/s0001_0001.djvu

			- . 
. 


-( 



 o e I 



 -.r 


I 
.< r 


10 ZESZYTÓW ROCZNIE 
POŚWIĘCONYCH KRYTYCE LITERACKIEJ 
I NAUKOWEJ ORAZ BIBLJOGRAFJI 


:; 


1935 


NAKŁADEM KSIĘGARNI WYDA WNICZEJ 
TRZASKI, EVERTA ł MICHALSKIEGO 
WARSZAWA, KRAK. PRZEDM. l' (GMACH HOTELU EUROPEJSKIEGO)
		

/s0002_0001.djvu

			. 
NO ,A KSIĄZK i 
10 zeszytów rocznie 
poświęconych krytyce literackiej i naukowej oraz bibljografji 
POD REDAKCJĄ DRA STANISŁAWA LAMA 
Treś ć zeszytu 3-g 0 : 
Dzial aprawozdawczy: J. Stecki: S. Grabskiego "Trzeba szukac 
X. N. Cieszyński: P. Kubickiego "Bojownicy drogi wyjścia" 
kapłani za sprawę Kościoła i Ojczyzny" A. M. Skałkowski: F. Podleskiego "Układy 
B. Sobociński: "Archiwum do Badania Hi- pokojowe w Brześciu Litewskim" 
storji Filozofji w Polsce" S. Estreicher: H. Barycza "Historja Unio 
R. świętochowski: W. Natansona "Widno- wersytetu JagieUońskiego w epoce huma- 
krąg nauki" nizmu" 
Z. Grabowski: W. Korabiewicza "Kajakiem J. Bi:rkenmajer: "Antologja poezji społecz- 
do minaretów" nej 1924-1933" 
S. Gorzuchowski: S. Srokowskiego "Geo- H. GaUe: J. Bieniasza "Korporanci" 
graf ja gospodarcza ogólna" P. Mączewski: W. Gąsiorowskiego "Fajka 
T. Lehr-Spławiński: ,,Język Polski" Batorego" 
W. Taszycki: M. Małeckiego i K. Nitscha J. Lorentowicz: C. Halicza "Ludzie, którzy 
"Atlas językowy polskiego Podkarpacia" jeszcze żyją" 
M. Tyrowicz: K. Dzieduszki "Obraz walk K. Czachowski: C. Kozłowskiego-Jastrzęb. 
o niepodległość w twórczości Stefana że- ca "Błękitna brama" 
romskiego" P. Mączewski: M. Łuczyńskiej "Pod pło- 
S. Estreicher: F. Hoesicka "Juljan Klaczko" miennym sztandarem" 
I. Chrzanowski: W. Morzkowskiej-Tyszko- - W. Miłaszewskiej "Dusza domu" 
wej ,,żmichowska wobec romantyzmu H. GaUe: T. Nowackiego "Na papierowych 
francuskiego" szynach" 
S. Estreicher: A. Waśkowskiego ,,z moich A. Szczerbowski: W. Słobodnika "Pamięci 
wspomnień o Stanisławie Wyspiańskim" matki" 
A. Drogoszewski: H. życzyńskiego "Mickie- J. Krzyżanowski: J. Tuwima "Polski słow- 
wicz w Odesie" nik pijacki i Antologja bachiczna" 
M. Kukiel: J. Dąbrowskiego "Wielka wojna Z. Grabowski: W. Wohnouta "Miłość i spra. 
1914-1918" wa" 
W. Konopczyński: R. Grodeckiego, K. Lep- P. Hulka-Laskowski: E. żytomirskiego "Bez 
szego, J. Feldmana "Kraków i Ziemia w samolocie" 
Krakowska" 
A. M. Skałkowski: K. Koźmińskiego "Jó- S. Wasylewski: J. S. Bystfonia "Typy lu. 
zef Sułkowski" dowe J. P. Norblina" 
A. Briickner: "Pamięci Oswalda Balzera" A. M. Skałkowski: J. Fałata "Pamiętniki" 
A. M. Skałkowski:.S. Pomafańskiego "Jó- S. Machniewicz: W. Witwickiego "Wiado. 
zef Piłsudski" mości o stylach" 
- W. Tokarza "Insurekcja warszawska" F. K. Cieszyński: J. Jankowiaka "Zarys 
T. Sinko: T. Wałek-Czerneckiego i S. Wit- fizjoterapji dla lekarzy-praktyków i stu. 
kowskiego "Dzieje greckie" dentów medycyny" 
E. MuszaIski: J. Bassechesa i I. Korkisa S. Wasylewski: W. Ziembickiego ,,JaD 
"Kodeks zobowiązań" Ostroróg i jego Myślistwo z ogary" I 
. KRONIKA - BIBLJOGRAFJA 
N O W A K S lĄŻ K A ukazuje się co miesiąc (z wyjątkiem miesięcy letnich t. j.1ipca i sierpnia). 
Prenumerata za 10 zeszytów objętości przeszło 30 arkuszy (t. j. 1000 szpalt druku) wynosi rOCZDle 
d.lS.-; półrocznie zł. 8'- łącznie z przesyłką \'Ocztową. Cena zeszytu oddzielnie zł. 2.S0. 
Zagranicą roCZnIe zł. 20. 
Zgłoszenia prenumeraty i opłatę abonamentu przyjmuje 
ADMINISTRACJA "NOWEJ KSIĄŻKI" 
:::
:

c
:Af3 
KSIĘGARNIA TRZASKI, EVERTA i MICHALSKIEGO 
P. K. O. Nr. 464 
oraz WSZYSTKIE KSIĘGARNIE W KRAJU i ZAGRANICĄ 


NOWA KSIĄŻKA 
10 ZESZYTÓW ROCZNIE POŚWIĘCONYCH KRYTYCE 
LITERACKIEJ I NAUKOWEJ ORAZ BIBLJOGRAFJI 
POD REDAKCJĄ DRA STANISŁAWA LAMA 
Wydawnictwo Księgarni Trzaski, Everta ł Michalskiego, Warszawa, Krak. Przedm. 15 


ROK II. 


ZESZYT 3 


1935 


DZIAŁ 


II' Ir 


SPRAWOZDAWCZY 


TEOLOGJA, HISTORJA I ORGANIZACJA 
KOŚCIOŁA, DZIEŁA TREśCI RELIGIJNEJ 
I DEWOCYJNEJ. 
Kcbicki Paweł, biskup-sufragan sandomier- 
ski: B o j o w n i c y k a p ł a n i z a s p r a- 
węKościoła i Ojczyzny w latach 
1861-1915. Nakład Autora. Sandomierz. T. I, 
L\l + 582, t. II, str. 656, t. III, str. 860. 
Autor z benedyktyńską pracowitością za- 
brai się do wyżyłowania urzędowych archi- 
wów rosyjskich, do przeszukania zbiorów za- 
konnych i prywatnych, do węszenia po ant y- 
kwarjatach, do pilenia uczestników tej wielkiej 
martyrologji, by napisali swoje wspomnienia, 
a nawet do zbierania ustnej tradycji od sędzi- 
wych starców. Jak starannie przygotowywał 
swój materjał, o tern może poświadczyć po- 
rownywanie wieści o ofiarnym zgonie na polu 
hwaly X. Franciszka Przybyłowicza (1831- 
1864) z tem, co mu opowiadał 84-letni starzec, 
r;y też zwiedzanie osobiste twierdz i kazamat, 
gdzie cierpieli nasi kapłani. A przedewszyst- 

iem na uznanie zasługuje to cierpliwe, usta- 
wiczne i mozolne przekopywanie się przez góry 
akt najrozmaitszych, skąd jakby z głębi sztol- 
nI i szybów udało się wydobyć świadectwa nie- 
zbIte, bo urzędowe świadectwa namiestników, 
naczelników, oberpolicmajstrów i t. p. 
Przedewszystkiem uderza tu mnogość mate- 

ału, obrazującego do tego stopnia katusze 
1 cierpienia kapłanów, iż można śmiało mówić 
. stałem prześladowaniu duchowieństwa przez 
wrogi rząd rosyjski (sporadycznie spotyka się 
też opisy ucisku ze strony Niemców w czasie 
okupacji). Wystarczy podać kilka liczb. We- 
d!ug Pamiętników arc. Wincentego Popiela 
było wówczas, kiedy on przebywał na wygna- 
niu w Nowogrodzie, w głębi Rosji ok. 500 ka- 
płanów. Sybiraków zaś, cierpiących dla spra- 
wy Kościoła i w obronie Ojczyzny, naliczył 


autor około 350; do tego dochodzą setki na- 
zwisk tych, którzy gnili po więzieniach, i tych, 
którzy płacić musieli grzywny, czy w inny 
sposób ponosili kary. W ten sposób mamy tu 
udokumentowane poświęcenie patrjotyczne ty- 
sięcy księży. A ile jeszcze nazwisk pozostaje 
w ukryciu! A ilu cierpiało w krajach zabra- 
nych, których autor prawie nie tknął! 
Co powiedzieć o wartości dzieła pod wzglę- 
dem naukowym? Nie wchodzimy tu w warto- 
ściowanie metodologiczne; ze stanowiska ści- 
słej metody można było taki czy inny wprowa- 
dzić układ. Zresztą pracowicie zestawiony 
"Spis alfabetyczny" "bojowników" ułatwia 
orjentację. Tak więc zawodowym historykom 
otworzą się tu bogate złoża materjału dotąd 
prawie zupełnie nieznanego i niewyzyskanego. 
Autor sam skromnie osądza swoją pracę, kie- 
dy pisze: "Są to tylko materjały do monogra- 
fij, do których łatwiej będzie się zabrać przy- 
szłym historykom diecezyj czy historji Kościoła 
w Polsce", (III, str. 781) - Może zbyt skrom- 
nie, bo jednak dużo się w tych trzech tomach 
zawarło indywidualności pracownika, nawet 
tyle, że trzeba go nazywać nie wydawcą, lecz 
raczej autorem. Karty, podające pewną synte- 
zę, pisane są stylem niepozbawionym uroku. 
Wśród tak olbrzymich obszarów nie brak, 
jasna rzecz, pewnych niedociągnięć, niedomó- 
wień, czy nawet omyłek i błędów. Niech mi bę- 
dzie wolno wskazać na niektóre. W bibljogra- 
fji, w "Pomocach", nie znajdujemy kapital- 
nego dwutomowego dzieła jezuity, X. A. Bou- 
dou, "Stolica św. a Rosj,a", ani kilkutomowego 
Jana Kucharzewskiego "Od białego caratu do 
czerwonego" (1923, 1925 i t. d.). Bisk. Hry- 
niewicki pisany jest (I, 351) błędnie - jak zwy- 
kle - "Hryniewiecki" (Por. "Roczniki Katolic- 
kie", t. II, str. 513: moją pisownię od samego 
bisk. H.). Przy sławniejszych kapłanach-bo-
		

/s0003_0001.djvu

			130 


NOWA KSIĄŻKA 


1935. Zeszyt m 1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄŻKA 


131 


jownikach trzeba było uwydatnić i ich zasługi 
na polu dorobku kulturalnego i literackiego, 
jak przy XX. Szpaderskim, Janie Wiśniewskim, 
Marcelim Godlewskim, Zygmuncie Goljanie, 
Chodyńskich, podobnie jak się to czyniło przy 
innych znakomitościach. 
Pomijając te drobiazgi, z uznaniem, z rado- 
ścią powitać należy tę przepotężną pracę, któ- 
ra po wieki całe stanie się niewyczerpaną ko- 
palnią wiadomości o naszych kapłanach-patrjo- 
tach; zaświadczy zarazem o niezmordowanej 
pracowitości biskupa, który mimo rozlicznych 
czynności w diecezji, acz niezawodowy histo- 
ryk, tak pożyteczny zdołał wydać zbiór mate- 
rjałów, mający i tę zaletę, że czyta go się 
miejscami jak powieść zajmującą. 
X. NIkodem Cieszyński. 


FILOZOFJA, PSYCHOLOGJA, ETYKA. 


Archiwum Komisji do Badania Historji Fi. 
lozofji w Polsce. Tom V. Polska Akademja 
Umiejętności. Kraków. Str. IV + 200. 
P. Akademja Umiejętności publikuje bardzo 
pożyteczne wydawnictwo, poświęcone bada- 
niom historji filozofji w Polsce. W Archiwum 
ukazują się zarówno krytyczne wydania ma- 
terjałów archiwalnych, jak i rozprawy histo- 
ryczne. Na wydany ostatnio tom V złożyły się 
dwie prace. Ks. dr. T a d e u s z J a c h i m o w- 
ski ogłosił: "Dokumenty do sprawy 
pozbawienia katedry filozofji 
J ó z e f a G o ł u c h o w s k i e g o w U n i- 
w e r s y t e c i e W i l e ń s k i m". Akta te, 
odnalezione przez ks. Jachimowskiego w Ar- 
chiwum Akt Dawnych w Wilnie, rzucają dużo 
światła na cały przebieg głośnej w swoim 
czasie sprawy pozbawienia w r. 1824 katedr, 
naskutek akcji wszczętej przez Nowosilco- 
wa przeciwko Uniw. Wileńskiemu, czterech 
profesorów: Bobrowskiego, Daniłowicza, Lele- 
wela i Gołuchowskiego (wykładał zaledwie 
kilka tygodni). 
P. A d a m B a r bardzo pracowicie i wy- 
czerpująco zestawił i omówił w swej pracy 
"Zwolennicy i przeciwnicy filo- 
z o f j i H e g l a w p o l s k i e m c z a s o p i- 
ś m i e n n i c t w i e (1830-1850)" wpływy 
Hegla, ujawniające się w polskiej prasie pe- 
rjodycznej w latach 1830-1850. Heglizm za- 
czął przenikać do nas względnie późno. Pierw- 
sze wybitniejsze ślady jego wpływu znajdują 
się w dwu rozprawach filozoficznych J. N. Ka- 


mińskiego, umieszczonych w H a l i c z a n
 
n i e w r. 1830. Po powstaniu listopadoweJ! 
zainteresowanie filozof ją idealistyczną stop. 
niowo wzrasta. Ukazuje się szereg rozpra, 
(Kremera, Dembowskiego, Majorkiewicza, Li. 
bełta, Trentowskiego i innych), w których bą
 
zaznajamia się społeczeństwo polskie z Heg. 
lem, bądź też próbuje się stworzyć samodziel- 
ne systematy, przeważnie łączące hegliZ1l 
z katolicyzmem i postulatami nBrodowemi 
Propaganda heglizmu, wychodząca przeważnie 
z kół radykalno-demokratycznych, wywolall 
ostry sprzeciw sfer konserwatywnych i kaW. 
lickich. Z polemiką występują m. in. Ziemięe. 
ka, Rzewuski i metrop. Hołowiński. Dość osI!I 
walka tych dwu obozów trwa mniej więcej dl 
r. 1850. Przesunięcie się zainteresowań spo- 
łeczeństwa ku innym zagadnieniom przyczy. 
niło się do ucichnięcia sporu. 
Zarówno praca ks. Jachimowskiego, jaI 
i p. Bara, są cennemi wkładami naukoweIDl 
Pierwsza z nich powinna zainteresować,oplÓll 
historyka filozofji, także badacza stosunków 
polsko-rosyjskich doby Królestwa Kongreso\llo 
go. Druga dzięki zebranemu materjałowi, II&- 
ogół trudno dostępnemu (szkoda, że autor u 
wspomina wcale, czy niema odgłosów heg
 
zmu w prasie emigracyjnej), daje moinoŚt 
znacznie lepszego, niż dotychczas, zorjentollt 
nia się w zasięgach wpływu Hegla na zierniaci 
polskich. Obie prace będą b. pomocne dla Prl!' 
szłych badaczy historji polskiej filozofji. 
Bolesław Sobocim 


MATEMATYKA, NAUKI PRZYRODNIm 


Natanson Władysław: W i d n okrąg na. 
u k i. Warszawa-Lwów, 1934. Nakłald 
Książnicy-Atlas. Str. 269. 
W planie notatki recenzyjnej należy uwzgl
 
nić dwa słuszne żądania czytelnika: okm5! 
treść i wartość książki. Z wartością spraWI 
łatwa, bo bez wahania można zapewnić, iI 
jest to piękna praca w wyjątkowo szlachetn!l 
stylu. Ale trudniej opowiedzieć treść dzieła. 
Obrazki naukowe? Szkice przyrodnie' 
Dumania uczonego? Oddzielne artykuły? p
 
trosze wszystko razem. Pierwsze studjlm 
"W Aleksandrji" przenosi nas do czasów sb. 
rożytnej wiedzy, które prof. Natanson mal
\ 
z wyrafinowaną znajomością rzeczy i zamiJr. 
waniem. "De rerum natura" wyjaśnia olbrz; 
mie bogactwo myśli Lukrecjusza i wiąie t 


'V 


ze współczesnemi prądami naukowemi. Tutaj 
właśnie może najgłębiej wypowiada się autor 
i na osnowie z I w. przed N. Chr. snuje prze- 
śliczne dumania z teraźniejszości. 
Potem następują trzy życiorysy Faraday'a, 
Maxwella i Cawendisha. Nie są one napisane 
przez historyka-biografa, lecz przez estetę-fi- 
zyka. Z życia tych genjalnych uczonych wydo- 
stał autor wyłącznie piękno charakterów i mą- 
I drość dzieł. Opuścił szarość istnienia nie dla- 
tego, żeby ją tuszować, lecz jako bezgranicznie 
obojętną. 
"Szkice z przeszłości Cambridge" są zkolei 
dziwną impresją o przeszłości uczonych, o wie- 
dzy, o królach, o Szekspirze i z osobistych 
wrażeń autora. Po przeczytaniu przestaje być 
dla nas Cambridge wiadomością geograficzną, 
a robi się łuną odległego pożaru myśli i uczuć. 
Ostatni rozdział: "Fragmenty" zawiera kilka 
okolicznościowych przemówień i krytyk, - za- 
wsze wycyzelowanych z cennego materjału. 
Zastanawiając się nad całokształtem pracy, 
dostrzega się przedewszystkiem szlachetne po- 
dejście do tematów. Książka uśmiecha się. Mó- 
wi do nas mądry i dobry mistrz. A że trzeba 
uważnie słuchać, aby go zrozumieć, że sięgnie- 
my do innych dzieł, aby ocenić dojrzałe piękno 
wniosków uczonego, że wzbudzony został pro
 
ces pracy myślowej, to wszystko należy zapi- 
sać na dobro istotnej twórczości. 
R. świętochowski. 


GEOGRAFJA, KRAJOZNAWSTWO, 
PODRó
E, PRZEWODNIKI, MAPY 
I PLANY. 
Korabiewicz Władysław: K a jak i e m d o 
m i n a r e t ó w. Główna Księgarnia W ojsko- 
wa. Warszawa, 1935. Str. 262. 
Wyrazem olbrzymiej popularności sportu 
kajakowego w Polsce stają się, mnożące się 
jak grzyby po deszczu, artykuły, reportaże 
i dłuższe opowiadania na temat włóczęg kaja- 
kowych. Kajakowcy nasi nie zamykają się 
w ramach rzek Polski, nawet tak uroczych 
szlaków, jak Czarna Hańcza - opisywana już 
wielokrotnie w naszej literaturze kajakowej - 
ale prą coraz to nowemi szlakami wodnemi. 
Wśród najśmielszych sportsmenów, którzy po- 
rywają się z kruchym kajakiem na fale mórz, 
znajduje się dr. Korabiewicz, który obecnie 
odprawia drugi etap swojej istotnie nader 
śmiałej podróży do Szanghaju. 


Książeczka "Kajakiem do minaretów" jest 
relacją z poprzedniej tury kajakowej sympa- 
tycznego sportowca i - jak sam przyznaje we 
wstępie - pisana była w dużym pośpiechu: 
czekała go już nowa wyprawa. To pisanie na 
kolanie odbiło się - jak sądzę - na całości, 
która mogłaby być mniej bezpretensjonalna 
i przygodna. Dowodem, że spokojniejszy tok 
pisania potrafi jednak wykrystalizować rzeczy 
dojrzalsze - są obecne reportaże dr. Korabie- 
wicza, zamieszczane na łamach "Gazety Pol- 
skiej". Uderzają one znacznie większą dojrza- 
łością myśli, obrazów i stylu. 
Opowiadanie "Kajakiem do minaretów" jest 
gawędą bez żadnego cienia literackości, ani 
obróbki. Autor jakby celowo unika wszelkiego 
bawienia się w artystyczny opis, w refleksję. 
Interesuje go tylko jego kajak - i nic ponad- 
to. Stąd książeczka - wydana zewnętrznie mi- 
ło (wewnątrz tekstu zdobiona jednak dziwnie 
niewdzięcznie) - - wymyka się właściwie z pod 
oceny krytycznej. Nie posiada waloru literac- 
kiego, nie umywa się do opisów Gerbaulta. Jest 
opowiadaniem "pur sang" obozowem, pełnem 
werwy i zapału. Jest dowodem narastania mło- 
dej polskiej tężyzny i ciekawości wielkiego 
szlaku - i tylko z tego punktu widzenia warto 
ją sygnalizować. Zbigniew Grabowsk.i. 


Srokowski Stanisław prof.: G e o g r a f ja 
g o s p o d a r c z a o g ó l n a. Prace Społecz- 
ne i Polityczne. Wydawnictwo Szkoły Nauk 
Politycznych w Warszawie. Warszawa, 1934. 
Str. VIII, 408 oraz 115 rys. 
W pracy tej postawił sobie autor za za- 
danie ujęcie i poruszenie długiego szeregu za- 
gadnień, będących dziedziną geografji ekono- 
micznej, z punktu widzenia antropogeografji. 
To też mt tle warunków przyrodzonych przy 
zachowaniu porządku logicznego rozwija 
autor dążenia i działalność gospodarczą czło- 
wieka. Oświetlenie tego rodzaju należy uznać 
za bardzo szczęśliwe, oddające, mojem zdaniem, 
nieocenione usługi umysłowemu rozwojowi 
studjującego, odbiega ono przytern znacznie 
od utartego u nas szablonu. Autor, opierając 
się na swej długoletniej praktyce pedagogicz- 
I nej, zupełnie słusznie i celowo podaje cyfry 
ilustracyjne, odzwierciedlające sedno obrazu 
dynamicznego. Rzeczą godną uwagi są też usi- 
łowania jego, zmierzające do oddziaływania 
na pamięć wzrokową, to też żmudną zadał so-
		

/s0004_0001.djvu

			132 


NOWA KSIĄZKA 


1936. Zeszyt m 1935. Zeszyt III. 


Ir 


NOWA KSIĄŻKA 


133 


bie przy tern pracę, zaopatrując swą "Geogra- 
fję gospodarczą ogólną" w 115 mapek. 
Pomimo 25 arkuszy druku i ta ilość okazała 
się niewystarczająca ze względu na mnogość 
poruszanych zagadnień. Słuchacz może się 
obejść dobrze bez skorowidza, spisu wykresów, 
a nawet literatury (w której np. pominięto 
podstawowe prace z dziedzinyantropogeogra- 
fji jak Brunhesa, Vidal de la Blache'a, zastę- 
pując je pracami częstokroć zbędnemi), nato- 
miast z uszczerbkiem dla jego wiedzy jest 
brak uwypuklenia roli Polski oraz rozwinięcia 
działu przemysłu i ośrodków przemysłowych, 
które łącznie z rzemiosłem i problematami gór- 
nictwa traktuje się ogólnikowo na 14 stronach 
druku, nie wytrzymując żadnego porównania 
z nadmiernem rozwinięciem chociażby działu 
komunikacji, obejmującego aż 50 stron. 
Omawiany podręcznik powstał dzięki prze- 
myślanym wykładom autora; jednak przezie- 
ra w nim niejednokrotnie brak należytej ko- 
rekty, zapewne stenogramu. Widzimy to z licz- 
nych powtarzań się w rozdziałach: "Zwierzę- 
ta" a "Hodowla bydła, polowanie i rybołówstwo 
jako formy ludzkiej gospodarki", następnie 
przy traktowaniu świata roślinnego a krain 
plantacyj: "Zagospodarowanie lasów" a "Ob- 
szary leśne i ich eksploatacja" i t. p. Powta- 
rzanie się ma czasem swoje dobre strony 
w trakcie prowadzenia wykładów, w druku 
jednak zabiera niepotrzebnie miejsce kosztem 
innych problematów. 
Zkolei rozdział dotyczący klimatu posiada 
zbyt rozwlekłą klasyfikację stref klimatycz- 
nych w przeciwstawieniu do gleb, nieko- 
niecznie szczęśliwie sklasyfikowanych; dzia- 
łalność wód niewłaściwie wtrącona do roz- 
działu traktującego o wpływie kształtów po- 
wierzchni ziemi. Występują przy tern spora- 
dycznie zbyt pośpieszne uogólniania; które go- 
dzą w jasność przedstawianych pojęć i mogą 
być błędnie interpretowane przez czytelników. 
Mianowicie: wyprowadzenie prawa na str. 31, 
iż "gęstość zaludnienia i gospodarcze moż- 
liwości rozwojowe rmmą z ilością opadów", ma 
zbyt dużo wyjątków, by mogło stać się pra- 
wem; lub na str. 141 - sprzeczność w ujęciu 
wpływu zaludnienia na rozwój górnictwa; na 
str. 144 - przy omawianiu stopni ludzkiej go- 
spodarki zanegowano fizjologiczny punkt wi- 
dzenia; lub na str. 188 - niesłuszne zdaje 
się być podciągnięcie wielkich gospodarstw, le- 
żących w klimacie subtropikalnym, pod nazwę 


plantacyj, gdyż decyduje o tern nietyle wiei. 
kość, co system uprawy i rodzaj plantowanytł 
roślin. Ze zdań str. 303 wynika, iż eksportem 
towarów płaci się ich import. Bilans handlo\!)' 
Anglji jest tego zaprzeczeniem. Autor me 
uwzględnia związku między ruchem kapitałów 
a towarów w handlu zagranicznym. Na str. 
311 - nieścisłe jest twierdzenie, iż bilw 
handlowy Polski jest naogół bierny, i t. p, 
Rys. 51 jest wykreślony wadliwie w sw. 
sunku do kolonjalnych posiadłości Hiszpa
i 
W dalszym ciągu można się nie godzić z auw. 
rem co do używania terminów ,.,tropik" lub 
"kaIrn" , stawiania w jednym rzędzie nauk- 
geografji gospodarczej z geopolityką, i t. p, 
Należy jednak przyznać, iż w całości swej 
omawiany podręcznik jest skarbnicą nagro- 
madzonego materjału i to o bardzo ciekawem 
podejściu. Przyszłe jednak wydanie powinno 
się liczyć ze znacznem rozszerzeniem działów 
skrótami dotychczas omówionych oraz z k
 
niecznością rozwinięcia zbyt pobieżnych uogól. 
nień. St. Gorzuchowski. 


J
ZYKOZNAWSTWO I FILOLOGJA. 
Język Polski, organ Towarzystwa Milow. 
ków Języka Polskiego, wydawany z zasiłkiem 
Ministerstwa W. R. i O. P. oraz Komisji JęZ)'. 
kowej Polskiej Akademji Umiejętności. Roez 
nik XIX. Kraków, 1934. Str. 192. 
"Język Polski" powstał w r. 1913, kiedy\!)'. 
dawany w Krakowie od 1901 r. przez Romani 
Zawilińskiego "Poradnik Językowy" został 
przekształcony na pismo mające na celu ni
 
tylko obronę poprawności językowej, ale tabe 
krzewienie głębszej, opartej na zdrowych na. 
ukowych podstawach wiedzy o języku wsze. 
rokich kołach inteligencji. W redakcji prOC! 
wydawcy R. Zawilińskiego znaleźli się wszy. 
scy ówcześni przedstawiciele językoznawsm 
w Uniwersytecie Jagiellońskim, prof. Jan ui, 
Kazimierz Nitsch, Jan Rozwadowski i doc. !Iii. 
kołaj Rudnicki. Dzięki temu czasopismo sta. 
nęło odrazu na wysokim poziomie, łąc!11 
zręcznie punkt widzenia naukowy z potrzeba. 
mi naj zdrowiej pojętej popularyzacji: przy. 
nosiło bowiem w formie jak najbardziej pllj' 
stępnej artykuły o rzetelnej wartości nauk
 
wej, poruszające nieraz zagadnienia całkiem 
dotąd w nauce polskiej nieomawiane; równo- 
cześnie zaś zachowało dział poprawności
, 
odpowiadający dawnemu "Poradnikowi Języ. 
kowemu". Ustalony podówczas typ czasopis!l1l 


znalazł powszechne uznanie nietylko u nas, 
a1e i wśród innych Słowian, jak świadczy 
o tern powstanie wzorowanych na niem pism 
takich, jak czeska "Nas e Rec", serbo-chorw. 
"Nas Jezik", bułg. "Rodna Ret" i ruska "Ridna 
Mowa". Nic dziwnego przeto, że typ ten mi- 
mo przerwy wojennej i mimo zmian w redak- 
cji (od r. 1919 pozostali w niej tylko prof. 
Łoś, Nitsch i Rozwadowski, a obecnie kieruje 
pismem komitet złożony z pp. Z. Klemensie- 
wicza, A. Obrębskiej-Jabłońskiej, H. Oester- 
reichera, J. Rozwadowskiego, pod naczelnym 
kierunkiem K. Nitscha) został w pełni utrzy- 
many: i dzisiaj ,,Język Polski" jest popularno- 
naukowym organem językoznawstwa polskie- 
go, roztrząsającym nietylko zagadnienia z za- 
kresu kultury i poprawności języka, ale przy- 
noszącym też w każdym zeszycie przyczynki 
i materjały naukowe, w szczególności doty- 
czące dziejów języka literackiego oraz ono- 
mastyki i toponomastyki polskiej. W ostat- 
nim roczniku, XIX z rzędu, dział kultury języ- 
kowej reprezentują artykuły takie, jak K. 
Nitscha ,,0 korektorach językowych słów kil- 
ka", a Feia "O wydawcach niepoprawnych 
i hiperpoprawnych", St. Jodłowskiego "Rytm 
mowy polskiej a interpunkcja"; dziejów ję- 
zyka i stylu literackiego dotyczą artykuły 
Gaertnera, Klicha, Nitscha, Pigonia i Wein- 
trauba, wśród których na pierwszy plan wysu- 
wają się obserwacje dotyczące języka i stylu 
Mickiewicza, zgrupowane w specjalnym nume- 
rze (nr. 5, za wrzesień-październik), ofiaro- 
wanym uczestnikom II Międzynarodowego Zja- 
zdu Slawistów w setną rocznicę ukazania się 
"Pana Tadeusza". Poprzedni numer (4, za li- 
piec-sierpień) poświęciła redakcja Międzyna- 
rodowemu Kongresowi Geograficznemu, który 
we wrześniu obradował w Warszawie, wypeł- 
niając go rozważaniami o nazwach miejsco- 
wych z niezwykle ciekawym artykułem J. Roz- 
wadowskiego o nazwie Warszawy na czele. 
Numer ten zawiera nadto wykaz artykułów 
geograficzno-językowych, mapek i objaśnień 
nazw miejscowych, zamieszczonych w roczni- 
kach l-XIX "Języka Polskiego"; widać stąd 
najlepiej, jak poważnie przedstawia się doro- 
bek czasopisma w dziale toponomastycznym. 
Treść rocznika XIX dopełniają nadto recenzje 
najnowszych publikacyj językowych, mogących 
zainteresować szersze koła czytelników, jak 
np. ocena nowych podręczników gramatycz- 
nych na pierwszą klasę gimnazjalną, kwestjo- 


narjusza do badań słownictwa ludowego i t. p., 
nadto zaś w żadnem innem czasopiśmie nie- 
spotykane "uwagi językowe o książkach" 
(głównie pióra K. Nitscha), rejestrujące do- 
datnie i ujemne (częściej niestety ujemne) 
właściwości języka i stylu rozmaitych utwo- 
rów beletrystycznych. Dział odpowiedzi redak- 
cji przynosi kilkanaście wyjaśnień dotyczących 
rozmaitego rodzaju wątpliwości gramatyczno- 
słownikowych, z jakiemi czytelnicy zwracali 
się do komitetu redakcyjnego. świadczą one, 
że redakcja nie spuszcza z oka zagadnień po- 
prawności językowej, traktując je na szerokiem 
tle historji języka i znajomości jego współ- 
czesnych tendencyj rozwojowych. 
Bogata treść XIX rocznika "Języka Polskie- 
go", przynosząca plon zaxówno dla szerokich 
kół inteligencji, jak i dla nauki o języku w ści- 
słem tego słowa znaczeniu, powinna przyczy- 
nić się wydatnie do spopularyzowania tego 
znakomitego czasopisma w całej Polsce, tern 
bardziej, że niezwykle niska cena przedpłaty 
(5 zł. rocznie) czyni je dostępnem dla wszyst- 
kich prawdziwych miłośników języka ojczy- 
stego. Tadeusz Lehr-Spławiński. 


Małecki M. i Nitsch K.: A t l a s j ę z y k 0- 
wy polskiego Podkarpacia. Część 
I: Mapy. - Część II: Wstęp, objaśnienia, wy- 
kazy wyrazów. Kraków, 1934. Polska Aka- 
demja Umiejętności. Str. 112. 
Dzięki wysiłkom prof. Nitscha dialektologja 
jest bodajże najlepiej rozwiniętym działem 
językoznawstwa polskiego. Nie znaczy to jed- 
nak, aby już wszystko na tern polu zostało 
zrobione. Potrzeba nam jeszcze szeregu opra- 
cowań poszczególnych gwar i narzeczy, mono- 
grafij licznych cech gwarowych, szczegółowych 
badań nad słownictwem ludowem, wyjaśnienia 
wielu wątpliwości i pozornych niejasności, nie 
mówiąc już o prześledzeniu dialektycznych 
właściwości w perspektywie historycznej, 
z czem się znowu łączy nierozstrzygnięte po 
dziś dzień zagadnienie tej wagi, co sprawa ge- 
nezy naszego języka literackiego. Oczywista 
jeden człowiek, choćby to był uczony tak pra- 
cowity, zamiłowany i bystry, jak prof. Nitsch, 
nie mógł wykonać tego ogromnego zadania. 
Niemniej rzucił trwałe podwaliny pod bada- 
nia dialektologiczne w Polsce, wskazał cele, ku 
którym iść należy, stworzył szkołę, która wraz 
z nim żywo pracuje nad rozwojem polskiej 
dialektologji. 


J
		

/s0005_0001.djvu

			134 


NOWA KSIĄŻKA 


1935. Zeszyt m 


Dawszy po długich latach badań syntetyczny 
obraz dzisiejszego stanu polskich cech dialek- 
tycznych w pracy "Dialekty języka polskiego" 
(1915; II wyd. 1923), zwrócił Nitsch baczniej- 
szą uwagę na słownictwo ludowe w całej jego 
różnorodności. Pierwszym owocem badań słow- 
nikowych Nitscha była rozprawa "Z geografji 
wyrazów polskich" (1918), która - wspomnę 
nawiasem - tyle zachwytu wzbudziła w Że- 
romskim ("Snobizm i postęp"). Niedługo póź- 
niej przystąpił zasłużony dialektolog do prac 
przygotowawczych nad atlasem językowym 
Polski na wzór zwłaszcza epokowego dzieła 
Gillierona i Edmonta "Atlas linguistique de la 
France". Przedsięwzięcie z różnych przyczyn 
nie było łatwe do wykonania. Trudności 
wszakże udało się prof. Nitschowi pokonać, 
przygotował współpracowników, zdobył środki 
materjalne i oto, jako generalna próba przed 
rozpoczęciem redagowania językowego atlasu 
całej Polski, pojawił się "Atlas językowy pol- 
skiego Podkarpacia", opracowany wspólnie 
z doc. Małeckim. 
Cóż to jest właściwie atlas językowy? Jest 
to zbiór map, obrazujących rozmieszczenie na 
mniejszym lub większym obszarze pewnych 
cech językowych. Taki zbiór map z oznaczo- 
nemi na nich właściwościami gramatycznemi 
i słownikowemi dialektów polskiego Podkar- 
pacia przedstawia atlas Małeckiego i Nitscha. 
Przeglądanie tego atlasu będzie pouczającą 
lekturą dla każdego miłośnika języka polskie- 
go, nietylko dla językoznawców. Znajdzie on 
tu wiele ciekawych pouczeń. Bierzemy do ręki 
np. mapę nr. 142, podającą rozprzestrzenienie 
wyrazu d y s z e l: I dowiadujemy się z niej, 
że przedmiot, oznaczany w większości gwar 
niemieckim z poehodzenia wyrazem d y s z e l, 
nosi do dziś dnia w niektórych okolicach rdzen- 
ne, czysto polskie nazwy: o j e (na 
ląsku Cie- 
szyńskim), ciągło lub ciężadło. Z innej 
mapy, nr. 233, wyczytujemy, że literacki wy- 
raz ź r e n i c a posiada na zbadanym obszarze 
różne odpowiedniki: b a b k a, l a l k a, p a- 
n i e n k a, obok czego oczywista występuje 
także źrenica. Na jeszcze innych mapach znaj- 
dujemy informacje o jeszcze innych wyrazach 
gwarowych oraz o przeróżnych cechach gra- 
matycznych podkarpackich dialektów. Map te- 
go rodzaju mamy 500. Można więc sobie wy
 
obrazić, jakie bogactwo językowego materjału 
kryje w sobie to wydawnictwo i ile rzetelnego 
trudu włożył w nie Małecki, który ten mate- 


rjał zebrał na podstawie kwestjonarjusza, ulo- 
żonego przez niego i Nitscha. 
Zasługująca na najszczersze pochwały pn. 
ca eksploratorska Małeckiego polegała na zba. 
daniu mowy ludowej w 39 mniej więcej równo- 
miernie rozrzuconych punktach szeroko poję- 
tego Podkarpacia, t. zn. całej górskiej i pod- 
górskiej części Polski południowej. Pomyśleć, 
że trzeba było 39 razy zadawać te same pyta. 
nia informatorom, by od nich wydobyć właści. 
wości gramatyczne i słownikowe gwary, któl'l 
reprezentowali. Praca olbrzymia, równając! 
się bezmała 39 
onograficznym opracowaniom 
narzeczy pewnych ściśle określonych okolk 
Dokonał tego poza kilku punktami zbadanem! 
razem z prof. Nitschem sam Małecki w kró
 
kim stosunkowo okresie czasu (od r. 1930). 
Trzeba doprawdy podziwiać jego energję, za. 
pał i badawcze wyrobienie. Dokładną histo1'Jł 
powstania Atlasu przedstawia dołączona do 
niego książeczka, zawierająca ponadto obja. 
śnienia do map i wykazy wyrazów. Zdają lu 
również autorzy sprawę z metody przeprowa. 
dzonych badań, zwracają otwarcie uwagę ni 
niedomagania, jakich uniknąć nie można było, 
Nie są one oczywista tak wielkie, aby umniej. 
szały wartość dzieła. Ręczą za to nazwisk! 
obu uczonych. 
Doświadczenia poczynione przy zbieraniu 
materjałów i układaniu "Atlasu językowegu 
polskiego Podkarpacia" przydadzą się w pracy 
nad atlasem językowym całej Polski, którego 
brak daje się odczuwać na każdym kroku 
w czasie badań w zakresie tak współczesnej,jai 
i dawnej polszczyzny. Ale nietylko o doraźne 
cele naukowe tu chodzi. Chodzi również o zgro. 
madzenie i ułożenie na mapach bogatego 
i urozmaiconego zasobu ludowego słownictwa, 
o utrwalenie na nich zasięgu dzisiejszych wła. 
ściwości dialektycznych języka polskiego, CQ 
tern konieczniejsze, że giną one i ginąć będą 
coraz bardziej pod wpływem języka literackie. 
go. Przepaść w ten sposób mogą skarby, któ- 
rych się już potem nie odzyszcze. Stąd teź kai. 
da mapa przyszłego atlasu będzie miała war. 
tość dokumentu historycznego, do którego za. 
wsze będą zaglądać badacze języka polskiego, 
Pojawienie się atlasu językowego całej Polski 
będzie uroczystem świętem polskiej nauki. Są. 
dząc po rozmachu, z jakim wykonano "Atlas 
językowy polskiego Podkarpacia", nie powin. 
niśmy zbyt długo czekać na zrealizowanie tego 
wielkiego planu prof. Nitscha. 


1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄŻKA 


135 


Wydanie "Atlasu językowego polskiego Pod- 
karpacia" umożliwił Fundusz Kultury Narodo- 
wej, który w zrozumieniu ważności sprawy 
wspiera środkami materjalnemi pracę nad 
atlasem językowym Polski. Należą mu się za 
to wyrazy gorącego uznania i wdzięczności. 
Witold Taszycki. 


HISTORJA I TEORJA LITERATURY. 
Dzieduszko Karol: O b r a z wal k o n i e- 
podległość w twórczości Stefana 
tero m s k i e g o. Nakł. "życia Szkolnego" 
Włocławek. Str. 78. 
Mistrz analizy psychologicznej, piewca nędzy 
człowieka, tarzającego się w cierpieniu i po- 
niżeniu, a równocześnie po bohatersku walczą- 
cego z przeciwnościami, niezrównany swą głę- 
bią epik odwiecznej walki "dobra ze złem", 
Ormuzda z Arymanem - ustosunkowuje się 
żeromski do martyrologji własnego narodu - 
nie jako do źródła konfliktów tragicznych 
w postaciach i faktach ściśle historycznych, 
1ecz jako do skarbnicy typów i problematów, 
dustrujących gehennę człowieka, cierpiącego 
na sposób ogólno-ludzki. 
Stąd niema w całości puścizny St. Żerom- 
skiego "obrazu walk o niepodległość" o ce- 
chach ciągłości ideologicznej, odpowiadającej 
sciśle ewolucji politycznej narodu. Historyzm 
fabuły powieściowej czy dramatycznej autora 
,Popiołów" i "Turonia" schodzi na plan drugi. 
Ya plan pierwszy wysuwa się tragizm walki, 
problemat upadku i wznoszenia się, wolności 
I niewoli. W tym stosunku do historji tkwi 
cały żeromski. Problematami Polski minionej 
chce oświetlić on i wyjaśnić najbardziej bole- 
sne problematy Polski mu współczesnej. 
Konstrukcja książki jest zwarta i przejrzy- 
sta, choe tu i ówdzie uderza szkicowość jej, 
II' stosunku do głębokości problematu za szero- 
ka. Po "Uwagach wstępnych", w których au- 
lor daje pogląd na rolę twórczości Żeromskie- 
go wobec idei niepodległościowej, a następnie 
umawia "źródła pesymizmu" i "historyczność 
utworów" - puścizna literacka poety ujęta 
jest w 4 rozdziały, odpowiadające 4 epokom 
dziejów: dobie napoleońskiej (O żołnierzu tu- 
łaczu, Popioły, Sułkowski), dobie listopadowej 
(Wszystko i nic; pewne reminiscencje w Sy- 
zyfowych pracach i Przedwiośniu), okresowi 
rzezi galicyjskiej (Turoń) i powstania stycz- 
niowego (Wierna rzeka, Echa leśne, Rozdzió- 


bią nas kruki... wrony..., Róża). Zamyka stu- 
djum synteza problematu walk o niepodległość 
w twórczości żeromskiego, która omawia sto- 
sunek poety do społecznego oblicza tych wy- 
darzeń. Praca K. Dzieduszki jest przyczyn- 
kiem istotnie cennym i zasługującym na uwa- 
gę. Marian Tyrowicz. 


Hoesick Ferdynand: J u l j a n K l a c z k o, 
ż y c i e i p r a c e. Warszawa. Trzaska, Evert 
i Michalski. Kraków. Druk W. L. Anczyca. 
8 0 , str. VI i 473. 
Ferdynand Hoesick położył ogromne zasługi 
na polu zaznajomienia polskiego społeczeństwa 
z postacią Juljana Klaczki. Zaraz po śmierci 
Klaczki wydał obszerny zarys jego życia 
i prac, a potem uzupełniał go, ogłaszając prze- 
druki mniej znanych lub wcale nieznanych 
pism Klaczki oraz poświęcając jego biografji 
kilka specjalnych studjów, rozrzuconych dotąd 
po czasopismach. Wszystkie te swoje prace ze- 
brał teraz w jednym tomie, liczącym blisko 
500 stron, i wydał jako tom IX swoich "Pism 
zbiorowych". Połączył je zaś z monografją, 
poświęconą jednemu z dramatów Słowackiego 
(Beatrix Cenci) , napisaną przez siebie przed 
czterdziestu laty, lecz teraz znacznie przero- 
bioną i rozszerzoną. Motywem jej przedruko- 
wania w tomie poświęconym Klaczce była ta 
okoliczność, iż Hoesick naśladował w niej 
umyślnie "Wieczory florenckie" Klaczki. 
Tom Hoesicka jest prawdziwą kopalnią 
szczegółów biograficznych i bibljograficznych, 
dotyczących Klaczki, zebranych przez autora 
z niesłychaną skrzętnością w ciągu lat kilku- 
dziesięciu. Jego wywiad u Klaczki odbyty w r. 
1897 ocalił przed zapomnieniem mnóstwo do- 
niosłych wiadomości nietylko o Klaczce, ale 
także o Słowackim i Mickiewiczu. Opis schył- 
ku życia i śmierci Juljana Klaczki podany 
w niniejszym tomie przechował dla potomno- 
ści sporo wiadomości, rzucających światło na 
jego psychologję i na jego żarliwy katolicyzm, 
Również udało się Hoesickowi zdobyć i zano- 
tować, póki jeszcze był czas, szereg wiadomo- 
ści o istotnem pochodzeniu Klaczki, o młodości 
tegoż przebytej w Wilnie wśród otoczenia ży- 
dowskiego, dalej o początkach działalności pu- 
blicystycznej w czasopismach poznańskich oraz 
o najdawniejszych jego artykułach francu- 
skich. Wiele odkryć Hoesicka było rewelacjami 
nawet dla ludzi tak bliskich Klaczce, jak Sta- 
nisław Tarnowski. Dobrze się stało, że Hoesick, 


\
		

/s0006_0001.djvu

			136 


NOWA KSIĄŻKA 


- 


1935. Zeszyt m. 1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄŻKA 


137 


przedrukowując swoje studja o Klaczce w jed- 
nym tomie, uprzystępnił je dla historyków li- 
teratury i polityki polskiej. 
Historycy literatury a także historycy pol- 
skiej myśli politycznej mogą teraz na podsta- 
wie dzieł Hoesicka i Tarnowskiego zająć się 
bliższem zbadaniem tej wielkiej a tak niesły- 
chanie oryginalnej postaci, jaką jest w na- 
szem piśmiennictwie Juljan Klaczko. Jego po- 
glądy estetyczno-literackie, jego świetne dwa 
dzieła z zakresu historji sztuki, jego płomien- 
ne artykuły polityczne i bardzo głębokie studja 
nad współczesną mu dyplomacją europejską, 
a także właściwy mu styl i język, który wielu 
potem naśladowało, ale który tylko u niego 
jest czemś swoistem i z głębi duszy plyną- 
cem - oto są tematy, które najbliższa przy- 
szłość zapewne podejmie. Może warto zanoto- 
wać niepodany u Hoesicka szczegół, że przy- 
szły historyk umysłowości XIX w. zajmujący 
się Klaczką będzie miał ogromną pomoc w kore- 
spondencji Klaczki z księdzem Janem Koźmia- 
nem, gdyż listy Klaczki do ks. Koźmiana prze- 
chowały się podobno do dziś dnia u rodziny 
adresata; tak samo będą mu pomocą notaty 
i materjały Klaczki, które przechowuje z jego 
zapisu do dziś dnia z wielkim pietyzmem 
rodzina najbliższego mu przyjaciela, Stanisła- 
wa Tarnowskiego. Materjały te uzupełnią zna- 
komicie pracę Ferdynanda Hoesicka. 
Hoesickowi do tych źródeł niestety - jak 
widać z powyższej książki - dotrzeć się nie 
udało; pozatern wyczerpał wszystko, co można 
było w danych warunkach zebrać o Klaczce. 
Z opracowań, jakich nie znał, mogę wskazać 
tylko na rozprawę Pinchasa Kona p. t. "Prze- 
kłady Mickiewicza w literaturze hebrajskiej 
i żydowskiej" (odbitka ze ,,
ródeł Mocy", Wil- 
no 1927). Tu pod numerem 1 i 6 mówi Kon ob- 
szerniej o poezjach hebrajskich Klaczki, zarów- 
no oryginalnych, jak tłumaczonych, a także 
podaje kilka szczegółów biograficznych niezna- 
nych Hoesickowi. 


Stanisław J:streicher. 


Morzkowska-Tyszkowa Wanda: Ż m i c h o w- 
s k a wo b e c r o m a n t y z m u f r a n- 
c u s k i e g o. (Badania Literackie, tom V). 
Lwów, 1934. Ossolineum. Str. 40. 
Studjum to, niewielkie rozmiarami, ale pod 
względem zwięzłości wyrazu i ścisłości meto- 
dy historyczno-literackiej bardzo cenne, jest, 


obok monografji Maurycego Manna o ,

 Obecnie poeta Antoni Waśkowski, brat p. Krei- 
gance", jednem z bardzo niewielu s p e c j al. nerowej, czerpiąc również poczęści ze wspom- 
n y c h badań nad twórczością autorki, iii nień rodzinnych a poczęści z własnych, wydał 
dawniej popularnej, a dzisiaj niemal że zapo. obszerniejszą nieco książeczkę, poświęconą St. 
mnianej - (pomimo nowego światła, jakie Wyspiańskiemu. 
na jej postać rzucił niedawno Boy w wydaniu Przynosi ona wiązkę szczegółów, które mogą 
"Poganki", "Białej Róży", utworu "Czy to po. być pożyteczne dla biografów poety. A więc 
wieść?" oraz wydobytych z ukrycia listów), np. charakterystykę patrjotycznego nastroju, 
O tern, że zarówno ideologja, jak twórczo
 jaki panował w domu dziadka poety, Mateusza 
poetycka i powieściowa żmichowskiej uleg
 Rogowskiego; wiadomość o literackich i mu- 
wpływowi romantyzmu francuskiego, wiedził. zycznych zamiłowaniach panien Rogowskich, 
no (a przynajmniej domyślano się) już dal!. r których jedna (Marja) została zczasem pa- 
niej; dosyć powiedzieć, że Szuj ski we wspo. nił Wyspiańską; 'wreszcie wyjaśnienia o na- 
mnieniu pośmiertnem (w "Przeglądzie Pol. logu Franciszka Wyspiańskiego, ojca poety. 
skirn") nazwał ją polską George Sand. lJo. R6wnież i z lat późniejszych (kiedy autor już 
piero jednak p. Tyszkowa wykazała i uzasad- dorastał i mógł patrzeć na Wyspiańskiego 
niła ten wpływ szczegółowo i niezbicie, U"Y' oczami chłopca i młodzieńca) podaje on kilka 
datniając jednak wszędzie własne oblicze dl- szczegółów przez siebie zaobserwowanych: 
chowe żmichowskiej, która nie szła na ślepi o wybuchowym, kapryśnym i nieopanowanym 
ani za Saint-Simonem i jego uczniami, ani II charakterze poety zwłaszcza w stosunku do 
panią de Stael, ani za panią Sand i t. p., tylko jego opiekunki, pani Stankiewiczowej ; o jego 
we wszystko, co czerpała z romantyzmu fran- kochliwości i przelotnych jego afektach (miał 
cuskiego, wkładała i swoją myśl niespokoinł, się kochać w siostrze autora); o jego stosunku 
i swoje serce pełne entuzjazmu, i wogó!e I do W. Feldmana i t. p. 
swoją tak bardzo swoistą duchowość. Nie za. Pośpieszam zaznaczyć, iż mimo podania kil- 
pomniała także autorka w swem studjDII 1 ku faktów świadczących o trudnym do współ- 
o wpływie francuskiej techniki powieściowIJ tycia charakterze wielkiego poety, cała bro- 
na twórczość żmichowskiej, i tutaj wsząiie I nurka utrzymana jest w tonie pietyzmu, a na- 
mówiąc o jej oryginalności. I wet adoracji, i w niczem przeciw kultowi Wy- 
Czy w twórczości żmichowskiej nie odegrał spiańskiego nie wykracza. Duża różnica wie- 
pewnej roli także romantyzm niemiedi ku, istniejąca między obu ciotecznymi braćmi, 
(z którym się zapoznała, bawiąc, jeszcze przed sprawiła, że o poufniejszym stosunku między 
wyjazdem do Paryża, w Poznańskiem), tJ, I nimi nie mogło być mowy; to też autor nie po- 
kto wie, może się zczasem okaże: przede daje żadnych ważniejszych zwierzeń poety, ani 
motto "Wolnych chwil Gabrjeli" jest wzięte obserwacyj. Do książeczki swojej dodał autor 
z Bettiny von Arnim. reprodukcję małego rysuneczku Stan. Wy- 
W dodanej do studjum bibljografji, wsrOO spiańskiego, jako rzekomo autoportretu z 18 
"dzieł pomocniczych polskich", brak, Opl'Óc! roku życia. Ale rysunek ten nosi datę roku 
niektórych drobiazgów, obszernej rozprawy 1890 (kiedy Wyspiański miał już lat 21) i nie 
Aleksandra świętochowskiego. bardzo przypomina ówczesny wygląd Wyspiań- 
Ign. Chrzanowski lkiego. Czy to więc nie pomyłka? 
Stanisław Estreicher. 


Waśkowski Antoni: Z m o i c h w s pom. 
nień o Stanisławie Wyspiańskim. 
Miejsce Piastowe, 1934. Nakładem Tow. Ś'! 
Michała Archanioła. 8 0 , str. 69. 
Przed dwoma laty ogłosiła p. Marja Waśkow. 
ska-Kreinerowa małą książeczkę (12 stron) 
p. t.: "Na marginesie życiorysu Stan. Wy. 
spiańskiego" (Kraków, skład u Krzyżanow. 
skiego, 1933) - w której sprostowała kUb 
drobnych szczególików, dotyczących St. Wy. 
spiańskiego, będącego jej bratem ciotecznym, 


tyczyński Henryk: M i c k i e w i c z w O d e- 
sie. Uwagi w związku z dyskusją zapocząt- 
kowaną przez D. Fiłosofowa. Lublin 1934. 
str. 16. 
Jaką to dyskusję rozpoczął D. Fiłosofow? 
Oto dwukrotnie sprawił cięgi prof. Kleinerowi 
la ostatnie karty pierwszego tomu jego mono- 
grafji o Mickiewiczu. Sprawił za to, że ten 
nie oświetlił należycie towarzystwa, w jakiem 
obracał się Mickiewicz w Odesie (towarzystwo 


szpiegów i targowiczan), i że, ubronzowiając 
dawnym zwyczajem poetę, zacierając fakty, 
nie uwydatnił tej sprawy, że Mickiewicz 
w owym czasie był politycznie niewinny jak 
baranek. Zresztą p. Fiłosofow dowiódł, że prof. 
Kleiner niezupełnie orjentuje się w stosun- 
kach i literaturze rosyjskiej i nie zna badań 
uczonych rosyjskich. I o to rozwinęła się 
namiętna dyskusja, niezawsze utrzymana 
w karbach przyzwoitości. Pośpieszono w su- 
kurs prof. Kleinerowi, inni poparli autora ar- 
tykułów w rosyjskiej "Molwie" i w "Przeglą- 
dzie Społecznym". Sprawa stała się głośna, 
a gdy tak rozprawia się o szczególe, nikt do- 
tychczas, o ile wiem, nie wypowiedział swego 
zdania o wartości monografji wogóle. 
Oto do takiej dyskusji zapragnął dorzucić 
swe uwagi prof. H. Życzyński. 
Nie zdaje mi się, by "Uwagi" jego kwe- 
stję ostatecznie rozstrzygnęły. Używa on przy- 
krego tonu w polemice. Zupełnie słusznie za- 
znacza, iż "łatwiej było sądzić i potępiać, niż 
rozumieć." Lecz o tej słusznej zasadzie zapo- 
mina, gdy np. woła: "Nie ulega wątpliwości, 
że poza artykułem Wiadomości Lite- 
r a c k i c h kryje się uśmiech złośliwej sa- 
tysfakcji...: patrzcie, z jaką hołotą przysta- 
wał kanonizowany na narodowego świętego 
Mickiewicz, a jak to wstydliwie ukrywa przed 
światem oficjalna nauka polska" (5). Mojem 
zdaniem zaś, nie ulega wątpliwości, że jest to 
brzydka insynuacja, nie poważny argument 
naukowy. A nam przecież wszystkim pOWIn- 
no chodzić tylko o prawdę, czyż nie tak? 
A nie mają również dowodowej wartości 
różne karkołomne nieraz hipotezy autora. 
Czemu przestawał Mickiewicz z Rzewuskim? 
Poeta "m ó g ł dowiedzieć się od niego wielu 
rzeczy ważnych. Również m o g ł o mu chodzić 
o poznanie stosunku do Królestwa Kongreso- 
wego" (4) i podobnie dalej. To jeszcze nic. 
Ale zdumiewające jest określenie stosunku 
poety do Karoliny Sobańskiej. "Mickiewicz 
sam był ofiarą dumy wielkopańskiej (aż tak!), 
więc może widział w tern dziwną logikę wy- 
padków, że może traktować, jak Achilles Bry- 
zejdę, osobę o wiele świetniejszą rodem od tej, 
której nie mógł być mężem" (10). Niedość 
tego. "Gdy Wallenrodowi każe upijać się 
w ucieczce przed rozpaczą, czy nie było to 
aluzją do własnych upojeń erotycznych poety, 
ubraną w formę przenośni, zapożyczonej od 
Byrona" (11). Nie wiem, co tu ma być prze-
		

/s0007_0001.djvu

			138 


NOWA KSIĄżKA 


1935. Zeszyt m 1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄŻKA 


139 


nośnią, i co jest zapożyczone od Byrona. Lecz 
wyobraźni autorowi pozazdrościć. 
No, a wreszcie stosunek z Wittem. "M o ż e 
M. szukał na dnie duszy jego jakichś słabych 
iskier polskości, jako że był synem polskiego 
generała? M o ż e z myślą o nim pisał po- 
wieść Wajdeloty?" (15) Wobec takich rewe- 
lacyj czytelnik bezradnie rozkłada ręce. Zda- 
niem autora, Mickiewicz wogóle nie potrzebo- 
wał ukrywać swoich uczuć polskich, gdyż "ów- 
czesny rząd rosyjski nie dążył do wynarada- 
wiania Polaków, a ścigał jedynie knowania 
przeciw pańatwu i absolutnej formie rzą- 
du" (5). Hm, inaczej to rozumieli filomaci. 
Lecz jeżeli tak było, to czyż istotnie Mickie- 
wicz nie był barankiem? Ba, to jedno było 
złe, że "M. mieszał patrjotyzm z liberaliz- 
mem" (5). Tum cię czekał. "Możemy to dziś 
lepiej zrozumieć, gdy na każdym kroku spo- 
tykamy odwrót od modnej niedawno jeszcze 
wiary w postęp i demokrację" (11). Ach, prof. 
życzyński jest.... modernistą. Lecz jakiż to ma 
związek z całą tą dyskusją? 
To wszystko znacznie obniża wartość 
" Uwag". A trzeba przyznać słuszność, że 
p. Fiłosofow oparł się na materjale, który już 
podał w Ż y w o c i e syn poety. Ciekawy jest 
fakt swoistej opieki władz w Odesie nad filo- 
matami. Przypomniał autor również, że życie 
poety w Odesie było już w literaturze ocenia- 
ne. I słuszne jest wreszcie, że Fiłosofow zbyt 
wątłe miał podstawy do swego wniosku... 
A. Drogoszewski. 


HISTORJA I NAUKI POMOCNICZE. 
Dąbrowski Jan, prof. un.: W i e l k a w o j- 
n a 1914-1918. Zeszyty l-III. 1935. Trzaska, 
Evert i Michalski. 
Największa z wojen, jakie dotąd ludzkość 
przeżyła, posiada już literaturę olbrzymią, nie 
do ogarnięcia prawie przez jednego człowieka; 
źródła do niej, ogłoszone drukiem i nieskoń- 
czenie liczniejsze, niedrukowane, a tworzące 
całe wielkie archiwa, zbadane być mogą tylko 
zorganizowanym wysiłkiem mnóstwa ludzi. 
Badacz, podejmujący studjum tej wojny, z za- 
miarem syntetycznego ujęcia jej dziejów, zgó- 
ry wyrzec się musi zwykłych sposobów pracy 
naukowej w dziedzinie historji: nie przeczyta 
wszystkiego, co ogłoszono o tym przedmiocie, 
bo na to życia zaledwoby starczyło, nie zbada 
wszystkich archiwaljów, bo na to trzebaby żyć 
tak długo, jak Matuzalem, i nic innego nie czy- 


nić. Z powodzi publikacyj musi intuicją badaw. 
czą wyróżnić, co najistotniejsze; z miljonówtek. 
stów źródłowych musi również wybrac te, któ- 
rych bezpośrednia znajomość i szczegółowy 
rozbiór będą dlań niezbędną podstawą nauko- 
wej konstrukcji. By podjąć taką pracę, trzeł. 
odwagi. By się powiodła, trzeba czegoś wię- 
cej: znakomitego opanowania metody hisw. 
rycznej, zdolności błyskawiczneg'o orjentowa. 
nia się w zjawiskach historji współczesne
 
a przedewszystkiem wielkiej intuicji i talentu. 
Dzieł syntetycznych o wojnie światowej wi
t 
wydała już literatura powszechna; wiele z me! 
zachowa wartość na zawsze, jako przekazoc1Ja. 
rakterze napoły pamiętnikarskim, ze wzgl
 
du na rolę dziejową i informacje autora. Ni
 
wiele utrzyma się, jako opracowanie nawo- 
we przedmiotu: chlubnym przykładem moi! 
być praca Renouvina, "La crise europeenne 
et la grande gu,erre" (Paryż 1934). Nie dzir 
przeto, że nasza literatura historyczna wyda
 
w tej dziedzinie, poza cennemi nieraz opracOIll- 
niami specjalnemi, (zwłaszcza epizodów wl&- 
ściwej historji wojennej), poza znakomite. 
mi, ale luźnemi "Uwagami" Askenazego o po- 
lityce trzech mocarstw rozbiorowych i szkico- 
wem, acz bardzo poważnem, przedstawienier 
dziejów Polski i sprawy polskiej (zwłasZC!.l 
w pracach Kutrzeby i Handelsmana), tylkoL. 
liczne zarysy o charakterze kompilacyjnym. 
oparte na przypadkowo raczej dobran}'\:h, nil. 
licznych stosunkowo publikacjach. 
Faktem przeto niesłychanie doniosłym jes. 
pojawienie się zakrojonej na dużą skalę billi- 
rji wielkiej wojny, opracowanej przez uczo- 
nego polskiego samodzielnie, niepojętej jałI 
streszczenie jednej czy kilku prac obcych,lI! 
torującej sobie śmiało własną drogę pm! 
gąszcze faktów i setki tomów zadrukowany!!. 
Zasługę inicjatywy ma księgarnia Trzat 
Everta i Michalskiego, przez tyle już pnei 
sięwzięć wydawniczych zasłużona wobec naul. 
i kultury polskiej. Zadania podjął się prd 
Jan Dąbrowski. Wybitny medjewista, pozo' 
daleki badaniami czasom najnowszym, zaWll< 
interesował się żywo historją współczeslllo 
przeżywał tę historję świadomie i czynnie, P- 
ko publicysta i działacz polityczny. Co wip;, 
nie będąc wojskowym, wykazywał nie od dIJ. 
siaj niepospolite zrozumienie rzeczywislolJ 
wojennej i sztuki wojennej wszystkich cwór 
Nie uląkł się trudności, doprawdy mierząc siJr 
na zamiary. Trzy pierwsze zeszyty, leiłtt 


pned nami, świadczą, że dokonany wielki wy- 
!Ilek dał wyniki świetne. 
Marny nietylko kawał historji wojny świa- 
towej, opracowanej po polsku, na mocnej pod- 
stawie źródłowej, z doskonałem opanowaniem 
I zrozumieniem faktów, z bystrą orjentacją 
,sprawach zawiłych i spornych. Mamy coś 
lIęcej: kawał p o l s k i e j historji wojny świa- 
towej, polskiej nietylko przez to, że sprawy 
laSze i poczynania uwzględnia i uwydatnia; 
polskiej zwłaszcza dlatego, że jest pisana ze 
stanowiska narodu, którego w chwili wybuchu 
wojny nikt nie uznał za sojusznika, do które- 
go nikt wtedy nie wyciągnął ręki, o który mało 
kto troszczył się nawet jako o narzędzie 
\I grze politycznej czy wojskowej. Rzecz jest 
Mcechowana śmiałością i samodzielnością są- 
dów, czasem może zaprawionych cierpką go- 
ryczą rzeczy przeżytych i ostrym realizmem 
\I stosunku do polityki wszystkich stron woju- 
JłCYch. Autor nie idzie po linji omijania 
ljlraw drażliwych, nie poddaje się utartym po- 
glądom. Tezy jego, sformułowane dobitnie, mo- 
A wywołac dyskusje; tern lepiej, jeśli prze- 
budzą z uśpienia studja historyczne polskie 
nad genezą i polityką wielkiej wojny. 
f O genezie jej i wybuchu mówi cały zeszyt 
perwszy i część drugiego; w drugim znajdu- 

my obraz sił walczących, charakterystyki 
,odzów, przedstawienie planów wojennych, 
weje pierwszej wielkiej rozgrywki na za- 
ebodzie, bitwę nad Marną; w trzecim znajdu- 
jeIIIY już pierwsze walki na wschodzie: Kraś- 
mk, ZamoŚĆ, Lwów i Tannenberg, "wyścig do 
morza", rzut oka na fronty drugorzędne, na 
początki wojny morskiej i kolonjalnej, o któ- 
rych tak mało wie się w Polsce. Niema mowy 
o wyczerpującem przedstawieniu wszystkich 
'!J!h spraw: zamiast jednego wielkiego tomu, 
tnebaby kilku. Ale czytelnik dowie się, czy- 

c rzecz Dąbrowskiego, nietylko, że był plan 
Schlieffena, ale na czem polegał, jak został 
lIliekształcony, dlaczego się załamał; nietylko, 
!! Joffre zwyciężył, ale na czem polegał ma- 
newr zwycięski i wyższość kierownictwa fran- 
kiego nad niemieckiem; nietylko, że Rosja- 
me zostali pogromieni w Prusach Wschodnich, 
aJe także dlaczego nie wyzyskali swej prze- 
wagi w całej pełni, dlaczego dali się pobić, na 
aem polegał zwycięski manewr niemiecki i że 
ni! wyskoczył (Jak Pallas z czoła Jowisza) 
I owego wagonu, którym jechali do Prus Hin- 

bvrg z Ludendorfem; znajdzie się tam nie- 


tylko wiadomość o niepowodzeniach austrjac- 
kich, ale i bystra, przenikliwa krytyka niefor- 
tunnego przeprowadzenia koncentracji przez 
Conrada, jednego z najlekkomyślniejszych 
aktorów w tym krwawym teatrze. Słowem, nie 
mamy tu prostej enumeracji wydarzeń, na 
jakiej zazwyczaj dzieła ogólno-historyczne, 
traktujące o wojnach, poprzestają, gdy idzie 
o rzecz naj istotniejszą na wojnie, to jest o dzia- 
łania wojenne: mamy wykład ich zwięzły, 
przejrzysty, jasny, dociekający przyczyn z pa- 
sją, by dojść i pokazać, jak to właściwie było. 
Proste, przejrzyste szkice sytuacyjne przy- 
czyniają się do zrozumienia wykładu, który 
każdy wojskowy przeczyta z zadowoleniem 
a często i z korzyścią, każdy niewojskowy 
z ciekawością przykuwającą. 
Strona ilustracyjna stanęła tu odrazu na 
poziomie bardzo wysokim, przez znakomity 
dobór materjału uzupełniając tekst, podkre- 
ślając dramatyczność wykładu; jest w tych 
ilustracjach historja chwytana in flagranti, 
żywa. 
świetny początek pozwala rokować jak naj- 
lepiej o całości dzieła i każe wyczekiwać nie- 
cierpliwie na ciąg dalszy. M. Kukieł. 


Grodecki Roman, Lepszy Kazimierz, Feld- 
man Józef. Kra k ó w i Z i e m i aKr a- 
k o w ska. Lwów, 1934. Państwowe Wydaw- 
nictwo Książek Szkolnych. Str. 288. 
Dawno należała się taka książka naszej pia- 
stowskiej i jagiellońskiej stolicy. Napisano 
wprawdzie o Krakowie setki przyczynków; 
przedstawił jego "Dzieje" zasłużony miłoś- 
nik i znawca pamiątek krakowskich, Kle- 
mens Bąkowski, ale ten autor gromadził do- 
piero fakty, a nie wiązał ich w żywą historycz- 
ną całość: nie sięgał w głąb odrębnej psychiki 
krakowskiej, nie obejmował wzrokiem roli 
Krakowa w dziejach całego narodu, ani nie 
śledził współżycia tego miasta z najbliższem 
środowiskiem regjonalnem. Tymczasem, jeżeli 
prawdą jest, że dawne miasta mają swą 
odrębną psychikę, to warto poznać ich psycho- 
logję, a do niej główny klucz dzierżą histo- 
rycy. 
Dobrze jest zapamiętać sobie charakterysty- 
kę, jaką dał swym współmieszczanom prof. 
St. Estreicher: "Przeciętny krakowianin nie 
ma w sobie energji, ruchliwości, wesołości i ży- 
wości warszawskiej. Nie ma w sobie tempera- 
mentu i rozczochrania, właściwego ludności 


I 
II 
I
		

/s0008_0001.djvu

			140 


NOWA KSIĄŻKA 


1935. Zeszyt m 1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄZKA 


141 


lwowskiej. Nie ma powagi i surowości poznań- 
skiej. Oznacza go kultura intelektualna, pole- 
gająca na krytycznej powściągliwości, na bra- 
ku skłonności do wybuchów i do emocji. Kra- 
kowianin, wzięty zarówno w odosobnieniu, jak 
i w tłumie, ma daleko większą skłonność do 
krytycyzmu i do sceptycyzmu, aniżeli go się 
spotyka w reszcie Polski. Jest chłodny i rzad- 
ko oklaskujący to, co widzi w teatrze, lub to, 
co słyszy na wiecu. Ma wysokie wymagania 
i niełatwo czem się raduje". Charakterystyka 
trafna, i powtarzamy, warto ją zapamiętać, - 
ale jeszcze lepiej tę charakterystykę zrozu- 
mieć historycznie, na gruncie formacji specjal- 
nej rasy krakowskiej tudzież jej przeżyć już 
zgórą tysiącletnich. 
Autorowie, jak sami o sobie mówią, "ujęli 
swoje zadanie z dwojakiego punktu widzenia". 
Chodziło im o przedstawienie zjawisk, które 
charakteryzują indywidualność 
Krakowa i ziemi krakowskiej, równocześnie 
zaś o zbadanie, jaką rolę dzielnica ta odegrała 
w rozwoju całości państwa, jakie wartości re- 
ligijne, polityczne, gospodarcze i kulturalne 
wniosła do ogólnego dorobku narodowego. Za- 
danie poważne i głębokie; ale też, podejmu- 
jąc je, nie należy zapominać, że obok reflek- 
syjnych kra k o w i a n byli zawsze zadzierzy- 
ści kra k o w i a c y; obok czarnych mieszczan 
i barwnej szlachty, lud w białych sukmanach, 
który do ukształtowania d z i s i e j s z e j i n- 
d y w i d u a l n o ś c i ziemi krakowskiej przy- 
czynił się niepomału. Otóż o białej sukmanie 
książka niniejsza mówi stosunkowo najmniej. 
Podzielili autorzy swój temat w ten sposób, 
że prof. R. Grodecki opracował całe średnio- 
wiecze (do r. 1506), dr. K. Lepszy epokę 
zygmuntowską i dalszą aż do śmierci Sobie- 
skiego, a dr. J. Feldman czasy saskie, stani- 
sławowskie, porozbiorowe i najnowsze. 
Były to przedsięwzięcia nierównomierne : 
o Krakowie średniowiecznym napisali nasi hi- 
storycy z Szujskim na czele całą bibljotekę, 
zachowanie się Krakowa wobec powstań ba- 
dali drobiazgowo różni specjaliści, a jego we- 
wnętrzny rozwój w XIX wieku świeżo przed- 
stawiono w dwutomowej zbiorowej monogra- 
fji, natomiast jego losów w schyłkowej dobie 
jagiellońskiej, za Wazów i Sobieskiego, nie 
opracowywał przed dr. Lepszym nikt. Tern się 
tłumaczy okoliczność, że dział prof. Grodec- 
kiego góruje nad innemi dojrzałością wyników 
naukowych, dział dra Lepszego daje stosunko- 


II 
11 


wo najwięcej nowego, kiedy tymczasem opo- 
wiadanie dra Feldmana najmocniej pociąga 
czytelnika bliskością i niemal aktualnością 1e- 
matu. Mimo zaznaczonych różnic przyw! 
trzeba autorom, że się zespolili doskonale, nie 
popadli w żadne sprzeczności, nie pomin
i 
żadnej ważniejszej kategorji zjawisk, zacho- 
wując ciągłość myśli i jednolitość tom 
Wstrzymując się tu od drobiazgowych inter. 
pretacyj czy interpelacyj, pragniemy obok 
wielu zalet tej pięknej i użytecznej książki za. 
znaczyć jeden brak. obciążający zresztą 1)'. 
dawnictwo a nie autorów: jeżeli KrakóI 
w ciągu wieków zmieniał kształty a ziemia 
krakowska co innego oznaczała za Krzywo- 
ustego, za Zygmuntów, za Franciszka Józefa 
i w Polsce odrodzonej, to czemu nie dodano III 
końcu tomu reprodukcji np. kołłątajowskiegl 
planu Krakowa - i mapy ziemi krakowmj 
w jej różnych fazach rozwoju? 
Władysław Konopczyński. 


Koźmiński Karol: Józef Sułkowski 
(Warszawa, 1935). 8 0 str. 329 i l nlb. 
Końcowy (XXXV) rozdział nosi tytuł: U. 
genda. W rzeczywistości całe opowiad'łnie; 
legendarne. Ani się temu trzeba dziwić, skCl1 
i zawodowi historycy, i to największej miIr! 
nie umieli się dość krytycznie ustosunkowali 
tradycji, która otoczyła postać Józefa Sulko. 
skiego urokiem tajemniczości i aureolą gen)!. 
szu wojownika i patrjoty. Umieszczona u. 
pu podobizna Augusta Mocnego wskazuje,;":: 
będzie rodowód bohatera. Oczywiście nietnj. 
no byłoby wytknąć nieścisłości, czy w chroTII- 
logji, czy w rozumowaniu. Np. jak moŻ!ll.' 
utworzeniu ordynacji rydzyńskiej mówić o II. 
dziejach Józefa Sułkowskiego na sukcesjl/ 
stryju Auguście. Autor nie zamierzał zre I 
dać nam studjum naukowego. Jest to ra\1; 
biograf ja psychologiczna na wzór utwC"l 
Emila Ludwiga. Jako oficer o pięknej prZel" 
ści wojennej i pisarz dużego polotu, pocip 
ty został tematem. We własnych przeżycil!: 
żołnierskich mniemał, że znajdzie sprawd!ii 
zmagań się duchowych tamtego rycerzyka... 
że z doby walk o wolność i ojczyznę. 
Przygotował się do pracy, pielgrzymująci 
Łoszakowic, i do Rydlzyny, miejscowościzwiill- 
nych z legendą pochodzenia i dzieciństwa" 
zefa Sułkowskiego, i na pobojowiska litews 
kampanji r. 1792, i na teren zwycięstw ffi" 
skich we Włoszech północnych w la 


179&-7. Wniósł przez to cenne elementy wła- 
snej obserwacji, jak w pewnej mierze i ozda- 
biając książkę nietylko znanemi skądinąd por- 
tretami bohatera, ale i fotografjami nominacji 
jego na chorążego, fragmentu jednego z listów 
j urzędowego aktu zejścia. Wepchnął nadto 
11' tok opowiadania wiele wiadomości o organi- 
zacji armji dawnej Rzpltej, z dziejów wojny 
I Rosją w obronie ustawy majowej i t. d. 
Nie zastąpi to wszakże głębszego wniknięcia 
w epokę a obciąża balastem opowieść, która 
i tak miejscami staje się nużąca dla braku 
wątku intrygi miłosnej. Bo jakiegoś poważne- 
go wpływu kobiety na koleje życia Józefa Suł- 
kowskiego nie zdołała dotąd wykryć historja, 
I autor nie chce od niej świadomie się odchy- 
bl. Ta dążność do zachowania prawdy dziejo- 
wej sprawiła, że w drugiej części książki 
glowną postacią jest Bonaparte. Przy końcu 
mowu wysuwa się na plan pierwszy postać 
Sułkowskiego, lecz ten ostatni rozdział jest 
potraktowany bardziej pobieżnie. - Dążeniem 
do realizmu może należy tłumaczyć archaizo- 
wanie języka, i tu i ówdzie posługiwanie się 
wyrażeniami z kordegardy. Czasem to razi 
i mija się zupełnie z celem. Pocóż mówić np., 
je Corday "wypruła flaki" z Marata, skoro 
ten, biorąc kąpiel, wystawiał na ciosy tylko 
pierś i szyję. Wystarczy przypomnieć słynny 
obraz Davida. - Książka pięknie wydana przez 
Główną Księgarnię Wojskową znajdzie zapa- 
lonych czytelników zwłaszcza wśród wojsko- 
wych. Dla nich też przedewszystkiem pisał ją 
redaktor "Polski Zbrojnej". 
A. M. Skałkowski. 


Pamięci Oswalda Balzera. Przemówienia na 
tll'oczystej akademji, urządzonej staraniem To- 
warzystwa Naukowego 22 styczńia 1934. 
Zportretem Ś. p. prof. Balzera. Nakładem To- 
warzystwa. Str. 65. 
Lwowskie Towarzystwo Naukowe, ściśle 

czone, wyrosłe w r. 1929 z dawniejszego To- 
warzystwa Popierania Nauki Polskiej, istnie- 
jącego od r. 1900 w rozmiarach nierównie szer- 
szych, urządziło w pierwszą rocznicę zgonu 
nłożyciela i kierownika uroczystą akademję 
logłosiło drukiem jej przemowy, hołd najwy- 
mowniejszy najznakomitszemu uczO'nemu pol- 
akiemu, pracą zarówno, jak charakterem chlu- 
hie uniwersytetu lwowskiego. Następca ś. p. 
Balzera jako prezes Towarzystwa, prof. Bujak, 
zagaił wspomnienia treściowym zarysem uczo- 


nego i człowieka; rozszerzył je szczegółowo 
prof. Dąbkowski, omawiając pokolei wszelkie 
działy pracy Balzerowej, naukowej i organiza- 
cyjnej; uzupełniła je co do pracy archiwalnej 
dr. Helena Polaczkównaj mag. Kaz. Kobylań- 
ski złożył hołdy od młodzieży akademickiej. 
Przez wszystkie przemówienia brzmi jedno: 
ile nam z tym człowiekiem ubyło! Dożył lat 75 
w nieustannej pracy, w Archiwum Grodzkiem 
i na katedrze uniwersyteckiej, od której go 
żadne mianowania, choćby najszczytniejsze, 
oderwać nie zdołały, a mimo to ilu prac nie 
dokończył, do których się zabierał, powołany 
jak nikt inny. Nie specjalista tylko, nie praw- 
nik, ani historyk prawa czy ustroju polskiego 
tylko, przecież jego pomnikowa Genealogja 
Piastów, to dzieło genealoga-historyka, nie 
prawnicze. Mistrzem w nauce stanął najwyżej 
i słusznie zrównano go z mistrzami beletry- 
styki i artyzmu, z Sienkiewiczem i Paderew- 
skim: trzej spółcześni, nasza duma narodowa! 
A. Briickner. 


Pomarański Stefan dr.: J ó z e f P ił s u d- 
ski. Życie i czyny. Wydanie dwunaste uzu- 
pełnione. Warszawa, 1934. 8 0 , str. 63. 
Autor kilku prac i wydawca źródeł z dzie- 
jów dwu ostatnich powstań oraz z historji 
współczesnej wojennej, ideowy piłsudczyk, 
zdawał się być zewszechmiar powołany dO' 
napisania tego życiorysu a wielokrotność edy- 
cyj świadczy, że uczynił zadość powszechnie 
odczuwanej potrzebie. Wypadałoby porównać 
wydania, aby oznaczyć stosunek ich wzajemny. 
Wolno przecież domyślać się, że I (z r. 1919) 
było najpoważniejsze. Wtedy zamknął się je- 
den wielki okres w życiu Piłsudskiego i można 
go było ocenić nawet już z pewnej perspek- 
tywy dziejowej. I dlategO' mogło to się udać 
jako względnie łatwe. Natomiast nierównie 
trudniejsze jest ujęcie następnego piętnasto- 
lecia. Autor przedstawił je uproszczonym spo- 
sobem, notując główne wypadki i piętnując 
niecność i głupotę przeciwników polityki bu- 
downiczego Polski współczesnej. Jednakże 
przez to nie wyjaśnił wielu najdonioślejszych 
momentów. Prawda, że popularne założenia 
pracy wytknęły jej granice. Przecież mO'żnaby 
i w takich ramach dać obraz pełny wzniosło- 
ści i grozy, przykuwający uwagę i budzący 
uczucia do głębi duszy wnikające. Znaczenie 
wychowawcze książeczki wzrosłoby niepomier- 
nie. Musiałby jednak autor nie rozszerzać tyl-
		

/s0009_0001.djvu

			142 


'\ 
\ 


NOWA KSIĄŻKA 


1935. Zeszyt m 1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄŻKA 


143 


ko wydanie z r. 1919, ale napisać po dojrzałym 
namyśle tę drugą część życiorysu. Obecnie je- 
dynie pierwsza jego połowa (do chwili odzy- 
skania niepodległości) odpowiada wymaga- 
niom stawianym wobec rzeczy tego rodzaju. 
Podobnie tylko wstępny okres ilustruje wize- 
runek bohatera według rysunku podpor. ś. p. 
Kajetanowicza. Przedstawia komendanta Le- 
gjonów, ale jeszcze jakże bliskiego doby agita- 
cji wśród robociarzy, co się znakomicie zazna- 
cza na tym szkicu. To nie jest jeszcze ani N a- 
czelnik, ani Marszałek. A. M. Skałkowski. 


Tokarz Wacław: I n s u rek c j a w a r- 
s z a w s k a (17 i 18 kwietnia 1794 r.). Lwów 
1934. 8 0 str. 288, 22 ilustr. i plan Warszawy. 
Niniejsze studjum wiąże się najściślej z pra- 
cą ogłoszoną przez profesora Tokarza w r. 
1911 p. t. War s z a w a p r z e d w y b u- 
c h e m p o w s t a n i a 17 k w i e t n i a 1794 
rok u. Jest tamtej dalszym ciągiem. O czem 
WÓwczas napomknął tylko, to obecnie rozW1nął 
na podstawie badań archiwalnych w bardzo 
szerokiej skali przeprowadzonych.. Przypisy 
zajmują 1/S część książki i są miarą ścisłości 
dowodzenia. Niemniej rzecz jest przystępna 
dla wszystkich dzięki jasności przedstawienia 
i prostocie opowiadania. Może najciekawsze są 
tezy następujące. Raz jeszcze stwierdza prof. 
T. prowokację wychodzącą od Rosjan z oto- 
czenia Zubowów, faworytów carowej, zmie- 
rzającą do wywołania w Polsce rozruchów, 
któreby dały sposobność do ostatecznego roz- 
bioru kraju, konfiskat i rabunków. Narzę- 
dziem tej polityki był brutalny Igelstrom. Bez- 
względnie, na jego rozkaz, przeprowadzona 
redukcja wojska polskiego stała się bezpośred- 
nim powodem wybuchu insurekcji. Autor nie 
chce wyrokować, czy była dobrem czy złem, 
lecz jedynie odtwarza jej przebieg z możliwą 
dokładnością. Nie pomija, nie lekceważy nawet 
drobnych szczegółów, które w sumie składają 
się na obraz niezmiernie wyrazisty, o bar- 
wach żywych, pełny realizmu. Postać króla na 
podstawie własnoręcznych jego zapisek zary- 
sowuje się plastycznie. Podziwiać można grę 
polityczną Stanisława Augusta, ale jakże nie- 
zwykły hart okazują w godzinie grozy także 
inni Poniatowscy, czy prymas zachowujący 
doskonałą równowagę umysłu, czy nawet eks- 
podkomorzy, który chory, w wózku, każe się 
wieźć poprzez zaciekle walczących z misją dy- 
plomatyczną. Odmiennie, niż dotąd w historji 


powstania, OSWlecona została rola generała 
Cichockiego, uchodzącego za jednego z głów. 
nych członków sprzysiężenia. Wszakże pewne 
rysy jego charakteru należałoby przypisat 
i innym. Ostrożność znamionująca go jest WI. 
doczna u wszystkich prawie oficerów wyższe. 
go stopnia, u wszystkich prawie uczestników 
tych zdarzeń, którzy rządzą się rozsądkiem 
i obejmują szerszy horyzont. Prof. Tobn 
chciałby dojrzeć kierowników bitwy o War. 
szawę w spiskowcach zbierających się na ra, 
tuszu Starego Miasta, a rząd powołany do ży. 
cia w trzynastej godzinie insurekcji, z inicja. 
tywy króla, z prrezydentem Zakrzewskim i k0- 
mendantem Mokronowskim na czele, uważa 18 
dążenie do okiełzania pospólstwa i zapobieie- 
nia rewolucji według wzorów francuskich. No
 
na i inaczej wnioskować z niektórych przesłanek 
źródłowych, gdyż uprawniają nas one tylko 
do stawiania hipotez. Przecież i bardzo wie
 
okoliczności zdołał prof. Tokarz określić z zu. 
pełną prawie pewnością. Dla wielu zagadnien 
znalazł rozwiązanie nader szczęśliwe, prawdQo 
podobnie ostateczne. W sumie dał rzecz nj
 
zmiernie cenną: dojrzały owoc jesiennego 
zbioru. A. M. Skałkowski. 


Wałek-Czernecki T. i Witkowski St.: Dzi
 
j e g r e c k i e. 4°, str. 1112, 937 ilustracyj 
w tekście oraz 25 tablic jedno- i wielobarw. 
nych. Warszawa. Nakładem Trzaski, Everta 
i Michalskiego. "Wielkiej Historji Powszech. 
nej" t. II. 
W ramach "Wielkiej Historji Powszechnej", 
przeznaczonej dla ogółu inteligencji polskiej, 
"Dzieje greckie" (jak i rzymskie) mogły by
 
wyjść w formie popularnego ujęcia dzisiejsze. 
go stanu wiedzy o tym przedmiocie i niewie
 
różnić się objętością i pogłębienieIp. od jedJ'. 
nego oryginalnego podręcznika (szkolnego) 
historji starożytnej pióra prof. Wincentego 
Zakrzewskiego. Tak też pojął swe zadanie autor 
rozdziału o epoce Peryklesa (str. 251--,'J431, 
prof. S t a n i s ł a w W i t k o w s k i, który 
ograniczył się do kilku zdań nawet w zakresie 
swej specjalności, historjografji i trage
i 
attyckiej, a materjał polityczny i ustrojowy 
przedstawił w rozmiarach popularnego pQo 
dręcznika. Jeśli piętnaście pozostałych rozdzia. 
łów zajęło przeszło tysiąc stron, to to pierwsr! 
w języku polskim tak obszerne przedstawieme 
dziejów greckich od czasów najdawniejszy
h 
do wchłonięcia przez Rzym ostatniego 
an. 


!twa hellenistycznego, Egiptu, w r. 30 przed 
Chr., zawdzięczamy liberalności redaktora wy- 
dawnictwa, który dał specjaliście, prof. Wał- 
kcwi-Czerneckiemu sposobność do ogłoszenia 
rezultatów wieloletnich studjów, związanych 
z wykładami o historji greckiej i z drukowa- 
llemi pracami, w obszernem przedstawieniu, 
sIuż
cem nietylko celom popularyzacyjnym, 
Ile i naukowym. 
Publikacje prof. Wałka-Czerneckiego doty- 
czyły przedewszystkiem Związku Etolskiego 
l monarchji macedońskiej, a więc epoki helle- 
nistycznej. Nic więc dziwnego, że ta właśnie 
epoka, stojąca zresztą dziś na pierwszym pla- 
nIe zainteresowań naukowych, zajęła prawie 
połowę dzieła (str. 541-994), przyczem sama 
kultura hellenistyczna wypełniła naj dłuższy 
rozdział XVI (str. 855-994). Jest to wykład- 
nikiem faktu, że autor traktuje historję kul- 
tury w zakresie obszerniejszym niż inni histo- 
rycy Grecji, jak E. Meyer, J. Beloch, G. Glotz. 
U nich tylko najdawniejsza cywilizacja świata 
egejskiego i wcześniejsze średniowiecze grec- 
kIe (do połowy w. VIII) przedstawione są tak 
obszernie, jak w dwóch początkowych rozdzia- 
łach autora polskiego. Działało tu może i ży- 
czenie redakcji, aby w książce umieścić jak 
najwięcej ilustracyj, które przecież dotyczą 
głównie kultury, ale szło ono w parze z zami- 
łowaniem samego autora do problematów kul- 
turalnych. Jako przykład oryginalności jego 
poglądów w tej dziedzinie przytoczymy stre- 
szczenie jego wywodów na temat kultury grec- 
kiej i orjentalnej (str. 205 i n.): 
Autor podpisuje bez zastrzeżeń sąd najzna- 
komitszego historyka starożytności doby 
współczesnej (a swego mistrza z Berlina), E. 
Heyera, że imperjum perskie Achemenidów 
było państwem kulturalnem. Jego kultura 
wschodnia w najdoskonalszej postaci stała się 
zarówno w sferze interesów doczesnych, jak 
w dziedzinie duchowej autorytetem absolutnym 
króła i kapłanów. Tymczasem szczep joński już 
w IX w. przed Chr. położył podwaliny pod bu- 
dowę kultury zasadniczo odmiennej, kultury 
świeckiej. Wobec ducha "oświecenia" jońskie- 
go okazała się bezsilna religijność Hezjoda, 
znaczna tylko w moralności. Gdyby obwieszczo- 
na przez niego ewangelja pracy znalazła była 
głębszy oddźwięk u ogółu Hellenów, zwłaszcza 
u mas ludowych, dzieje Grecji potoczyłyby się 
były całkiem innym torem. Większy wpływ 
wywarła na nie religja delficka, ale najwięk- 


sze szanse do zreligjonizowania całego życia 
helleńskiego miała religja orficka. "Są wszel- 
kie podstawy do przypuszczenia, że gdyby 
dzięki odpowiedniemu ukształtowaniu się lo- 
sów zewnętrznych narodu greckiego, np. w ra- 
zie włączenia zupełnego Hellenów w orbitę 
imperjum perskiego i kultury orjentalnej, re- 
ligja zajęła pierwsze miejsce w życiu ducho- 
wem Hellenów, musiałaby przyjąć podstawowe 
ideje orfizmu, gdyż one tylko czyniły zadość 
wymaganiom, stawianym religji przez umysły 
i serca". Owa możliwość istniała w czasie wo- 
jen perskich. Zwycięstwo Persów pod Marato- 
nem i Salaminą byłoby z Grecji uczyniło auto- 
nomiczną prowincję perską, jak miasta grec- 
kie w Azji Mn., coby nie przeszkadzało dal- 
szemu rozwojowi kultury greckiej, ale ta kul- 
tura w religji przybrałaby była charakter 
orjentalny. Już wtedy, a nie dopiero po zwy- 
cięstwie chrześcijaństwa, które jest istotną 
syntezą pierwiastków Wschodu i Hellady. 
Czytając o tern w bilansie kultury helleni- 
stycznej (str. 994), rozumiemy, dlaczego autor 
we W stępie podkreślił związek geograficzny 
pomiędzy obszarem egejskim i Azją, a równo- 
cześnie zaznaczył separację Grecji od reszty 
Europy, jako nieodzowny warunek powstania 
i rozwoju pierwszej cywilizacji europejskiej. 
Ukonstytuowała się ona w zasadniczem przeci- 
wieństwie do cywilizacji Wschodu dzięki czyn- 
nikom, leżącym całkiem poza geograf ją, ale 
dopiero kiedy zorjentalizowała się w dobie hel- 
lenistycznej, nabrała znaczenia uniwersalno- 
historycznego, a przez podbój rzymski stała 
się podstawą kultury ogólno-europejskiej. 
Ten jeden z aspektów "Dziejów greckich" 
prof. Wałka-Czerneckiego może posłużyć za 
miarę oryginalności i szerokości jego koncepcyj 
historjozoficznych, bez których historja byłaby 
tylko inwentarzem faktów, rozmaicie przez 
uczonych ustalanych i oświetlanych. Ogarnia- 
nie ich z wysokości pewnej historjozofji two- 
rzy z dziejów jedność organiczną, w której 
historja kultury stanowi nietylko tło, ale 
prawie najważniejszy wątek. Zilustrowanie go 
prawie tysiącem reprodukcyj, starannie dobra- 
nych i rozmieszczonych, podnosi charakter 
tych "Dziejów greckich" jako dziejów kultury 
greckiej. T. Sinko. 


PRAWO I NAUKI SPOŁECZNE. 
Basseches Juljusz dr. adw. i Korkis I. mgr. 
opracowali i wydali K o d e k s z o b ow i ą-
		

/s0010_0001.djvu

			. 


1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄŻKA 


145 


144 


NOWA KSIĄtKA 


1935. Zeszyt m 


z a ń. Bibljoteka Wydawnictw Prawniczych 
tom VII. Lwów, 1934. Nakładem Księgarni 
"Ever". Str. 318. 
Zdarza się coraz częściej, że do każdej więk- 
szej ustawy wychodzi szereg mniej lub więcej 
udatnych komentarzy, nawet jeszcze przed 
dniem wejścia ustawy w życie. Tak właśnie po- 
śpiesznie opracowali Kodeks zobowiązań pp. 
Basseches i Korkis, nie zadając sobie zbyt 
wiele trudu, i... należy uznać wydawnictwo za 
mniej udatne, czyli poprostu tandetne. Tekst 
kodeksu zobowiązań i przepisów wprowadza- 
jących podają za Dziennikiem U staw, drukując 
grubszemi czcionkami, a co kilka artykułów 
petitem dodają tak zwany komentarz do jed- 
nego lub kilku artykułów. Są to uwagi prze- 
ważnie niesłychanie niegłębokie, w części 
zbędne, w części nawet błędne. Nie wskazano 
żadnych porównań, nawet tak koniecznych, jak 
w dziale umowy o pracę porównania z obowią- 
zującemi jednocześnie rozporządzeniami Pre- 
zydenta Rzplitej o umowach o pracę. Nieob- 
szerny skorowidz i spis rzeczy niewiele do- 
brego wnoszą do tego wydawnictwa, którego 
bynajmniej zalecić nie można. 
Edward Muszaiski. 


Grabski Stan.: T r z e b a s z u k a ć dr 0- 
g i w y j ś c i a... Lwów i Warszawa, 1934. Str. 
153. 
Bieg rozumowania prof. Grabskiego jest na- 
stępujący: kryzys gospodarczy poczynił już 
spustoszenia tak głębokie, że należy koniecz- 
nie wyjść z niego. Bezpośrednim powodem kry- 
zysu w Polsce było skurczenie się siły płatni- 
czej przedsiębiorstw, za czem poszedł spadek 
produkcji, zubożenie ludności, zmniejszenie 
konsumcji, zniżka cen artykułów spożycia 
(głównie rolniczych, deprecjonowanych jedno- 
cześnie przez ogólno-światowy spadek cen wy- 
tworów rolnictwa), odpływ złota i walut skut- 
kiem ujemnego bilansu płatniczego, akcja de- 
flacyjna w obronie zagrożonego złotego, skur- 
czenie się obiegu pieniężnego i - jako sku- 
tek dalszy - nowa niezdolność płatnicza. 
A zatem "drogą wyjścia" jest odbudowa siły 
płatniczej przez reflację, która polegałaby na 
wprowadzeniu do obiegu kilkuset miljonów zło- 
tych, drogą zainicjowania pod kontrolą rządu 
wielkich i obliczonych na kilka lat robót uży- 
teczności publicznej, które dałyby zatrudnienie 
co najmniej 300-stu tysiącom bezrobotnych, 
a jednocześnie miałyby na celu podniesienie 


(str. 8). Od tego poważnego stanowiska i nie- 
mal podniosłego tonu niemile odbijają przecież 
raikiem zbyteczne - tu i ówdzie - uszczypli- 
wości i spostrzeżenia, zresztą zupełnie nie- 
prawdziwe (np. na str. 7-mej o ,,załamaniu się 
1łdów policyjnych pod naciskiem rosnących 
JlRciw nim nienawiści"): jakgdyby echa pu- 
Ihcystyki tego obozu, z którym poróżniła prof. 
Grabskiego niezależność sądu odwaga wła- 
IJIego zdania. Jan Stecki. 


wydajności warsztatów wytwórczych i obnłJ!. 
nie kosztów produkcji. Towarzyszyć musi temu 
koniecznie: zniżka stopnia pokrycia banknoto
 
złotem (waluta o "jądrze złotem") oraz!,\. 
niechanie kupna walut i dewiz na pokryCI! 
należności zagranicznych, które powinny byt 
opłacane tylko eksportem przez stoSOWI! 
umowy z krajami wierzycielskiemi. 
Trudno byłoby nie dostrzegać niebezpi
 
czeństw, które tkwią w realizacji planu lep 
(wskazuje na nie zresztą sam prof. Grabski); 
niebezpieczeństw, które mogą zwichnąć cal! 
akcję i sprowadzić ją na bezdroża zwyklej in. Podleski Franciszek dr.: U kła d y p o k 0- 
flacji. Przerwanie transferu i przejście I owe w B r z e ś c i u L i t e w s kim. żeli- 
kompensaty towarowej byłoby posunięcI!! 'ry. 8°, str. 123. 
radykainem, ale rząd polski umie zdobyc I Rzecz ta (drukowana we Lwowie) jest uję- 
na gesty śmiałe i kroki stanowcze; grzęźlJ: "zagadnienia bardzo popularnem. Autor 
my natomiast w etatyzmie, i zachodzi oba ,!Wołuje się na pamiętniki min. Czernina, 
że te wielkie "prace publiczne", lubo pow" dl. Hoffmanna, prezesa Bilińskiego i t. d., 
rzone przedsiębiorstwom prywatnym (na J
 dnakże nie stara się dokładniej i głębiej wnik- 
kich warunkach? ) , dałyby zamiast "konu I w problemat ukraiński. Jest aż 17 rozdzia- 
rządowej" dalszą i najgłębszą ingerencję p . pracy, ale są to artykuliki często na 1 1 /2 
stwa w dziedzinie przedsiębiorczości Pł'Y1 .ny, w których trudno było wyczerpać oma- 
nej. Ale niemniej trudno o1;>rzeć się przek
 lSI1Y przedmiot. Traktat brzeski z lutego 
niu, że deflacja dobiegła kresu, a kontyn" 118 r, w tern przedstawieniu był "wynikiem 
wanie jej będzie równoznaczne z zabijani" Iflinej a nacechowanej fałszem i obłudą, jed- 
życia gospodarczego wogóle. L wieloletnej i konsekwentnej polityki Nie- 
Nie jest zadaniem sprawozdawcy "NI ie.. i Austrji". Sprzeczność interesów państw 
Książki" polemizować z autorem, ani ,tralnych i Rosji zarysowała się na Bałka- 
przeciwstawiać jego koncepcjom własny P.I . Na tem tle wystąpiła kwest ja ukraińska, 
gram pozytywny, lecz tylko wskazywac, 'o śrudek do podważenia potęgi carskiej. 
braki lub walory pracy. Otóż walory te azakie zaledwie napomknąwszy o odleglej- 
niewątpliwie duże i wyróżniają korzystnieksl' ch przyczynach i dawniejszych stadjach 
żeczkę prof. Grabskiego z tylu prac, poświ
 ki, dr. Podleski rozpatruje tylko końcową.' 
nych zagadnieniom kryzysowym. Myśl auu . fazę, od wstąpienia na tron cesarza Karola. 
obejmuje rozległe widnokręgi i wnika glęl\' rdzo ujemnie charakteryzuje tego władcę, 
w zjawiska dziejowe, pobudzając zapładn
: t i kierownika jego polityki zagranicznej 
co umysł uważnego czytelnika. To, co au, )Ikara hr. Czernina. Kilku punktami zale- 
mówi o analogjach między dobą merkan ) ie zaznacza stanowisko Austrji i Niemiec 
zmu a chwilą dzisiejszą, o najnowszych zm' sprawie polskiej i opowiada pokrótce o sa- 
nach w charakterze i funkcji pieniądza, o t ch układach w Brześciu. Pertraktacje 
rjach współczesnych ekonomistów, badaj2!l) przedstawicielstwem republiki ukraińskiej 
zagadnienie związku między cenami a iloś Iv istotnie farsą, wtrąconą między końcowe 
obiegu pieniężnego, stanowi moment bar 1 straszliwego dramatu wielkiej wojny. Ci 
zaciekawiający, pobudzający do samodzielny ,denci Sewriuk i Łubiński, zastępcy Central- 
dalszych badań i do myślenia. Jest niem i Rady Kijowskiej, słusznie byli ośmieszani 
zasługą tej książki i również podnosi jej. 
 Trockiego. Jeśli w braku realnej siły 
tość objektywny stosunek do obecnej poli,) biło o reprezentację samej idei niepodległej 
gospodarczej rządu, uznanie jego wysili ,.my, czemuż przynajmniej nie podjął się 
i zrozumienie motywów, jakiemi się kiero> . profesor Hruszewski? - Jakiż sens dla 
"Są sprawy - pisze autor - na które tr "tw centralnych miała ta fikcja układów? 
umieć patrzeć naprawdę bezpartyjnie, jEd) ',I ten "pokój chlebowy" ich ludność uwolnić 
z punktu widzenia dziejowej ambicji po,lsk' 


POLITYKA, PUBLICYSTYKA. 


od trwogi przed widmem głodu. Miał przede- 
wszystkiem służyć do wywarcia nacisku na 
bolszewików i ententę. Zawiodła gra dyploma- 
tyczna. Petersburg kapitulował dopiero przed 
wznowioną ofensywą. Po żywność trzeba było 
wyprawiać się aż do Kijowa i Odesy. Wojna 
na zachodzie toczyła się dalej. Z traktatu brze- 
skiego jakby nie pozostał ślad żaden dla 
Ukraińców. Ich historycy jednak przypisują 
mu duże znaczenie. Zdaniem ich, w Brześciu 
wystąpiła Ukraina po raz pierwszy jako sa- 
moistne, równouprawione z innemi mocar- 
stwo. Wtedy przyznano jej, chociaż tylko na 
papierze, Polesie i Chełmszczyznę. Uwydatnio- 
no przy tern łączność Galicji Wschodniej 
z Ukrainą zakordonową. Miał być w granicach 
monarchji austrjacko-węgierskiej utworzony 
osobny kraj koronny z Galicji Wschodniej 
i Bukowiny. Odnośna tajna umowa jest podana 
w przekładzie na końcu rozprawy dr. Podle- 
skiego. Lecz autor nie uwidocznił związku tego 
aktu z wojną polsko-ukraińską w latach 
1918/9, ani' z wypadkami roku 1920. 
A. M. Skałkowski. 


WYCHOWANIE I SZKOLNICTWO. 


Barycz Henryk: Historja Uniwer- 
sytetu Jagiellońskiego w epoce 
h u m a n i z m u. Kraków, nakładem Uniwer- 
sytetu Jagiellońskiego. 1935. W 8-ce, str. XVI 
i 762. 
Znakomity lekarz i filozof . XVII stulecia, 
Sebastjan Petrycy, tłumacz Arystotelesa i Ho- 
racego, zapisał Akademji Krakowskiej już 
przed 300 laty w swym testamencie fundusz 
2000 złotych celem uposażenia historjografa 
uniwersyteckiego. Godność tę piastuje od ro- 
ku dr. Henryk Barycz, archiwarjusz Uniwer- 
sytetu, który, wyszedłszy z doskonałej szkoły 
prof. Kota, wydał już kilka cennych prac 
dotyczących dziejów Akademji, a obecnie wy- 
stąpił z obszernem dziełem, ujmującem w jed- 
ną całość jej dolę i niedolę w ciągu wieku 
XVI aż po pierwsze lata XVII stulecia. 
Książka to bardzo cenna. Oparta na źródłach, 
uwzględniająca archiwa nasze i obce, wyczer- 
pująca całą literaturę przedmiotu, przejrzy- 
sta w układzie, pisana pięknym (wzorowa- 
nym na Kaz. Morawskim) językiem - jest 
ona owocem kilkuletniej pracy i to nie byleja- 
kiej. Godnie staje obok dwóch tomów "Histo- 
rji Uniwersytetu", w których Kaz. Morawski
		

/s0011_0001.djvu

			146 


NOWA KSIĄŻKA 


1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄtKA 


147 


II 


dał w r. 1900 obraz stu pięćdziesięciu pierw- 
szych lat dziejów Akademji, - jako ich kon- 
tynuacja. Dzieło Morawskiego ma tak wy- 
soki poziom, że dla młodego autora musi być 
najwyższą pochwałą, jeśli się stwierdzi, że po- 
ziomu tego potrafił nie obniżyć. 
Cały tom dzieli się na pięć "ksiąg". Pierw- 
sza omawia dzieje Uniwersytetu w okresie 
1500--1535, który autor nazywa "pełnią roz- 
kwitu" ; okres ten, opracowany już w dziele 
Morawskiego, oświetla autor po raz drugi bar- 
dzo obszernie, aby uzyskać podstawę i tło 
dla księgi drugiej, obejmującej "zmierzch 
świetności" w latach 1536--1572. W księdze 
trzeciej omawia "schyłek odrodzenia" (1572- 
1610); w księdze zaś czwartej braki ustroju, 
życie magistrów, obyczaje młodzieży. Wresz- 
cie w księdze piątej podaje dzieje książnic 
uniwersyteckich, uwzględniając przedewszyst- 
kiem bibljotekę Kolegjum Większego, ma- 
cierz późniejszej "Bibljoteki Jagiellońskiej". 
W każdej z ksiąg podaje życiorysy wybitniej- 
szych osobistości (profesorów i uczniów), po- 
gląd na ich twórczość naukową, charaktery- 
stykę sposobów uczenia i stosunku do współ- 
czesnej nauki. 
Nazwałem tę książkę dziejami doli i niedoli 
Akademji Krakowskiej. Dadzą się bowiem wy- 
różnić dwa różne okresy jej rozwoju w ciągu 
tego stulecia. Jeden to okres świetności do- 
chodzący mniej więcej do połowy wieku XVI: 
okres humanizmu i renesansu, mającego wśród 
profesorów wielu wybitnych przedstawicieli; 
okres przyciągania licznych uczniów i profe- 
sorów z zagranicy, z Niemiec, Węgier, Czech, 
Francji, Włoch, nawet z dalekiej Anglji; 
okres - światowego znaczenia naszej wszech- 
nicy. Wprowadza się między przedmioty na- 
uczane język i literaturę grecką, prawo rzym- 
skie, filozofję oraz nauki przyrodnicze, hebraj- 
szczyznę, kwitnie matematyka i astronomja, 
wre walka tomistów ze skotystami, dobrze za- 
powiada się rozwój medycyny. Wobec burzy 
reformacyjnej zajmuje wszechnica stanowi- 
sko tolerancyjne; niektórzy profesorowie by- 
wają nawet nie bez podstaw posądzani o flirt 
z nowinkami religijnemi. W połowie wieku 
XVI następuje ostry zwrot. Filozof ja schola- 
styczna zwycięża na całej linji, humanizm 
wydaje już tylko coraz to słabszych i mniej 
znaczących epigonów, uniwersytet traci swą 
siłę atrakcyjną dla obcych, a co gorzej nawet 
dla Polaków. Liczba uczniów maleje, a ci, co 


1935. Zeszyt m 
J 


się wpisują, to w przeważnej mierze plebeju. 
sze (chłopscy i mieszczańscy synowie) - sy. 
nowie szlachty śpieszą zagranicę albo odrau. 
albo po krótkim, bezpłodnym pobycie w szk0- 
le krakowskiej. Zjawiają się liczne próby wy. 
krycia źródeł tego "zmierzchu" i zaradzeiU& 
mu: wychodzą one od biskupów i od synodów 
od wielkich mężów stanu (Jan Zamoyski) i
 
monarchów (Batory), od zjazdów i sejmo, 
szlacheckich, wreszcie od samego uniwersy. 
tetu. Przeważnie przypisuje się ów postępuA 
cy szybko upadek uniwersytetu zubożeniu fun. 

uszów, brakowi przypływu sił zagranicznyca 
l przestarzałemu systemowi nauczania. żadDa 
j
dnak z prób reformy uniwersytetu nie uda,ł 

lę; bo też coprawda żadna nie zostala plk.- 
Jęta na szerszą skalę i przeprowadzona ener. 
gicznie. Uniwersytet przemienia się z POCił! 
kiem wieku XVII ze światowej niegdyś szko' 
na lokalną, z nowoczesnej na średniowiecZJI!. 
Głównem jego zadaniem staje się wa!b 
w obronie prawowierności katolickiej, do Cl1- 
go zresztą zmusza go rywalizacja z zair. 
nem jezuitów, organizujących szkolnictwo ka. 
tolickie i raz po raz wyciągających ręce cen 
ujęcia niemi także i Jagiellońskiej Alma Ma. 
ter. Ten wyścig o ortodoksyjność i żarliwo
 
w zwalczaniu herezji, wyścig wszczęty i II. 
ganizowany w epoce soboru trydenckie
 
pod wpływem tak potężnych umysłów ur 
zu katolickiego, jak przedewszystkiem Stan, 
Rozjusz, - jest jedną z przyczyn, dla kro. 
rych nowoczesnym prądom naukowym, a zwij. 
szcza prądom w dziedzinie nauk przyrodlII 
czych i filozoficznych, jest coraz trudniej ZJiI. 
leźć miejsce w ramach uniwersyteckiego iii- 
uczania. Okres to "niedoli" uniwersytec
" 
trwający aż do reformy Kołłątaja. 
Rozdział między dolą i niedolą przypada II 
połowę wieku XVI; to też nie uważam Z&l!n- 
szne, że autor wyróżnia jako osobny olm! 
lata 1573-1610 i przeciwstawia je ..zmie
 
chowi świetności" w latach 1536---72. ByloJr 
mojem zdaniem zgodniej z rzeczywisto! 
pamiętać o tern, że Uniwersytet JagieIloi 
przeszedł trzy wielkie okresy swego rozwo
: Antologja poezji społecznej 1924-1933. Wy- 
wiek XV i pierwsza połowa XVI-ego; nasli!- wnictwo Koła Polonistów Słuchaczy Uniwer- 
nie druga połowa XVI-ego, wiek XVII i pok. ątetu Stefana Batorego. Wilno. Str.53. 
wa XVIII-ego; wreszcie koniec XVIlI-m Przyznam się, że niebardzo rozumiem zna- 
i wiek XIX. Te trzy okresy wyróżniają , !lenie dat,. zawart
ch .w tytule tej antologji. 
w moich oczach bardzo silnie. Rok 1924 me przynlOsł zadnego przełomu w na- 
Dzieje Akademji Krakowskiej nie są zrell- uej literaturze. Fakt doniosły był w nim bo- 
tą czemś odosobnionem i wyjątkowem. PrR- dajie tylko jeden: "Przedwiośnie" żeromskie- 
fO,ale nje wiem, czy właśnie o tym fakcie my- 


QŹDa część, jeśli nawet nie wszystkie uni- 
msytety założone w średniowieczu przecho- 
jzj/y podobne okresy falowania. Autor porów- 
JyWa tu i ówdzie dzieje naszej wszechnicy 
. biBtorją współczesnych uniwersytetów za- 
rranicznych, zwłaszcza niemieckich, jako na- 
lIernu bliskich - i ustala niejedne podobień- 
!\wo. Brakuje dziełu porównania nietylko 
lICZegółów rozwoju, ale i głównych zasadni- 
II}'ch faz rozwojowych między Krakowem 
. pokrewnemi szkołami. 
Są oczywiście i inne braki. Do takich zali- 
czam brak rozdziału, któryby wyjaśnił w jed- 
Dym obrazie sprawę uposażenia Uniwersyte- 
lu w w. XVI - coby się dało łatwo odtworzyć 
u podstawie spisów i zestawień późniejszych. 
też pewne braki w przedstawieniu metod 
lenia na poszczególnych wydziałach, ale 
,luk tych nie można czynić zarzutu autoro- 
l, gdyż nie mógł on rozporządzać znajomo- 
, ą wszystkich nauk; jest to tylko wynik fak- 
111, że brak nam fachowych opracowań z dzie- 
1JW nauki w Polsce. W każdym razie cienie 
lsiążki są stosunkowo niewielkie, a jej blaski 
me. 
Jakież życzenie wypowiedzieć na końcu? N a- 
lUWa się tylko jedno. Oby autor ogromem 
,łożonej w ten tom pracy nie zniechęcił się 
w jej kontynuowania i dał zczasem obraz 
1-'ejów Uniwersytetu, doprowadzony przy- 
, Irnnitj do końca wieku XVIII, z reformą 
in!lątaja jako epilogiem. Ma do tego wszel- 
ile warunki: talent, pracowitość, żywy inte- 
res dla przedmiotu, łatwy dostęp do źródeł. 
\ance polskiej dałby dzieło, wyjaśniające je- 
mł z największych zagadek: tajemnicę nasze- 
fi' rozkwitu w wieku XVI, naszego zaćmienia 
kultury w w. XVII, naszego odrodzenia w epo- 
I stanisławowskiej i porozbiorowej. To, co 
autor dał nam obecnie, uprawnia do jak naj- 
lepszych nadziei. Stanisław Estreicher. 


LITERATURA PI
KNA. 


śleli redaktorowie antologji; jeśliby tak było, 
możnaby zresztą przystać na ową datę: był to 
przecie moment jaskrawego roztrząsania tych 
właśnie spraw społecznych, które za godło swe 
ogłaszają reprezentowani w antologji pisarze. 
Wogóle dość trudno rozeznać zasadę, wedle 
której układano tę antologję. Skoro miały się 
tu znaleźć najcelniejsze lub najbardziej zna- 
mienne utwory poetów, piszących na tematy 
społeczne, czemuż brak pomiędzy nimi naj- 
zdolniejszego, świetnego niekiedy poety, jakim 
jest Broniewski? Chodziło podobno o to, by 
zareprezentować "najmłodszą Polskę"; widocz- 
nie zaś Broniewski już należy do "starszych", 
bo jest ...aż o trzy lata starszy od Przybosia 
i Flukowskiego. Pozatern zostały, jako osta- 
teczna możliwość, dwie normy: 1) uwzględnia- 
no wyłącznie twórczość poetów p r o w i n c j o- 
n a l n y c h (z przewagą Wilna); 2) i to ta- 
kich, którzy ostro przeciwstawiaj ą się 
"p r z e s z łoś c i nietylko dalszej, ale i ska- 
mandrowej". Taki to wspólny mianownik - 
jedyny istotnie w danej sytuacji - znalazł 
autor przedmowy, prof. Kridl. Przedmowa ta, 
niezmiernie rozsądna i ostrożna, jest wielkiej 
pochwały godna już przez to, że odbiega od 
utartego szablonu przedmów, które u nas 
przeważnie bywają panegirykami dla uznanych 
już talentów lub rekomendacją debjutantów 
(tern, czem są t. zw. referencje w biurokracji). 
Prof. Kridl, choć przyznaje reprezentowanej 
w zbiorku drużynie żywotność, szczerość wy- 
siłku i pewne faktyczne zdobycze, jednakże 
nie staje zdecydowanie po jej stronie, co wię- 
cej, nie użycza im tej nawet aprobaty czy za- 
chęty, jaką świadczył - dajmy na to - Bro- 
dziński romantykom, gdy ich w świat polski 
wprowadzał. Co więcej, nie waha się do mło- 
dych powiedzieć: "my starzy", przez co wy- 
raźnie określa swoje poglądy i sympatje, ma- 
jące związek nietyle z metryką czy chronolo- 
gją, ile - z rozwagą. W ten sposób poniekąd 
odgranicza się od obozu, któremu powagą 
swoją miał patronować. 
Czy przeciwstawianie się Skamandrowi (nie 
mówiąc już o dawniejszych szkołach i obozach) 
jest jakąś szczególną "cechą" poetów zebra- 
nych w antologji wileńskiej, mógłbym dopraw- 
dy wątpić. O wiele ostrzejsze "przeciwstawia- 
nie się", ton pod każdym względem bardziej 
radykalny, spotykaliśmy jeszcze w latach 
1921-22 w słynnych jednodniówkach futury- 
stów; jeden z redaktorów tychże, B. J asień-
		

/s0012_0001.djvu

			148 


NOWA KSIĄżKA 


1935. Zeszyt m 


ski, zamanifestował najdobitniej swoje przeko- 
nania społeczne. Co się zaś tyczy poetów 
"Kwadrygi", to w znacznej mierze są oni do- 
tąd nietyle antagonistami Skamandra, co jego 
naśladowcami. 
Ale o to mniejsza. Talenty istotne są w ca- 
łej tej zbieranej drużynie, choć skala ich nader 
nierówna, a mniej jeszcze równa u poszcze- 
gólnych autorów świadomość, do czego który 
z nich zdolny. Za wiele w utworach tych spo- 
tyka się programów, a program to zawsze tyl- 
ko obietnica, którą dopiero spełniać trzeba. 
U Przybosia, który twórczość rozpoczął dawno 
przed 1924 r., widać już taką realizację; inna 
rzecz, że nie jest "obesłany" w antologji naj- 
lepszemi swemi utworami. Piechal to już "kla- 
syk" w tern gronie, gdy Czuchnowski i Kurek 
kipią fermentem nieustatkowanej młodości. 
Czechowicz różnych dróg jeszcze szuka, a mo- 
że w muzyce słowa (której dobre dał próby) 
znalazłby najwłaściwszą. Co się tyczy żagary- 
stów, mają oni jeszcze najmniej określoną po- 
stawę twórczą, a wśród kolegów wileńskich 
znaleźliby i silniejszych rywali. 
Józef Birkenmajer. 


Bieniasz Józef: Kor p o r a n c i. Powieść 
z życia studentów. Lwów, 1934. Bibljoteka 
Kresowa. Str. 311. 
życie dzisiejsze naszej młodzieży akademic- 
kiej, tak odmienne od przeżyć starszych kole- 
gów z okresu zaborów, nie znalazło dotąd swe- 
go artystycznego wcielenia. Pokusił się o jego 
odtworzenie, chociaż w drobnym ułamku, p. 
Bieniasz w wyżej wymienionej powieści. Za- 
chodzi teraz pytanie, jak autor ustosunkował 
się uczuciowo do obranego przedmiotu 'l Czy 
chciał być apologetą? Przedstawiając powsta- 
nie i rozwój korporacji studenckiej we Lwowie 
p. n. Aleteja (po grecku: Prawda), napomyka 
wprawdzie kilkakrotnie o "wielkiej idei", 
o "ideowych zadaniach" tej organizacji, o pra- 
cy społecznej aletejczyków i t. p. Ale to wszyst- 
ko zaznaczone jest jakby - na marginesie, bez 
dostatecznego uwypuklenia. A wybuch wojny 
światowej 1914 roku zastaje korporantów zu- 
pełnie zdezorjentowanych: jedni opowiadają 
się za Strzelcem, drudzy - za Sokołem, a je- 
szcze inni, i to w większości, dają się bez dal- 
szego myślenia zabrać Austrjakom pod kara- 
bin. Natomiast wielką część powieści wypeł- 
niają obrazy uroczystych "konwentów", z ca- 
łym ceremonjałem przemówień, śpiewek pol- 


- 


----.. 


skich i łacińskich, kufli piwnych i t. p., ze 
wszystkiemi akcesorjami band, rapierów,dekl
 
cyrkli, komilitonów, barwiarzy, fuksów, fili. 
strów i t. d. A potem jeszcze przeróżne figle 
studenckie po ulicach i w miejscach publicz- 
nych, na zakończenie zaś wieczoru - dłuższe 
posiedzenia w knajpkach i znowu strugi cere- 
wizji. Doprawdy, ci aletejczycy bardziej fuk. 
sów niemieckich, niż naszych filomatów i fi. 
laretów przypominają. I trudno byłoby z dobił 
wiarą układać ich apologję. 
Czyżby więc p. Bieniasz był satyrykiem! 
Nie sądzimy. Przecież on tych wszystkich we- 
sołych, beztroskich chłopaków serdecznie ko- 
cha, ich trudy i kłopoty, radości i uniesienia 
całą duszą dzieli, może sam wywodzi się z icb 
grona? A może poprostu chce być tego życia 
epikiem czy narratorem? Opowiadać zaś umie 
żywo, z humorem, z werwą, potrafi nawet cza- 
sem zasugestjonować czytelnika, że ma do czy. 
nienia z prawdziwą tężyzną młodzieńcZf. 
W każdym razie czyni ze swoich bohaterów,je- 
żeli nie głosicieli jakiejś "wielkiej idei", to 
w każdym razie miłych, serdecznych chłopa. 
ków. I to już jest wiele. I to jest miarą ta. 
lentu młodego autora, który umie zażywacnie. 
tylko humoru, ale i sentymentu, jak np. 
w zręcznym epizodzie studenckiej miłości głów. 
nego bohatera do pięknej panny z możnego 
rodu obywatelskiego. 
Wreszcie jedna uwaga: na karcie tytułoWI) 
powieści p. Bieniasza czytamy o jego "wiellóel 
epopei studenckiej". Autor nie powinien po. 
zwalać wydawcy na podobnie niesrnaczll\, 
a przedwczesną reklamę. Prawdziwy taJent 
sam się zareklamuje, a o wielkości jego dZ1
 
osądzi przyszłość. Henryk GailI. 


Gąsiorowski Wacław (Wiesław ScIavns): 
F aj k a B a t o re g o. Nowele. WarszaW\, 
1935. Dom Książki Polskiej. 8 0 str. 198. 
Przypadek zdarzył, że przed otrzymaniem 
do recenzji nowego tomu nowel Gąsiom. 
skiego, przeczytałem jego "Pigularza". Nie- 
gdyś, w młodości, zachwycałem się tą powie- 
ścią. I dzisiaj - wyznaję - niejeden ustęp 
wzruszał mię podawnemu. Choćby te hyclówki, 
córki oprawcy z Powązek... Czyż można je za. 
pomnieć? W galerji typów kobiecych naszej 
literatury należy się im poczesne miejsce. 
A styl w "Pigularzu"? Pełny ujmującej prę. 
stoty. Nie olśniewa wprawdzie wyszukanym 
doborem wyrazów, ani osobliwością składni,ale 


1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄŻKA 


149 


poddany treści utworu, jakby przez nią wchło- 
nięty, przystosowuje się doskonale do każdej 
nowej sytuacji, do każdej zmiany nastroju. 
Dawna, dobra szkoła pisarska. 
W nowym tomie opowiadań Gąsiorowskie- 
I go zastanowił mię przedewszystkiem styl. Gdy- 
by te nowele wyszły bezimiennie, nie odgadł- 
bym nigdy, że je napisał autor "Pigularza". 
Zdania krótkie, lakoniczne, nieraz nieskończo- 
ne, jakby w pośpiechu gubiły swe ogniwa. 
Myślniki, wykrzykniki, znaki zapytania. Za- 
pamiętałość w skrótach, nagłych skokach, wy- 
padach. Dążność do naj zwięźlejszej ekspresji- 
par force, za wszelką cenę. Przypomina się 
znany aforyzm: styl to człowiek... Gdy jednak 
styl się zmienia i to tak radykalnie, jak w tym 
wypadku? Aforyzm należałoby chyba - prze- 
stylizować... 
Migawkowe WYrażanie uczuć i myśli w pół- 
tonach i ćwierćtonach ożywia nieraz znako- 
micie tok opowiadania, zwłaszcza kiedy treść 
jest zaczerpnięta z codziennej, szarej po- 
wszedniości, jak np. w noweli: "Edek i Fel- 
ka". Wtedy czytelnik uzupełnia sobie bez tru- 
dn i namysłu wszystkie skróty i niedomówienia. 
Bywa jednak, że temat jest mniej przystępny, 
np. w opowiadaniu - "Mecenas" . Wówczas nie- 
łatwo przezwyciężyć styl autora. Nowela ta 
jest rebusem. Na szczęście jest to wyjątek; 
okupują go sowicie tak WYraźnie zarysowane 
opowiadania, jak "Mgła na froncie", "Drzem- 
ka", ,,Fajka Batorego", a przedewszystkiem 
doskonały "Kongres". 
Przemysław Mączewski. 


Ralicz Czesław: L u d z i e, k t 6 r z y j e- 
szcze żyj ą. Warszawa, 1934. Tow. Wyd. 
,,Rój". 8 0 , str. 239. 
Autorka, ukrywająca się pod pseudonimem 
"Czesława Halicza", dr. Czesława Rosenblat- 
towa, rozpoczęła swą karjerę literacką przed 
dwudziestu pięciu laty szeregiem utworów, 
w których stawała u źródeł twórczości różnych 
artystów. Usiłowała na tle epoki odmalować 
bezpośrednie podłoże psychologiczne, na któ- 
rem wyrasta to lub owo znane dzieło sztuki. 
Całość opowiadania zawierała symbolikę przej- 
rzystą, tchnieniem poezji owianą. Niebawem 
Czesław Halicz otrzymuje odznaczenie na kon- 
!mrsie Warsz. Teatrów Rządowych za dramat 
psychologiczny p. t. "Sąd", grany w r. 1911 
w Teatrze Rozmaitości. W cztery lata później 


wystawia w tychże Rozmaitościach trzyakto- 
wy "Kwintet" , dramat istnienia bez wrażeń, 
bez żywych dopływów kultury. Od tej pory 
dr. Czesława Rosenblattowa zamilkła. Dla- 
czego? Niewiadomo. Po latach spotykamy zno- 
wu pseudonim "Czesława Halicza" na książce 
zupełnie innego pokroju, niż pierwsze jej 
utwory. Dawny intelektualizm i skłonność do 
dyskusyj społeczno-etycznych ustąpiły miej- 
sca obserwacji "ludzi z bezimiennego miastecz- 
ka" pod Łodzią, w którem widocznie autorka 
spędziła swe lata dziecięce. Książkę ożywia 
sentyment wspomnień a cechuje ją WYraźna 
skłonność do wyławiania czystych, niekiedy 
wzniosłych i bohaterskich dusz pośród "żyd- 
ków" małego miasteczka. Pobudką do jej na- 
pisania była wiara, że "na spleśniałych wo- 
dach naszej sadzawki zakwitały czasem nenu- 
fary" . 
Dość liczni już w Polsce pisarze żydowskie- 
go pochodzenia nie lubią pisać o obyczajach 
swoich współwyznawców. Czesław Halicz zry- 
wa z tym przesądem i pisze o żydach małego 
miasteczka otwarcie, pokazuje osławione fi. 
gury handlarzy żywym towarem lub lichwiarzy, 
obok nich zaś stawia typy żydówek, żon lub 
córek, które zrywają z plugawym światem, 
jaki ich otacza. Prawda faktów podana jest 
w tych opowiadaniach z prostotą i brakiem 
kunsztu pisarskiego, na wzór ,,reportażów". 
W kilku opowiadaniach uwydatnia autorka 
groteskowość niektórych małomiasteczkowych 
istnień żydowskich. Pogodny realizm łączy 
zawsze ze szczerem współczuciem dla nie- 
doli biedaków. Książka interesuje osobliwym 
egzotyzmem, bo egzotyzmem życia ludzi, z któ- 
rymi stykamy się codziennie. 
Jan Lorentowicz. 


Kozłowski-Jastrzębiec Czesław: B łęk i t n h 
b r a m a. Z przedmową Leopolda Staffa. 
Warszawa, 1934. Skład Główny: Dom Książki 
Polskiej. Str. 80. 
Nazwisko autora "Błękitnej bramy' jest 
znane z przekładów pisarzy obcych, zwłaszcza 
"Kwiatów grzechu" Baudelaire'a, poetów an- 
gielskich, ostatnio "Osmana" Gundulića. 
W gminie wyznawców Hoene-Wrońskiego na- 
leży on również do gorliwych krzewicieli kultu 
mistrza. Natomiast niemal niepostrzeżony był 
jego cykl liryczny z roku 1926 p. t. "Gałązka 
z za płotu". Albowiem autor, dla którego cha-
		

/s0013_0001.djvu

			r 


150 


NOWA KSIĄŻKA 


1935. Zeszyt ID. 1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄZKA 


151 


rakterystyki tytuł ów jest dość wymowny, stoi 
skromnie na uboczu, zdala od głównego go- 
ścińca współczesnej poezji polskiej. Potwierdza 
to również zbiór wydany obecnie. Wśród obję- 
tych nim utworów, datowanych z rozległego 
okresu lat 1915-1934, przeważają tematy fi- 
lozoficzno-religijne. Dla poety ziemia jest 
zwierciadłem nieba, niepojętą tajnią, którą 
rozwikłać trzeba. Absolutem zaś Bóg, który 
jest i Wiedzą, i Bytem, i Czynem. W pięknej 
modlitwie inwokacyjnej zwraca się autor do 
Pana, aby nie dał mu znienawidzieć braci, lecz 
ich miłować. Wyczuć tu można jakieś rozgo- 
ryczenie do świata, widoczne także na kilku 
innych miejscach. Samotny i smutny poeta 
szuka ukojenia w prawdzie ewangelicznej, któ- 
rej wersety stały się też motywami 29 sone- 
tów cyklu tytułowego. Rozpoczyna go wszak- 
że wezwanie do pokuty i zapowiedź Chrystusa 
idącego z łopatą, aby zdrowe ziarno oddzielić 
a plewę powyrzucać w ogień. I wogóle ton 
Kościoła wojującego przeważa. Religijność to 
hartowana w ogniu gorejącego krzaku Mojże- 
szowego. Ale jakby dla kontrastu zdarzają się 
czasem nastroje nirwaniczne. Nawet pod wpły- 
wem ewangelji Łukasza, gdy nagle uśmierzył 
się ból nadmierny i przyszło ukojenie, rodzi 
się w poecie uczucie, iż dusza jego, "zamarłszy, 
trwa w tej jednej chwili, niczego nie pożąda, 
ani się spodziewa", aż wreszcie wyznaje poeta: 
"Rzewno mi i nie straszno - jakgdybym już 
nie żył". Rzewność wydaje się być zresztą 
istotną potrzebą wewnętrzną autora. Przejawia 
się to także w formie wierszowej, spokojnej 
i ujętej w tradycyjne karby stroficzne, o ry- 
mach pełnych i wyraźnych, o rytmice łagodnej 
i melodyjnej. W poprzedzającej "Błękitną bra- 
mę" przedmowie Leopold Staff pozdrawia 
młodszego poetę imieniem "brata w sadzie Bo- 
żym i jego owocach". Pod względem formy 
poetyckiej Kozłowski niemało zapewne sko- 
rzystał od autora "Ucha igielnego", ale mimo 
znacznie szczuplejsze wymiary swej twórczo- 
ści wydobywa z niej ton własny i oryginalny. 
W literaturze polskiej poezja religijna należy 
raczej do wyjątków. Rzadko zdarzają się wy- 
bitniejsze w tym zakresie talenty, jak We- 
spazjan Kochowski czy Józef Ruffer, a rzym- 
skie liryki religijne Mickiewicza pozostały nie- 
prześcignionem arcydziełem. Wprawdzie lata 
ostatnie przyniosły na tern polu niejakie oży- 
wienie, lecz mimo to "Błękitna brama" Ko- 


złowskiego jest zjawiskiem odosobnionem i za. 
sługującem na baczniejszą uwagę. 
Kazimierz Czachowski. 


Łuczyńska Mieczysława: P o d p ł o m ien. 
n y m s z t a n d a re m. Powieść. Warszawa, 
1935. Polska Agencja Literacka. Str. 320. 
Początek powieści przypada na lata pned- 
wojenne. Terenem akcji - Warszawa, osada 
podmiejska Kąty i sąsiednia wieś Nieborów. 
Trójka młodych przyjaciół: prawnik Pam, 
oraz dwaj nauczyciele, Orkan i Korski, biOl'l 
gorliwy udział w tajnej robocie politycznej. 
Nadchodzi okres ciężkich represyj - orgam. 
zacja rozbita, aresztowania i zsyłki. Tylko Ci 
trzej ocaleli. Pareń traci wiarę w celowor 
pracy konspiracyjnej; ma matkę staruszkI. 
musi ją utrzymywać i dla niej żyć. Trafia sil 
posada w kancelarji gubernatora - przyjm
e 
ją i już przez to samo traci obu przyjaciół. 
Korski i Orkan przerzucają się na nowe 
pole działania. Jeden jako stały kierownil. 
drugi jako dojeżdżający instruktor stra
 
ogniowej w Kątach, wyrabiają się na dzielnych 
społeczników. Na tle ich pracy rozwija autor. 
ka historję strażactwa w b. Kongresówce, pod. 
kreślając ustawicznie intencje patrjotyczne It! 
organizacji. Pod pokrywką społeczno-humani. 
tamą krzewił się w miasteczkach i po wsiae\ 
całego kraju duch narodowy, obywate:.k 
i korporacyjny, chociaż władze rosyjskie n'f 
szczędziły naszym strażom ciągłych szyk81 
i prześladowań. 
Z dziejami straży ogniowej w Kątach i Nil. 
borowie wiążą się losy Korskiego i OrkanL 
a pośrednio i Parenia. Orkan za napisanI! 
sztuki patrjotycznej dla strażackiego teatn 
został zesłany na Syberję. Ten sam los spoI. 
kał szlachetnego Parenia za to, że staral sit 
podsunąć podstępnie gubernatorowi dokumen\ 
zwalniający Orkana. Na posterunku w Kątacl 
utrzymał się Korski. Przetrwał pierwsze lab 
wojny i okupację niemiecką. Po wyzwoleni! 
ojczyzny wstąpił do wojska polskiego i walcij! 
na froncie, poczem w nagrodę za dawne za, 
sługi został powołany do zarządu strai! 
ogniowej w Warszawie. Wrócili do kraju ob
 
zesłańcy. Orkan zginął, ratując płonący fa.. 
wark na Kresach. Pareń, zrehabilitowan! 
w opinji, poślubił ukochaną Ankę, której
. 
storja, pełna melodramatycznych powikłil\ 
wzruszy do łez niejedną czytelniczkę. 


Powieść p. Łuczyńskiej, pomimo zajmującej 
fabuły, nie może sobie rościć pretensji do więk- 
szej wartości artystycznej. Zacna tendencja 
popularyzowania idei straży ogniowych w kra- 
JU strzech słomianych skłania do pobłażliwego 
przymknięcia oczu na zbyt uproszczone sposo- 
by rozwiązywania konfliktów uczuciowych 
i etycznych oraz na usterki stylistyczne. 
Zpewnością usprawiedliwi je dzielna brać stra- 
ł iacka, dla której ta powieść najwyraźniej jest 
I przeznaczona. Będzie nawet powód do szcze- 
gólniejszej wdzięczności... Wszak autorka pi- 
ue: "Nikt tak jak oni (strażacy), nie wal- 
I czyi o niepodległość. Nikt nie jest z Polską 
,lak związany sercem i duszą, jak strażak". 
Przemysław Mączewski. 


Miłaszewska Wanda: D u s z a d o m u. No- 
wele. Księgarnia św. Wojciecha. 1935. 8° str. 
217. 
Autorka zastrzega się w przedmowie przed 
zarzutem autoplagjatu... Bo w tym nowym 
zbiorze nowel mógłby się doszukać ktoś uważ- 
ny a pamiętliwy pewnych reminiscencyj z daw- 
niej przez nią napisanych powieści. Stosunek 

st raczej odwrotny: rzekome reminiscencje, 
czy kopje - są pierwowzorami. Były szkico- 
wane w ciągu lat jako zarysy prawdziwych 
zdarzeń i portrety żywych ludzi, z których 
większość spoczywa już w mogile. Te zapiski 
stanowią podstawowy materjał "Duszy domu". 
Opowiadania o dziadziu i babuniach, o Bal- 
binie, ostatniej pannie respektowej - wskrze- 
szają osoby rzeczywiste. "świat jest wielki 
a jednocześnie bardzo mały" - pisze autorka. 
Pod tym samym dachem, co dziadziunio, albo 
o miedzę, żył pastuch Huterski, uwieczniony 
w prześlicznej noweli. Tam, lub wpobliżu 
mieszkał także ów Łabieniec, który nie mógł 
wytrzymać w Ameryce mimo dostatku i wy- 
gód - tak tęsknił do ojcowizny. W tych sa- 
mych stronach, gdzieś wpobliżu jezior augu- 
stowskich, przebierała w narzeczonych, jak 
w ulęgałkach, bałamutka Agaciulka, która po- 
dobno jeszcze dotąd żyje. 
Wielce znamienna dla uczuciowego nasta- 
wienia autorki jest nowela: "Ciocia Mecia".- 
Młoda stenotypistka Rena czeka z niecierpli- 
wością Zielonych świątek. Umówiła się z ko- 
leżanką, z panem Zdzisławem i Henrykiem: 
wspólna wycieczka samochodem, całe dwa dni! 
Taka nadzwyczajna, jedyna okazja! Aż tu na- 


gle i niespodziewanie zjeżdża z manatkami 
ciocia Mecia, stara panna z głębokiej prowin- 
cji - w staroświeckiej mant.ylce i śmiesznym 
kapeluszu z piórkiem... Rena zrozpaczona re- 
zygnuje z wycieczki. Jej sublokatorski pokoik 
musi pomieścił cioteczkę; przez dwa dni trze- 
ba ją oprowadzać po Warszawie, gościć i ba- 
wić. Z trudem maskuje Rena swe niezadowo- 
lenie. A jednak... Gdy przed odjazdem zaczęła 
ciocia Mecia wspominać dawne czasy, sięga- 
jące dzieciństwa siostrzenicy, gdy mówiła do 
niej: "A pamiętasz, kiedy jeszcze byłaś taka 
maleńka, ot, jak ta moja parasolka..." - wte- 
dy to jedno słówko "pamiętasz" tchnęło cza- 
rowną mocą. To słówko "nasycało martwe 
ściany przygodnego, cudzego mieszkania 
wszystkiemi barwami wspomnień". 
Z wyjątkiem dwu, wszystkie nowele są jak- 
by odpowiedzią na zew przeszłości: czy pamię- 
tasz? Nie znam niestety wszystkich utworów 
p. Miłaszewskiej, mam jednak wrażenie, że 
"sielskie, anielskie" wspomnienia z czasów 
dzieciństwa - to świat, w którym się uwy- 
datnia najlepiej jej niepośledni talent. Takie 
opowiadania, jak "Portret babuni", "Huter- 
ski", "Balbina", są prawdziwą ozdobą naszej 
nowelistyki. 


Przemysław Mączewski. 


Nowacki Tadeusz: Na papierowych 
s z yn ach. Powieść. Warszawa, 1934. Wy- 
dawnictwo J. Przeworskiego. Str. 452. 
Osią główną tej długiej powieści jest spra- 
wa "Prometeusza przemysłu polskiego", jak 
autor nazywa inżyniera Wiązowskiego. Za- 
mierzył on, korzystając z siły motorycznej po- 
toków górskich, dokonać wielkiego dzieła elek- 
tryfikacji kraju. Pokonawszy olbrzymie prze- 
szkody, wypływające z nieufności zarówno 
władz miejscowych, jak i kapitału zagranicz- 
nego, Wiązowski z energją i zapałem przystę- 
puje do pracy. Zrazu wszystko idzie, jak 
z płatka. Ale niebawem zaczynają się piętrzyć 
trudności, które doprowadzają wreszcie do 
upadku Podkarpackich Zakładów Elektrycz- 
nych, a ich założyciel staje się celem oszczer- 
czej kampanji dziennikarskiej i wreszcie pada 
od kuli jakiegoś fanatyka, który jest przeko- 
nany, że uwolnił kraj od szkodnika i zbrodnia- 
rza. 
Ta tragiczna historja mogłaby być zajmu- 
jąca, gdyby była opowiedziana zwięźle, moc- 
no, bez zbytecznych dygresyj. Ale tak, nie-
		

/s0014_0001.djvu

			I 
I 
I 


152 


1935. Zeszyt m 


1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄŻKA 


153 


NOWA KSIĄŻKA 


stety, nie jest. Przedewszystkiern po rozle- 
głych błoniach powieści harcuje kilku jurnych 
samców i kilka rozwydrzonych samiczek, któ- 
rych miłosne (sit venia verbo!) przygody zda- 
ją się pochłaniać najwięcej uwagi autora i czy- 
telnika. A potem te rozprawy, te ciągnące się 
przez całe dziesiątki stronic rozprawy i de- 
baty o najprzeróżniejszych przedmiotach: fi- 
lozoficznych, moralnych, politycznych, ekono- 
micznych, społecznych i t. d. i t. d. Mówią 
wszyscy: mężczyźni i kobiety, często w naj- 
mniej odpowiednich porach i miejscach, np. 
dwoje kochanków, zamiast udzielać sobie zwie- 
rzeń miłosnych, gruchają o... kapitalizmie. 
Z tych rozmów nic nie wychodzi, bo ani po- 
suwają akcję, ani nie służą ku charakterystyce 
osób: wszystkie one bowiem prawią jednako- 
wo uczenie i nudnie. Daru charakteryzowania 
ludzi w sposób pośredni, przez ich słowa 
i czyny, autor nie ujawnił, ich słowa są sło- 
wami p. Nowackiego, a ich postępki noszą ce- 
chę niespodzianek psychologicznych. Nato- 
miast autor dał kilka charakterystyk bezpo- 
średnich, np. różnych dostojników ministerjal- 
nych, cóż z tego, kiedy ci ludzie wcale potem 
do akcji nie wchodzą i nawet ani razu się nie 
odzywają. 
Musimy poczekać 
Nowackiego, zanim 
kolwiek horoskopy. 


na dalsze próby pióra p. 
zaczniemy stawiać jakie- 
Henryk Galle. 


Słobodnik Włodzimierz: p a m i ę c i m a t- 
ki. Warszawa, 1934. Skład Gebethner i Wolff. 
Str. 22. 
Tomik nie jest cyklem wierszy smętnemu 
rozmyślaniu nad mogiłą matki poświęconych, 
jakby się można było z jego bezpretensjonal- 
nego tytułu domyślać, ale jest dość luźnie 
związanym zbiorem utworów, złożonych jakby 
na grobie matki poety, jako WYraz synow- 
skiego uczucia i pietyzmu. Dedykacją jest 
więc wiersz wstępny B e z c i e b i e, poczem 
następuje kilkanaście wierszy o walorach zna- 
nych z poprzednich tomów Słobodnika, jak 
plastyka niektórych o epickiem zabarwieniu 
utworów (najcelniejszy wiersz W i e c z 0- 
r e m, słabsze, wirtuozowstwem, niezawsze 
pełnem artystycznie, nacechowane obrazy pór 
roku), lub elegijno-liryczny ton innych (np. 
piękny wiersz Serce jesieni). Z pozo- 
stałych wierszy na wyróżnienie zasługuje 
R a n e k n a s t a c j i i pokrewny mu p 0- 
S i ł e k, pochwalający rzeczywistość: 


Czytelnikowi jednak, nieulegającemu su- 
restji literackich oparów, unoszących się nad 
bid3 "pagina fracta" słownika, nasuwają się 
pewne refleksje, o których wspominam nie 
(Woli pedantyzmowi, lecz czyniąc zadość 
,ezwaniu wydawcy, proszącego o sprostowa- 
11& i uzupełnienia. Niezawsze mianowicie mo- 

em się podczas lektury zabawnej książki 
Tuwima zorjentować, o jaki to język naprawdę 
Ihodzi, o wyrażenia uświęcone przez "usus", 
przyjęte przez te czy owe grupy społeczne 
(o ile o grupach społecznych mówić tutaj 
można, wszak twórcy słownictwa pijackiego 
rekrutują się ze wszystkich warstw), czy też 
o możliwości słownikowe, tkwiące w języku 
dzisiejszym, zwłaszcza nieco... poplątanym. 
Tuwim przytacza np. urywek wierszyka, w któ- 
rym autor, prawiąc o cukierniku, dodaje dla 
rymu ,,chodzi jak Kopernik, taki urżnięty" 
(64). Czy ów "Kopernik" ma naprawdę coś 
wspólnego ze słownictwem pijackiem, napraw- 
_ Tuwim Juljan: Polski słownik p
 dvnie wiem. Podobnie miałbym wątpliwości, 
j a c k i i A n t o log j a b a c h i c z n a. War- t:ZY "kusić" (właściwie "skusić" 16), w znacze- 
szawa, 1935. Rój. Str. 303. I niu "skosztować" jest słowem podalkoholizo- 
Pijano u nas niegdyś sporo, niewiadomo 1!60 'nDem, boć przecież posługiwano się niem po- 
sztą, czy więcej niż gdzie indziej, ani bowiem I spolicie przy każdem jadle i napoju. 
WYrzekaniom satyryków, zawsze do przesad1 Wydaje mi się nadto, że autor, czerpiąc 
skłonnym, ufać nie można, ani nawet history. I tekstów przerozmaitych, zbyt mało konfron- 
kom dawnego obyczaju, jako że zbyt łatwo ge. I tował je z materjałem gotowym, zebranym 
neralizują. Rzecz jasna, że zamiłowania aJk
 II słownikach, choćby warszawskim. Podaje 
holiczne musiały odbić się w żywej mowie i i on tedy wyraz "labać" , nie wskazując jego 
pozostawiły - jak to aż nadto dobrze wiado- maczenia, gdy "Słownik warszawski" oznacza 
mo - barwny osad w piśmiennictwie. Wystsr. j! ("pić dużo") i zawiera nadto "olabać się, 
czy wskazać na sławne "vitrum glorioswn" 
abać się". Konfrontacja ze słownikiem by- 
w satyrze księcia poetów, lub przypomniecsa- łaby dała wyjaśnienia WYrazów, których czy- 
kramentalną formułę Fredry: "każ nam przy. I telnik nie rozumie, takich jak "korchel" (pi- 
nieść rostruchana". Wskutek tego właśnie z do. jak, z węgierskiego) lub "szołdra" (co przedru- 
żem zaciekawieniem bierze się do rąk okazsIt kowano na str. 87 błędnie i co właściwie zno- 
"opus", pracowicie zebrane przez J. Tuwillll, I\11Z do słownictwa pijackiego nie należy, szoł- 
a zawierające w części pierwszej słownictwo dJ1 bowiem nazywano Niemca, nawet całkiem 
pijackie, w drugiej zaś pyszny wybór rym6t tneźwego). 
pijackich z przed końca w. XVIII. A wreszcie, skoro tu i ówdzie autor mówi 
Słownik pijacki, podzielony na kilka katege. o obyczajach pijackich, znanych tylko z tere- 
ryj, obejmuje prawdziwą kopalnię wyraien nu polskiego, warto było może opowiedzieć 
przy kielichu i kieliszku, starych i nowyc\ cośkolwiek o podhalańskiej "bursie" (89), 
wybranych z kilku setek najrozmaitszych pu. o której tak barwnie pisał niegdyś Stopka, 
blikacyj, uzupełnionych zaś ustnym wkładem I a którą niedawno znowuż przypomniano (A. 
z żywej mowy lat najnowszych. Określenia Slapińska w IKC z 9 października 1933). 
procederu picia i pijania, nazwy wódki i in. Malkontent, pokrywający marginesy słow- 
nych napojów, WYrażenia oznaczające stopien mka pytajnikami, milknie jednak z chwilą, gdy 
nietrzeźwości, techniczne i metaforyczne miana przechodzi do części drugiej, do antologji. 
konsumenta alkoholu, migają przed oczyma Uderza go tu przedewszystkiem ogromna 
rozbawionego tą kolekcją czytelnika. . barwna rozmaitość. Pieśni pijackie, wybrane 
I 


o powiedz. mila, czy to. co widzImy, 
nie łączy mocniej nas. nit te widzenia, 
które z oczami zamknięteml 
nimy, 
namiętnie 
nlmy aż do przebudzenia. 


Są i wiersze słabsze, całkiem nawet słabe, 
jak naiwny P o żar, lub szkolną ław3 trą- 
cący przegląd sztuk pięknych (S z t u k a) i po. 
dobny wykaz poetów od Reja do Wyspiafi. 
skiego: "P o e z j a p o l s k a". 
Opanowanie tradycyjnej formy wierszowej 
przy dużej rozmaitości budowy stroficznel 
rymu i rytmu (nie licząc kilku potknięć, przy. 
krych ze względu na wysoką naogół .kall 
artyzmu formalnego) , uwrażliwienie na pił 
kno i świeżość uczuć przy całej ich powt. 
r z a l n o ś c i - to główne zalety zbioru, 
nieprzynoszącego zresztą nic nowego PM 
kilku pięknostek i kilku szczerszych drgnjei 
psychi
 naprawdę poetyckiej. 
Adam Szczerbowski. 


ze zbioru Kolberga, ludowe i mieszczańskie, 
choć zazwyczaj szlacheckiego pochodzenia, 
podzwaniające niekiedy frazesami nietrzeźwych 
śpiewanek waganckich, przechodzą kolejno 
w przegląd tego, co o szklenicy i jej zawarto- 
ści mówili dostojni "patres conscripti" dawne- 
go piśmiennictwa, od Reja i Kochanowskiego 
począwszy, aż po wytwornego ironistę, Kra- 
sickiego, i co gmin chudopacholski, najroz- 
maitsze skryby anonimowe lub od anonimów 
mało co lepsze. Część antologiczna jest tu 
prawdziwym rajem dla miłośnika druków 
rzadkich, znanych zazwyczaj jedynie z kom- 
pendjów Juszyńskich, Wiszniewskich czy Ma- 
ciejowskich, między Kochanowskimi bowiem 
i Morsztynami przewijają się raz po raz ja- 
kiś Baltyzer z kaliskiego powiatu, jakiś Po- 
tański, Bratkowski czy Brodowicz, sekundują 
im zaś autorzy bezimiennych ulotek, opisa- 
nych wprawdzie niedawno, dotąd jednak nie- 
udostępnionych w przedruku. 
Antologja jest zawsze sprawą wiedzy i sma- 
ku tego, kto ją sporządza, stąd łatwo twórcy 
jej robić takie czy inne, a niezawsze uzasad- 
nione, zarzuty. Antologja Tuwima jest, mojem 
zdaniem, świetna, jeśli zaś miałbym koniecz- 
nie wystąpić z pretensjami, to wskazaćbym 
mógł chyba tylko na pozycje takie, jak prze- 
oczone dwa bardzo zabawne wierszyki naszego 
najdawniejszego chyba chwalcy alkoholu, J a- 
na Dantyszka, pochwała wina ("Laus vini") 
i pochwała piwa ("Encomium cerevisiae"), 
oba zresztą łacińskie, oraz na pominięcie ,,ana- 
kreontyków" z czasów stanisławowskich, ta- 
kich jak "Melancholja" Węgierskiego czy 
energiczna zapowiedź "upić się dzisiaj muszę" 
cnotliwego Kniaźnina, nie mówiąc już o bardzo 
żywych kolędach pijackich. 
Z tern wszystkiem zabawny zbiór Tuwima, 
ukazując niekoniecznie najlepsze strony daw- 
nego i niedawnego obyczaju, ukazuje je nie- 
wątpliwie od strony najlepszej, i to jest nie- 
wątpliwą zasługą świetnego poety, nawet 
w oczach zdecydowanego abstynenta. Książka 
pulsuje życiem i werwą. 
Juljan Krzyżanowski. 


Wohnout Wiesław: Miłość i sprawa. 
Powieść. Wydawnictwo J. Przeworskiego. War- 
szawa, 1935. Str. 284. 
Pierwszem i naczelnem wrażeniem, jakie od- 
biera się przy lekturze książki Wiesława 
W ohnouta, jest dojrzałość tego debjutu. Stoimy
		

/s0015_0001.djvu

			154 


NOWA KSIĄŻKA 


1935. Zeszyt m. 1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄZKA 


155 


w obliczu świadomej roboty, a nie przypadko- 
wej pogoni faktów i wrażeń, wobec dokonania 
a nie wobec próby. Widzimy odrazu, że po- 
wieść tę pisał człowiek, który miał coś do po- 
wiedzenia i odczekał ze swoim bagażem my- 
ślowym aż do momentu, kiedy nabierze on wa- 
gi szczególnej. Książka W ohnouta nie jest pi- 
saniem zawodowego literata, ale człowieka 
o bogatern doświadczeniu, który dokonuje in- 
trospekcji poto, ażeby dotrzeć raz jeszcze do 
sedna pewnych spraw i uzmysłowić sobie 
jaśniej treść ludzkiego życia. 
Z jednej strony świat męski - świat spra- 
wy, z drugiej strony świat miłości - krąg ko- 
biecy. Te dwa niepogodzone światy walczą ze 
sobą na kartach powieści W ohnouta z zacięto- 
ścią i nieustępliwością młodą i zaborczą. 
A w rezultacie - pozostaje im samotność. 
Zrozumienie, że niema pogodzenia interesów 
mężczyzny, którego od wieków wypędza jakiś 
instynkt na otwarte rynki, a interesem kobie- 
ty, która pragnie szczęścia we dwoje, samo- 
wystarczalności szczęścia. Bohater powieści 
W ohnouta nie przynosi ukojenia żadnej ze swo- 
ich kochanek, bo trawi go niepokój, na który 
żadna kobieta nic nie pomoże. Piotr musi dojść 
naprzód do ładu ze sobą, zanim będzie mógł 
organizować życie innych. 
Pasją Piotra jest sprawa - sprawa robotni- 
cza, która tonie w załganiu menerów i leade- 
rów, uważających kark robotnika za doskonały 
stopień karjery. Dla Piotra jest to rzecz 
żywa, paląca go wstydem, tak jak paliła 
Judyma. Nie potrafi zgodzić się na kłamstwo, 
nie potrafi uznać szacherek jako prawa życia. 
Nie potrafi oswoić się z myślą, że ta wyma- 
rzona Polska z listopada 1918 może się stać 
terenem pospolitości, że grzebie się beznadziej- 
nie w błocie intryg ten zapał, jaki go ożywiał 
przed laty. Pragnie ciągle żyć w stanie podnie- 
cenia wielkością tej myśli - Piotr jest nie- 
wolnikiem wielkości, która mu jedna może wy- 
starczać. 
Rozumiemy Piotra z powieści W ohnouta nie- 
tylko dlatego, że wyraziste jest jego cierpie- 
nie, ale że zostało przedstawione przekonywa- 
jąco. Plastyka osób jest znakomita w każdym 
calu, przemyślana, męska i odważna. Autor 
nie waha się rzucić zdecydowanego słowa, gdy 
tego wymaga sytuacja, ale równocześnie unika 
przejaskrawiania zapomocą "modnych" słów 
i rzekomo dramatycznych skrótów. Język jego, 
chociaż niewątpliwie urabiał się w szkole Ka- 


dena - a kadenowska pasja dla współczesno- 
ści polskiej przyświeca wogóle całej powie- 
ści - uniknął szczęśliwie przerostów języko- 
wych, jakich nie uniknęli inni uczniowie wie!. 
kiego prozaika. Styl W ohnouta jest energiczny, 
ale opanowany, trafnie idący ku poincie, roz. 
ważny i nigdy nie nadużywany. 
świetna wydaje mi się u W ohnouta charak. 
terystyka kobiet. Każdy z jego typów żyje i ma 
swój kontur zdecydowany. Najbujniej rozkwita 
przed naszemi oczyma Ziuta, kobieta najbar. 
dziej świadoma w gronie kobiet tej powieŚi:i. 
Jej reakcje i koleje są przeprowadzone z pew. 
nością ręki zastanawiającą. Szczególnie mo- 
ment, kiedy Ziuta wychodzi od swojego kochan- 
ka Gastona, od którego jest zależna finansow
. 
i idzie do tego, którego kocha naprawdę - od. 
tworzony został z precyzją psychologicZJlj 
i prawdą bardzo wysokiej klasy. Dla tej jed- 
nej sceny powieść W ohnouta trzebaby UZIII! 
za zjawisko niepowszednie. 
Debjut ten stawia nas wobec pisarza znaj,. 
cego swój zasiąg, swoje możliwości i swo
 
pasje. Nie jest obietnicą - jest czemś Zn&IJ. 
nie więcej. Przynosi w polską powieść tak pc. 
żądane zainteresowanie współczesnością, pmI 
którą niejeden z młodych pisarzy czuje dZ11lD1 
lęk. Podbija czytelnika serdeczną pasją pisar. 
ską, piękną młodzieńczością swojego wewnętn. 
nego porywu. W ohnout prezentuje się Dal 
w tym debjucie jako talent świadomy i nie
 
niący za doraźnością sukcesów i efektów - 'I 
jest szczególnie cenne w naszem życiu liter_o 
kiem. Zbigniew Grabowski. 



ytomirski Eugenjusz: B e z w s a m o l 
 
c i e. Poezje. Literacki Instytut WydawnicZ)'. 
Warszawa 1934. Str. 62. 
Kontemplacja, refleksja, reminiscencja, er
 
tyka, nuty społeczne i bohaterskie - to u,,: 
tego debjutowego tomiku poezyj. W poezja
\ 
żytomirskiego wyczuwamy żywioł talent;. 
który nie troszczy się o wyszukaną i fasc!'llu, 
jącą formę. Treść przeżyć przejawia się 
 
nie w statyce formy, lecz w dynamice odt>t 
wania. Ale właśnie ta żywiołowość uczncia 
znajduje często niewyszukane i niewyszu!rl1i\' 
ne, a jednak niezwykłe i bardzo miłe slo'l 
i akcenty. "...Jest niczem śmierć i życie... '!: 
jesteś Laura... Imienia tego dźwięku, SZepOI 
i zapachu..." Erotyka żytomirskiego jest III 
brzmiała radością bogatą i bujną, ale wynh 
się dyskretnie i spokojnie w pełni świadome- 


ki posiadanego szczęścia, chociaż niekiedy 
1)'bucha bal'dzo mocnemi akcentami, jak np. 
,ladnem i dyskretnie patetycznem pozdro- 
wieniu żony. 
Najbardziej oryginalny, zarówno formalnie, 
jak i tematycznie, jest wiersz "Tramwajem 
II". Jest to przepiękna podróż tramwajem, 
tWrej adresem było szczęście tak intymne, że 
II nieokreślone bliżej i niemające daty we 
wspomnieniu: 


J. gdy się przeszło przez szyny - za torem na krańcu 
miasta 
Giczka była ko
lawa, a numer domu - trzynasty. 
GiClka była koślawa, gaz blado się na niej palił, 
I»m nosil liczbę 13 - i wtedy nie szło się dalej ..... 
To piękne andante ma swoje nasilenia uczu- 
aowe i kończy się decrescendo motywem 
,Ierwszych taktów. Ale żytomirski ma także 
prestissima uczuciowe, np. w wierszu "A nous 
liberte!" Patos swawoli i żartu podnosi się 
tym wierszu w wysokie oktawy: "Niech 
Iyje wolność i przygoda, niech żyje przyjaźń, 
radość, śmiech, i krew niech żyje w żyłach 
.Ioda!" Ten antyrutyniczny okrzyk na cześć 
'r'lygody i przeciw ustalonemu konwenansowi 
D!Zmi ładnie, szczerze, Pl'awdziwie i budzi do- 
ur! echa w sercu czytelnika. Od swawolącego 

tosu przechodzi żytomirski niekiedy do pa- 
I,IU heroicznego, jak np. w "Hymnie do Ło- 
dZI". Między Łodzią a Bombajem snuje poeta 
ilugą nić bawełnianą i w ekstazie przemienia 
asto przemysłowe w jakąś ruchomą twier- 
d!ę, idącą na podbój, jeśli nie świata, to przy- 
I8jmniej jego rynków niektórych. 
Nie brak w tym zbiorku także zacisznych 
rJkolik, zaśnionych w bieli kwitnących wisien, 
,eklog transponowanych w stosunki miejskie 
przydźwiękiem pogodnej ironji. W debjucie 

tomirskiego jest dużo obietnic. Spodziewaj- 
-"ż si że nam ich ten młody talent do- 
Inyma. Paweł Hulka-Laskowski. 


SZTUKI pLASTYCZNE, ESTETYKA. 
Bystroń J. St.: Typy l udowe J. P. N or- 
blin a. 27 tablic i 4 ryciny w tekście. Wy- 
lawnictwo Muzeum Etnograficznego w Kra- 
kowie. Kraków, nakład Muz. Etn. 1934, s. 66. 
W pierwszej części swej rozprawy autor 
omawia zagadnienie, rzadko kłopocące etno- 
rrafów t. zw. terenowych, a mianowicie: jak 
Się przedstawia etnograf ja w staropolskim 
[sterjale ilustracyjnym? Przegląd jest cieka- 


wy: Od drzeworytów Muczkowskiego poprzez 
"Officina ferraria" Rożdzieńskiego (1612), da- 
lej obrazki w "Składzie albo Skarbcu" Haura, 
na które dotychczas nie zwracano uwagi. Ze 
źródeł obcych omawia prof. Bystroń album 
gdańskich strojów kobiecych z r. 1601, mie- 
dzioryt Holendra Luyckena ze zbójnikiem ta- 
trzańskim, i kilku innych, aby przejść odrazu 
do akwafort Leprince'a i ogromnej lecz ubo- 
giej w etnografję twórczości Chodowieckiego. 
Drobne miałbym tu tylko zastrzeżenie. Czy 
mianowicie istotnie wszystkie drzeworyty 
XVI w. są schematyczne? Pamiętam choćby ta- 
kich doskonale żywych żaków na lekcji śpie- 
wu w którymś druku hallerowskim około r. 
1515. (Zob. reprodukcję w rozprawce A. Bet- 
tówny) . 
W przeglądzie tym nakreślił sobie autor 
ramy mniej więcej takie, jak w swych "Dzie- 
jach obyczaju", kładąc i tu główną wagę na 
17-18 wiek. Dalsze opracowania winnyby 
zająć się średniowieczem i wczesnym renesan- 
sem, gdzie trzy kapitalne źródła wysuwają się 
na czoło i nie można się dość wydziwić, że nie 
są dotychczas opracowane. Mianowicie: I. Le- 
genda obrazowa o Królowej Jadwidze (połowa 
XIV wieku), II. Legenda o królowej Jadwidze 
(połowa XV wieku), oraz III. znany Kodeks 
Krakowski Behema. Analizując pewne szczegóły 
tych trzech pomników pod jednym interesu- 
jącym mnie względem doszedłem w niedruko- 
wanej dotąd rozprawie do wniosku, że o ile 
chodzi o szaty i ubiory, to we wszystkich 
trzech pomnikach zgadzają się one z przeka- 
zami w inwentarzach i dokumentach, można 
więc przypuszczać, że i materjał etnograficz- 
ny wogóle zgodny jest z ówczesną rzeczywi- 
stością polską. Zastrzeżenia budzi tylko do- 
wolna kolorystyka u Behema. 
Osobne z,agadnienie stanowią szesnasto- 
wieczne żurnale mód, holenderskie, niemiec- 
kie, francuskie, które należałoby przepatrzeć 
i wydobyć z nich fenomenalny chwilami ma- 
terjał strojów, zapewne i ludowych. 
Znakomitern wyczerpaniem materjału odzna- 
cza się druga część rozprawy. Autor uwzględ- 
nił trzy stadja pracy Norblina, od pierwszych 
szkiców i albumu z r. 1804, aż po wydanie 
w sztychach barwnych Debucourta (1817), tak 
dalece dziś rzadkie w komplecie, że nawet Mu- 
zeum Czartoryskich w Krakowie nie posiada 
kompletu plansz! To właśnie Muzeum, którego 
założycielka, Sybilla z Puław, Izabela Czarto-
		

/s0016_0001.djvu

			156 


NOWA KSIĄŻKA 


1935. Zeszyt m 1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄŻKA 


157 


ryska, była, jak z wywodów Bystronia wyni- 
ka, inicjatorką, a też opiekunką i korektorką 
całego przedsięwzięcia. Bystroń odszukał cie- 
kawe jej dopiski, poprawki i wskazówki na 
norblinowskich szkicach. Obejmują one, z wy- 
jątkiem Pomorza, Wielkopolski i Rusi Czer- 
wieńskiej, chyba wszystkie typy strojów i za- 
jęć ludu naszego w początkach XIX wieku. 
Autor słusznie wywodzi, że punktem wypado- 
wym, skąd znakomity rysownik czynił swe 
obserwacje i notował je w szkicowniku, były 
Puławy, Wołczyn na Podlasiu i Nieborów 
w Łowickiem. 
Zamyka się ten interesujący zeszyt in 4 0 
w poczuciu skandalu. Bo przecie skandalem 
jest, że nie mamy dotąd naukowego opraco- 
wania poczynań Izabeli Czartoryskiej i po- 
przestawać się musi na panegirycznych pa- 
miętnikarzach, lub zagranicznych paszkwilan- 
tach (Lauzun, St. Foi). W ślady prof. Bystro- 
nia pójśćby wypadało polonistom, historykom 
i historyczkom. 
W druku tłoczonym przez drukarnię Uniw. 
Jag. chciałoby się widzieć więcej dbałości 
o wyprawę ilustracyj. 
Stanisław Wasylewski. 

 
Fałat Juljan: P a m i ę t n i ki. Warszawa, 
1935. Nakładem Księgarni F. Hoesicka. 8 0 str. 
209. 
Spisywał te wspomnienia wielki artysta 
w Bystrej na śląsku w r. 1925, kiedy już prze- 
kroczył siedemdziesiątkę, już w pewnem odda- 
leniu od spraw bieżących świata, z myślą o na- 
stępnych pokoleniach, aby je natchnąć "mocą 
i wiarą w poczynania z ducha, z miłości oj- 
czyzny i ludzi, z pogody życia", którą zacho- 
wał od kolebki do grobu. Zawdzięczał ją szczę- 
śliwemu usposobieniu i silnemu zdrowiu. Bo 
inaczej jakżeby przetrwał różne niedole dzie- 
cięcego i chłopięcego wieku i wszystką nędzę 
okresu studjów. Byłby zmarniał, niby Janko 
Muzykant, pod uderzeniami pięści czy rózgi, 
albo od zimna jesiennej szarugi, gdy pasał 
krowy z płachtą na sznurku dokoła szyi 
i z workiem na głowie. Ojciec, organista w Tu- 
ligłowach, był bardzo surowy, a ksiądz wikary 
i profesor szkoły w pobliskiem Komarnie wie- 
rzyli tylko w kij, jako najlepszy środek peda- 
gogiczny. Chłopak nie chciał się uczyć, ucie- 
kał z klasy w pola, na błonia, między ocze- 
rety, podziwiał przyrodę, śledził w niej wszel- 
kie przejawy: rozwój roślinności, życie ryb 


i ptactwa, grę światła. Zresztą jego zajęeim !łI jego starości, o której w tekście niema 
były posługi kościelne i malowanie knyżóy prawie wzmianki. Gawęda urywa się na roku 
cmentarnych. Dopiero za staraniem najsł.ar. 1195, w chwili objęcia (po Matejce) kierownic- 
szego brata Józefa, ekspowstańca a wtetV Na krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych. Kilka 
kleryka, dostał się do szkoły no. mg o tym okresie działalności, zawartych 
w Przemyślu, z językiem wykładowym jesZCl! akońcu książki, uzupełnili jej wydawca i brat 
niemieckim, a potem do gimnazjum. Od nauki młodszy wielkiego artysty, Stanisław, notat- 
odrywał go teatr, ale już jego zdolności rySUJ!. bmi, w których jest mowa o wartości, jaką 
kowe zwracały uwagę. Licząc lat siedemna. atuce polskiej nada jej treść narodowa. - 
ście, nie ukończywszy nawet czwartej klssy, W całości rzecz miła do czytania i zasługuje, 
samowolnie wywędrował do Krakowa i zapisał iy ją przełożyć na obce języki, zwłaszcza na 
się do Szkoły Sztuk Pięknych. Biedowal tan 
miecki, ale z innemi ilustracjami. 
strasznie na poddaszu, nazywanem ,Jamł", A. M. Skałkowski. 
z kilku kolegami-jamnikami. Jeśli zostal akwa. 
relistą, to walnym powodem była niemożnok 
nabycia farb olejnych. Pracował pod kierowo 
nictwem profesorów Łuszczkiewicza, L. Dr- 
bowskiego i Szynalewskiego. "ZmarnowanI 
i wygłodzony" - został szczęśliwym tri
 
zaangażowany przez obywatela z Ukrainy, 
Krzyżanowskiego, archeologa, w celu maJoWI, 
nia odnalezionych zabytków, typów i kostju. 
mów. Miesiące spędzone na dawnym Czarnym 
Szlaku, ze strzelbą i sforą dzikich psów, II- 
poznały go z wszystkim czarem stepu. - TI 
1/s książki jest najciekawsza.-Dalej OpON 
o pracy w Odesie i studjach w Monachjum, 
i znowu o zajęciu zarobkowem przy budo1i'J 
kolei w Szwajcarji. Rzucił je, aby wrócić II 
monachijskiej Akademji Sztuk Pięknyet 
Pierwsze powodzenia pozwoliły mu na p : 
do Rzymu. Następnie stosunki zamą, 
w Warszawie ułatwiły wyjazd do Hiszpanji, 
Indyj i Japonji. Zebrał mnóstwo materjaludo 
obrazów, ale w opisie krajów egzotycznyr t 
wyprzedzili go zwiedzający je później, Osm. 
dowski, Goetel czy Bystroń.-Punktem zwrot. 
nym w jego karjerze stał się pobyt w Ni
 
świeżu w czasie słynnych łowów w r. 188!, 
Miał być odtąd niezrównanym odtwórcą pilI- 
na zimy polskiej i zyskał protektora w księciu 
pruskim, późniejszym cesarzu Wilhelmie fi, 
który brał udział w owem polowaniu. Wypa4fu 
mu przenieść się do Berlina, gdzie spędzili 
dziesięć, a ogółem czternaście był w sto " 
kach z kołami dworskiemi i malował dla niQ 
sceny myśliwskie. - W przedstawieniu Zytll 
artystycznego i towarzyskiego w otoczeniu I
 
sarza niemieckiego ubiegł go przecież Woj. 
ciech Kossak, którego opowiadanie jest ni
 
tylko pełne werwy, ale nadomiar pięknie bl!. 
dzo ilustrowane. Fotograf je, załączone do pI. 
miętników Juljana Fałata, dotyczą potl
1 


Witwicki Władysław: W i a d o m o ś c i 
o stylach. Nakładem Państwowego Wy- 
iawnictwa Książek Szkolnych Lwów 
134 r. Str. 338 - ilustr. 523. 
W przeciwieństwie do oschłych i nudnych 
zwyczaj książek o stylach, ogranicz
jących 
do podawania wyłącznie suchych infonua- 
l,Ij _ książka W. Witwickiego odznacza się 
!)"Wością i barwnością. Z każdego ustępu wi- 
uc, że pisał ją człowiek wdrożony do ścisłego 
fŚlenia, który .nie poprzestaje na stwierdze- 
u danego faktu - lecz szuka natychmiast 

I
 przyczyn i skutków. Ta właściwość na- 
bJe książce Witwickiego życie i barwy 
Ijednocześnie uczy rozumnie patrzeć na dzieła 
'!linki, wiązać wrażenia i obserwacje w sploty 
przyczyn i skutków, a w następstwie tego do- 
ionywac samodzielnych obserwacyj i analiz. 
Punktem wyjścia wszelkich rozważań jest na- 
tura1nie architektura - ale autor wydeduko- 
lane z niej cechy poszczególnych stylów prze- 
Wii na rzeźbę, malarstwo, sztukę stosowaną 
1 nawet na ubiory i pisma. Skutkiem tej me- 
tody każdy styl zyskuje pełny i rozległy wy- 
raz na tle swojej epoki. Wywody swoje zaczy- 
la autor od .definicji stylu - ujętej w na- 

IPującem zdaniu: "styl oznacza interesującą 
b-wtycznie jednakowość wyglądu jakiejś gru- 
py wytworów ludzkich". Następnie analizuje 
lutor elementy każdej budowli, a więc skład- 
niki konstrukcyjne i zdobnicze - a następnie 
przechodzi do treściwego i rzeczowego omó- 
1Iieoia materjałów budowlanych i jego układu. 
Omawia więc rodzaje murów, otworów (okien, 
drzwi), słupów, belkowań, sklepień, dachów 
i elementów zdobniczych. poszcz.ególne formy 
mhitektoniczne, zwłaszcza konstrukcyjne, 
wyprowadza autor zazwyczaj z właściwości 
mlerjału i praw fizycznych. 


Tak ujęta nauka o stylach nabiera życia, 
przestaje być zbiorem suchych wiadomości 
i formuł - a staje się natomiast zbiorem lo- 
gicznie powiązanych przyczyn i skutków, wa- 
runkujących powstawanie wszystkich form 
a,rchitektonicznych. 
Niepodobna wreszcie .nie wspomnieć o stylu 
Witwickiego, odznaczającym się jasnością, pro
 
stotą i sugestywnością. W ten sposób wyra- 
żać się może tylko umysł prawdziwie twórczy, 
dostrzegający w każdem zjawisku coś cieka- 
wego i nowego i posiadający dar śmiałej syn- 
tezy w stosunku do omawianych faktów. 
W szczegółach są drobne niedociągnięcia. 
Uderza zbyt może szczegółowe traktowanie 
starożytności (mniej więcej połowa książki) 
w stosunku do stylów chrześcijańskich - któ- 
rym poświęcił autor 178 str. Wynikiem tego 
jest zbyt pobieżne traktowanie jednych - 
a zbyt szczegółowe innych stylów. Również 
niezawsze zadowalają w doborze i wykona- 
niu ilustracje. Jedne przy nadmiarze szczegó- 
łów są zbyt małe - a inne mogłyby być bez 
szkody zmniejszone. 
Są to jednak drobiazgi, w niczem nieumniej- 
szające pozytywnych wartości, jakie wnosi ta 
niecodzienna książka do naszej skromnej w tej 
mierze literatury. Winna się znaleźć w ręku 
każdego, kogo ciekawią zagadnienia sztuk pla- 
stycznych. Stanisław Machniewicz. 


MEDYCYNA, HIGJENA, FARMACJA. 
Jankowiak Józef dr, lekarz Zakładu Przy- 
rodoleczniczego Ubezpieczalni Społecznej w Po- 
znaniu: Zarys fizjoterapji dla le- 
karzy praktyków i studentów me- 
d y c y n y. Poznań 1934. Skład główny Dom 
Książki Polskiej, S. A. Warszawa, str. 263, 
z 66 rysunkami. 
Fizjoterapja czyli przyrodolecznictwo roz- 
winęło się w ostatnich dziesięcioleciach, 
a zwłaszcza po wojnie, tak szeroko i różno- 
rodnie, że w innych językach, a zwłaszcza nie- 
mieckim, poświęcono mu obszerne dzieła. 
W polskim języku napisane były różne spe- 
cjalne prace, a nawet mniejsze książki, po- 
święcone różnym działom tak rozległej fizjo- 
terapji, lecz nie było dotąd książki, obejmu- 
jącej całokształt tej szeroko rozwiniętej dzie- 
dziny lecznictwa. 
Autor podjął się zatem doniosłego zadania, 
aby przestudjować wszystko, co u nas napisano 
na ten temat, a w dużej części dzieła i specjal-
		

/s0017_0001.djvu

			158 


NOWA KSIĄŻKA 


1935. Zeszyt ID. 1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄŻKA 


159 


ne prace niemieckie, dotyczące tego przedmio- 
tu. Opracował on krótki lecz wyczerpujący po- 
dręcznik, napisany tak jasno i przystępnie, że 
mogą z łatwością korzystać z niego nietylko 
lekarze-praktycy, lecz również studenci medy- 
cyny, dla których także jest przeznaczony. Po- 
zatem wniósł autor w rzetelną pracę swą dużo 
własnego doświadczenia i swoich spostrzeżeń, 
które ją bardzo ożywiają. 
Książkę swą podzielił autor na pięć części, 
poświęconych poszczególnym działom przyrodo- 
lecznictwa. Pierwsza, obejmująca wodolecznic- 
two, zawiera wszystkie jego zasady fizjolo- 
giczne oraz główne wskazania lecznicze i wy- 
konanie poszczególnych zabiegów wodnych. 
Część druga podaje wszystkie kąpiele leczni- 
cze i wskazania do nich w poszczególnych cho- 
robach. 
Co do tych wskazań można mieć częściowo 
zastrzeżenia poważne, gdyż trudno np. zgodzić 
się, aby w żarnicach, znanych poza ziemiami 
zachodniemi tylko jako odra, mogły być wska- 
zane 10 minutowe kąpiele chłodne (20-27 0 C). 
Tak samo niestosowane są naogół kąpiele dłu- 
gotrwałe, czyli trwające kilka dni a nawet ty- 
godni, w pęcherzycy, a ciepłe (34--37 0 C) 
w niedokrwistości i blednicy, trwające 30 mi- 
nut wzgl. godzinę. Przeciwwskazane są również 
według doświadczeń ogólnych zimne nasia- 
dówki w nieżytach żołądka i jelit, a byłyby 
wskazane w nadpobudliwości płciowej, w której 
autor zaleca nasiadówki letnie. Przypuszczal- 
nie autor nie zebrał w tych chorobach wła- 
snego doświadczenia i podał te wskazania na 
odpowiedzialność innych autorów. 
W trzeciej części autor opracował światło- 
lecznictwo, które w ostatnich czasach rozwi- 
nęło się nadzwyczajnie. Kilkanaście najróżniej- 
szych lamp z ich odmianami opisał autor po- 
krótce z punktu widzenia ich techniki oraz 
praktycznego ich zastosowania. Opis tych lamp 
poprzedzony i przeplatany jest krótkiemi roz
 
ważaniami teoretycznemi, które jasno i traf- 
nie przedstawiają ich biologiczne działanie na 
ustrój ludzki. 
Najobszerniejsza część czwarta poświęcona 
jest elektrolecznictwu, które w praktyce znaj- 
duje największe zastosowanie zwłaszcza 
w chorobach nerwowych. Opisane są więc 
zkolei szczegółowo przyrządy, służące do le- 
czenia prądem niskiego napięcia, jak galwa- 
nizacja, faradyzacja i galwano-faradyzacja, 
oraz przyrządy, wytwarzające prądy szybko- 


zmienne i prądy o wysokiem napięciu, jak 
arsonwalizacja i franklinizacja, znajdująca 
ostatnio małe zastosowanie. Przy każdym opi. 
sie przyrządu podane są dokładne sposoby icll 
zastosowania oraz wszelkie wskazania i prze. 
ciwwskazania do ich stosowania. 
W ostatniej, najkrótszej części autor podal 
krótki zarys mięsienia leczniczego i ćwiczeo 
medyko-mechanicznych wraz z ich szczególo. 
wemi wskazaniami w schorzeniach mięśni, 
ścięgien, kości, stawów, układu nerwowego, 
narządu krążenia, przewodu pokarmowego, 
w cukrzycy, otyłości, skazie moczanowej i za- 
burzeniach gruczołów o wydzielaniu wewnętrz- 
nem. 
Całość książki cechują wielka surnienn05i 
i dokładność oraz duża znajomość przedmiotu, 
płynąca z własnego doświadczenia i długich 
studjów obszernej literatury tego przedmiotu. 
Szata zewnętrzna książki, mimo swej skrom- 
ności i nieco mało wyraźnych 66 ilustracyj. 
może czytelnika zadowolić, gdyż druk jest duo 
ży i przejrzysty a format książki bardzo prak. 
tyczny. Franciszek Ksawery Cieszyński. 


MYśLISTWO. 
Ziembicki Witołd: Jan Ostroróg i je- 
g o M y ś l i s t w o z o g ary. Lwów. Ksie- 
garnia Polska B. Połonieckiego. 8 0 , str..
 
w czem 5 ilustr. 
Katalog Wystawy Polskiej 
Książki Kynologicznej (Lwów,czer. 
wiec 1932) ułożył i wstępem opatrzył... Lwów. 
Wydawnictwo Komitetu Wystawowego. Str.3i. 
W słynnym zbiorku pięciorga książek staro- 
polskich o myślistwie zawarł też nieoceniony 
i mimo swych lat Matuzalowych nieodżałoW!. 
ny prof. Józef Rostafiński "Myślistwo z oga. 
ryCI Ostroroga (1618). Ziembicki wziął po nim 
temat w dziedzictwie i daje nam starannie 
dociekliwą biografję i charakterystykę teg
 
mądrego Polaka z czasów zygmuntowskic
 
co może uchodzić nietylko za wzór gospodal"ll 
i myśliwego, ale i świetnego stylisty. Związel 
Ziembickiego z Rostafińskim nie jest przypad. 
kowy. Tamten, botanik z fachu, ogarniał za. 
miłowaniem całą chyba staropolszczyznę i, jll 
mało kto dziś, znał się na wszystkich spn. 
wach wchodzących w zakres cywilizacji p
l. 
skiej (o czemże nie pisał, od drzew pOCZąI!' 
szy, a na domach i osobliwościach kultural. 
nych skończywszy? ) . Ziembicki, lekarz z łl' 
chu, myśliwy z pasji, wróciwszy pewnego dn
 


I kniei, dostrzegł, że rozkoszny jest wpraw- 
me widok lisa rulującego w ogniu, ale rów- 
nie przyjemnie potem grzebać się w starodru- 
bch o dawnych łowach 'Opowiadających. Lite- 
raturę myśliwską kolekcjonował namiętnie. 
Pamiętam za mych niedawnych lwowskich lat, 
ne się nauganiać musiał WI. Tomanek, dosko- 
aa!y dostawca i pocieszyciel zbieraczy, aby 
rygodzić panu prymarjuszowi. Pierwsze pró- 
Iy Ziembickiego były tak trochę p'O szlachecku 
mefrasobIiwe. Zczasem wyszkolił się meto- 
Iycznie i dziś można się tylko cieszyć, że ma- 
my tak rzetelnego pracownika i fachowca we 
JSzystkiem, co dawnych łowów dotyczy. Bro- 
!I1lI'a wspomniana jest jedną z licznych, za- 
JWyczaj w odbitkach ogłaszanych, prac Ziem- 
lickiego. 


Niekażdy pijak wie, że się pOSWlęca "met- 
hjologji", podobnie niejednemu hodowcy psów 
niewiadomo, że jest zawołanym kynologiem. 
Z lwowskiej wystawy psów, urządzonej w cza- 
sie XII Targów Wschodnich, pozostał trwały 
nabytek dla naszej bibljografji. Jest nią rozu- 
mowany spis całej naszej "psiej" literatury. 
Ambicją autora było zestawić "tylko takie 
książki, które albo wyłącznie są psu poświę- 
cone, albo zawierają ważniejsze rozdziały 
z tego zakresu, jak np. rozmaite podręczniki 
hodowlane, myśliwskie, albo stare zabytki dru- 
karskie o charakterze encyklopedyczno-gospo- 
darskim". Zebrało się ponad 200 pozycyj, cie- 
kawych w tern zestawieniu porówni dla bada- 
cza kultury, jak hodowcy. 
Stanisław Wasylewski. 


li 


R 


o 


B i b l j o t e k a P u b l i c z n a m. s t. W a r- 
!!II w y otworzyła w lutym r. b. trzecią swą 
filję: na Woli przy ulicy Karolkowej Nr. 45. 
Jest ona zaopatrzona we wszystkie normalne 
mądzenia: czytelnię książek, czytelnię czaso- 
pism, wypożyczalnię, bibljotekę podręczną 
I D1bIjotekę dla dzieci. W ten sposób rozszerza 
. siec bibljotek dzielnicowych iejskich, 
które zaopatrzono już: Pragę, żoliborz 
I Wolę. Wkrótce mają również zostać przejęte 
,.zez miasto wszystkie placówki Towarzystwa 
Blbljotek Publicznych. 
Bibljoteka Uniwersytecka w War- 
IZ a w i e wypuściła w grudniu ub. roku dru- 
kowaną ankietę dla studentów uniwersy- 
tetu, dotyczącą korzystania przez nich z Bi- 
Wjoteki. Chodzi o wyjaśnienie wszelkich czyn- 
ników i okoli<;zności, wpływających na użyt- 
kowanie Bibljoteki, zarówno w związku ze stu- 

ami, jak i w zakresie szerszym, aniżeli stu- 

a obowiązkowe. Materjał ankietowy pozwoli 
la zorjentowanie się w czytelnictwie warszaw- 
skiej młodzieży akademickiej i na szersze za- 
dosćuczynienie jej potrzebom. 
L'Etnographie en Pologne - to 
lZasopismo francuskie, wydawane półrocznie 
przez Instytut Etnologji Uniwersytetu Poznań- 
skiego pod redakcją kustosza warszawskiego 
Huzeum Etnograficznego, dr. M. Karbowskiej- 
Frankowskiej. Zadaniem nowego perjodyku 
jest nawiązanie kontaktu naukowego z zagra- 


N 


li 


I 


A 


nicznemi ośrodkami etnografji i etnologji 
przez informowanie: o pracach i rozwoju 
wszystkich polskich placówek tej dziedziny 
wiedzy - przez rozprawy, sprawozdania, bi- 
bljografję odpowiednich prac polskich i t. d. 
lIP r z e g l ą d M e c h a n i c z n y". Polskie 
czasopiśmiennictwo naukowo-techniczne wzbo- 
gaciło się w r. b. nową poważną placówką, 
jaką utworzyło Stowarzyszenie Inżynierów 
Mechaników Polskich, powołując do życia swój 
organ prasowy. Nowy organ zastępuje po- 
przednie wydawnictwo tegoż Stowarzyszenia 
("Mechanik"), które jednak było przeznaczone 
dla węższej grupy fachowców, mianowicie 
głównie dla warsztatowców. Zadaniem "Prze- 
glądu Mechanicznego" jest szerzenie wiado- 
mości Q nieustannym postępie nauk technicz- 
nych i ich zastosowań praktycznych w tech- 
nice i wytwórczości krajowej. Pierwsze zeszy- 
ty wydawnictwa pozwalają już wyrobić sobie 
o niem pojęcie. Stwierdzić z nich można, że 
czasopismo skupiło w Komitecie Redakcyjnym 
liczne grono pierwszorzędnych fachowców 
i pozyskało do współpracy najlepsze siły, to 
też odznacza się wysokim poziomem facho- 
wym. 
K s i ą ż k a w R a d j o - w l u t y m była 
omawiana, jak stale dotychczas, przeważnie 
z punktu widzenia aktualności. Z tego stano- 
wiska przedewszystkiem wychodzą prelegenci 
w dziale "Książka i wiedza", którzy w lutym
		

/s0018_0001.djvu

			160 


NOWA KSIĄŻKA 


1935. Zeszyt m 


zrecenzowali: Mościcki - "Dzieje obyczajów" 
Bystronia, świerczewski - książki o teatrze 
i Puciata-Pawłowska "Historję sztuki" w zbio- 
rowem opracowaniu Gąsiorowskiego, Gębaro- 
wicza, Szydłowskiego, Tatarkiewicza, Żarnow- 
skiego i żurowskiego. Do aktualjów należały 
także: audycja jubileuszowa z 3. II. i odczyt 
Adamczewskiego z 9. II., poświęcone Krasic- 
kiemu, wileński wieczór literacki na temat 
pomników Mickiewicza (6. II.) i francuski pro- 
pagandowy odczyt Kleinera o Mickiewiczu 
(20. II.), pogadanka Janusza Stępowskiego 
o albumie "Polska na morzu" (w rocznicę od- 
zyskania wybrzeża) i wreszcie szkic Kadena- 
Bandrowskiego () ustawie bibljotecznej (2. II.). 
Pozatern cotygodniowy przegląd krytyczny no- 
wości beletrystycznych dawał w tym miesiącu 
aż 3 razy Zrębowicz i raz Makowiecki, prze- 
gląd czasopism - Mościcki, przegląd prasy 
rolniczej krajowej i zagranicznej - Niewod- 
niczańska z Wilna i przegląd wydawnictw rol- 
niczych T. Sawicki. 
Z odczytów literackich wymlenmy: 5. II. 
Naglerowej "Miłość tylko akompanjamentem", 
11. II. St. Dzikowskiego "Warszawa przed pół 
wiekiem w anegdocie Prusa", 12. II. Gołąbka 
"Stosunki literackie polsko-słowackie", 16. II. 
Skiwskiego "Epos codzienności polskiej", 
19. II. J. Kotta "Jerzy Liebert - poe,ta reli- 
gijny" i 23. II. St. R. Dobrowolskiego "Proble- 
my społeczne w naszej liryce". 
100 - l e c i e ś m i e r c i M a u r y c e g o 
M o c h n a c k i e g o uroczyście święciło 6 
stycznia r. b. miasto Auxerre we Francji, 
w którem znakomity publicysta, krytyk i żoł- 
nierz zakończył młode życie. 
Ukraińskie nagrody litera c- 
ki e. Za najlepsze utwory, wydane w roku 
1934, Lwowskie Towarzystwo Ukraińskich Li- 
teratów i Dziennikarzy im. Iwana Franki 
przyznało: pierwszą nagrodę Ułasowi Samczu- 
kowi za powieść "Wołyń", drugą - Jur. Ko- 
saczowi za tom wierszy "Czerwień" i za po- 
wieść "Słońce w Czyhrynie", trzecią - B. I. 
Antonowiczowi za "Trzy pierścienie". Ponadto 
wyróżniono: I. Łypy "Kozaków w Moskiew- 
szczyźnie", E. Małaniuka "Ziemską madonnę" 
i W. Sofronowa "Lipcową truciznę". 
Wystawa Mickiewiczowska w 
Bibljotece Narodowej w War- 
s z a w i e, - otwarta 19 stycznia z okazji 
100-lecia Pana Tadeusza, trwać będzie do 21 
marca. Jeden jej dział poświęcono zobrazowa- 


II 


niu na rękopisach, jak powstawały dzieła mi. 
strza, oraz jak wyszły w druku za jego ży. 
cia - na tle środowiska. Druga część wysta. 
wy przedstawia prace o Mickiewiczu, tłuma. 
czenia jego utworów, wydania zbiorowe, ilu. 
stracje i kompozycje muzyczne. "Pana Ta. 
deusza" prezentuje specjalna sala, w której 
naczelne miejsce zajmuje jego pierwodrnk 
z poprawkami autora. 
Bardzo bogaty i interesujący zespół ekspo. 
natów pochodzi ze zbiorów własnych BibljG- 
teki Narodowej oraz z prywatnej kolekcji 
znanego bibljofila warszawskiego, Jana Mi. 
chalskiego. Żałować należy, że wystawa nie 
otrzymała drukowanego katalogu, a jedynie 
krótki opis z planem. 
VI Powszechny Zjazd History. 
k ó w P o l s k i c h odbędzie się w Wilnie od 
8 do 11 września r. b. Tegoroczne 550.lecie 
zdobycia Krewa powoduje zwołanie zjazdu do 
Wilna i uwzględnienie w obradach wszystkkl 
8 sekcyj przedewszystkiem dziejów Wielkiego 
Księstwa Litewskiego. Termin nadsyłania re. 
feratów i korreferatów, które wszystkie będ4 
przed zjazdem wydrukowane, upływa 1 kwie
 
nia. 
W Z w i ą z k u B i b l j o t e k any 
w War s z a w i e wygłoszono na posiedze- 
niach w styczniu r. b. następujące referaty: 
"O Bibljotece byłego Banku Polskiego" (mag. 
Tad. Nowakowski) , "O pierwszej Bibljotece 
Dzielnicowej m. st. Warszawy" (na Pradze 
przy ulicy Skaryszewskiej 18 - pokaz i obja. 
śnienia inż. L. Bykowskiego i J. Englerlów. 
ny), "O książce Ladewiga "Politik der Bu. 
cherei" (A. Mikucka). W lutym przewainie 
odbywano wycieczki do bibljotek i na wysta. 
wy: Wypożyczalni Wysyłkowej "Książka dJa 
wszystkich" (objaśnienia W. Szczepkowskiej), 
Bibljoteki Sejmu i Senatu (oprowadzała J. 
Krammówna), oraz na Wystawę Mickiewi. 
czowską w Bibljotece Narodowej. Z referatów 
wygłoszonych w miesiącu lutym na posied7ł- 
niach sekcyj należy wymienić: Z. Łazarskiego 
"Jak należy przygotować rękopis do druku 
i przeprowadzić korektę" i W. Dąbrowski
 
"Sprawa ustawy bibljotecznej w chwili obec. 
nej" . 
W i II i a m L. C l e m e n t s, zbieracz am
 
ricanów, zmarł w 73 r. życia w Bay Ci
 
(Michigan). Zbiory jego zawierały 100.000 d0- 
kumentów i listów z okresu rewolucji amery. 
kańskiej. Już przed laty Clements ofiarował 


r >.t.Ll'l1l 
'{l' 
 
1935. Zeszyt III. <, . _ \ to 
ceł ,',-
.) '. . 
It jedyną w swyn&,rJd'zaju 
 ekcję wraz ze 
specjalnym gmach
 nt,.!Ji
t;l '/ znym uniwersy- 
tetowi michigańskiemu w Ann Arbor. 
R o b e r t R. D o d d, jeden z najbardziej 
tnanych antykwarjuszów amerykańskich, za- 
Myciel "American Book-Prices Current" 
łRocznik cen osiąganych na licytacjach ame- 
rykańskich), zmarł 3. XI. ub. r., przeżywszy 
kt 87. 
Dra m a t i c B i b l i o g r a p h y Blancha 
II. Bakera, która ukazała się w New Yorku 
jeszcze w roku 1933, zajmuje się tylko litera- 
lD11 dramatyczną angielską i na angielski tłu- 
maczoną. Jedynie tylko kostjumologja nie 
egranicza się do języka angielskiego. Notuje 
lopisuje do roku 1932 pozycyj dramatycznych 
tOOO (w wyborze) z ostatniego 50-lecia, uła- 
twiając korzystanie zapomocą indeksów krzy- 
!owych nazwiskowo-tytułowych. Jest to jedno 
najkapitalniejszych dzieł bibljograficznych 
I dziedziny literatury, jakie ukazały się 
,ostatnich latach. 
List of the Serial Publications 
Ir Foreign Governements - reprezentuje bi- 

jografję rządowych wydawnictw ciągłych 
Mszczególnych państw w układzie alfabetycz- 
lyJIl państw, a w obrębie ich w porządku abe- 
radłowym 23 działy rzeczowe (agriculture, 
iltronomy, army and navy, banking i t. d.). 
C:asokres: r. 1845 do bieżącej chwili. Za wzór 
Gięto podobny wykaz publikacyj urzędowych 
Stanów Zjednoczonych Ameryki Półn. Mate- 
al redaktor dzieła Winifred-Gregory zbierał 
az z komitetem redakcyjnym w bibljotekach . 
.merykańskich i w stolicach zainteresowanych 
"Ustw. Wykaz ten zawiera około 30.000 t y- 
:ułów wydawnictw. 
Niezwykłą płodność pisarską 
!Dtuje statystyka amerykańska: dr. N. Murray 
Butler, prezydent Columbia University, w cią- 
lU 35-lecia 1897-1932 ogłosił 3.200 książek, 
artykułów, przedmów etc. swego pióra. 
B r u c e R o g e r s, znakomity amerykań- 
ski grafik i liternik, skomponował wszystkie 
egóły luksusowego wydania Biblji, które 
być największem arcydziełem drukarskiem 
!llSzego stulecia. Wydanie ukaże się w 200 
!llUDerowanych egzemplarzach, z których 

erwszy otrzyma w darze angielska para 
królewska w 25 rocznicę koronacji. Każdy 
l następnych egzemplarzy będzie kosztował 
p!'!eSzło 52 funty szt. 
Bibljoteki narodowe 


NOWA KSIĄŻKA 


161 


świata 


w swych dziejach, organizacji i zakresie pracy 
znalazły monografistę w osobie sekretarza Bri- 
tish Museum, Arundella Esdaille'a. "National 
Libraries of the W orld" wyczerpuje całokształt 
zagadnienia, Uj/11UjąC każdą bibljotekę naro- 
dową w 12 punktach, opracowanych na pod- 
stawie rozesłanego do nich kwestjonarjusza. 
Książka wyszła w nakładzie londyńskiej firmy 
Graf ton et Co. 
The Bookman i The London 
M e r c u r y, dwa główne angielskie czaso- 
pisma literackie, z początkiem roku 1935-go 
połączono w jedno wydawnictwo. 
I. S. F l e t c h e r, angielski powieściopi- 
sarz, autor 250 powieści kryminalnych, zmarł 
niedawno w wieku lat 70. Wysokością nakła- 
dów angielskich i ilością przekładów na obce 
języki pobił on rekord Conana Doyle'a i Wal- 
lace'a. 


S u b j e c t I n d e x o f B o o k s - fun- 
damentalna angielska bibljografja przedmio- 
towa, w pierwszej serji z r. 1933 doprowadzo- 
na do roku 1880 - rozrasta się w r. b. na 
okres po roku 1880, który jest treścią drugiej 
serji. Opracowanie obydwu pochodzi od R. A. 
Peddiego. Obejmują one po 50.000 tytułów, 
zgrupowanych wokoło 20.000 grup przedmio- 
towych, uszeregowanych alfabetycznie (np. 
Asthma, Asti, Astrolabe, Astrology, Astrono- 
my i t. d.). Wydawcą jest firma londyńska 
Graf ton et Co. 
"W h o's W h o" 1935 w oryginalny i nowy 
sposób zareklamowała firma Black: podczas 
zapasów piłki nożnej w Twickenham wypu- 
szczono nad boisko samolot z dwoma 70-sto- 
powemi sztandarami, noszącemi kolosalnemi 
literami wypisany tytuł tego popularnego an- 
gielskiego słownika biograficznego osobistości 
żyjących. 
Papirusy oraz rękopisy arab- 
s k i e opracował w dwóch odrębnych katalo- 
gach profesor Uniwersytetu Oksfordzkiego D. 
S. Margoliouth, wyczerpująco rejestrując 
i naukowo opisując wszystkie znane egzempla- 
rze. Opiera się on, zwłaszcza w rejestracji pa- 
pirusów, na kolekcjach Earl of Crawford 
i arcyksięcia Rainera (Wiedeń). Rękopisów 
rejestruje 818, zawierających 1.535 dzieł. Są 
to dzieła fundamentalne dla znajomości kul- 
tury arabskiej. 
W S o f j i otwarto 17 grudnia ub. roku 
w obecności pary królewskiej nowy gmach
		

/s0019_0001.djvu

			162 


NOWA KSIĄŻKA 


1935. Zeszyt m 


Bibljoteki Uniwersyteckiej fundacji braci Geor- 
giewów. 
"V i t r i n k a", czeskie czasopismo bibljo- 
filskie, założone i przez 10 lat redagowane 
przez Artura Novaka, zostało przerwane w r. 
1934. 
L i t e r a t u r ę d u ń s k ą 1871-1933 opra- 
cował po niemiecku Duńczyk Helge Kjaer- 
gaard, lektor uniwersytetu w Greifswaldzie. 
Materjał jest podzielony na okresy: lata 70-e, 
80-e (Brandes, Bang, dekadentyzm), lata 90-te. 
(Stuckenberg, Claussen, Jorgensen, Madsen, 
Holstein, Rode - jako fabuliści i prozaicy), 
wiek 20-ty (1901-1917 i 1917-1933). Po wy- 
kładzie następuje dział biograficzny i bibljo- 
graficzny oraz tablice synchronistyczne. 
Wystawę Książki Estońskiej 
otworzył w Tallinie prezydent państwa Paets 
dnia 17 lutego z okazji uroczystości 17 -ej 
rocznicy niepodległości Estonji i dla upamięt- 
nienia 400-lecia pierwszego druku estońskiego. 
Francuska bibljografja ł
 
w i e c k a, wspaniale ilustrowana i drukowa- 
na, rejestruje i opisuje bibljograficznie wszyst- 
ko cokolwiek oryginalnego i tłumaczonego 
o iowiectwie ukazało się po francusku od wie- 
ku 15-go do naszych czasów, dodając do tego 
autorów greckich i rzymskich, starożytnych 
i średniowiecznych oraz wybór grafiki fran- 
cuskiej z tego zakresu z tytułami francuskiemi 
i łacińskiemi. Autorem jest J. Thiebaud. Dzieło 
to, zatytułowane "Bibliographie des ouvrages 
francais sur la chasse" składa się z 5.000 po- 
zycyj i ich opisów. Ukazało się w roku 1934 
w firmie Librairie cynegetique E. Nourry. 
B i b l j o g r a fj a p i e r w o d r u k ó w a u- 
t o rów f r a n c u s k i c h 15-go do 18-go 
wieku, wychodząca od kilku lat zeszytami 
w opracowaniu A venira Tchemerzine'a, została 
ukończona. Przedstawia się ona pod każdym 
względem pierwszorzędnie: zarówno z punktu 
widzenia naukowego, wyczerpując całokształt 
materjału literackiego w sposób w wysokim 
stopniu ścisły i szczegółowy w opisach, ce- 
chach identyfikacyjnych i t. d., jak i z punktu 
widzenia estetyki samego wydawnictwa we 
wszystkich jego elementach: papierze, czcion- 
ce (Cochin), ilustracjach (10.000). To też od- 
powiednio wysoka jest cena wydawnictwa: od 
3 do 6 tysięcy franków bez oprawy - zależnie 
od rodzaju papieru. W ten sposób Francuzi 
w wykwintnej tej "Bibliographie d'Editions 


Originales et Rares" otrzymują dopiero dlli 
dzieło, jakie Polska w swych skromnych wa- 
runkach wydawniczych posiada już oddawna, 
i to w szerszym zakresie (pełna bibljografjł, 
a nie tylko pierwszych wydań), pod P0Stac1ł 
zbliżającego się do ukończenia epokowegl 
dzieła Karola Estreichera ,,Bibljorafja Pol. 
ska". 
300 l i s t ó w N a p o l e o n a do cesarzo- 
wej Marji-Ludwiki z lat 1812-1814 nab
 
z licytacji (u Sotheby w Londynie) rząd fran. 
cuski za 15.000 funtów szt. 
T e o d o r L e n o t r e, wybitny historyk 
francuski i członek Akademji, zmarł 6 lutego, 
przeżywszy lat 78. Większość swych prac 111- 
święcił dziejom rewolucji francuskiej. "VieillB 
maisons - vieux papiers" , jedno z najpoczy: 
niejszych jego dzieł, jest zbiorem błyskotIi." 
pisanych rozpraw z przeszłości Paryza i in- 
nych miast. Wogóle opublikował przeszło M 
książek, oprócz ogromnej ilości artykviw. 
Bibljografja pedagogiczna XX. 
g o w i e k u w trzech tomach, opracowal1)'t\ 
przez Hiszpana dr. Ruf. Blanco y Sanchezjrt 
pierwsz.ą tego rodzaju pracą, tem bardziej, u 
tom III-ci, t. j. indeksowy, zawiera halb 
przedmiotowe we wszystkich najważniejszyli 
językach. Sanchez jest również autonB 
hiszpańskiej "Enciclopedia Pedagogica.
 
derna" i "Bibliographie Generale de l'Edut!. 
tion Physique" (1927), które także ukaza
 
się w Madrycie. 
K a l e n d a r z t u r e c k i" Gutenberga 
. z ;. 1455, znany dotychczas z jedynego egzem. 
plarza, odnalazł w oprawie jednego z drukOt 
w Bawarskiej Bibljotece Państwowej (MoDIo 
chjum)' dyrektor Karol Schottenloher. 


------ 

- --
--
 


LIST DO REDAKCJI. 
W związku z recenzją z pracy I. Weinfe!dl 
p. t. "Skarbowość polska", zamieszczoną w ,,l(
 
wej Książce" Nr. 2, 1935, str. 87 i 88otrz)'lllt 
liśmy następujące pismo: 


Zdanie "szkoda t)h:o" i t. d. do końca ustępu polegali!"> 
docznem nieporozumieniu, gdyż 4-te wydanie mojej Skarb , 
ści wychodzi zeszytami; karta tytułowa, wstęp i skoro , 
pojawią się przy ostatnim (5-tym) zeszycie, spisy = , 
okładkach są tymczasowe. To wszystko było zapowiedzir 
okładkach 1 i 4 zeszytu; wynika zresztą z natury zeszy\Oll/J 
wydawnictwa. 


Dr. I. W,j
,1J. 


1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄŻKA 


163 


B I 


B 


J 


o 


A 


L 


n. BIBLJOGRAFJA, KSI:t:GOZNAWSTWO, 
ARCHIWA, BIBLJOTEKI, MUZEA. 
Bibljografja historji Wielkopolski, opracował 

drzej Wojtkowski, z. I. 8 0 od 1-32. Po- 
mań 1934. Tow. Miłośników Historji w Po- 
maniu. 
- Z. 2. 8 0 od 33--64. Poznań 1935. Tow. 
Miłośników Historji w Poznaniu. 
Grzegorczyk Piotr. Bibljografja mniejszości 
wodowych w Polsce za r. 1933. 8 0 24 szpalt. 
W. 1934. Instytut Badań Spraw Narodowo- 
kiowych. D. K. P. Odb. z Spraw Narodowo- 
!clowych, 1934. '" 2.- 
Lipska Kazimiera. Bibljoteka Miejska 
,Siedlcach, 1919-1933. 8 0 19. Siedlce 1934. 
Zarząd Miejski wydzielonego m. Siedlec. Skł. 
Libraria Nova . . . . 1.- 
Mickiewiczowa Iza. Bibljografja prac dru- 
mwanych w wydawnictwach Polskiego Towa- 
nystwa Heraldycznego, 1908-1933. 8 0 14. W. 
1933. Autorka. Odb. z Miesięcznika Heraldycz- 
legO . . . . . . . . . . . . . 3.- 
Seruga Józef. Sobieściana archiwalne w zbio- 
rach bibljoteczno-muzealnych hr. Tarnowskich 
,Suchej. 8 0 15. W. 1934. Odb. z Przegl. 
H
tor.-Wojsk., 1934. 
Wojtkowski Andrzej. Ob. Bibljografja hi- 
storji Wielkopolski. 
Wybór książek dla bibljotek katolickich sto- 
nrzyszeń młodzieży. Opracował St. S. 8° 38. 
Pomań 1935. Ostoja. 


Dl. TEOLOGJA, HISTORJA I ORGANIZA- 
(J lmśCIOŁA, DZIEŁA TREśCI RELIGIJ- 
NEJ I DEWOCYJNEJ. 
Bainvel J. V. O. prof. Kult serca Bożego. 
Teorja i rozwój. Przełożył z franc. ks. Kazi- 
mJe\'Z Dembowski. 8 0 614. Kraków 1934. Wyd. 
KB. Jez. Bibl. Życia Wewnętrznego, XL. 4.80 
Borzęcki A. Z naszej parafji. 8 0 117. Tar- 
IOW 1934. Nakł. Tyg. "Nasza Sprawa". SkI. 
tJeleń . . .. .. ... 1.- 
Bułhak Emanuel. Odpowiedź na krytykę 
tłumaczenia dzieł św. Dionizego Areopagity. 
m. W. 1934. 

cylja św. patronka muzyki. 8 0 32. W. 
1984. Wyd. Salezjańskie. Kłosy z Bożej Roli, 
N. 19. .. . . . . . . . . . . -.25 
!f1O'tO
 }:w9'7jp. Praca zbiorowa. 8 0 IX, 194. W. 
1984. Pol. Tow. Teologiczne. SkI. K. ś. W. 
6.50 
TreŚĆ: Szlagowski A. X. Bisk. - Przedmowa. 
. ski W. ks. dr. prof. - Idea soterjol
 
I
zna w Starym Testamencie. Dąbrowski E. 
Is. dr. - Proces Chrystusa. Bukowski A. 
Is. dr. prof. - śmierć Chrystusa - odkupie- 
mem ludzkości. Rosłaniec F. ks. dr. prof. - 
Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa dowodem 
l pnyczyną odkupienia. Kwiatkowski W. ks. 
dr. prof. - Podstawy społeczne chrystja- 
mmlU. Chojnacki P. ks. dr. - Pozytywny 
wpływ chrystjanizmu na filozofję. 


G 


R 


A 


F 


J 


Demrych Henryk ks. Szafarz Opatrzności 
Bożej św. Józef Cottolengo. 8 0 49. Włocławek 
1934. Wyd. Ks. Orjonistów. SkI. K. Ś. W. 
-.90 
Glemma Tadeusz ks. Dzieje stosunków ko- 
ścielnych w Toruniu. 4 0 45. Toruń 1933. Mag. 
m. Torunia. K. M. . . . . . . . . 1.20 
- Stosunki kościelne w Toruniu w stuleciu 
XVI i XVII na tle dziejów kościelnych Prus 
Królewskich. 8 0 228. Toruń 1934. Tow. Nauk. 
Toruń. 
Grzesiak Nikodem. Emanuel t. j. Bóg z na- 
mi. 16 0 32. Kraków 1934. Wyd. Ks. Jez. 
Jan Sarkander Błogosławiony. 16 0 32. W. 
1934. Wydaw. Salezjańskie. Kłosy z Bożej 
Roli, N. 21. .......... -.25 
Kancjonał czyli śpiewnik dla chrześcijan 
ewangelickich. Wyd. 18. 8 0 4 nlb., 884. Cie- 
szyn 1934. Wyd. Tow. Ewangelickie. 
Karwacka Apolonja. Anielska dziecina Gem- 
ma Galgani. 8 0 63. W. 1935. Wyd. Ks. Pallo- 
tynów . . . " '" -.60 
Kesselring Rudolf ks. prof. Quo vadis, Eccle- 
sia Evangelica? Krytyczne uwagi odnośnie 
Kościoła Ewangelickiego, Trzeciej Rzeszy. 8 0 
50. W. 1934. Odb. z Głosu Ewang. 
Kinga Błogosławiona czyli Kunegunda. 16 0 
32. W. 1934. Wydaw. Salezjańskie. Kłosy z Bo- 
żej Roli, N. 18. .. ..... -.25 
Pawellek Pius ks. Bohaterka miłosierdzia. 
święta Ludwika de Marillac współzałożyciel- 
ka Zgromadzenia S.S. Miłosierdzia św. Win- 
centego a Paulo. 8 0 28. Kraków 1934. XX. 
Misjonarze. 
Pyrek Wiesław. Chrystus i dzieci. 8 0 60. 
W. 1935. Autor . . . . -.70 
Skarbiec modlitw i pieśni. Ksiązka diece- 
zjalna do nabożeństwa dla katolików każdego 
stanu i wieku, wydana z polecenia ks. bisk. 
Stanisława Adamskiego przez grono księży 
diecezji katowickiej. Wyd. zmniejszone. 32 0 
840. Katowice 1934. Księg. i Druk. Katolicka. 
Smogór Kazimierz ks. W szkole Krzyza. 
Siedem kazań pasyjnych, z dodaniem trzech 
kazań przygodnych. 8° 46. Poznań 1934. K. ś. W. 
1.20 
Thullie Kazimierz ks. dr. Życie chrześcijani- 
na w obrzędach Kościoła. Modlitewnik litur- 
giczny. Wyd. 2-gie dla młodzieży. 16 0 670. 
Lwów 1935. K. A. ..... Opr. 4.50 
Tomanek Rudolf ks. i Trembola Fr. ks. 
Królewska droga Krzyża. 12 nabożeństw Drogi 
Krzyżowej. 8 0 185. Cieszyn 1933. Dzieła Błog. 
Jana Sarkandra. K. ś. W. . . . . . 1.50 
Wende Edward ks. Sursum corda. Kazania. 
8 0 294. W. 1935. SkI. W. Mietke. 
Wojak T. Ks. dr. Leopold Marcin Otto, oj- 
ciec polskiego ewangelicyzmu. 8 0 24. W. 1934. 
Odb. z Głosu Ewang. 
Woroniecki Jacek O. Pełnia modlitwy. Stu- 
djum teologiczne dla inteligencji. Zadania, 
składniki, własność modlitwy. Wyd. 2-gie. 8 0 
143. Poznań. (1935). K. ś. W. . . 2.50
		

/s0020_0001.djvu

			164 


NOWA KSIĄŻKA 


1935. Zeszyt fi 
'!II 


1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄ2KA 


165 



I 


Zasługi Kościoła dla ludzkości. X. 8 0 16. 
Poznań 1935. Naczelny Inst. Akcji Katol. Bi- 
bljoteczka Akcji Katol., N. 12. . . . -.50 
żywe Słowo. Materjały i dyspozycje do wy- 
kładów, pogadanek i dyskusyj, wydawane pod 
redakcją ks. Witolda Klimkiewicza. 
N. 25. Karczewska Zofja - Jaką drogę wy- 
brać? 
N. 26. Karczewska Zofja - My i oni. 
N. 27. W-ska Z. Za kogo pójdę? 
N. 28. - Narzeczeni. 
N. 29. Klimkiewicz W. ks. - Małżeństwo sa- 
kramentem. 
N. 30. - Nierozerwalność małżeństwa. 
N. 31. - Obowiązki przedślubne. 
N. 32. - Liturgja ślubu. 
N. 33. Niesiołowska M. - Szczęśliwe małżeń- 
stwo. 
N. 34. Tadrzyńska M. - Nowy świat ko- 
biecy. 
N. 35. Łazarewicz Stefanja dr. - Pielęgna- 
cja noworodka. 
N. 36. Niesiołowska M. - Wychowąnie ma- 
łego człowieka. 
N. 37. Łazarewicz Stefanja dr. - Zdrowie 
w rodzinie. 
N. 38. Abt St. ks. dr. - Kim jest dla nas 
papież? 
N. 39. Szaflik Wł. - Jak walczyć z pijań- 
stwem. 
N. 40. Turkowski Leonard - W drodze ku 
małżeństwu. 
4 0 po str. 4. Poznań 1934. Ostoja. . po -.15 


IV. FILOZOFJA, PSYCHOLOGJA, ETYKA. 
Drewnowski Jan Franciszek. Zarys progra- 
mu filozoficznego. 8 0 103. W. 1934. Odb. 
z Przegl. Filoz. 
Znaniecki Florjan. Ludzie teraźniejsi a cy- 
wilizacja przyszłości. 8 0 379. Lwów (1935). 
K. A. ............ 6.80 


I 
, I 


V. MATEMATYKA, NAUKI PRZY- 
RODNICZE. 
Acta physica polonica, t. III. 8 0 XVIII, 550, 
1 tabl. W. 1934. Z Funduszu Komitetu Uczcze- 
nia 30-lecia pracy naukowej Pana Prezydenta 
Rzeczypospolitej . . . . . . . . . 50.- 
Brehm A. Życie zwierząt, t. I, z. 2, z ilustr. 
i 2 tablicami kolor. 4 0 str. 81-160. W. 1935. 
Trzaska, Evert i Michalski. W prenumeracie 
5.50 
Cylkow Henryk. Czas jako ciśnienie prze- 
strzeni, z 42 rys. 8° 29. W. 1935. Autor. 1.50 
Danowska-Krawiecowa Aniela. Glony jeziora 
Kociołek. 8 0 36. Poznań 1934. Pozn. Tow. 
Przyj. Nauk. 
Dominik Walenty. Woda ciężka. Nowy śro- 
dek badawczy w naukach przyrodniczych. 8 0 
12. Poznań 1934. Z Zakładu Chemji Ogól. 
Szkoły Głów. Gosp. Wiej. w Warszawie. 
Frisch K. dr. prof. Życie pszczół, z 96 ilustr. 
Z 2-go wydania przełożył dr. W. Adolph. 8 0 
VIII, 155. W. 1935. Trzaska, Evert i Michalski. 
Bibljoteka Więdzy, t. 16. . 6.80, opr. 9.80 


III 


Curie. Genjalna uczona. 8° 24. Kraków 1935. 
Wyd. Stowarzyszenia Służba Obywatelska. D. 
K. P. życiorysy Zasłużonych Kobiet, N. 15. 
-.50 
Wertenstein Ludwik. Pochwała fizyki, z 11 
portretami. 8 0 359. W. 1935. J. Przeworski. 
Bihljoteka Naukowa, t. 4. . 8.-, opr. 10.- 


Grodzieński J. Albert Einstein, twórca ieorj 
względności. 16 0 64. W. 1935. Universum. Ii 
108. D. K. P., G. W. . . . . . . .-.2i 
Harabaszewski J. Węgiel w przyrodZIe 
i technice 8 0 64. W. 1935. N. K. . . . 1.50 
Jezierski T. W. Chemja techn. Ob. Dział 
XXI. 
Kotecki Alojzy. Przyczynek do badań nad 
drganiami elektrycznemi łuku węglowego. 8' 
od 41-74. Poznań 1934. Pozn. Tow. PI"I)'j. 
Nauk. ............ 3.- 
Krygowski Zdzisław. O rozwiązaniu pewne- 
go zagadnienia z analizy kombinacyjnej i jego Gadowski W. ks. Przewodnik po Pieninach, 
zastosowania w teorji wyznaczników. 80 od I mapką dróg i ścieżek. Wyd. 3-cie. 16 0 40. 
3-8. Poznań 1934. Pozn. Tow. Przyj. Nauk. Kraków (1935). Wyd. "Polski Znicz". D. K. P. 
Skł. J. Jachowski . . . . . . . . 1.- 1.20 
Krzyżański Mirosław. O różniczkowaniu Gąsiorowski Henryk. Przewodnik po Beski- 
całki względem parametru. 8 0 od 96-104. W. dach Wschodnich. Tom I, cz. I. Bieszczady, 
1934. SkI. Libraria Nova. Odb. ze Sprawozdan 12 schematami i 3 mapami. 8 0 XV, 286. Lwów 
z Posiedzeń Tow. Nauk. Warsz., XXVI, 1933, (1935). K. A. ......... 5.40 
Wydz. III. . . . . . . . . . . . -.7i Geograf ja, Wielka - Powszechna. Wydaw- 
Ocioszyńska-Bankierowa J. Budowa ŻUW1. nictwo zbiorowe, ilustrowane, z. 40. 4 0 str. 
czek u rozwielitki. Daphnia magna Strana. 241-285. W. 1935. Trzaska, Evert i Michalski. 
8 0 5. W. 1934. Libraria Nova. Odb. ze Spn- W prenumeracie 4.90 
wozdań z Posiedzeń Tow. Nauk. Warsz., XXVI, Treść: Przeworski St. dr. - Azja zachodnia, 
1933. Wydział IV. . . . . . . . . -.75 I, VI. 
Poplewski Roman prof. Uniw. Warsz. Ana. Geograf ja, Wielka - Powszechna. Wydaw- 
tomja ssak9w. Tom I. Część ogólna. z 87 ry!. nictwo zbiorowe ilustrowane, z. 41. 4° od 
8 0 VI, 241. W. 1935. Komitet Wydaw. PodrlG' 193-240. W. 1935. Trzaska, Evert i Michalski. 
ników Akademickich przy Min. Wyzn. RelJg. W prenumeracie 4.90 
i Ośw. Publ. SkI. K. M. . . . . . . 8,- Treść: Nowakowski St. prof. - Geograf ja 
Prace Komisji Matematyczno-przyrodniczej, jako nauka, z. V. 
Serja A, t. III. Nauki abiologiczne. 8° 17t Gotkiewicz Marjan. Sprawozdanie naukowe 
Poznań 1934. Pozn. Tow. Przyj. Nauk. Sld, 1 wycieczki Seminarjum Geografji Fiz. Uniw. 
J. Jachowski. lagiell. na Ruś Podkarpacką i Słowaczyznę, 
Treść: Krygowski Zdzisław - O rozwiązani! odbytej pod kier. zast. prof. dr. Bogdana Za- 
pewnego zagadnienia z analizy kombinacyj. borskiego, z 6 rys. 8 0 31. Kraków 1934. Skł. 
nej i jego zastosowaniu w teorji wyznaem Libraria Nova ......... 1.25 
ków. Smoliński Kazimierz - Chronograf Si
 Informator na r. 1935. Polski Touring Klub. 
mensa w zastosowaniu do latarń elektry-. " 76 W 1935 W d T . A 
nych obwodów drgających. Kotecki Alojzy _ O" l.. . y awca urysta lutO. 
Przyczynek do badań nad drganiami elek. Skł. K. A. . . . . . . . . . . . 1.- 
trycznemi łuku węglowego. Kalinowski Kaz,- Kowalczewski Sylwester. Chęciny i okolica. 
Oznaczenie stałej dielektrycznej eteru ety1
 I Przewodnik krajoznawczy po południowej czę- 
wego i czterochlorku węgla zapomocą trzeci I jej gór świętokrzyskich. 8 0 40. Kielce 1934. 
rodzajów aparatur. Milewski Bol. _ O wpły. Oddział powiatowy 2Jwiązku Naucz. Polskiego 
wie ruchu obrotowego ziemi na spadek swobod. w Kielcach. 
ny ciał. Kalinowski. Kaz. _ Badania polaryu. - Marmury kieleckie. Dawniej i dzisiaj. 
cji dielektrycznej, momentów dipolowych oraz 
"8. Kielce 1934. Oddział Powiat. Związku 
asocjacji niektórych pochodnych kwasu kar. 
aucz. Polskiego w Kielcach. 
baminowego. Lepecki Mieczysław Bohdan. Hiszpanja po 
Smoliński Kazimierz. Chronograf Siemen!l rewolucji. 16 0 91. W. 1934. R. Bibljoteczka 
w zastosowaniu do badań elektrycznych obw
 Historyczno-Geograficzna, N. 239-40. . -.40 
dów drgających. 8° od 9-40. Poznań 1931. Słów kilka o Pińsku oraz święta, obrzędy 
Pozn. Tow. Przyj. Nauk. Skł. J. Jachowsk. I i wierzenia ludu poleskiego. 8 0 30. Pińsk 1935. 
2.i. Kolo Krajoz. Uczniów Gimn. Państw. w Piń- 
Sprawozdanie Polskiego Instytutu Geolt sku, Skł. S. Bednarski księgo . . . . -.50 
gicznego. T. VIII, z. 1, z 8 fig. w tekście i In Sworakowski Witold. Polacy w Łotwie. 
tablic. Red. J. Samsonowicz i St. Krajewsh Uwagi o ich liczbie i rozmieszczeniu, składzie 
8 0 XLI, 199. W. 1934. I I wyznaniowym, podziale według płci i wieku, 
Sprawozdanie Komisji Fizjograficznej, obej. analfabetyzmie i strukturze społeczno-gospo- 
mujące pogląd na czynności dokonane w ciW darczej na podstawie łotewskiego spisu ludno- 
roku 1932 oraz Materjały do fizjografji kraju. ści 1930. 8 0 45. W. 1934. Inst. Badań Spraw 
T. 67. 8 0 XXI, 153. Kraków 1933. Pol. And Narod. D. K. P. Bibljoteka Spraw Narodow. 
Um. ............. 6.- N.18. ........... 2.- 
Tatarówna Wacława dr. Marja Skłodowska. 


VI. GEOGRAFJA, KRAJOZNAWSTWO, 
PODRóżE, PRZEWODNIKI, MAPY 
I PLANY. 


VII. ANTROPOLOGJA, ETNOLOGJA I ET- 
NOGRAFJA, RELIGJOZNAWSTWO, PRE- 
HISTORJA, FOLKLOR. 
Bieniasz Józef. Sprawozdania z działalności 
naukowej instytucji i osób biorących udział 
w badaniach pomorzoznawczych. 8 0 12. 4-ty 
Naukowy Zjazd Pomorzoznawczy. Toruń 1934, 
Inst. Bałtycki. 
Kiełczewska Marja. Typy i rodzaje osiedli 
wiejskich na Pomorzu. 8 0 4. 4-ty Nauk. Zjazd 
Pomorzoznawczy. Toruń 1934. Wyd. Instytutu 
Bałtyckiego. 
Sawicki Ludwik. Morena denna zlodowace- 
nia starszego od nasunięcia Cracovien (L 3) 
w Huszczce Wielkiej koło Skierbieszowa. Ma- 
terjały do znajomości stratygrafji dyluwjum 
oraz paleomorfologji okolic Krasnegostarwu, 
Zamościa i Tomaszowa Lubelskiego, z 10 fig. 
8 0 36. Kraków 1933. Libr. Nova. Odb. z IX 
Roczn. Pol. Tow. Geologicz. . . . . 1.50 
- Przyczynek do znajomości dyluwjum 
oraz morfogenezy przełomu Wisły pod Puła- 
wami. 8 0 12. B. m. i r. w. (1935). Libr. Nova. 
Odb. z Przegl. Geograficzn., t. XIII 1933 r. 
-.75 
Talko-Hryncewicz Juljan. Materjały do an- 
tropologji górali polskich. 8° 28, 14 tablic. 
Kraków 1934. Pol. Akad. Umiejętno Prace ko- 
misji Antropolog. i Prehist. N. 5. . . 2.- 
Winid Walenty. Wielka własność na Pomo- 
rzu pod względem narodowościowym. 8 0 16. 
4-ty Naukowy Zjazd Pomorzoznawczy. Toruń 
1934: Instytut Bałtycki. 
VIII. J:Ę;ZYKOZNAWSTWO I FILOLOGJA. 
Lorentz Friedrich dr. Gramatyka pomorska, 
z. 4. 8 0 od 377-536. Poznań 1934. Instytut 
Zachodnio-Słowo przy Uno Poz. 
Słoński Stanisław. Index verborum do Eu- 
chologium Sinaiticum. 8 0 VIII 152. W. 1934. 
Pol. Towarzystwo Językoznawcze. SkI. K. M. 
7.- 
IX. HISTORJA I TEORJA LITERATURY. 
Chlebowski Bronisław. Literatura polska 
porozbiorowa jako główny wyraz życia naro- 
du po utracie niepodległości. Z rękopisu wy- 
dał i przedmową poprzedził Manfred Kridl. 
Wyd. 2-gie, przejrzał i dopełnił Leon Pło- 
szewski. 8 0 X 616. Lwów 1935. Zakl. Narod. 
im. Ossolińskich. ........ 9.- 
Depowski Józef. Pierwiastek religijny w li- 
teraturze polskiej. Przemówienie na uroczy- 
stym poranku religijnym w sali Sokoła w Ro- 
hatynie d. 18 listop. 1934. 8 0 19. Rohatyn 1934. 
Autor. SkI.: Leżajsk. Księg. P. Barana. 
Janów Jan. Do dziejów "Historji Barlaa- 
ma i Jozafata" w przekładzie Udriszte Na- 
sturela. 8 0 . Lwów 1934. Libr. Nova. Odb. ze 
Sprawozd. Tow. Nauk. . . . . . . -.50 
- Trzy drobne teksty staropolskie. 8 0 8. 
Poznań 1934. Instytut Zachodnio-Słowiański. 
Libraria Nova. Odb. zSlavia occidentalis 1934. 
-.75 
Lorentowicz Jan. Spojrzenie wstecz. 8° 352.
		

/s0021_0001.djvu

			166 


NOWA KSIĄŻKA 


1935. Zeszyt ID. 1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄŻKA 


167 


\ 
,II 
II 
I 
I 
I 
I 
I 
I 
II 
IIII 
,II 
II 


W. 1935. Nakl. Funduszu Wydaw. Leopolda 
Wellisza. SkI. Tow. Wyd.. .. 7.- 
Pajewski Janusz. Sprawozdania z literatury 
archiwalnej. Węgierskie wiadomości archiwal- 
ne 1923-1932. 8 0 14. B. m. r. w. (1935). Skł. 
Libraria Nova. ......... -.75 
Pod znakiem Norwida. 8 0 45. Kraków 1934. 
Odb. z Przeglądu Artystyczn. 
Szpunar Juljan. W Kosowie nad Odrą z wi- 
zytą u Stanisława Helsztyńskiego. 8 0 15. Le- 
szno (Wlkp.) 1934. 
Wieleżyńska-Dickstein Julja. Poezje filozo- 
ficzne Ludwiki Ackermann. 8 0 6. W. 1933. 
(1935). Skł. Libr. N. Odb. ze Sprawozd. z Po- 
siedzeń Tow. Naukow. Warsz. XXV Wydz. I. 
-.50 
- Mgr. Foscolo - człowiek,. twórca-krytyk. 
8 0 od 25-35. W. 1934. Skł. Libr. N. Odb. ze 
Sprawozdań z Posiedzeń Tow. Nauk. Warsz., 
XXVII Wyd. I. L- 
o Willaume J. Z politycznej satyry wielkiej 
emigracji. 8 0 11. Poznań. Skł. Libraria Nova. 
Odb. z Przeszłości N. 5. . . -.45 


II 
III 
III 
III 
III 


X. HISTORJA I NAUKI POMOCNICZE. 
Barycz Henryk. Historja Uniwersytetu Ja- 
giellońskiego w epoce humanizmu. 8 0 XVI, 
762. Kraków 1935. Nakł. Uniw. Jagiell. SkI. 
Akad. Umiej. ......... 25.- 
Bystroń Jan St. Mega,19manja narodowa. 8 0 
269. W. 1935. R. . . . . . . 10.- 
Treść: Megalomanja narodowa. Tradycyjne po- 
jęcia o obcych. Nazwy i przezwiska grup ple- 
miennych i lokalnych. Zabawne opowiadania 
o sąsiadach. Mazurzy w opinji sąsiedzkiej. Ko- 
roniarze o Litwinach. Niemcy w tradycji po- 
pularnej. , 
Dąbrowski Jan prof. dr. Wielka wojna 
1914-1918, na podstawie najnowszych źródeł 
i wydawnictw, z. 2, z ilustr. 4 0 od 65-128. 
W. 1935. Trzaska, Evert i Michalski, w pre- 
numeracie. . 5.50 
Dutkiewicz Józef. Polska a Turcja w czasie 
sejmu czteroletniego 1787-1792. 8 0 90. W. 
1934. Nakl. Przeglądu HistorycZnego. G. W. 
2.- 
Estreicher Karol. Fundacja Wierzynkowa. 
4 0 10. Kraków 1934. Odb. z Roczn. Krakow. 
t.25. 
Glemma Tadeusz ks. Dzieje stosunków kośc, 
w Toruniu. Ob. Dz. III. 
- Stosunki kościelne w Toruniu. Ob. Dz. 
III. 
Górski Karol. Historja polityczna Torunia 
do r. 1793. 4 0 63. Toruń 1933. Magistrat m. 
Torunia. K. M. . . . . . . 1.60 
Górzyński Stefan. Obraz gospodarki leśnej 
w Polsce w XV i XVI wieku. Na tle stosun- 
ków handlowych. 8 0 27. W. 1935. Wydawn. 

wiat Współczesny D. K. P.. . . . . 1.- 
Hincza Stefan dr. (Ludwik Stolarzewicz) 
Pierwszy żołnierz Polski odrodzonej. Życie 
i czyny Józefa Piłsudskiego. Wydanie nowe 
powiększone i poprawione, z 32 ilustr. 8 0 536. 
W. 1935. J. Przeworski.. . 15, opr. 18.- 


1 1 1 
III 
l 
'I 


111\ 
iii!, 
II! 


Klaczyński S. Z. Wieczny emisarjusz spra- 
wy. O Tadeuszu Hołówce. 8 0 78. Wilno 1934. 
Wileński Synod Ewang.-Reform. .. 1.51 
Koczy Leon. Dzieje wewnętrzne Torunia 00 
r. 1793. 4 0 113, XXIV tablice. Toruń 1933. 
Magistrat m. Torunia. K. M. . . . . 2.90 
Latinik Franciszek Ksawery. Walka o śląsk 
Cieszyński w r. 1919. 8 0 150, 2 nlb., szkiców 8. 
Cieszyn 1934. P. Mitręga. 
Lewak Adam. DzIałalność polska na wscho- 
dzie 1830-1870. 8 0 27. W. 1933. Libraria No- 
va. Odb. z miesięcznika "Polityka Narodów". 
1.50 
- Ideologja polskiego romantyzmu pob. 
tycznego a Mazzini. W stuletnią rocznicę Mło- 
dej Europy. 8 0 16. W. 1934. Libraria NOVL 
Odb. z miesięcz. "Polityka Narodów". . 1.50 
Łęga Władysław ks. Toruń i okolica w cza. 
sach przedhistorycznych, z 24 rys. 4° 21. To- 
ruń 1933. Mag. m. Torunia. K. M. . . -.50 
Maciejewska Wanda. Dzieje Ziemi Połockiej 
w czasach Witolda 1385-1430. Odb. z AI
 
neum Wileńskiego R. VIII. 8 0 56. Wilno 193i 
(1935). SkI. Libraria Nova.. . . . . 2.- 
Malinowski Pobóg Władysław. Józef PiJ. 
sudski 1867-1901. W podziemiach konspira. 
cji, z 42 ilustr. 8 0 373. W. 1935. G. W. 10.- 
Wydanie specjalne w większym formacie na 
papierze ofsetowym opr. . . . . . . 25.- 
Mańkowski Alfons ks. Zarys dziejów Toru. 
nia po r. 1815. 4 0 24. Toruń 1933. Mag. m. To- 
runia. K. M. . . . . . . . . . . -.00 
Oppman Edmund dr. Wodzowie Polski. Szla. 
karni chwały oręża polskiego. 8 0 546. W.1934 
Instytut Propagandy Państwowo-Twórcz
. 
Opr. 6.- 
Piechoczek Ludwik. Powiat rybnicki w cza 
sie powstań śląskich. 8 0 62. Rybnik 1934 
N akl. "Sztandar Polski i Gazeta Rybnicka". 
-611 
Poniecki Władysław. Myśliciele i bojownicy, 
z przedmową Henryka Wrońskiego. 8 0 158. 
W. 1935. Wyd. Wolność Sp. z o. o. D. K. P. 
2.- 
Ringelblum E. dr. Projekty i próby prze. 
warstwowienia żydów w epoce stanisławowo 
skiej. 8 0 82. W. 1934. Instytut Badań Spraw 
Narod. D. K. P. Bibljoteka Spraw Narodowośe 
N. 20. . . . . . . . . . 2.50 
Roczniki Historyczne. Organ Tow. Milośm. 
ków Historji w Poznaniu, pod redakcją K. Ty. 
mienieckiego i K. Kaczmarczyka. Rocznik 1. 
z. II. 8 0 od 165-342. Poznań 1934. Tow. Mil 
Histor. Skł. K. Ś. W. ...... 6.- 
Treść: Gumowski M. - Bolesław Chrobrv 
w Czechach. Maleczyński Karol - Ze studjó; 
nad kroniką GaUa Anonima. Rękopis Heil
 
berski. Tymieniecki Kazimierz - Napływ 
Niemców na ziemie polskie i znaczenie prawa 
niemieckiego w ostatnich wiekach w Polsce 
Drobne prace i materjały. Tymieniecki K. - 
Z II. Międzynarodowego Zjazdu Slawistów. 
Russjan Lucjan. Polacy i sprawa polska na 
Węgrzech w r. 1848--49. 8 0 302. W. 1934. TOI'I 
Naukowe Warszaw. Rozprawy Histor. Tow. 
Nauk. Warsz., t. 13, z. 2. 


Staszewski Janusz. Dzieje wojenne Torunia 
td r. 1794--1815. 4 0 22. Toruń 1933. Magistrat 
II. Torunia K. M. . . . . . . . . -.60 
Wiącek Wojciech. Wspomnienia z pracy 
tonspiracyjnej o wolność i niepodległość Pol- 
m. 8" 21. Kraków 1934. Autor. 
Wołiński Janusz dr. Król Jan III a sprawa 
Ukrainy 1674-1675. 8 0 30. W. 1934. Inst. Ba- 
WI Spraw Narodowośc. D. K. P. Bibljoteka 
Spraw Narodowośc. N. 19... '. 2.-;- 
Zakrzewski Wyskota Paweł. PamIętmk 
wrelkopolskiego powstania z 1863. 8 0 90. Po- 
lII&ń 1934. Dziennik Poznański. 
Zgorzelski Czesław. Powstanie styczniowe 
III terenie województwa nowogródzkiego. 
B' 32. Wilno 1934. Dziennik Urzędowy Kurat. 
Okręgu Szkol. Wileńsk. 
XI. PRAWO I NAUKI SPOŁECZNE. 
Biegeleisen Leon Władysław prof. dr. 
Przedsiębiorstwa komunalne wywozu i utyli- 
racji odpadków domowych. Stosunki polskie 
I wzory zachodnie. Studjum z zakresu ekono- 
miki komunalnej. 8 0 153. W. 1935. Wydawn. 
Samorządu Miejskiego. . . . . . . 2.- 
BiernacId Władysław. Ilustrowane wyjaśnie- 
nia do nowej taryfy celnej ogłoszonej w Dz. 
Usl. R. P. N. 85 z d. 10 X 1932. Wytwory 
pochodzenia roślinnego. Zwierzęta żywe. Wy- 
twory pochodzenia zwierzęcego. Przetwory 
apoiywcze. Tytoń. Cz. III, z ilustr. 8 0 od 81- 
120. W. (1935). Stow. Urzędników Skarbowo 
RI. Pol. 
Caro Leopold. Prawa ekonomiczne a socjo- 
logiczne. 8 0 51. Lwów 1935. SkI. K. A. Bi- 
bljoteka Pol. Tow. Ekonom. we Lwowie. Odb. 
I Przegl. Powsz., t. VII.. . . . . . 2.- 
- Problem wywłaszczenia. 8 0 10. Poznań 
1934. Z Zakładu Nauk Ekonom. i Praw. Wydz. 
Roln.-Lasow. Politech. Lwow. 
Ehrlich Markus Józef dr. Przedsiębiorstwo 
jako przedmiot umownych stosunków obliga- 
cyjnych. Praca przedstawiona Uniw. Jagiell. 
celem uzyskania stopnia doktora. 8 0 V, 109. 
Tarnów 1934. Nakl. i druk. Druk. "Graf ja". 
Fryde Mieczysław. Kartele. 8 0 22. W. 1934. 
Odb. Encyklop. podręczno prawa prywatno 
Klarner Czesław. U podstaw bezrobocia. 
r 272. W. 1935. Autor. Skł. Izba Przemysło- 
wo-Handlowa. . 10.- 
Kodeks zobowiązań z d. 27 X 1933, tudzież 
przepisy wprowadzające tenże kodeks z d. 27 
X 1933 wraz z motywami referentów Komisji 
Kodyfikacyjnej oraz orzecznictwem polskiem, 
lustrjackiem, francuskiem, niemieckiem i ro- 
Iyjskiem. Zebrał i objaśnił dr. Leon Peiper. 
8° XII, 984 i 6 nlb. Kraków 1934. L. From- 
mer. Opr. 19.- 
Komarnicki Wacław. Uwagi prawnicze 
o projPkcie nowej konstytucji polskiej. Refe- 
rat wygłoszony na posiedzeniu Komisji Kon- 
Itytucyjnej Senatu d. 13 grudnia 1934. 8 0 31. 
Wilno 1935. J. Zawadzki. 1.25 
Konstytucja nowa Rzeczypospolitej Polskiej. 
Uchwala Sejmu z uwzględnieniem poprawek 


Senatu, wydał Civis. 8 0 36. Poznań 1935. Skł. 
K. Ś. W. ........... -.90 
Krygier Stanisław. Ob. Ordynacja podatko- 
wa. 
Kuznica Jan. Nowa reforma finansowa i go- 
spodarcza. 8 0 43. W. 1935. SkI. Księg. Sro- 
czyński i Hofman. ....... -.90 
Laniewski Alfred dr. Ob. Przestępstwa. 
Lichtensztejn Mejer. Nauka o zysku przed- 
siębiorcy w rozwoju historycznym. Rozprawa 
doktorska przyjęta przez Radę Wydziału Pra- 
wa Uno Warsz. 8 0 90 i 4 nlb. W. 1935. Wyd. 
z zasiłku Rady Wydz. Prawa Uniw. Warsz. 
Skł. K. M. .......... 3.- 
Lipiński Bolesław. Ob. Podatek dochodowy. 
Litwin Józef adw. Ob. Postępowanie admi- 
nistracyjne. 
- W stęp do ustawy i jego renesans. 8 0 20. 
W. 1934. Fundusz Wyd. im. śp: WI. L. Ja- 
worskiego przy Polsko Inst. Prawa Admin. 
Studja nad Teorją i Techniką Konstrukcyjną 
Ustaw. Admin. pod red. prof. T. Hilarowicza, 
zesz. 5. 
Lubodziecki. Ob. Prawo o ustroju adwoka- 
tUry. 
Ludkiewicz Zdzisław prof. Odrodzenie go- 
spodarcze Polski. 8 0 44. W. 1934. Księg. RoI. 
1.50 
Mastyński Józef dr. Ob. Skorowidz rzeczo- 
wy Dziennika U st!aw Rz. Pol. 
Mleczko Wincenty. Ob. Opłaty pocztowe. 
Ochrona wynalazków, wzorów i znaków to- 
warowych. Zwalczanie nieuczciwej konkuren- 
cji. Teksty ustaw i rozporządzeń. Przepisy 
związkowe, Orzecznictwo - opracował dr. Sz. 
Szczerbic. 8 0 X, 132. Kraków 1935. Księgar- 
nia Powszechna. Bibljoteka Tekstów Ustaw 
N. 17. ......... Opr. 2.40 
Ochrymowicz Edward U stroje monetarne. 
8 0 23. W. 1935. SkI. Bibl. Pol. Odb. z "Tech- 
nika". ..... . 3.- 
Opłaty pocztowe obowiązujące na r. 1935 za 
najważniejsze świadczenia pocztowe. Obrót 
wewnętrzny, zagraniczny i poczta lotnicza, 
ułożył Wincenty Mleczko. 32 0 14. W. (1935). 
SkI. G. W.. . .... -.10 
Ordynacja podatkowa wraz z rozporządze- 
niami wykonawczerni i przepisami związko- 
wemi. 16 0 201, 14 nlb. W. 1935. Księgarnia 
Prawnicza, Kieszonkowa Bibljoteka Ustaw, 
N. 32. ............ 2.50 
Ordynacja podatkowa wraz z rozporządze- 
niami wykonawczemi, okólnikiem Minister- 
stwa Skarbu oraz wyrokami Najw. Trybuna- 
łu Administr. i Sądu Najwyższego. Rachun- 
kowość kupiecka spółek z ogr. odpow. i spó- 
łek akcyjnych, zebrał i opracował Stanisław 
'Krygler. 8 0 182. (Płock) 1935. SkI. Dom. 3.50 
Ordynacja podatkowa. Rozporządzenie wy- 
konawcze, opracował W. D. Przysuski. 8 0 VIII, 
160. Kraków 1935. Księgar.nia Powszechna, 
Bibljoteka Tekstów Ustaw, N. 16. Opr. 2.40 
Peiper Leon dr. Ob. Kodeks zobowiązań. 
Podatek dochodowy od uposażeń służbo- 
wych, emerytur i wynagrodzeń za najemną 
pracę i podatek od tantjem. Ustawy-rozporzą-
		

/s0022_0001.djvu

			168 


NOWA KSIĄŻKA 


1935. Zeszyt m 1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄŻKA 


169 


li 
I 
li 
I 
li 
I 


dzenia, okólniki Min. Skarbu i orzeczenia 
Najw. Trybunału Administr. Tablice do obli- 
czania podatku, opracował Bolesław Lipiński. 
8 0 255. W. 1935. Skł. L. Wolnicki D. K. P. 
4.80 
Podatek państwowy dochodowy wraz z roz- 
porządzeniem wykonawczem oraz wyciągiem 
z ordynacji podatkowej i wzorami zeznań, sko- 
rowidzem zaopatrzył dr. Tadeusz Rzepecki. 
8 0 207. Poznań 1935. WI. Wilak, D. K. P. 
1.50 
Podatek przem.ysłowy wraz z rozporządze- 
niem wykonawczem oraz wyciągiem z Ordy- 
nacji podatkowej i wzorami zeznań. 8 0 242. 
Poznań 1935. WI. Wilak. D. K. P. . . 2.- 
Podatki od nieruchomości, lokali, placów bu- 
dowlanych. Teksty ustaw i rozporządzeń. Prze- 
pisy związkowe. Orzecznictwo. Okólniki Min. 
Skarbu. Opracował W. D. Przysuski. 8 0 154. 
Kraków 1935. Księgarnia Powszechna. 
Opr. 2.40 
Podwiński Stanisław i ChyIewski Jerzy. Jak 
wybierać radnych gminnych i członków za- 
rządu gminnego, wójta, podwójciego i ławni- 
ków. Wyd. 2-gie, uzupełnione i rozszerzone. 
8 0 67. W. 1934. Samorządowy Inst. Wydaw. 
Podwiński Stanisław i Typiak Piotr. In- 
strukcja kancelaryjna dla zarządów gminnych. 
Z objaśnieniami i szczegółowemi wskazówka- 
mi. Wyd. 2-gie, uzupełnione i poprawione. 8 0 
283. W.1935. Związek Zawod. Pracow. Samorz. 
Terytorjalnego Rz. Pol. 
Postępowanie administracyjne. Postępowa- 
nie karno-administracyjne. Postępowanie przy- 
musowe w administracji, objaśnione orzecz- 
nictwem. Opracował Józef Litwin, adw. 8 0 190. 
W. 1935. Księgarnia Prawnicza. Kieszonkowa 
Bibljoteka Ustaw, N. 30. ..... 3.60 
Prace Instytutu Badania Konjunktur Gospo- 
darczych i Cen. Tom III, z. 4, pod redakcją 
prof. E. Lipińskiego. Foljo 32. W. 1934. Inst. 
Badania Konjunktur Gosp. i Cen . . 1.50 
Treść: Kalecki Michał i Landau Ludwik _ 
Wahania produkcji przemysłowej a wahania 
konsumcji. Breit Marek - Przesunięcia kapi- 
talizacji w Polsce w dobie przesilenia. Ru- 
dziński Jacek i Wiśniewski Jan - Wahania 
sezonowe cen żyta, pszenicy i ziemniaków 
w XIX i na początku XX w. Łączkowski 
Bohdan - Obroty rynkowe zbożami i ich roz- 
kład sezonowy. 
Prawo przemysłowe z objaśnieniami i prze- 
pisami związkowemi. Opracowali dr. Emil 
Stein i dr. Arnold Thaler. 8 0 VIII, 472. Kra- 
ków 1935. SkI. Udziałowa Spółka Wydaw. 
Podręczna Bibljoteka Prawnika, N. 3. 6.- 
Opr. 7.50 
Prawo o ustroju adwokatury. Suplement.' 
Orzecznictwo Sądu Najwyższego do 1 stycznia 
1935, 131 tez i fragmentów orzeczeń. Opraco- 
wał St. Lubodziec;ki. 16 0 78. W. 1935. SkI. F. H. 
1.70 
Przepisy nowe o biegłych i świadkach. Ob. 
Sand H. dr. 
Przepisy o kosztach sądowych według Roz- 
porządzenia Prezyd..tmta Rz. z d. 24. X. 1934, 


II 
III 
1:1 


I 
III 
II 
II 
II 
II 
II 
I 
II 
II1I 
I 
I 
II 
I1II 


II 
I 


obowiązujące od l stycznia 1935 wraz z szcze. 
gółowemi tabelami. Zestawił Bogdan Sroka. 
8 0 31. Poznań 1935. Skł. D. K. P. . . 1.5IJ 
Przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu po. 
stwa. Rozporządzenie Prez. Rz. z d. 24. l 
1934. Objaśnieniami zaopatrzyli dr. Alfred La- 
niewski i Kazimierz Sobolewski. 8° 77. Lwo, 
(1935). Wydaw. St. Malinowskiego . . Ul 
Przysuski W. D. Ob. Ordynacja podatkowa. 
Ob. Podatki od nieruchomości. 
Rakower A. Księgi handlowe. Kodeks han. 
dlowy, kodeks karny, kodeks postępowani! 
cywilnego, ordynacja podatkowa, podata 
przemysłowy, podatek dochodowy. Komentan 
stanowiący systemat przepisów, dotycząeyci 
księgowości handlowej. Przedmową zaopatnył 
prof. Jan Namitkiewicz. 8 0 XIV, 334. W.1935. 
F. H. ............12.- 
Richter M. i Zarwincer P. Prawo oddłuże. 
niowe. Ob. Dz. XXV. 
Rudowski L. Oddłużenie rolnictwa. Ob. Dl. 
XXV. 
Rybarski Roman. Nauka skarbowości.8'399 
W. 1935. (Myśl Narodowa) '" .16.00 
Rzepecki Tadeusz dr. Ob. Podatek docoo. 
dowy. 
Sand Herbert dr. N owe przepisyobiegłyeh 
i świadkach w postępowaniu podatkowem. Wy. 
jaśnienie przepisów ordynacji dla użytku bi
 
głych oraz podatników i ich zastępców. 8' 31. 
Łódź 1935. Skł. S. Seipelt. D. K. P. . . 1.'10 
Skorowidz rzeczowy Dziennika Ustaw Rz
 
czypospolitej Polskiej. Lata 1918-1934. Z.l. 
Opracował dr. Józef Mastyński. 8° 172. p
 
znań 1935. Autor . . . . . . . . 4.- 
Sobolewski Kazimierz. Ob. Przestępstwa. 
Sroka Bogdan. Ob. Przepisy o kosztac
 51" 
dowych. 
Staniewicz Witold. Zagadnienia osadnicl11l 
na Pomorzu ze stanowiska gospodarczego. Re- 
ferat sprawozdawczy na IV. Naukowy Zjazd 
Pomorzoznawczy. 8 0 11. Toruń 1934. Instytut 
Bałtycki. 
Statystyka pracy. Rocznik XIII, z. 4.4° ID 
od 181-304. W. 1934. Główny Urząd Statys\. 
8.- 
Stein Emil dr. Ob. Prawo przemysłowe. 
Stoga Stanisław. Problem clearingu w 
". 
lityce gospodarczej państw europejskich. We- 
dług stanu z d. 1 listopada 1934 r. 8° 113. W. 
1935. Izba Przemysłowo-Handlowa. G. W. o 
D. K. P. ........... 4.- 
Symonowicz S. Zadłużenie rolnictwa. Ob, 
Dz. XXV. 
Szarowski Stanisław mgr. Egzaminatorjmn 
ze skarbowości, zawierające całokształt usta. 
wodawstwa skarbowego oraz zasady nauki sIm. 
bowości. Na podstawie pytań egzaminacyjnyeb. 
8 0 40. Lwów 1935. Dr. M. Bodek . . . 2.6ij 
Szczerbic Sz. dr. Ob. Ochrona wynalazkóv; 
Taylor Edward. Zagadnienie izolacji w ek
 
nornice. 8 0 40. W. 1934. SkI. Libraria Nova. 
Odb. z Ekonomisty, t. III. . . . . . 1.50 
ThaIer Arnold dr. Ob. Prawo przemysłoWI 
Ustawa oddłużeniowa. Ob. Dz. XXV. 
Ustawa o państwowym podatku przemysl
 


1 11m . Tekst jednolity obowiązujący od l. X. 
1934, wraz z rozporządzeniem wykonawczem. 
16' 190,10 nlb. W. 1935. Księgarnia Prawni- 
lU. Kieszonkowa Bibljoteka Ustaw, N. 4. 
Wellisch Karol adw. Polskie prawo o postę- 
powaniu układowem. 8 0 71. W. 1934. Skł. F. H. 
Odb. z Pol. Procesu Cywil. . . . . . 3.50 
Wengierow Jerzy. Reorganizacja sądownic- 
twa pracy w Polsce. 8 0 58. W. 1934. Min. 
Opieki Społecz. 
Witaszek Franciszek dr. Zarys orzecznictwa 
lIIWalidzkiego ze wstępem prof. dr. P. Gant- 
kowskiego. 8 0 109. Poznań 1935. Autor. Skł. 
l. ś. W. ........... 5.- 

róblewski Bronisław. Prawo karne. Skrypt 
oprac. na podstawie wykładów W. Ciesielski 
I N. Grabowski. 8 0 27. Wilno 1934. Sekcja 
Wyd. Akad. Koła Prawników Sł. U. S. B. 
Zagadnienie uporządkowania długów. Ob. 
u., XXV. . 
XII. POLITYKA, PUBLICYSTYKA. 
Borden Mary. Technika małżeństwa. Prze- 
łożyła Ludwika Ciechanowiecka. 8 0 300. W. 
'935. R. . . . . . . . . . . . . 10.- 
Drugi Zjazd Polaków z Zagranicy, przebieg 
rezultaty obrad. 8 0 43. W. 1934. światowy 
Związek Polaków z Zagranicy. Odb. ze Spraw 
Narodowościowych . . . . . . . . -.50 
Dulębianka Lena. Proletarjat. Polska orga- 
wcja rewolucyjna. 16 0 64. W. 1935. Univer- 
'IIIID,N.I05.G.W. . . . . . . . .-.25 
Duncker Hermann, Goldschmidt Alfons, 
Wittfogel Karl August. Historja międzynaro- 
Rego ruchu robotniczego, z. 1. 8 0 16. Lwów 
1934. Wyd. M. Han. Bibljoteka Uniwersalna. 
-.25 
Fundacja im. Franciszka Nowodworskiego. 
yeiorys Fr. Nowodworskiego, przemówienia 
.J pogrzebie i na Akademji ku uczczeniu jego 
ług, odezwa do społeczeństwa w sprawie 
, orzenia Fundacji, Statut Fundacji, Dzia- 
!lJność Komitetu Fundacji. 8 0 79. W. 1934. 
\..lł. Fundacji. 
Hanusz Tadeusz Zbigniew. ABC dziennikar- 
-'-a dzis\ejszego. 8 0 166. W. 1935. SkI. G. W. 
4.80 
Iiycki Aleksander. Z pola walki o lepsze 
""o. go 48. W. 1935. 
ow. Walki z Alkoh. 
,Trzeźwość" .......... -.40 
JBroszyński Maurycy dr. P!-oblem ustroju 
1olicy. go 34. W. 1934. 
Korniewski Z. Roman Malinowski. Bolsze- 
Irki wódz prowokator. 16 0 64. W. 1935. Uni- 
.mum, N. 106. D. K. P., G. W. . . . -.25 
Lenin. Dzieła wybrane. Tom III, cz. I, 
OO
1907. Przekład z oryginału rosyjskiego, 
:wyd.2-go, 1930. 8 0 322. W. 1935. Skł. D. K. P. 
7.50 
Listy z Rosji Sowieckiej. 8 0 62. W. 1934. In- 
tytut Nąuk. Badania Komunizmu. 
Mejbaum Wacław. Polskie problemy dnia. 
Glossy. go 72. W. 1935. Wyd. Droga. SkI. 
). K. P. .. . . . . . . . . . 2.50 
Motoryzacja Polski w świetle opinji publicz- 


nej. Cz. II. 8 0 99. W. 1934. Staraniem Koła 
Kupców i Przemysłowców Samochodowych 
przy Stowarzyszeniu Kupców Pol. 
Pięć lat pracy dla Polonji zagranicznej. 
Sprawozdanie z działalności Rady Organiza- 
cyjnej Polaków z Zagranicy za okres od lipca 
1929 do lipca 1934, z 95 ilustr. 8 0 288. W. 
1934. Rada Organiz. Polaków z Zagranicy. 
SkI. D. K. P. . . . . . . . . . . 8.- 
Pilarski Marjan. Małżeństwo czy wolna mi- 
łość. 8 0 56. W. 1935. . . . . . . . -.35 
Ratujm(V Polskę. Wyd. 3-cie. 8 0 32. Poznań 
(1935). Wyd. Samoobrony Narodu . . -.50 
Selimowski T. Polskie legalne stronnictwa 
polityczne. Zarys popularny. Wyd. 3-cie. 8 0 
107. W. 1935. Autor . . . . . . . 3.- 
Skwarczyński Adam. Podstawy pracy w ze- 
spole. Wyd. nowe, przejrzane. 8 0 15. W. 1934. 
Główny Wydział Wykonawczy Straży Przed- 
niej. Bibljoteczka Straży Przedniej, N. 3. 
Snopek Kazimierz. Zmienianie nazwisk. 8 0 
99. W. 1935. D. K. P. . . . . . . . 2.- 
Stahl Zdzisław. Listy polityczne. 8 0 72. 
Lwów-Warszawa 1935. Wydaw. Organizacji 
Myśli Politycznej. D. K. P. . . . . . -.50 
Stanowisko kupiectwa samochodowego 
w sprawie rewizji zasad polityki motoryzacyj- 
nej kraju. 8 0 8 nlb. W. 1934. Staraniem Koła 
Kupców i Przem. Samochodowych przy Stow. 
Kupców Polskich. 
Ułaszyn Henryk. Ecce sacerdos? Rzecz o ks. 
N. Cieszyńskim. 8 0 32. Poznań 1935. Autor. 
D. K. P. ........... -.75 
Utis Teofil. U wrót przewrotu. 8 0 91. Ka- 
towice. Autor. SkI. G. W. . . . . . 1.- 
Verax. Masonerja czem nie jest a czem jest. 
Przekład z franc. Z. Ł., z przedmową ks. Z. 
Kaczyńskiego. 8 0 113. Poznań (1935). K. ś. W. 
1.60 
Wasiutyński Wojciech. Naród rządzący. 8 0 
50. W. 1935. Skł. D. K. P. . . . . . 1.50 
Winiarski Bohdan. My i oni w walce o kon- 
I'tytucję. 8 0 79. Poznań 1935. SkI. D. K. P. 
1.80 
XIII. WYCHOWANIE I SZKOLNICTWO. 
Arkusz obserwacyjny do użytku nauczycieli 
gimnazjum ogólno-kształcącego, opracowany 
przez dr. R. Czaplińską-Mutermilchową i mgr. 
E. Rybicką. 6 kartek. (W. 1935). SkI. N. K. 
-.60 
Babik Jacek dr. Hodowle szkolne a wody 
pomorskie, z 88 rys. na 4 tablicach. 16 0 24. 
Toruń 1935. Autor . . . . . . . . -.60 
Bednarski Stanisław ks. Jezuici polscy wo- 
bec projektu ordynacji studjów. 8 0 36. Kraków 
1935. Wyd. Ks. Jez. 
Chałasiński Józef. Tło socjologiczne pracy 
oświatowej. 8 0 132. W. 1935. Wydaw. Instytutu 
Oświaty Dorosłych, N. 101. .... 3.- 
Chodkiewicz K. Wiedza duchowa a wycho- 
wanie. 8 0 14. Wisła 1934. Odb. z Wiedzy Du- 
chowej ............ -.30 
Czaplińska-Mutermilchowa R. dr.. Ob. Ar- 
kusz obserwacyjny.
		

/s0023_0001.djvu

			170 


NOWA KSIĄZKA 


1935. Zeszyt m 1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄZKA 


171 


Gałecki Włodzimierz. Co to jest wychowa- 
nie państwowe i jak się doń ustosunkować? 
8 0 28. W. 1935. Bibl. Polska. Bibl. Podręcz. 
Naucz. i Rodziców, Nowa Szkoła, N. 4. 1.- 
Komitet Obchodu 25-lecia Walki o Szkołę 
Polską. Sprawozdanie. Dodatek do wydawnic- 
twa p. t.: "Nasza walka o szkołę polską". 
8 0 42. W. 1934. SkI. N. K. . . . . . 1.- 
Konkursy czytania w 1933/4 r. Materjały 
z konferencji odbytej w d. 28. IX. 1934 r. 8 0 
57. W. 1934. Centr. Komitet do Spraw Młodz. 
Wiejskiej przy Związku Izb i Organ. RoI. 
Bibljoteczka Oświatowa, N. 3. 
Marcinek Stanisław. Niedzielny Uniwersy- 
tet Wiejski T. S. L., z przedmową dr. B. Czu- 
chajewskiego. 8 0 28. Kraków 1934. Tow. Szkoły 
Ludowej. 
Młynek T. Ogrody szkolne. Ob. Dz. XXV. 
Mysłakowski Zygm.unt prof. Państwo a wy- 
chowanie. 8 0 123. W. 1935. N. K. . . 2.50 
Niedbaiski Aleksander. Młodzi idą... O mło- 
dzieży, do młodzieży i z młodzieżą. 8 0 23. Ra- 
dom-Wacyn 1934. Szkoła Rolnicza w Wacynie. 
Bibljoteka Wacyńska, N. 7. 
Ormian Henryk. Wyniki badań testowych 
a szacowanie inteligencji przez nauczycieli. 
Studjum z zakresu badania inteligencji i psy- 
chologji nauczyciela. 8 0 110. Poznań 1935. 
Pozn. Tow. Psychologiczne .... 4.- 
Pohoska Hanna. Zakres i metoda nauczania 
dziejów XX w. w szkole średniej. 8 0 od 81-89. 
Łódź 1935. Pol. Tow. Historyczne, oddział 
w Łodzi. D. K. P. . . . . . . . . -.60 
Poszwiński Adam. Z walk o uniwersytet 
w Poznaniu. 8 0 24. Poznań 1935. Autor. 1.- 
Romanowska L. i Witkowska Helena. Wan- 
da Haberkantówna. Nauczycielka. 8 0 29 i 3 nlb. 
Kraków 1935. Wyd. Stowarzyszenia Służba 
Obywatelska. SkI. D. K. P. życiorysy Zasłużo- 
nych Kobiet, N. 14. ....... -.50 
Rybicka E. Ob. Arkusz obserwacyjny. 
Sekreta Mirosław. Polityka szkolna Rosji 
sowieckiej, Włoch faszystowskich i Niemiec 
hitlerowskich. 8 0 46. W. 1935. Skł. G. W. Odb. 
z Chowanny 1934/5. ....... 1.20 
Skrzywan Stanisław. Jak budujemy nasze 
szkolnictwo zawodowe? 8 0 41. W. 1935. Bibl. 
Polska. Bibljoteczka Podręczna Nauczycieli 
i Rodziców Nowa Szkoła, N. 3. . . . 1.30 
Tync Stanisław. Szkolnictwo Torunia w cią- 
gu jego dziejów. 4 0 40. Toruń 1933. Zarząd 
Miasta Torunia. K. M. . . . . . . 1.- 
Walka o szkołę narodową dla Polaków za- 
granicą. Szkolnictwo polskie zagranicą. Zada- 
nia i działalność Funduszu Szkolnictwa Pol- 
skiego zagranicą. Organizacja i wyniki zbiórki 
w 1934. Zbiórka 1935. 8 0 35. W. 1935. Fundusz 
Szkol. Pol. Zagrano 
Zbawnicki S. Podział materjału nauczania 
na miesiące w klasie piątej szkoły powszech- 
nej. Wyd. 2-gie, rozszerzone i poprawione. 8 0 
48. Włocławek 1935. Skł. Spółdzielcza Księ- 
garnia Szkolna. G. W. . . . . . . 1.25 


XIV. WYCHOWANIE FIZYCZNE, GRY 
I ZABAWY, SPORTY. 
Dybowski Władysław dr. Fizjologiczne pod. 
stawy wychowania. Rozwój fizyczny dziea 
i młodzieży. Okresy rozwoju człowieka i ich 
higjena. Wyd. 2-gie. 8 0 134. W. 1935. N. l 
Odb. z Encyklopedji Wychowania .. 4.- 
Krawczykowski Fr. Przez ćwiczenia cielesne 
do zdrowia ciała i duszy. 8 0 147. W. 1935.N.I 
3.- 
Schwarz Jan dr. Rozwój a wychowanie. 
Czynniki i prawa rozwoju dziecka, z 20 tabli. 
cami i ilustr. 8 0 33. Poznań 1935. Wydzta1 
Szkolny Zarządu m. Poznania. SkI. K. ś. W. 
1.60 
Straus Edward. Budowa placów sportowycb. 
3 tabl. 8 0 76. Poznań 1934. Pań. Szkoła Ogrodn. 


XV. KSI
żKI SZKOLNE. 
Romer E. Atlas konturowy. Polska. 8' 20 
nlb. Lwów (1935). K. A. . . . . .-.25 
XVI. KSI
żKI DLA DZIECI I MŁODZlE2Y. 
Borsa Bolesław. Na Wiśle. 8 0 32. W.1935. 
Nowa Literatura. Przygody i Podróże, N.32. 
-.25 
Burdecka Józefa Marja. Planetoida 2100. 
8 0 31. W. 1934. M. Arct. Zajmujące Czytanki, 
N. 64 ........... .-.60 
Burdecki F. dr. Obrona Gibraltaru.Opowieic 
z nie dalekiej przyszłości. 8 0 32. W. 1935. No- 
wa Literatura. Przygody i Podróże, N. 29 
-.25 
Buyno-Arctowa Marja. W cudnych piórkach. 
8 0 31. W. 1934. M. Arct. Zajmujące Czytanki, 
N.66 . . . . . . . . . . . . .-.511 
Darkowski Adam. W 'Śnieżnem więzienill 
8 0 31. W. 1934. M. Arct. Zajmujące CzytanłJ, 
N.74 . . . . . . . . . . . . .-.:' 
Daszyńska Stanisława. Monolożki i dia. 
lożki dla dzieci mniejszych. 8 0 28. Lw6, 
(1935). Odrodzenie. Bibljoteczka Teatralna 
dla Dzieci i Młodzieży, N. 71 . . . . -.111 
- Monolożki i dialożki dla dzieci starszych. 
8 0 38. Lwów (1935). Odrodzenie. Bibljoteczka 
Teatralna dla Dzieci i Młodzieży, N. 72. D. K.P 
-81 
Ganszyniec Ryszard. Dzieje naszego abet.. 
dła, z ilustr. 8 0 84. Lwów 1935. Filomata. SIł. 
D. K. P. Bibljoteczka Filomaty, N. 10. 1.- 
Grabowski Jan. Puc, Bursztyn i goŚC' 
Wyd. 2-gie. 8 0 96. W. 1935. N. K. Kart. 2 ' 
Jastrzębski Zygmunt. Strażnicy morza. I 
30. W. 1934. M. Arct. Zajmujące CzytanĄ 
N.65 . . . . . . . . . . . . .-.5ł 
Juszkiewicz Władysław. Na łasce losu. 8'31. 
W. 1934. M. Arct. Zajmujące Czytanki, N.?
 
-.511 
Kossowski Jerzy. Nafta, nafta, nafta, z I 
ilustr. 8 0 78. W. 1935. G. W. Polska i świat 
Współczesny, N. 30 ....... 1.- 
Kownacka Maria. Ob. Teatrzyk kukiełek. 
Krzepkowska-Łabacz N. Który lepszy. Obra- 
zek sceniczny na obchód imienin marszalka 


J. Pilsudskiego. 8 0 16. W. 1935. N. K. Teatr 
Szkolny i Domowy, N. 10 . . . . . -,..40 
Wś Stefan. Księżniczka Mafalda. 8 0 31. W. 
1m. M. Arct. Zajmujące Czytanki, N. 73. 
-.50 
!Ionar St. Ogród białego smoka. 8 0 31. W. 
'I M. Arct. Zajmujące Czytanki, N. 71. 
-.50 
Pless Izydor. Od alchemji do chemji, z ilustr. 

 64. Lwów 1935. Filomata. Skł. D. K. J;'. 
!libIjoteczka Filomaty, N. 13 . -.80 
Reuttówna Marja. Wódz. Cz. I. W starym 
cforze. Obrazek sceniczny z życia J. Piłsud- 
hgo dla młodzieży w l odsłonie. 16 0 32. 
Wilno (1935). J. Zawadzki. Teatrzyk Wileń- 
.\., N. 30 . . . . . . . . . . . -.40 
- Wódz. Cz. II. Szkolne czasy. Obrazek 
JeIIiczny z życia J. Piłsudskiego, dla mło- 
Gidy w 3 odsłonach.' 16 0 32. Wilno (1935). 
l Zawadzki. Teatrzyk Wileński, N. 31. -.40 
- Wódz. Cz. III. Na placówce. Obrazek sce- 
t.czny z życia J. Piłsudskiego, dla młodzieży, 
fi odsłonie. 16 0 31. Wilno (1935). J. Za- 
ki. Teatrzyk Wileński, N. 32 . . -.40 
Sandauer Artur. Theokritos, twórca sielan- 
g" 84. Lwów 1935. Filomata. SkI. D. K. P. 
1..joteczka Filomaty, N. 14 . . . . l.--=:' 
I Schenkelbach Halina. Agrippina matka Ne- 
r 1.8 0 74. Lwów 1935. Filomata 1935. D. K. P. 
E joteczka Filomaty, N. 11 . . . . '1.- 
Schulbaumówna Z. i Rapaport A. Xenophon. 
Inierz historyk, z ilustr. 8 0 64. Lwów 1935,. 
lomata. SkI. D. K. P. Bibljoteczka Filo- 
Ity, N. 12 . . . . . . . . . . -.80 
Shaw Frank H. Tajemnica statku "Sfinks". 
lll'ieść dla młodzieży, z ilustr. 8 0 211. W. 
15. J. Przeworski . . . . . Kart. 3.- 
, Stolarzewicz Ludwik. Czcimy rocznicę. Obra- 

k sceniczny w 2 odsł. z życia młodzieży, na 
leń 3 maja. 8 0 24. Łódź (1935). Drukarnia 
. twowa. Bibljoteczka Sceniczna, N. 15. ' 
-.35 
- I my, dziewczęta, wojować będziemy. 
',. Izek sceniczny w 2 odsłonach z życia mło- 
'" 
y szkolnej. 8 0 24. Łódź (1935). Drukarnia 
i!ll:itwowa. D. K. P. Bibljoteczka Sceniczna, 
\ 13 . . . . . . . . . . . . . -.35 
- Na placówce.. Obrazek sceniczny w 1 od- 
o e, z czasów walk legjonow.vch na W oły- 
8' 20. Łódź (1935). Drukarnia Państwowa. 
, Joteczka Sceniczna, N. 9. K. A. . . -.35 
- Nasz komendant. Obrazek sceniczny w 3 

onach z życia młodzieży szkolnej. 8 0 20. 
tIź (1935). Drukarnia Państwowa. D. K. P. 
bljoteczka Sceniczna, N. 14 . . . . -.35 
- Pan marszałek Piłsudski. Obrazek sce- 
'czny w 2 odsłonach z życia młodzieży szkol- 
j.g' 24. Łódź (1935). Drukąrnia Państwowa. 
K. P. Bibljoteczka Sceniczna, N. 12. -.35 
- W biurze werbunkowem. Obrazek sce- 
my w 2 ,odsłonach z życia młodzieży. 8 0 22. 
Lida (1935). Wyd. Drukarni Państwowej. D. 
E P. Bibljoteczka Sceniczna, N. 8. . . -.35 
- W dzień majowy. Obrazek sceniczny w 2 
N.:onach z życia młodzieży. 8 0 24. Łódź 


(1935). Drukarnia Państwowa. D. K. P. Bi- 
bljoteczka Sceniczna, N. 16 . . . . . -.35 
Stolarzewicz Ludwik. W gronie dziewcząt. 
Obrazek sceniczny w 2 odsłonach. 8 0 22. Łódź 
(1935). Drukarnia Państwowa. Bibljoteczka 
Sceniczna, N. 11. . . . . . . . . . -.35 
- Za twoim przewodem. Obrazek sceniczny 
w 2 odsłonach z życia młodzieży. 8 0 24. Łódź 
(1935). Drukarnia Państwowa. D. K. P. Bi- 
bljoteczka Sceniczna, N. 10 .... -.35 
Teatrzyk kukiełek, w opracowaniu: J. Cier- 
niaka, M. Kownackiej, J. Landy, A. Poliń- 
skiego, W. Ulanowskich, pod redakcją, Marji 
Kownackiej, z rys. i tablicami. 8 0 123. W. 1935. 
N. K. . . . . . . . . . . Kart. 4.30 
Verne Jules. Wśród lądów polarnych, z ilu- 
stracjami. 8 0 174. W. 1934. J. Przeworski. 
Kart. 1.- 
Zieliński Tomasz. Orla twych lotów potęga. 
Obrazek sceniczny w 1 odsłonie, na święto 
imienin marszałka J. Piłsudskiego. 8 0 21. 
Lwów (1935). Odrodzenie. Bibljoteczka Tea- 
tralna dla Dzieci i Młodzieży, N. 73. . -.80 


, 
XVII. WYDAWNICTWA POPULARNE. 
Bieniasz Józef. Jak Kowalicha djabła wyki- 
wała. Sztuka ludowa w 2 aktach ze śpiewami. 
8 0 32. Lwów (1935). Odrodzenie. Bibljoteka 
Teatrów Amatorskich, N. 208 ... 1.- 
Glaubicz Marja. Wieczór przedślubny druch- 
ny. 8 0 91 i 5 nlb. Poznań 1935. Ostoja. Bibljo- 
teka Wieczornicowa, N. 39. 
Krzewski Karol. Kapral Szczapa na biwa- 
ku. Humoreska sceniczna. 8 0 24. 'V. 1935. 
Nakł. Tygodn. "Wiarus". Bibljoteczka Tea- 
tralna, N. 8. 
Mikuta Marjan. Dożynki. Inscenizacja obrzę- 
du ludowego. 8 0 35. Kraków 1934. Małop. 
Związek Teatrów i Chórów Ludow. Bibljoteka 
Małop. Zw. Teatrów i Chórów Ludow., N. 2. 
1.- 
Pomykaj Stanisław. Sejmik wielkopolski 
w środzie. Obrazek historyczny. 16 0 16. środa 
1934. Autor .......... -.40 
Tam w Olszynce. Na rocznicę bitwy gro- 
chowskiej. Napisał S. A. P. 8 0 15. W.' 1935. 
SkI. K. A. . . . . . . . . . . . -.50 


XVIII. LITERATURA PI
KNA. 
Alexander Arno. Miasto w sidłach przestęp- 
cy. Powieść kryminalna. Przekład Andrzeja 
Magórskiego. 8 0 229. W. 1935. Płomień. 3.- 
Białogórski Józef. Regina Peris. Powieść. 
8 0 240. Lwów 1935. Wydawnictwo "Nowość". 
Skł. D. K. P. . . . . . . . . . . 4.- 
Boguszewska H. i Kornacki J. Zespół lite- 
racki "Przedmieście". Jadą wozy z cegłą. Po- 
wieść. 8 0 256. Lwów (1935). Książnica-Atlas. 
7.50 
Ciesielczuk Stanisław. Pentaptyk lapidarny. 
8 0 11. Poezje. W. 1935. F. H. . . . . 1.- 
Cubranović Andrija. Cyganka. Maskerata 
Dubrownicka z r. 1527. Gundulić Ivan. Du- 
brawka. Gra pasterska z r. 1627, ze wstępem 
o maskeratach i grach pasterskich w Dubrow-
		

/s0024_0001.djvu

			1935. Zeszyt m 


172 


NOWA KSIĄżKA 


1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄŻKA 


173 


niku, przez dr. Mihovila Kombola. Przekład 
Czesława Jastrzębiec-Kozłowskiego. 8 0 140. 
W. 1935. D. K. P. Bibljoteka Jugosłowiańska, 
t. VI. ............ 4.- 
Dialog o grzeszniku i łasce Bożej. 8 0 32. 
W. 1935. Skł. D. K. P. Bibljoteka Dramatycz- 
na Drogi. N. 8. . . . . . . . . . 2.- 
Dobrowolski Aleksander Kornel. Przygody 
w podróży. Opowieść raczej wesoła niż smut- 
na, ilustr. Stanisław Klimowski. 8 0 255. Kato- 
wice 1934. Autor. Księg. i Drukarnia Katolic- 
ka. D. K. P. . . . . . . . . . . 2.50 
Drewnowska Anastazja. Niewierny Tomasz. 
Powieść. 8 0 226. W. (1935). Wydawnictwo 
Współczesne. G. W. ....... 3.- 
:feuchtwanger Lion. Małgorzata Maultasch. 
Powieść. Przekład Henryki Felkowskiej. 
8 0 342. Lwów, Warszawa, Kraków (1935). 
Wydawn. Polonia. . . . . . . . . 6.- 
Goethe Johann Wolfgang. Lis przechera. 
Przekład wolny Leopolda Staffa. 8 0 158. W. 
1935. Pań. Wyd. Ks. Szkol. .... 2.80 
Gojawiczyńska Pola. Dziewczęta z Nowoli- 
pek. Pieśń, t. I. 8 0 242. W. 1935. R.. . 7.- 
GunduIić Ivan. Ob: Cubranović A. 
Hertz Paweł. Nocna muzyka. 8 0 23. W. 1935. 
Instyt. Wydaw. Sfinks. Skł. D. K. P. . 1.- 
Junosza-Olszakowski Aleksander. Prawo do 
życia. Powieść współczesna. 8 0 192. W. 1935. 
D. K. P. Powieść i życie. Bibljoteka Domu 
Książki Polskiej, t. 1.. . . . . . . 2.25 
Karpiński światopełk. Mieszczański poemat. 
8 0 44. W. 1935. J. Przeworski.. . . . 2.50 
Kisielewski Zygmunt. Dni listopadowe. Po- 
wieść z 1918 r. 8 0 290. W. 1935. D. K. P. 6.- 
Kresty A. Król Wiktor. Powieść. Przełożyła 
z angielskiego Lili H. 8 0 256. W. 1935. S. Cu- 
krowski. G. W. . . . . . . . . . 6.- 
Liebiediew W. Jak żyją ludzie północy. 
Przekład z rosyjskiego Zofji Maliniak. 8° 185. 
W. (1935). Wydawnictwo Współczesne. D. K. 
P. . . . . . . . . . . . . 3.- 
Lothar Ernst. Ogród Boży. Powieść. Prze- 
kład M. Tarnowskiego. 8 0 205. W. 1935. J. 
Przeworski. .......... 5.- 
Machon Jerzy. Poezje. 8 0 109. W. 1935. F. H. 
4.- 
Mickiewicz Adam. Dziadów część I. Tekst 
całkowity w nowym układzie. Opracował Ju- 
ljusz Kleiner. 8 0 38. Lwów 1934. Odb. z Pa- 
miętnika Literack. 
Mills A. Biały Wlj,ż. Powieść. Przełożyła 
z ang. Lili Hanusz. 8 0 256. W. 1935. S. Cu- 
krowski. G. W. . . . . . . . . . 6.- 
Mostowicz-Dołęga Tadeusz. Złota maska. 
8 0 301. W. 1935. R. ....... 7.- 
Nasielski Adam. Dom tajemnic. Wielka gra 
Bernarda żbika. 8 0 253. W. 1935. S. Cukrowski. 
6.- 
Olgierd Stella. Znaki. Powieść. 8 0 199. W. 
1935. D. K. P. Powieść i życie. Bibljoteka Do- 
mu Książki Polskiej, t. II.. . . . . 2.25 
Orwicz Zbigniew. Zwycięskie skrzydła. R. 
W. D. 9. Aeromontaż komedjowy w 3 częśc., 
11 obrazach. 8° 84. Lwów (1935). Odrodzenie. 
Bibljotek a Teatrów Amatorskich, N. 209. 2.- 


Prus Bolesław. Pierwsze opowiadania. r 
295. W. 1935. G. W. Pisma B. Prusa, t. II 
Treść: Przygoda Stasia, Antek, PowraCSJłCI 
fala, Michałko, Sieroca dola. 
Stanković Borisav. Nieczysta krew. Pow..: 
obyczajowa z życia południowo-wschodn!j 
Serbji z lat 1877-1880., z przedmową Brania 
Lazarevića, przełożył Wiktor BazieIich.8'21!, 
W. 1935. D. K. P. Bibljoteka Jugosłowiański, 
t. V. . . . . . . . . . . . 7.- 
Starostecki Tadeusz. Krwawy reportai. rr,. 
wieść. 8 0 111. Łódź 1934. Instytut Wyda1l'l. 
Gryf. ......... . . -J 
Szalay-Groele Walerja. Dziewica-rycen. 
Opowieść z dziejów św. Joanny D'Arc. 8' 11 
Kraków 1935. Księg. "Nauka i Sztuka". 
K. P. ........ . ..1 
SzempIińska Elżbieta. 18 spotkań. 8 1 , 
Lwów (1935). K. A. . . . . . . . 8- 
Wokulska Jadwiga. Skarb w Ibrahirncac 
8 0 213. Wilno 1935. Druk. Lux. Treść: Sb 
w Ibrahimcach, żółty pokój, Błękitna Mada 
na, Ten, którego niema. . . . . . . łJ 


XXI. TECHNIKA, RZEMIOSŁO. 
Bekker Mieczysław inż., Łopuszewski Ja- 
lISI ini. Czołgowe mechanizmy kierownicze. 
Sprzęgła boczne. 8 0 19. W. 1934. Odb. Tech- 
.. a Samoch. 
Bryła Stefan. Obliczanie stropów ceglanych 
lIIębionych. 8 0 23. W. 1934. Odb. z Przeglądu 
IiOOw. 
Buzek Jerzy inż. Jaką surówkę zakłady wiel- 
I, iecowe powinny dostarczać odlewniom pol- 
1Iim. Referat na Walne Zebranie Grupy od- 
lewni przy Polskim Związku Przemysł.-Meta- 
Jowych 8 XI 1934 w Warszawie. 8 0 23. W. 

 l. Wydawnictwo N. 26 Pol. Związku Prze- 

slowców Metalowych. .. .., 
Byczyńska-Tyszkowa H. Dom wIeJskI I J
go 
l1I'!ądzenie, z 42 ilustr. 8 0 63. W. 1934. KSlęg. 
Rolnicza. .......... 1.80 
Dobrzyjałowski Aleksander inż. Więzary 
Gl"llowe kształtu parabolicznego. 8 0 28. W. 
1[
t Zjednoczenie Kolejowców Polskich. Bi- 
.joteka Miesięcznika "Technik Kolejowy" 
XIX. TEATR, MUZYKA I śPIEW, 'E;
rgja wiet;zn
 
 Pol
ce'i j
j 
y'zY
ka ;ie. 
KINEMATOGRAF. 20. W. 1934. Polski Komitet Energetyczny. 
Halny Roman. Ignacy Paderewski. Mis SrI K. R. .......... 2.50 
tonów. 16 0 64. W. 1935. Universum. N.11 Jezierski Tadeusz W. Chemja techniczna. 
D. K. P., G. W. ........ -. V, 111. W. 1935. Towarzystwo Kursów 
Hławiczka Karol. śląsk. Pieśni na l, 2 i ICbniczn. 
głosy wybrał i ułożył, t. II. 8 0 28. Katowi Normy odbiorcze turbin parowych. P. N. 
(1935). Księgarnia i Drukarnia KatoIicka.1 R201. Projekt. 8 0 23. W. 1934. Polski Komitet 
bljoteczka Pieśni Regjonalnych, N. 2. ,- 
Poradowski S. B. śpiewy chóru "Dzieci I X..maIizacyjny. 
znańskich", z. I. Na uroczystości państwO! I Podręcznik naftowy, t. II. Pod red. prof. inż. 
80 8. Poznań 1935. Nakł. chóru "Dzieci POII Bilewskiego. Kopalnictwo, cz. 3. Wiercenie 
Skł K ' W I!Otowe, oprac. Komisja Stow. Pol. Inż. P. 
. . s. . ......... - . w składzie przewodn, inż. Wład. Klimkie- 
XX. SZTUKI PLASTYCZNE, ESTETYIt r 1, sekretarz Stanisław Mazanek, l tablica, 
Album młodej architektury 1935. Arcbi
\ j tabele. 8 0 124. Lwów 1934. 
tura. Grafika użytkowa. Fotograf ja. RYSLA Porębski E. inż. Badanie metali. Podręcznik 
Film. 4 0 124 nlb., z przedmową prof. Zyg1!\1llo . ślusarzy, gryzarzy, majstrów narzędzio- 
ta Kamińskiego. W. (1935). Związek SluclJ. teh i mechaników precyzyjnych, z 53 rys. 
czów Archit. Polit. Warsz. ....._ 68. W. 1933. Wydaw. Izby Rzemieślniczej. 
Chmarzyński Gwido. Sztuka w Toruniu,!Io d. N. K. Kurs dokształcania zawodowego 
rys dziejów. 4 0 76. Toruń 1934. Zarząd MiI
 . rzemieślników. N. 5. ..... 1.50 
ski w Toruniu. K. M.. . . . . . . 2,- - Metale techniczne i ich stopy, z 18 rys. 
Historja sztuki. Haman R. Dzieje SZtukl
 '79. W. 1933. Wyd. Izby Rzemieślniczej. 
epoki starochrześcijańskiej do czasów n
ef d. N. K. Kurs dokształcania zawodowego 
nych. Walicki M. i Starzyński J. Dzieje SItw. a rzemieśln.ików. 
. 4. . . . . .' 1.50 
polskiej, z. XI. 8 0 od 1017-1096. 125 il1 - NarzędzIa pomIarowe. Po.drę
znIk dla 
3 wkładki rotograwjurowe. W. 1935. M. 
 £nsarzy, tokll;r
y, gqzarzy, 
aJ;;trow narz
- 
W prenumeracie 1_ 
,Iwych, szlifIerzy I mechanIkow precyzYJ- 
Katalog rzeźb religijnych Zofji Trzcińsbi Dych, z 7
 ry,s. 8 0 76. W. 1933. Wydaw. Izł?y 
Kamińskiej. 15 tabl. ilustr. 8 0 10 nlb. W. I': 
 mieślmczeJ. Skł. 
. }{-'. 
urs dokształcanIa 
Verbum . . . . . . . . . . . . /j I3wodowego .dla rzemlesln
kow. .N. 3. . 1.5.0 
Rocznik Polskiej GrafiId Reklamowej. III. - żelazo I stal narzędzIOwa I konstrukcYJ- 
Pod redakcją komitetu w składzie: Prof n ".' ,z ?O rys. 8 0 62. W. 1933. Wyd. Izby. Rze- 
mund Bartłomiejczyk, Lucjan Bogusła
 D1leslmczeJ. Skł. N. }{-; 
u
s dokształcanIa za- 
Waldemar Downarowicz Tadeusz G l wodowego dla rzemleslnIkow. N. 2.. . 1.50 
, aew,. b d . .' h' 
Henryk Mund. 40 kart kolor. Foljo 11. - Przep!sy 
 owy l utrzymanIa naW:lerzc nI 
1935. Pol. Agencja Telegr. D. K. P. Opr.20.- na koleJach I torze normalnym. ZatWleł;.dzone 
Trzcińska-Kamińska Zofja Ob Kata' Rozp. Min. Komun. z d. 26 VI 1934. 8 221. 
rzeźb. . . W. 1934. Minist. Komunik. 
Wyczółkowski. 8 0 14 nlb. 10 tab!. z r ,. RafaIski Juljan. Balsa (Ochroma Lagopus 
Bydgoszcz 1934. Muzeum Miejskie. Sw.) i jej własności mechaniczne. Przyczynek 
<\i znajomości nadzwyczaj lekkich gatunków 


drewna, na tle ich znaczenia w nauce i w tech- 
nice. 8 0 18. Poznań 1934. Uniw. Poz. Zakład 
Inżyn. Leśnej. 
Rodowicz Stanisław inż. Wagony o nadwo- 
ziu przenośnem dla przewozu ładunków dro- 
gami żelaznemi, bitemi i wodnemi. 4 0 12. W. 
(1935). Autor SkI. G. W. . . . . . 1.20 
Sprawozdania i prace. N. 18. Redak. M. T. 
Huber. 8 0 105. W. 1934. Warsz. Tow. Politech- 
niczne. 
Terrazzo i ksylolit. Podręcznik praktyczny 
dla wytwórców. 8 0 101. Kraków 1935. Wyd. 
staraniem firmy Terrazzo. .... 1.80 
Wilczyński H. 1000 rad dla automobilistów, 
co robić, jeśli nawet najlepszy silnik zgaśnie. 
Schemat badania przyczyn zgaśnięcia silnika, 
z 30 rys. Niedomagania silnika i przyrządów 
pomocniczych, z 45 rys. Konserwacja samo- 
chodu z 40 rys. 8 0 220. W. 1935. SkI. G. W. 
2.50 
Wiśniewski Henryk inż. Zjawiska zachodzą- 
ce w gaznikach silników spalinowych. 8 0 12. 
W. 1934. Z prac Laboratorjum Maszynowego 
Polit. Lwow. Odb. z Technika Samoch. 


XXII. WOJSKOWOść, MARYNARKA, 
LOTNICTWO. 
Jasiński Edward kpt. i Słowikowski Mieczy- 
sław kpt. Zbiór zasadniczych wiadomości woj- 
skowych. Podręcznik dla uczniów Szkół Pod- 
chorążych Rezerwy Piechoty i Pułkowych 
Szkół Podoficerskich. 8 0 368. Wilno 1934/5. 
Kowalski Adam kpt. i Maciejewski Jerzy 
Konrad. Album obrazków "żołnierza polskie- 
go". 8 0 20. W. 1935. Wojsk. Inst. Naukowo- 
Oświatowy. 
Uposażenie wojska oraz funkcjonarjuszów 
państwowych i kontraktowych w administra- 
cji wojskowej. Zbiór aktualnych postanowień, 
uzupełniony wyczerpującemi objaśnieniami 
i przykładami. Wyd. 3-cie. 8 0 18 nlb., 291. 
W. 1935. Koło Oficerów Intendentów. 


XXIII. MEDYCYNA, HIGJENA, 
FARMACJA. 
Brighton Th. S. N owoczesne sposoby zapo- 
biegania ciąży. Wyd. 4-te, uzupełniła dr. Ali- 
na Brewda. 8 0 95. W. 1934. Wyd. Minerwa. 
D. K. P. .......... 4.- 
Glass Jerzy dr. Rozpoznawanie i leczenie 
stanów żółtaczkowych. 8 0 94. W. 1935. 
Wydaw. Lekar. Eskulap. Monografje Lekar- 
skie dla Lekarzy-praktyków, N. 1-3 (13-15). 
4.50 
Kacprzak Marcin dr. Problem gruźlicy. 
8 0 34. Kraków 1934. Wyd. Ks. Jez. 
Laskowski Józef dr. Curieterapja naczynia- 
ków skóry w wieku dziecięcym, tabl. 8. 8 0 25. 
W. 1934. Dwutyg. Medycyna. 
Nusbaum. Maksymiljan dr. Otyłość i jej le- 
czenie w świetle nowoczesnych badań. 8 0 10. 
W. 1934. Odb. z Therapia Nova. 
Pamiętnik VI Lekarskiego Kursu Wakacyj- 
nego 1933. 8 0 XXXVI 208. Ciechocinek-Ciepli-
		

/s0025_0001.djvu

			174 


NOWA KSIĄZKA 


1935. Zeszyt m. 1935. Zeszyt III. 


NOWA KSIĄŻKA 


175 


ce (1934). Komitet Organizacyjny Lekarskich 
Kursów Wakacyjnych w Ciechocinku. 
RudoH Z. inż. mag. Reforma studjów lekar- 
skich w Polsce. 8° 4. W. 1934. Libraria Nova. 
Odb. z Lekarza Polskiego. . . . . . -.30 
Supniewski J. prof. dr. Podręcznik farma- 
kologji dla lekarzy i studentów. 8° 569, A-Z. 
W. 1935. Warsz. Ajen. Wyd. Delta. Opr. 30.- 
Witaszek F. Zarys orzeczeń. Ob. Dz. XI. 


XXIV. PRZEMYSŁ I HANDEL. 
Bartoszewicz Stefan dr. Wspomnienia 
z przemysłu naftowego 1897-1930. 8° 53. 
Lwów 1934. Odb. z Przemysłu Naftowego. 
3.- 
Czarnota-Bojarski M. Stosunki handlowe 
polsko-brazylijskie i ich obecna organizacja. 
8 0 15. W. 1934. Izba Handlowa Polsko-Brazy- 
lijska. SkI. G. W. . . . . . . . . -.80 
Handel zagraniczny Rz. Pol. iw. m. Gdań- 
ska. Styczeń 1935. 4° VIII, 66. W. 1935. Głów. 
Urząd Stat. . . 2.- 
Ignaszewski Janusz. Polski i międzynarodo- 
wy rynek żelaza na progu r. 1935. 8° 22. Ka- 
towice 1935. Odb. z "Hutnika" 1935. 
Kowalski P. Droga do sukcesu. Jak zwięk- 
szyć obroty i pomnożyć zyski. 8° 150. Kato- 
wice 1935. Wydaw. Hermes. Skł. G. W. 3.- 
Olszewski Bolesław L. Zarys historyczny 
rozwoju wytwórczości w Polsce oraz działal- 
noŚĆ "Sekcji Popierania Wytwórczości Krajo- 
wej", przy Muzeum Przemysłu i Rolnictwa 
w Warszawie. 8° 26. W. 1935. Wydawca Wł. 
Tomaszewski. SkI. D. K. P.. . . . . -.85 
Przemysł, Polski - naftowy. Statystyka za 
lata 1918---1933, 69 tabel statystycznych opra- 
cowanych na podstawie danych Min. Przem. 
i Handlu, Gl. Urzędu Statyst., wydawnictwa 
inż. R. Schwartz-Mineralolindustrie Oester- 
reich Ungarns, Wien 1919. 8° 49. Lwów 1934. 
Krajowe Tow. Naftowe. 
Radzyński Rudolf dr. Produkcja, handel 
i spożycie mięsa w Krakowie. 8° 55. Kraków 
1934. Izba Przemysłowo-Handlowa. 


iii 


XXV. ROLNICTWO, LEśNICTWO, OGROD- 
NICTWO, HODOWLA, WETERYNARJA. 
Broda Antoni Stefan. Zadłużenie drobnych 
gospodarstw na dzień l lipca 1934 r., pod kie- 
ru,'nkiem Józefa Poniatowskiego. 8° 64. W. 
1935. Pań. Inst. Nauk. Gosp. Wiejsko w Puła- 
wach. SkI. Ks. R. Bibljoteka Puławska. Serja 
Prac Społeczno-Gospodarczych, N. 54.. 1.50 
Chmielińska M. inż., Iwańska W. inż. Upra- 
wa i kalkulacja handlowa rumianku pospoli.,. 
tego. 8° 8. W. 1934. Polski Kom. Zielarski. 
Wydaw. Pol. Komit. Zielar., N. 6 . . -.50 
Chmielińska M. inż. Uprawa kozłka lekar- 
skiego (valeriana officinalis L.). 8 0 8. W. 
1935. Wyd. Polskiego Komitetu Zielarskiego, 
N. 10 . . . . . . . . . -.50 
Chrząszcz Tadeusz, Janicki Józef. Współ- 
działanie enzymów proteolitycznych przy 
zwiększaniu ilości amylazy w różnych zbo- 


żach. 8° 10. Poznań 1934. Z Zakładu TecJmo. 
logji Rolniczej Uno Pozn. ! 
Chrząszcz Tadeusz, Zakomomy Mikołl
 
Teorja i praktyka gromadzenia kwasu cytry. 
nowego przez pleśniaki w procesach bioch/. 
micznego rozkładu cukru. 8° 12. Poznań 19M 
Z Zakładu Technologji Rolniczej Uniw. POII. 
Garbowski Ludwik prof. dr. Zdrowotnoi: 
upraw rolniczych w 1934 r., na podstawie 
sprawozdań Zakładów Ochrony Roślin. 8' _. 
W. 1934. Odb. z Gazety Rolniczej. 
Gładysz Antoni. Urządzanie i pielęgnowa
 
sadu. Wyd. IV, całkowicie przerobione i znaeI. 
nie rozszerzone, z 85 rycin. w tekście. 8' l 
W. 1935. Tow. Oświaty Rolniczej. K. R. 
, 
bljoteka Ogrodnicza, N. 5 . . . . . 3.- 
Gościcki Jerzy. Ob. Zagadnienie uporzą!!' 
wania długów rolniczych. 
Hajkowski Fr. Jak założyć spółdzielnię ID1- 
tu mleka? Z 23 rys. 8° 63. W. 1934. Związel 
Rewizyjny Spółdzielni Rolniczych. D. K. P. 
1.- 
Jak hodować i tuczyć świnie. 8° 23. WiJD, 
1934. Wileń. Izba Rolnicza. Bibljoteka 	
			

/s0026_0001.djvu

			176 


NOWA KSIĄŻKA 


1935. Zeszyt m 


ciszek inż. - Uwagi o współczesnem osadnic- 
twie na. Pomorzu. Bronikowski Wiktor dr. -. 
Czynniki postępu osadnika pomorskiego. 


XXVI. GOSPODARSTWO DOMOWE. 
Wskazówki praktyczne dotyczące używania 
gazu w gospodarstwie domowem. 8° 21. W 
1935. Dyrekcja Gazowni Miejskiej. 


XXXVII. VARIA. 
Galiński Adam. Obchodzimy święto morza. 
Materjały i wzory dla urządzających uroczy- 
stości poświęcone propagandzie morza. 8° 77. 
Łódź 1934. Druk. Państwowa. D. K. P. . 1.20 
Jelonek Gustaw. Mów dobitnie. Metoda dla 
osiągnięcia dobrej wymowy, z 5 rys. 8° 68. 
W. 1935. K. ś. W. . . . . . . . . 1.90 
Kiełbiński Bohdan. Obchód imienin marszał- 
ka Józefa Piłsudskiego. 8° 30. Grodzisk 1935. 
Wyd. Powiatowa Komisja Oświaty Pozaszkol- 
nej. Skł. N. K. . . . . . . . . . -.60 
Krogulski Roman dr. Życzenia noworoczne 
1929-1935. 8° 73. Rzeszów 1935. Gazeta Rze- 
szowska. 
Pieńkowski Michał. Przyjdź Królestwo Two- 
je... Proroctwo i przypowieści prorocze pustel- 
nika. 8° 14. Działdowo 1935. Wyd. E. Kościń- 
ski. N arzym p. Działdowo. 
Przewodnik młodzieży powstańczej. Kalen- 
darz oddziałów młodzieży powstańczej na r. 
1935, pod redakcją Władysława Sali. 4° 268. 
Katowice 1935. Zarząd Główny Oddz. Młodz. 
Powstań. D. K. P. . . . . . . . . 1.50 
Rejski J. Wskazówki dla brydżystów. 8° 16. 
W. 1935. SkI. D. K. P. . . . . . . 1.35 
Rocznik Komunikacyjny 1933/4. Opracowany 
na podstawie źródeł urzędowych Min. Kom. 
Wyd. rok trzeci, z mapką. 8° 563. W. (1935). 
Związek Praw. i Ekon. Kolejowych Rz. Pol. 
Koło przy l\1in. Kom. . . . . . . . 10.- 


XXVIII. DZIEŁA POLAKóW I O POLSCE 
W J:ęzYKACH OBCYCH. 
Curtius J. Ob. Polish Pomerania. 
Janów J. L'histoire de Barlaam et Josapbat 
d'apres la traduction de Sebastien Piskol'lki 
XVII siecle. 8° od 55-59. Kraków 1933. SkI. 
Libraria Nova. Extrait du Bulletin de l'Ac. 
demie Polon. . . . . . . . . . . _.9; 
Klarner Czesław inż. La Pomeranie et la SI. 
lesie symboles de l'independance polonaise. SI 
69. Paris (1935). Societe Franęaise de Libn. 
rie. Gebethner et W olff. Petite Bibliotheq'" 
Baltique. K. M. . . . . . . . . . 1.- 
Krzywicki Ludwik prof. Primitive socie\)' 
and its vital statistics. 8° XIII, 589. W. 193( 
Polish Sociological Institute. SkI. K. M. 25. 
Kumaniecki Kazimierz Feliks. De elocutiOl1ll 
Aeschyleae natura. 8° 113. Kraków 1935. pC' 
Ak. Um. Archiwum Filologiczne, N. 12. 5. 
Lesman Jean. Le droit d'auteur dans I'U. 
 
SS. 8° 47. W. 1934. Societe des Auteurs 
Compositeurs Sceniques. Skł. F. H. . . 1. 
Paderewski J. Ob. Polish Pomerania. 
Polish Pomerania. Two addresses and a r&o 
ply by I. J. Paderewski, J. Curtius, H. Stras. 
burger. 8° 93. W. 1933. League for the defeD/f 
of peace by r
spect for treaties (Polish COlllo 
mittes). G. W. . . ł . . . . . . 1.- 
Rocznik Białoruskiego Towarzystwa NaDo. 
wego. T. I. 8° 209. Wilno 1933. Libraria NovL 
7.- 
Semkowicz Władysław. Le rOle des facteuII 
geographiques dans la structure territoria!e 
de l'ancienne Pologne. 8° 4. W. 1934. Congr!s 
International de Geographie. Libraria Nova. 
-.20 
Strasburger H. Ob. Polish Pomerania. 
Wasilewski Leon. N ationalities in Pome\'lo 
nia. 8° 54. Toruń 1934. Published by the Baltie 
Institute. K. M. . . . . . . . . .-.fiI 


SKRÓTY WYDAWCÓW: 
Akademja Umiej
nośd - A. U. - M. Arc, - M. A. - Cllkrowski S. _ C. S. - Dom Książki Pol. _ D. K. P. _ GIl 
bethner i Wo1ff - G. W. - Główna Ksi
nia Wojskowa _ G. K. W. - H6sick F. _ F. H. _ Kasa im. Mianowwkiego. 
K. M. - Książnica-Atlas - K. A. - Księgarnia Rolnicza - K. R. - Ksi
garnia iw. Wojciecha _ K. i. W. _ Nosza Kil' 
gamia - N. K. -. Pańs'w. Wydawn. Książek Szkolnych - p. W. K. S. - Rói _ R. - Towa1'ZyS'wo Wydawnicze _ T. W. 
Wydawnictwo Księży Jezuitów - Wyd. Ka. Jez. 


Wydawca: Za Ksiegarnię ,. Trzaski, Everta i Michalskiego Spka Akc.": Jan Michalski. - Redaktor: 
Dr. Stanisław Lam. - Adres Redakcii i Administracji: Warszawa, Krakowskie Przedmieście 13- 
Rękopisów niezamówionych nie przyjmuje się i nie zwraca. Za ogłoszenia redakcja nie odpowiada. 
Ceny ogłoszeń: Całą strona zł. 120, p6ł strony zł. 75, ćwierć strony zł. 40. 


Drukarnia N, ....., w Krakowie. 


j " Wydawnictwo Księgarni 
! TRZASKI, EVERTA I MICHALSKIEGO SP. AKC. 
Warszawa, Krak. Przedmieście 13 (Gmach Hotelu Europejskiego) 


l ' W dwudziestą rocznicę gigantycznych zmagań na polu bitew 
po raz pierwszy została odtworzona 


IWIE.LKA WOJNA 
1914-1918 


na podstawie najnowszych tródeł i dokumentów 
przez Profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego 
DRA JANA DĄBROWSKIEGO 


Dzielo to dla jednych będzie wspomnieniem osobistych przeżyć, dla innych książką histo- 
rvczną, z której dowiedzą się o tysiącach szczegółów, jalcie działy się za kulisami i na arenie 
.elkiej wojny - a dla wszystkich stanie się fascynującą lekturą (). tak niedawnych a jednak 
I
 szybko w przeszłość usuwających się czasach tytanicznych zapasów .. narodów. 
WI E L K A W O J N A « będzie ukazywać się zeszytami, objętości 64 stron druku. 


Całość obejmie około 12 zeszytów 
b o g a t o i I u s t r o w a n y c h. 
Prenumeratę zgłaszać można tylko na całość wydawnictwa w cenie 
zł. 5-50 za zeszyt ukazujący się raz w miesiącu. 


Prenumeratę należy nadsyłać każdego 
miesiąca naj dalej do dnia S-go. 


ra ukończeniu całości P. T. Prenumeratorzl będą mogli otrzymać na całość wydawnictwa 
piękną stylową okładkę z angielskiego płótna 
ze skórzanym grzbietem i bogatemi złotemi wyciskami. 


Cena okładki wynosi zł. 12 
(wraz z przesyłką pocztową) 


Prenumeratę wpłacać należy na konto P. K. O. Nr. 484. 
Księgarnia TRZASKI, EVERTA I MICHALSKIEGO Sp. Akc_ 
Warszawa. Krak. Przedmieście 13 (Gmach Hotelu Europejskiego)
		

/s0027_0001.djvu

			WYDAWNICTWO KSIĘGARNI 
T R Z A S K I, E V E R T A I M I C H A L S K I E G O S P. AK . 
WARSZAWA. KRAKOWSKIE PRZEDMIEŚCIE 13, GMACH HOTELU EUROPEJSKIE . 
J 
Niebawem zacznie wychodzić, jako wydawnictwo zeszytowe, 
pomnikowe dzieło p. t. 


ENCYKLOPEDJA 
STAROPOLSKA 


w opracowaniu najrnakomitszego znawcy kultury i dziejów polskich 
PROF. UNIW. DRA ALEKSANDRA BRUCKNERA 


»ENCYKLOPEDJA STAROPOLSKA« zawiera całokształt spraw i rzeczy pol- 
skich od czasów najdawniejszych aż do końca xvm w. t. j. do ostatniego 
rozbioru Polski. 
»ENCYKLOPEDJA STAROPOLSKA« stanie się jedynem źródłem informacyjnem 
o wszystkich szczegółach życia w dawnej Polsce, źródłem najpewniejszem, gdyż 
opartem na olbrzymim materjale archiwa1nym oraz badaniach najnowszych. 
»ENCYKLOPEDJA STAROPOLSKA« przynosi w słowie i ilustracji wszystko, 
co każdy Polak o Polsce wiedzieć powinien. 
»ENCYKLOPEDJA STAROPOLSKA« jest dziełem, które z n a l e ż ć s i ę 
m u s i w ręku całego oświeconego ogółu. 


CAŁOŚĆ OBEJMIE OKOŁO 1500 STRON 
OKOŁO 2000 ILUSTRACYJ ORAZ 48 PLANSZ 
i TABLIC ODDZIELNYCH 


Warunki prenumeraty ogłoszone będą niebawem 


KSIĘGARNIA WYDAWNICZA 
TRZASKA. EVERT I MICHALSKI. SPÓŁKA AKCYJN
 
W ARSZA W A, KRAKOWSKIE PRZEDMIEŚCIE 13 


Drukarnia Narodowa w Krakowie ,