/s0001_0001.djvu

			3 30!' 
j -sląi i dla wSlystkith. 


> Karol Szajnocha 


""!;-, 


.. 



, 
JADWIGA 
 I JAGIEŁŁO 
'I 
 
''t .; 
 


streścil 



 \ >.. 

' r.;., Ernest Łuni:ńęki '"', 
,/ -...- 
1 , 


..." l 
Częiś
 Ił.! 


"p 


....."" 


" 


re 
-" 


_:L*' 
\1, 


-t;. [: 


" 
..,. ><--:t 
Ol 
';1; 


Wydawni<'two -,.. AR(;TA W Warszawie 



 


w Galicji 52 hal, 


'\
		

/s0002_0001.djvu

			KSIĄ
KI D

 

SĄXST{\J:CH · 
 " 
....... ")NJ

M \ l' f1'" 
Karol Szajnocha... 
 
I..
 
, 
,\, 
l JADWIGA \ JAGIEŁŁO 
.t 


opracował i wstępem zaopatrzył 


Ernest Łuniński. 


Cz
ść III. 


r- 


WARSZAWA 
NAKLADElU I DRUKIEM lU, ARCTA 
1905
		

/s0003_0001.djvu

			.. .4 



 


.'.LłU'łIKA 
WOJ£Y.ONU 
" aw ta 
iII trł1 O 
 
q
3.8.03 
, ł. ..., 


,Ao3BOJIeBO 
eIł3YPOIO. 
BapmaBa, 26 lIOB" 1904 rOJla, 


..=--- 


- -----====- - , -- - 


... 


. .. .. 
.".. 
__.M 


.. 


" 
J 



. 


.1< 


XVII, Ruś Czerwona, 


Smutne koleje losu, przechodzić miała 
jeszcze Jadwiga, Czekała ją wielka, potęż- 
na tragedya rodzinna, Jej matka, kobieta 
chwiejna, zmiennA, miała jedną pasyę: po- 
zbyć się zięeia swego Zygmunta, który już 
raz zniewolony do ustąpienia z krajów św, 
Szczepana, wrócił do nich, przemocą utoro- 
wał sobie drogę do Maryi i dopełnił mał- 
żelistwa, 
Niedługo wszakże Luksemburczyk za- 
grzał miejsca na Węgrzech: musiał się usu- 
nąć ze względu na zbliżającą się armię Ka- 
rola Małego. Pomoc andegaweńska praw- 
dziwie danajskim była darem... Neapoli- 
tańczyk zdetronizował obie królowe i sam 
przywdział LoilJow
 k
ron
. Niedłu
o wszak..
		

/s0004_0001.djvu

			- 4 


że utrzymał ją na swej skroni, Wkrótce padł 
pod ciosami powierników Elżbiety: Mikołaja 
Gary i Błażeja Forgacza, 
,. Mord w zamku Budzińskim wywolał o. 
krzyk zgrozy... Zygmunt zjawił się znowu 
na północy u granic węgierskich, - na po- 
łudniu zaś agitowało stronnictwo Horwatów, 
które przyczyniło się do sprowadzenia Ka- 
rola Durazzo i teraz śmierć jego pomścić 
postanowiło. 
Chociaż Elżbieta znała ogrom niezado- 
wolenia, roznieconego przez Horwatów, - 
udała się a raczej schroniła przed wciska- 
jącym do Węgier Zygmuntem w kraje sło- 
wiańskie, do zamku Gary, Gorianu. W dro- 
dze, pod kroackiem miasteczkiem Diakowa- 
rem, napadł orszak oddział zbrojny bana 
chorwackiego, Janusza Horwata, wymordo- 
wał dworzan, położył trupem Garę i For- 
gacza, - a obie królowe uniósł do nad- 
adryatyckiego Nowego Grodu, 
Tymezasem Zygmunt wtargnął na dobre 
do Węgier, zajął je, zdołał się w nich za- 
korzenić, a wcale zbyt skwapliwie nie my- 
ślał o wydobyciu dwóch nieszczęśliwych ko- 
biet, żony i świekry z ciężkiej niedoli. 
Bezsilność rozkołatanego patistwa Arpn.- 


5 - 


., 


d6w, - pchnęła Polskę do czynu. Zwró, 
cono przedewszystkiem uwagę na Ruś Czer- 
woną, 
Miała do niej Jadwiga prawo, jako spad- 
kobierczyni Ludwika.., Dążył do jej od- 
zyskania także Jagiełło, w myśl złożonych 
przed koronacyą przyrzeczeń, a nadto wa- 
runek jej zwrotu połączony był z wyhorem 
Jadwigi na zjeździe elekcyjnym w Sieradzu. 
Oprócz tych podstaw prawnych i zobo- 
wiązań, - była zachęta ze stl'ony samej 
Rusi, Ster jej rządów dzierżyli jeneralni 
starostowie, naprzód Jan Kapolia, następ- 
nie Emeryk Bubek. Ten Bubek, gorliwy 
zelant dynastyi andegaweńskiej, człowiek 
zaufania Elżbiety i z nią na równi nienawi- 
dzący Luksemburczyka, - przechylał się 
stanowczo na stronę Jadwigi i wszY9tko go- 
tów był uczynić, aby z pod władzy Zygmun- 
towej wyrwać przepiękną dzierżawę. 
Nadto schodził się tu z jego antypatYI!i 
polityczną interes prywatny, Zięciem Eme- 
ryka był przecież wojewoda krakowski Spy- 
tek z Melsztyna! Można było liczyć na to, 
że wielkorządztwo przejdzie na ród Spytko- 
wy, dodając nowego blasku Leliwitom, 


;-
		

/s0005_0001.djvu

			- 6 - 


Owoc sam zatem wpadał w rękę, trzeba by- 
ło tylko sięgnąć po niego. 
W chwili, gdy Jagiełło dokonywał apo- 
stolskiej misyi na Litwie, wyprawiła się 
Jadwiga na Ruś na czele świetnego zastępu 
rycerstwa, Przeszkód jej nikt niestawiał... 
Przez to, że sama o bjęła kierownictwo ekspe- 
dycyi, ehciano dać poznać, iż Ruś przypada 
Polsce, nie Litwie, Nic nie znacząca opo- 
zycya wychodziła jedynie od księcia Opol- 
skiego. ! 
Załogi węgierskie i szllj,skie (te w miastach 
i wsiach Opolczyka) albo dobrowolnie oręż 
składały, albo w pierwszem ustępowały na- 
tareiu. Krajowcy radzi byli Jadwidze: 
królowa polska witała Ruś swobodami. 
Stalo się to zwłaszcza w Jarosławiu, gdzie 
wnuka Kazimierza W. ogłosiła przywilej 
"potwierdzający i pomnażajlj,CY swobody 
ziemi przemyskiej". Niebawem udała się 
do stolicy czerwonoruskiej, Lwowa, którą 
też obdarzyła wolnościami. 
W ogóle wcielenie Rusi do królestwa od- 
było się spokojnie. Wielkorządca Emeryk 
ustąpił do Węgier, - jedynie starosta wę- 
gierski w Haliczu, Benedykt, nie chciał Po- 
lakom otworzyć zamku swojego, Nadcią- 


- 7 


gnęli w te strony różni książęta lit
ws
y 
i zmusili w końcu opornego do poddama SIę. 
Opanowanie Rusi Czerwonej miało za 
sobą pociągnlj,ć dalsze nabytki: ziemi Wo: 
łyńskiej, Podola, Wołoszczyzny - czyh 
Multan, 
Na Podolu sprawowali rządy Koryatowi- 
cze stryjeczni bracia Jagiełły, na Wołyniu 
pa
owali zwyczajnie ci sami książęta,. co 
i w Rusi Czerwonej, ziemia wołyńska mIała 
f>woich osobnych książąt t. z. "wojewodów". 
Przez Wołoszczyznę otwierał się monarchii 
piastowskiej dostęp do morza Czarnego, - 
a tem samem do wschodnich dróg handlo- 
wych; - Podole przedstawiało dla ni.ej ni
- 
oszacowaną wartość, jako teren kolomzacYJ- 
ny, jako kraj "miodem.i mlekiem płyną,cy", 
śpichlerz zbożowy, -Istny cud prz
ro
y. 
A zarówno podolska, jak wołyńska ZIemIa, 
zagrożone napadami tatarskiemi, które so- 
bie na nich wytknęły szlaki pochodu ku za- 
chodowi - tuliły się do Polski, - do pań- 
stwa potężnego, mogą,cego stanowić tarczę 
ochronną dla nich. 
Rzeczywiście Piotr, wojewoda wołoski 
złożył hołd Jagielle we Lwowie. 
Rządy królewskie na Rusi Czerwonej po- 


1/
		

/s0006_0001.djvu

			1 
. 
I 
j 


- 8 - 


wierzono \
ojewodzie sandomierskiemu, pa- 
n
 JaakowI z Tarnowa, zięciowi byłego 
wIelkorządcy' 
meryka. Jego brat, woj e- 
w,oda kr
k
ws
I, Spytko, jeden z promoto- 
row wymeslema Jagiełły na tron Polski o- 
trzymał Podole" wieczystym acz lenn
m" 
darem... 
Na 
ołyniu spo
zywał ster władzy w rę- 
kac
 roznych bracI Jagiełły, pomiędzy któ- 
rymI celujl!! głównie Fiedor Lubartowicz 
ksil!!żę łucki i włodzimierski z Jerzy
 
ksitciem na Bełzie i Fiedore
 ostrogskim. 
. Władysław porobił w rozdziale panowa- 
ma pewne zmiany, .- a szczególniej w ;Łuc- 
ku ze swego ramienia osadził Krzesława 
kasztelana sandomierskiego i utwierdził 
 
t
n sposób na tych kresach wpływy i stano- 
wIsko rZl!!du polskiego. 
Temiż cza
y ofiarował Jagielle sojusz i 
pomoc w raZIe potrzeby Mircio, hospodar 
Wołoszczyzny naddunajskiej (Mołdawii). 
Teraz rozpostarł się naj szerzej handel 
rusko-wołoski, pociągający ku sobie nawet 
kupców o.dle?l
jszego Krakowa, nieobojęt- 
nych ?ynaJmmeJ względem naddniestrzańskiej 
drogI w strony wołoskie, ku słynnym tamże 


ł 


- 9 


stanowiskom 'handlowym, jak Romanów targ, 
r aski targ i t. p. 
Zajęcie Rusi nie wytworzyło .w następ- 
stwie aktów samowoli... Jagiełło otacz
ł 
element ruski równI!! opiekI!!, jak polskI. 
"Liczne wysokie stanowiska wpadały w ręce 
Rusinów którzy otrzymywali obfite na- 
dawnict
a wielkich latifundió w , Liberalizm 
stosowano jak najszerszy: obrzl!!dku miejsco- 
\'lego nie tknięto. Ustalił się też wkrót.ce ład 
i porzl!!dek. 
Odczuwała to wszystko wdzięcznie Ruś 
I w tem odczuciu obawiała się, aby Polacy 
nie chcieli jej opuścić. Gdy nie wiadomo z 
jakich powodów l'ozbie
ła, się ,wieść 
o kra- 
ju że Polacy majl!! samI zIemIe ruskIe opu- 
ścić, _ wyprawił Lwów do Po
ski orę
ow- 
ników z prośbą, aby tego me. czymono. 
Owym posłom dał Jagiełło z Lublm
 zape
- 
nienie że Ruś CzerwonI!! pozostawI "soble, 
małżo
ce swojej i dzieciom z niej spłodzo.. 
l k ' " 
nvm razem z królestwem po s lem . 
. Węgrzy musieli pogodzić się z faktem 
dokonanym, podobno wybuchło na tle r
- 
skich spraw nieporozumienie między Jad
I- 
gl!! a Maryą, uwolnioną t
mczasowo z WIę- 
zienia i osadzonl!! na trome z Zygmuntem, 


'q 


r 
t 
i 


i 
i 
L.
		

/s0007_0001.djvu

			, 
ł 
.,. 

 
f 
1 
1 
t I 
1 


10 - 


11 


j 
1 


Wkrótce zawarto atoli 1"ozejm, odraczajl!ic1Bobie przez to nie zjednal przyjaciól i sprzy- 
całą, . k":esty
 do dalszych czasów. Przy:mierzeńc6w, ile, że wielu ksilJiżl!it ościennych 
cZ!lllł 
I
 do teg
 ,najwi
cej ów poseł papie.zgłaszało si
 o jej rli)kę. Jednem, słow
m, 
skI, ktory przymosł Jagielle błogosławień.byłem jak niewolnik pod rozkazamI Jagleł- 
stwo za nawrócenie Litwy i pogodził z so-h- a brat jego Sklrgiełło, pan moich Trok oj- 
bą, obie dwie siostry królow
 córki króI8c

stvch - nastawał mi na życie". 
L d . k " ' . , . k 
U WI a . Syn Kiejstutowy był zaprawd
 Igrasz ą 
losu! Szcz
śliwemu Jagielle oddał niegdyś 
całą, przyjaźń swej młodości, a on go zdra- 
dził ojca mu zgubił; szcz
śliwemu Jagielle 
XVIII. W i t O I d. prz
baczył Witold to wszystko i odst
pi,:- 
. szy spółki z Krzyżactwem, przyczymł. SIę 
ZmIenne 
oleje losu przechod:i!ił stryjecz. swoim powrotem do ułatwienia mu drogI na 
ny brat JagIełły-Witold, Wróciwszy przed tron krakowski. Za to wypadło mu ul
d
 
tr
ema laty od Krzyżaków, _ otrzymał za- zwierzchnictwu ludzi niegodnych, słuzye 
mIast przyrzeczonych Trok - Grodzieńskie istnym wyrzutkom społeczeństwa, 
a 
a

o zobowil!izał się potem Jagiełło wy
 Był takim rodzony brat J
giełły', Ski
- 
dZlel
e mu .da,,:nl!i dziedzinę LubartowIlI, _ giełło, teraźniejsz
 wielki kSll
że htews
I, 
wOłynsklll. zIemIę. posiadacz Trok WItoldowych. Moralna.Je- 
. Ostat
Jego zobowil!izania nie urzeczywist- go wartość dorównywf\ła zwierz
ctwu, Wler- 
mon
, mImo nalegań Witoldowych... Nadto ny Jagielle, znośny Rusinom, jako wyznaw- 
podeJrzywano cil!igle Witolda o spiski o ca greckiej wiary, był Skirgiełło zresztą, 
gl
boko tajone zamysły i z litewskl!i i
cie pl'ostakiem, pijaniclJi i okrutnikiem, 
prze
ornością, czuwano nad każdym jego Tem bardziej ubolewał Witol
, że ojczy- 
kr
klem. "Nawet dzieci
 moj
,- córeczkę zna jego znajduje się pod taklem ber
e
n 
mOJIJi,- skarży się Witold - wzbraniano mi i takim człowiekiem,., Genialny syn KU'J- 
wydać za kogo chciałem, lękajl!i c się, iżbym stuta i Biruty,- to litewski Łokietek. Niz- 


I 
r 


I 
r- ! 
\ 
i 
j 
I
		

/s0008_0001.djvu

			ki, smukły, niezarosłego oblicza Witold gd, ści miłosnej gotów był odbiedz wojska w 
przywdział strój niewieści, mó
ł jak 
ów. pół wojny, pośpieszyć w objęcia małżonki 
czas przy ucieczce z więzienia 'w Krewie i - wielu różnych kochanek, Gdy śmierć 

jść za o nie,wiast,ę" To też jak całe plemi
 rozłączył
 go z przedmiotem, uk,
,chanym, 
IIt
wskle, Jak OJCIec Kiejstut tak zwłaszcza "bolał WItold gorzko, lecz krotko. . 
WItold niewieście tkliwe miał serce: snadnv Przydłuższy kilkakrotny pobyt u Krzy- 
wzb
rzone! d
wało się ono snadno przeje. ż
ków ob
znał.Kiej
t
towi.c
a ze ws
ystkie- 
d
ac, DZleCJęco otwarte i przezI
czyste, mI szczegołamI cywIlIzacYI owczesneJ: Pr.zy- 
llIe b.yło o.no w ,sta?i
 zataić najmniejszegv s,,;oił on s
bie tam. na 
awsze język m.emlec: 
podeJrzerna, naJmmeJszej niechęci ku komu, kI, obyczaje krzyzackle, nawet znaJomośc 
kol wiek. Niezmiernie ż
Twe i czynne u. sławnej ekonomii i administracyi krzyżac- 
miało ono znieść wszystko oprócz zwioki kiej. Wrażenie zewnętrznej wyższości Niem- 
oprócz czekania., 
zczegÓlniej. gdy przy: ców J?rmąkich ,tak głębo
o zreszt
 w, nim 
szło długo czekac wIdoku osób kochanych utkwIło, że mImo wszelkIe spory l wOjny z 
uścisku żony i dzieci. ' Krzyżakami, czuł Witold zawsze pewien 
A jak ojciec Kiejstut, tak i syn Witold przyjazny pociąg ku Zakonowi. Z tejże 
latwo gorzał miłością, Ojciec porwał ka- samej przyczyny, Polaków, jako wyżej 
płankę bogów, Birutę; dziecięco tkliwy Wio ukształconych, Witold lubił i przenosił 
to
d,. upodo
awszy sobie żonę jednego 2 ich "nad wszystkie inne narody", osobliwie 
kSll!.zą,t ruskIC
, zabił męża i ożenił się 2 nad własną, Litwę. . , 
\
dową.. W owczesnym stanie obyczajów Przy dobranych wykonawcach wolI kSlą- 
htew
klch zdawało się to rzeczą powszednią żęcej, przy mnogości ulepszeń do przedsię- 
l
dwle g,odną ,,;s
omnieniaj jednak o wszyst: wzięcia, nie traciła niezmierna. skrzętność 
I
Iem UWIa.dol:uellI, wszystkiego pomni Krzy- Witolda żadnej chwili bezowocme dla kra- 
zacy, 
aplsah to w swoje księgi. JUT "Ustawicznie na koniu", wszędzie roz- 
o 
ra]o"'e głosy ganiły Witoldowi surowo kazem i nadzorem swoim przytomny, był 
") l '\helokrotnie, iż gwoli s\\ojej niecierpliwo, on zn.rn.?Jlłffi wodzem s . fi .. l' . .. 
"
J
j .
 ,. , 
" 
.,... . 


r 
.) 


12 - 


13 


. 
'i 
· i 


j 
j 
y 
. I
 

 
'i! 


ił 
i] 
I 
r 
j 


. 


( ..,; ł 
,\,..., 


, . 


.... 


41. 


I, 


ł 


)'" 


1 
J 


eRA 
woJ£WCI>IKA 
w 


... 


ł 
O
		

/s0009_0001.djvu

			t! 

 
.ł 
lo 
i 
1[1 
I 
.
 

 b 
v, 
f 
I, 
':1 
1.\ 
)1 
-Ol' 
,
! 
'i 
\ 
J\ 

 Tło .. 
.. : 
I 
1.. 


14 - 


- 15 - 


kościoła, ekonomem i kupcem. Grasujlj,Ccia, "nie śmiała spojrzeć na niego, nie śmia- 
w ówczesnej Litwie łotrzykostwo kozaJa pisnlj,ć"; a Litwa "rozkiełznana i bez- 
two"" zmuszało go poświęcać głów'n; uwagwładna do jego czasów, stawała się krajem 
obowIązkowi sędziego, Jakoż w niezm0l1'ządnym, potężnym, sławnym, jak nigdy 
d
wa
ej pilności sądowniczej, w przyrównapóźniej". 

1U. LItwy do innych krajów europejskich Jak zaś w tej surowej sprawiedliwości 
JakIem takiem ubezpieczeniem własności największą ze swoich zasług, tak największą 
pożycia, " szukał Witold głównej zasługiprzyjemność swoją upatrywał Witold w hoj- 
jedynej chwały u swoich i cudzoziemców"ności i szczodrocie bez granic, Właściwa 
.A dzikość .
lemienia. "kozackiego" wypóźniejs
ym Jagiello
c
ykom na
iętność 
magała srogIej sprawIedliwości doraźnerozdawmctwa brała najpIerwszy wzor z po- 
eg
ekucyi. To też naj częstszym' wyrokiendobnejże skłonności Witoldowej. Korzystali 
,,:"Itold
 by
ał stryczek, katem rozkaz po.z niej 
w
i .i cudzy, świe.ccy i księża.' naj: 
":Ieszema SIę własnoręcznie. Nieraz w wy.szczegolmej Polacy, NIe było łaskI, am 
CIeczce po kraju, dopadłszy złoczyńcę znie.darowizny ruchomej lub nieruchomej, w 
nac
a na g?rącym uczynku, chwytał ksilj,żęzi
miach" moneci
 lub klejnotach, któr
jb
 
napIęty u sIOdła łuk i zanim jeszcze ustaWItold me wyśwIadczał Polakom, a Jeśh 
orzekły wyrok, spełniła go już strzała ksilj,.innych darów nie stało dla nich, to im przy- 
żęca, Natenczas oczom zdaleka przyby_najmniej konie do swoich folwarków brał na 
łych cudzoziemców, nasz łagodny nasz ła.zimowlę. 
two przejednany, dziecięco tkliw
 Witold "Musielibyśmy wiele a wiele kart zapeł- 
zdawał się wściekłym tyranem i o nim to nić - prawi kronikarz tamtoczesny .- gdy- 
słychać było głosy pomiędzy' nimi: To byśmy wyliczyć chcieli wszystkie przykłady 
krwiożerca!" " hojtlOści W. księcia," 
Za toż cała owa rzesza "kozacka" rze- Niekiedy dziecięco swawolny umysł Wi- 
sza nieukróconych niczem łotrzyków' słu- tolda lubił stroić sobie igraszkI;} z ludzi 
chała w milczeni
 praw i rozkażów k
i
ŻA. zazdrosnych, albo sklJipsszych, cbclJicych po- 
4 -.!; "t. ... 
. .. _
) f 
f!\ 
. .. 
'1:
' - <'If'
' 



.
 

 


t 


, 
.'
		

/s0010_0001.djvu

			1 
. 
4 
i' ; 
ł) 
)i 

 

 

 
"!' 
f! 
, 
II 
:j! 

. 
"J 
j't 
'm 

i 
t' 
I 
1 
.,L 
I; . 


- 16 - 


hamować jego rozrzutność, Pewnego raz 
przy rozstaniu się z jednym ze swych ulu 
bieńców polskich, Mikołajem Małdrzykien 
herbu Poraj, wracającym ze służby książ 
cej napowrót do żony i dzieci w Polsce, 
już sowicie różnemi dary obładowanym, rOI 
kazał W. książę wyli.czyć mu na pożegnani 
100 kóp groszy szerokich. Obecna tern 
W, księżna zrobiła męża uważnym, iż w 
cieńcza skarbiec zbytnią hojnością. 
"Jeśli tak - rzecze Witold - to prz! 
nieście mu jeszcze 100 kóp." 
Księżna oczywiście tem usilniejsze czym 
ła przedstawienia, 
Jeszcze 100 kóp" - przydał natencz8 
" 
Witold. 
Księżna i tym razem nie zaprzestał! 
ale książe i tym razem kazał przynieść 101 
kóp, Powtórzyło się to jeszcze po trz! 
kroć, Dopiero gdy uszczęśliwiony Małd 
rzyk miał 800 kóp w toboli, zaniechaj, 
księżna dalszych przedstawień, a i swawoln 
Witold zaniechał dalszych doliczek, 
Znaczna też część dochodów W, księstw 
upływała drogą podobnej rozrzutności, t 
niezb
dnej podówczas cnoty rycerski, 
zwhtszczft litewskiemu Łokietkowi tem .P 


17 - 


trzebniejsze], im namiętniej grała w nim 
chętka sławy u cudzoziemc6w, chętka do- 
równania we wszystkiem obyczajowi i zbyt- 
kowi zagranicznemu, ta słaba strona naj- 
znamienitszych Gedyminowiczów, a w szcze- 
gólności Jagiełły i Witolda, której to słabo- 
ści i cnocie umiał przemyślny. syn Kiejstu- 
tów coraz nowych środków rozmaitemi do- 
starczać sposobami, - mianowicie spółką 
w przedsiIJbiorstwach handlowych, zaop
- 
trujlj,clj, go zawsze mnóstwem kosztownoścI, 
szub, złotogłowów i tym podobnych d,arów 
i upominków. 
Temuż samemu celowi służyło bardzo 
staranne administratorstwo ekonomiczne, 
któremu atoli niemowlęctwo ekonomii poli- 
tvcznej w całym świecie ówczesnym, osobli- 

ie zaś w wyobrażeniach Rusi litewskiej, 
podszeptywało dziwnego rodzaju operacyę, 
Sam Witold miał używać fortelu następ- 
nego. Osadziwszy nowych tenutaryuszów 
w dobrach książęcych, nie wglądał on u- 
myślnie przez jakiś czas w ich czynności, 
dozwalał im tak długo zdzierstw i łupieże- 
nia w skarbie publicznym, aż póki wielo- 
letnim zarządem nie uzbierali wielkiej for- 
tuny. Wtedy pod ladajakim pozorem wy- 
Jadwiga i Jagiełło. Cz. Ul. 2 


I 

 


I t 


'ł
		

/s0011_0001.djvu

			18 - 


\ 



, 


taczał im książę proces, skazywał ich na 
konfiskatę uzbieranych dostatków i nowym 
rządcom poruczał dobra książęce. "Zna, 
czyło to - tłómaczy nalIl kronika - do- 
zwolić .gąbkolIl wsiąkania, aby potem wy- 
ciskać nasiąkłe", 
Używano tego sposobu i za granicą, mia- 
nowicie z Żydami, Co do Witolda, ten 
przynajmniej odbijał nie dla siebie, lecz na 
mniemany pożytek kraju, Dla siebie prze- 
stawał drobny niewieściej twarzy bohater 
na hardzo skromnem życiu, nie znającem 
kielicha i długich biesiad, Kiedy niekiedy 
wycieczka myśliwska w las i powszeehnie 
ulubiona wówczas gra w szachy, to jego 
wszelkie rozrywki. 
Obecnie miał syn Kiejstuta około 40 lat, 
drugą żonę Annę Światosławównę, księż- 
niczkę smoleńską, kilkoro różnego wieku 
dzieci i szczupłe księstwo Grodzieńskie. 
Ciągłe burze dotychczasowego żywota, woj- 
ny domowe w ostatnich latach ojca Kiejstu- 
ta, więzienie Jagiełłowe, tułactwo u Krzy- 
żaków, kilkoletnie potem oczekiwanie w Li- 
twie, nie dały jeszcze zajaśnieć Witoldow
 
w całym blasku geniuszu. 
Temci gwałtowniej parł go teraz duch 



 


19 - 


\ 
niespokojny, gotów wszelkich chwycić się 
środków, aby tylko wyjść z cieśni i sromoty 
obecnej. 
N aj pospolitszym dla ambit
ych 
siążąt 
litewskich środkiem było w takIm raZIe rzu- 
cenie się w ramiona zakonu niemieckiego. 
Odkładając jednak do jaknajpóźniejszego 
czasu tę ostateczność, zawiązał Witold :ła 
teraz tylko dalekie z Zakonem porozumIe- 
nie. Sam zaś umyślił wprzódy spróbować, 
czy nie zdoła podstępem zasiąść na .W, 
księstwie litewskiem, t. j, przedews
y
tklem 
na stolicy wileńskiej i zamku W, kSlązęcym. 
Usiłowania jego rozbiły się, pogorszyły do- 
lę i tak już niezadowolonego i IJchnęły na 
nowo w krzyżackie ramiona. Wszelako 
Zakon pamiętał zdradę !Ii .1384. r, i . dla teg
 
żądał zakładników. MusIał tez WItold dac 
im braci swoich, synowców, szwagra, dal- 
szych krewniaków, wreszcie siostrę Ryngał- 
lę i żonę z kilkorgiem dziec
.. . 
Dopiero po takie m upewnIenIu SIę, pono- 
wił zakon Witoldowi w Grodnie dawną 0- 
lJietnicę wywalczenia mu Litwy, odwzajem- 
nioną przez Witolda podobnież dawne
 
przyrzeczeniem uznania się w niej hołdownI- 
kiem zakonu. 


r-
		

/s0012_0001.djvu

			- 20 


- 21 - 



m
 z Wi
ol
em przystąpili uo zwi
1Zku 
z h.rzyzakawI Zmudzini. Stanowczy cio
 

lliał niebawem 
astąpić. I w chwili, gdy 
Zakon gotował SIę do rozprawy przeciw 
Lit
vie, - umiał zachować pozory najlep- 
HzeJ zgody z Polską, gdyż dyplomacya 
krzyżaeka zwłaściwą sobie przewrotnością, 
odróżniala JagiełłlJ, króla polskiego od 
Jagiełły, W, ksilJcia litewskiego. ' 
Jakoś przychodziło do kilkakrotnych 
zjazdów i rokowań w ciągu 1388 i 1389 r. 
lUilJdzy koroną a Zakonem na któr y ch 
, . 
chorego W. mistrza zastlJPował Konrad 
'Vallenrod, wielki komtur zakonny. 
Ciekawa to postać! Z natury otrzymał 
Konrad duszlJ namilJtną, charakter dziki i 
nienawistny. "Szkaradnego oblicza'j ze- 
Wnątl'Z, ział on takąż złością i żółeią we- 
wnątrz. Pijaństwo rozl>łomienialo go jeszcze 
srożej. Całe też Prusy drżały lu'zed Wal- 
lenrodem. Urzędniey zakonu, - szlachta. 
ksią,ż.lJta, wszystko co żyło, obawiało się je- 
go wIdoku, Osobliwie księża znosili odeń 
krzyż pański. GłlJboka niechęć ku ducho, 
wieJ1stwu w połączeniu z gwałtownością cha- 
rakteru, - czyniły go przyjacielem żoł, 
nierstwa. 


Człowiek tego rozumu i tltlentu nie mógł 
odegrać roli w wojnie szerszego pokroju,- 
dllt niego wystarczała sama pompa okaza- 
łych przygotowa
, popisów i ceremonii woj- 
skowych. Wielkie nic, jako wódz, świecił 
pozorem przedsilJbiorczości rycerskiej, je- 
dnającej mu popleczników w zakonie. 
Takim jedvnie był wobec swoich braci... 
. Poza klas;torem, osobliwie w agendach 
dyplomatycznych luzował rycerza mniclt. 
Mnich ten przywdziewał maskIJ potulnej 
lękliwości, nie rozstrzygał sporów milJdzy 
potlJżnymi przeciwnikami, aby sobie żadne- 
go nie zrazić. Obecnie, gdy Zakon miał 
uderzyć - na LitwIJ, paktował obłudnie z 
koroną i domagał silJ dla Zakonu całej Li- 
twy. Dążył on głównie do tego, aby 
ol- 
ska nie mieszała się w wojnlJ krzyżacko-li- 
tewską, łicząc naj widoczniej na to, że po 
pokonaniu gedyminowego państwa, przyj- 
dzie czas i na piastowskie. 
Rozpisywał tedy słodkie listy do różnych 
dam panujących, - a także posłał miodo- 
wy, pełen udanej rzewności Jadwidze: ,,0 
gdyby żył jeszcze najukochańszy ojciec Wa- 
szej miłości, a nasz pan najłaskawszy Ś. p. 
król Ludwik -- prawi - monarcha spra-
		

/s0013_0001.djvu

			- 22 - 


.t 


wiedli wy, monarcha słuszności, obrońca za. 

onu w .każdej sprawie, o jakl1i zgłosiliśmy 
SIIJ do mego! Przez co też we dnie i w no. 
cy modlimy silJ za jego duszlJ jako zasłuż y l 
. , 
na to l jak nasza przyrodzona miłość ku 
niemu wymaga po nas. Gdyby on żył, nie 
stałaby silJ nam krzywda zaiste!" 
, "Lecz teraz, ciągnie Wallenrod dalej teraz 
tylko w tobie, łaskawa pani, spoczlJła 
szel. 
ka nadzieja krzyżacka"... 
Nie waha silJ wejść Wallenrod w stosunkI 
z księciem mazowieckim Semkiem a nawet I 
, ) 
z Bartoszem z Wiszemburga; jednał stron- 
ni
ów Zakonowi na prawo i lewo, przygoto- 
wUJąc go pod pozorami rozbitych zresztą 
układów do rozpraw walnych, 
Jakoż zaledwie doszły do Krakowa wie, 
ści o spółce Witolda z Krzvżakami rzucili 
. ., 
SIę Polacy natychmias
 do opanowania gro- 
dów Kiejstutowicza, - zanim wpadłyby w 
kr
yżackie dłonie, i rzeczywiście zajęli Pod- 
lasIe wraz z Grodnem, Posiłki polskie u- 
dały się też na obronę Wilna, Zaczem 
przyszło do wojny, 
Dwukrotnie w 1390 i 1391 pod kierun- 
kiem Wallenroda, - obranego w 1391 r. W. 
mistrzem, mnóstwo ryeel'stwa obcego, w 


'I 
J 


23 - 


\ 
pierwszym rZlJdzie przesłannicy Boucicaut, 
dalej Henryk Derby, książlJ La
ka
tru) to- 
warzyszyło chorągwiom tentonsklm. Cel 
główny, - zdobycie Wilna. , . 
Cil1ignęły tedy szeregi 
ajez
mcze z lIcz- 
nemi machinami oblężmczemI pod stary 
gród. Trzy wojska nieprzyjacielskie, roz- 
łożone w trzech obozach, opasały g? z
- 
wszech stron, Od zachodu usadowIł SIę 
marszałek Engelhard, właściwy w.ódz wy- 
. - od wschodu krzyżacy Inflanccy, 
pIawy, b" L' 
w pośrodku Witold z przychylną so Ie 1- 
twą i Rusil1i. .. 
Podstępem udało silJ KiejstutowI zdoh
c 
t, z. Krzywy Gród, - pocze
 zabrano SIę 
do zamku wyższego, bromonego prz
z 
podkanclerzego koronnego, M.oskorzowskle- ;- 
go, Oblężeni wytrzymywalI szturm po 
s7.turmie z ogromnem bohate
'st",:em: 
Zbliżająca się jesień a z mljj l zIma, "'"-: 
7.musiły Krzyżaków do zwinięcia obozów l 
cofnięcia się w pruskie kraje, . 
Na wiosnę 1391 najazd ponowIono: Po
 
tysiącem rozmaitych proporcó,; nadclągnę
I 

iemcy z margrafem FryderykIem m
szyn: 
skim, z grafami SchwarzenlH
rg, Glełhen l 
Plauen Francuzi pod SWOIm bohaterem 
,
		

/s0014_0001.djvu

			- 24 


t 
, I 
I 


Boucicaut, Anglicy i Szkoci pod wodzą Du 
g
asó
. ęt
n¥ znów Witold z wierną so 
ble LItWą l Zmudzią. 
Od czasu przeszłorocznej wyprawy za. 
szły na Litwie ważne wypadki. Ludność 
jej i tak u
oga, -'w straszną popadła nę 
dztj .s
utklem łupieskiej wojny, głód zaglą 
dał Jej w oczy, ogarnęła ją myśl tłumnego 
wychodźtwa z nieszcztjśliwego kraju, 
W tym nad wyraz kryt)-cznym momen- 
c
e, - 
ospieszył 
agiełło z pomocą swej 
oJczyźme, WyprawIOno nad Niemen, ogrom- 
n
 zapasy żyw Ilości, przyodziewku, bro- 
nI, zyskano dla sprawy polskiej i litew. 
skiej księcia pomorskiego Warcisława i w 
uzup
łnieniu przedsięwziętych środków, 
pO.WZltjtO 
a
ną decyzyę: Jagiełło usun¥ z 
WIlna Sklrglełłę, wyznaczywszy mu jako 
d
ielnicę Ruś południową, a W. księciem 
mIanował brata Wigunda. Aleksandra, zię- 
cia Opolczykowego, 
Pod jego sterem podjął się objąć staro- 
s
wo wileńskie Małopolanin, Jaśko z Oleś- 
mcy, herbu i zawołania Dębno, Słabość sił 
odporny?h nakazywała Jaśkowi chwycić się 
rozp
czhwego kroku: kazał zniszczyć zu- 
pełme kraj w całej okolicy Trok i Wilna 
, 


r 
!l 



 


- 25 .... 


poznoszono szczątki siedlisk ludzkich,. po- 
palono trzodę, Głód i nę.dza przywlta
y 
krzyżactwo. Nie kusżąc SIę o dobywame 
stolicv dobrze obwarowanej, -- powrócono 
do p

8kich granic z głodowe
. w
prawy. 
Aby jednak czemkolwiek okra.slc mepowo- 
dzenie zbudowano trzy drewmane i':amecz- 
ki nad' Niemnem w pobliżu Kowna i Grod- 
na, z których Witold o własnych siłach miał 
podbijać Litwę. .' 
Rzeczywiście Kiejstutowlcz z wIerną so- 
bie Litwą i Żmudzią, tudzież ga
stkl!J za- 
konnych rot posiłkowych, wpadł zlm1b pod 
koniec listopada, wgłąb Litwy, 
d.obył Me- 
recz a następnie Grodno, SzczęsCle zaczęło 
mu się znów uśmiechać: zitjć jeg
 
a
yl 
Dymitriewicz objął rządy w Moskwl
 I mogł 
zagrozić wschodnim kresom Gedy
mowy
h 
dzierżaw. Nadto w kilka tygodm po WZIę- 
ciu Grodna umarł Wigund, podobno otruty 
przez partyę WitoldowI!;. , . 
Obawa, że podobne losy spo
kaJ
 Jeg
 n
- 
stępców, trudność przełamama l. WZIęCIa 
brata stryjecznego, - pchnęły JagIełłę do 
zgody z nim. Użył do tej missyi Henryka 
księcia mazowieckiego, naj
łodszego 
rata 
Janusza i, Ziemowita, blskupa-nommata 
, 


.
		

/s0015_0001.djvu

			, ł 
l
 

 
I 
 I I t ł 
I j 
Id 


.. 


I 
r 1 
i I 
I 
I 


pł.ockiego, Podstt)pem dostał sit) prałat d.kijow
kiem i Witolda uznał wl'es
 cia 
Ihttel'swerderu, zamku nad Niemnem sie zwierzchnikiem Litwy. 
dziby Witolda. Za odst/jjpienie Zak
nu Z Ostrowia ruszyło całe towarzystwo do 
powrotu do ojczyzny, zapewniaJ: Jagieł! Wilna. Tam, biskup wileński Andrzej, u- 
stryjecznemu zwrot ojcowizny i rządy wie] wieńczył Witolda wielkoksiążt)c/jj mitr/jj. 
koksi/jjżt)ce. Odt/jjd wracała Litwa do sił, dostatków, do 
Kiejstutowicz nie wahał sit) ani chwilę pott)gi, Krzyżacy po kilku jeszcze roz- 
Pod rozmaitemi pozorami udało mu sit) wy paczliwych zamachach, założyli martwo rę- 
dobyć z rąk kl'zyżackich prawie wszYl:!tkicl ce nad znicestwionem dziełem swoich usiło- 
zakładników, ---, poczem na Św. Jana _ wań. 
dopuścił się zdrady na krzyżactwie zna
zą< W r. 1398 dojrzał nawet" wieczyst y 71 po- 
ślady pochodu swego ku granicom ojczystym kój mit)dzy Zakonem a Litw/jj. Wrócił on 
pożog/jj i zniszczeniem teutońskich zamecz. Witoldowi pozostałego w zakładzie malbor- 
ków. skim brata. Zatrzymane w królewcu dwo- 
Równocześnie pod/jjżała polska para kró. je dzieci Kiejstutowicza, otruł jakiś krzy- 
lewska nad Niemen, W połowie lata 1392 żak, Bezdzietnemu po mieczu wielkoksit)- 
zjechali sit) bracia przed 'Lid/jj, w Ostrowiu ciu Litwy pozostało już być tylko ojcem 
nad rzeką Dzitw/jj, swojej ojczyźnie... 
. Dusz/jj te
o nowego zjednoczenia, panią 
wIekopomnej uroczystości ostrowskiej, była' 
z
ów .Jadwiga. Od niej wyszła niew/jjtpli. 
WIe pIerwsza pobudka do odzyskania Li. 
twie szlachetnego wygnańea grodzieńskiego 
Dla spokoju, dla przyszłości obu zwi/jjza 
nych.
 SO?/jj państw, - musiał Jagiełło po 
g
dzIC WItolda z Skirgiełł/jj, który ostatecz. 
nIe poprzestał na wydzielone m tuu ksit)stwi€ 


- 26 - 


- 27 - 


t- 


XIX...te Nadęrspan. 


Mit)dzy Zygmuntem Luksemburskim a 
Zakonem toczyły się od dłuższego czasu ro- 
kowania w sprawie odprzedaży Krzyżakom 

 owej Marchii, prowincyi na granicy polskiej .
		

/s0016_0001.djvu

			f 
! 
I II 
Ij 
LI 


I
 
I 
 


.. 
, I 
ł 


I 


- 28 - 



 1 
I 


29 - 


\ 


Oddaw.na już 
stalenie 
ra
ic miIJdzy Nowi giełły, zagarniając nastljJp
i
 drugi ważny 
MarchH
 a panstwem Płastow spornemu u gród dobrzyński, Bobrowmkl, 
legało tł6maczeniu, a dotyczyło to wszcz Propozycya naderspana w sam czas przy- 
gólności polskiej "krainy", t. j. części p
 chodziła _ chociaż nawet W. mistrz Wal- 
wiatu nakielskiego poza Notecią, zawiera len rod c
uł, żenad pretensyami, a właściwie 

ącej 
tarożytne włości Nałęcz
w, miljJdz! polskiemi prawami nie można. przejść do po- 
mneml Drezdenko, Po rozmaItych przej rządku dziennego. Matacz l krljJtacz opol- 
ściach wróeił ten gród za Kazimierza W. d ski zdołał przekonać Zakon, że Ludwik od- 
stałego związku z Koroną, - stanowił oj dał mu ziemie kujawską i dobrzyńską za 
jednak zawsze przedmiot pożądliwości krzf Ruś Czerwoną i dziedziczne na W IJgrzec
 
żackiej. Pośrednik oferty kupna-sprzeda posiadłości że zatem tylko Zygmunt l 
ży z ramienia Zygmunta, Opolczyk, - ofia Marya, jak
 nastljJpcy Ludwika, ljyliby dal- 
rował za pienią;dze "pruskim panom" opróc szymy zwierzchnikami Dobrzynia.., 
Marchii ziemiljJ dobrzyńską i kujawską!.. Wiedział wprawdzie naderspan doskonale, 
Ta oferta czystemjuż była szalbierstwem iż dokument Ludwika, przyznający mu da- 
Obie bowiem wspomniane ziemie, przeznR L'em ziemie i zamki Dobrzyń, Bydgoszcz, 
czone przez ostatniego na polskim troni Gniewków Inowłodz, Zło"ł;oryę i Szarlej, 
Piasta, jego wnukowi Kazimierzowi Szcze obowiązuj; go wyrażnem zastrzeżeniem ,,
o 
cińskiemu, obecnie w posiadaniu Opolczyka hołdu i prz
"siljJgi wierności królom p
lskIm 
zwane
o u Krzyżaków naderspanem, twoJ i królestwu polskiemu", lecz p
rgamm t
ll 
rzyły Jedną z rdzennych dzierżaw korony' spoczywał u niego w głljJboklem ukryc

 
polskiej, Krzyżacy już jednak na te dziel' przed ludzkiem okiem,., Aby zaś uspokolC 
żawy zwrócili uwagę i korzystając z usta Krzyżaków, pragnących byle jakich, nawet 
wicznych kłopotów finansowych ruchliwego fałszywych czepić się dowodów, sprezento- 
Opolczyka, pożyczyli mu znaczne sumy wał Opolczyk w Malborgu dwa dokumenty: 
biorąc za nie w zastaw zamek Złotoryę zezwolenie żony swojej Zofii na sprzedaz 
bez zezwolenia zwierzchniczego władcy, Ja. Dobrzynia, kt6ry otrzymała w darowi
nie 


" 


.
		

/s0017_0001.djvu

			I 
! 
F 


l' 
Iii 
i 


. t 
. 
I 
( 
" 1 . . 
, . 
I 
I Mj 
r1 
, I ), 
, 
' 
i f I 
I I 
i 


II 

 

! 


- 30 - 


- 31 


\ 
od męża w "oprawę" i drugi _ Zygmunb wolnomyślniejszych, przejętych nowszemi 
zgo.dzającegosiętytułemurojonegozwierzcJJ ideami i dążeniami. Jeszcze za czasów 
nictwa nad Dobrzyniem "do.ć go, darować Kazimierza W. pełnił Opolczyk obowiązki 
sprzedać, zastawić komukolwiek a osobli "prokuratora, aktora, faktora, negocyatora, 
wie braciom niemieckiego zakonu N. Panny
 posła i specyalnego syndyka" w układach o 
Oto chodziło Krzyżakom!.. Ale sumieni, małżeństwo cesarzewicza Wacława, syna 
niespokojne i świadomość szalbierstwa na..Karolłl- IV, z synowicą króla Ludwika, Elż- 
kazywały im jak największą zachować obietą. 
strożność, Zaproponowali tedy nie kupno Podobną misyą zaszczycony został w 
lecz wzięcie w zastaw dobrzyńskiej zie
i sprawie Wilhelma i Jadwigi, Po ustąpie- 
wiedząc, że Opolczyk, grzęznący po usz
 n:1l matki Ludwikowej z Krakowa, - po- 
w długach, - nigdy jej nie wykupi, . rucza mu Lois gubernatorstwo nad Wisłą, 
Zbliżała się zatem chwila niecnego, pod- Nawe
 ów dar 
obr
ynia i części Kujaw 
)'ł 
st
pn?go .zabor
 całej prowincyi polskiej l'a?zej porucze
le
 lCh mu \
 .zarząd d.zw- 
dZIękI sOJUSZOWI między Zygmuntem krzy- dZlCzny z ObOwIązkIem lennosCl feudalnej,- 
żactwem i 
aderspanem!.. Tak Włady. niż donacy
 w dz
siejszem zna
zeniu. 
sław OpolskI, gltJwny oferent i podpora W szystkle te Jednak zadanm przerosły 
negocyacyi, - posiał ziarno, z którego siły naderspano.. Za najsmutniejszy dowód 
miała wzrosnąć reakcya narodowa w Polsce jego umysłowej miernoty stało ustawiczne 
i moment, przyspieszający zrzucenie jarz. chybianie wszelkich zamysłów, Nic zgola 
ma teutoriskiego.., nie wiedzie się księciu! Poruczeni jego o- 
Z tych powodów postać naderspano. ma piece obluhieńey wracają do domu bez żon; 
pierwszorzędne w sprawie polsko-krzyżac. zlecone mu wicerejostwo Polski spełza na 
kiej znaczenie, A człowiek to ciekawy! niczem; mimo chwalonej rządności miesz- 

yplo
at
 XV w" miłośnik pokoju, stąd cZ,ańskiej, ciągłe .
a pus.tki, w skarbcu; zie- 
meprzyjaClel rycerstwa, a wielki mecenas mI czerwonorUSkiej musI SIę wyrzec dobro- 
mieszczaństwa, należał naderspan do ludzi wolnie, jako zbyt trudnego brzemienia!., 


b_ 
,
		

/s0018_0001.djvu

			J 

 

" rf 
. I 
\i 
3
 
t; 
l " 
.. 
I 
I 
! j
 
j I 
l 
. 
t. 
I ;: 
I 


- 32 - 


- 33 


Jeszcze na Rusi jakljj taką, pozostawił pa. bez przerwy,.. W połowie maja 1389 r., 
mil,jć! U ważajljjc sil,j za szermierza cywili, prawie w tym czasie, kiedy Witold przed 
zacyi zachodniej, ufundował tam wspólnie wstljjpieniem do Prus, chciał podstlJpem opa- 
Ludwikiem arcybiskupstwo i trzy biskup' nować zamek wileński, - dowiedział siIJ 
stwa łacińskie... Ustawiczne niepowodze. Jagiełło, bawiący w Mogile, o podobnym 
nia pchnIJły go na droglJ niezbyt prostą zamachu naderspana na zamek krakowski, 
uczciwą... Tranzakcye o ziemie polskie E:;askawy Jagiełło puściłmuzbrodnilJpłazem, 
krzyżactwem są dowodem jego giIJtkieg W pół roku po tym spisku darowałOpolczyk 
i:!umienia, Posługiwanie sil,j fałszem i nie. ziIJciowi swemu Wigundowi ziemiIJ dobrzyń- 
uczciwością podało go w powszechną, pO.1 ską" - w rok potem zastawił ją, Krzyżakom, 
niewierkę u ludzi, chociaż już do niego nie należała... Pod 
Gdy Ludwik zamianował go rzą,dcą, Pol. ten właśnie czas umarł Wigund, a śmierć 
ski, zawrzał cały naród wstrl,jtem ku niemul ta zerwała ostatnie związki z krakowskim 
i wolał mieć płochego ZawiszIJ wicerejem dworem. 
Duchowieństwo nienawidziło go za doradza- Teraz oddał sil,j naderspan calljj duszą, 
nie Ludwikowi podwyższenia podatków 2 Krzyżactwu i ostatecznie za 50.000 zł. wIJg. 
dóbr kościelnych i obłożyło klljjtwą" Przed wprowadził je w posiadanie dobrzyńskich 
koronacyą Jadwigi, na elekcyjnym zjeź. dzierżaw!.. Ku uroczystej tam instalacyi 
dzie w Sieradzu, chciała szlachta targną,c panów, - udał siIJ sam z W. mistrzem 
siIJ nań piIJściami, czemu jedynie umiarko- Wallenrodem i rozkazał mieszczanom w 
wanie panów zabiegło, Wszystko zaś ra. 1 swojej obecności złożyć hołd Zakonowi. 
zem i powszechny wstrIJt ludzki, i fałsz po' Dopiero po tym akcie zawiózł WaUenrod 
stIJpowania, i hezskuteczność wysilań, nada, Opolczyka do Torunia, gdzie ślą,ski prze- 
ją, nader opłakaną, fizyognomilJ temu star niewierca nowe kuł zamachy. Oto prze- 
cowi ksią,żIJcemu z Opola, tej zdziczałe I dłożył Wallenrodowi plan, zmierzają,cy do 
płonce wielkiego drzewa Piastów, detronizaeyi króla polskiego i zupełnego 
Czarne zamysły snują, siIJ w jego głowie rozbioru królestw!!:.., Plan ten odkrył w 
Jadwi
a i JagIełło. Cz. III 8
		

/s0019_0001.djvu

			- 34 - 


'- 35 - 


9 


imieniu Zygmunta Luksemburskiego, któ.IJraW Polski do Dobrzynia i książęcych ziem 
zamierzał dokonać operacyi na spółkę Opolczyka, - kazał sypać ogromne kopce, 
Wilhelmem rakuskim, Janem księciem gO! któreby go na zawsze rozgrodziły z koroną 
lickim i Wacławem królem rzymskim, Spói polską... 
ka już naprzód postanowiła, co kto Wobec tego należało orężem załatwić się 
wziąć,.. Ostrożny Krzyżak wykręcał sit ze szkodnikiem. Wojna szła z począ;tku 
w końcu zaś przYL'zekł, że gdy Zygmunt ze martwo, ospale, Obie strony oglą;dały się 
chce najeehać Polskę i na czteL"llaście dni za pomocą i dlatego około Św. Anny 1393 
tem uprzedzi W. mistrza, -- nie omieszkl przyszło do zawieszenia broni. Opolczy- 
ją Krzyżacy wtargnąć do Jagiełłowego pa! kowi nie wiodło się znowu. Jego przyj a- 
stwa. ciel, Wallenrod umarł, a nowy mistrz Kon. 
Tranzakcya dobrzyńska Opolczyka wy rad von Jungingen, pokojowo usposobiony, 
wołała w Polsce niesłychane oburzenie. p
 jedno tylko naderspanowi uczynił ustępstwo: 
wołują;c się na swój przy koronacyi zaprzy dopożyczył mu na zastaw dobrzyński jesz- 
siężony obowią;zek przywrócenia uszczerb cze 22,900 zł. w. - nie chcą;c słyszeć o zu- 
ków państwa, - zawezwał Jagiełło staregl pełnym zakupie, 
księcia do zwrotu mniemanej darowizn Także towarzysze planów rozbiorczych 
króla Ludwika, z poufnem zapewne oznaJ Opolczyka, Zygmunt i Wacław, zachwiani 
mieniem, iż rezygnacY!b tą;, mającą; być je lIa onczas na swoich tronach, - szukali m- 
dynie głośnem uznaniem zwierzchnictwa k
 czej porozumienia, niż waśni z Jagiełłą;. 
rony polskiej, nie pozbawi się ksią;żę swoie! Waclawa zachwiała w cesarstwie burza we- 
ziem polskich, które korona bez trudnośc wnętrz na, która mu zdarła koronę; Zygmunt 
pozostawi mu jeszcze po niedługi konie! po śmierci Maryi, obawiał się istotnych pre- 
żywota, tensyj Jadwigi do korony Św, Szczepana... 
Uparty starzec nie usłuehał wezwania, zł: Wszyscy, literalnie wszyscy zmienili ma- 
chciał nawet złożyć proponowanego m skę i opuścili Iladerspana, Dół, który on 
przynajmniej hołdu, - ale zaprzeczają tak slo.'zętnie kopał królestwu przodków
		

/s0020_0001.djvu

			- 36 - 


- 37 - 


. 


swoich, rozwarł sit) pod nim samym,.. W( lono błąkać sit) po scenie dawnego panowp.- 
na z Opolczykiem zamieniła sit) w tych wJnia swego, bywać u dworu w Krp.kowie. 
runkach na wymiar cit)żkiej dla przeni KampanilJ z naderspanem należało u- 
wiercy kary. Ogromne wojsko korom wieńczyć odzyskaniem ziemi dobrzyńskiej, 
posiłkowane zaciągami wołoskiemi i ma2 Polacy zażądali oddania zastawu naderspa- 
wieckiemi, pod wodzą króla i Spytka z MJ na. Przeciwna odpowiedź Zakonu spowo- 
sztyna, rozsypało sit) po Opolczykowycl dowała rokowania, skutkiem których posta- 
ziemiach, zdobyło wszystkie ważniejsze nowiono osobisty zjazd W, mistrza z kró- 
nich grody, szczególniej Olsztyn i Wielui Ilem polskim. Zachodziła obawa, że w 1'80- 
po siedmiu dobach zwyci
sko ukończy.1 zie nie dojścia do skutku ugody na owym 
kampanit), zjeździe, krewki Jagiełło zechce sit) z Zako- 
Nie skończono jednak na zgnt)bieniu n: nem mieczem rozprawić, - a właśnie do 
derspana w granicach Rzeczypospolitej. J. tego nie chciało w koronie wiele głosów do- 
giełło postanowił go dosit)gnąć w jego dzi puścić, uważając wojnt) tt) za przedwcze- 
dzicznych posiadłośCIach i w tym celu wta sną, nie chciała sit) z nią pogodzić Jadwiga, 
gnął w ziemit) opolską, którą niebawem z& przejt)ta wstrt)tem ku wszelkiemu rozlewowi 
jął, nastt)pnie podyktował zwycit)żone I krwi, a nadto przychylna Krzyżp.kom, jp.ko 
fi sierpnia 1396 ugodt), mocą której poz przyjaciołom nieboszczyka ojca. 
stawił bratanków Opolczyka, Bolka i Be Uradzono wit)c, żeby nie król, lecz kró- 
nata przy posiadłościach odjt)tych stryjo lowa udała sit) na zjazd zamierzony, Odbył 
Tak, - kres działalności Opolczyka nas. on się koło Zielonych Świąt 1397 r. w Ino- 
pił, złamano go na dobre. Wyzuwszy 
\ wrocławiu, W, mistrz przyznawał słusz- 
z mniemanej darowizny króla Ludwika, \\, n0ść żądaniom polskim, oświadczył, iż Za- 
właszczywszy go na korzyść synowców kon nie..rości sobie praw własności do ziemi 
domowych posip.dłości, odjt)to mu wszelIi dobrzyńskiej, bt)dącej tylko zastawem, żą- 
środki szkodzenia, Rozbrojonemu pozw dał jednak, aby uniknąć złożenia zastawnej 
sumy przez Polsk
, - wykupna przez aa. 


.,
		

/s0021_0001.djvu

			- 38 - 


- 39 - 


mego Opolczyka, jako posiadacza dokume, Do zebrania tak wielkiej sumy była je- 
tu tranzak
yi. Tak zjazd Inowrocławs,dyna droga: powszechne składki narodu, 
spełzł na mczem, gdyż Opolczyk pieni
d2 czyli podatek nadzwyczajny. W tym celu 
nie miał, a powierz
ć ich mu też było n. musiał uzyskać Jagiełło zezwolenie poje- 
podobna. Wtedy rozżalona Jadwiga od dyńczych sejmików w ziemiach królewskich. 
zwała si
 wieszczym duchem do Niemcó\\ Naród bez wahania zgodził si
 na tę ofiar
. 
- Dopókija żyj
, znosi korona cierpliw Nie żałując grosza na potrzeby dobra pu- 
wasze bezprawia, Ale po mojej śmiej" blicznego, uchwalono podatek 12 groszy od 
spadnie na was. kara 
iebios za wszystk11 każdego os
adłego ła
u '; k
ronie 
 .ze?rano 
krzywdy polskIe. NIeochybna wojna prz' w ten sposob znaczme wI
ceJ, - mzeh było 
niesie wam zagładę! 'J potrzeha, Zawarowaną sumę okupu odsta- 
W kilka lat po zjeździe inowrocławski" wiono czempr
dzej na nowy zjazd króla z 
umarł niefortunny książ
 opolski. Z r Wielkim mistrzem w Toruniu. W r. 1405 
pozostałej po nim wdowy wydobyli Polac był już kwit za spłacone pieniędze i Do- 
dokument zastawienia Dobrzynia, bez kt' brzyń ze Złotoryą w ręku królewskiem. 
rego Krzyżacy nie chcieli go zwrócić Polsc Mimo pozorów powrotu życzliwych z Za- 
Ośmieleni posiadaniem cyrogl'afu natar konem stosunków, tlało utajone zarzewie 
Polacy tern usilniej na Zakon, ofiarując m' gwałtownego pożaru, który miał wkrótce 
zwrot całej wypożyczonej niegdyś nadersp wybuchnąć; rozogniał się mianowicie spór o 
nowi sumy, Wprawdzie Zakon burzył si. wątpliwe granice Marchii, - a zwłaszcza o 
przeciw lwdobnej myśli, ale rozsądny Ko Drezdenko, Dopóki jednak żyła bogoboj- 
rad von Jungingen, postanowił unikn na polska królowa, - dzień gniewu, dzień 
wojny, Na zjeździe w Raciążu w 1404 r obrachunku krwawego zaledwie na dalszym 
obowiązali si
 Krzyżacy wydać koronie D rysował si
 widnokręgu. 
brzyń i Złotoryę, mianowicie pierwszy Ale i życie to szlachetne niedługo zga- 
cenę 50.000 zł., - a za drugą 2.400 kó, snąć miało. - Dies irae zbliżał się, 
groszy pruskich. 



 
,
		

/s0022_0001.djvu

			- 40 


.. 


XX. Zejście Jadwigi. 


f · 


Życie Jadwigi od chwili wstlJipienia 
progi krakowskiego zamku, - okryło .' 
ża!obl!i. Matka jej padła pod ciosami mo 
derców w Nowigradzie, - siostra po kil 
jeszcze latach wi
zienia odzyskała wo 
ność. 

mierć królowej Elżbiety przyodzi. 
kirem córk
. Zbolała zamkn
ła si
 w sw, 
ich komnatach, odosobniła, - a to odoB 
bnienie przyczyniało sit) do obnoszenia plo 
tek. Po wszystkich dworach ówczesny I 
krlj,żyli rakuzcy i krzyżaccy wysłańcy, op 
wiadajl!icy dziwy o niewoli l)rzymusowego 
małżeństwa królowej i o barbarzyństwie JCJ 
gwałtownego m
ża, 
Rycerstwo wszystkich europejskich kra.' 
ów, rozmiłowane w podróżaeh i przygodach 
zagranicznych, pałał:o gorl!icem życzeniem 
naocznego przekonania si
 o romantycznych 
scenach na polskim dworze, Mnodzy tedy 
w
drowcy cil!ign
li zewsząd ku stolicy nad 
Wisłą, w której mieszkała i cierpiała córka 
sławnego I.ludwika. 
W przesadnych pogłoskach tkwiło źdźbło 


"'I" 


-, 


- 41 - 


prawdy. Podejrzliwy Jagiełło zjednał so- 
bie dawniejszego partyzanta rakuskiego 
Gniewosza z Dalewic i z jego pomoclJi od- 
bierał tajemnice o najskrytszem życiu żony, 
Aby zagarnl!ić tem obfitsze myto don
siciel- 
stwa, nie wzdrygał si
 nikczemny Gmewos.z 
w braku rzeczywistej tajemnicy, - posługI- 
wać si
 najnikczemniejszem oszczerstwem, 
Skłamał tedy przed królem, że pomi
dzy 
gośćmi zagranicznymi, którzy odwiedzili 
zamek królewski, znajdował si
 także Wil- 
helm przebrany za kupca... 
Jagiełło przyjl!ił z rozjl!itrzon
m ,serce
 
wiadomość i dał uczuć nieszcz
śhweJ JadwI- 
dze że P rzenika jej wiarołomstwo, Zapew- 
, ł . 
nienia niewinności głuche znalaz y przYJ
- 
cie. Ohydny Gniewosz, - odgrywający ro- 
l
 Jaga Szekspirowskiego - w oczach kró- 
lowe J ' obarczał sumienie Jagiełły.., Na- 
, , 
próżno mądrość koronnych panow pracow
- 
la nad pojednaniem małżonków, Co pros- 
by i przedstawienia przychylne skleiły dnia 
jednego, to jakaś wroga r
ka ni
eczył
 .na- 
zajutrz", Cierpiała bardzo meszcz
shwa 
Jadwiga. Za jej ofiar
, za jej niewinność, 
odpłacano tak srogą niewdzi
cznością!.. 
Nastąpiła ehwila krnąbrnego oporu 10- 


I 
 


. 
"
		

/s0023_0001.djvu

			- 42 - 


. ł 


som, Jadwiga przecitjła na jakiś czas 
wszelkie styczności z mtjżem. Tylko bijlli' 
cy w oczy wzglą.d, iż ona to właściwie jest 
panią. i dziedziczką. królestwa, uchronił jlj 
od kary, jaką. każdy z królewskich małżon. 
ków owego czasu byłby poskromił krnlli' 
brność podobną.. 
Jadwidze chyba tylko w konfesyonale 
groziła kara. Gdy młodociana pani klę. 
czała u spowiedzi, kapłan skarcił ją. suro. 
wem napomnieniem do posłuszeństwa mtjżo- 
wi, Nieskruszonej jeszcze duszy zdało się 
to urą.gowiskiem boleści. Jadwiga wstała 
gniewnie od konfesyonału i nakazała milcze- 
nie spowiednikowi. Było to znać najwyż- 
szem przesileniem cierpienia... 
Radom koronnym udało sitj nareszcie na. 
wią.zać pewne porozumienie mitjdzy ma.łżon. 
kami, Wypłyntjło podówczas na jaw, że 
główną. przyczyną niesnasek są. pokątne 
oszczerstwa. Zaniesiono prośbtj do małżon- 
ków, aby wyznali nawzajem, kto właściwie 
rozsiewa kąkol mitjdzy nimi, Wtedy z ust 
ich wyszło jedno i to samo nazwisko: Gnie- 
wosz zDalewic, Dzitjki szcztjśliwemu od- 
kryciu, znikntjły odtąd na zawsze nieporo- 
zumienia w stadle królewskiem. 


- 43 - 


'Vówczas Jadwiga pragną.c odsunąć od 
siebie ostatni cień wątpliwości, zażądała, aby 
doniesienia fałszywe Gniewosza sądownie 
roztrząśnitjto. I w istocie Jadwiga używa- 
jąc prawa każdej zacnej szlachcianki, zapo- 
zwała Gniewosza o potwarz czci niewieściej. 
'Vyznaczono obżalowanemu' "rok" sądowy 
w Wiślicy. 
Ustawa pozwalała kobietom uchylać sitj 
od osobistego stawiennictwa, a natomiast 
posługiwać sitj pełnomocnikiem. Jadwigi 
wybór padł na kasztelana wojnickiego, sta- 
rego Jaśka z Ttjczyna. 
Nie lekkomyślnie podjął się "pan woj- 
nicki" rzecznictwa... Królowa musiała zło- 
żyć przed nim przysitjgtj, że miała w życiu 
swojem jedynie stosunek z Jagiełłą... 
U pewnionemu i przekonanemu w ten spo- 
sób wskazywało prawo ttj samą drogtj upew- 
nienia i przekonania stjdziów, Wypadło 
złożyć w imieniu królowej przysitjgę nie- 
winności i postawić pewną liczbtj świadków 
zacnych i wiarogodnych, którzyby przy- 
świadczyli mu spółprzysięgą. 
W obecnym razie ofiarowali ją król i naj- 
znakomitsi panowie dworu. Nadto przy- 
wiódł Jaśl}o przed trybunał Q,wunastu za-
		

/s0024_0001.djvu

			- 44 - 


i 
l 
 
\1 i\ 
d 


granicznych rycerzy, którzyby obyczajem 
zachodnim, dowodem Sądu Bożego, prze- 
pierali przeciwnika rycerskim z kolei poje- 
dynkiem. o 
Przewodniczący zwyci\)skiej sprawie sta- 
ry pan t,ęczyński stanął pełen otuchy w 
71 wieńcu sędziów zebranych" w obliczu za- 
pozwanego, Zaskarżył on przytomnego 
Gniewol:!za: "jako nikczemnym umysłem i 
kłamliwemi ustami zelżył przed królem je- 
gomością czyste łoże i niepokalaną niewin- 
ność jego małżonki. Skoro s\)dziowie za- 
żądają, b\)dą złożone dowody ku oczyszcze- 
niu sławy królowej. On zaś, jej rzecznik, 
domaga się nawzajem, aby złośliwy donosi. 
ciel został zmuszony do odwołania". . 
Pan Gniewosz upadł na duchu, Przeciw. 
nictwo naj wymowniejszego z panów ówczes- 
nych, świadectwo samegoż króla i dostojni, 
ków, groźne twarze dwunastu gotowych do 
pojedynku rycerzów, odr\)twiły mu j\)zyk. 
Daremnie wzywali go s\)dziowie po kilka- 
kroć do przemówienia, Drżące przestra. 
chem wargi, stłumiony ku ziemi wzrok, od- 
powiadały niemą prośbą o łaskę. 
Nie mogą,c nic innego wydobyć z p, Gnie, 
wosza, przystą,pił trybunał do wyroku. 


t '1 
i\.. 


. 


- 45 


Uznano obżałowanego winnym potwarzy 
czci niewieściej. 
Poj\)cia ówczesne nie czyniły w tej mie- 
rze różnicy mi\)dzy krółową a szlachcianką, 
Ta sama kara, którąby poniósł był Gnie- 
wosz za nieuczciwe słowo przeciw matce 
l>ierwszego lepszego ze szlachty krakow- 
I:!kiej, zdała się obecnie dostateczną pokutą, 
Była to kara przepisanej statutem głów- 
szczyzny 60 grzywien i rewokacyi, zakoń- 
czonej formułą "zełgałem jako pies". Ta 
wi\)c kaźń padła teraz byłemu przewódcy 
stronnictwa rakuzkiego. 
71Królowa Jadwiga została uznana i ogło- 
szona czystą" niewinną" wolną od wszelkich 
podejrzeń 71 . "Przeparty" zaś w sądzie 
Gniewosz musiał natychmiast zadość uczy- 
nić wyrokowi. 
Zgiął si\) 71szkaradnik" (jak t;ltatut prawi) 
we dwoje, wlazł pod ław\) sądową i odezwał 
si\) ztamtąd w głos, że wszystko, co o kró- 
lowej prawił przed królem, było fałszem 
wierutnym. 
Po przepisanych statutem słowach: "skła- 
małem jako pies" - kazano mu naprawd\) 
zaszczekać kilka razy. I"ubo statut nie
		

/s0025_0001.djvu

			- 46 - 


r i 
, I; 

 


zawierał tego obostrzającego dodatku, za. 
szczekał Gniewosz z pod ławy. 
"Którym to tak surowym wyrokiem - 
kończy kronikarz - stało sili! gruntownie 
zadość cnocie i niewinności królowej, jako 
też zgodnemu odtąd królewskiego stadia 
. pożyciu". 
I byłoby można nazwać sąd wiślicki rze. 
czywiście surowym, gdyby ustanowiona nim 
kara, nie odejmująca zresztą ani wolności, 
ani majątku w ziemi, samym uszczerbkiem 
moralnym dostatecznie karciła winowajcę. 
Atoli sromotna pokuta p, Gniewosza nie 
pognli!biała wówczas moralnie. Równie zacn}' 
i szanowny później, jak przedtem, pozostał 
on nadal niepoślednim aspirantem do po' 
sług i zaszczytów publicznych, posłował IV 
imieniu królewskiem do hospodarów wolo- 
skich, sam nastli!pnie sądził sprawy na 
Rusi. . 
Owszem, w kilka lat po psiej seenie IV 
Wiślicy zaszczycił go nawet wysoki urząd 
podkomorzego krakowskiego, pod którym 
on powszechnie znany jest w dziejach. 
W końcu spotykamy go mili!dzy najznakomit. 
szymi synami kraju, na polu chwały. 
Wróciło odtąd najlepsze mili!dzy m:tłżon. 


47 


karni porozumienie, Przekonywują o tem 
wielorakie okoliczności, Zarazem jedna z 
pierwszych chwil pojednania obdarzyła Ja- 
giełłli! ważnym ze strony małżonki doku- 
mentem, 
Aż potąd wisiała jego korona polska je- 
dynie na pierścieniu ślubu z Jadwigą. Z jej 
śmiercią i pierścień i korona straciły wagę, 
Wielce przeto pomyślnym dla Jagiełły był 
każdy akt Jadwigi, którym ona jako wła- 
ściwa dziedziczka i pani Polski, zapewniała 
mu tron po sobie, 
I takiego właśnie aktu pozostał ślad w tej 
porze. Dma 3-go grudnia r, 1387 wydała 
królowa pisemne oświadczenie, jako zaleci- 
ła rajcom, ławnikom i całej społeczności 
miasta Krakowa, aby zaprzysili!gli Jagielle 
tę samą, co i Jadwidze, wierność i posłu- 
8z"ństwo i w razie śmierci królowej uznali 
go swoim królem i panem. 
Znana wdzięczność Jagiełły nie omieszka- 
ła wywzajemnić się małżonce zaszczytniej- 
szą odtąd dla obojga ufnością, Przy za- 
ufaniu, przy obopólnej szlachetności umy- 
słu, przy łatwem do rozbudzenia sercu Ja- 
giełły, a młodzieńczości u.czucia jego mał-
		

/s0026_0001.djvu

			j 


.
 
I 

, 


11 1 
, 
+ 
II: 

 


\ 
" 
1 
(\ 
I 
i 


I 


.'IW" 


.
 


.
 


- 48 - 


49 


żonki, nie trudno było' parze królewskiej t dróży do Rzymu, - dostlliPić łaski odpustu 
przywlllizame. w domu. 
Mimo tego wszystkiego niepodobna prz Pod ,wpływem nabożnej atmosfery, odda- 
cież przypuszczać, iżby tak srogie dv wała SI'iJ Jadwiga gorliwie cwiczeniom i 
świadczenia nie pozostawiły pos'iJpnego cia praktykom wiary, niosła obficie jałmużny 
nia w duszy Jadwigi. Wszystko, co był. do kościołów lub obdarzała je drogQcenny- 
bliższe jej sercu, straciła; a ci, z którym. mi upominkami. Katedra krakowska 0- 
zwillizal jlli Bóg, poili jlli goryczlIi, Peina że trzymała od niej bogato perłami i drogiemi 
lu samotność ogarn'iJła Jadwig'iJ. Takie Z8 J I kamieniami ozdobionlli 
ap'iJ i racyonał, Cz'iJ- 
położenie rozwijalo w pobożnej oddawn stochowa kosztowny ornat, świllitynia w 
duszy tem t'iJskniejszy pocillig ku niebuł Wilsnaku zaś drogocenne aparaty do "krwi 
Oddała mu si'iJ małżonka J agiełłowa z c Pańskiej" . 
siłIIi młodzieńczego natchnienia. Odd Z pomi'iJdzy innych znamienitych czynów 
mu si'iJ tem posłuszniej, im gł'iJbiej rozbu- pobożności Jadwigi w onym czasie utrwa- 
dzały go w niej przeróżne okolicznośClIliły si'iJ w pami'iJci ludzkiej dwa no
ozbudo- 
czasowe, wane ołtarze w katedrze na krakowskim 
Była to epoka ascetyzmu i rozbujałyen. zamku, zalożenie klasztoru Benedyktynów 
dlliżności religijnych, epoka Katarzyny słowiańskich w Krakowie naKleparzu, obda- 
Syeny, świ'iJtej Brygidy, Doroty i Katarzy rzenie kolegiaty s'iJdomirskiej funduszem 
ny Szwedzkiej, Papież Bonifacy IX ogłv ziemskim na utrzymanie pewnej liczby sług 
sił trzeci powszechny jubileusz, a uwzgl
d kościelnych, starodawnych "świllitników". 
niajlli c panujlliclIi na onczas szyzm'iJ koście! Dokoła królowej Jadwigi dworowalliczny 
nlli, - postanowił rozesłać wsz'iJdzie kw orszak ksi'iJży, matron i panien, Na czele 
starzy, którzyby na miejscu sprzedaw: d
oru m'iJskiego przodkowało zwyczajnie 
odpust, Przez to tysillice pobożny kIlku duchownych lub świeckich dostojni- 
szczególniej ksilliżllit, mogły za złożeni.. ków koronnych, z licznlli drużynl!i ksi'iJży, 
kwoty pieni'iJżnej, odpowiedniej kosztom p kapelanów, spowiednik6w, klel'yk6w i t. p. 
J.dwi,. I Ja,lllIo. c.. III. ,
		

/s0027_0001.djvu

			- 50 - 


51 - 


1 


Nie mniej okazałym i licznym był dw Nietylko swoich blizkich ogarniała ser- 
niewlesCl. Uświetniała go zwyczajnie ob, . ecznem ciepłem, - pragn\jła też cały na- 
ność kilku w gościnie przy królowej baw ród przejąć swojem światłem, rozumem, 
cych księżnych postronnych z Mazowsza, T obyczajnością, 
twy lub Szląska. Mimo poważnych ob Nieprzepomnianym tego dowodem są jej 
czajów nie brakło temu dworowi rzęsisl starania o wznoszenie większych i liczniej- 
kapeli fletnistów i lutnistów. Czasem ł szych, niż dotąd, zakładów naukowych, o 
wiadywała się królowa o bliskiem przyb
rozwinięeie ojczystego języka za pomocą 
ciu króla i z całym orszakiem swoim II przekładu księg umoralniających; o fundaeyę 
jeżdżała naprzeciw niego. Natenczas I nowego kolegium dla Litwy w Pradze, o 
czyły się obadwa dwory, spędzały czas .iłwznowienie podupadłej akademii w Kra- 
kiś razem, wstępowały gościną do kt6re, kowie. 
z najmożniejszych panów w pobliżu, a Małó też który z żyjąeych kiedykolwiek 
końcu różnemi drogami wracały do stoli( monarchów był otaczany podobną czcią 
A i tam różne odbywały się zaball malutkich i pot\jżnyeh zarazem tego świata. 
przyjęcia, turnieje. W ich wirze nie tra( A jednak mimo wszelkich oznak czci, 
la Jadwiga swego wdzięku i majestat mimo coraz jaśniejszej nad krakowskim 
owszem umiała sobie wiele ludzkiej zaska zamkiem pogody, - czuła się Jadwiga 
biać milości, Wszyscy uginali się pod j nieszczęśliwą. Małżonka Jagiełłowa była 
wpływem, poddawali się jej wyrokom, sz ciągle bezdzietną. Bezpłodność poczyty- 
kali jej opieki, wano wówczas za szczególny dowód Boże- 
Większa część pobożnych zwyczajów J go gniewu, za karę pewl}ej tajnej przewiny. 
gieUy była jedynie owocem nauk Jadwigi. Każda bezpotomna małżonka uchodziła za 
Podobnąż przewagą moralną dział. "awnie potępioną grzesznicę, bywała przed- 
także na królewskiego brata, Skirgiełł miotem wzgardy, często krwawych prześla- 
chrześcianina greckiego, znanego barb dowań ze strony męża. 
rzyńcę i rubasznika. Takim też losem ujrzała łłię zagrożon, 


" 


f 


w 

j 


"I 


, 
, j! 
r 
I 
j'
		

/s0028_0001.djvu

			- 52 - 


- 53 - 


I 
I 
, I 
t I ' 
i I 
I j 
I I ' 
j, i 
i' I 
ł I 


Jadwiga. Im wi
cej dni mijl1ł
 j
j. I. na żywość zewn
trzna ustq,piła. Ona - 
 
płodności, tem gor
tszą, 
taw
ła 
I
 Jej. co przed laty nie wahała si
 porwać berdy- 
bożność. Duchowne ćWIczema. Jej OSIt za, aby rozbić furt
 dziewiczego wi
zienia, 
ten stopie
 ascety
mu 
o
utm
zego.' l eraz najświ
tobliwszej ci
rpliwo
ci była 
ry w koncu blaskIem SWI
tośCl zaswI .rzykładem i ona - co wOjska wIodła na 
miał oczom spółczesnych, I jakby dla : ,uś teraz 
zdry
ała si
 wszelkiej myśli o 
rwania ostatnich w
złów mi
dzy jej serc. oj
ie. 
a ziemią" zabrało jej niebo ostatnią, ,d Temu to wstr
towi win
i byli Krzyżacy 
pokrewną" starszą, siostr
 Mary
,. ktora Icalenie swe jeszcze na krótki czas, 
marła w maju 1395 r., zaledwIe 25 Tylko owa anielska litość dla cierpień 
przeżywszy, Judzkich u której każda łza ludzka ważyła 
Młodsza rokiem Jadwiga znalazła. silłwi
cej, niż całkowita naprawa szkody, która 
kwiecie wieku osieroconą, ze wszystkIch itlamq,ż łzq, takq, płakała, dla której cały na- 
ciech świata, Wśród przyjaznego, tłu
ód od lat najpierwszych tak tkliwie rozmi- 
go dworu, coraz zupełniejsza samotnłował si
 w swojej królowej - tylko ta li- 
ogarn
ła zbolałe serce, - "za jedno wYS\ość nie zmieniła si
 w zmianie losów. Cier- 
nie miała sobie nieszcz
śliwa to życie". j>iący, ubodzy, uciśnieni, pozostali jej osta- 
Dawna uezestniczka tanecznych Uftnimi przyjaciółmi, O nich jedynie myślq,c, 
franciszkańskich, - złożyła szaty goda lko w towarzystwie cnotliwych kapłanów 
przywdziała odzież ubogq,. Najsł
wniej ;pokojniejsza, żyła Jadwiga teraz samem 
pi
kność swojego czasu, - chodziła logobojnem ćwiczeniem, i pokorna, zakaptu- 
z twarzq, zakrytą" osłoniona kwefem z . zona, obyczajem świ
tych milczljjca, kl
ki- 
nym. Cz
sta przedtem towarzyszka ała po całych dniach przed swoim krucy- 
siad gościnnych, - jadała teraz przez ksem na zamku, w modlitwie lub rozmy- 
gie dnie i miesillice sama, - wedłu
 ob!, olaniu pobożnem, 
ju żałobnic tamto czesnych - na ZIemi Ten sam opat żegański, który przed 
na ławce nizkiej, przy łożu... Nawet ilkunastu laty zapisał o Jadwidze w swo- 


't' 


I 
1 
I 
Ij 
'. 
I 
. I 
, 
ji
		

/s0029_0001.djvu

			I I 
I 


l 


- 54 - 


- 55 - 


J 
I 
I 


jej 
ronice, że jeszcze niezamtJżna wl.1 wiedziała mu kltJsktJ, co podobnież okazało 
zawlchrzonem królestwem polskiem do sil) wnet proroctwem. Gdy królowa jedne- 
suje obecnie: ' go razu modliła sitJ przed krucyfiksem na 
"Teraźniejsza królowa polska, pełna u zamku, usłyszano, jak wizerunek Chrystu- 
brych uczynków, Bogu, nie światu służ sa przemówił do niej, 
pokortJ czyni, nie wie zgoła co pycha I zdarzył sitJ wreszcie wypadek, który 
strzów i innych uezonych a poboźnych'lud pozwolił mniemać, że już tu na ziemi miała 
pr
ywo
ywa z d
lekich do siebie stron, pr paść nagroda cnotom i P?kutnictwu J
dwigi. 

uJ
c mepośledmo nad zbawieniem własne,Po czternastu latach zWI
zku z Jaglełłl!!, w 
I drugich". I roku 1398, nadszedł szcztJśliwy dzień, w 
W,bezpośredniem pobliżu Jadwigi pam którym mogła napisać królowi nieobecnemu: 
wało Jeszcze wyższe wyo.brażenie o za I "Zdjljjł Pan Bóg ze mnie hańbI) bezpotomno- 
gach je
 pobożności. Zaczlijto coraz p Bci". Małżonka Jagiełłowa doczekała silij 
ws
ech
leJ podziwiać w niej duszIij wybran nadziei macierzyństwa. 
kt?r
 mebo po drodze cierpień i prób wi Niezmierna radość ogarntJła cały naród, 
dZle do ł
ski szczególniejszej, tylko prz cał
 rodzinlij królewskljj, i Nastljjpiły wielkie 
sz!ym 
wllijtym Pańskim dostępnej, Ozn' przygotowania ku uczczeniu przyszłego 
mIały to różne znaki cudowne, po cZlijści j dziedzica korony polskiej. UszcztJśliwiony 
ter
z, po oZlijści dopiero później dostrzeż Jagiełło rozesłał po wielu królach i ksiljjżl)- 
ne.1 zrozumiane. Gdy Krzyżacy na zje tach zapl'Olliny na świetny chrzest w Kra- 
dZle w Inowrocławiu odsłonili całljj srogo. kowie. 
swojej nienawiści ku Polsce, pobo
na król Do papieża udał si\) w tym celu schola- 

va. za
roził
 im citJżkljj wojn
 po swoj styk kra
owski i elekt poz
a
sk
, WOj?iech 
smlercl, a me daleka przyszłość przekonał JastrzębIec, prosz
c go w Imlemu 'krolew- 
o praw
ziwie wieszczym duehu tych słów skiem o trzymanie do chrztu dziecięcia. 
Gdy WItold uzbrajał się do owej wielki Bonifacy IX odpowiedział listem łaskawym, 
wyprawy przeciwko Ordzie, Jadwiga zap przyjmujljjcym zaprosiny królęwskie i mis.- 


.
		

/s0030_0001.djvu

			Ifr 
.fI 
i , 
: j 
1 


:- 66 - 
nujlllcy posła królewskiego Wojciecha swoi, 
zastt)pclII przy ceremonii chrzestnej. Owsze" 
w dowód osobliwszych wzglt)dów dla króla' 
królowej, polecił Ojciec św" aby nOWonaro. 
dzone dziecit), oprócz właściwego miana 
chrzestnego, otrzymało jeszcze imit) papiez. 
kie Bonifacy lub Bonifacya. 
Podobnież uprzejmie przyjt)li także inni 
ksilhżt)ta zaprosiny krakowskie, Wielki 
ksilhżt) litewski Witold i jego strojna mało 
żonka Anna wybierali sit) osobiście na porD 
złogów królowej do Krakowa. Dla nówo- 
narodzonego przybyła od nich w darze 
arcykosztowna kołyska, cała ze srebra 
ulana. 
Na wiele dni przed spodziewanem roz_ 
willlzaniem upominał nieobecny król Włady. 
sław Jadwigt), aby nie omieszkała przyozdo. 
bić wcześnie łożnicy, ustroić jlll w bogate 
kobierce, zasłony i opięcia, przetkane zło- 
tem, drogie mi kamieniami i perłami. 
Jadwiga odpowiedziała: " Okazałości świa- 
towej już dawno sit) odrzekłam. Pora ma- 
cierzY/lstwa bywa cZt)stokroć porlh śmierci. 
Nie złota wit)c i klejnotów blaskiem zniko- 
mym, lecz cichlh a uboglh pokorlh powinnam 
przyjlllć łaskt), którlh Bóg mnie nawiedza". 


f 
I. 


ł 


-67 


Wzmianka Jadwigi o śmiel'i;elnem nie- 
bezpieczeństwie tej pory była no,,:em pro- 
roctwem, Tak gorlhco od wszystkIch ocze- 
kiwany płód przyszedł przedwcześnie na 
świat. Dnia 22 czerwca w niedzielt) powi- 
ła królowa córkę, którlll biskup krakowski 
Piotr ochrzcił natychmiast w katedrze zam- 
kowej dając jej imit) Elżbieta Bonifacya, 
Już atoli w kilka tygodni, w sam dzień św. 
Małgorzaty, czyli dnia 13 lipca, niedono- 
szone niemowIt) umarło. 
Mało co wit)cej dni pozostało i matce. 
Choroba Jadwigi, poprzedniemi cierpienia- 
mi znacznie już wycieńczonej, wzit)ła za- 
trważajllicy obrót, Radość narodu zamieni- 
ła sit) w trwogt), W szczt)ły sit) pu
lic
ne n
- 
bożeństwa nR intencYt) wyzdrowlema kro- 
lowej. 
Modliliśmy się - mówi w kilka tygo- 
" h l '. h 
dni później jeden z najprzyc y meJszyc 
zakonowi krakowskiemu kapłanów - wyle- 
waliśmy łzy czyniliśmy procesy e, składa- 
, d ' k '" 
liśmv wota - wszystko bez Zlę I , 
C;wartego dnia po śmierci niemo,,:lęcia, 
17 lipca, r. 1399, w piątek z połu?ma ".0 
trzynastej godzinie", przestała żyć l JadwI- 
ga. Samotna po koniec życia, jeszcze w 



 


I 
II
		

/s0031_0001.djvu

			I ł l 

 
.. 


58 - 


ostatnich chwilach dotknięta stratlJi córki, 
nie miała konajlJica nawet króla Władysława 
przy swoim boku. Tylko panowie krakow. 
scy, dla których szczęścia upłynl!lł cały jej 
żywot, jak niegdyś zazdrośnie strzegli uko. 
ronowanej dziewicy, tak i nad jej ostatniem 
czuwali tchnieniem. 
Dla nich też, dla kraju, dla światła i nie. 
doli, uderzyły ostatnie tętna jej serca, Ga. 
snąc spokojnie w Bogu, uczyniła Jadwiga 
świlJitobliwy tes
ament, jedyny w swoim 1'0, 
dzaju, równie jak cały żywot gasnlJicej. Po. 
lecało to ostatnie rozporządzenie, aby 
wszystkie klejnoty, szaty, wszystkie goto, 
we pienilJidze skarbu królowej, słowem cały 
ruchomy przybór' jej dworu, użyty został 
na wsparcie biednych i odnowienie aka. 
demii krakowskiej. Egzekutorami testa. 
mentu mianowała Jadwiga swoich najwier. 
niej szych przyjaciół: biskupa krakowskiego 
Piotra Wysza i owego Jaśka z Tęczyna t 
który na sejmie sieradzkim i przed sądem 
wiślickim stawał tak żywo w jej obronie, 
najwyższego teraz dostojnika korony, bo 
"pana krakowskiego". 
Przywołany listem Jagiełło, przyhył na 
gotowy już pogrzeb. Odprawiono go we, 


1 


- 59 - 


dług ówczesnego zwyczaju po niejakim do- 
piei'o czasie, w blizko cztery tygodnie po 
śmierci, dnia 15 sierpnia, Nie było wtedy 
końca płaczom i narzekaniu. Duchowny 
piastun Jadwigi, Stanisław ze Skarbimie- 
rza, jej kosztem niedawno promowany w 
Pradze, a ohecnie mistrz sztuk wyzwolo- 
nych w Krakowie, pełen osobliwszej miłości 
i czci dla zgasłej, miał kazanie żałobne. 
Proste, serdeczne, rozumne, zachowało się 
ono po dziś dziell pierwszym wymowy pol- 
skiej pomnikiem. 
Zwłoki złożono w kościele katedralnym 
na zamku, po lewej stronie ołtarza wielkie- 
go, ku zakrystyi. 
Po usłudze ostatniej wszyscy rozjechali 
się w smutku. Żałosny Jagiełło oddalił się 
na czas przydłuższy na Ruś. U grobowca 
Jadwigi, jak u grobu jej dziada Kazimierza, 
pozostali tyłko nieszczęśliwi, ubodzy. 
Płynęło ich coraz więcej ku stopom zmar- 
łej, błagajlJic, jak i dawniej, o pomoc, A nie- 
śmiertelna koicielka łez ludzkich i z za gro- 
bu niosła pociechę. Ktokolwiek we fl"asun- 
ku, czy w niemocy przyszedł szukać ulgi u 
trumny błogiej, wracał pokrzepiony na ciele 



 
l 


\o
		

/s0032_0001.djvu

			- 60 - 


i na duchu. Z każdym dniem wzmagała 
się zorza cudowności, otaczająca spoczynek 
wysłuchanej pokutnicy w koronie. 


XXI. Światło, 



 
I 
I 


w uroczystość wstąpienia Ducha św. na 
apostołów, wydał Kazimierz W. roku 13.64 
dokument załozenia akademii w Krakowie. 
Dnia l-go września 1364 r. potwierdził 
szkołę Kazimierzowską papiGż Urban V, 
jako najwyższy zwierzchnik wszystkich za- 
kładów duchownych, do których uniwersy. 
tety średniowieczne zaliczano. 
Początkowo otrzymała krakowska insty- 
tucya sześciu nauczycieli t, j. 3 profesorów 
prawa, 2 filozofii, 1 nauk wyzwolonych. Nie 
dostawało młodej almae matri wydziałów 
teologicznego i medycznego, 
Bardziej jednakże, niż teologii i medycy. 
ny, potrzebował uniwersytet budynku dla 
nauczycieli i uczniów, dla odczytów i popi- 
sów akademickich. Kazimierz W, rozpo. 
czą,ł już budowę podobnego zakładu,- atoli 


I 


I 


- 61 - 


t 


śmierć przerwała królewskie dzieło i po- 
dała w wątpliwość cały byt jego szkoły. 
Wlokła ona wprawdzie nędzny żywot - ale 
na oświatę kraju nie wywierała zn
komit- 
s
ego. wpływu, A że to był czas dźwigania 
SIę wI
dzy, - epoka rozkwitu uniwersytetu 
praskIego, - epoka wielkich zagadnień i 
s
orów religijnych, - więc młodzi Polacy, 
me. zn
jdując u siebie w domu światła, gar- 
nę
l s
ę do akademij w Bolonii, Paryżu, 
\Vlednm, Wrocławiu, nawet w Toruniu. 
Jak jeszcze długo później tak za dni Ja- 
dwigi, ceniono fortunę główn'ie jako środek 
do nabycia niedostępnej ubóstwu nauki i 
wyższości moralnej. Dążenia wieku zna- 
lazły w córce Ludwika gorliwą orędownicz- 
kę. Do wielu dzieł jej miłosierdzia i na. 
bożności przybyły fundacye trzech wielkich 
ognisk światła, miłości i pojednania dla 
Rusi, Litwy i Polski, ' 
Niebawem po przywróceniu ziem Ozerwo- 
noruskich koronie, dnia 28 lipca 1390 r. 
ułożony został dokument zaprowadzenia w 
Polsce zakonu Benedyktynów słowiańskich, 
Był to ostatni szczątek starodawnego obrząd- 
ku słowiańsko - katolickiego, w którym 
wlzYltkie pI'awie nal'ody zachodniej 110- 


I'ł..
 
ł 


r
		

/s0033_0001.djvu

			- 62 - 


wiańszczyzny przyjęły w dziewiątym wieku 
wiarę Chrystusa, - a który w dwa wieki 
później musiał u tych wszystkich narodów 
ustąpić obrządkowi rzymskiemu, 
Po obaleniu obrządku słowiańskiego, zoo 
stały po nim gdzieniegd
ie okruchy, w 
szczególności resztki Benedyktynów słowiań- 
skich, łączących w sobie regułę św, Bazy- 
lego z regułą św, Benedykta, 
Gdy w połowie XIV w, odzywały się co. 
raz głośniejsze nadzieje połączenia kościoła 
zachodniego ze wschodnim, - uważano Be- 
nedyktynów za pomyślne narzędzie do sze. 
rzenia nici pomiędzy Słowianami wschodnie. 
go obrządku. Chwycił się tej myśli cesarz 
niemiecki Karol IV, przylgnęła do niej Ja- 
dwiga, pragnąc jak naj szersze missye roze. 
słać po Rusi Czerwonej, I rzeczywiście 
sprowadziła z Pragi zakonników i dała im 
nowy przybytek na przedmieściu Klepar. 
skiem w Krakowie. 
Równocześnie umyśliła dla Litwy stwo- 
rzyć szkołę, przyspasabiajljjcą duchownych, 
tak potrzebnych ziemiom świeżo nawróco- 
nym i nie utwierdzonym jeszcze w wierze. 
Ze względu na nagłość i niezbędność sprll' 


- 63 


wy, postanowiła Jadwiga założyć kolegium 
przy sławnym uniwersytecie praskim. 
Zgodził się na plan królowej król czeski 
Wacław, Wkrótce z funduszów, dostar- 
czonych przez żonę Jagiełły, zakupiono 
dom, w którym utrzymywano dwunastu 
młodzieliców litewskich i innych, poświęca. 
jljjcych się teologii. 
Z zachodami koło seminaryum praskiego 
połljjczyli królestwo starania w Rzymie o u- 
zupełnienie akademii krakowskiej wydziałem 
teologicznym. I rzeczywiście 11 stycz- 
nia 1393 r. odpowiedział papież bullljj przy- 
chylną. 
Nastąpiła tel'az potrzeba wyposażenia 
uniwersytetu funduszem na utrzymanie no- 
wych profesorów i na postawienie gmachu 
kolegialnego, Brak pieniędzy utrudniał 
doniosłe dzieło, Dopiero śmierć Jadwigi 
przyspieszyła spełnienie rzeczy. Ostatniem 
rozporządzeniem woli przeznaczyła większljj 
część swoich klejnotów na koszta odnowie- 
nia szkoły krakowskiej. Ze sprzedaży tyeh 
kosztowności uzyskano sumę, za pomocą 
której dźwignięto Jagielońskljj wszechnicę. 
Miała ona zawierać odtllid dwa gł6wne wy- 
działy nauk t. j. teologiczny i prawny, do 


f 


'j 


ił 


. \
		

/s0034_0001.djvu

			- 64 - 


.r 


których doliczały sili) dwa podrzli)dniejsze 
dawny filozoficzny i nieuorganizowany jesz 
cze medyczny, 
Skoro stało sili) zadość wszystkim potrze 
bom, wypadło uroczystym obrzli)dem uświę 
cić nową fundacy'ij, Nastąpiło to w drugiej 
połowie lipca 1400 r. w samą rocznie'ij 
a. 
łobnych obrzli)dów po Jadwidze, T
k WIęC 
zapoczli)te przez Kazimierza W. dZIeło, 
uzupełniła i naprawdli) do życia powołah 
bogobojna Jadwiga. Miało ono być te
 
ezem je chciała mieć erekcyjna bulla paple 
ska: "perłą umiejli)tności
 przyszłą wydaw. 
czynią mli)żów dojrzałośCIą rady słynących 
ozdobą cnót uwieńczonych, a w przeróżne 
nauce biegłych, wylewnem źródłem wiedz! 
z którego pełni mogliby czerpać wszys
, 
chcący si'ij wy'Zwolonemi napoić naukamI
 


l' 

 
t 


f 

 
li 
I 
! 


XXII. Wojna wschodnia. 


Zjednoczone polskie i litewskie społ 
czeństwo podejmuje rozwilJlzanie wielkic, 
dziejowych zagadnień: dwie wyprawy. n 


I' 
,I 


- 65 - 


/ 
przód przeciw Tatarstwu z r, 1399,- 
później przeciw Krzyżakom w r. 1410, 
pierwszą pod przewodnictwem Litwy przy 
wlpółdziałaniu Polaków, - drugą pod na- 
czelnictwem Polski, - przy współdziałaniu 
Litwy, 
Wyprawa tatarska zadziwia śmiałością i 
rozległością planu, Ma ona na celu obale- 
nie potli)gi Ordy, cili)żącej zarówno na przy- 
szłości Litwy i. Polski, a bardziej bezpo- 
średnio na teraźniejszości ksili)stw wscho- 
dnio-ruskich, mianowicie W. ksi'ijstwa Mo- 
skiewskiego, hołdującego Mongołom. Za- 
mierzone uwolnienie Litwy od tatarskiego 
niebezpieczeństwa uwolniłoby zarazem i 
Ruś wschodnią od gniotącego ją jarzma po- 
hańców i poddałoby ją wpływowi swego wy- 
jarzmiciela. Był tego dobrze świadom bo- 
hater tej wojny, Witold, gdy przybierał w 
istocie postać przyszłego oswobodziciela ca- 
łej wschodnio-chrześciańskiej Słowiańszczy- 
zny, przyszłego władcy Moskwy, 
Zanim do tego momentu dojdziemy,- 
należy sili) przypatrzeć twórczej działalno- 
ści Witolda na Litwie, skierowanej głównie 
ku stronom wschodnim, ku teatrowi wojny 
już niedalekiej, 
Jadwiga i Jagiełło, C;:Z, III, 6 


r 


j 
l 
1 
J
		

/s0035_0001.djvu

			: ł 
f I 


- 66 - 


Litwa Witoldowa niepodobna jest do Li 
twy w żadnym innym okresie dziejów 
Z Witoldem mawiano nad jego grobem 
:'zniosła się i upadła wielkość Litwy
 
Maj/j,c podporę w Polsce, mógł. on 


ci
 
skie stawiać czoło KrzyżlLkom l doblJac B
 
o panowanie nad tlLtarską ?r?ą: Jed
& 
cześnie wyplLdło mu poskramzac Clągł
 
le 
sforność mnogich podrzędnych kSll
Ząt, 
dzierż/j,cych odleglejsze ziemie litewskie, 8 
skłonnych co chwila do wyłamania się na 
udzielność. 
Chcą,c raz kres położyć wichr:1:eniom 
owvch mnłvch, hołdownic:1:ych dynastów,- 
wcielał Witold ich posiadłości do Litwy' 
w razie bezpotomnej śmierci lenni,ka lu1 
też za pomocą oręża. 
Prąd dziejowy parł Kiejstutowicza ?alej, 
ku wschodowi... Moskwa stała mu SI\) t. 
gwiazdą biegunową, którą jego miecz kiero. 
wał się na drodze swoich zadnieprowych 
podbojów. .' 
' Lecz aby Witoldowe ramIę swobodniej 
działać mogło na odległych kresach, - mu. 
siał ubezpieczyć się od północy krzyżackiej. 
Z zakonem polepszyły się na ogół stosunh 
W r. 1404 przyszedł nawet do skutku " wie. 


i. 
r 

I 


r 
ł 
it 


;) 


\ 


67 


czysty" pokój między Litwą a Krzyża- 
ctwem, Główny warunek tego pokoju, za- 
wartego naprzód na wyspie Salin, następnie 
w spółce z Polską w Raciążu, zajmował się 
losem litewskiej prowincyi Żmudzi. Ostatnia 
ta twierdza dawnych pogańskich bogów, 
odstąpiona Krzyżakom w 1398 r, uginała 
się Iwd ich twardem jarzmem i wyczekiwa- 
ła tęsknie chwili wyswobodzenia od swej 
macierzy. N a razie - daremnie, N owym 
traktatem zostawiono ją przy Zakonie. 
Dzięki temu ustępstwu panowała nieza- 
m/j,cona harmonia między Wilnem a MaI- 
borgiem. 
" Ty; panie i dobrodzieju nasz - piszą 
obecnie Krzyżacy do Witolda - jesteś po 
Bogu naj potężniejszą podporą naszą, Tobie 
ufamy i ulegamy chętniej, niż któremukol- 
wiek innemu monarsze świata". 
Uspokojony z północnej strony, Witold 
mógł teraz puścić wodze swoim zamysłom, 
Jakoż wschodnie jego państwa granice po- 
większały się co roku przyrostem nowych 
 
krain za Dnieprem, Kroniki Moskw)' po- 
świadezaj ą, iż "wszyscy ksią,żęta pogranicz- 
ni przystąpili dobrowolnie ku Witoldowi i 
poddali mu się z ojczyznami swojemi, aż ku 


1
		

/s0036_0001.djvu

			- 68 - 


.J 
ł I 


północy", Czynili to w chęci znalezien' 
opieki pod skrzydłami potężnego państw 
lub zmuszeni orężnym naporem. 
Obszerne te nabytki przyczyniły się dD 
stworzenia ogromnej monarchii, w środk 
której leżał Kijów, W rozległości od Psko 
wa aż po Mołdawię, od Bugu aż do O' 
było państwo Witoldowe przynajmniej dwa 
kroć tak wielkie, jak cała Pols
a, choćbj 
nawet z Wołyniem, 
Niemniejszą też przewaga terytoryaln 
miała Litwa nad wielkiem księstwem Mo 
skiewskiem, - pod którego niemal progi 
sięgała, -- oddalona odeń zaledwie prze- 
działem kilku mil. 
Nic więc dziwnego, że państwo Witold 
wywierało niezmierny wpływ na wszystkiE 
wschodnio-ruskie kniaziostwa, jak np, !li 
Twer, Razań i t. p. 
Zależało zatem bardzo Witoldowi na wcią. 
gnięciu w sferę swoich wpływów Moskwy 
i jej W. księcia Wasyla Dmitrjewicza, zię' 
cia swego. Trudności to znaczniejszych nie 
przedstawiało, Wasyl udręezany przez Ta- 
tarów, musiał szukać oparcia w potężny 
sąsiedzie, gdyż tylko z jego pomocą mó@ 
się ostać wobec strasznego pohaństwa. Wo 


'fil 


I 
f I 

 I 


1,. 
I 


- 69 - 


bec ustawicznych najazdów hordy kipczac- 
kiej, - byłoby nawet owładnięcie Moskwy 
przez Litwę, raczej dziełem oswobodzenia, 
niż jarzma. Do tego zaś trzeba było zmie- 
rzyć się z dotychczasową zwierzchniczką 
Moskwy - Ordą. 
Zuchwały umysł monarchy litewskiego 
nie uląkł się walki z Tatarstwem,. - dążył 
do spróbo\vania się z tą olbrzymią potęgą, 
której moc i wielkość znał doskonale. 
Horda kipczacka, inaczej "Złota Orda",- 
jedno z czterech pańf:!tw, na które rozpadła 
się niegdyś powszechna monarchia Dżengis- 
hana, obejmowała ziemie wielkiej Bułgaryi, 
Astrachflnu, Kazania, porzecze Wołgi i Do- 
nu, wybrzeża Azowskie i Czarnomorskie,- 
a oprócz tego hołdownicze państwo mo- 
skiewskie, 
Na czele tego państwa stał Han wielki, 
zwyczajnie potomek rodziny Dżengishano- 
wej, z siedzibą w Seraju, zbudowanej na 
dolinie astrachańskiej. 
Na wschód od jego granic kaspijskich 
nad jeziorem Araiskiem. leżało drugie, 
mniejsze państwo tatarskie, tak zwana Sina 
Orda, Jeszcze dalej ku wschodowi, na 
nieprzejrzanych płaszczyznach środkowej 


ł 


J 



I 


Ij 


ł
		

/s0037_0001.djvu

			'
n 
I 11 1 
I r 
;. j 
. j 
, 
I 
! 1 
j 
f II 
ł. 
! 
1 


- 70 - 


Azyi aż po chińskie granice, rozciągały si
 
dalsze susze mongolskie, rozłRmki onej po- 
wszechnej niegdyś Dżengishanowej mo. 
narchii. 
W porze planów Witoldowych, wzniós1 
się na tronie jednego z dalszych mongol. 
skich państw w Dżagataju, przesłRwny Ty. 
mur Chromy, czyli Tamerlan; trzeci po 
Attyli i Dżengishanie "zdobywca świata
, 
monarcha 27 zawojowanych koron, który 
wskrzes
ł Dżengishanowe państwo i władał 
od Chin do Rusi moskiewskiej, od Syberyj 
do Egiptu i Indyj!., Za jego pomocą 
owładnął Siną Ordfjj potomek Dżengishana, 
Tochtamysz, który \'	
			

/s0038_0001.djvu

			{ 


72 - 


... 


korzyść z wydarcia wielu książltit z pod 
jarzma niewiernych, 
W tych warunkach przybrały tatarskie 
wyprawy Witolda stanowczą barwę religij. 
ności, otoczyły się chwałą prawdziwych 
kl"Ucyat. 
Jakoż w imieniu całego chrześciaństwa 
podnosząc sztandar, powołał władca Litwy 
państwa sąsiednie do współudziału. Papież 
Bonifacy IX wydał obszerną bullę 4 maja 
1399 r" udzielającą projektowanej wypro.' 
wie wszelkich środków pomocy i łask duo 
chownych, jakie służą katolickim wyprawom 
do ziemi świętej, 
Do punktu zbornego, Kijowa, ciągnęły ze. 
wsząd posiłki: krzyżackie, polskie, -- a 2 
nimi buńczuki Tochtamyszowe, szyki mo- 
skiewskie i sztandary wszystkich lennych 
książąt litewskich. 
Około 12 sierpnia stanęły potężne wojska 
Witoldowe nad rzeczką Worsklą, - nad 
którlti nieprzejrzanym stepem rozciągały si
 
dzikie pola tatarskie. Tu pL'zyszło 12 
sierpnia do pamiętnej bitwy, w której Li. 
twa poniosła straszną klęskę. Sam Witold 
został przemocą uprowadzony przez swoich. 
Z nim razem ocaleli rodzony br"t J agiełly , 


l 



 
- 73 - J, 
Swidrygiełło. Poległ l1ato
.iast wojewoda 
krakowski, Spytek, a z nim wielu z .\ 
Tbitnej 
szlachty polskiej, poległo przeszło siedem- 
dziesięciu książąt litewskich, mnóstwo wo- 
jewodów i bojarów, wzięto cały obóz chrze- 
Bciański, wszystkie działa, pus:;o;ki i zasoby 
pieniężne,., 
Jak przed trzema laty pod Nikopolis, 
pozostała z ogromnej armii krzyżowej, tyl- 
ko garstka uciekających rozbitków. Zwy- 
cięzcy dwiema armiami pod dowództwem 
Tymur Kutłuka i jego wspólnika, oraz 
współrządey Edygeja, puścili się w pogoń 
za uchodzącymi, TymuJ" zdążał do Kijowa, 
Edygej na południe, - ku Dnieprowi. 
Wtem groźnem położeniu okazała się 
najjaśniej wielkość Witolda, Pozostawiw- 
szy warowny Kijów własnej obronie przeciw 
mniej zdolnemu i silnemu Tymur Kutłuko- 
wi, - pośpieszył nad Dniepr, do brodu ta- 
wańskiego, - dokąd przybyła świeża pol- 
ska pomoc, Edygej widząc przepmwę przez 
Dniepr mocno bronioną, - przeszedł mimo 
Tawani i wtargnął do pobliskiego Krymu, 
Następnie syt sławy i łupów krymskich, 
wrócił za Don, w głąb monarchii kipczac- 
kiej. Tymur zaś. wymógłszy na Kijowie 


} 
f; 
I 
j 
, 


I 
I 

! 


"" 


l
		

/s0039_0001.djvu

			- 74 


r 
, 


okóp niewielki, cofnął się i idąc w ślady 
Edygeja, - udał się do swego państwa. 
gdzie go niebawem śmierć zaskoczyła. 
Krew nad W orsklą nie polała się zupeł, 
nie daremnie,.. W Kipczaku wrzały ciągle 
rewolucye, dctl'onizacye hanów i intJ-oni. 
zaeye nowych, - a te burze wewnętrzne 
osłabiltly Ordę i pchały współ...:awodnikówo 
spadek Kutłukuwy do szukania pomocy w 
\\ il nie, 
lHa Witolda miała klęska nad W orsklą 
także kOl'ZYŚĆ, której według puspolitej po' 
wieści zl1pragnął jeden z wnuków i następ' 
ców Jagiełły w wojnie z Wołoszą. 
Jak tego późniejszego króla polskiego 
posądzano, iż jedynie w tym celu podjął na. 
der niepomyślną, wyprawę, aby wygubił w 
niej niesforną szlachtę, tak też znaczna 
liczba poległych nad W orsklą kniaziów li. 
tewskich, uwolniła Witolda od wielu kło- 
potów z ich przyczyny, usunęła wiele prze, 
szkód samowładnym i spokojniejszym odtąd 
rządom na Litwie, 


75 


XXIII. Wielka Wojna. 


r- 


Wcześniej czy później musiało przyjść do 
walnej rozprawy z Krzyżactwem, Do roz- 
stl'ZYWtjącego momentu pchał ustawiczny, 
długi anta!:!onizm między Polską, Litwą -- a 
Zakonem, pchału i zobowiązanie przedko- 
l'onacyjne Jagiełły pl'zywrócenia dawnych 
uszczerbków państwowych. Po Rusi Czer- 
wonej,- po wcieleniu dzierżaw Opolezyko- 
wych,- musiała przyjść kolej na Pomorze,.. 
Sytuacya naprężała się coraz bardziej z 
powodu krzyżaekiej polityki zaborów i gra- 
bieży, Zakon objąwszy Nową Marchią, za- 
garniał z nią niektóre pograniczne powiaty 
polskie, mianowicie Drezdenko. 
Burza się zbliżała i stawała coraz pe- 
wniejszą z powodu śmierci pokojowo uspo- 
sobionego Konrada von Jungingen a wybo- 
ru w jego miejsce znanego z porywczości, 
brata nieboszczyka, Ulryka. 
Nowy prąd, - prąd roznamiętnienia, pro- 
wokacyi, uwidocznił się natychmiast. Pa- 
nowie pruscy zajęli bezprawnie drugą sta- 
ropolską warQwnię Santok i przeczuwając 


'r
		

/s0040_0001.djvu

			.' 


j 
j 


- 76 - 


niedalekie przesilenie, starali SIę poróżrui 
Jagiełłę z Witoldem. 
Jednym ze środków wiodących do celu, 
było ofiarowanie Kiejstutowiczowi rozsą- 
dzenia sprawy o Drezdenko. 
Witold przyjął wezwanie i mądry piętnu, 
stoletniem doświadczeniem korzyści sojuszu 
z Polską, - przysądził Drezdenko koronie. 
Mimo to zatrzymał Zakon gród sporny. 
Jakby w odzew na to, wywołał Witold po. 
wstanie na Żmudzi zimą r. 1808 na 1809. 
Krzyżacy starali się teraz odciągnąć znowu 
koronę od Witolda, - daremnie! 
Zaczem 6 sierpnia 1409 r. przesłał Ul. 
ryk Jagielle po rycersku wypowiedzenie 
wojny, która sama przez się wszczęła sil 
już z Witoldem, 
Krzyżactwo wtargnęło w ziemię Dobrzyń. 
ską, zajęło twierdzę Dobrzyń, Rypin i Lip- 
no, - obległo Bobrowniki. Nim się Polu. 
cy ocknęli, znalazła się jedna z najpiękniej- 
szych ich ziem w ręku krzyżackiem. Padły 
wreszcie Bobrowniki, zdobyto Złotoryę, 
Mając już tak wielkie zdobycze, przeku. 
pili panowie pruscy sumą 60,000 złotycb 
rzymskiego i czeskiego króla Wacława, aby 
wystąpił z pośrednictwem między nimi a 


77 - 


Polską, Istotnie stanęło w obozie polskim 
pod Bydgoszczą poselstwo czeskie pod 
przewodnictwem książąt Oleśnickich, zapra- 
szając do zgody... 
Ponieważ korona do boju dostatecznie 
przygotowaną nie była, a Litwa przed zimą 
posiłków nie mogła dostarczyć, - przeto 
przyszedł do skutku dziewięciomiesięczny 
rozejm, do 24 czerwca 1410 r., pozostawia- 
jący ziemię Dohrzyńską przy Krzyżakach,- 
a zawieszający prawdopodobnie wojnę mię- 
dzy Litwą a Zakonem, Oprócz tego zobo- 
wiązały się obie strony zdać się na polubo- 
\'lny wyrok Wadawa, którymby rozejm za- 
mieniono na trwały pokój. 
Wyrok ten był owoeem przekupstwa i po- 
gwałceniem wszelkiej sprawiedliwości. Przy- 
znał on Dl'ezdenko, Bantok, Żmudź Zakono- 
wi, a ziemia Dobrzyńska miała być objęta i 
dzierżona dopót
, przez czeskich komis a- 
rzów, dopóki korona nie zabezpieczy Żmu- 
dzi Krzyżakom. Co więcej, osobne zastrze- 
żenia wyroku zawarowały, aby Jagiełło za- 
niechał tytułu "pan i dziedzic Pomorza" ,- 
po śmierci zaś jego będą musieli zaprzestać 
Polacy dalszej intronizacyi książąt litew- 
skich t. j. wyrzec się jedności z Litwą, a 


') 


1 


'r 


I
		

/s0041_0001.djvu

			f 11 
J 
lI' 


i 
I 
I 
i 
. J 


- 78 - 


79 


wybierać sobie królów tylko z książąt z bie pomoc biskupów z Inflant, Kurlandyi, 
chodnich. Rewlu i wyspy Oesel, zwerbowano liczne 
Na domiar samowoli, darował Krzyżp żołdactwo w Niemczech. 
kom czeski Luksemburczyk znaczny kall Ze wszystkich krajów zachodnich, z nad 
ziemi litewskiej, t. z. ziemitJ Sudawską, ja Renu, z Francyi, z Szwajcaryi, przybywały 
koby dawną własność przodków swoich, n& hufce gości rycerskich, uzbrojone i wojują- 
by tą w wyprawaeh pruskich, 'e o własnym koszcie, 
Posłowie polscy zaprotestowali w Pradze Ale tym przygotowaniom zewntJtrznym 
przeciw wyrokowi Wacława, -' a Polska nie odpowiadało należyte przysposobienie 
przystąpiła do wielkich zbrojeń, Zapewnio- ducha. W obozie pohkim panowała pewna 
no sobie pomoc hana Złotej Ordy, Saladyna. nie
miałość, skłonność do załatwienia zatar- 
odnowiono związki z W ołoszą, zaciągnięYI gu w drodze pokoju, choćby z mniej świet- 
wbrew dotychczasowym zwyczajom żołnie nym skutkiem. Zezwoliwszy w paździer- 
rza najemnego, przeważnie Czechów, Ścią. niku na wcale niechlubny rozejm, - prze- 
gnitJto szlacbttJ, bawiącą za granicą, pod gro dłużyła go jeszcze korona o dni czternaście, 
zą utraty dóbJ. dziedzicznych, rozeslan Wielko
ć coraz hliższej katastrofy prze- 
manifesty przeciw Krzyżakom po wszystkich nika. pobożnym strachem JagiełłtJ, skłania 
dworach, nawet za morze do Anglii. go do skruchy religijnej, do uświtJcenia sitJ 
I Zakon sitJ gotował. Marz
'ł on o Z8. zasługami bogobojnośei. 
wojowaniu całej Korony!.. Jeszcze prze Jakżeż inaczej było w namiotach krzy- 
sprzedajnym sądem Wacława zakupili sobi! żackich! Przy naplywie kwiatu młodzieży 
Krzyża.cy pomoc Zygmunta Luksemburskie- szlacheckiej ze wszystkich krajów, popisy- 
go, ofiarujlJic mu 40.000 zł. wtJg., o których wali sitJ Krzyżacy praktyką najbłyskotliw- 
własny sekretarz Zygmuntów powiada, szych wymysłów i zwyczajów dawnej szwa- 
swym pamitJtniku, że je własnoręcznie nh. leryi. A nie widząc miecza nad karkiem, 
czyć pomagał".- NajtJto dalej w ten sposóh nie widziano przelJaści pod nogami, 
posiłki książąt pomorskich, z,apewniono 00' Tymczasem ucisk i ciemitJztwo krzyżac- 


1: 
ł 


'I 
, /' 



 

 
11 
I
		

/s0042_0001.djvu

			80 


- 81 - 


. fI 


kie budziły ogromne niezadowolel:e I sili ku wschodowi, w popr?:ek zamierzQnew,\1 
wszystkich stanach ludności pruskiej, go
 pochodowi Polaków. . I 
wyeh opuścić swoich gl)ębicieli. Na dOIlli! 15 lipca zetknęły się obie armie niespo- 
złego zgotował im zgubę... Zygmunt Lu dzianie w okolicy wsi Grunwaldu i Tannen- 
hemburczyk. Ów wiecznie podróżujący berga. Nad wojskiem polskiem miał od 
wszystkich agend podejmujący się monBl niedawna komendę miecznik krakowski, 
cha, nie myślał na seryo pomagać Zakon Zyndram z Maszkowic, szlachcic ziemi sa- 
wi, - a w dodatku zobowiązany traktats,,, nockiej, według wyrażenia kronik "człek 
do utrzymania pokoju z Polską, - chlltm animuszu wielkiego, a prawie hetmańskiego, 
przyjął propozycyę Jagiełły, aby zapoś chociaż osoby nie wysokiej, lecz zsiadłej". 
dniczył między nim a braćmi zakonny. Hufcom litewskim przewodził Witold. 
lekkomyślny, niesłowny, nie przybył do T Zaledwie wojska zakrzątnęły się około za- 
runia na termin oznaczony, opóźnił przyg łożenia taboru, nadeszła wiadomość o zbli- 
towania Krzyżaków, którzy wierzyli w F żaniu się chorągwi krzyżackich. Położenie 
myślność Luksemburskiej medyacyi. wojsk polskich i litewskich było wcale do- 
Kroki i marsze nieprzyjaciebkie rozp. godne, Stojąc po większej części pod za- 
częły się. W pierwszych dniach liF słonlj, lasów i gajów, nie mogły być z łatwo- 
przeprawiły się wojska polskie na moście ścilj, opadnięte przez krzyżactwo, a miały 
łodzi pod Czerwieńskiem z lewego na p wRzelką wolność wystąpienia do walki,- 
wy brzeg Wisły, Tamże nadciągnęły . kiedy zechcą. Na wypadek zawilj,zania się 
obozu królewskiego posiłki mazowiecki bitwy w parowach leśnych, znana biegłość 
książąt, Janusza i Ziemowita, tudzież woja Litwy, Wołoszy i Rusi w podobnym rodza- 
litewskie pod Witoldem i tatarskie pod h ju wojny, a powszechna w tej mierze nie- 
nem Saladynem, , wprawność rycerstwa memieckiego,- wró- 
9 lipca przeszedł Jagiełło granicę, dąż żyła niewątpliwą korzyść stronie króle w- 
ku Drwęcy, Wojska krzyżackie posunę skiej. Co więcej, 'rozłożone po wyżynie 
wojska nieprzyjacielskie, jak same stanęły 


łi 


I, 


! 
11: 


Jadwiga i Jagiełło. Cz. III, 


8 


1: 


j 
, 
j 
;i 


! 
'I 
ł-. 
 


I
		

/s0043_0001.djvu

			ł 
'r 


82 - 


- 83 - 


i l 


na. widoku, tak nie mogły nawzajem zmi
 gmacya narodu przypominała sobie przez 
kować liczby Polaków, krytych lasem. długie lata tli; chwilIi;, śpiewając o synu 
Doradcy i wodzowie polscy postanoWi Kiejstutowym w starej pieśni rycerskiej: 
nie wystli;pować zaczepnie, lecz być w F "Idzie Witold przez ulice, pl"zed nim niosą 
gotowiu nR każde zawołanie, dwie szablice" - godło najwyższej władzy 
Teraz wybija sili; na pierwszy plan Wi wojennej, Cała lustrowana przezeń linia 
told, główny bohater dnia grunwaldzkiego bojowa rozciągała sili; w szerokość małej 
W, książli; rzucił sili; czemprli;dzej do rozs mili. 
wienia walnych oddziałów armii, do szyk W wojsku polskiem powiewały na chorą- 
wania. chorągwi, do wydawania rozkazó gwiach znamiona różnego kształtu, różnej 
na wypadek bitwy, Polacy stanli;li na skrzy barwy i różnych właścicieli. Były tam 
dle lewem, ku Grunwaldowi; Litwini na prl znaki nadworne, ziemskie, pańskie i zagra- 
wem,- od Tannenberga. Nad lewem skrzy niczne, Najpierwsze miejsce trzymała cho- 
dłem, obejmującem także chorągwie Rm rągiew ziemi krakowskiej o białym orle w ko- 
Czerwonej i Podola, dzierżył dowództw onie. Prowadziłją osobiście Zyndram z Masz- 
Zyndram; skrzydło litewskie,- zawierając kowic. Ogółem pod polskiemi i litewskiemi 
także szyki tatarskie, stanli;ło pod woda chorągwiami stanli;ło około 100.000 ludzi. 
Witolda... Sama lesistość miejsca, zajli;tego przez 
Wszystkie chorągwie obu skrzydeł rozło wojska polsko-litewskie, nie dozwalała roz- 
żyły sili; bądź to na widoku, - bądź w zz winąć znaczniejszych sił, zwłaszcza w po- 
roślach, według podania, w trzech niezmier Brodku borów i gajów; gdyż', jak powie- 
nie rozciągłych rz
dach, inaczej "hufach! dZIano, armia Jagiełły i Witolda stala po 
Uformowały sili; z nich dwie" ulice" wojsko, najwili;kszej cZli;ści w ukryciu lasów, niewi- 
we, po których od jednego końca skrzyciel doma Krzyżakom, a tylko mały jej oddział, 
po drugi, przebiegał główny szykownik hi. głównie z Litwy i Tatarów złożony, świecił 
twy, Witold, oczom wojsk pruskich i zdawał sili; całą 
- Uderzona jego marsowym wi
okiem ima- armią. Toż i owe trzy hufy, czyli rZfi}dy 


'j 


'I 


tr 
t
 
li 
li 
II 
I 

 

. 


i 
lo 


". 


I 
;1 I 
ł 
 


l 
I
		

/s0044_0001.djvu

			\ }I 
o, I 
[ 


- 84 - 


- 85 


bojowe, uformowane pI'zez wszystkie chora o wydanie hasła do boju przynosiły zawsze 
gwie polsko-litewskie, a tworzl!!ce ową pi ten sam rozkaz czekania, Już południe 
dwójną "ulic
" Witoldową, dopiel'o po w, mijało, a wojska polskie stały wciąż w tej 
stąpieniu wszystkich znaków z obrę1 samej gnuśnej na pozór nieruchomości. 
przestrzeni leśnej odsłoniły silij w całej ok. Zwłoka ta przyniosła niemałą korzyść 
załości, fi}Jrawie królewskiej, Podniosła bowiem do 
Teraz z mniejszą, rozkoszl!! oka, a więl najwyższego stopnia zaślepienie Krzyżaków 
szym pożytkiem rzeczywistym, działy Si co do łatwości zwycięztwa nad Polakami. 
wszystkie przygotowania wojenne w skron Lekceważąc oddawna potlijglij nieprzyjaciel- 
nej omroczy i cieśni lasów, lecz działy S sklj" nie mając dokładniejszych o niej donie- 
.nie mniej sierdziście i żywo. Wszelkie ień, ujrzeli Krzyżacy teraz niewielkie woj- 
czucia przychylności, jakie w g1ówny sIw pod lasem i popadli w śmiertelny dla 
sprawcy tych przygotowań, w Witoidzi siebie błąd, iż widzą całą armilij, 
postrzegano niekiedy dla Zakonu, zost W idziano ją prócz tego w pozycyi nieko- 
teraz przygłuszone szczlijkiem orlijża, rozb rzystnej, w nizinie, w cieśni, podczas gdy 
dzonemi wspomnieniami dawnych uraz wojska pruskie, rozłożone na wzgórzach od 
krzywd, Grunwaldu do Tannenberga, zajlijły szeroką, 
Wszyscy w ogólności Krzyżacy swoją b roztworzystą wyżynlij, miały wyborne miej- 
tą rycerską, swoją jawnI!! teraz pogardą d sce do uderzenia "z góry", 
Korony i Litwy, obrażali śmiertelnie n Nad to wszyętko, stała ta nieliczna źle u- 
szych książąt. Tylko pobożna powściąg mieszczona, cofająca silij armia, przez kilka 
wość króla Jagiełły mogła w obecnej chw, godzin nieczynnie wobec szykujl!!cych silij 
oddawać silij nabożeństwu; Witold i rycer nieprzyjaciół. 
stwo polsko-litewskie wrzało niecierpliwe W. mistrz Ulrich zajął wygodnie stano- 
,żądaniem bitwy. Pobożny zaś Jagiell wisko dowolne, ściągnął corychlej resztę ku 
wistocie modlił silij w kaplicy nad jeziore Grunwaldowi nadchodzących chorągwi, za- 
a wszystkie wyprawiane doń posyłki z proś toczył działa, poczynił wszelkie przygoto- 


. I 
I 
I 
'i! 
! ! 
I 

: 

 f 
d! 
!. 
I 
J 
I 
1j 
I 
I 


ł 


ł 
,I 


!--o 


i' 


I 
j 


I 
j I
		

/s0045_0001.djvu

			86 


wania do bitwy, a wojsko królewskie Dl! 
śmiało mu w niczem przeszkodzić zRCbolla. 
ło się nieruchom o, Przy teraźniej
zej za 
rozumiałości Krzyżactwa, niepodobna mI 
było oprzeć się myśli, że armia zakonna 
ścisn
ła Polaków w trudnej do działania po 
ZYCYI. 
Wzbudzona tem uciecha podwoiła nie. 

ątpli.wą pewność zwycięztwa, Niepośled. 
ma tez potęga rzeczywista, niepoślednie si 
ły orężne czekały rozkazów W, mistrza. 
W 
ilku. uszykowanych do boju rzędacb. 
czylI hufach krzyżackich liczono przeszło 
?O różnych chorągwi, z których niejedna. 
Jak np, oleśnicka ze Szlązka i szczecińska 
z nadodrzańskiego Pomorza wcale niezwv. 
. '. 
cza]nym ,.wówczas. pr
ykładem, liczyła po 
600 kopIJ rycerskIch I ze czterykroć tylei 
knechtów. Wszystkie chorągwie razem 
według obliczenia samyc}1 Krzyżaków sta: 
rających się później okazać swoje siły 
adel' 
szczupłemi, dostarczały Polakom 83000 
przeciwników. ' 
Była to niezmierna na owe czasy liczba 
jakiej żadne znajsławniejszych zwyciljzt,; 
tamtowiekowych, wywalczanych zwyczajnie 


87 


trzecią częśeią tej siły, nie miew,ało na swo- 
je ro)\kazy, . .. 
\V tak niezwyezHJme ogromnej armIl 
"'spółuhiegało się z sobą najzl1.wuła?sze ry- 
cerst\\o wszvstkich krajów zachodmch. 
Z rycerz
mi niższego rzędu, acz głośnej 
sławy szli w zawody możni książęta panu- 
jący; j'ak np. młody książę na 
leśnic! 
on- 
rad młudy książę szczecińskI Kazulllerz, 
szc
ęślIwi nadzieją uczestniczenia w chwale 
dnia tego, Zebrana z tylu różnych oddzia- 
łów armia, tłumna osobliwie żołnierstwem 
różnych ziem pruskich, nierażąca bynaj- 
mniej jednostajnością habitów mniszych, od- 
znaczała się, owszem, najpstrzejszą r?zmai- 
tością kolorów i narodów, przedstawIała w 
małym obrazie caly zachód europejski. 
Krzątające się pomiędzy rotami "białe 
płaszcze" krzyżackie, właściwi ,br
cia, za- 
konni, odgrywali tylko rolę dowodcow 
 go- 
spodarzy. Było ich, jak w całych PrusIech, 
tak i na pobojowisku grunwaldzkiem, naj- 
wiljcej do 700, Świecące na ich białej o- 
dzieży czarne krzyże Zakonu, liczne krzyże 
różnego kształtu na rozwiniętych chorą- 
gwiach, nadawały całemu wojsku tem słusz- 
niej cech
 armii krzyżowej, iż znaczna 


L 
. 
I
 


r-
		

/s0046_0001.djvu

			I I ,I 
I I 

. 
I 
.1' 


j 


r r 


- 88 - 


CZIijŚ
 wojsk przeciwnych składała silij z prl 
wdzIwych lub mniemanych niewiernycb"I 
Tatarstwa i kacerstw a " " 
" . 
,Ó
 n.aczeln! ,:ódz armii polskiej, W. 

SIąZIij lItewskI WItold, któremu przed laty 
Jedenastu samiż Krzyżacy jako WOdZOWl 
wielkiej chrześcijańskiej kl
ucyaty przeciw 
Tatarom, nadesłali pomoc zbrojną nad Wor. 
sk
lij
 uchodził dziś za wodza armii pogań. 
Sklej, owszem, za poganina" we własnej 
osobie. " 
. Jakoż nie inaczej, jak tylko do boju krzy' 
zowego, do walki z niewiernymi, pod opieką 
owych cudotwórczych relikwij, stawało te. 
raz Krzyżactwo pod Grunwaldem. W ta. 
kiem zaś religijnem podniesieniu umysłów 
acz wcale dziwną przewrotnością ducb
 
wzbudzonem, nie brakło Krzyżactwu dnia 
dzisiejszego rysów prawdziwej heroicz, 
ności, 
Tu
 pr
ed zaczlijciem bitwy opuścił jeden 
z zaClągmonych przez Jagiełłę oddziałów 
czeskich armię polsko-litewską i przeszedł 
do obozu Krzyżaków. Dowodzący nim ry. 
cerz "z Trocznowa" stanął przed W, mi- 


rzem Ulrychem, ofiarując pomoc 300 orę' 
zow. 


- 89 - 


Rycerski Ulrych odpowiedział mu hardo: 

Jam nie Chrystus; nie potrzebuję Ju- 
dasza! " 
Wzgardzony zmiennik wr?cił. , napo
v
ót 
do obozu polskiego, Goręcej, mz zdraJcow 
podołmych, pragnęli teraz .Kr
yżacy wys
ą- 
pienia armii pol
kiej n
 I:ownmę 
o bOJu. 
Bez takiego bOWIem wYJścIa Pol
kow z 
o
 
lasu nie było podobieństwa do bitwy, ktorej 
rycerskość zachodnia nie lubiła i nie umia- 
ła staczać W miejscach nierównych lub zaro- 
słych. Ponieważ bowiem główna broń ry- 
c
rstwa europejskiego, kopja rycerska, mo- 
gła działać głównie w polu otwartem, prze- 
to wprawiła się i zasmakow
ła. sz

lerya 
przedewszystkiem w boju na rowmme, na 
koniu, 
Tymczasem, obok niecierpliwoś
i woj
n- 
nej, dały silij uczuć jeszcze różne .mne m
- 
dogodne następstwa przydłuższ
J zwłokI. 
Upał południa lipcowego doskwIerał. .bar- 
dziej na wzgórzach otwor
ystych.' mz. na 
nizinie pod lasem. U nużeme z kIlkumIlo: 
wej drogi wzmagało się pod cię
arem ZbI:Ol 
żelaznej, dźwiganej ciągle od kIlku g?dzm, 
Nie mając zaś sposobności do bitwy, me mo- 
gła armia krzyżacka użyć także spoczynku,
		

/s0047_0001.djvu

			- 90 - 


gdyż lada chwila należało spodziewać Bi
 
nat.al"cia Polaków, 
W tak pr?ykrem polożeniu zgromadziło 
się najprzedniejojze rycerstwo krzyżackie 
pod przewodnictwem W, marszałka ?akonu , 
,Fryderyka Wallenroda, rodzonego brata 
Konradowego, na walną naradę nad pyta. 
niem, jakby położyć koniec tej zwłoce, 
Wtedy kilku najdoświadczeńszych ryce- 
rzy, obeznanych z dawnemi zwyczajami wo. 
J ' ennemi mianowicie kilku biegłych w pro- 
, . 
cederze wojny heroldów, ozwało SIę przed 
zgromadzeniem: iż w razie przy dłuższego 
niewystąpienia jednej z armii nieprzyjaciel. 
skich, unużającego stronę przeciwną, byw
. 
ło i jest w zwyczaju przesłać dwa nagle 
mieeze jako godło natychmiastowego wy- 
zwania' w szranki, po którem nie godziło si
 
zwlekać, 
Podobała się ta rada zgromadzeniu i po- 
stanowiono wyprawić natychmiast dwóch 
heroldów z mieczami. W teraźniejszem 
rycersko - kawalerskiem uniesieniu Krzy- 
żactwa stanęła nawet uchwała, iżby wojska 
krzyżackie ustąpiły ścieśnionym wojskom 
polskim cokolwiek miejsca do posunięcia Bi
 


- 91 


naprzód, o czen:; heroldowie donieść mieli 
nieprzyjaciolom, 
!Jo tej posyłki brat Konrada Wallenroda 
I przeznaczył dwóch najprzedniejszych w 
I armii pruskiej heroldów, t, j. herolda króla 
węgierskiego, Zygmunta, teraz także nie- 
przyjaciela Polaków, imieniem Ramryka, z 
heroldem książę cia szczecińskiego, Kazi- 
mierza, Według zwyczajnego stroju herol- 
dów, miał każdy z nich wyhaftowaną na 
piersiach dużą tarczę herbową, z herbem 
pana swojego: Ramryk czarnego orła w zło- 
tem polu, herb Niemiec; herold Kazimie- 
rzów czerwonego gryfa w białem polu, klej- 
not Pomorza, Obaj wzięli po jednym na- 
gim mieczu i udali się ku stanowiskom pol- 
skim pod lasem, 
Władysław Jagiełło modlił się jeszcze w 
kaplicy: Oznajmiono przybycie dwóch he- 
roldów z armii W, mistrza. Pobożny mo- 
narcha Polski mmemał, iż wysłańcy krzy- 
żaccy niosą warunki zgody, Dla uroczy- 
stego wysłuchania onych st.anęli u boku 
królewskiego W. książę litewski Witold, 
podkanclerzy koronny Mikołaj Trąba, pan 
Jan Mążyk z Dąbrowy, późniejszy wojewo- 
da lwowski, Zbigniew z Oleśnicy, młody se-
		

/s0048_0001.djvu

			92 - 


kretarz królewski, i kilku innych panów. 
Znajdowała sit) też przy Jagielle czt)ść przy- 
bocznej straży królewskiej, pod przełożeń- 
stwem młodego ksilJJżt)cia mazowieckiego, 
Aleksandra. Opodal stali trzej giermko- 
wie królewscy, Zbigniew Czajka z Noweg/) 
Dworu z kopilJJ królewsklJJ, Mikołaj Moraw- 
czyk z proporczykiem, Daniłko Rusinek z 
łukiem i sajdakiem królewskim, 
Wprowadzeni heroldowie nie umieli m- 
nego jt)zyka, prócz niemieckiego, Pan Jan 
MlJJżyk z DlJJbrowy podjlJJł sit) być tłóma- 
czem, Przełożone przezeń oświa
czenie 
heroldów opiewało dosłownie: 
Przvnosimy w imieniu W. mistrza, W. 
ma;szałka i całej braci Zakonu, tobie królu, 
i tobie ksilJJżt) Witoldzie, te oto dwa miecze 
nagie, w pomoc i zacht)tt) do boju, który 
dziś stoczyć macie. I pozwalajlJJ wam oraz 
ćiż panowie zakonni wybrać sobie miejsce 
do bitwy w którejkolwiek stronie zechcecie. 
Dlatego 
ie trwońcie czasu, nie kq'jcie si\) 
w mroku leśnym, nie chowajcie sit) mało- 
dusznie, nie strońcie od walki, której uni- 
knlJJć nie możecie" . 
W czasie tej mowy postrzegli Polacy ja- 
kiś ruch warmii pruskiej na wzgórzach i 


93 


.. 
ujrzeli zdziwieni, że wojska krzyżackie 
wistocie cofnt)ły sit) o "niemałlJJ" odległość 
wstecz, robiąc miejsce wojskom królewskim. 
Król Władysław Jagiełło upadł żałośnie 
w swoich nadziejach zgody i pojednania. 
Łzy mu zabłysły w oczach, gdy usłyszał 
harde słowa heroldów, "podniecające do 
rozlewu krwi ludzkiej", PocieszajlJJc sit) 
atoli nieomylnlJJ nigdy mądrościlJJ pokory 
chrześciańskiej, odpowiedział król łagodnie 
za siebie i za Witolda: 
"Pomocy nie szukamy u nikogo innego, 
jak tylko u Pana Boga. W jego też imie- 
niu przyjmujemy te miecze i chcemy nie- 
zwłocznie rozprawić sit) z wami walką ort)ż- 
ną, Lecz miejsca bitwy oznaczyć nie mo- 
żemy, gdyż Bóg jedynie zna i wytycza plac 
boju, On go wam i nam oznaczył". 
Poczem wziął król oba miecze z rlJJk he- 
roldów i oddał je panom za soblJJ, Chowa- 
no je przez długie lata w królewskim skarb- 
cu w Krakowie; śpiewano o nich przez dłu- 
gie lata w pieśni, Heroldowie zostali po- 
ruczeni straży Dziwosza Marzackiego, her- 
bu Jelita. Wojskom zaś nakazano mieć sit) 
do bitwy za pierwszym odgłosem trlJJb, 
Nastąpiły ostatnie rozporządzenia, ostat- 


1- 


. j 
I 
I 


..ł
		

/s0049_0001.djvu

			1 
j 


- 94 


. 


nie hasła, Armia królewska miała uderzać 
nie razem, lecz pojedynczemi oddziałami, 
czyli hufcami, najprzód Litwini, Ruś i Ta- 
tarzy na prawem skrzydle; następnie chorą- 
gwie polskie na lewem, w końcu roty za- 
ciężne, czyli tak zwaQi "goście". Znaczna 
siła każdego z tych trzech działów sprawi- 
ła, że kolejne występowanie coraz nowych 
hufeów do coraz nowej walki wydawało 
Krzyżakom właściwie k
lka bitew jednę po 
drugiej. 
Przy płochem uprzedzeniu Krzyżactwa o 
niewielkiej liczbie wojska polskiego, wpro- 
wadzającem je w zgubne mniemanie, że każ- 
dy z nowopojawiających się hufców polskich 
jest już całą armią królewską, groziło 
o 
ostateczną zagładą wojskom zakonnym, 
Brali się jednak Polacy z niezmierną 
ostrożnością do dzieła, i były już na wiele 
mil rozstawione "żartkie rumaki", któreby 
w razie niebezpieczeństwa uniosły króla z 
pobojowiska. Na czas bitwy otoczono oso- 
bę królewską pocztem 60-ciu kopij rycer- 
skich. Witold, żadną strażą przyboczną 
nieosłoniony, przebiegał wciąż szeregi, zmie- 
niając l'ąZ po raz konia, przyśpieszając wy. 


I 
I 


ł 
. 



 


95 - 


konanie ostatnich zleceń, zachęcając do 
męztwa, 
Nie ustępował mu w tem i Władysław Ja- 
giełło, sławiony z umiejętności d.odawania 
zachęty, nie omylnie zawsze skutecznej. Co- 
raz bardziej wojowniczym ożywiając się du- 
chem, coraz niecierpliwsze swoim grubym 
głosem rozsyłając rozkazy, przyodział się 
Jagiełło od stóp do głowy w zbroję świecą, 
cą i wyjechał na jeden z najwyższych wzgór- 
ków, zkąd można było zmierzyć okiem siłę 
nie przyjacielską, " 
Po częściowem postąpieniu prawej ściany 
litewskiej ku przodowi pobojowiska, zmniej- 
szyła się rozległość między obydwoma woj- 
skami, Tylko owa dolina o zielonej kępie 
sześciu dębów zubocza rozdzielała armie 
przeciwne. Na dębach pomiędzy rozłoży- 
Atemi kona,'ami, uAadowiła się zgraja niena. 
leżących do walki widzów, krzyżackich, czy 
polskich ciurów, ciekawych widoku bitwy. 
Za powrotem króla ze wzgórka spotkała 
go drużyna innych śmiałków, proszących o 
pasowanie rycerskie. Dopełniwszy tego 
obrzędu, przemówił król do r
'cerstwa krót- 
ko, lecz jędrnie, Poczem ksiądz podkan- 
clerzy Mikołaj wysłuchał go po raz drugi 


r 


7" 


li
		

/s0050_0001.djvu

			J ł 


96 


1 


spowiedzi i przyprowadzono mu innego 
wierzchowca, "z tysiąca wybranego" cisa. 
wej maści, z małą łysinką na czole. Na tym 
udał się król ze swoją strażą na wyznaczone 
przez radę wojenną stanowisko, p.rzy lewem 
skrzydle polskiem, z ulJocza od zgiełku 
bitwy. 
Było już około trzeciej godziny z połu- 
dnia; lekki wiatr od lasu powiał kurzem w 
oczy Krzyżakom, 
W tej chwili zagrały trąby i cała linia 
bojowa zabrzmiała pieśnią "Bogarodzica!" 
Prawe skrzydlo litewskie ruszyło na spotka- 
nie nieprzyjaciela, 
Niemcy uderzyli z niezmierną gwałtowno- 
ścią. Pęd z góry potroił siłę natarcia. 
Zagrzmiał zarazem ogień rozstawionych po 
wzgórzach dział. Na wiele mil miał sit 
rozledz odgłos pierwszego szturmu. Niem- 
cy runęli odrazu całym ogromem swojego 
wojska, z wyjątkiem kilkunastu zamków 
obwodu. Głośna w średniowiecznych dzie. 
jach "furya teutońska" spadła niepowstrzy- 
maną burzą na Litwę, 
Wstępne uderzenie było, jak zwyczajnie, 
na kopie, Po zawarciu się szeregów po- 

ruszyły SIę kopie, umilkł huk dział. 


I. 


II 
li 


- 97 


Ił 


Wszczęły się zapasy w bezpośredniem po 
bliżu, krzyżackim mieczem, litewskim oszcze- 
pem, tatarską szablą. W coraz ciaśniej- 
Bzem zwarciu natarły na się topory, czyli 
berdysze, straszna broń owych czasów. 
Gorzej uzbrojona tłuszcza godziła w siebie 
maczugą, lub pałką okutą, 
Przez całą godzinę mocowały się szyki w 
ten sposób. Przez całą godzinę nie ustę- 
pował jeden drugiemu; wreszcie ?illochwia- 
ła się rozkołatana ściana litewska. 
Parta coraz sroższym naciskiem Niemców, 
cofnęła się Litwa i Ruś z Tatarstwem co- 
kolwiek w bok na prawo, ku jeziorowi lu- 
beńskiemu, Tam zatrzymano się jeszcze i 
jeszcze wznowil si
 opór, Rychło atoli 
przedarli Niemcy nawskroś linię litewską, 
rozszarpaną na dwie ustępujące połowy. 
Nierównie liczniejsza połowa prawa, w naj- 
znaczniejszej części z Litwy i Tatarstwa 
złożona, pierzchnęła w stronę jeziora. 
Uradowani zwycięztwem Niemcy puścili 
się w pogoli zapamiętale. Nastąpiła sroga 
rzeź między uciekającymi. 
iektóre oddziały 
litewskie tak dziki ogarnął popłoch, iż nie 
oglądając się po za siebie, uciekały przez 
wiele dni, aby dostać się aż do Litwy, 1'070- 


" 


Jadwiga i Jagiełło. Cz Ul. 


7 


.ł
		

/s0051_0001.djvu

			98 


99 


siewając tam wieść o przegranej. Innym od, mniemali się pogromcami całej armii koron- 
działom, zwłaszcza tatarskim, stl'aszniej. nej; a tu po pierwszej bitwie litewskiej, sto- 
szym, jak wiadomo, w odwroeie, niż w za. czonej na poehyłości wzgórzów, przyszło 
czepce, przyniosła ucieczka nie tyle szkody staczać drugą bitwę, w nizinie, pod lasem, 
i sromu. Unosząc na swoich karkach nie. z Polakami, 
przyjaciela, nużąc go pogonią i łupieżą, by. Ogromne tumany kurzu wzniosły się po 
ły one gotowe zwrócić się lada chwila do uciekającej Litwie i Ordzie, Ciągły od la- 
boju tern groźniejszemu wtedy wrogowi. su wiatr miótł je w oczy Krzyżakom. 
Również niezupełnie bez nadl'.iei walczył Wreszcie puścił się drobny deszczyk i oczy- 
tymczasem lewy odłam rozgromionej linii ścił powietrze. W blasku nowej wkrótce 
litewskiej Stały tam pułki ruskie, miano- pogody rozwinęła się nad uderzającem woj- 
wicie trzy bohaterskie roty Smoleńszczan, skiem polskiem wielka chorągiew państwa, 
Odcięte przez zwycięzkich Niemców od z białym orłem w koronie, Król Włady- 
reszty wojsk litewskich, zdzierżyło rycer. sław' Jagiełło stał na wzgórzu z ubocza, nie- 
stwo ruskie na sobie ogromną przemoc nie- cierpliwie przypatrując się bitwie, Zachę- 
przyjaciela i lubo prawie w pień wycięte ceni jego okiem i rozkazami Zyndramowie, 
pod jednym znakiem, przedarło się nako. Zawis ze, Nałęcze, Habdanki, Sulimczyko- 
nie c ku stojącemu opodal skrzydłu Po- wie, Jelici i t. d" naj waleczniejsi z ryce- 
laków. rzów "wschodnich", uderzyli z niepośled- 
To lewe skrzydło polskie zachowywało niejszą od teutońskiej natarczywością, 
się dotychczas bez czynnego udziału w hi. Ale rozgorzałe szczęśliwym bojem Krzy- 
twie, mając wystąpić później. Teraźniejsze żactwo nie znało już żadnej tamy, Pod 
. połączenie się z niem Rusi walczącej - po- ciężkim szturmem Niemców zachwiała się 
ciągnęło je w bój, Waleczny Witold, ni.e ława poIska, upadła wielka chorągiew pań- 
zdoławszy utrzymać sprawy w skrzydle h. stwa. Wszczęła się zacięta walka o sztan- 
tewskiem, zawezwał Polaków coprędzej na dar. Rozgorzała w najwyższym stopniu 
plac bitwy. Upojeni tryumfem Niemcy wąciekłość dwóch nieprzyjaciół odwiecznych,
		

/s0052_0001.djvu

			l' 
, ; 
1 
I 


100 - 


zw
r
ych 
eraz śmiertelnym bojem o godło 
pOsw,I
cema dla jednych, nienawiści ula 
drugIch, W obopólnem sił wyt
żeniu chwia. 
ły si
 z osobliwszlj, zmiennościlj, szale, 
Już szcz
śliwie z rlj,k krzyżackich wvdar. 
t
, podniosła się znów wielka chorlj,gi
w o 
bIałym orle, Już nowlj, otuchlj, zagrzane 
r!cerst,;o . polskie coraz pomyślniej parło 
m
pr
YJaClela. W tern okazują si
 na po- 
bOJowIsku dawne pułki krzyżackie wraca. 
jlj,ce wesoło z pogoni za .Litwą i Tatarami. 
Widzlj,c swoich w opale, rzucajlj, zdobyte na 
Litwie łupy i nioslj, nowlj, zamieszk
 wsze. 
regi polskie, 
Jednocześnie zagroziła naszym jeszcze 
sroższa burza zklj,dinlj,d. Z ostatniej linii 
krzyżackiej wysunlj,ł si
 zast
p szesnastu 
obwodowych chorlj,gwi, głównie chełmiń. 
skich, przeznaczonych zadać ostatni cios 
Polakom. Stanął na ich czele sam W, mistrz 
Ulryk Jungingen, zamierzając uderzyć z 
boku. Najwyższe niebezpieczeństwo zawi- 
sło nad armilj, i sprawą polsklj" Pędząca 
p
d W. .mistrzem chmura krzyżacka zagro- 
zIła SWOIm prądem samegoż króla Jagienę. 
Stał on tuż obok drogi, którlj, Ulryk chcial 
oskt-zydlić Polaków, Coraz bliższy zastęp 


t 
j 
I 
'I' 
f 


I 
t f 
I i 
j 


[ 


101 - 


chełmiński mógł łatwo otrzeć si
 o ustron- 
ny hufiec królewski, 
Wtem niebezpiecznem położeniu wypra- 
wił król sekretarza Zbigniewa do najbliż- 
szej chorlj,gwi polskiej po czempr
dszlj, za- 
Błon
. Wszakże zawezwany oto Nał
cz 
Kiełbasa ofuknlj,ł młodego Zbyszka, wska- 
zujlj,c na cwałujące w t
ż stron
 Chełmiń- 
czyki. Ustlj,pić przed nimi, znaczyłoby po- 
dać się w pozór i tysiączne niebezpiecze,i- 
btwa ucieczki. Musiano wi
c na tym jedy- 
nym śl'odku ostrożności poprzestać, iż zwi- 
nięto corychlej rozpostarty nad orszakiem 
królewskim mały proporzec, który znamie- 
niem swojem zdradzić mógł Krzyżakom oso- 
bę króla polskiego. 
Król Władysław tymczasem napierał się 
niecierpliwie w zgiełk bitwy, potrzebniejszy 
tam z jakimkolwiek posiłkiem zbrojnym, 
niż tu na celu jawnej przemocy nieprzyja- 
cielskiej. Już nawet spiął konia ostroga- 
mi, rwlj,c się koniecznie w bój, w pomoc 
swoim, Czecha Żoławę, który konia kró- 
lewskiego chwycił za cugle, uderzył Jagieł- 
lo kopilj" aby go puścił. Usilnemi prze- 
cież prośbami i zaklęciami zdołano zatrzy- 
mać go na miejscu. 


r-
		

/s0053_0001.djvu

			- 102 


,I 


W tej właśnie chwili cwałujący pod W. 
mistrzem Chełmianie przelatywali zdalekll 
mimo stanowisko królewskie, w p'ijdzie ku 
flance naszej. Na widok małej garstki Po. 
laków na uboczu, wyskoczył jakiś rycerz z 
pod chorągwi chełmskiej i w ch'ijci popisu 
rycerskiego puścił si'ij ku niej z kopią zło- 
żoną. Siedział hardo na gniadym koniu w 
pełnej zbroi, w białym na niej kaftanie, czy- 
li "jace" niemieckiej, o szerokim pasie zło- 
cistym, Cały zast'ijp chełmiński wlepił cie- 
kawie oczy w junaka, Dyppold Kiekierzyc 
von Dieber (takie było miano rycerza), Nie. 
miec z Luzacyi, ochotnik w ¥łojsku krzy- 
żackiem, nie wiedząc, z kim harcu szuka, 
tylko bogatą zbroją królewską uderzony, 
wymierzył kopi'ij przeciw królowi. 
Król nawzajem po ryeersku złożył si
 
kopią, a młody sekretarz Zbyszek pchnąl 
Niemca ułomkiem, czyli "koczanem " kopii 
tak silnie w bok, że Dyppold spadł. Na zie- 
mi ugodziła go kopia królewska w obnażo- 
ne z przyłbicy ezoło i straż go dobiła. Co 
widząc, porwało si'ij rycerstwo chełmskie 
pomśeić śmierć towarzysza. Lecz dowód- 
ca krzyżacki, sam W. mistrz Ulryk Jungin- 
gen, zaskoczył mu gniewnie drog'ij, chcąc 


. 


ł 


ł 


103 ,- 


przeszkodzić harcom bezużytecznym. Nie 
luźny hufiec na stronie, lecz chwiejąca si'ij 
już ława wojska polskiego była stosownym 
celem ataku, 
Sam Ulryk tedy kopią i krzykiem "lIe- 
rum! Herum!" powstrzymał swoich od na- 
tarcia na królai pognał natychmiast z chorą- 
gwiami w tłum bitwy, Z głowy szcz'ijśliwie 
ocalonego króla stoczyło si'ij niebezpieczei- 
stwo na jego coraz bardziej ściskaną armi'ij, 
Znalazła si'ij ona teraz w ostatniej cieśni. 
Z przodu parło zwyci'ijzkie czoło nieprzyja- 
cielskie, z prawa gniotły powracające z li- 
tewskiej pogoni pułki, z lewa uderzał sam 
mistrz W, z wcale świeżem rycerstwem, 
Zaatakowana przez W. mistrza cZ'ijŚć 
armii polskiej straciła na chwil'ij ducha. 
Tłómaczono si'ij później, iż uderzające hufce 
chełmskie miały podobieństwo do wojsk li- 
tewskich, jakoby powracających z począt- 
kowej rozsypki. Dlatego ociągn'ijła si'ij ko- 
lumna polska z należytem onych przyj'ij- 
ciem, podobna tem w oczach krzyżackich 
do wojska mającego si'ij poddać, Uszczę- 
śliwieni tern Niemcy, równie szcz'ijśliwi nu 
innych punktach, mniemali si'ij po raz dru- 
gi panami bitwy. Wzdłuż całej linii bojo-
		

/s0054_0001.djvu

			104 


wej zagrzmiała zwyci\:)zko pieśń Krzyżactwa: 
()hrist ist erstanden! "Cieszmy si\:) bracia 
w Bogu, że przytarł poganom rogu! Chry. 
stus zmartwychwstał!" 
Wtedy wystąpił z lasu ostatni huf kró- 
lewski. Składały go w znacznej cz\:)ści ro- 
ty zaci\:)żne, "goście" rycerscy. Uchodzily 
one w oczach rycerstwa polskiego za tłum 
pośledniejszy, "lub tańszy", Dzi\:)ki jednak 
rozumowi wojennej rady polskiej, z której 
natchnienia toczono bitw\:) nie po krzyżacku, 
całem odrazu wojskiem, lecz pojedynczemi 
oddziałami, stał si\:) obcy żołnierz nader zba- 
wienną pomocą w niebezpieczeństwie, Nowe 
hufce polskie uderzyły na Krzyżaków zu- 
kosa, 
Niespodziewane natarcie świeżego nie- 
przyjaciela zbiło panów pruskich z przed- 
wezesnej pyehy tryumfu. Dwakroć zwy- 
ei\:)zcy Niemcy ujrzeli przed sobą potrzeb\) 
stoczenia trzeciej bitwy, 
Widok pożądanego wsparcia, ci\:)żkiej 
kluby Krzyżactwa, podwoił ducha w wal- 
czących dotąd Polakach, Owa zaatakowa- 
na przez Chełmińczyków kolumna polska 
uderzyła wreszcie na zastęp W, mistrza. 
Wzbudził ją ku temu osohliwie rycerski 


105 


czyn sławnego harcerza koronnego, Dobka 
z Oleśnicy, klejnotu D\:)bno, W chwili za- 
wahania si\:) kolumny, wyskoczył Dobek z 
szeregów polskich i sam jeden z kopią zło- 
żoną rozpędził si\:) ku W. mistrzowi na czele 
znaków. 
Zawiązał si\:) harc rycerski mi\:)dzy mi- 
strzem Ulrykiem a zuchwałym szermierzem 
polskim. Uniknął Ulryk kopii Dobkowej, 
lecz nacierając wzajem na J
acha, zraniwszy 
mu rumaka, zagnał si\:) zbyt daleko ku huf- 
com polskim. Rycerstwo polskie rzuciło 
si\:) w pomoc Dobkowi, a za cofającym si\:) 
W. mistrzem runęła cała ława polska na 
Chełmian. 
Wszczął si\:) ostatni " śmiertelny " zapas 
nowopokrzepionych Polaków z nieznużonem 
jeszcze wojskiem chełmińskiem, Posiłko- 
wany jednoczesną walką na innych punk- 
tach, mianowicie flankowym atakiem zaci\:)- 
żnych znaków polskich, IH'ał on coraz po- 
myślniejszy obrót dla króla. 
U zupełnił do reszty zmian\:) losów odda- 
wna spodziewany powrót Litwy i Tatarstwa 
na pole boju. Podczas gdy na lewem skrzy- 
dle dogrzewały Niemcom roty zaci\:)żne, po- 
jawiła si\:) na prawem znaczna cz\:)ść zbie- 
.
		

/s0055_0001.djvu

			I I , 
 I 
:,'ł1 
II 
1 


I 
[, 



 
I 
I 


106 


gł
j Litwy 
 ?rdy" równie łatwo powracają- 
ceJ do walkI, Jak pIerzchającej. 
Nadeszła chwila stanowcza w kt ' . 
k ', , oreJ 
W8Zyst ze 
ddzI
ły .armii polskiej walczyły z 
potęgą ?IeprzYJaClelską. Liczbowa prze- 
wag
 wOjsk królewskich, zręczne wyprowa- 
?zame co
az nowych zastępów na plac bo- 
JU, wreSZCIe leśne korzyści położenia, niwe. 
czyły wszelką "furyę teutońską". Ohwo. 
dowe chorągwie polskie z lewego flanku 
Li
w
n
 i Tatarzy z prawego, parli oba na
 
rozmkI krzyżaekie przemocnie ku środ- 
kowi, 
. Bądź to poniewolnie ustępując w tę ma- 
tmę, bądź też zwyczajem niemieckim u- 
my
lnie w pO
ł.)żną kłębiąc sił.) kupę, ścisnę- 
ło Slł.) całe wOjsko krzyżaekie wokoło cheł. 
mińskieg
 zastępu pod W. mistrzem, w po- 
ś
'odku mIędzy Grunwaldem a Tannenber. 
gIem, 
Już prawie z okoła w szerokie ramiona 
ar
ii 
olskiej objęei, padali Niemcy nie- 
Z
let'me gł.)stym trupem, A przemyślno- 
ŚClą najbardziej nadrabiając nie tracili nasi 
żadnego ciosu napróżno. Polska i Litwa 
godziła przedewszystkiem w białe płaszcze 
zakonne, po których upadku musiała samB 


. 


107 


przez się upaść też bitwa; Tatarstwo. ubija- 
ło głównie konie rycerł:;twu, W powIększa- 
jącym się z każdą chwilą n
cis
u .obudw?ch 
skrzydeł polskich, w zwężające] Slę z kazdą 
chwilą, cieśni teutońskiej, zniknęła Krzy" 
żactwu wszelka nadzieja zwycił.)ztwa, 
Natenczas podniósł Hił.) przeciw niemu 
jeszcze jeden wróg nowy - zdrada. U de- 
rzyło w Zakon odstępstwo własnych podda- 
nych własnego rycerstwa krajowego. U cie- 

ięż
ne oddawna przez W. mistrzów, n
e- 
skore dać za nich gardło, ujrzało teraz ZIe- 
miaństwo pruskie możność pomszczenia się 
na swoich ciemięzcach, na swoich "krzyżo- 
wnikach 71 , Nie czekając tedy zapadnięcia 
ostatniej klamki ratunku, poobalała sama 
szlachta pruska, zwłaszcza chełmska, reszt\) 
powiewających jeszcza sztRndal'ó
 krzyżac- 
kich, i albo złożyła broń, llIlio plerzclm
ła. 
Przerzedzona kupa Krzyżactwa muslała . 
w tem ściślejszy z\\inąć si\) kł,!>l) , Okrąża- 
jąca go tęcza wojsk r(ll
klch I litewski
h . w 
tem ciaśniejsze garnęła 
iemców objęclR, 
Przed ostateczne m zawnrciem sił.) "saklI" 
wokoło Krzyżactwa, radzono W, mistl,zowi 
ustąpić :>:e szczątkiem niedobitkó,:,: Ale 
rycerski mistrz Ulryk, strącony dZIS dwu- 



 
I
		

/s0056_0001.djvu

			108 


, 
, 


krotnie ze szczytu zwycięztwa, wściekły 
tryumfem wzgardzonej przez siebie "tłusz. 
czy", tknięty w samo serce odstępstwem 
Bwoieh, za wszystkie poprzedników występ- 
ki ukarany dzisiejszym dniem, nie widział 
już zbawienia dla siebie i dla Zakonu. 
"Nie daj Boże! - zawołał po rycersku- 
abym ujechał z pola, na które m tylu padlo 
walecznych! " 
Małoco później dosięgnął go miecz nie- 
przyjacielski w pobliżu wsi Tannenberga. 
Vi tym samym czasie poległ W, marszałek 
Zakonu, Wallenrod, pod Grunwaldem. Ra- 
zem z nimi padła prawie wszystka brać 
zakonna. Z siedmiuset "białych płaszezów" 
ocalało tylko piętnastu. Od chwili zdrady 
Chełmian wszystko prawie wojsko krzyżac- 
kie już to zaścieliło trupem pobojowisko, 
już to zwyczajem wieku przyklękło, prosząc 
o łaskę, Zaledwie garstka rozbitków, rzu- 
cając broń i chorągwie, zdołała umknąć 
drogą ku taborowi W, mistrza, aby ją 
wskazać swoim pogromcom. 
Po skończonem już dziele na polu bitwy, 
rozbiegły się wojska zwycięzkie w pogoń 
po okolicy. O pół mili na zachód od Grun- 
waldu popadł im w ręee cały tabor krzyżacki. 


I 
I 


, 


- 109 


Oprócz schronionyen tam niedobitków, zna- 
leziono w nim "wiele tysięcy" wozów z z
- 
pasami wszelkich potrzeb wojennych. ZdZl: 
wiły 030bliwie wozy z mn
stwe
 po?ho
m 
smolnych i żagwi do wzmecama po
a.row. 
Nie brakło nawet wozów z ła.ńcuchaml l pęt 
na przyszłych jeńców polskich. ,Przydały 
się one teraz na pojmanych panow zakon- 
nych. . 
Do przyszłej uczty zwyClęztw
 nad :ł:'0- 
lakami stały w krzyżackich namlOt
ch l r:& 
wozach kLzyżackich ogromne beczkI z Wl- 
m z któ\' y ch teraz chłodzili się Polacy, 
ne ,. . ł . . 
Aby wojska zwycięzkie nie u
Ol y s

 ?lem, 
kazał król Jagiełło co prędzej pozblJa.c o.b- 
ręcze z beczek i wytoczyć wino na 
lemlę. 
Spływając ze wzgórz ów ku łąkom WSI Grun- 
waldu zmieszało się wino z płynącą tam
ę- 
dy po
oką ludzi i kon
. Wi.ęzy SP?
Zle- 
wanej niewoli wojsk krolewsklch z
Clęzyły 
teraz nil. samychże Krzyżakach, a WlllO sp
- 
. N ' , ł nAło wes p oł 
dziewanej radoścI lemcow p y " 
z ich krwią. .' b' 
Tymczasem słońce zniżało SIę na. me leo 
Cała "wielka wojna" grunwaldzka me tr",:a- 
ła dłużej nad trzy do czterech godz
n. 
Przed nieco chmurnym zachod

 słonca. 


1
 


_.;'.:J.
		

/s0057_0001.djvu

			- IlU - 


wyjechał król Jagiełło na jeden z najwyż- 
szych 
zgórków pobojowiska. Spotkał go 
tam głowny sprawca tryumfu, Witold, Przez 
wszystek czas walki uganiał się on między 
szeregami polskiemi, wskazując każdemu 
kolej i drogę uderzania, kierując wszystkie- 
mi ruchami bitwy, Toż i król Władysław 
Jagiełło nie był dzisiaj bezczynnym, Witold 
zajeździł kilka koni, a Władysław zachrypł 
od wydawania rozkazów. Teraz, powitaw- 
szy się wzajem, przypatrywali się obaj dłu- 
go całemu polu zwycięztwa, polu krwawo 
rozstrzygniętego "sądu bożego", 
Świecące na niem w południowych godzi- 
nach szyki krzyżackie leżały teraz zż\)tym 
na niwie kłosem, Zgraje ciurów polskich 
zbierały łupy z poległych, rozeznawały cia- 
ła przedniejszych nieprzyjaeiół. Po wszyst- 
kich krańcach pobojowiska ścigano rpsztki 
rozbitków, przetrząsano zakąty leśne, 
Zdarzały się dziwne zajścia. Tam w je- 
dnym lasku znaleziono siedem w ziemi\) za- 
tkniętych sztandarów nieprzyjacielskich 
które natychmiast przyniesiono królowi: 
Ówdzie zdradliwy połysk słońca na zbrojach 
uCiek,ającej lasem' garstki niemieekiej, od- 
krył Ją oczom pogoni polskiej, która, P\)- 


111 - 


dząc za nią, wpadła na jakieś tl'z\)sawiska, 
lecz dopadłszy wreszcie KI'zyżaków, musia- 
Ja zostawić wszystkich przy życiu, Gdzie- 
indziej, pod wsią Wielgniowem, dognano i 
ubito owego komtura tucholRkiego, Henry- 
ka, co to ślubem rycerski.m kazał nosić 
przed sobą dwa gołe miecze, aby je w pol. 
skiej zrumienić jusze. 
Dla powściągni\)cilt bezużytecznej srogo- 
ści zalecił król wstrzymać się już od wszel- 
kiego przelewu krwi. Niezmierną też licz- 
bę nieprzyjaciół wzi\)to żywcem w pogoni. 
Jeszeze wi\)ksza popadła w niewol\) pod- 
czas bitwy, Znaleźli si\) w tej liczhie oh aj 
posiłkujących panów pruRkich książ\)ta, 
Kazimierz szczeciński i Konrad oleśnicki, 
tamten wzięty przez Skarhka z Gór, ten 
przez jednego z rycerzy czeskich. Takie- 
goż losu doznał naczelnik rycerskich "gości" 
zakonu, Jerzy Gersdorf, pOjmany z czter- 
dziestu towarzyszami przez Przedpełka Ko- 
pidłowskiego, Dryj\), 
Gdy nieco później nastąpiło okazywanie 
jeńeów przed królem i zacz\)to rozdzie- 
lać onych według narodów, utworzyły się 
dwadzieścia dwa różnonarodowe oddziały, a 
sześciu notaryuszów królewskich spisywało
		

/s0058_0001.djvu

			- 112 - 



, 1 


imiona, Największej części pozwolił ludzki 
Jagiełło wrócić natychmiast na słowo do do- 
mu. Resztę, mianowieie braci zakonnych, 
porozsyłano do różn
'ch zamków królew- 
skich, jako to: do .Łęczycy, Sieradza, Tę- 
czyna, Lublina. Sędomierza, Lwowa, Prze- 
myśla, Pozostało nawet podanie iż wielu 
z jeńców osiadło na ziemi polskiej, zaludni- 
ło w szczególności okolice Podgórza kra- 
kowskiego, 
Liczba poległych w bitwie była jeszcze 
większlJ:, niż liezba jeńców. Oprócz W. 
mistrza i W. marszałka leżeli na pobojo- 
wisku W. komtur, W, szatny, W, skarbnik 
Zakonu, tudzież kilkudziesięciu komturów 
z pośledniejszymi urzędnikami Zakonu. Ra
 
zem doehodziła ilość tmpów krzyżackich 
według najumiarkowańszego rachunku _ 
do osiemn1'l.stu tysięcy, - według zaś' in- 
nyeh ohliczeń do piędziesięciu, - Żywcem 
miano wzilJ:ć około 40.000, ChorlJ:gwie 
zdobyto wszystkie. 
Po obejl,zeniu pobojowiska wyszły rozka- 
zy dalszego ścigania niedobitków. Posuwa- 
jlJ:c się za uciekajlJ:cymi Niemcami można 
było już trzeciego lub czwartego dnia sta- 
nąć w stolicy pruskiej, w lYIalborgu. 


- 113 


Ale zwyczaj ówczesny nakazywał zwy- 
cięscy przez trzy doby pozostać na placu 
chwały, zaczem i Jagiełło nawrócił, aby się 
na pobojowisku nacieszyć zwycięstwem, Do- 
piero potem rozesłano odezwy do wszyst- 
kich miast krzyżackich, upominające do 
poddania się zwycięskiemu królowi, 
W tropy za niemi wyruszył i Jagiełło d, 
17 lipca ku lYIalborgowi. Stolica krzyża- 
cka stawiła czoło oblegającym polskim woj- 
skom, - pod wodzą niezłomnego komtura 
z Świecia, Henryka Plauena, ogłoszonego w 
krótce W, mistrzem zakonu, 
W cilJ:gu oblężenia powiodło się Krzyża- 
kom zobojętnić Witolda względem zupełne- 
go wytępienia Zakonu, owszem przedstawić 
mu takowe, jako niehezpieczne dla Litwy. 
Kiejstutowicz dał ucho podszeptom, iż tak 
niezwykle szczęśliwa Polska, opanowawszy 
ziemię krzyżacką, stawszy się przeto Li- 
twie ciężką z północy, weźmie stanowczą 
nad nią górę, zamieni w swoją poddankę, 
pozbawi Witolda wielkoksiążęcej korony. 
Obudziła się ztąd w Witoldzie chęć u- 
trzymania równowagi między Polską a Li- 
twą. W kilka tygodni po rozpoczęciu oblę- 
żenia, - ustlJ:pili Litwini z pod lYIalborga, 


Jadwiga i Jagiełło <::z. III. 


8
		

/s0059_0001.djvu

			114 - 


I/ 


a za ich przykładem poszli książęta mazo- 
wieccy. 
Tymczasem węgierski sprzymierzeniec 
Krzyżaków, Zygmunt, wyprawił oddział 
wojsk przez Karpaty, który pustoszył zie- 
mię krakowską. 
Mimo naj usilniejszy eh chęci Jagiełły, mi- 
mo powszechnego żalu kraju, - musieli 
Polacy ustąpić z pod Malborga. Zawartym 
wkrótce pokojem tomńskim l lutego 1411 
r. uzyskały Polska i Litwa jedynie ziemi\) 
dobrzyńską, żmudzką i sto tysięcy kop 
groszy pruskich okupu. 
Takie marne było żniwo wielkiego try- 
umfu, taki nikły owoc ogromnej klęski za- 
konnej!., Cios morałny i wrażenie jego po- 
zostało, - a te czynniki przyczyniły się w 
niedługim już czasie do końcowego pogro- 
mu butnych mnichów, 
W czterdzieści cztery lat po dniu grun- 
waldzkim, najpiękniejsza część państwa pru- 
skiego, staropolskie Pomorze, otrząsnęło 
się z jarzma Krzyżaków i połączyło z Polską. 
Ale najwspanialszym pomnikiem chwa- 
ły grunwaldzkiej była uroczystość nowo 
utwierdzonej unii obu ludów zwycięskich, 


I 
I 


115 


która już w trzy lata po 'pamiętnej bi- 
twie odbywała się w nadbużańskiem Ho- 
rodle, 


XXIV. Horodło. 


Wspólne pożycie Litwy i Polski, błogie 
jego skutki, zachęcały oba narody do ście- 
śniania łączących je węzłów, .Jeszcze ": 
1401 r, umocniono pierwszą umę nowymI 
paktami i przysięgami, Zobowiązały się 
wówcza
 obie strony do wzajemnej wzglę- 
dem siebie wierności i zawarowały, aby Li- 
twa po śmierci Witolda należała do P?lski,:- 
Polska zaś po śmierci Jagiełłowej me obIe- 
rała sobie króla bez Litwy, 
Był to jedyny w dziejach przykład do- 
browolnego zjednoczenia się nieprzyjaznych 
przez wieki ludów, Szczęśliwe spółdziała- 
nie różnych pobudek zamieniło tę unię na- 
l'odów w tern bliższą unię rodzin i luazi. 
Chcąc proces zlania się litewsko-polskie- 
go przyspieszyć, - trzeba był? p
'ze
ro- 
wadzić zrównanie stanów nad WIsłą I NIem- 
nem, trzeba było pomyśleć o udzieleniu 


1-
		

/s0060_0001.djvu

			116 - 


szlachectwa bojarstwu Gedyminowego pań- 
stwa. Podobno myśl przeprowadzenia tej 
ciekawej assymilacyi wyszła od Luksembur- 
czyka na zjeździe z Jagiełłą w Luhowli, 
Nieprzyjaciel unii polsko-litewskie], dopóki 
zdawała się nietrudną do rozel"lvania, gotów 
był Zygmunt wesprzeć ją radą swoją, byle 
tern rycersko-szlacheekie obyczaje za'chodu 
otworzyły sobie drogę do dzikiej Litwy, 
Starsza w cywilizacyi Polska miała młod- 
szej w tym względzie Litwie udzielić swo- . 
ich zaszczytów kulturalnych, Zaszczyt ten 
polegał na przyjęciu do herbu, - a w Pol- 
sce wspólność herbowa wytwarzała pewien 
rodzaj wspólności familijnej, Dzięki temu, 
każdy świeżo przyjęty do pewnego szlaehec- 
kiego klejnotu, znajdował dom i rodzinę w 
narodzie, Owóż udzielając Litwie swoich 
zaszczytów zachodnio-ęuropejskich, udzieli- 
ła ich szlachta polska właściwym sobie spo- 
sobem, przyjęła bojarstwo do swoich włas- 
nych herbów i stosunków rodzinnych. 
Pod jesień 1413 zjechała do HOl'odła 
nadbużańskiego wielka liczba szlachty i bo- 
jarszczyzny. Zja
dów, jako pierwsze wspól- 
ne zebranie obu zbratanych ludów, otrzy- 
mał na1lwę: sejm walny czyli "sejm wielki", 


117 - 


W, książę Witold oznaczył 47 naj przed- 
niejszych bojarów, jako najgodniejszych 
8zlachectwa, - a tyluż różnoklejnotnych 
panów koronnych przyjęło ich do swoich 
herbów, Władysław Jagiełło i Witold wyda- 
li dokument, uzupełniający dzieło unii po- 
twierdzeniem litewskiej nobilitacyi, powtó- 
rzeniem wszystkich dawniejszych warunków 
zjednoczenia Litwy z Koroną, dodaniem 
wreszcie nowych, 
W tym celu wyrzeczono jeszcze raz wie- 
czyste połączenie obu narodów, uznano pra- 
womocność wszelkich fundacyj katolickich, 
przypomniano wszystkie udzielone Litwie z 
chrześciaństwem swobody, ' , 
Nawzajem zobowiązała się Litwa do 
wierności Jagielle, do jedności z koroną 
polską, W razie śmierci Witolda nie będą, 
panowie litewscy obierać W, księcia bez 
przyzwolenia króla i narodu polskiego,- a 
Polacy nawzajem nie obiorą, sobie króla po 
Jagielle, - nie porozumiawszy się z Litwą. 
Dla takiego wzajemnego porozumienia będą, 
oba narody zjeżdżać się na wspólne sejmy w 
Lublinie lub Parczowie, albo gdzieindziej, 
Ku tern zupełniejszemu porównaniu Li- 
twy z Koroną zaprowadzają obaj sprzymie- 


..
		

/s0061_0001.djvu

			118 - 


.. 


rzeni książli)ta też same rządy w Litwie, i w 
Koronie, t, j. stanowią dwa województwa i 
tyleż kasztelanij litewskich, w Wilnie i w 
Trokach, Wszelkie wymienione swobody 
miały służyć jedynie wyznawcom katolickie- 
go obrządku, udostojnionym herbami pol- 
skiej szlachty. 
Obaj władcy: Jagiełło i Witold, czuli 
brak Rusi greckiej, brak zatem wili)kszości 
społeczeństwa Litwy wHorodle, - ale we- 
dług ówczesnych pojli)ć jedyna pozostawała. 
droga assymilacyi schizmy, nawrócenie jej 
na łacińską wiarli), 
I rozpoczli)ły sili) wistocie w tym wzglli)dzie 
długie zabiegi mili)dzy Rzymem, Witoldem 
i Jagiełłą a Rusią, Powszechny naówczas 
ruch w chrześciaństwie zachodniem obudzo- 
" , 
ny soborem konstancyeńskim, podniecał w 
najwyższym stopniu usiłowania i ambicye 
horodelskich monarchów, Nawet niezmier- 
nie obojli)tniejszy w tej mierze Witold, uległ 
teraz powszechnemu prądowi religijnemu, 
powszechnemu p,rąd.,owi rzymskiego katoli- 
cyzmu. .' 
""" \V .łtilka miesili)cy po horodelskim sejmie 
nastąpiło nawrócenie pogańskiej dotąd Żmu- 


- 119 - 


dzi na łacińskie chrześciaństwo, utwierdzo- 
ne założeniem osobnego tamże biskupstwa, 
W tej samej porze wyprawił Witold na 
sobór konstancyeński całe grono biskupów i 
greckich ksili)ży, w celu przyjli)cia unii ła- 
cińskiej, 
Zamierzone reformy w Konstancyi niezu- 
pełnie przyszły do skutku. Wysłani tam 
dostojnicy kościelni oświadczyli sili) w końcu 
za swoim obrządkiem. Nauka Russa prze- 
jo;)ła zachodnie Chrześciaństwo tem większą 
niechli)cią ku wszystkim innowierczym ple- 
mionom i utrudniła dzieło jedności religij- 
nej, Odsłoniony nawróceniem Litwy widno- 
krąg zespolenia ludów i wiar, grubemi omro- 
czył sili) chmurami, Ale wśród nich prze- 
trwała dobrowolnie skojarzona unia,- dzie- . 
lo świli)tej królowej, - dzieło jej poświli)ce- 
nia, ofiary i zaparcia sili) wszystkich pożą- 
dań samolubnych" 


_ tj) 8łBL'O'ł"£łCA 
WOJE
QDIkA 
W -'ił'" 
.tłł-3 t!
		

/s0062_0001.djvu

			...,.. 'AJ i t:..'ł 

t --t 
'... ,.- 
 .1. t.j.t
.) "t 
 
tnUftłO !H 


(ł 8, t & .t' 


r 
... 
.. 


'\ 
-.. ..... 
.. ' 
.... 
," 


.. 



 
'\ 
l' 
I. ,. 
 
r y \... 
J 


f'.. 



'i 


't 


. ,. '=--= 


;fi l 
li'f Mi f t Jj , l 


 I ł
 bp. I 
 
_

 
, .... ti, "'!
 b ł
 
,,)o.'t 
, ..' , :ii , r , ffi I " j; l ł 1 i A

 
;' \ ' 
I . jl ' ",-. ) 
I'", 
'iI, I' 
. :.!I I:I lIII/t! i ; 
, I
 I ł I 


'" 


}' 


. 


El 


'> . 


I, 


... 


-- 
_ l " 
 I' 
'1 , / ,1 1 111 / ' 
:1' 
,i M li; 

 fI;' It
!' I .., ,* 


\ r 


POŁECZKIlDĘBOWE 
DO .,KSIĄŻEK DLA WSZYSTKICH-' 


ę dw6ch przedziałach ł 
" (jak rysunek) 
o trz
ch przedziałach } 
-t ....j 


" 


- 


szer, 35 cm. rb 250 
" 53 ,. ,. 3.- 
" 35 " " 3.50 
53 " " 4.-
		

/s0063_0001.djvu

			" 



 .' 
t' -
"'I 


'1;"'1 
 / -..-
.., 
,i:') 1 
!:;t+ . \ 
.:J.:1
. .._ 
. 


.?-, 'e' 


-< 

 

 1- 
r. >- 
 -, 
J 
 ';-.ł
r' 
-
 t 
. 

 
I 'j
ł 

 
j;F I f 



 
"..... 


..!., 
... 
'" 


:t i:i 



 

 -\.;'" 



 'j 
,..1 
 



; 

 


'1'91 


.-
 


'i 


'
 


, 
., 


_\"1' 


r 

 


>-j" 


'" 


1.,'-' ""\. ",.

 

"t PODSTAWY 
? W YK
ZTAŁCENIA 
... SPO;tCZESNEGO 



--
7
 J..,..
 -
.__ -_ _


 
TOM 1.' WL. M. KOZŁOWSKIEGO r. tr" 

_
, ..!!S ¥I"IKAC.JA WIIUłZ¥ 

 TOMi 
 E. E.FREEMANA 

' D :t: II'
 J ł
 I'
 II Ił O l' \' 
'""""" ---ł----,-
 _== =-
__== ..:::::!::-_. _ >' ',._ 
- TOM III. M. A. CREIGHTONA 

:'> _ __!II S !.!. 
 JAR Z ¥ 'I J.I . =- 
T.IV. WŁ. M. KOZŁOWSKIEGO 
HIS'FOIU,\ 1"I(,OZOf'JI 

 =--

 =-- -
------- \ 
T. V i VI. P. CHMIELOWSKIEGO 
XRY'l'YCZNO-POnÓWNAWCZY pnzli1o!.4 D 
DZIEJÓW PiŚMIENNICTWA POLSKIEGO 


- 


. 




 


-
 TOM. VII. FIFFE'A 
lłlSTOR.JA (HU
C.JI 

-
 -, 
 
TOM Vlll. . JEBB'A- 
..- 
1 HISTORJA UTER_
!.!IR 
GR
CK! EJ 
 
TOM IX. GlBBlNSA < 
4 HISTORJA PRZEMYSŁOWA A
GUI 
\, TOMX. -.. . WO RSFOLD A 
O SADZU: W LlTI'
Iłr\Tl'lłZł
 
.""'"
'--;"- -
 -- -
 
'. \; Cena każdego tomu 60 kop 
:; li 


*"
- --::::.. 


i' 
. 


'l 


(

-"}. 


,"4" 
i 


:ł: 


!< 'i. 


..