/Schyzma0001.djvu

			SCHYZMA 


.. 


APOSTOŁOWIE 


z o olic ności ostatnich prześladowań Unitów 


, 


Dyecezyi Chełmskiej. 


PRZEZ 


.A.. P. L. 


T 


.- yść k
ięży Ullitów WYł;IIR.łye1t. 


Cena 40 centów. 


KRAKÓW 
W drukarni W. Korneckiego. 
)'łAKŁADEM fs.. j{RÓLIKOWSKIEGO. 
1875. 


. 


.
		

/Schyzma0002.djvu

			Ch 


Artykuł moskiewskiego Gońca Ur'zl}dowego umieszczony 
w Nr. 57 i 58 Gazety Wa'1
szawskie.j z dnia 26 lutego (10 
marca) 1874 r. powiada: "Ludność grecko-unicka Królest,va 
"Polskiego, skupiona w guberniach augustowskiej, lubelskiej 
"i siedleckiej, składa si
 z Małorusinów, należących do 1"0- 
"dziny ludu ruskiego, lecz oddzielonych od prawosławneg'o 
"kościoła wschodniego, przez unją z Rzymem dokonan
 
"w samym końcu XVI stulecia. u 
Sam wst
p tego artykułu, podciągający greko-Iratoli- 
kó,v w dyecezyi chełmskiej pod narodowość małorus]{ą, daje 
nam miar
 wartości poglądu na history
 tychże. Historya 
uczy nas, że greko-katolicy wymienionych w artykule gu- 
bernij, nie są Małorusinami a tern samem nie mogą należeć 
do jednej rodziny ludu ruskiego. 
Szukając początku wspólnej narodowości mieszkallcó,v 
jednej i drugiej strony Wisły i Buga, znajdujemy według 
wszelkich dokumentów historyczny,ch i dziejopisów tak 
dawnych jak i nowszych, narodowość ogólną słowiallsk
 
pod szczegółowemi nazwami Polanów, Drewlanów, Bużanó,v, 
Dregowiczów, Chor,vatów, Chrobatów i t. p. nigdzie zaś Ru.. 
sinów. Od Warago Rossa jednego z dowódcó,v normandzkich 
protoplasty Ruryka, zaczyna si
 dopiero pojawiac nazwa 
Rossów przekształcona później na Rusinów, którą potomek 
jego Włodzimierz W. po zagarnieniu grodów czerwienskich, 
wprowadziwszy tam wiar
 chrześciańską dla ustalenia jedno- 
litego państwa, do tychże stron zastosował. Z post
pem czasu 
znikn
ły pierwotne nazwy: Polanów, Drewlanów, Bużanów, 
Radymiczów i t. d., a wchodziły w użycie Małej, Białej, 
Czarnej i Czerwonej Rusi. Chociaż Rossya przez zawojowa- 
nie ościennych prowincyi i wprowadzenie do nich prawosła- 
wia zniszczyła po'działy i naz,vy starożytne a prawie wszyst- 
kie różnorodne plemiona uznała za jeden lud ruski - z ze- 


1 LIO E 
OJEv..'L 

, II ." tE 


N , 


1r fi' 
" 

.Pr.,

 

 " 
 

 rIo'8;:"- 
t(;) u 
 

 


* 


("T7}'C
;
::'
::- 


1 1111111111111111I" I111 
Ch 003739
		

/Schyzma0003.djvu

			4 


stawienia jednak sprawiedli
vie i konsek'vrentnie faktów po- 
kazuje si
, że wszystł{ie prowincye podległe niegdyś pano- 
,vaniu polskiemu uważać i uznawać należy za polski
, tern 
bardziej, że od czasu dobrowolnego przystąpienia Litwy z na- 
rodami jej podległymi do unii politycznej z Polską za Wła- 
dysławaJagiełły w Horodle, ponowionej za Zygmunta Augusta 
w Lublinie, - pozostała jedna całosć, jedno polityczne ciało. 
Mylnie także utrzymuje Goniec Urz
dowy jakoby ten 
lud ruski w rzeczonych guberniach był oddzielony od prawo- 
sławnego kościoła wschodniego przez unj
 z Rzymem. Ruś 
od przyj
cia ,viary chrześciańskiej tak cz
ściowo przed Wło- 
dzimierzem W. jak ogólnie za panowania tego monarchy, 
była czysto katolicką. Jak Olga, według kronikarzy ruskich 
i greckich, została chrześcianką gdy nie było żadnego roz- 
działu mi
dzy kościołem wschodnim i zachodnim,- tak po- 
dobnież przyj
cie wiary chrześciańskiej z Carogrodu przez 
Włodzimierza W. nastąpiło za czasu patryarchatu Mikołaja 
Chryzoberga, któremu nietylko uczeni Bolandyści ale i naj- 
sławniejszy uczony Assemani przyznaje tytuł "Catolicissi- 
mus."
 Od tego to Mikołaja był poświęcony i przysłany do 
Rusi pierwszy biskup Michał. Za wiele miejsca zaj
łyby 
liczne dowody historyczne na poparcie naszego zdania o je- 
dności kościelnej Rusi z Rzymem, zaprzeczanej w później- 
szych czasach przez historyków rossyjskich. Nie ulega wą:tpli- 
wości, że Ruś przyznawała zwierzchność Carogrodu, ale wzgl
- 
dnie, to jest o tyle, o ile tenże Carogród był w jedności 
z Rzymem; w przeciwnym zaś razie przecinała z nim sto- 
sunki, nie dbała o niego i uznawała się podległą Stolicy 
Apostolskiej. Jawny tego dowód widzimy w obiorze na me- 
tropoli
 l{ijowską Hilaryona Rusina parocha berestowskiego 
z pod Kijo,va po śmierci metropolity Teopempta Greka, bez 
odniesienia się do patryarchy carogrodzkiego. Jest to fakt 
wielkiej doniosłości, miał bowiem miejsce w czasie, gdy 
nieszcz
sne wic1;1rzenia i zatargi z Rzymem Michała Cerela-- 


l 

 


5 



 


ryusza patryarchy konstantynopolitańskiego stały si
 gło- 
-śnemi na Rusi. Rossyjscy pseudo-historycy a za nimi Ruda... 
ków, chcąc osłabić ważność tego faktu, radziby go przed- 
stawić jako Epikię, wmawiając że działania wojenne Grecyi 
i Rusi i niezbędna potrzeba naczelnika metropolii, były po- 
wodem do takiego postą:pienia; ale sam Karamzyn obala ich 
wybiegi powiadając wyraźnie, że to jest "pustaja dogad]{a" 
i dodaje że wojna już przed trzema laty była ukończona. 
Również ważnym argumentem za jednością Rusi z Rzymem 
jest przeniesienie relikwii św. Mikołaja arcybiskupa mirej- 
skiego z Grecyi do Baru w ziemi włosl{iej i z tego tytułu 
uAtanowienie święta przez Urbana II papieża. Było to w r. 
1088, a zatem w 36 lat po śmierci Cerularyusza który sta- 
nowczo rozerwał jedność kościelną i podobnych sobie miał 
następców. Tak mało odległy a więc dla wielu pamiętn)" 
czas owych zamieszek i powstałych ztąd zgorszeń i podra- 
żnienia nawet spokojnych umysłów zapewne, nie dozwoliłby 
przyjęcia tego świ
ta ustanowionego nie przez patryarchę 
greckiego - ale przez papieża; tern bardziej że pierwszy 
nie opieszale temu przeszkadzał, a jednak pomimo że pa- 
tryarcha nie pozwalał przyjąć i groził metropolicie i bisku- 
pom, pomimo że Grecya aż dotąd nie ma u siebie teg.o 
święta; Efrem metropolita kijowski z uległością stolicy rzym- 
skiej, to święto w swojej metropolii przyjął, ogłosił, rozka- 
zał obchodzić i wpisał w Soborniki. 1) Rzeczone 8więto od r. 
1096 dnia 9 maja v. s. na całej Rusi aż dotąd jest obcl1o- 
dzone i jawnie dowodzi podległości Rusi w rzeczach wiar)1' 
Rzymowi. 2) Toż samo oprócz Soborników, poświadczyć mog
 
i tablice tak kaponiańskie jak i papebrochiańskie. 


1) Tabelle świąt. 
2) Tego faktu uderzającego i sam Karamzyn nie mógł zaprzeczyć, wyznając 
w tomie II, str. 104: "Święto zachodniego kościoła, odrzucane przez 
Greków, i dowód, że wtedy mieliśmy przyjacielskie z Rzymem stosunki.
		

/Schyzma0004.djvu

			6 


Niepoślednim tak'
e dowodem jedności, jest wybór przez 
biskupów ruskich bez odnoszenia się do patryarchy na rze- 
czona metropolię l{lemensa sIDoleńszczanina, przy poświęce- 
niu którego wl
ładano na głowę l
onsekrowanego, głowę l{le- 
mensa męczennika papieża a co jal
 zauważył Le Quien 
w dziele "Orbis Xtianus!' oznaczało podległość metropolity 
władzy papieża. 
Władysław Łokietek sąsiadujący z Rusią w liście swym 
do papieża zeznaje, że Stolica apostolska za jego czasów 
i dawniej otrzymywała daninę świętopietrza ze sąsiedniej 
ziemi rusl
iej. 
Kronikarze ruscy Nestor, Nikon, Ipatiewska Kronika 
i inne, dość jasno mówią o unii zwłaszcza na Wołyniu. 
Chrystiańskij Pamiatnik, dzieło ruskie, przed l\:ilkunastu laty 
wydany, w przytoczonej w niem chronologii ważniejszych 
wypadków, notuje w ,vieku XIV, następnie po synodzie flo- 
renckim w 1439 r., zatem w XV wieku, rozszerzenie się na 
Rusi jednosci koscielnej, która bez zaprzeczenia trwała do 
1520 r., to jest do śmierci metropolity kijo,vskiego Józefa 
Sołtana, po którym Jonasz lIgi wyniesiony do godności me- 
tropolitalnej staraniem Heleny wdowy po .Aleksandrze królu 
polskim, poddał się Carogrodowi. Nie można jednakże twier- 
dzić, aby i w tym czasie unija upadła zupełnie. Zp.ajduje- 
my bo,viem jej ślady przez sześć jeszcze dziesiątków lat 
poparte- autentycznemi dowodami. Nakoniec z badań histo- 
}.ycznych widzimy, że jawny upadek wiary w skutek sze- 
rzonych no,vatorskich uprzedzeń, przez słav{nych Dydaska- 
łów, wschodniej cerkwi ortologa Zyzaniego, kleryka ostrog- 
skiego itp. a zgodnych z nauką przyjętą w Carogrodzie przez 
patryarchów CyrYla Lukarysa, Melecyusza, Pega i tym po- 
dobnych 1), zniechęcenie ruskich biskupów z powodu sprze- 
dajności Jeremiasza patryarchy 'v czasie jego bytności na 


1) Obrona weryfikacyj Smotryckiego. 


-('p- 


L. ... 


I 


7 


Rusi, częste i gwałtowne zmiany patryarchów carogrodzkich, 
symoniackie przez tychże obejmowanie stolic patryarszych 
i same nawet rządy onych skierowane jedynie do obłowów 
pieniężnych 1), zniewoliły biskupów zamieszkałych w pro- 
wincyach polskich do odłączeniA się tak od patryarchatu 
carogrodzkiego, jak i (Id nowo utworzonego moskiewskiego, 
a szukania prawdy nie w przyjętej, jak Goniec utrzymuje, 
ale w odnowionej jedności z kościołem zachodnim. 
Dalej powiada Goniec UrzlJdowy: "Wiedząc o przywią- 
"zaniu ludności do obrzędów i zwyczajów kościoła prawo- 
"sławnego, dwór rzymski jako zasadlJ unii postanowił niety- 
"kalne zachowanie bez najmniejszej zmiany całego nabożeń- 
"stwa, co też jal
 najwyraźniej powiedziano w bulli Kle- 
"mensa VIII papieża "Magn'U.s Dominus" z dnia 10 stycznia 
"1595 r. w następnych słowach: Na wszystkie święte ob- 
"rządki i obyczaje (r), które biskupi ruscy i duchowieństwo 
"zgodnie z ustawami 00. ŚŚ. greckich zachowają w służbie 
"Bożej, przy odprawianiu mszy św. i administrowaniu sa- 
"kramentów tudzież w innych czynnościach kapłańsl
ich 
"o ile takowe nie sprzeciwiają sit) prawdzie i nauce wiar; 
"katolickiej i nie zrywają związl\:u z kościołem rzymskim,- 
"zezwalanl,y.... " 
Rzeczywiście przy odnowieniu jedności z Rzymem bi- 
skupi-delegaci: Po ci ej i Terlecki, stosownie do uchwały 
wspólnej biskupów na zjazdach od roku 1591 praktykowanych 
położyli warunek nietykalności obrzt)dów i ceremonii przy
 
jętych i używanych w ich obrządku. Papież, jak to widzi- 
my ze słów przytoczonej bulli nie postanowił jako zasad
, 
ale zezwolił na to żądanie, .dodając ze swej strony waru- 
nek : jeśli te obrz
da n£e przeciwią si, prawdzie i nauce ka- 
tolickiej i nie zrywają J.edności z kościołem 'l'zynl,skim. Z tego 
określenia wynikają dwa wnioski: 


I) Turko-Grecya. Mansi: Zbiór soborów.
		

/Schyzma0005.djvu

			8 


1. Że papież zezwalając na zatrzymanie obrz
d
w, nie 
postanawiał, nie nakazywał ich utrzymania, bo nie było tego 
potrzeby; gdy biskupi domagali si
 sami, a jak widzimy 
z listów delegatów do prymasa Królestwa Polskiego i współ 
biskupów - doz'lvolił więcej aniżeli oni żądali. 
2. Że papież zezwalaj
c, nie zobowi
zywał biskupów ale 
siebie i swoich następców do dotrzymania położonego warunku. 
Że papieże dotrzymali swego zobowi
zania, poświadczaj
 
cytowane w artykule rozbieranym bulle papieży Pawła V, 
Benedykta XIV, Grzegorza XVI i Piusa IX. Jeżeli zaś da- 
wniejsi biskupi pojedynczo brani mogli wprowadzać i zmie- 
niać obrzęda i ceremonje kościelne, to tern samem nikt nie 
może zaprzeczyć tego prawa biskupom ruskim synodalnie 
zebranym za zezwoleniem papieża i pod prezydencYlJ: Jego n'ltn- 
cyusza, jak to miało miejsce na synodzie zamojskim w r. 1720. 
Wprawdzie zwolennicy starych obrzędów, uważaj
c postano- 
wienia synodu zamojskiego za przeszkodę w zmianie obecnych 
obrzędów w kościele grecko-katolickim na dawne, chc
 wmó- 
wić. że rzeczony synod zamojski nie obowi
zuje, według ich 
zdania unitów, jako zatwierdzony warunkowo, lecz ich dowo- 
dzeniejest tylko czczą frazeologią, sztucznym wybiegiem wobec 
faktycznych objawów obalających takie rozumowanie - bo: 
1. Każdy znający styl postanowień i rozporządzeń Sto- 
licy apostolskiej jest przekonany, że utrzymywane przez ta- 
kich reformatorów obrzędowych warunk.owe zatwierdzenie, 
jest z"\vyczajn
 kancelaryjną formułką. 
2. Jeżeliby postanowienia synodu zamojskiego, nie były 
zatwierdzone, nie mogłyby wejść w ogólne zastosowanie 
i użycie we wszystkich ówczesnych unickich dyecezyach, a 
maj
c przeciwko sobie (według twierdzenia zwolenników 
ruskiego prawosławia) licznych przeciwników, przez prote- 
stacye i zażalenia tychże zaniesione do Stolicy apostolskiej, 
uległyby albo zupełnemu uchyleniu albo przynajmniej pewne- 
mu zmodyfikowaniu. Co wszystko nie miało miejsca. 



 


9 


3. W braku zatwierdzenia papieskiego, ani kancelarye 
rzymskie ani legaci papiescy nie mogliby się powoływac na 
synod zamojski, gdy przeciwnie mamy niemało dowodów 
tego rodzaju. 
4. Nominatowi na biskupstwo węgierskie pod koniec 
zeszłego stulecia pytajacemu nuncyusza apostolskiego przy 
dworze austryackim: czy stosownie do postanowienia synodu 
zamojskiego w tytule o biskupach, jest obowiązany wykonać 
profesyę zakonną? odpowiedział tenże nuncyusz: że synod pro- 
wincyonalny zamojski jako odbyty w prowincyach Polsce pod- 
ległych, tamecznych tylko biskupów obowiązuje, do węgierskich 
zaś stosować się nie może, ci albowiem do Polski nie należeli. 
5. Prefekt propagandy komunikując w roku 1744 me- 
tropolicie unitów Atanazemu Szeptyckiemu breve Benedykta 
XIV "lnter pIures", a przy niej bullę tegoż papieża "Deman- 
datam Coelitus" wydan
 w r. 1743 do Melchito-Grekó"\v do- 
ł
cza i swoj
 odezw
 w której obja"\via rozporz
dzenie i ,volę 
ojca św. aby wszelkie obrz
da, ceremonie i zwyczaje ko- 
ścioła unickiego zachowane były według dołączonej bulli 
"ze ścislem jednak zachowaniem postanowień synodu zamoj- 
skiego" i w skutek tego rzeczony metropolita zajął si
 gor- 
liwie wprowadzeniem poprawionych według nakazu synodu 
zamojskiego ksi
g liturgicznych; we wszystkich parafiach 
w którychby jeszcze nie używano, zobowi
zał biskupów do 
czuwania nad spełnieniem ustaw tegoż synodu i sam już 
osobiście, już przez swoich delegatów. niezmordowanie wglą- 
dał w wykonanie swych rozporz
dzeń. Tego metropolitę za 
jego gorliwość, nieprzyjaciele unitó,v nazywali zlaszałym, 
złacinnionym papist
 itp. 
6. Nakoniec prezydujacy na synodzie zamojskim arcy- 
biskup Grymaldi nuncyusz apostolski zape"vne miał szcze- 
gółowe instrukcye od Stolicy apostolskiej, których ani sam 
nie mógł przekroczyć, ani dozwolić przeciwnego onym sta- 
nowienia, bez narażenia się na odpowiedzialność.
		

/Schyzma0006.djvu

			10 


Za ,viele Goniec Urz
dowy wyprowadza wniosków z przy- 
toczonej bulli "Magnus Dominus," powiadaj
c że dwór rzym- 
ski jal{o zasadę unii postanowił nietykalne zachowanie bez 
najmniejszej zmiany całego nabożenstwa.... boć przecie przyta- 
czając tekst onej bulli po\viada: te papież zezwala na ob. 
rzeda o ile się one nie sprzeci,viają prawdzie nauki kato- 

 " . 
lickiej i nie zry,vają jedności z kościołem rzymskim, u a WIęC 
nie ma tu wzmianki. o nietykalności bez najmniejszej zmiany 
całego nabożenstwa - owszem: jasno widzimy, że ws
el
ie 
obrzęda i ceremonje W danych razach mogą uledz zmIanIe. 
Przytem bardzo się także myli Goniec Urzędowy podając nam 
swoje orzeczenie, jakoby zasadą unii była nietykalnosć ob- 
rzadl{ó'v i ceremonij. Zdaniem ,vszystkich zdrowo myślących, 
za;adą unii była jedność nauki, jedność wiary, jedność do- 
gmató,v i jedność rz
du duchownego kościelnego. Taż sama 
zasada we wszystkich zjednoczeniach kościoła wschodniego 
z zachodnim była przestrzegana i zachowana. 
Też samą ,vagę mają twierdzenia Gońca Urz
dowego 
jakoby "papież Benedykt XIV nakazał wznowić wszystkie 
naruszone albo zmienione obrzęda. Ten bowiem rozkaz sto- 
suje się do obrzędów zmienionych nie legalnie, samowolnie, 
bez zezwolenia i zatwierdzenia Stolicy apostolskiej, w żadnym 
zaś razie nie może się rozciągać do obrzędów zmienionych 
mocą postanowień synodu zamojskiego, któremu władza i moc 
zmieniania ceremonij służyła. _ 
Podobnież odezwy Grzegorza XVI i Piusa IX do pasterzy 
galicyjskich pisane,. a do Dyecezyi Chełmskiej nie dopuszczane 
i nie zastósowane, nie mog
 być obowiązującemi dla ducho- 
wieństwa unickiego w Polsce,- ale w Galicyi, gdzie od czasu 
podniesienia kwestyi o narodowości ruskiej, d
chowieńst.wo 
tameczne samowolnie pod pozorem oczyszczenIa obrzędow, 
zaczęło wprowadzać odmiany i zbliżać się do keścioła prawo.: 
sławnego Rossyjskiego mniej więcej, stósownie do symptttil 
indywidualnej · 


C .--"i 


, 



 


11 


Tryb nabożeiistwa i administro,vanie sakramentów przez 
unitó,v w Polsce, znane były i są Stolicy apostolskiej, boć 
przecie w samym Rzymie Grzegorz XVI pomieścił przy ko- 
ściele Maria deI Pascolo dwóch tutejszych bazylianów emi- 
grantów polskich z r. 1841 Michała Dąbrowskiego prowin- 
cyała i Nikanora Krajewskiego superyora bialsl{iego którzy 
oprócz codziennego nabożeństwa w swoim kościele, rok ro- 
cznie tak jak innych katolickich obrządków kapłani, podług 
zwyczaju od dawna przyjętego w Rzymie, odprawiali w cza- 
sie przeznaczonym solenne nabożeiistwo publiczne, na które 
gromadziły się osoby różnych stanó'\v i godności. Żadnego 
sIadu nie znajdujemy aby najwyżsi pasterze ganili biskupó,v 
lub duchowieństwo unickie w Polsce za stosowanie się onego 
w nabożeństwach do synodu zamojskiego. O\vszem, aż do 
biskupa Kuziemsl{iego, biskupi i kapłani w czasie przyjmo- 
wania świtceii i wykonywania instytucyi kanonicznej, skła- 
dali przysięgę podług formy przepisanej przez Urbana VIII 
i na zasadzie synodu zamojskiego jak również przyjętego na 
nim przez unitów konc)Tlium trydenckiego. Na tejże zasadzie 
praktyko\vał się caly zarząd dyecezyj, kapituły i semina- 
ryów. Thlogąż wi
c nasi antagoniści u,vażać synod zamojski 
za niebyły ? albo robić unitom wyrzuty że nie słuchają po- 
stanowień Stolicy apostolskiej?! 
Bezzasadnie twierdzi Goniec Urz
dowy w dalszym ciągu 
swojej relacyi, jakoby "tv kolei czasu niepostrzeżenie i samo- 
"wolnie zaczęto wprowadzać do kościoła unickiego nQwości 
"i z1niany w duchu łacińsko-katolickim. Tak np. w grecko-uni- 
"ckim semina(}'.y
tm chełmskim nauki teologiczne zacz
ły si
 wy- 
"kładać w j
zyku polskim, kazania mie'wać po polsku,. zacz
ły 
"znikać Ikonostasy, usuwały si
 pienia cerkie'wno-sło'wiańskie 
"i wprowadzały organy." Nie pokaże ani jednego faktu aby 
jakaś zmiana w kościołach unickich była z P oO"orszrniem 
. b 
wIernych, lub osłabieniem ich pobożności a tem samem we- 
dług praw kościelnych podlegała uchyleniu. Owszem fakta
		

/Schyzma0007.djvu

			12 


bijące w oczy dowodzą, że wszelkie zmiany były z pożyt- 
kiem kościoła i z duc}lowną korzyścią wiernych. Owo gor- 
szące Gońca Urzf}dowego wpro'\vadzenie odmiany nauk w se- 
minaryum chełmskiem, nie było złem jak on twierdzi, ale 
przeciwnie bardzo l{orzystnem dla społeczeńst,va. Nie tajno 
bowiem że chełmska dyecezya 'v zeszłem stuleciu nie miała 
funduszów na profesorów i seminaryun1. Biskupi jedni nie 
chcieli, drudzy nie mogli zaradzić złemu a buzylianie posia- 
dający wodze rządów dyecezyalnych i odpowiednie fundu- 
sze, mimo zachęty i nakazu Stolicy apostolskiej rozmyślnie 
i z wyrachowaniem zaniedbywali oświatę l{leru świeckiego. 
Pierwszy biskup Maksymilian Ryłło ofiarowanym kapitałem, 
dalej rząd a,ustryacl{i, saski i ruski za.pobiegli złemu. Biskup 
Ciechanowski od początku swego pasterstwa gorliwie się sta- 
rał o odpowiednie uorganizowanie seminaryulll i wykładu 
naul{owego, zwracając trosl{liwą uwagę na l{walifikacye i zdol- 
ności aspirantów. Starania jego nie były bezowocne. Już 
w roku 1815 niesamowolnie ale z zatwierdzeniem 8tolicy 
apostolsl{iej wprowadził do seminaryum chełmskiego wykład 
nauk teologicznych, w języku łacinskim, l{tóry w rol{u 1867 
zastąpiony został językiem rossyjskim. Jal{ pierwszy w swoim 
czasie, tak i drugi obecnie są języki ul.zędowe i odpowiednio 
do kwalifil{acyi indywidualnej alumnów jednakowo wpływają 
na pożytel{ lub niekorzysć przedmiotu. Inaczej rzecz się ma 
z kazaniami. Gdy dyalekt rusiński zwłaszcza w gubernii sie- 
dlecl{iej w każdej parafii jest odmienny, w niektórych gra- 
nicznych z polską narodowością zupełnie nie używamy, w gu- 
bernii zaś suwałko\łvskiej, poprzednio augusto w s l{i ej , ani dla 
jednych ani drugich nie wiele zrozumiały, mała albo żadna 
pokaże się korzyść z kazań, które głosi kapłan nie posiada- 
jący miejsco\vego narzecza i posługujący się języl{ienl lite- 
raturnym rossyjskhn, wstrętnym dla ludności używającej ję- 
zyka polsl{iego, gdy przeciwnie kazania i nauki w języku 
polsl{im przez wszystkich były rozumiane i zmiana ich na 


(" 


I 
- .. 


13 


rusińskie niechętnie była widziana, cierpianą zaś jedynie dla 
tego że gubernator i naczelnicy zaręczyli, iż nic \vięcej od uni- 
tów nie będzie wymaganem tylko to co należy do narodowości. 
I to własnie zaręczenie a w końcu rol{u zeszłego prze- 
ciwne temu rozporządzenia i postępowanie, głównym były 
powodem rozruchów ludu oburzonego za zdradę i oszukaństwo. 
Zadziwia to wszystkich co Rossyanie mają przeciwko 
organom w l{ościołach unickich, wszal{ one biorą początek 
ze wschodu a .co więcej w Starym Zakonie, chociaż nie 
w takiej formie jak dzisiejsze, były w użyciu jak ś\viadczy 
psalm Dawida. Nawet i w Rossyi za przeszłego panowania 
Mikołaja Igo chciano je wpro,yadzić do tych parafii, gdzie 
nie było uorganizowanego chóru śpiewal{ów, lecz obawa no- 
wego odszczepieństwa wstrzymała zrealizowanie tej myśli. 
Do r. 1840 parafie unickie nie posiadając kapitałów procentu- 
jących ani funduszów na płacenie pensyi sługom kościelnym, 
w wielu zaś miejscach niemając nawet biednego domku dla 
tychże, przymuszone utrzymywać z dobrowolnych składek wno- 
szonych przez ubogich parafian, których liczba gospodarzy naj- 
częściej nie dochodziła cyfry 100, - pytamy czy przy talrim 
składzie rzeczy mogły mieć śpiewaka? Nie! zapewne. Że zas 
był koniecznie potrzebny, zatem zaradzając takiemu niedosta- 
kowi wybierano z gromady bez względu na głos i zdolności, 
chłopal{a wolnego, zgadzającego się na zostanie śpiewakiem, 
oddawano do sąsiedniego śpiewal{a dla wyuczenia się śpiewu 
i rytuału. Ztąd to wychodzili później kantorowie, do słuchania 
których potrzeba było zdrowych nerwówa do ocenienia ich 
artyzmu, nieograniczonego pobłażania. Tak smutne rezultaty 
z pojedynczych śpiewaków, zrodziły mysI wp
.owadzenia orga- 
nów Jeszcze w zeszłym wieku a pomyślne jej skutki zachęciły 
ubogich i poznających l{orzyść parafian, że ci chętnemi skła- 
dl{ami corocznie powiększali liczbę organów po parafiach. 
Dla tego to usunięcie onych \v roku 1867 spotkało nie małe 
trudności, wywołało opór, płacz, narzekanie - zniewoliło 
v 


'" 


CHEŁMIE
		

/Schyzma0008.djvu

			14 


'Vładzę usuwać je pod osłoną k()mend ,vojsl{owycb, lub za 
pomocą kOl1trybucJ T i i przymusu. 
Co do Ikonostasów rzecz bardzo naturalna, że zniszczały, 
gdy nie było funduszów na ich sporządzenie; po częsci zas nie 
widziano potrzeby zastosowywania się do postanowień konsy- 
storza rzą;dowego we względzie owego kill{akrotnego zamyka- 
nia i odmykania, zapuszczania i uchylania zasłony, jal{ się to 
pral{tykuje u Rossyan. Lud unicki wielce tern zgorszony opu- 
ścił swe kościoły i słyszeć o nich nie chce. Zkąd zaś i kiedy 
oni te teatralne ak.cesorya wprowadzili do nabożeńAtwa, sami 
oznaczyć nie mogą, bo w starych l{sięgach liturgicznych tego 
nie znajdujemy. Widzieliśmy mszały z wieku XVIgo, lecz 
i w tych żadna ,vzmianka o tern się nie nastręcza. 
W dalszym ci
gu przytoczonego artJTkułu znajdujemy 
jal{o poparcie i dowód 	
			

/Schyzma0009.djvu

			16 


Cypryan, św. Jan Złotousty i św. Efrem "na pochwałę krzyża." 
Potem dwoma palcami jak Syl,via matka Grzegorza W. 1) Na 
Rusi zadnieprzanskiej trwał ten zwyczaj do wieku XVII. 2) Na 
zachodzie w wieku IXtym Leon IV trzema palcami błogosła- 
wił. 3) Tak samo mi
dzy wiekiem XII i xm uczył Innocenty 
III. Iwan Groźny, Józef, Joasaf, Filaret żegnali się dwoma 
palcami. Jakże uderzająca w tym punkcie różnica! 
3. Dawniej komuniję pod postacią chleba każdy przyj- 
mo,vał na r
kę a pod postacią wina pił z kielicha. Później 
używać zaczęto łyżeczki. Jak ś,v. Jan Złotousty celebrował? 
trudno oznaczyć, tyle poczyniono zmian, ucinków i dodatków. 
4. Przy każdej mszy odmawiać "Wierzę w Boga" na- 
kazał Piotr Fullo heretyk w patryarchacie antyocheńskim 
w końcu wieku V go lub na początku VI, w Cal.ogrodzie 
Tymoteusz nie bardzo prowowierny. 4) 
5. O postrzyżynach przy chrzcie nie ma śladu w pier- 
wszych wiekach chrześcijaństwa. Grzegorz W. postrzygał, 
ale do służby Bożej; czego w Nestorze nie znajdujemy ża- 
dnej wzmianki, jak również w trebniku (agenda) unijow- 
skim i lwowskim. 
6. Wieńce dla nowożeńców nie były metalowe jak te- 
}.az, ale z gałązek zielonych i kwiatów. 5) 
7. Msze czytane u prawosławnych Rossyan nie dozwolone 
jakoby one nie miały miejsca i w początkach chrześciaństwa; 
lecz inaczej dowodzą pisma Dyonizyusza Aleksandryjskiego u 
Euzebiusza. Znajdujemy to w czasach prześladowania Lucyana 
m
czennika, ktory w więzieniu celebrował na swoich piersiach. 6) 


1) Leon Allac: O zgodzie kościoła: Demetry Cvreceł'iski, Nicefor Kalist; 
Hist. kOŚCa 
2) 
ynod moskiewski 1551 i Reforma Nikona patr. około r. 1652. 
3) Zbiór synod. 
4) Ros. dzieło o liturgii p. Izajjasza. 
5) Goir. 
6) Filostoryusz. 



 1p 


17 


. 



reodoreta, który przed UWIęzIonym 1\Iaxymem spra- 
wował na ręl{ach dyakonów. Ś. Ambrożego prawiącego 
w domu pewnej nie,viasty. Ojca Grzegorza Nazyanzeńskiego 
we ,vłasn
m domu. 1) Hipponeńskiego kapłana w domu He- 
speryusza. 2) Barlaama z Jozafatem w pieczarze. 3) 
8. I
eon w. do Dyoskora aleksandryjskiego więcej niż 
jedną mszę w jednym dniu zaleca. 4) 
9. Używanie zasłony i carskich ,vrot nieznane było 
w pierwiastko,vem chrześciaństwie, które należałoby odnieść 
	
			

/Schyzma0010.djvu

			18 


, 
stasy. Smieszne to dowodzenie zbija historya kościelna tym 
jednym dokumentem że tak św. Bazyli jak ró\vnież ś,v. Jan 
Złotousty, Atanazy i inni zwykli przemawiać od olta1'1za do 
ludu, który chciwy słowa Bożego, zwłaszcza gdy to pocho- 
dziło od tak wielkich mistrzów, nie bardzo byłby chętnYlll 
do uczęszczania na nie, gdyby mu urzą;dzono przeszkodę, 
olbrzymi parawan jaki w. soborach rossyjskich widzieć si
 
obecnie daje. Pierwszy Paulin 'v wieku IV w zbudowanym 
przez siebie domu Bożym w Tyrze odłączył ołtarz od cer- 
kwi kratkami nie scianą. 1) Carskie wrota to rzecz nowa - 
u późniejszych Greków. 2) Nie przcczy tego autor rossyjski 
w dziele o liturgiach, owszem wyznaje że dawniej w cerkwi 
żadnych przegród i zasłon nie było, że je' wprowadzono pó- 
źniej i że nawet dotąd są cerl
wie bez żadnego podziału mię- 
dzy ołtarzem i nawą, jaką jest jerozolimska \v Gelsemanii 
przy grobie Najświętszej Panny. 
10. Chociaż podług teraźniejszej nauki cerkwi rossyj- 
skiej i księdza Popiela, przy poświęcaniu hostyi przykładane 
zwyczajem wschodnim cząstki wraz z ni
 nie poświęcaj=! 
się - inaczej uczy stara cerkie,v grecka, łi\viadkiem jest 
Goir w Euchologionie, mszał Mohiły i wileński św. Ducha. 
Trebnik (agenda) l,vowski i mszał. rrak ,vyznali Grecy na 
synodzie florenckim, tak też nauczał i św. Jan Chryzostom. 
11. Nikt tego nie znajdzie 'v mszałach greckich ani 
w dawniejszych ruskich, oprócz lwowskiego, aby 'v czasie 
, 
mszy żegnano lud kilkakrotnie. Sw. Józefat męcz. ('v roku 
1623) w swojej regule dla zakonników nazywa to nowości
 
i zgadza się na dwa razy, jak to było dotąd u unitów, raz 
na nSpasy Boże ludy twoja", drugi na "Błahosłoweniie łlo- 


.. 


l) Euzeb. Ilist. kośc. Teodoret 'TlI spółeczny jenlu Synezyusz biskup Pto. 
lomaldv. 
oJ 
.2) Binghaln; O starolytnościach kościelnych. 


. 


-. 


lU 


1- 


spodne na was." Żegnanie kielichem jest u Syryj czy ków l) 
ale u Greków nie było i biskup Ciechanowski w rozpowsze- 
chnionej ustawie między duchowieństwem chełn1skiej dyecezyi, 
w
zelkiego żegna.nia kielichem, oprócz na "Spasy Hospodi," 
jako niezgodnego z mszałami greckiemi zakazuje. Odniesienie 
darów do Żert,vennika (ofiarni) jest symbolem wniebowstąpie- 
nia pańskiego. A że Chrystus odchodząc od apostołó,v do 
nieba błogosławił, więc kapłan żegnają;c resztkami naj- 
świ
tszego sakramentu przytomnych, naśladuje Chrystusa. 
12. Kapłanom unickim, podług cyrkularza niewolno spra- 
wować mszy św. w kościołach łacińskich, gdyż te nie lnaj
 
carskich wrot, komunikowanie się jednych z drugiemi gor- 
szy księdza Kuziemskiego, jak to z jego sprawozdania wi- 
dzimy. O ile takie zdanie jest przeciwne jedności kościel- 
nej, każdy nieintereso\vany może osądzić. Że tak nie było 
dawniej, mamy dowbd w opisie życia św. Atanazego, l\tbry 
będąc wypędzony przez Aryanów z Aleksandryi i ścigany, 
bawił długo w Tre,virze przy Ś\v. Mal{symie, potem w Rzy- 
mie lat 3, następnie dość długo w Akwilei. Zapewne pra- 
wił mszę z łacinnikaIIti albo w kosciołach łacińskich, bo 
swego nie miał. Po synodzie florenckim jadąc do Kijo,va, 
Izydor mettopolita celebrował po słowiańsku w katedrze kra- 
kowskiej 2) We Florencyi podobnież patryarcha i biskupi 
greccy 'v kościele łacińskim celebrowali. 
13. Cerkiew rossyjsl{a nakazuje w wielki czwartek kon- 
sekrować hostyę, napuszczać krwią Chrystusową, suszyć nad 
ogniem i chować na cały rok, a to jest zwyczaj zupełnie 
nowy. W pierwszych szesciu wiekach nie ma u Greków ża- 
dnego śladu w tym przedmiocie. Pierwsza wzmianka nie- 
pochwalająca takiego nadużycia znajduje się u Jana pa- 


l) Renaudot: Liturg. orient. 
2) Miechowita: Annales Ecclesiae Ruthenae. 


*
		

/Schyzma0011.djvu

			20 


21 


tryarchy carogrodzkiego w krótkim zbiorze kanonów, któr
 
z .L
rkadyusza przytacza Goir mó"viąc o mszy preżdeswia- 
szczennoi (praesanctificatorum). Tegoż nauczał i Michał III 
Anrhiali zmarły 1177 r. 1) 
14. Czy prawosławni Rossyanie pokażą jaki najmniej- 
BZY dowód że starożytni Grecy wS110minali przy nabożeń- 
stwach, oprócz cesarza, kogo 'vięcej z familii panującej? Co 
\vięcej, niech nas objaśnią jak Grecy zostawszy pod 
ano- 
,vaniem tureckiem -modlą się za suItana, który nie jest tejże 
samej wiary? 
15. Błogosławienie d,voma ręl{ami, nowość to najwię- 
ksza bez żadnego śladu w autorach dawnych i współczesnych. 
16. Nakoniec obrzęda nasze unickie nie zepsuto; cały 
bo,viem system obrz
dowy uległ reformie za Cypryana Żo- 
ho,vskiego i był st\vierdzony jego powagą metropolitaln
; 
następnie przez synod zamojski przejrzany i zat\vierdzony 
został. 2) Po synodzie za8 zamojskim Atanazy Szeptycki w myśl 
odez\vy prefekta propagandy z r. 1744 nakazał biskupom 
w całej metropolii czuwanie nad śrisłem stosowaniem si
 do 
ustaw synodu zamojskiego i wykonania onych usilnie pil- 
no\vał. rl'akoż ważności synodu zamojskiego dowodzi list pa- 
sterslii wydany d. 13 }\Iaja b. r. do metropolity Sembratowicza. 
Jaki miało stosunek ostatnie powstanie 'v Królestwie Polskiem 
z obrzędem grecko-unickim wykazujące jakoby "wielkie nie- 
bezpiecZel1łstwo zagll'ażająre tam ludności ruskiej." - zupełnie 
nic nie rozumiemy. Ludność ruska 'v teIn powstaniu bardzo 
mały brała udział; powstancy okazali się dla tej ludnosci 
względnymi na ró\vni z inn
 ludnością, \v kwestye religijne 
nigdzie się nie luieszali; z po,vodu wyznania, przekonań re- 
ligijnych lub obrz
du nil{omu najmniejszej nie zrobili przy- 


. 


krosci; zadziwia nas przeto oba"va ksi
dza Kuziemskiego 
o jakies wielkie niebezpieczeńst,vo, o którem zapewne roiło 
mu się w glowie zajętej od lat kilkunastu jedyn
 i najwa- 
żniejszą dla niego kwestyą narodowości. Niech się nam go- 
dzi wnioskować, że owe urojone niebezpieczeństwo ze strony 
powstańców, ujrzał ksiądz Kuziemski zrealizowane w po- 
czątku bieżącego dziesiątka lat, i tak go przestraszyło że 
opuścił swoje stanowisko ,vyjeżdżając za granicę. 
Po przytoczeniu spra\vozdania biskupa Kuziemskiego, 
Goniec Urzl}dowy wspomina o zamiarze użycia przez rz
d 
skutecznych i odpowiednich środków "dla powstrzymania silną 
dłonią, tudzież zabezpieczenia narodowości i wyznania ru- 
skiego. " Do czego zredukowane były owe zamierzone sku- 
teczne i odpowiedne srodki,- obaczymy to niżej; tu zaś na- 
stręcza się nam zacytowane w Gońcu Urz
dowym zalecenie 
w r. 1868 pono\vione przez biskupa Kuziemskiego w przed- 
miocie: 
a) Używania języka ruskiego w kazaniach" 
b) Zastąpienia polskich godzinek, różańców, kolęd itp. ści- 
słem odprawianiem nabożeńst,va podług przepisów i ry- 
tuału kościoła wschodniego, tudzież: 
c) Usunięcia organów, które to zalecenie podług słów te- 
goż pisma, nie we ,vszystkich parafiach było wykonane 
a ztąd "rozmaitość dosięgła ostatecznych granic." 
\. by takie orzeczenie dokładnie zrozumieć i osądzić, 
potrzeba się nam cofnąć o lat kilka. 
Pod dniem 11/23 września 1866 r. za Nr. 1402, kon- 
systorz chełmski ogłasza ducho,vieństwu usunięcie biskupa 
nominata Kalińskiego z dyecezyi i z kraju. A chociaż usu- 
nięty, w przewidywaniu swojej deportacyi, zosta\vił na mocy 
praw sobie służących na wszelki wypadek dwóch zastęp- 
ców: kanonika Deodała Smoleńca, w razie zaś usunięcia 
ego, kanonika Harasowskiego; ci jednak byli pominięci prLez 
rząd a administratore111 dyecezyi został ksi
dz Wójcicki Jó- 


2) Allac. 
2) Syn. zam. 'I'yt. III. O sakramentach i mszy odprawianiu.
		

/Schyzma0012.djvu

			22 


zef, nie majq.ęy najmniejszej w klerze popularności i sym- 
})atyi i on to właśnie zaczął zmieniać stary porządek rze- 
czy a wydawać nie w Chełmie referowane roz p orzadzenia 

 , 
ale w Petersburgu przy synodzie, przeciwne dotych
zasowej 
praktyce kościelnej unitó\v. I tal{: pod dniem 31 stycznia 
1867 r. Nr. 90, zabrania greko-unickim kapłanom wspól- 
ności modłów i filadelfii z łacinnikami; w koniecznej po- 
trzebie daje nadzieję zezwolenia na prośbę, ale takie ze- 
zwolenie pozostało w obietnicy, zrealizo\vanem zaś nigdy nie 
było. Pod dniem 11 marca 1867 r. za Nr. 200, wywołuje 
z użycia tal\: dOlllo\vego jak i public
nego język polski J.(4ko 
'nie swój ale cudzy; dalej powstaje na n10dlitwy i pieśni któ- 
remi lud pobożny w niedziele i święta zapełniał czas pozo.. 
stający od jutrzni, mszy i nieszporów; następnie nakazuje 
usunięcie organów, do tego dodaje surowe groźby, mianowi- 
cie zaś odebranie parafii nieposłusznym kapłanorn. Podo- 
bneż rozporządzenie było wydane pod dniem 4 lipca 1867 r. 
za Nr. 528, w następnem zaś z d. 
 września tegoż roku, 
Nr. 720, gdy wzburzenie narodu silniej zaczęło się objawiać, 
konsystorz, powołując się na poprzednie cyrkularze, zape- 
wnia że nie ma zamiaru bynajmniej "łamać wiarę wyzna- 
\vaną przez greko-unitów," ale ,vyba\vić cerkie,v od napa- 
dó\v ,vilków, zabezpieczyć narodowosć ruską i wypełnić to 
co było nal\:azane bullami papieży. Robi także wzmiankę 
o zaburzeniach i nieporządkach jakie wówczas miały miej- 
sce w parafiach greko-katolickich, zachęca księży pod od- 
po,viedzialnością do usmierzenia zaburzeii; wreszcie streszcza 
\vszystkie swoje rozporządzenia \v dwóch punktach: 
1. Aby język ruski we wszystkich bez\vzględnie 11ara- 
flach .wprowadzić w użycie a śpiewy polskie zastąpić aka- 
listamI (nabożellstwem do Matki Boskiej) 
2. Aby organy, o użycie których przy nabożeństwie 
lud się upominał rozebrać i przedać. 


23 


-.. 


Do takich postanowień konsystorskich przybyła pomoć 
\vładz administracyjnych. Gubernator siedlecki pod d. 17 lipca 
1867 r., Nr. 
15, w swoim reskrypcie do naczelników po,via- 
towych a przez tych komunikowanym wszystl\:im księżom pa- 
rafialnym, objawia: że na jego przedstawienie (jakoby księża 
'v skutek s,vej niechęci do nowego porządku rzeczy, stali 
się przyczyną zaburzeń i zamieszek w swoich parafiach, nie 
(lając nadziei przeprowadzenia zamiarów rzadowych, zatem 
powinni być usunięci i zastąpieni przez wezwać się rnaj
- 
cych z Galicyi) - hrabia namiestnik Królestwa zezwolił na 
wypisanie księży galicyjskich; przeto guhernator poleca ogło- 
sić to po parafiach a zarazem naznacza dzień 23 lipca tegoż 
roku, j
ko ternlin ostateczny w celu \vyrozumienia, którzy 
zasługują na pozostawienie przy parafiach, a którzy na usu- 
nięcie. Oprócz tego naczelnicy powiatowi zbierali 'v jedno 
miejsce kapłanó,v i toż samo szczegółowo powtarzali, straż 
zaś ziemska gorliwie śledziła po kościołach unickieł! a na- 
wet nieraz czynnie się rnieszała w sprawy l;.ościelne. 
Następnie naczelnicy powiatowi w miesiącaeh paździer- 
niku i listopadzie 1867 r. zapewniali i zaręczali ze swoj ej 
strony w skutek wyższych rozkazów, że cyrkularz konsy- 
storski za Nr. 720, bynajmniej nie godzi na "złamanie wiary 
wyznawanej przez greko-unitów," co później w wielu parafiach 
sam gubernator ustnie powtórzył zgromadzonemu ludowi z do- 
zwoleniem buntowania się i rąbania siekierą, jeźHby kto coś 
przeciwnego przedsigbrał-a co więcej, dzisiejszy administrator 
dyecezyi Popiel \vysłany przez rząd do miejsc niespokojnych, 
zape,vl1iał solennie zebranych za pośrednict\vem straży ziem- 
skiej ludzi, że chodzi tylko o narodowość ruską nie zaś o wy- 
znanie. 'fenże z pogardą przez lud przyjęty, następnie nie wahat 
się przyjąć i podstępen1 zaj
1ć zarząd dyecezyi chełmskiej. Na- 
czelnicy nakazali organy bractwu rozebrać i do bióra powiato- 
,vego dostawić. Gdy zaś nie oka.zało się skorern do spełnienia 
takich poleceń, w niektórych miejscach zmuszone było kontry-
		

/Schyzma0013.djvu

			24 


. 
bucyami, w innych zas Kozacy pod przewodnictweln oficeró,y 
zabierali i wy,vozili, gubiąc piszczałki po drodze. Tak wi
c przed 
końceln 1867 r. -organy w gubernii siedlecl{iej we wszystkich 
parafiach unickich były usunięte. Biskup Kuziemski, przybył)' 
w roku 1868 we wrześniu, zastawszy swą dyecezyę w ta- 
kiem wzburzeniu umysłów, nie znalazł nic lepszego jak za- 
twierdzić wszystkie poprzedniego zarządu dyecezyalnego roz- 
porządzenia, b
dąc pewnYln że.sło\vo jego b
dzie uznane za 
nieolnylne i że podwładni będąc również jak on lękliwego 
serca, przyjlną z uległosci
 jego rozporządzenie. I nie przy- 
puszczał aby mogło być inaczej. Lud, który oddawna przy- 
wykł wstępować w progi swoich arcypasterzy z zupełnem 
zaufanienl, z prostotą serca i syno\vską uległością, przyszedł 
z czaseln do przekonania, że ten zagraniczny biskup po- 
su,va się do obłudy i fałszu, a w stosunku do swojej ow- 
czarni okazuje się nie pasterzem ale najelnnikiem i z tego 
względu (rzecz niesłychana!) zachęca swego pasterza do m
ztwa 
i odwagi: "Już my (powiada jeden z przybyłych do niego) nad- 
ssta\viali
lny s\voje głowy, popróbujciejeszcze wy jw. pasterzu." 
B
dź jak bądź, biskup Kuzielnski zatwierdził z czasu 
rządów księdza Wójcickiego rozporz
dzenia; co zaś do na- 
bożeństwa tak on jak wszyscy przez niego V\ryświęceni i da- 
wni kapłani, pilnowali się ustawy przez biskupa Ciechanow- 
skiego zatwierdzonej. r.rem zatwierdzenieln biskup Kuziem- 
ski bynajmniej nie naruszył ani uch)Tlił tego co ,vszędzie 
i 'v Polsce i w Galicyi było używanem. Rząd od 1840 r. 
przynaglał obywateli kollatorów do urz
dzcnia ikonostaso\v, 
te jednak nie \vszędzie się znalazły i podobnie jak w do- 
brach rz
do,vych w wielu kościołach dodziśdnia ich nie wi- 
dzimy. Przytem urządzenie ołtarzów w guście nie wschodnim, 
nie tylko że nIe dopuszczało zrealizowania zamiaró\v rZf!du, 
lecz co więcej przyz,vyczajallie ludu do dawnego porządku, 
obecny stan ościennych parafij zabużnych (w których przed ro- 
kiem 1839 tymle samym sposobem ,vprowadzono rossyjskie 


25 


"?' 


prawosławie), pobudzał jal{ wiernych swemu po\vołaniu ka- 
płanów, tak też i lud do czujności i ostrożności 1). Mimo to, 
po silnych ,vstrząśnieniach ustępując nacisl{owi i przemocy, 
polegając na oś\viadczeniu biskupa Kuziemskiego, zapewnia- 
jącego że schizmatykiem nie b
dzie, wreszcie dając do\vód 
zaufania ustnym i pisemnYln upewnienioln figur rządowych, 
że zasadnicze forlny i pra\vidła unii pozostaną nienaruszone 
i nietykalne,-lud z duchowieństweln, (z wyj
tkieln jednakże 
kilku), przyjął przYlnusowo wproV\'"adzane postanowienia co 
do używania języka ru
kiego w kazaniach i uspokoił się, 
(wyjąwszy te mit
jscowości, z których przelnocą usunięto le- 
galnycl) proboszczów). Nowe rozporządzenie biskupu Kuziem- 
skiego nakazujące wyliczanie we mszy i nabożeństwach ca- 
łej falnilii cesarskiej, co tylko w jednej Rossyi praktykuje 
się o,d pewnego czasu, nowość więcej drażli\va, niżeli owa 
za czasów ś. p. księdza Szulnborskiego 2), osłabiła zaufa- 
nie pokładane w biskupie i stała się przyczyną tej, o której 
"\vspolnina Goniec Urz
dowy, "rozlnaitości dosięgającej osta- 
tęcznych granic." Wina jednal{ takiego nieporządku nie leży 
na duchownych parafialnych, lecz na władzach wyższych 3). 



 


1) Wszelako przybyli galicyjscy księża uznając że zatwierdzone przez 
biskupa I{uziemskiego Gbrzęda \V niezem się nie różnią od używa- 
nych w G
.licyi, nie mieli żadnego skrupułu w przyjęciu nowego 
rytuału, którego biskup Kuziemski zaprowadzić nie chciał a ksiądz 
Popiel jako swoje wypracowanie uznał godnem bez odniesienia się 
do władzy kompetentnej celem ogłoszenia i wprowadzenia w ulycie. 
2) Nakazana lecz potem od"wołana zmiana ,ve mszy św. 
3) Mimo jednak tyle stanowcze słowa "Gonca Urzędowego" pozwala- 
my sobie zwrócić uwagę czytających, le owa rozmaitość za czasów 
księdza Kuziemskiego jeszcze nie dosięgła ostateC'znych granic, gdyż 
ostatni cyrkular
 i ustawa księdza Popiela pokazał, że jeszcze zo- 
staje miejsce na większe rOl.miary tyle niepokojących go rozmaito- 
ści. Nie wchodząc w szczegółowe w tym względzie wyjaśnienia, 
które wiele zajęłyby nliejsca, zauważyliśmy że sami zwolennicy pro- 
" .Pl' 



. 

 

 
L P:;- 


.... ..
		

/Schyzma0014.djvu

			26 


Wszakże chełmski konsystorz powstaje na niedozwo- 
loną samowolność ,vprowadzania no,vosci, l{tórenl to imie- 
niem podobało się nazwać obrzędy upo,vażnione synodem 
zamojskim, lub zwyczaje od wieku bgclące 'v ciągłem nie- 
przerwanem użyciu we ,vszystl{ich kościołach unickich w te- 
ralniejszej Polsce i za granicą. Sam zaś nakazuje to, czego 
żaden biskup legalny nie może i nie ma pra,va nakazywać. 
Rzęcz bardzo naturalna że ten tylko mole obalić prawo, 
komu służy moc jego stano,vienia; nigdzie zaś.w porządnie 
uorganizowanem społeczellstwie nie znajdujemy przykładu, 
aby niższy znosił lub znlieniał rozporządzenia wyższego. J e- 
żeli ,vięc dotychczaso,ve obrzędy unickie były postanowione 
i zatwierdzone przez synod zamojski, którego ustawy syno- 
dalnie przyjęli i podpisali prezydujący nuncyusz papieski 
Grymaldi, metropolita unicki Leon Kiszka, arcybiskupi po- 
łocki i 
slnoleński, biskupi piński, łuck i, cbełnlski, i opaci 
inni duchowni; czy może one znosić konsystorz chełmski 
pod prezydencyą księdza Wójcickiego właściwie komisarza 
rządo,vego a nazwanego przez rząd oficyałem, gdy urząd 
ten na mocy pra,va koscielnego służy osobom wybranym do 
pomocy przez biskupa do czasu jego życia, ze snliercią zaś 
biskupa i urząd oficyalski wakuje? I(siądz Wójcicki zaś przy 
żadnJ'm biskupie nie był oficya.łenL I.Jecz nietylko rządowi 
komisarze, ksiądz Wójcicki i ksiądz Popiel naznaczeni 
przez rząd bez pot,vierdzenia a nawet bez odwołania się 
do Stolicy apostolskiej, ale i biskup legalny chociażby w go- 
dności metropoliczej, nie nla prawa sam przez się zmieniać 


pagowanych starożytnych obrzędow różnili się nliędzy sobą w sto.- 
sunku swojej gorliwości i stopniu pojmowania tego przedmiotu. Po- 
równawszy tylko znac
niejsze miejscowości, jak np. Chełm, Lublin, 
'\Varszawę, Białę itd., łatwo poznać różnice jakie sanIe wpadają 
w oczy w odprawianiu nabożeństwa, pomimo le we wszystkich tych 
kościołach urządzenie wewnętrzne jest jednakowe. 


'r 1 


)o., 


'" 


27 


postanowień synodalnych. Zwyczaje zaś i obrzędy wpro,va- 
dzone samo\volnie, przeciwne nauce Koscioła i gorszące, 
nie konsystorz, bo ten bez biskupa nie ma żadnego znacze- 
nia, lecz według prawa kanonicznego biskup może znosić 
i to z wielka ostrożnościa. .A któż z katolików znalazł w ob- 
'" '" 
rzedach unickich coś przeciwnego nauce kościoła lub gor- 
'" . 
szącego? Czyż nie podziwiano szczerej pobożn()ści, czyst
J 
moralności, ścisłego zacho,vania praktyk duchownych unI- 
ckiego ludu? 1.'egoroczne fakta jawnym są dowodem ile ko- 
ściół rzad i S p ołeczeńst\vo traci korzyści z przyczyny pre- 
, '" 
syi na cichy i bogobojny lud unicki! 
Wma\viają 'v unitÓw, że głó,vna myśl tych rozporzą- 
dzeli gruntuje się na bullach papieskich, zat\vierdzających 
przy odnowieniu w roku 1596 unii, obrzędy uniekie o tyle, 
o ile one nie sprzeciwiają się nauce koś
ioła katoliclriego 
i nie zrywają jedności kościelnej. 
Czyż nie sprzeciwia się nauce koscioła katolickiego 
i jedności kościelnej rozporządzenie biskupa Kuziemskiego, 
aby unici powołani do służby wojskowej i przebywający 
w Rossyi spowiadali się nie u księży łacińskich ale u rossyj- 
sko-prawosławnych ? Wszakże Benedyl{t XIV w bulli "De 
mandatam Coelitns" \vyraźnie stanowi: że unici przyjmujący 
'v braku swego kapłana chrzest lub inne sakramenta od ka- 
płana łacińsl{iego, nie uważają się jako przeszli na obrzą- 
dek łaciński, ale gdy będą mieli swego duchownego, bez 
żadnej wątpliwości nie tylko mogą ale powinni po,vrócić do 
swego obrządku. Obawa zatem księdza Kuziemskiego, aby 
nie zmniejszyła się liczba unitów, płonna, gdyż ex-\vojskowi 
,vracający do domów na stałe zamieszkanie, wracają zara- 
zem i do obrządku. Czyż nie rozrywa jedności kościelnej 
wyżej cytowane rozporządzenie rządowe i konsystorskie, na- 
kazujące zerwanie stosunków duchownych i filadelfii między 
greko-katolikami (unitan\i) i rzymsko-katolikami? Cóż bo- 
,viem wi
cej dowodzi jedności koscielnej, jak wspólność mo-
		

/Schyzma0015.djvu

			28 


dlitw i sakramentów zak.azal1a })ra\vem kościelnym miedzy 
.. . . '" .,. 
InnemI \vyznawcamI, nIe nale
=1cemi do kościoła katolickiego? 
Czyż nie przeciwia się nauce kościoła i nie zrywa jedności 
kościelnej jawne w księżach przybyłych tu z GalIcyi lekce- 
ważenie głowJ T kościoła, opuszczanie jego inlienia w modli- 
twach i \Ve mszy s\v.? a na to nliejsce wspominanie synodu 
petersburskiego? Wyrzucenie z katalogu ś\vi
tych, unickiego 
arcybiskupa męczennika za uniją, Ś\v. Jozefata beatyfikowa- 
nego, następnie kanonizowanego przez Stolicę apostolska.ł 
Skaso\vanie ś\viąt zat\vierdzonych przez papieży i przez sy- 
nod zamojsl{i, jako: Bożego Ciała., Siedmiu bolesci Matki Bo- 
skiej i Niepokalanego Poczęcia? Czy z ostatnim cyrkula- 
l.zem księdza Popiela, usiłującym udo,vodnić boskie pocho- 
dzenie obrz£c1ów wschodnich, dołączony rytuał nabożeństwa 
zgodny jest z nauką kościoła katolickiego? Czyż nie zrywa 
się kościelna jedność gdy zwłoki sw. Jozefata męczennika 
kanonizowanego u(.hylają się z ,vidoku i wynosz
 z ko- 
ścioła, nie objawiając co z niemi zrobiono? 
Czyż zgodne 
jest z nauką kościoła uwolnienie professów od ślubów za- 
konnych i dozwolenie im żenienia się? Czy nie przeciwi si
 
nauce katolickiej i jednosci kościelnej sprowadzanie z Ros- 
syi biskupa odstępcę, ślepego i głuchego, dla poświęcania 
kandydatów duchownych przed ukonczeniem kursów teolo- 
gicznych a noto"yanych za pijańst\vo, kradzież itp. Słowem 
wszędzie znajdujemy najjaśniejsze fakta godzące na zniszcze- 
ni
 unii, na rozer\vanie tej bratniej jedności, jaka przez tyle 
- wIeków łączyła Rus z kościołem rzym
kim; \vszędzie spo- 
tykamy się z dowodami że Wielkorossya poczyniła samo- 
wolne zmiany w starych obrzędach greckich, czego widzieć 
nie chce, a gani unitó\v, którzy legalnie zachowują te, jakie 
postanowił synod zamojski, a pot\vierdziła Stolica apostolska." 
Pod koniec swego artykułu po\viada Goniec Drj'łzędo'lvy: 
"Dla położenia kresu takiemu stanowi rzeczy, konsystorz 
dyecezalny chełmski idąc za przykładem (?) poprzedniej 


'" 


29 


1 


władzy dyecezalnej w pierwszych dniact października 1873 
l.oku wydał... okólnik... zażadał wykonania wszędzie tych 
}'łozporządzeń Stolicy apostolskiej co do nabożeństwa publi- 
cznego kościoła unickiego, nie dotykając pry\vatnego, jako 
bliższego ludowi, przyczem dzieli 1 stycznia r. b. wskazano 
jako termin ostateczny wykonania zaleceń objętych tym okól.. 
nikiem. " 
"r tern wyj aśnieni,u ..widzimy u
iłowanie Gońca Urz
- 
dowego nadać jakąkolwiek bądź legalność, i powagę zbyt 
śmiałemu wystąpieniu konsystorza chełmskiego, widocznie 
przyoblekającego się praweln i mocą, jakie od początku aż 
dotąd nie służyły żadnemu rhociażby najlegalniejszemu kon- 
systorzowi dyecezalnemu, \V przedmiocie wiary i obrzędów. 
Potrzeba "vięc Zlnusza go że ubarwia przyl{ładem poprze- 
dniej \vłauzy, ale jakiej? czyjej? zapewne nie Szumbor- 
skiego biskupa, gdyż ten, zrobiwszy l{rok fałszywy, uznał 
następnie swÓj błąd i z budującą pokorą przeprosiwszy pod- · 
władne duchowieńst,vo, od,vołał i unie\vażnił 8woje polece- 
nie "'tV przedmiocie niewielkich zmian w nabożeństwie, przy- 
znając się że do tego ni
 lniał prawa i mocy; te bowiem 
ł"'łużą Stolicy apostolskiej lub l{oncyliom i synodom prowin- 
cyonalnym. Nie Ciechanowskiego biskupa, gdyż rytuał przez 
niego przesłany ducho,viellst\vU, a sciśle zastoso,vany do 
przepisów synodu zamojskiego, uie był nowym, przez niego 
,vynalezionym lub zkądinąd pożyczanym, ale używanym przez 
jego poprzedników i opubliko\vanym duchowieńst\vu dla 
ochronienia go od zboczeń. Ani nawet biskupa" Kuziemskiego, 
gdyż ten, chociaż zatwierdził poprzednie Wójcickiego kon- 
systorskie rozporz
dzenia wzg
lędem z\vyczajów kościoła, na 
niejednego z niestosujących się kapłanów do rzeczonego roz- 
porządzenia przez szpary, jak mówi
 patrzył, rytuał zas 
wypraco\vany przez księdza Popiela i jemu przedstawiony, 
odrzucił i potępił Tak wi
c konsystorz chełmski pod pre- 
zydencyą księdza Popiela; nie poszedł śladami bogobojnych 


"
		

/Schyzma0016.djvu

			30 


31 


naszych biskupó,v, lecz sIadami księdza Wójcickiego własno- 
,voInie 'v darł się 'v atrybucyje "rładz nieró,vnie od niego 
,vyższych i wydał ol(ólnik już nie pojedyńcze jakie części 
zmieniaj ący, j al{ ksiądz W ój cicki, ale cały dotychczaso"yy 
porządel( ob3lający; pozorując pretelrstem ,vykonania ,vsze- 
dzie rozporządzell Stolicy Apostolskiej, które sam znie,vaża 
i depcze; vfskazaw8zy zaś dzień 1 stycznia rb. jako ter- 
min ostateczny wykonania s,vych zalecen nie czeka tego 
terminu, lecz na d,va tygodnie przed nin} jednych probo- 
szczów od posad odsądza, drugich za pośrednict,vem \vładz 
ściąga do siebie; uchylających się od przyjęcia okólnika zmu- 
sza do opuszczenia parafii i następnie oświadczając każde- 
mu: że wyklucza go z pod s,vej ,vładzy a oddaje świeckiej 
jako przestępcę politycznego, nie przestaje s,voim ,vpły,vem 
u tejże władzy nękać każdego i pogorszać, i tak już przJ kre 
położenie. 
Niechże nam ksiądz Popiel pokaże choć jeden synod, 
choć jeden kanon kościelny cl10ćby ,vreszcie pozorną jaką 
wzmiankę w prawie kanonicznem, na mocy której on jako 
cywilny administrator dyecezyj (bo mandatu od ,vyżs7;ej 
\vładzy ducho,vnej nie posiada) czyli inaczej kommissarz 
rządowy, miałby pra,vo nie już zlnieniania obrzędów litur-, 
gicznych i sal(ramentalnych w bre,v uch,vałom synodu pro- 
wincyonalnego, ale choćby mieszania się w sprawy ducho- 
'
ne? - Uez wątpienia takich postano,vien usprawiedli,via- 
jących jego postępowanie znaleźć nie może, ,vięc je pozo- 
ruje żądaniem ,vykonania rozporządzeń stolicy 3.postolskiej 
której on sam ,vyrzekł się i niechce ulegać, - boć samo 
jego obecne stanowisko jawnie tego do,vodzi. - Lecz przy- 
puści,vszy ulegalizo,vaną administratorską władzę księdza 
Popiela z pra,vem żądania od duchowieńst,va ,vykonania 
postanowień rzymskiej sotlicy, jaki z tąd ,vniosek wyniknie? 
czy na mocy tego miałby więcej ,vładzy od biskupów i sy- 
nodów prowincyonalnych? - Duchowieńst,vo w takim ra- 


zie trwałoby od ,vieku \v nieposłuszeńst,vie stolicy apostol- 
skiej nie wypełniaj ąc Jej rozporządzeń i postam>wień co 
przypuścić byłoby niedorzecznością? - Okazaliśmy w cią;- 
gu niniejszego artykułu jakie były rozprządzenia papiezkie 
,vzględem unitó"v, jak oni je ,vypełniają. L) Okazaliśmy da- 
lej ,vażność i prawomocność synodu Zamojskiego, który ja- 
ko ostatni w przedmiocie obrzędÓw jest normą dla unitów 
i postano,vień onego żaden biskup nie może samowolnie 
.ani przestępo,vać, ani zmieniać, ani nic im przeci\vnego sta- 
nowić. - Tym czasem ksiądz Popiel w duchu samoz,v3ń.. 
czym ,vystępując jako administrator dyecezyj quo ad tem- 
poraliia, usiłuje '\vprowadzić reformy in spiritualibus, - któ- 
re ksiądz Kuziemski stale do końca s,vego pobytu w Cheł- 
mie, jako przeci,vne obo,viązującym postanowieniem syno- 
dalnym odrzucał i ,vprowadzenia nie dopuszczał. Wszakże 
biskup Kuziemski po,vszechnie znany a przez galicyan pro- 
zą i wierszem ,vysła,viony z gorli,vości rusińskiej, będąc 
pra,vym i legalnym Pasterzem Chełmskim) nie omieszkałby 
jeśliby czuł się w pra,vie, 'v pro,vadzić przedstawiane przez 
księdza Popiela reformy; gdy przeciwnie silnie się im opie- 
rał a na,vet księdza Popiela monitował o zapuszczen
e brody 
i ,vłosów na sposób ducho\vnych rossyjskich. 2 ) Bo ,vresz- 
cie pominą'vszy synod Zamojski dla czegóż 'v brew bulli 
"Demandatam Coelitus" - wyrzucają ołtarze poboczne? - 
dla czegóż '\v brew bullom Klemen
a VIII nakazują to co 


l) Tu zaś dodajemy, ze władza duchowna adlninistratora jako przechodnia, 
żadnego nie ma p"'rawa do czynienia zmian zwłaszcza w sakramentach, 
tembardziej więc indywiduum nie posiadające władzy duchownej, lecz 
tylko administracyjną, nie mo ze się tern prawem pochwalić. 
2) I ustaw (rituał) przez niego wypracowany jako Rossyjski i zrywający 
jedność z kościołem rzymskim, uznał za przeciwny nauce kościoła ka- 
tolickiego a narzekanie księdza Popiela na odstąpienie unitów od 
zewnętrznych fonu w odzieniu, okrył śmies
nością.
		

/Schyzma0017.djvu

			32 


33 


się sprZeCr\Vla nauce katolickiej i rozrywa jedność z kościo- 
łem rzymskim? - dla czego ,vprowadzaj
 obrzędy i cere- 
monije ross
jskiej Cerkwi, gdy bulle zatwierdzają obrzęda 
stare GreckIe? - A że oprócz bulI papiezkich mają unici 
uchwały postanowione na ostatnim swoim synodzie prowin- 
?yonalnym odbytym w Zamościu 1720 roku, na którym przy- 
Jęli i postanowienia KoncyIium Ekumenicznego Trydenckie- 
go, następnie na zasadzie tych d,vóch w całym przeciągu 
lat aż do czasó"y księdza Kuziemskiego rozporzadzenia i ob- 
jaśnienia 
Ietropolitów l) tudzież biskupów unickich do ducho- 
wi
ństwa wydawane, zadzi"vić "vięc powinno każdego zkąd się 
wZIął tak nagły zwrot w przeciwnym kierunku z pogardli- 
'Ye
 odrzuceniem tego co własnie było dot
d i powinno 
byc podstawą] normą postępowania. Czyż wpro,vadzane 
obecnie zmiany prowadzą ku lepszemu? - Czy przez nie 
ludnoRć będzie wierniejszą tronowi? - Czy będzie moralnie 
wylej ukształcona? - Czy pobożniejsza? - Czy rzetelniej- 
sza i uczciwsza? - Czy rraco,vitsza i spolrojniejsza ? _ 
Z dotychczasowych wypadków wynikły wprost przeciwne 
}.ezultaty pomimo użycia "skutecznych, odpowiednich środków." 
1. Duchowie(lstwo miejscowe (\vyłączamy tu z Galicyi 
przybyłych) za,vsze będąc podejżane "vładzom adtninistra- 
cyjnynl i policyjnym pod względem swoich przekonań re- 
ligijnych i bezustannie slrar70ne przez galićyan, ściśle było 
śledzone, z,vłaszcza księla nieprzyjmujący zmian obrzędo- 
,vJTch; 'v ll1iarę zas gorliwosci naczelnikóv\T }Jowiato,vych nelra- 
. . v 
ne 'v najrozmaItszy sposób: następnie jedni byli tranzloko- 
"ani na inne odległe miejsca, drudzy za:są;dzani na pokutę 
. 


do Radecznicy t) inni na pozbawienie probostw 2) innym 
odj
to pensyj
 3) - bardzo wielu skazano na kontry
u-. 
cyje po 10-25,-50 rs. inni na wygnanie w gł
b ROSSY14) 
lub do Galicyi, nareszcie ogólnie pozbawieni probostw albo 
przymuszeni do zrzeczenia się onych i udania si
 do wła- 
ściwych gubernatorów o wskazanie miejsca na mieszka- 
nie. 5) 


J) Atanazy Szeptycki aprobując 'rrebnik (agendę) d. 6 kwietnia 1739 r., 
podług zlecenia synodu Zamojskiego poprawiony i od stolicy rzymskiej 
zatwierdzony, nakazuje ścisłe do niego stoso,vanie się. Tegoż 'l'rebnika 
przedrukowanego w różnych typografij ach, a w r., 1844 w Przemyślu 
uż)'Wają, wszyscy unici w Polsce Galicyi i 'V ęgrzech. 


1) Ksiądz Emilijan Starkiewicz z Horbowa, ksiądz Aleksander Szulakie- 
wicz z Orchowka, ksiądz Leon Szokalski z Kijowa, ksiądz Ludwik 
Zatkalik z Holi. 
2) Ksiądz Jan S
migielski z Przegalin, ksiądz Seweryn Zatkalik z Wisz- 
nic, ksiądz Gabryel Furman Bazylijan. . 
3) Ksiądz Klemens Wasilewski proboszcz z Grudka, ksiądz Leon T
rh- 
kiewicz proboszcz z Czołomyj, (za używanie języka cudzego bo polskIego 
w rozmowie z parafijanami posługującemi się narzeczem mazurskIm) 
i w domu z familiją; za używanie przy mszy dzwonków, - za nie 
wyliczanie całej familii cesarski.ej, - za to że kobiety siadają blisko 
ołtarza i za przyklękanie. 
4) Ksiądz Władysław Zatkalik admistrator Sokołoski do Prochowa w Psko- 
wskiej Gubernii od lat 6ciu; ksiądz Nikon Dyiakowski proboszcz Sero- 
czyński do Jarosławia, ksiądz Ignacy Bukowicki proboszc
 Grodzis
a 
do Penzy. Ci dwaj poprzednio byli internowani w RadomIu, ChełID1e 
i Warszawie. ksiadz Seweryn W oinowski administrator Rostoki i ksiądz 
, c: . . 
Tadeusz Witoszyński administrator Zmudzi do Galicza w KostromskIeJ 
Gubernij. Ksiądz Jakób Zatkalik proboszcz Swirżów do Ołoneckiej 
Gubernii. - Do Galicyi: ksiądz Grzegorz Terlikiewicz z Dobrynia, 
ksiadz Aleksander Starkiewicz b. prefekt szkoł Bialskich probosz 
o- 
m
ki ks;ndz Teofil Bojarski proboszcz Dobratycz, ksiądz Emilijan 
, -ł . 
Sieniewicz proboszcz Sworów. rrrzej ostatni nękani konttybucyaml, 
włóczeni po Chełmle i Siedlcach, dwukrotnie więzieni, w końcu mając 
dozwolony wybor między Syberyą a granicą po wymuszeniu od nich 
deklaracyi utrzymywania się tamże o swoim koszcie z rodziną, wyrzu- 
ceni 
andarmami z granic Kr olestwa; ks. Feliks Bańkowski Pr. Z Ho.. 
dyszewa Gubernij 
omżyńskiej. 
5) Między temi ostatniemi, - wyłączywszy ratujących się uci
.cz
ą prz

 
wzięciem z domu lub po wzięciu, zatrzymani są z Gubeł:łl1 Sled
ekleJ 
'v Warszawie: ksiądz Grzegorz Wasilewski proboszcz GęSI b. dZIekan 
3
		

/Schyzma0018.djvu

			34 


35 


Takim trybem przes ł 60 ( ,. 
milii P oz ba" l z o wyraznIe sześćdziesiat) fa- 
wIonyc l zostało sposobu do " ."" a d 
 
wzgl
du · k ZYCIa , g yz bez 
. na WIe , stan zdrowia, stosunki famili"ne _ · 
to Ich z domu, kazano odb ' d " J, WZI
- 
ywac po ruze po par
 set wiorst 


Wisznicki starzec zchoro wany k . d L 
, sUł z eon T r ki . 
Czołomyj. Z Gubernii Lubelskie. k. er I eWlcz proboszcz 
Moskiewski prof. Seminaryum 6h tą

 Jan Szelemetko b. akademik 
Klemens Panasińsk. b e ms lego proboszcz Sielca i ksiądz 
l pro oszcz Dołhobyczowa W S. - 
Paweł Szymanski P robosz cz U ," . edlcach: ksiądz 
" SClmowa ksi ą dz F t H ." 
b. dZIekan Międz y rz y cki P r ob N '. . aus yn anytklewlcz 
oszcz owom.eJ" Mi dr; k . 
drzei Horosz ew ' lcz probos St ., ę zyrzyc, su
dz An- 
'J . zcz aromOe". M" 
Karpowicz proboszcz J anow k . ( l 
 l" Iędzyzyc: ksiądz Grzegorz 
s l w stycznIu na wł ł! d o . 
chał do Połocka); ksiądz Porfir D" "asne zą ame wYJe- 
ksiądz Leon Horoszewicz p roboszc
 D 
:k
WSkl p.roboszcz Hołowna, 
ski proboszcz Chłopkowa k o d A o. o rod, kSIądz Ludwik Kaliń- 
szcza, ksiądz Jan Mazan
 
ł:ł z b ntonl 
atkalik proboszcz Horody- 
l o , . ws l pro oszcz W Itoroża ksi d H 
Inski probosz Kostomłot k o d J ' ą zenryk Ka- 
. ' sIą z ozef Kurma" b 
hna, ksiądz Leon Sz y mańsk" b noWlCZ pro oszcz Pratu- 
" I pro oszcz Radcza k" d S " ł 
ckl administrator Rudna k" d MO ' SIą z tams aw Lon- 
galin (w lutym umknSlł' Slą z" ) Ichał Szulakiewicz proboszcz Rze- 
-ł za granIcę w Garwoli " k. 
mański proboszcz Sobib orsk . Z G ' b " me sIądz Paweł Szy- 
I. u ernlJ L b I k.. S 
ksiądz Emilijan Pociei prob L u e s lej W . andomierzu: 
'J oszcz eszczan b " l 
ryum i Archiwista Konsystorza Ch ł k" · nau
zYCle przy Semina- 
gin Ulanicki proboszcz Buśna k e 
s 
ego. W P
askach: ksiądz Lon- 
Sierociński z U chań k SI " ądz M " R h no ł lll L o urog magIster Teologii, ksiądz 
" ' IC a I p ińsk" b S 
dZIekan Chełmsk." . o l pro oszcz ere bryszcz b" 
I l oJcIec duchowny Semin " 
kiewicz z Czernieiow a k . d I aryum, kSIądz Karol Star- 
'J , SIą z gnacy Sieniew" . b 
w Kurowie: ksiRdz Ulanic kI " d o " ICZ plO oszcz Zdzannego; 
-l a mInIstrator Busuwn k" 
z Tur owca, ksiądz Michał KOk" o a, s:tądz Zaremba 
bartowie k o d D rypla IeWlCZ proboszcz Horyszowa. w Lu- 
SIą z emetry Zdradziński b d" k ' 
z Pawłowa; w Klimontowic h o k . d ". ZI
 an Lubelski proboszcz 
ac o SIą z Mlkoła1 N . 
Tomaszowa przenoszony kilk k t. .'J azarewlCZ proboszcz 
ny, staruszek ksi ą dz Gr u s zk oa 
o nIe, nareszcIe w W oj sławi a wydalo. 
IeWlCZ z Zamchu d K " o 
transportowan y ksi ą dz K " o aZlmlerza etapem 
, urmanOWlCZ starzec 80' l o 
czyna zostawion y do C r; b " CIO etnI proboszcz Sy- 
zasu ezczynnle w .. k . 
kowski P roboszcz Hod y" mIeJscu, sIądz Feliks Burz- 
yszowa w 
omżymski 
następnie puszczony do sw o" e" si d.
 . m, trzymany w W-arszawie 
gnięty . 
 
 e Zl y 1 znowu do Warszawy ścią- 


do gubernatorów i do Popiela o własnym koszcie nie któ- 
rym po dwa razy, innych pod eskort
 jak zbrodniarzy, zosta- 
wiano w miejscach odległych bez żadnego zasiłku, cz
ścią 
wywożono do Rossyi wraz z rodziną: a familje ich nagle 
wydalano z miejsca ich zamieszkania; - rozsiewano nie 
pochlebn
 wieści o internowanych jak np. o lubelskich, że 
s
 skazani na pokut
 za pijaństwo i życie rozwiozłe; 
 
o siedleckich: że dobrowolnie pozostali aby nauczyć si
 
greko-rossyjskich obrLędów a zapewniano że każdy z zatrzy- 
man} ch posiada kapItał z pietnastu tysi
cy rs. aby takiemi 
itp. niegodziwemi sposobami nękać moralnie swe ofiary 
utrzymuj
c ich w ciągłej obawie o życie i resztki pozosta- 
łego mienia oraz narażaj
c ich na chciwość łupieżców 
i złodziei. 
2. 'Ludność pozostała (tak w parafijach przez porwa- 
nie ich pasterzy osierocona, jako też i w innych gdzie po- 
zostali księża przyj
li cyrknlarz z rytuałem) ze wstrętem 
i oburzeniem patrzała na zmiany poczynione w obrzędach 
a szanuj
c jak zawsze powag
 cessarskiego majestatu, - 
i b
d
c dobrze usposobioną względem osoby panuj
cego, 
była pewn
, że wszelkie kuszenia się na swobod
 ich wy- 
znania, dzieją si
 bez jego zezwolenia a nawet i wiedzy; 
dla tego też silną objawiała oppozycyję nie dopuszczając no- 
watorom profanacyi kościołów, niedopuściła ksi
ży do od- 
prawiania Mszy św., upierających się osmieliła si
 zniewa- 
żać; - zamknęta kościoty lub zagwozdziła zamki; po ich 
otworzeniu za pośrednictwem siły zbrojnej, przeniosła. się 
na modlitw
 do kościołów łacińskich przepełniając je swojł! 
liczbą, gdy zaś nie mogła z przyczyny rządowego zakazu 
chrzcić nowonarodzone dzieci, zostawia one bez chrztu, 
umartych bez pogrzebów, chorych bez sakramentów a oblu- 
bieńców bez błogosławieństwa kościoła; - opóściwszy tak 
swoje kościoły ado łacińskich nie mogąc się docisnąć. 
mając sobie wzbronione administrowanie sakramentów przez 
*
		

/Schyzma0019.djvu

			36 


kapłanów r.1., zostaj
c po kilka już lat bez spowiedzi nie 
maj
c sposobności słuchania każdej niedzieli i święta ;auki 
duchownej - czyż może się utrzymać w tej moralności jaka 
w nim widzieliśmy poprzednio?.. Oburzenie ludu 
a po: 
zostałych l{sięży jest wiell{ie. On, co dawniej szanował swo- 
ich pasterzy. i ojców, jak posłańców Bożych, - teraz kar- 
mi ich naj obelżywsz emi słowami, - przyjdzie do tego że 
i obelg czynnych się dopuści a nawet już cos podob;ego 
pral{tykowało się w niektórych miejscowościach. 
3. Przekładanie ludowi, że skoro nie przyjmuje no- 
wego rituału a więc sprzeciwia się woli cesarza który go 
zatwierdził, zaczęło w niektórych oddziaływać niekorzystnie 
we . względzie wierności tronowi. Ale rozs
dniejsi odpowia- 
dah n
 to: Oddaje;my co cesarskiego cesarzowi np. rekruta, 
po.da
kt, odbywamy wszelkie powinności; gotowiśmy oddać 
m
en
e nasze, - ale tyle ufamy w sprawiedliwość naJ:iaśnieJ.sze- 
go pana, że tego co si
 należy Bogu, nie zechce sobie przy- 
swajać i od nas si
 dopominać. 
Lud pobożny doznawszy przeszkody w nabożeństwie 
pub licz nem, cieszył się, że będzie w możności nagrodzić so- 
bie stratę gorliwem nabożeństwem prywatnem jakie miał 
w użyciu dawniej" gdy dla jakich ważnych przyczyn, zmu- 
szony był pozostac w domu. Lecz i tu go nadzieja zawio- 
dła. Bo chociaż Goniec Urz
owy zapewnia, że cyrkularz nie 
dotykał nabożeństwa prywatnego Jako bliższego ludowi to je- 
dnak możemy zaprzeczyć temu twierdzeniu, bośmy b
li albo 
naoczneml świadkami, albo słyszeliśmy od tych którzy do- 
swiadczyli na sobie o ile to twierdzenie mija się z prawdą:. 
W 1867 r., wszyscy dygnitarze usiłujący uspokoić wzburzo- 
ne umysły i w mówić w naród że nie chodzi o religij
 ale 
o narodowość, zaręczali że rząd nic więcej wprowadzać nie 
b.ędzie opr?cz narodowości, - że pieśni polskie dozwalają: 
SIę wszędzIe oprócz grecko-unickich kościołów: tymczasem 
straż ziemska poświęciła się wył
cznie (rozumie się na mo- 


37 


ł.. 


ey wyższych poleceń) śledzeniu gdzie mówią pacierze po 
polsku? - gdzie spiewają pieśni polskie w domach? - 
gdzie czytają polsl{ie książl{i? - W sl{utek zebranych w ten 
sposób wiadomości, duchowni tych miejsc byli karani to pie- 
ni
żnie, to dozorem policyjnym; ludziom odbierano książki 
do modlitwy, nal{ładano kontrybucyj e, gorszono lud potwa- 
rzami na kościół i Jego widomą głowę, na świętych kanoni- 
zowanych lub beatificowanych. Chcąc to wszystko szczegó- 
łowo zebrać i opisać, nie mało potrzeba czasu i miejsca 
bo uformowałyby się foliały; ktoby zaś powątpiewał o pra- 
wdzie tych słów, może je łatwo sprawdzić w którejkolwiek 
parafii zwłaszcza w powiecie Radzyńsl{im a dowie się jeszcze 
jak kozacy w Przegalinach pil{ami lub nahajkami szarżo- 
wali do klęczącego lub krzyżem leżącego na cmentarzu ko- 
ścielnym ludu różnej płci i wieku, śpiewającego pobożne 
pieśni; - jak obl
żonego trzymali o głodzie, - jak całe 
wsie w roboczy letni czas opasawszy wojskiem, nie wy- 

 puścili ani z domów ludzi do roboty, ani z obory bydląt ną 
pasz
. Po rozesłaniu cyrkularza do wszystkich parafii, dzie- 
kani mieli sobie polecone pod osobistą odpowiedzialnością, 
przygotować duchownych w swoich del{anatacb i parafijan 
do przyjęcia nowych reform którycn w przód w Chełmie 
pod okiem l{siędza Popiela uczyli się. W Lubelskiej guber- 
nii nie było to trudnem zadaniem dla dziekanów, gdyż po 
większej części owe przemiany praktykowały się mniej lub 
więcej w stosunku gorliwości indywidualnej duchownych i lud 
oboj
tnie one przyjmował. W Siedleckiej zaś, gdzie oprócz 
kapłanów wiernych swojej przysiędze i lud więcej w pra- 
wdach wiary oświecony i do praktyk pobożności przywyl{ły 
z oburzeniem pogl
dał na najmniejsze zmiany bez ogró- 
del{ daj
c poznać Jawnie swoją niechęć i silne postano- 
wienie trzymania się legalnego porządku rzerzy. 1'akie po- 
kuszenia zdawały się nie zupełnie bezpiecznemi, - lecz 
z drugiej strony czujny nadzor władz policyjnych niemo-
		

/Schyzma0020.djvu

			38 


... 


żebnemi czynił wszelkie wybiegi; potrzeba Eatem było osta- 
tecznie oświadczyć się za starym lub nowym porządkiem. 
W takiej kollizii postawieni dziekani przewidując z jednej 
strony utratę łaski rządu i wszelkich ziemskich wygód, 
 
z drugiej widząc niezgodność obecnego postępowania z zasa- 
dami religijnemi wyznawanemi przez siebie i głoszonemi 
ludowi a ztąG przewidując wyrzuty jego i własnego sumie- 
nia, nie wszyscy poradzili sobie jednal
owo. Dziekan Bial- 
ski Liwczak galicyanin, wezwał duchownych swego deka- 
natu na kongregacyę do Cicibora pod zagrożeniem 25 rs. 
kary i po szczególe l\:ażdego z kondekanalnych, używając 
różnych sposobów celem zmuszenia do przyjęcia cyrku- 
larza. - Dziekani dekanatów konstantynowskiego i soko- 
łowskiego l\łikołaj .Kalinowski i Stefan Wachowicz chociaż 
zamoźniejsi od innych a gorliwi niegdyś patryoci i katolicy, 
(co im nawet parafij anie wyrzucali na oczy) pokazali tak 
nikczemną chęć przypodobania się księdzu Popielowi, że gdy 
byli wezwani do Chełma dla nauczenia się no,vych obrzę- 
dów, to nie tylko je w zupełności przyjęli i propagować 
zobowiązali się, ale jeszcze we Mszy św. w miejscu gdzie 
po,vinni wspominać Ojca św. albo najbliższego zwierzchnika 
lecz w stopniu biskupim (nie kanonika ani komisarza rzą- 
dowego) oni wymieniali Otca Makella z dodatkiem tytułu 
"Wysoko-preoswiaszczennoho" - należnego tylko Metropo- 
litom albo Arcybiskupom. Następnie nie wstydzili się i sami 
występować w roli odstępców i drugich do tegoż odst
pstwa 
namawiać i prowadzić. Dziekan Wł.odawski Bielawski nie- 
dołęga w całem znaczeniu tego wyrazu, 'v domu w pa- 
rafii i w dekanacie, być może zmuszony interesami pozostał 
w miejscu, ale gdy skończył ten żywot, zatem w sądzie 
o nim trzymając się zdania "de mortuis. aut bene aut nihil, u 
pomijamy go milczeniem. Nieszczęśliwy dziekan Radzyński 
ks. Ludwik Maranowski wzięty pod krzyżowy ogień władz 
świeckiej i duchownej, zn
kany moralnie, biedząc się jakiś 


39 


ł 


czas w padł w melancholiję i odebraniem sobie życia za- 
konczył walkę z sobą; podobnież i w innych dekanatach 
postępowano. 
I naczelnicy straży z powiatowemi nie byli bezczynni. 
Jeszcze w miesiącu listopadzie w swoich powiatach odwie- 
dzali kapłanów zwłaszcza podejrzanych im o nieprzychyl- 
ność dla nowego porządkll, nieszczęd
ąc ni obietnic ni gróźb. 
Pierwsze pozostały in statu quo, lecz drugie zaczęły się re- 
alizować przed Nowym Rokiem. Pomimo że na wprowadze- 
nie nowego rituału przeznaczony dzień 1 Stycznia 1874 r., 
jednak nie czekając onego panowie naczelnicy do"vie
ziawszy 
się od strażaków, (rodzaj żandarmow). że niektórzy kapłani 
przedają swoi e mienie, krok ten uznali za buntowniczy 
i z tej zasady wychodząc, donieśli gubernatorowi i ksi
dzu 
Popielowi, że tacy to kapłani podburzają lud; wskutek te- 
go kazano im swoim kosztem stawić się przed gubernato- 
rem, następnie przed księdzem Popielem jako władzami. 
Krok ten naczelnikó\v nie mozna nazwać dobrze 
obmyślanym, lud albowiem, jak powiedzieliśmy, przywykły 
do praktyk naboże-ństwa widząc się na ŚwiCdta Bożego Na- 
rodzenia pozbawionym duchownej pociechy, zbi
rając si
 
gromadkami do karczem, miał czas i sposobność poinfor- 
mować się a następnie porozumieć z sąsiadami i udeter- 
minować daJsze postępowanie. - Skutkiem tego objawiła 
się przedewszystkim niechęć do pozostałych duchownych 
i zamiar niedopuszczania ich do kościołów; - (co rzeczy- 
wiście po wielu parafijach miało miejsce, gdzie lud zgroma- 
dzony na cmentarzu dniem i nocą pilnowHł drzwi od któ- 
rych klucze były w schowaniu a zamek zagwożdzony i nie 
dopuszczał księdza wprowadzonego przez wojskowych), 
silnie opierał się przeciwko odmianom w wenętrznem urzfł- 
dzeniu kościołów; - kobiety nie podoławszy sił
, z
bami 
kąsały za ręce strażaków wnoszących nowe ołtarze do kościo- 
łów a wniesione wyrzucały na podwórze i psuły nazywaj,!c 


.
		

/Schyzma0021.djvu

			40 


41 


... 


przez naczelników, lecz mylnych co do wspodziewanych re- 
zultatów. Dawno już to objaśnił autor krótkiego rysu histo- 
ryi ludu żydowskiego w Europie, (1834 Kraków) że użycie 
siły fizycznej, nie zdoła nigdy przekonać a zwykle pośle- 
dniejsze daje ,vyobrażenie o chwytających si
 tejże. 1'ak 
się też stało w parafijach unickich, zwłaszcza w Pratulinie. 
Lud po przemowie dowódcy oddziałów oświadczył się, że 
bynajmniej niema zamiaru buntować się przeciwko monarsze 
i jego rządowi, - że owszem jest gotów na wszelkie ci
- 
żary i ofiary jakich od niego wymagają; że wszelkie wierno- 
poddańcze po,vinności spełnia należycie, - że gotów Jest 
całe swoje mienie, a nawet manarsz
 darowiznę 1) poswi
- 
cić; jednego się tylko domaga i prosi: aby mu pozosta- 
wioną została wolność wyznania. - Mylnie twierdzi Goniec 
Urz
dowy jakoby unici rzucili się na wojsko i dali powód 
do krwi rozlewu. Przeciwnie: gdy dowódca niezważając na 
słuszne domagania się ludu, nastawał na to: aby srę rozszedł 
grożąc że za upor, będzie surowo karany, a w potrzebie 
użytą będzie broń palna. Starzec z gromady odpowiedział: 
że jeżeli strzelać ma do nich wojsko z rozkazu cesarza, - 
lud gotów jest na śmierć i nie cofnie się ani kroku; dalej 
że cesarzowi jako panu wolno czynić co się podoba; lecz 
jeśli wojske użyje suchych razów, w takim wypadku, ,vie- 
dząc że monarcha ukazem swoim, uwolnił wszystkich od 
kary cielesnej, i uważając takie pokuszenie się j3ko samo- 
wolne i przeciwne woli monarszej, zmuszony b
dzie użyó 
odwetu jaki znajdzie pod ręką w kijach i kamieniach. 
I w rzeczy samej, gdy żołnierze w skutek komendy 
rzucili się do ataku, - lud przyjął ich kijarrli i kamienia- 
mi, które dosięgły i dowódców, - a wojsko znalazłszy 
nietylko dzielny odpór, lecz nadto przewidując porażkę, zmu- 


je tarabanami. - Dzieci nawet głośno odzywały się "takich 
księży przyjmujących nowe reformy tylko kijami trzeba okła- 
dać i przepędzać." 
W odpowiedzi na sprawiedliwe wymagania ludu, od- 
wołującego się do zapewnień dawanych przez władze a po- 
gwałconych, jak również dla przygłuszenia skarg, a zara- 
zem dla nakazania ludowi posłuszeństwa rozporządzeniom 
rządu w rzeczach wiary i sumienia, naczelnicy sprowadzili 
roty piesze i kozaków a za niemi wozy łóz i kijów z któ- 
remi przechodząc od jednej do drugiej parafii, nieoszczędzili 
kontrybucyi nahajek i rózg hojnie asygnowanych i narzu- 
cając swoje przekonania. W skutek takiej operacyi gos- 
podal z w Kolembrodzie wycierpiawszy 300 kijów po dwu- 
tygodniowej chorobie zakończył życie. 1'am gdzie po na- 
łożeniu grubej kontrybucyi nie otrzymano pieniędzy - za- 
bierano woły, krowy, konie, owce, zboże, odzienie i prze- 
dawano na publicznej licytacyi choćby za 20tą część realnej 
wartości. Że zaś takie kontrybucyje nie były jednorazowe, 
ale codzienne aż do uspokojenia - przeto w niektórych 
\vsiach mieszkańcy zupełnie są zniszczeni, w innych jak np. 
w Rudnie powiatu Radzyńskiego gdzie dziennie 850 rs. na- 
łożono; parafij anie zostawiwszy cały majątek i budowle 
kozakom, - wyszli do lasu jeszcze w miesiącu Styczniu i do- 
t
d nie wrócili. - 
Koroną całej anti-unickiej operacyi były głośne wy- 
padki w Drelowie i Pratulinie; - krwawe te zapasy unitów 
z siła w0 1 skowa zao p atrzona 'v broIł P alna i sieczna , rze- 
" J" " "" 
teInie są już opisane 1) i do wiadomości podane. Dostateczne 
one daj
 wyobrażenie o sposobach przekonywania użytych 


l) W opisach gazet zagranicznych omyłka - Pratulin nie jest wieś, jest 
to miejscowość mająca dwa kościoły Ryt. Lat. i Rit. Gre. Cath. tudzież 
dwie plebanje oraz dwór dziedzica i mieszkania parobków. - Włościa- 
nie dawniej przeniesieni zostali do sąsiedniej wioski. 


l) Grunta któremi włościanie byli udarowani przy uwłaszczeniu.
		

/Schyzma0022.djvu

			42 


szone było do odwrotu ze stratą dwóch szeregowych. Roz- 
ją;trzony tern do,vódca oddziału Stein zakomenderował plu- 
tonowy ogień 1) i oto gdy trzy roty zion
ły, każdy z m
- 
żnych obrońców wiary rzucił na ziemi
 co trzymał w r
- 
ku a padłszy na kolana z podniesjonemi do góry r
kami 
i otwartą piersią na świadectwo ochotnego poddania si
 
śmierci za wiarę, spiewał pobożne piesni: tu "Świ
ty Bo- 
że" - tam "Kto się w Opiek
" - owdzie "Wierna obro- 
no ludzi utrapionych" itp. - Padały trupy, kule gwizdały 
jak rój pszczół, w ścieśnionej masie pod krzyżowym 2) ogniem 
i na blizką met
; nie brakło rannych, - żaden jednak ani 
j
k, ani krzyk, ani narzekanie, nie dały się słyszeć. Przed 
strzałami padł Filip Kurcyluk ze wsi Zaczopek zabity przez 
dobosza kamieniem, którym tenże Filip uderzył dwa razy 
pułkownika Sztejna. Od strzałów zaś zabity pierwszy Nice- 
ty Hryciuk także z Zaczopek młody wyrostek, - tego po- 
chwyciwszy w r
ce obok stoj
cy i podniosłszy do góry za- 
wołał: "Narobiliście już mięsa, a może chcecie wi
cej, mieć 
go b
dziecie bośmy wszyscy na śmierć gotowi." - W tern 
krwawem starciu padło dziewięciu, a 4ch tejże samej doby 
od ran umarło i razem byli pogrzebani. Podajemy ich tu 
imiona dla pami
ci potomności: 1. Daniel Karmaszuk lat 40 
2. Łukasz Bojko lat 21 obaj z Łęgu. 3. Bartłomiej Osypiuk 
lat 28 ze wsi Bohukał. 4. Konstanty Łukaszuk lat 45. 
5. Onufry Wasyluk lat 21. 6. Filip Kuryluk lat 40. 7. Kon- 
stanty Bojko lat 50. 8. Mikita Hryczuk lat 17 zZaczopek. 
9. Ignacy Franczuk lat 50. 10. Maxym Hawryluk lat 35. 11. Jan 
Andrze]uk lat 26 ze wsi Derła. 12. Michał Wawryszuk lat 


. 
1) Tak były mocne naboje, że jedna kula przebiwszy drzwi frontowe 
i carskie, utkwiła w wielkim ołtarzu; masa kul pozostała w zewnętrznych 
ścianach kościoła. 
2) Dwie roty zajęły miejsce vis a vis, i z tego powodu jeden żołnierz pod 
drzwiami plebanij trafiony kulą w kilka godzin żye przestał. 


.. 


· 43 


21 ze WSI Olszyna i 13ty Wojciech Leonnik lat 25 z Krzy- 
czewa. - Z tych Onufrego Wasyluka, kula trafiła w głowę, 
któr
 rozerwawszy, cz
ść czerepu z włosami i mózgiem 
przybiła do zewn
trznej ściany kościoła. - Ciała pobitych 
leżały na cmentarzu przez całą dobę, sp
dzano zaś ludzi aby 
widzieli jak jest ukarany upór; ale całe to nie ludzkie po- 
stępowanie przeciwny odniosło skutek. - Lud dotknięty 
w najświ
tszych uczuciach, zawiedziony w swojej ufności 
do osób rz
dowych, nie widział przed sobą nic prócz za- 
grożonej wykorzenieniem Unij św. której postano,vił bronić 
do śmierci. Uczucie to ujawnił słowy i Gzynem, gdy na 
widok tru p ów blizkienli zwiazkami krwi i sasieaztwa P oła- 
u u u 
. czonych, - nie tylko że nikt nie uronił ani jednej łzy, 
lecz przeciwnie winszuj
c nieboszczykom męczeńsl\.iej koro- 
ny za wiarę, życzył jej sobie, - oświadczając zarazem do- 
wódcom, że walka ta nie skończy si
 póki choć jeden 
z nich przy życiu pozostanie. Świetny dowód bohaterkiej 
rezygnacyj objawił się jeszcze na drugi dzień. Matka Onu- 
frego Wasyluka wykupionego w roku zeszłym za 800 rs. 
znalazłszy jego ciało zacz
ła płakać; - lecz wnet przy- 
st
piwszy do niej syno,va a żona nieboszczyka, w te si
 
odezwała słowa: "Matko! nie płaczcie straty syna, jak ja 
nie płaczę straty m
ża: wszakże on nie za zbrodnie ani 
występki zabity; owszem cieszmy się, że poległ m
czeńsk
 
śmieści1: za wiarę. - O! gdybym i ja była godna takiej 
śmierci. u _ Taki entuzyjazm opanował wszystkich. 1) Ci 


... 


l) Verba movent exempla trahunt. - Ten właśnie bohaterski protest 
Pratulina wiele oddziałał na inne parafije. Nie 26 jak powiada Goniec 
Urzędowy parafij zaprotestowało ale wyżej 60ciu mianowicie: l. Dre- 
lów, 2. Kolembród, 3. Rudno, 4. Polubicze, 5. Gęś, 6. Radcze, 7. Prze- 
galiny, 8. Wohyń, 9. Bezwola, 10. Parczew, 11. Hola, 12. Dołhobro- 
dy, 13. Włodawo, 14. :Hanna, 15. Rorodyszcze, 16. Opole, 17. Rolo- 
wno, 18. Ostrów, 19. :Boroazy, 20. Kodeń, 21. Peszczac, 22. Sława-
		

/Schyzma0023.djvu

			44 


którzy nie byli ranieni, szukali sposobności aby mogli cier- 
pieć za wiar
. Związani postronkami i oddani do wi
zienia 
Bialskiego spiewali pobożne pieśni; ranieni przyznać si
 do 
ran nie chcieli aby nie lecząc si
 mogli cierpieć. - Jedna 
np. dziewczyna m3j
c skaleczony bok w kilka dni gdy ra- 
na obgniła i przez odzienie ropiała, przez domowych była 
dostrzeżona i przymuszona do leczenia. Oddani do szpitala 
nie chcieli przyjmować lel{a:stw, - zrywali bandaże, oswiad- 
czaj
c: że wolą raczej umierać, niżeli przystać na rossyj- 
skie prawosławie dodając "że słodką jest śmierć za wiar
." 
Jeszcze jeden przykład przywiązania ludu unickiego 
do wiary ojców, przytaczamy : We wsi DerIe żyje człowiek bo- 
gaty, bardzo zacn
 i szanowany powszechnie Pikuta. Jego po- 
czciwe serce, zdrowy rozum i siwe włosy znane w całej 
okolicy. Czy we wsi chrzciny, czy wesele bez Pikuty si
 
nie obeszło, niejedna sprawa procesowa u niego kończyła 
si
 ugod
. Spory o granic
 on najlepiej załat,via, bo pami
- 
tając dawne czasy, tak jak z mapy potrafi każdy grunt ozna- 


""\ 


tycze, 23. Zabłoć, 24. Terespol, 25. Krzyczew, 26. Pratulin, 27. Kon- 
stantynów, 28. Janów, 29. Bubel, 30. Gnojno, 31. Witulin, 32. Nosów, 
33. Kobylany, 34 i 35. Międzyrzyc, 36. Dołha, 37. Szostka, 38. Pro- 
chenki, 39. Chotycze, 40. Kornica, 41. Kodeniec, 42. Orchowek, 43. 
Holeszów, 44. Jabłeczna, 45. Klonownica, 46. Chłopków, 47. Mszanna. 
48. Mostów, 49. Wola Wereszczyńska, 50. Uścimów, 51. lJosice, 52, 
Czoło myj e, 53. Sokołów, 54. Grodzisk, 55. Jeroczyn Grudek, 56, 80- 
snowica, 57. Kolechowice, 58. Połoski, 59. Choroszczynka, 60. Ze- 
szczynka, 61. Motwica, 62. Rozwadówka, 63. Wisznice. - Inne pa- 
rafije chociu głośno się nie odzywały ujawniły jednak swoją niechęć 
tem, że kościoły są puste, le paschalna spowiedz była pominięta, chle- 
by na Wielkanoc nie były święcone, że parafijani,e uniccy nie mając 
gdzie dopełnić swoich powinności chrześciańskich - opuszczają rQ- 
dzinny obrządek i masami przechodzą na łaciński - zwłaszcza tam, 
gdzIe ulokowani są Galicianie. 


45 


}fi.. 


czyć. Moskale wiedzieli o nim z dawna, ale nigdy nie mo- 
gli się go uczepić, choć uczciwych ludzi nie lubią i zawsze 
im dokuczają. 
Teraz właśnie nawracając na carosławie pomyśleli: Je- 
żeli potrafimy namówić Pikut
, to całe Derło za nim pójdzie 
a kto wie może inne sasiednie wiosl{i? 
Naczelnik powiatowy Kutanin pojechał do Derła, sta... 
nął u księdza i kazał zawołać Pikut
. Kiedy posłuszny 
włościanin przybył, rzekł do nie Moskal: 
UwJtżaj Pikuta na moje słowa, bo to co b
dę mówił 
nietylko dla ciebie, ale i' dla całej wsi jest bardzo poży- 
teczne. 
Na te słowa milcz
c pochylił siwą głowę barczysty 
chłop przy drzwiach stojący, a Kutanin ciągnął dalej: 
Wiem, że cię tu wszyscy we wsi poważaj
 i za two- 
jem słowem nawet w ogień by poszli. 
Wielmożny naczelnil{, przerwał Piku ta, żartuje; to 
prawda, słuchają mi
 włośe.ianie, gdy im prawd
 mówi
 
i pytają się nieraz młodzi jak robić, jeżeli czego nie umie- 
j
, a ja przez starość się nauczyłem, ale żeby za mną 
w ogień poszli o tem nawet nie myślę. 
I ja ciebie stary w ogień nie poprowadz
, ale tak sa- 
mo jak włościanie, tak i cesarz tobie ufa i na ciebie . liczy. 
Cesarz? - cóżby za interes miał cesarz do chłopa, 
chyba wziąść rekruta i podatki; w tem zaś ja cesarzowi 
nic pomóc nie mog
, kto ma dać, musi, bo przyjdzie exeku- 
cyja zagrabi i jeszcze wi
cej trzeba zapłacić. 
Ty wiesz, że cesarz sobie życzy, abyście przeszli na 
carosławie. 
Tak mówia. 
" 
Tak jest, samo cesarz sobie tego życzy i wyraźnie 
ciebie wzywa, abyś namawiał chłopów do odst
pienia od 
unii.
		

/Schyzma0024.djvu

			46 


Cóż to pomoże Wielmożny naczelniku namawiać. Na- 
mawiają; ich księża, co ich rząd z zagranicy posprowadzał, 
namawiaja urzędnicy i ,vielemożny naczelnik sam namawia; 
cóż kiedy nie słuchaj
? Jeżeli mowa takich osób cesarskich 
nic nie pomoże, Ja !1ewnie nie mog'd. Moje gadanie na nic 
si
 nie przyda. 
Czy si
 przyda czy nie, ja każę, cesarz sobie życzy 
i być tak musi. Pojedziesz ze mną; do Pratulina i powiesz 
chłopom, że rząd carski im sprzyja, że cesarz kocha pod- 
danych i chce aby go słuc.hali, że nic im nie zrobimy, je- 

eli będ
 mieć rozum i będ
 słuchać, że \vojsko 
o w
i ni
 
przyjdzie, jeżeli przyjmą; carosławie. Ale gdyby Slę opIeralI 
wtenczas się z nimi J)ostąpi j ak z buntownikami. 
I nie czekając dłużej, kazał koniom zajeżdżać, siadł na 
bryczkę, Pikut
 posadził na koźle i pojechali do Pratul
na. 
Po drodze rozmYRlał Pikuta nad sło\vami KutanIna. 
Cesarz kocha poddanych, mówił Kutanin, tylko chce abyście 
mieli rozum i słuchali. Nie, jeżeli mamy rozum, to od wia- 
ry nie odstąpimy, to carosła,via nie przyjmiemy, to nie 
a- 
przemy si
 Boga tak czyniąc nie usłuchamy cesarza, bo J.e- 
żelibyśmy go słuchali, właśnie czynilibyśmy nierozumnIe. 
Takie mysli snuły się po głowie starca, wtem przybyli do 
Pratulina. 
Kutanin l\.azał zwołac gromadę, a gdy się zeszli przed 
cerkwia rzekł: 
'" 
Przywiozłem wam tu człowieka, l{tórego znacie i sza- 
nujecie, jako rozumnego i poczciwego, on wam powie jak 
macie postępować, więc słuchajcie: . 
Włościanie patrząc na Pikut
 kiwali głowami i. szept
- 
li: Pikuta z Moskalem, taki si\vy, już nad grobem I dał SIę 
zmoskalić, a to ohyda, hallba. Kiedy Kutanin skończył 
odezwał si
 Pikuta a włoscianie słuchali u\vażnie. 
Chciałeś pan, 'panie naczelniku, ażebym nauczył moich 
sąsiadów jak mają; teraz postępować. Dobrze więc, gotów 


,., 


47 


, 


jestem spełnić pańską ,yolę, lecz to co im powiem oni wie- 
dzą już sami. Dla nas wszystkich jest tylko jedna droga: 
trzymać się silnie naszej świętej wiary, cokolwiek się z na- 
mi stanie. 
Tu starzec ukląkł i dobył z pod sukmany krzyżyk, 
który nosił na piersi; za nim uklękła cała gromada, jak 
kłosy na łanie, gdy wiatr zawiej e, wszystkie się wjednę 
pochylają stronę, ta
 oni robili co czynił Pikuta, niewzywani. 
On wyma,viał przysięg
, a oni powtarzali, jak modlitwę: 
"Przysięgam na moje siwe włosy, na zbawienie duszy, 
tak jak pragnę oglą;dać Boga przy skonaniu, że na krok 
nie odstąpię od naszej wiary i żaden z moich sąsiadów te- 
go nie powinien zrobić. Święci męczennicy tyle mąk prze- 
nieśli za wiarę, nasi bracia za ni
 krew przelali i my także 
ich będziemy naśladowali." 
Zaledwie wstał Pikuta, żandarmi moskiewscy przysko- 
czyli do niego i związali a na drodze po wsi pokazał się 
oddział moskiewskiego wojska. 
Pikuta i wielu wielu chłopów poszło do wi
zienia, ale 
wiary żaden nie odstąpił. 
Tak to silna i niezłomna wiara w nieomylność dróg 
Bożych może nas ukoić, może nas w gł
bi duszy pocieszyć 
że tak Bóg zrządził, że temi drogami prowadzi człowieka 
do wielkich i skrytych zamiarów s,yoich! 
W końcu lud greko-unicki widzac nieustaiace daże- 
w :Jw w 
nia ks. Popiela wspierane przez władzę policyjn
 i wojsko- 
w
 do schizmy już a nie do oczyszczenia obrz
dów jak się 
wyraża Goniec Urz
dowy, z drugiej strony widząc sw
 nie- 
moc fizyczną w stawianiu czynnego oporu wojsku - w nie- 
których miejscach uchylił się z siedzib swych do lasu, jak 
o tern wyżej wspominaliśmy; w innych miejscowościach przy- 
jął opór bierny niechodząc do kościołów schyzmatyckich lecz 
do łacińskich a prawie wszyscy uchwalili uczynić deputacYI! 
do generał gubernatora warszawskiego Kotzebue z prośbl!
		

/Schyzma0025.djvu

			48 


o doz,volenie wyjazdu do Petersburga dla widzenia si
 z mo- 
narch
 - gdyż w 65 roku wez,vanym z Podlaskich okolic 
wójtom gmin do Petersburga monarcha oświadczył na prośb
 
o zachowanie wiary: że "takowej naruszać wam niemyśl
 
i jeżelibyście mieli w tern jakie nadużycia, udawajcie si
 do 
mnIe - ja wymagam tylko wiernopoddaństwa." - Otóż 
dowiedziawszy si
 o takich zamysłach ludu, policya donio- 
sła wyższej władzy i ztąd wyszło rozporz
dzenie aby zebrać 
ową deputacy
 i doprowadzić do generał gubernatora. - 
Naczelnicy nakazali gromadom wybrać z pomi
dzy siebie 
zaufanych aby z 40 delegowanymi urz
dnik.ami lub sami 
do Warszawy dostawili. - W Warszawie na tenczas zjechał 
minister sekretarz stanu Naboków, zarz
dzający wydziałem 
gr. un., generał Czystowicz i "gubernator Gromeka. - Naród 
na zasadzie wyżej wspomnianej żądał widzenia si
 z monarchą; 
generał gubernator odpowiedział na to że macie Popiela, do 
niego udajcie si
 z t
 spraw
 - gdy zaś deputowani odpowie- 
dzieli że niechc
 znać Popiela, . że on ich zgubił, że on po- 
zbawił ich biskupa i td., generał gub. w odpowiedzi na to, 
zaproponował deputacyi innego biskupa jeśli niechc
 Po- 
piela, bo Kuziemski jest obecnie w Galicyi. Deputacya zgo- 
dziła się na to ale z warunkiem, że wyślą od siebie wy- 
branych do Rzymu, dla przekonania si
 o tożsamości osoby 
potwierdzonej przez Ojca św. na biskupstwo Chełmskie. 
Zebrany komitet władzy nic nie pominął w przedsta- 
wieniu deputacyi dla zjednania i uspokojenia ich umysłów; 
jednakże wszystkie czynione przedstawienia, deputowani 
odpierali wymieniając nadużycia władz rz
dowycb i Po- 
piela co do nietolerancyi religii i dopominaj
c si
 widzenia 
monarchy. Generał gubernator i minister sekretarz stanu 
Naboków oswiadczyli deputowanym; że do cesarza dopuścić 
was nitmożem ale "dajem wam czestnoje słowo czto wsio 
eto czoho ,vy żełajete przedstawimo Imperatoru." 


". " 


li 



 
ł 


49 


Nast
pnie później udawali si
 do gen. gub. o rezolu- 
cyj
 cesarsk
 - lecz gdy takowej nie otrzymali - wy.. 
mogli na nim przyrzeczenie, że wolno b
dzie im podać 
prośb
 do cesarza w czasie przyjazdu jego przez Warsza- 
w
 "tolko niebołtajcie mnoho" zapowiedział. I do tego 
czasu o ile nienaciskaj
 na wprowadzenie nowego rituału, 
w nabożeństwie, w cerkwiach, naród zachowuje si
 w spo- 
koju nie żądaJ
c nic. od nowych swych tj. narzuconych im 
duchownych ale w tych Z3Ś ich parafiach gdzie nie masz du- 
chownych niedopuszcza wprowadzenia nowych- czekaj
c re- 
zolucyi cesarskiej - i dla tego od grudnia 1873 r., do obecnej 
chwili, w całym prawie Radzyńskim powiecie cz
ści większej 
Włodawskiego, Bialskiego i Konstantynowskiego jednego 
nabożeństwa nie było. 
Za wiele może rachujemy na cierpliwość czytających 
nasz przydługi artykuł, chociaż staraliśmy się o ile możno- 
ści w najszczuplejszych zamknąć go ramkach i dla tego nie 
podawaliśmy szczegółowej kroniki różnych miejscowości, 
w takim bowiem razie cały operat ,vypadałoby dzielic na 
tomy. I tak jednak pochlebiamy. sobie, daliśmy wyobrażenie 
o stanie i przebiegu kwestyj unickiej - a na zakończenie 
jeszcze kilka słów dodamy o ks. Popielu i duchowiel1stwie 
internowanym z parafii. 
I).".si
dz Popiel w ustawie i cyrkularzu widz
c extrakt 
erudycyji i mądrości swojej, - nie chciałby dopuścić ża- 
dnej zmiany, ani żadnego wstecznego kroku bez ujmy powa- 
dze 1) i zdolnościom - o których mówiąc nawiasem sami 


1) Gubernator Siedlecki jako najbHżej znający stan rzeczy, podał pro- 
jekt aby duchowni nie zaniedbywali wspominac we mszy imienia p
. 
pieta, bo lud na to zwaźa. Ksiądz Popiel odpowiedział na to, te nie 
mote takiego rozporządzenia wydawac do duchowiełistwa aby się nie 
skompromitował; jest bowiem :przekonany, te wielu znajdzie takich 
którzy nie zechcą się do takiego zalecenia zastosowac. O jak zbawien 
4
		

/Schyzma0026.djvu

			60 


Rossyjanie wyrażaj
 si
 bardzo nie korzystn
e. Siła jednak 
wypadków i głos powszechny ludzi nie interesowanych, po... 
tępia jego krwiożercze żądze i terroryzm. - Dziwna zaiste 
w oświeconym XIX wieku taka osobistość - dziwny i fa- 
nat
zm podnosz
cy do apoteozy obrz
dowość bez wzgl
du 
na Istot
 rzeczy, - ceniący wi
cej zwiędłą i gorzką łupi- 
n
, jak zdrowy, smaczny i posilny owoc. - Od czasu 
pozyskania dekoracyj a wi
cej jeszcze rządów dyecezyi - 
widzi się wsze9hwładnym i niemylnym. Najdobitniejsze do- 
\:vody zasług pra\vości i wielu innych przymiotów, jeśli tyl- 
ko zdobią nie jego współziomka i współpracownika w dziele 
schizmy, nie majf! żadnego uznania. Złosci si
 on teraz 
za swoje poniżenie na wszystkich, którzY'''nie przyjęli jego 
cyrkularaa, - a ta \vłaśnie złość do,vodzi jego niedoł
ztwa 
umysłowego i podłości. Wszystkich tutejszych duchownych 
ma w podejrzeniu i radby każdemu dać poczuć swoją wła- 
dzę; przeciwnie swoich a zwłaszcza z powinowaconych z sob:} 
n
e przyznaj
c si
 do nepotizmu , proteguje. - Widzimy 
kIlku osadzonych w Radecznicy; wszyscy są tutejsi zasa- 
dzeni tam na pokut
 przez wyrok konsystorza złożonego 
z samych tylko galicyan. Ale jeśliby się kto zapytał za 
co? - za jaki występek? - Alboby nie umieli odpowie- 
dZIeć - albo chcąc \vyznać prawd
 (co im się rzadko zda- 

za) ; musieliby odpo,viedzieć że za prawe postępowanie 
l harakter prawdziwie kapłański; bardzo podobnie jak i ci 
co S1! internowani po różnych miejscach Imperyum, Królestwa 
, . 
1 a granIcą. 
Jakiż więc powinien być wyrok na takich co duszac 
za gardło chcą wydrzeć zebrany grosz? - albo w biały 


na byłaby taka obawa przed wydaniem cyrkularza - ileżby ona nie- 
a część uchyliła! Ale wtedy ksiądz Popiel nie zważał na,vet na ostrze- 
enią, jeszcze się śmiał z pl' ewidujących. 


"" 


-.. 


61 


dzień \v sklepie bezwstydnie zalecających si
 do starozakon- 
nych niewiast, albo w zmowie z pis-ar7em i naczelniI{iem przy
 
właszczaj
 sobie gromadzie należące si
 pieniądze? - albo 
co '\v czasie mszy św. traktują parafian słowami obelżywe- 
mi, których wstyd powtórzyć; ze mszałem w r
ku gonią za 
chłopami na cmentarz i tam ich w obee ludu okładaja 
suchemi razami? - albo co kradną cudzą własnosć? .-:. 
albo pijąc z chłopami bywają potem znieważani i ,vypychani 
za drz'\vi? - A jednak '\vszystko to jest autentyczne i głośne 
po części sądownie dochodzone, przecież pozostaje bez ka- 
ry, a nawet nagrodzane orderem. - Takich to nauczycieli 
wiary i przewodników moralności dała Galicya Chełmskiej 
dyecezyi! I któż dziś jest zdolny obrachować straty moralne 
nie mówiąc już o materyalnych? - Cała uwaga księdza 
Popiela zwrócona jest na obrz
da, a cała usilność na upo- 
korzenie sprzeciwiających si
 jego rozwielmożnionej '\voli. - 
Pomimo że każdemu prawie z nich zapowiadał, iż wy- 
puslcza go ze swej opieki a oddaje w ręce władz admini- 
stracyjnych, te jednak nic bez niego niechcą, czy nie mo- 
gą zrobić. On też urągając si
 niedoli internowanych zapo- 
wiedział: - "że dotąd będzie trzymać jak więzniów, póki 
nie przejedzą zebranych pieniędzy, ze sprzedaży rzeczy, 
a wtedy zmuszeni n
dz
 i głodem ugną swe harde karki 
i prosić b
dą o parafij e ale zobaczymy." 
Z tego moż
cie wnosić, że pod władzą takiego rządu 
dyecezyi lepiej jest zbrodniarzom jak uczciwym ludziom. 
I zaprawd
: najwi
ksi przest
pcy mają dach i jakiekolwiek 
utrzymanie, kapłani zaś niechcący postąpić przeci,vko przy- 
si
dze i sumieniowi, albo ratowali siA ucieczka 1 ) odsadzeni sa 
" ,,' " " 


2) Bańk
wski Emilian sekretarz biskupa I{alińskiego, Sobowicz Mikołaj 
b. dZIekan z Czerniczyna, Filewicz Aleksander z Soposkin, Zahorowicz 
Antoni przełożony Bazylianów Chełmskich ChlU"łampowicz Jan b.
		

/Schyzma0027.djvu

			54 


cnem duchowieństwem łacińskie m nie mówiąc o innych 
jeszcze naj czcigodniejszych osobach umieli odczuć niedo
l 
wygnańców Chełmskich cierpiących z pobudek religijnych. 
Dziś by właśnie życzyć należało iżby duchowieństwo obu 
obrz=!dków podczas gdy niebezpieczenstwo zewszS1d zagraża 
wierze prawdzi,vej, odrzuciwszy na stron
 wszelkie nieporo- 
zumienia i wiekowe prawie niech
ci odtąd stanęło wspólnie 
w jednym zwartym szeregu. Niech rzymsko-katoliccy ka- 
płani w Galicyi i w ogóle wszyscy tamże prawdziwi patry.. 
oci pierwsi dadzą dowód dobrych ch
ci w porzuceniu draż.. 
nienia uczuć unicl{ich z czego si
 wspólny wróg cieszy, 
a odąd wejdą na drog
 złotej zgody i jedności jaka uszczę- 
śliwiała od wieków dwa kościoły. Wzywa ich o to jedna 
wiara jeden kościół i salnelni nawet nieszcz
ściami wiell{a 
wspolna Ojczyzna. 


r 



 
.:: 

 



\ 
", 
 

 

. 
l" \. ... 
.q il' 


.. - . 


I T O ".. 



 


.... 
, 


T 


t\ 


.... 


,