji. Była to duża strata 
dla dubieniecy..iej organizacji AK. Wszyscy ci ludzie zostali 
straceni przez hitlerowców. ;v miesiącu lutym 1944 rł 
 
0?tJ--nCtftf£7 uilu"! //ill 
 -r, :;'i-{
'/
 2;tl7 iŹ .E/.'--n.,I't-

.ł- 
:Z,:}';zltLO'
}7. .2 j-U)-!41\. .-ć'
£1
.eą:. 
 kń',._, ,/}7t to e-.;/.Jl 
/J{f /}-lf'ł'-jlt.h( -'Jt£'f
tt_-o-'l.yi-((j /Jl-kp -:JJ,!llf
?tl.JI.!&'
		

/s0025.djvu

			J/ it
7f /YI'l d f If 3 l 
{JW Bindugi przybyła na kwatery kompani a Motyla z batali onu 
por. Michała Fijałki ps. "Sokół". Została ona zakwaterowana 
w budynkach szkoły usyt uowane jna niewielkim wzniesieniu 
między Bindugą a wsią Wysock na tereni e ad mi ni stracy jni e 
należącym do Wysocka. W ten sposób placówka w Bindudze 
została wzmocniona nowymi siłami. 
W Zamłyni u odległym od Bind.ugi o około 6 kilometrów 
stac j onował odd zi ał por. Kord a oraz kompani a "Kani" 
z batalionu "Sokoła" 
W ten sposób na niewielkim stosunkowo terenie zostały 
zgrupowane znaczne siły partyzanc
e 27 Wołyńskiej Dywizji 
Fiechoty AK i kompania "Małego". 
l miesiącu lutym, którejś 
nocy, w mi ejscu przeprawy na Bugu zdarzył się przypadek 
oddania strzałów do wartowników strzegących łodzi i miejsca 
przeprawy. Wartownicy odwzajemnili się napastnikom tym 
samym. Rankiem nastę'Jnego dnia na lewym brzegu rzeki zna- 
leziono niemiecką rakietnicę. Około południa wartownicy 
przysłali gońca, że na drugim brzegu Bugu znajduje si ę 
komendant dubi eni ecki ej strażni cy "Grenzschutzu" i chce 
z kimś z oddziału rozmawiać. For. JMa

" T''łYsłał do prze- 
prowadzenia rozmowy z komendantem 
h dwóch żołnierzy 
Bededykta Józe.fkę ps. Skoczek i Jana Łabędzki ego ps. Lupus 
włada j ących j ę zy 
i.em .ni emi e cki m. 
.5
htw.lv 
Komendant 
 znany 
 T",idzenia tym żołnierzom był 
rozebrany do koszuli i trzymał .J ręce w górze. Zapytany 
czego sobie życ
, poprosił o zwrot rakietnicy, którą 
w nocy zgubili jego strażnicy, a ponieważ jest zarejestro- 
wana, więc nie może jej brakować. 
Na zapytanie dlaczego żołnierze "Grenzschutzu" strze- 
lali do naszych wartowników, odpowiedział, że to nie oni, 
lecz ukraińscy policjanci. Odpowiedź, co do zwrotu rakietnicy 


-<_J 

 


była odmowna. 
W ostatnich dniach lutego bądź w pierwszych dniach 
marca 1944 roku odwiedził o.:idział "
ałego" przyprowadzony 
przez Romana Kluziaka korneniant obwodu hrubieszowskiego 
fł.aari an Gołębi
wski ps. "Korab", "Irka".
		

/s0026.djvu

			ol}; 

- 


Por. Mały dokonał prezentacji oddziału, a przede 
wszystkim jego uzbrojenia, które okazało się niewystarcza- 
jące. Do oddziału garnęło się dużo dUbienieckiej młodzieży, 
ale nie można było jej przyjąć ze względu na brak broni. 
Młodzież ta mieszkała przy oddziale w opuszczonych przez 
mieszkańców Bindugi domach. 
Ta część młodzieży pełniła funkcje usług:Jwe w o
dziale, 
a mianowicie pracowała w kuchni, piekarni i tp. w zamian za 
wyżywi eni e. 
Żołnierze bowiem zajęci byli pełnieniem służby warto- 
wni cze j i zwi adowcze j, a także musztrą i intensywnym szko- 
leni em bojo\''Y'm. 
W tej sytuacji komendant obw:Jdu obiecał oddział 
dozbroić. Była przeto nadzieja na powiększenie oddziału. 
I rzeczywiście po około 10 dniach por. JVT..ały otrZYIJ!P.ł od t 
p' 
G
';-"'7'J--t au 'ft:.-( 
komendanta obwodu "Koraba" rozkaz wysłania do i'.'L.....:4iV'ki 
wsi położonej na \''Y'sokości Horodła na prawym brzegu Bugu 
wzmocnionego patrolu po odbiór 15 karabinów. W dniu 11 rearca 
taki patrol w liczbie 25 żołnierzy na pięciu furmankach 
został \''Y'słany do wskazanej miejscowości pod dowództwem 
szefa kom;a.nii plutonowego "Skały'c?t"-Ztjtl J/J2t'-JZC:Zf
 
Jednakże w drodze okazała się prz
szkoda w przedostaniu 
D2 eT7ł--tct1t-<1:-t-- 
si ę do neni awIu . Gdy patrol znalazł si ę w odległości około 
1 kilometra przed Korytnicą od strony Iszowa z dużej szopy 
usytuowanej na wzniesieniu przy wjeździe do tej miejsco- 
wości wybiegli uzbrojeni mężczyźni i poczęli zajmować sta- 
nowiska bojowe. W przybliżeniu liczbę ich można ocenić na 
około 80 do 100 osób. 
Plutonowy Skała, dla upewnienia się kim są, pomachał 
-n.u.;:IZ 
biało-czerwoną chorągiewką. Fo chwil
atrol został ostrze- 
lany, więc trzeba było się wycofać i wrócić do Bindugi. Nie 
było wątpliwości, że jest to placówka UPA. Po zameldowaniu 
dowódcy o sytuacji nastąpiły p=zygotowania do zniszczenia 
tego gniazda.
		

/s0027.djvu

			.!T 
- .
 


For. Mały zawiadomił Korda stacjonującego ze swoim 
oddzia]:em w Zamłyni u i Motyla kwaterującego w Bindudze. 
Akcję na placówkę UFA w Korytnicy zaplanowano na noc 
z 12 na 13 marca. 
Udz.:j.ał w akcji wzięły,: kompania Motyla z batalionem 

/?;J'Y..u l:n t
 tlt.-ł 
u"tt	
			

/s0028.djvu

			28 


I tak placówka UPA w Aorytnicy została zlikwidowana. 
Po walce "I1ał y ll wysłał na Pereduby czteroosobowy patrol 
który został ostrzelany przez .ukrywających się w budynkach 
zbirÓ'1.... z UPA. 
Ki edy budynki te zostały podpalone przez erkaemi stę 
zapalającymi pociskami przeciwnicy salwowali się ucieczką. 
Pędzeni przez patrol uciekali w stronę formujących się 
taborów oddziału Małego. 
Ujrzawszy żołni erzy oddali kilka serii w i ch stronę. 
Wówczas został ranny w płuco kapral Walenty Korczak 
ps. "Makolągwa", który po dziewięciu dniach zmarł i został 
Dochowany na cmentarzu w Bindudze. Obrzędom pogrzebo
vym 
przewodniczył proboszcz z Rymacz ks. Wiktor Kryweńczyk. 
W nocy z a na 9 marca dQ Ęindq.gi przybyła kampania 
fĄ/11 L(..ł.-")"/A-ł;ę... 
warszawska pod dowództwem 
 a Piotra. Z Warszawy 
przy jechali oni do Pobołowi c samochodami. Ubrani byli 
w mundury organizacji "Tod ll . Z Pobołowic zostali przepro- 
wadzeni do Gałęzowa. 30dzina Podgórskich zorganizowała 
dla nich kwatery. Stamtąd do Bindugi doprowadził ich 
patrol przysłany od 

łego. 
Żołnierze kompani Warszawskiej byli saperami. łrzywieźli 
ze sobą wyprodukowane konspiracyjnie w Warszawie granaty 
zaczepne tzw. sidolówki. Wnętrze sidolówek obok materiału 
wybuchowego zawierało niewielkie kawałki stali, których 
obecność po
odowała przy wybuchu zwiększoną zdolność 
rażeni a. 


Fa krótkim odpoczynku żołnierze tej kompanii odjechali 
z Bindugi w stronę Bielina. 
W początkach trzeciej dekady marca do Bindugi przyjechał 
ksiądz Antoni Dąbrowski ps. Rafał, jeden z kapelanów 27 Dy- 
wizji. Ze względu na zbliżanie się 5wiąt Wielkanocnych ksiądz 
Rafał przy współudziale proboszcza z Rymacz wysłuchali spo- 
wiedzi żołnierzy z kom:;anii "rvIotyla ll w jednym dniu, przy tym 
ksiądz "Rafał" dokonał celebry :nszy świętej wraz z udzie- 
leniem komunii. W następnym dniu powtórzono to samo dla
		

/s0029.djvu

			8 


żołnierzy kompanii "Małego". Naczynia i szaty li turgiczne 
woził w walizce specjalnie do tych celów przeznaczony 
żołni erze 
Żołnierzom z oczu ciekły łzy, gdy na cały głos w koś- 
ciele w Bindudze mogli zaśpiewać "Boże coś Polskę". W uro- 
czystościach tych uczestniczyła ludność cywilna Bindugi. 
W sierpniu 1943 r. cała ludność tej wsi opuściła swoją 
miejscowość. Lecz już w styczniu 1944 roku część tej 
ludności powróciła czując zapewnione bezpieczeństwo ze 
względu na obecność tam oddziału "Małego", a następnie 
również kompanii "Motyla". 
W marcu coraz więcej tej ludności powracało do 
Bindugi. Jednego z marcowych dni do miejsca przeprawy przez 
Bug przybyła duża grupa mieszkańców Bindugi z Dubienki na 
furmankach z cały
 swoim dobytkiem, nawet zbożem na wozach, 
krowami itp. Chłop polski widząc zbliżającą się wiosnę 
czuł potrzebę dokonania zasiewów wiosennych na swoich 
polach. Poni eważ dzi ało si ę to, w dzi eń tuż po południ u, 
więc zau'.....ażyli ic strażnicy "Grenzschutzu" i przyszli ich 
zabrać z powrotem do Dubi emki . 
Jeden z warto,
ków zameldował o tym por. 
ałemu, 
który wysłał dwóch żołnierzy, a mianowicie "Młodego" 
i "Lupusa", zapewniając im ubezpieczenie, na lewy brzeg 
rzeki z rozkazem uniemożliwienia strażnikom zabrania tych 
ludzi. Na pytanie naszych ż02:nierzy, dlaczego to czynią, 
Niemcy od?owiedzieli, że komendant strażnicy przez lornetkę 
zaobserwował, co się dzieje i wysłał ich z rozkazem spro- 
wadzenia tych ludzi napoJn'ót do Dubienki. 
OtrZYffiali nakaz aby tego nie robili. Nie stawiali 
o
oru, chcieli tylko odejść natychmiast, motywując to tym, 
że muszą jeszcze odbyć patrol w stronę Bystrak. Zostali 
jednak zatrzymani do chwili przeprawy całej grupy, a trwało 
to kilka godzin ponieważ wozy trzeba było rczbierać na 
części i trans?ortować łodzią na drugi brzeg. Bydło i konie 
ciągnięto na postronkach za łodzią wpław. W pewnym momencie
		

/s0030.djvu

			3"0 - 


z krzewów wiklinowych wyskoczył może dziesięcioletni 
wystraszony chło;iec i zapytał gdzie są Niemcy. 
Kiedy mu ich wskazano i zapytano go, có robi w krzakach, 
odpowiedział, że ma tam schowaną krowę. Oc
wiście został 
zachęcony do WYTIrowadzenia jej i przeprawy na drugi brzeg. 
Frzed zakończeniem przeprawy jakaś kobieta wręczyła 
jed.nemu ze strażników "Grenzschutzu Ił owini ętą w lnimlą 
szmatkę osełkę masła. 
Zapytana poco to czyni, od
owiedziała, że przeclez 
nie zabierają ich, więc trzeba im coś dać. Żołnierze 
"Małego II byli innego zdania, że raczej masło powinna 
zostawić dla s
.,ojej rodziny, zaś to, że ich nie zabierają 
chyba należy zawd.zi ęczać ni e Ni emcom. Strażnik "Grenzschutzu II 
nie rozumiejąc rozmowy partyzantów z kobietą, z zadowoleniem 
masło to ukrył na piersi pod płaszczem. 
Fo chwili tak się oSmielił, że 
oprosił partyzantów 
o danie im cielaka. Obiecano im to pod warunkiem, że 
wzamian dostarczą 
istolet maszynowy. Nie wyrazili na to 
zgody, więc i cielaka nie dostali. Fo zakończeniu przeprawy 
obaj Niemcy odeszli. 
..Lt£
-c' '
f;C 
Fewnego m8:ł': '
"'go wi eczoru I drużyna w }?ełnym składzi e />. )} 
,j/::pt . ,kf.JNHE
Yk -/!J/atrtf-rn:" :Z 

 'I ;2'}( J
/]f?hJlJt 
udawała się do Dubienki po 
p.a=-ZL-lfO AK £iu 2'1- ::IYW lz jl . 


J

tc- również major Oliwa w towarzystwie por. Małego. Był to okres, 
kiedy puszczały lody na rzekach. Dotychczas przez Leniawę 
przechodzono przez lód. Dowódzca I drużyny Jan Buszko 
ps. uDadz" i Mi eczysław Kapyś, chcąc ze sobą porozmawi ać 

oszli nieco przodem. 
Fa przybyciu nad rzekę okazało się, że w niektórych 
miejscach już lodu nie było, zaś w innych jeszcze był, ale 
kruchy. Do tego czasu Jan Buszko i ¥deczysław Kapyś do 
patrolu nie dołączyli. Zapadła wtedy decyzja przejścia 
przez mosty na odnogach Wełnianki. 
fodczas zbliżania się szperaczy do mostu na jednej 
z odnóg została przez Niemców wystrzelona rakieta oświetla- 
jąca, a następnie ostrzelali oni szperaczy. 


, . 
, .
 ....0 . ".0" _...

' _--., -..;'.....;:r_.
r=-. 





- -- .:= -_.!!::.;
.- 

., . -

-- 


.
		

/s0031.djvu

			J ,( 
32., - 


/1 


Przy następnym moście tuż przy ul. Gęsiej był w Owym 
czasie bunkier obronny, a ponieważ nie wiadomo było jaka 
jest jego obsada, zrezygnowano z przejścia przez mosty. 
Patrol rozpoczął poszu
wania zagubionych, których jednak 

i e spotkano! ::K)?t. :t!fP
{ :2 JJI
ehln, 
'2 
lf .uz bez udziału mjr Oliwy przyprowadzono w dwa 
dni późni e j do Bindugi, po zorgani zowani u przeprawy prze z 
Wełniankę za pomocą łódki. Stałym przewoźnikiem od tego 
czasu przez tę rzeczkę był Józef Krasnowski ps. "Kruk". 
Ciała zagubionych żołnierzy dopiero w miesiącu maju 
znaleziono w rzece. Widocznie próbowali przejść przez 
Wełniankę po kruchym lodzie i utonęli. 
Dowódcą I drużyny po śmierci Jana Buszki został 
Alfr ed Dąbrowski p s. "Zy gmun t" . 
Mniej więcej w poławie trzeciej dekady marca por. 
Mały od kpt Żegoty ówczesnego szefa sztabu 27 Dywi zji otrzy- 
mał rozkaz );:rzeprawy ,?rzez Bug na tereny Lubelszczyzny 
jednego z oddziałów ze zgru
owania partyzanckiego im. 
	
			

/s0032.djvu

			3-l 

 


Zrezygnowano z przeprawy przez Bug w Bidundze, aby 
uniknąć budowy drugiego mostu na 
"ełniance, :ł:onieważ 
poprzedni został przez Niemców zniszczony, a przy tym 
znajdował si ę on zbyt bli sko Dubi enki . 
Niemcy w dni u N ki wetnia próbowali równi eż podejść do 
mostu na Bugu w Bidundze prawd0:ł:odonie w celu zniszczenia 
go, lecz gdy zauważyli zajmowanie stanowisk bojowych przez 
odział IIlfałego" /kompania Natyla po pier'łlSzej przeprawie 
Bindugę opuściła/ zrezygnowali z tego i wycofali się w 
stronę Dubienki. lflOSt nie został wówczas zniszczony. Toteż 
4 kŃietnia wieczorem został on rrzetransportowany oczywiście 
Bugi ero do Kolemczyc. 
Do pławi enia mostu wyznaczeni zostali żołni erze: 
Pi otr Krasnowski ps. "rł1ysz", Jerzy Golczewski ps. liCi chy" 
oraz Stanisław Witkowski ps. "SrokaII. Dla ochrony na moście 
płynęła również drużyna partyzantki radzieckiej. 
D'.oJie drużyny i zwiad konny z kompanii "Małego" popro- 
wadziły oddział Karasiowa łęgami między wsią Wysock a Bu- 
giem na ustalone miejsce przeprawy. Most okazał się za 
długi, P oni eważ Bug w nowym mi ejscu ;:rzeprawy był ni eCQ 
węższy niż w 3indudze. Trzeba go było odpowiednio dopasować 
do szerokQści rzeki. 

., międzyczasie Ukraińcy z "SS Galizien" strzegący 
budo'ł'Y umocni eń spodzi ewanej obrony na Bugu usłyszawszy 
rOdejrzane dla nich szmery próbowali zbliżyć się do miejsca 
prze

awy, lecz zostali przez partyzantów radzieckich i żoł- 
nierzy z o.idziału Małego odparci. Poza tym partyzanci ra- 
dzieccy przesłali im kilkanaście poci sków z ustawioIJ.ych na 

ra'.''Ym :;rzegu Bugu granatników. 
Frzeprawiona wpław kawaleria ubezpieczyła miejsce 
przeprawy na le'.
m brzegu od strony Uchańki i Husynnego. 
Wówczas rozpoczęła się przeprawa trwająca do rana. Schwytano 
też dwóch ::"::ołnierzy z "SS Galizien". Po nied2:ugim czasie 
z2UWaŻOnQ zbliżanie się Niemców od strony UChańki, ale zostali 
oni odparci silnym ogniem karabinów maszynowych. W czasie
		

/s0033.djvu

			3
 
-
 


tej przeprawy do stojących po lewej stroni e Bugu 2 żołni erzy 
z oddziału Małego podszedł partyzant Karasiowa w randze 
młodszego lejtenanta i czystą polszczyzną za
ytał jak daleko 
do Dubienki. Otrzymaws
 odpOwiedź, że od czterech do pięciu 
kilometrów wyrzekł następujące słowa: flAch moje miasto 
kochane, gdybym mógł Ci ę chociaż raz jeszcze zobac
ć". Za- 
pytany przez Tadeusza Ulanickiego ps. flRosa", kim jest, 
odrzekł, że jest synem Rafula, który do września 1939 roku 
miał w Dubience sklep z przyborami szewskimi. 
Był to wyraz przywiązania do swojej rOdzinnej miejsco- 
wości dubienieckiego żyda. 
W Kolemczycach tej nocy zdołała przeprawić się częsc 
oddziału Karasiowa, w tym kilka
ziesiąt furmanek tabor
wych. 
Jeden batalion nie przeszedł na le'
 brzeg z dw6ch powodów, 
a mianowicie noc kwietniowa okazała się zbyt krótka. Po 
ustąpieniu nocy obawiano się bombardowania ze strony Niemców, 
o- 
a ponp.to ten prowi zoryczny most po przejechaniu po nim 
li cznych załadowanych furmanek zaczął si ę psuć. Pochyliły 
się też pod
ory boczne chroniące most przed spływem mostu 
w dół Bugu. Na jego powierzchni pojawiła się warstwa wody. 
Przeto batalion ten z o
działem 

łego wrócił do 
Bindugi i zajął opuszczone przez kompani ę "Motyla" kwatery 
w szkole i należących do niej budynkach gospodarczych. 
Około goc.ziny d zi ewi ą te j tego dni a ro zpoczęło si ę 
bo
bardowanie Bindugi. Największe szkody w tym pierwszym 
bo
bardowaniu przez niemieckie samoloty poniósł batalion 
partyzantki radzieckiej, ponieważ bomby trafiły w ich 
kwaterę w szkole. 
Inne zrzucone bcmby nie przyniosły większych szkód. 
Fonadto Binduga została ostrzelana z samolotów za
alającyw
 
pociskami i zastało wznieconych kilka pożarów. Żołnierze 
oddziału zaj ęli si ę ratowani em dobytku przede wszystkim 
żY'.-veg'J mieszkających tam ludzi. Około południa Niemcy do- 
konali drugiego nalotu dwoma samolotami wzniecając również 
pożary. łl dniu1
 k,..rietnia tuż 
rzed wschodem słońca przy-
		

/s0034.djvu

			34- 
35 


leciał sam
lot zwiadowczy, a po jego odlocie w niecałe 
pół godziny r
z;oczęło się nowe bombardowanie. Około 
południa następne. 
W tej sy-::.uacji por. "
1ały" zadecydował o przeniesieniu 
się oddziału \
az z za;asami żywności do bazy w lesie znaj- 
dującej się za urcczyskiem "Pohulanka". Bazę tę stanowił 
budynek o d'łru dość obszernych i zbach oraz dużym strychu. 
W bazi e te j w zasadzi e mi eści ł si ę cały oddzi ał. 
Oczywiście chodzi tu o miejsca noclegowe. 
Spać można było tylko na boku, ale zawsze to pod 
dachem i 

godniej niż w szałasach. 
Budynek ten został w lesie postawiony o wiele wcześniej, 
jeszcze w okresie zirrw. 
Dostęp do niego był swobodny tylko od strony zachodniej, 
zaś z pozostałych trzech stron enklawę tę otaczały bagna 
poroD
'l
 

sem. Binduga zaś była bombardowana w dniach 
 7j 
8 i 9Ftnia. 
Po tych bombardowa."1iach w Bindudze nie pozostał już 
ani jeaen budynek. Bielały jedynie mury koscioła, ale 
dachu na nim nie było. 
Dywizja znalazła się w ciężkiej sytuacji. Jej oddziały 
v.... 
mimo podejmowanych walk były spychane do lasów mosVrsko- 
morawskich. Znalazł się tu też pułk regularnej armii ra- 
dZieckiej odcięty od wojsk 
Norzących front w pobliżu 
Kowla. Pułk ten nie chcąc popaść w niewolę przywędrował dQ 
lasu. 


"I lesie też znalazł si ę dOft duży szpi tal dywi zy jny. 
W czasie okrążenia w lasach mos}tI'sko-morawskich kompania 
"f-'!ałego ll rozkazem dowódcy dywizji została włączona w jej 
skład do batalionu Ko
da. Fo smierci podpułkownika Oli

 
zdecydowano, że dywizja przejdzie przez taay kolejowe 
na linii Chełm-Kowel w okQlicy Jagodzina do lasów 
s zacki ch.
		

/s0035.djvu

			j.r 

 


Kompania Małego swoją bazę odstąpiła dla c
ęzej 
rannych żołni erzy i stanowiła ta baza część szui tala. 
Partyzanci oddziału "IvIałego" przenieśli się do szałasów 
na wysepkach tworzących enklawy w bagnach za budynkiem 
bazy. Główna część szpitala przebywała w lesie morawskim. 
Po podj ęci u decyzji o urze jści u dywi zji w lasy szacki e 
kompani a "Małego" otrzymała rozkaz pozostani a w lasach 
mosursko-morawski ch dla ochrony szpi tala. W trzeci ej de- 
kadzie ktłlietnia po przejściu dywizji w lasy szackie główny 
szpital został przejęty przez Węgrów sprzyjających polskim 
oddziałom. 
Po przetransportowaniu głównej części szpitala przez 
wo j sko wę gi er ski e pr ze z Zi emli cę, C zm:v.x15 s, Luboml d o 
Chełma zlokali zowano go w Okszowie w obozie jenieckim. 
Żołnierze 

łego na wszelki wypadek przygotowali szałasy 
na enklawach wśród lasów bagiennych dla 
annych przebywa- 
jących w bazie kompanii. W niedługim czasie baza ta została 
przez Niemców odkryta i w ostatnich dniach kwitnia zaatako- 
wana dużymi siłami przez Wermacht. 
Kompania 

łego podjęła walkę z jednostkaIT
 niemieckimi, 
a służba sanitarna dokonywała ewkuacji rannych. Okazało się 
jednak, że Niemcy atakują nie tylko od strony zachodniej, 
ale rÓ'Nnież od południa i północy przedostawszy się przez 
bagna w pobliże bazy. Nie ustępowali mimo użycia ze strony 
komp
nii "Małego" granatników i broni maszynowej, której 
obecnie oddział posiadał więcej niż dawniej. Pod naporem 
przewagi sił niemieckich oddział wycofał się w bagna. Bu- 
dynek został spalony wraz z trzema cię3ko rannymi żołnie- 
rzami, których służba sani tarna nie zdążyła ewakuować. 
W czasie walki zostali ranni: Czesław Kański ps. liGiI II 
w pali czek i Iv1arian Dąbrowski "DS. "ł-Rody II w rękę. Oddziałowi 
brakowało żywności. Nie było chleba, mięsa, ziemniaków. 
Żołnierze otrzymali żelazne porcje w postaci niemałych 
kawałków słoniny.
		

/s0036.djvu

			36" 
s:+ 


W tej sytuacji por. lJf..ały zarządził przeprawę oddzi ału 
przez Bug mi ędzy Bystrakami a Kładniowem na wyso
ości 
Rutki koło Dubi enki. Szpi tał mały /tak go na zywajnry / miał 
pozostać pod opieką Bolesława Sobiepana ps. "Szpak". 
Przeprawa okazała się w tym miejscu niemożliwa, 
ponieważ łęgi nadbużne były tu jeszcze zalane wodą. Trzeba 
było wracać. W następnych dniach/część osób p
zeprawiła się 
na własną rękę w rejonie Uchańki a reszta oddziału D=zeszła 
na teren gminy Dubi enka do wsi Stani sławówka, :NateuSZO\iO 
i kol. MOściska w nocy 4 maja 1944 r. Tej nocy został 
zabity przez żołnierzy Wermachtu Antoni Krakiewicz ps. 
Dzięcioł oraz schwytana została jego na=zeczona Stanisława 




 i jakaś może dziesięcioletnia dziewczynka. 
Stanisława Szurwalska z dziewczynką zostały przez 
Niemców z Dubienki wywiezione i już nigdy nie wróciły. Po 
przeprawi e oddziału na lewy brzeg Bugu część żołni erzy 
przede wszystkim posiadających rodziny za zgodą por. 
Małego wraciła do domów. Przed ich odejSciem dowódca po- 
dzi ękował im za dotychczasową służbę i zapowiedział, że 
otrzymają wezwani a, gdy zajdzi e tego potrzeba. f-!łodzi 
wiekiem żołnierze, a przede wszystkim wolnego stanu pozostali 
w oddziale. 
Większość ich z plutonowym Skałą dotychczasowym szefem 
kompanii przez lasy strzelecki e udała się do wsi Li ski 
w gminie Horodło, gdzie otrzymali od
owiecnie kwatery przy- 
dzielone im przez kwatermistrza rejonu /batalionu/ leśniczego 
"eH- 
'tlęgłowski ego ps. "Gi ewont" zami eszkałego w Gołębow.i;;e obok 
Lisek. Żołnierze potrzebowali odpoczynku po trudach pOdejmo- 
wanych u
rzednio a przede wszystki:n od styczni a do końca 
kwi etni a 1944 r. 
Porucznik "!fały" i część żołnierzy pozostała na pewien 
czas na terenie gminy Dubienka. 
Trzeba było }:rzecież zorgani zować przeprawę pozosta- 
wionego pod o;ieką "Szpaka" części szpitala. Chodziło 

rzecież o 26 rannych i ich opiekuna Bolesława Sobiepana.
		

/s0037.djvu

			.1:1- 

 - 


Wyprawa po szpital mały /tak go nazywajmy/ została 
zorganizowana przez por. "Małego" w ostatnich dniach maja 
1944 r., a konkretnie wieczorem w niedzielę zielono- 
ś ;
:: czną por. 

ły i żołnierze: Feliks Jurkiewicz ps. 
fi- fJl!H/ 
 
 
II ''', Tadeusz Stępowski ps. " T

 :J" i Jan Łabędzki 
ps. "Lupus" udali się pod osłoną nocy do miejsca postoju 
tego 
owizorycznego.szpitala. 
df
" i 

ł
 " w oddziale "I'-1ałego" znaleźli się 
przypadkowo. Nie udało im się bowiem ze s\voim oddziałem 
przejść przez tory kolejowe. Po powrocie do lasu natrafili 
na oddział IlMałego" i już w nim pozostali. l'lyprawa ruszyła 
z domu Franci szka Dąbrowski ego mieszkającego w tzw. Pod- 
uchańce. Przeprawy przez Bug dokonano jednoosobowym kajakiem 
dostarczonym do domu Dąbrowskiego przez 
adeusza Michal- 
skiego ps. Pionek z Mościsk od Zdzisława Kabały z Kroczyna 
żołnierzy Batalionów Chłopskich, a w tym czasie już Armii 
Krajowej z rejonu Tadeusza Nowickiego ps. "Chaber". Prze- 
"'frawy przez Bug dokonać miał Witalis Rudnicki mieszkaniec 
Dubienki za pomocą skrzyni, która dowieziona została nad 
.e/2tct2
 
Bug przez Pawła Lipemka. Powrót naznaczony był na wieczór 
MC vr.()?t
 
po Zielonych gWiętach.{sygnałem rozpoznawczym miało być 
tradycy jnie przy przeprawach w oddzi ale "l Y lałego II stosowne 
gwi zdani e mel:Jiii IIwlazł kotek na płotekII. Tak si ę też 
stało. Był również odzew. 
C-d.y jedhaki "Mały II ze swoi mi żołni erzami i rannymi 
zbliżył się do tego miejsca po prawej stronie rzeki, nikt 
się już nie odezwał. IV tej sytuacji "Mały" zarządził 
przeprawę kajakiem ciągnionym w obie strony na linach. 
W kajaku jednoosobowym umieszczano trzech rannych 
i kiedy ich ciągnięto, któryś z nich poruszył się i kajak 
przewrócił się. Ranni wpadli do wody, ale ch
ryciwszy się 
liny, zostali doci ągni ęci do lewego brzegu przez Jedneg
 ri. - ptzk.c 
z żołni erz:'l, który uprzedni o Bug przer:łynął. \/'8 , ,,1 /TIJ jf'YYt api 
Poni eważ noc była krótka, a przeprawa po jednym lub 
dwu żołnier
 trwałaby zbyt długo, szczególnie, że do grupy 
tej dołączyło kilku żołnierzy z innych oddziałów 27 Dywizji
		

/s0038.djvu

			38 
- 
- 


spotkanych w lesie i tych trzeba było zabrać ze sobą. Toteż 

or. 

ły polecił Lupusowi zakwaterować trzech prze
rawionych 
rannych w Stanisławówce i dotrzeć do Witali sa Rudnickiego w 
Dubience w celu sprowadzenia go następnego wieczoru na 
miejsce przeprawy. W trakcie rozmo\
 z Rłdnickim okazało się, 
że poprzedni ego wi eczoru był na stanowi sku, lecz po wyroi ani e 
znaku rozpoznawczego na melodi ę "wlazł kotek na płotek" 
posłyszał chrzęst broni i sądząc, że są to Niemcy, wycofał się. 
Nastę
nego wieczoru przeprawa została dokonana bez 
przeszkód. Stało się to w nocy z 31 maja na 1 czerwca 1944 
roku. Ranni i żołni erze inni zostali zak\1aterowani w Sta- 
nisławówce, Iv
teuszowie i kol. MoiJciska. Następnego wieczora 
przeprowadzono ich do Nowokajetanówki dla zagwarantowania 
wi ększego bezpi eczeństwa. 
Po kilku dniach szpi tal i reszta żołni erzy przez lasy 
strzeleckie przeszła na teren gminy Horodło do miejscowości 
cLiski
 fto l( G_(/
Ylfe 
Część r

ych w tym czasie JUz miała rany wygojone 
i oni wraz z żołnierzami 21 Dywizji, którzy się przyłączyli 
do grupy rannych zostali doprowadzeni do Czechówki, gdzie 
mieścił się punkt zborny dla żołnierzy tej dywizji. 
Ciężej ranni zostali przetransportowani na dalsze 
leczeni e w hrubi eszowskim szpi t2lu. 

 międzyczasie w Nowokajetanówce zginął jeden z żoł- 
nierzy "Iv1ałego" Kazimierz Ulanicki ps. "Kurek". Zakonspi- 
rowany mieszkaniec Nowokajetanówki p=zepro
adził ze Sta- 
nisławówki trzech rannych i akurat prowadził ich do domu, 
w kt6rym 
Ńaterował Kurek. Gdy ten ostatni zauważył w 
cieruności zbliżających się mężczyzn, chciał ich zatrzymać 
okrzykiem "stój kto idzie II. Tamci popadali na ziemię, więc 
Kurek odbezpieczył zaczepny granat niemiecki i już miał 
go rzucić w ich stronę, gdy usłyszał odpowiedź: "Klin 
jestemII. Ponieważ znał Klina, \'lięc zdezorientował się 
na chwilę, co ma z granatem zrobić, lecz chwila ta wys- 
tarczyła, aby granat eksplodował w jego wzniesionej dłoni. 
Rażenie było śmiertelne. 
Stojąca o kilka kroków dalej panienka z tego domu 
została lekko ranna w gardło. J/TJP/Uli ,,;te/l-l ft,.j"- 
'P-lr7;'71-1. 
.2-tin
/n(j .
		

/s0039.djvu

			.3!l 
- :4Q - 


W dniu 11 maja został też zabity w Dubience Erazm 
Dr zewi ński p s. Ad am. 
Rankiem tego dnia przybył on do rodziny mieszkającej 
przy ul. Zabrowarnej w Dubience. Przed południem tego dnia 
przyszli go aresztować ukraińscy poli cjanci. Gdy uci ekał 
z otoczonego przez ni ch domu zastrzelił go żołni erz "
ver- 
machtu" w ogrodzie posesji Zygmunta GOlczewskiego, gdzie 
właśni e kwaterowali Ni emcy. W maju też aresztowano żoł- 
ni erza z OGdzi ału "Małego II kaprala PJ eczysława Chomacki ego 
ps. "jeż", który został przez Ni emców stracony. 
Pod kOniec miesiąca czerwca po
. Mały zorganizował 
jeszcze jedną wyprawę za Bug po zostawioną tam broń. Udział 
w \"Yprawi e oprócz lIl\la.łego II wzi ęli: fr.ari an Dąbrowski ps. 
".fflłody", Czesław Kański ps. liGiI", Eugeniusz B.omanowski 
ps. "Zamek" i Jan Łabędzki ps. IILupus II. ''I drodze patrol 
natknął si ę w Stani sławówce na wartownika oddziału Wer- 
machtu kwaterującego w budynkach do których zmierzali 
żołni erze patrolu. Fo rozbrojeni u wartownika i wypytani u 
go o wi elkość oddzi ału został puszczony wolno. 
Chodzi ło o to, aby ni e spowodować odwetu na mi esz- 
kańcach tej miejscowości ze strony Niemców. Po powrocie 
do miejscowości Lis
 i krótkim odpoczynku nastąpił 
odmarsz oddziału na tereny tak z
anej Rzeczypospolitej 
Grabowieckiej. Y.ierunek marszruty przebiegał przez Tur- 
kałówkę, Janki, Zadębce, Drogojówkę, Gliniska do kol. 
Białowody, gdzie ppor. Kazimierz vlróblewski ps. "
.aryśka" 
przydzielił o:.działowi k.vatery. Trochę czasu oddział 
spędzi ł w Czechówce i Tuczępach. 
Z Białowód trzej żołr..ierze a mianowicie 
ari8Xl 
Dąbrowski, Czesław Kański i Eugeni usz Romanowski zostali 
z oddziału oddelegowani do szkoły podoficerskiej w Omato- 
wicach. Po około 10 dniach o
dział powrócił do Lisek 
i tam dotrwał do ofensywy radzieckiej. W czasie jej 
trwani a oddział !-1ałego zajął Horodło. 
W oddziale partyzanckim obok chwil ciężki ch
		

/s0040.djvu

			40 - 


i trudnych żołnierze przeżywali również chwile przyjemne 
1 odprężenia. Zarówno w Bindudze, jak i późniejszym okresie 
w lesie, a także w Liskach i kol. Białowody dużo humoru do 
życia oboźowego wnosił Marian Rudnicki ps. 5piewak, który 
zgodni e ze swoim pseudonimem śpi ewał ni e tylko znane 
ws
stkim piosenki, ale na bieżąco je tworząc stosownie 
do okoliczności w jakich znajdował się oddział lub jego 
żołnierze oraz Stanisław Antoniewicz ps. Zielonka posia- 
dający znajomość dużej ilości skeczów, a także zdolność 
naśladowania w komicznym wydani u zachowania się i ruchy 
innych osób. 
Ich występy wnosiły do życia oddziału dużo śmiechu 
i pozwalały zapomnieć nieraz o nie'
godach życia party- 
zanckiego oraz oderwać myśli od trudnych sytuacji, w jakich 
niejednokrotnie znajdował się oddział.
		

/s0041.djvu

			42 


\'iykaz żołnierzy partyzanckiego oddziału ppor. 
"Małego II w mi esi ącach marzec-kwi eci eń 1944 r. 


------------------------------------------------------------- -- 
------------------------------------------------------------- -- 


Lp. 


Nazwisko i imię 


Pseudoni m 


Pełnione funkcje 


----------------------------------------------------------------- 
----------------------------------------------------------------- 


1. Antoniewicz Stanisław 
2. Br ze zi ński Wi ktor 
3. Buszko Antoni 
4. B us zko Jan 
5. Huszko Kazi mi er z 
6. Chomacki Edward 
7. Chomac
d IJf..ieczysław 


Zi elonka 


Lis 


podoficer broni 


Dach 


dowódca I dru- 
żyny sturmowej 


Jeż 


zast. dow ó dcy II 
dr użyny a po ź- 
niej jej dowódca 


8. 


Czerwiński Lech 


kuchar z 


9. 


Danyluk Bogusław 


Królik 


10. Danyl uk Jan 


Zygmunt 


zast. dow ó dcy I 
drużyny szturmo- 
wej, a nastę
nie 
jej dowódca 


11 . 


Dąbro'ł/ski Alfred 


12. Dąbro\'lski Jó zef 
13. Dąbrowski Marian 
14. Dr zewi ński Erazm 
15. Golczevlska Halina 
16. Golc zew ska Henryka 
17. Golczewska Jadwiga 


Szczygi eł: 


Młody 


Adam 


sani tari 11 s zka 


sani tari uszka 


sani tari uszka
		

/s0042.djvu

			43 


18. Golcze'.'lski Zygmunt 
19. Golczewski Jer zy Cichy 
20. Jagodzi ński Jan Dunaj dow ó dca III 
drużyny 
21. Jank O.fl ski Jmaef 
22. J ó zefko Benedy kt Skoczek 
23. Kapyś fł'.i eczysław Smyk 
24. Kański Czesław Gil 
25. Kań s ki Hi eroni m .Naszynka, 
Sęp 
26. Kański Kazi mi er z 
27. Kasperkiewi cz Jan 
28. Ki taszewski Stani sław Ry s zard 
8 
29. Korczak 
llaJ.enty Makoląg'.va dow ó dca II 
drużyny do 
20 marca 1944 r. 
30. Kord as 
31. Kostecki Jan Stach 
32. Ko Ś ci uk Eugeni us z Sowa kucharz 
33. Kraki ewi cz Antoni Dzi ęci oł 
34. Kraki ewi cz Zy gmun t Brzózka 
35. Krasnowski Franci s zek Stary 
36. Ei'asnowski Józef Kruk 
37. Kr asnowski Rajmund 
38. Krasnowski Fiotr Mysz
		

/s0043.djvu

			44 


39. Krasnowski Stani sław 
40. Krasnowski Tadeusz 
41. Łabędzki Jan Lupus 
42. ł{i chal ska Zuzanna Żaba sani tariuszka 
43. IY'li chal ski Stefan Krop dow ó dca zwi adu 
konnego 
44. Prus Eugeni us z Niemiec 
45. Fodgórski Stani sław J9-0':LU
 dow ó dca IV dr użyny 
46. Radomski Jan 
47. Romano w ski Eugeni usz Zamek 
48. Romanowski Bronisław I skra 
49. Rudni cki f-'Iar i an 5piewak 
50. Si tarczuk Tade usz 
51. Sobiepan Bolesław Szpak 
52. Stanki ewi cz Zygmunt Dajmon 
53. Tomas zewski Eugeni us z 
54. Ulanicki Franci szek Dąb 
55. Ulani cki Franci szek Grek 
56. Ul ani cki Kazi mi er z Kurek 
57. Ulanicki Tadeusz Rosa 
58. Wasilewicz Hanna !>'!y s zka sani tari uszka 
59. Witamborski Stani sław rłT..a2:y , Karol dowódca oddziału
		

/s0044.djvu

			45 


60. 


\'li tkowski Mari an Szczupak 
Witkowski Stani sław Sroka 
Wi tkowski Tadeusz Wilga 
Wi śni ewski Broni sła\'/' Pal 
\Alolni cki Jan Bartek 
Zelent Franciszek Sztacheta 


kwatermi strz 


61. 


62. 


63. 


64. 


65. 


66. Zwierzyński Czesław 


67. 


Zwierzyński Jan . \ 
rt?AZ<:1-tcl..t ?'
lCl Wht"e211111J,,) 
, (j" O 
łht'fJ'..
i<.dlli-...ri e 
a-' -1 o.n:a- Skała 


68. 


szef kompanii 


69. 


Nam'iisko nieustalone 


Lipa 


------------------------------------------------------------------ 
------------------------------------------------------------------
		

/s0045.djvu

			46 


Wykaz mieszkańców Dubienki i jej okolic byłych 
żołni erzy innych o::dzi ałów 27 \'10 ły ński e j Dywi zji 
Pi echoty Armii Krajowe j 


Lp. 


------------------------------------------------------------ 
------------------------------------------------------------ 


Pseudonim 


Nazwi sko i i mi ę 


------------------------------------------------------------ 
------------------------------------------------------------ 


1. Buczek Antoni 


2. Buczek Kazi mi erz 


3. 


Pilot 


Dejneka 
nadysław 


4. 


Dudek Ignacy 


Sosna 


5. 


Ni ed zi ela 


Jani uk Bogusław 


6. Jani uk Stani sław 


7. Jankowski Klemens 


8. Kapyś Kazimierz 


9. 


Kasperki ewi cz Franci szek 


L- !V. l s.t. J.tcten.4J+ 


10. 


11. 


Kaspery.j ewi c z Kazi mi er z 


.jtwJurfi:6 
-jtl-J
l 


Kapyś Stefan 


12. 


Kos 


Ki er c zyński Albin 


13. Kołodziej Edward 


14. 


Czarny 


Kostecki Jan 


15. Kc ści uk Stani sław 


16. Krasnowski Franciszek 


17. 


Łatka Jan 


rJt
tf,iht .
		

/s0046.djvu

			- 47 


18. Marciniak Bartłomi e j Kormi an 
19. Moszc
ński Czesław 
20. Omelczuk Władysław Grom 
21. Ostaszewski Teofil Z{Uft1Ui 
22. Radomski Kazimierz Mali na 
23. :Swi ergotowi c z Władysław :J fH f 4vYiA.- 
24. Wi tkowski Jan Kol ba 
.iD, JiaJpNJć;e4Vz.01t w /YJtt dW