/01.djvu

			22(; 


'-- 


" 
,i, .
. 


t' 
,?,I." 


t 


.. 
. .. . I' 
 '!' 



;:i 


o." 
'J\' 


t',' 



 : 


Cena 50 gr. 


.+ . 


. ,. 


..... 
't- 
.. . 


,. 
""', 


:-1, 
'./. 
'I.' 


00 
l' 


0', 


TYGODN I K LITERACKO-ARTYSTYCZNY 


Rok I. 


..... "" 


Warszawa, niedziela 27 października 1935 r. 


Nr. 44 


. Pan Smuglewicz jeszcze maj- - Teatr zamkną, jak Bóg mi- I -. To też mówię "gdyby"... " trem gromadzili się ludzie już i - Dalipan, sypnę się, jak I 
strował koło dekoracji, osobi- ły! - rzucił strapiony Bogu- To samo, o ile.bym ci dał znać, od rana. Na nową sztukę cze- mi Bóg miły! Stanę w środku 
ście poprawiając to, co ucznio- sławski, który przysłuchiwał że jest ktoś od pana hetmana, kał o rias to całe. Podawano i ani be, ani me! 
wie malowali. Równocześnie się tej lekcji. Ledwie przed I wtedy już w pierws'zej zwrotce i sobie z ust do ust, że tylko _ Venga! Venga! - mówi 
kilku stolarzy zlbijało jakieś czę- chwilą pan Marszałek utargo-' przy słowach "Kto nie wart, wielkiej zręczności Marszałka pan Stefani i ciągnie Szczurow- 
ści pomostów, na środku sceny wał u Igelstroma, że mi sztukę pan stokrotny...", rzucisz tam' Moszyńskiego zawdzięczać mo- skiego do klawikordu. 
tańczyła mała, trzynastoletnia puścili, a tu jeszcze nowe ku- I właśnie okiem... Jak będą wo- żna pozwolenie Igelstroma. Głu- _ Niech mnie antreprener 
Ledóchowska, przebiegali co pIety... E, wszystko jedno! łali "fora", bisować cały ku- pi Moskal nie poznał się na sztu- zamorduje raczej! Przysięgam, 
chwila krawcy i maszyniści, or- Niech spróbują zamknąć! pIet!... ce - gadano. Oho, wieczorem że nie potrafię! Już teraz je- 
kiestra instrumenty stroiła, Tymczasem Kaczkowski cią- I pan Niemcewicz, pożegnaw- będzie gorąco w teatrze! stem cały mokry z tremy... 
sam zaś "dyrektor" królew- p,nął swym pięknym tenorem szy się z Bogusławskim, zapu- . _ Masz acan wyśpiewać 
skich widowisk, Imci pan Woj- pod muzykę pana Stefaniego: ścił się w znany mu d.obrze od Gorąco jest lUZ teraz, na I wszystkiego ośm nowych wier- 
ciech Bogusławski, jak zawsze, Im sroż e! 
o
 nas. nęka, czasu. reprezentacji "Powrotu próbie. Bo wślad za Kaczkow- , szy _ rzucił pan w czarnym 
P ełne r ę ce miał robot y . A to Tern męznłe) stac mu trzeba: ł" l b' t k t t I sk'm tak'e i Sz zuro ki bas ł 
Kto podło przed nim klęka, pos a a Iryn ory arzy e
- I I z C. ws, _ I p aszczu. . . .' '" 
zniżyć ceny biletów na para- Ten nie wart względów nieba... tru. Na schodach zderzył Się so profondo, ktory w "Krako- _ A cozbyscle chcIelI, ze- 
dyz, a to dopatrzeć afisza, a to' - Przy tych słowach wyj- prawie z kimś, ubrąnym na po. wiakach" gra Miechodmucha, bym całą operę wy.śpiewał na 
ko.ncypować list do Króla Je- dziesz acan przed rampę - mó- I ły po świecku, na poły w duo w ostatniej chwili d
stał nowy poczekaniu!? - żachnął się 
gomości, a to znowu posłać ko- wił Niemcewicz. Wieczorem je- chowną szatę. tekst do nauczenia SIę. On zaś Szczurowski. 
go do. 
arszałka KorOollnego, szcze tu zajrzę. Gdyby na te a- _ Czyżby mnie wzrok my- pam.ięci nie ma i długo uczyć się . - Przeczytaj . waćpan naj- 
MoszynskI
go, 
 to ?W
, a to I trze był pan Bończa Tomaszew- I !ił?! Ksiądz podkanclerzy tu?! mUSI. 1:, .tymc.
asem 
a scex:ę pIerw! Masz! ZalI to trudne? 
t
mto! K?nca. 
Ie 
I
ac r.ob«;>- ski, sekretarz konfederacji, te- I W teatrze?! wszedł JakI
 gosc dostoJny, kto- 
Cle. Godzma JUz dZIesIąta i me dy śpiewając "kto podło przed T ' N ' kt . d . .' I ry rozmaWia szeptem z Bogu- 
. d - kt kt' . ... ., -. S. 1 wIe zlec me po- I ł k' k' ł . . 
W . la o.mo' d c b zY d spe l a l t 
IeCZ?- mm klęka, spoJrzysz wyrazme winien! I s aw s s 1m, ws k .azuJąc G ,,:.asme 
rem Się o ' ę ZIe. ge s rom me w stronę jego loży... na zczurows lego. osc ma 
chce pozwolić w żaden sposób. -. Nie przyjdzie, nie przyj-. ., .. . niespokojną twarz, oczy żywe i 

oż
 go jednak pan Marszałek dziel -. rzekł Bo
usławski. Oni I . Dziwna to była dOI?rawdy ta uśmiech n
 c
en
ic
 wargach. 
Jakos ugłaska. teraz me chcą Się pokazywać. pIerwsza reprezentaqa "Cudu Woła do sIebIe ImCI Szczurow- 
- Ach, prawda! Byłbym na Im więcej mamy wiadomości z mniemanego, czyli Krakowia- skiego mówiąc, że ma w zakoń- 
śmier
 zapomniał! Od 'po
ła in- Krakowa, o panu Tad.euszu ków i górali", odegrana dnia I cz.en
u sztuki, w samem va
de- 
flanckIego. by: ła odpowI
dz?! Kościuszce, tern bardziej cha- 1 1- g o marca 1794-go roku! Po I wIlle u nowy dodatek. MusI za- 
- Przyjdzie sam mebawem waj a się... kafenhauzach szumiało, pod tea- śpiewać! 
-. odrzekł lokaj. ' 
.o
y P
zY
1z.edł,,., 
o , t
 już. 0-) 
".a..uid '-'11 wl!..... vuy U}Ul WH;:- 
dzia1, że tak mi każe czekać, K I G ł k 
sambym wolał napisać ten ku- .. a czyńs i 
pIet, choć mi już konceptu nie 
staje... Ten Kaczkowski nie 
nauczy się do wieczora... 


......;,t. 


Zygmunt Nowakowski 


.' 
.... 


a 


s s 


o p 
"Krakowiaków 


Premiera 


, 
ł 


. 
I 


e 


Jeszcze bardziej niż sam dy- 
rektor niecierpliwił się teno- 
rzysta Kaczkowski, niedawno 
razem z Jasińską i z basem 
Szczurowskim z Krakowa za- Cały dzień addaję do. reparacji gramafan - 
angażowany do antrepryzy Bo- nie magę wyjść, nie magę do.jść do mechanikaj 
gusławskiego. Kapryśny wielce służąca poszła się padniecać teazaiicznie - 
był to śpiewak, teraz więc nie I trudna!... ślicznie: 
móg
 usiedzi
ć. w ,gard
robie. w każdym razie Żalibarz sacjalizm przenika, 
- Patrza1cle, Wieczorem . ł . k l 
kt kI .. . nI ' e I ' em to. znaczy, ze s uząca ma czas na u turę, 
spe a ,a Ja Jeszcze w , 
co. będę śpiewał! a kultura to. jest paprastu czas płynący jak muzyka. 
- A pocoś waść tak konie- Zresztą Marysia wyglądałaby z gramafanem cudacznie
 
cznie "aktorem nadwornym" bo. praszę: załóżmy - wyjdzie na ulicę, a tu deszcz padać 
chciał zostać? zacznie 
- Piekło nie teatr! Wolał- 
bym grać na kontraktach du- "i z nieba aż do. ziemi spuszcza długie smugi 
bień.skich! Jak do jedenastej jak..." 
nie p.rzyniosą tego kupletu, Bo- Gramafan - 600 zł. - czławiek się boi - 
giem się klnę, że cisnę wszystko i to. naprawdę smutne: 
i wieczorem do teatru nie taka mała służąca, deszcz i "H i s M a s t er' s Va i c e"... 
przyjdę! Przecie i aktor jest k k 
człowiekiem! A taki literat my- Gadzina 11.32. Gra ataryn a: 
śli sobie, że ja potmfię na po- t i l i - d u u . .. t o. l i - d u u - smutek. 
czekaniu, jak z rękawa. A że- "Dzwany Karnewilskie". 
by go pokręciło! Chalera z katarynkami!... 
- Nie gniewaj się acan, bo i A Marysia, proszę pani, zajmuje się teazafjami 
mnie wiersze tak na poczeka- . 
zamiast myśleć o. sprawach ziemskIch... 
nin z rękawa się nie sypią... - 
rzekł poseł inflancki, pan Juljan maże to. i lepiej: sam zaniasę, zdążę. 
Ursyn Niemcewicz, który na Jeszczeby ją napadł A n t o. n i K o. c i e m s k i, 
progu usłyszał słowa aktora. słynny wąsal żalibarski, 
Oto kartelusz, wyraźnie napi- agnisty zładziej gramafanów... 
sany. Chodźmy do klawikordu, patemby jeszcze zaszła w ciąŻę 
żeby jeszcze poprawić coś, pó- 
ki czas! z abjawami charaby marskiej... 
W kUilisieczekał już imci pan (Dużo. ciąży w Warszawie... W aj na ?)... 
Stefani, Włoch z Pragi, który T i li - d u u . .. t o. li - d u u . . . 
muzykę do "Krakowiaków i gó- Lecą canfetti tanów, .. 
rali" wykoncypował. I wśród świecą canfetti tanów, 
ogłuszającego huku młotków, 
wśród hałasu przesuwanych de- płaczą co.nfetti tanów... 
koracyj, Stefani poddał melodję t i l i... bali... 
na klawikordzie, Kaczkowski fi... t y. .. 
zaś począł śpiewać po cichu : Warszawa... 
"Niemądry, kto wśród drogi dd . d .. ń f 
Z przestrachu traci męstwo! Cały dzień o. alę o. reparaCjI 6rama an, 
Im sroższe ciernie, głogi. już 13-a. Nie magę addać! 
Tern milsze jest zwycięstwo...... ba , nie mań ę wstać z tego. zawieszanego w niebiasach fatela, 
-. Te słowa musisz acan wy- 6 
bić mocno, rzekł Niemcewicz. którego. gałki w kształcie anielskich twarzyczek, 
T ak, iżby zroz.umiane były nie- a w kształcie kabiet leżących paręcze... 
tylko w lożach ale i na parady- przy telefanie partrety: po. twarzy Narwida biega ironiczny 
zie. Łop atą im kłaść do głowy... słaneczny płamyczek, 
Oj .Opo
ia.dani
 za
ówion
 ?o CZy- I a Wy;piański ma taką twarz, jakby mówił: .. 
tanki .Bahckiego i Ma]kowskłego, wyd. . -,- Pan . J e brzaskwinie, a Ja SIę męczę... 
Ossolmeum. 


W 'J.W a r s z a w i e 


r ", r',.", '. 


, ,. 
"'." 


, " 


r O 


f O n 
w roku 1794*) 


O 


d 


i Górali" 


Był to niegdyś kraj bogaty, 
Wolny i wesoły! 
Obcy wleżli nam do chaty 
I kradną stodoły! 
Jeszcze wolność nam zaświta, 
Zabłyśnie nadzieja! 
Każdy niech bije! nie pyta 
I pędzi złodzieja! 
- O, zaśpiewam! Więcej ta- 
kich zwrotek potrzeba! 


r 


s 


Wieczorem, gdy Kaczkowski- 
Bardos zaśpiewał pierwszą 
zwrotkę kupletu Nie.mcewicza, 
cicho zrobiło się w teatrze. W 
jednej chwili zrozumieli wszy- 
scy sens piosenki. Przy drugiej 
zwrotce ręce same złożyły się 
do oklasków, przy trzeciej te- 
atr wstał, na paradyzie studen- 
ci i młodzież tupali, aż wz,biły 
się tumany kurzu. Potem zer- 
C.zyt
, c
yta gr
by' basso pro- wał się krzyk "fora! fora!" 
fondo, Szczurowski. Czyta i za- Kaczkowski zachrypł. Bo trzy 
raz uśmiechać się poczyna. razy całą pieśń powtarzać mu- 
- A to co innego! Tak mi siał. A ludzie jedni bili hrawo, 
było gadać odrazu! Zaśpiewam! inni wołali z całej piersi, inni 
Ale lak, że im w pięty pój- wreszcie łzy mieli 'w oczach. 
dzie!... I I od tej pieśni rozpaliło się 
I już pan Stefanj uderzył w wszystko. Gdy góral zawołał 
klawisze, pan Szczurowski zaś "Trzeba. nam się mężnie bronić 
nuci krakowiaka ks. Kołłątaja: lub zwyciężać lub umierać!" 
buchnęły nowe oklaski. Zdawa- 
"" 
.oC'__-=-
""'" I ł.Q_siJ
.J
 daclL.r1.111.iE'_

. 
, . /;0 Szczurowski-Miechodmuch 
I podsycił ten ogień. Bo ktoś roz- 
rzucił na widowni kartki z tek- 
stem kupletu. Zwłaszcza na pa- 
radyzie co drugi prawie stu- 
dent czy kadet trzymał w ręce 
piosenkę. Miechodmuch za- 
śpiewał ją raz, potem bisował, 
za trzecim razem wtórowali mu 
już z paradyzu, wreszcie po no- 
wych oklaskach i krzykach "fo- 
ra! fora!", zaczął śpiewać cały 
teatr. Jednym wielkim głosem! 
Niech bije, nie pyta 
[ pędzi złodzieja!... 


..........:
 ----\.-::=1

.
_





 
 


z 


e 


Czas p ł y n i e . 
Nieruchame i realne są tylko. te cztery brzaskwinie... 
Cały dzień addaję do. reparacji gramafan - 
ale czy to. wypada, gdy jestem Juppiter Statar, 
(czy widział kto. Jawisza z gramafanem ?) 
bażek, 
na tranie, z berłem, z arłem, z małą złatą baletnicą, tańczącą 
mi na dłani rozpastartej... 


Schodził właśnie Szczurow- 
sk
 ze sceny, gdy zbliżył się doń 
zmie'szany Bogusławski. Chwy- 
cił go za rękę, pociągnął w 
mrok kulis i S'zepnął: 
- Zrzuć waćpan tylko peru- 
kę, weź płaszcz, zakryj się i u- 
ciekaj tylnem wyjściem! 
- Dlaczego? 
-. Uciekaj czemp.rędzej. I 
nie nocuj u siebie w domu... 
Radzę z serca! Szukają cię już... 
Nie dał sobie tego dwa razy 
powtarzać, zrozumiał bowiem, 
ci się święci. W mgnieniu oka 
był już za bramą. Zrobił je- 
szcze kilka kroków, gdy przy- 
stąpił do niego ktoś nieznany i 
, spytał 'znienacka: 
-. Szczurowski jesteś? 
-. A bo co?! 
-. T ak sobie pytam... 
I nieznajomy już przyłożył rę- 
ce do ust, chcąc zagwizdać, ale 
zanim dźwięk jeden wydobył, 
leżał na ziemi, zdzie-lony mocną 
łapą naszego basso profondo, 
który z szybkością niepropor- 
cjonalną do olbrzymiej wręcz 
tuszy pognał w ciemne uliczki 
Warszawy. 


jak ca? 
jak m o. r z e . . . 
Jestem zbyt bogaty dla tego. świata. 
Lepiej zastanę gwiazdą nad małem niemieckiem miasteczkiem, 
albo. pszczałą, która kało twych uszu lata... 
Cały dzień addaję do. reparacji gramofan... 
nie mogę... 
B-a, 14-a, 15-a, 16-a, 
telefan, telefon... 
telefon to. jest dziecinny płacz tego. miasta, 
tego dziecka charego. na trwagę... 
Warszawianie! i co. macie z tych telefanów, 
gdy nacą wracade do. niekochanych damów? 
PUSTE RĘCE 
PUSTE SERCE- 
zupełnie tak jak w majej piasence... 
Cały dzień addaję do. reparacji gramaion. 
Już wieczór. 
Może wieczarem? 
Mechanik mieszka gdzieś na ulicy Suzina... 
Suzin, Suzina - kto. to. jest? 
Filareta, filomata? 
Wieczór po. Żalibarzu jak Wergiljusz z latarką lata... 
B Suzina. 
A ja myślałem, że Suzina to. jest dziewczyna. 


Do 


Następnego dnia musiał ktoś 
zastCjipić Szczu.rowskiego w roli 
Miechodmucha. Basso profon- 
do zaszył się głęboko na przed- 
mieściu i wypłynął dopiero w 
półtora miesiąca później. Mia- 
nowicie 17 -go kwietnia, gdy 
KiIiński szturmował pałac Igel- 
stroma... 
Jeden z pierwszych wdarł się 
na podwórzec "aktor nadwor- 
ny", Szczurowski, do ról buffo 
szczególnie predystynowany. 
I Tym r
zem jednak nie była to 
rola buffo! Przeciwnie, aktor 
j grzmocił Moskali, co się zowie... 


Edwarda 


Szymańskiego 


W twaje gospadarstwa, gdzie trzeba cWeb za wiersze kupawać, 
(że to. najbardziej złaty chleb, wyznasz atwarcie.) 
prasta z Gaspady z latarniami i kwiatami prawadź, 
Edwardzie. 
Oto. twój dam. W ciszy serca Lukrecjusza tłuma.!:zysz. 
Jeszcze będziesz bardzo., bardzo. sławny - za baczysz. 
Tabie trud, ale tobie miławanie Jedynej i palma. 
Niech się święci twój przekład "De natura rerum" 
i twaja córa, czarna marwa z zapachem ajeru 
i pani twaja - V e n u s A l m a.
		

/02.djvu

			= Str. 2 


PROSTO Z MOSTU 


Nr. 44 


Jerzy CzerV'liński 



 


o 


b 


r 


o 


n 


. 
I 


e 


p 


r 


a 


w 


a 


Artykuł Stanisława Piaseckie- I fakty zdarzają się w każdem . atrzymał, bawiem wpłata usku- na równid szereg cytat na pa-' łaby już znacznie więksZfl raz- i farmułki, która dałaby mu raz- 
gO' p. t. "Myśli a prawie" (Pra- spałeczeństwie, na gruncie każ- teczniana była da rąk asaby nie- : parcie krytycznych uwag a pra- I bieżnaść. I wiązanie w pastaci takiegO' lub 
stO' z mastu Nr. 30) ukazał się w. dega przepisu prawnegO', kiedy upaważnianej (służącej). Paczta I wie, że przytaczę tu chaćby z Za- I tu przechadzimy da przykła.. I inne
a wy:roku. Ba ad sumienia 
ak,r.esie kanikuły, Sz
ada pad" j np. sprawca zastaje uniewinnia- wypłaciła przekaz pawtórnie, błackiega: "ja mam słusznaść za, du trzeciegO'. Kaniakrad M" któ- sędzIOwskIegO' zależy zastasawać 
wajna. PrzedewszystkIem dlate- ny spawadu braku dawadów P . atrącając przekazaną sumę z sabą, an bezprawie prawa" lub I ry stanął prze
 sąde
 przy
ię- wy:miar 

ry najsurawszy czy 
gO', że ,ciekawe te rozważania nie winy, chaciaż według uzasad
 pensji listanasza, Skargi "potrzeba prawa ła- głych, rekrutującym SIę ze sra- naJłagadmeJszy, arzec kary da- 
datarły da rąk wielu z tych, któ- nianega przeświadczenia spałe- Tu mamy zadanie bez żadnych mie" ""). dawiska wiejskiegO', spatyka się datkawe, bądź przyjąć nadzwy- 
rych prablem ten szczególnie in.. czeństwa winę panasi. niewiadamych, które nietrudnO' Krytyczny sąd a wymiarze z surawą karą, ale inny kania- czajne łaga,dzenie kary, warun- 
teresuje, a pawtóre dlategO', że I ta również bezkarnaść asła- razstrzygnąć według głasu su- sprawiedliwaści (chać z innegO' krad N. za kradzież w analagi- ka
a za
iesić jej wykananie, w 
artykuł ten nie wywałał dysku- bia w pewnej mierze paczucie mienia, punktu widzenia) znajdujemy w cznych akalicznaściach atrzymu- r?-Z1e zble?u prz
stępstw aprz
ć 
sji, którą sam autar zdawał się sprawiedliwaści, ale dapóki ma- Biedny listanasz słusznie maże Ewangelji w słynnem kazaniu na je bardzO' łagadną karę, gdyż U-, SIę n?- takl
 lub lllnym s
stemIe 
przewidywać. Brak adpawiedzi my da czynienia z faktami ada- się czuć P?krzywdzanym: Dapóki I Górze: "a temu, kt?ry się chce 
ała m,! s.ię, że, sę?z,ia?Ii przy- wymlerzema _ kary łączn
J. 
składam również na karb urlapa- sabnia.nen;i, ,d?p
ki 
miarawi ta sta;nawIła udagadmeme dla P'I z ,tabą pr?-wem 
azplerać" a suk: slęgłyml, 
l1e byh 
Iesmacy. 
a .Trz
ba d,u
ega paCZUCla ?dpa- 
wega razleniwienia, bać przecież sprawIedhwascl me mazna za- natarjusza, akceptawał an wpła- mę twaJą WZIąĆ, puśc mu 1 razplętasc w wymIarze kary me wledzlalnascl, aby dakanac wy- 
jest ta temat ciekawy, śmiały a- rzucić wyraźnej tendencji, reak-, ty, uskuteczniane da rąk słu-' płaszcz", sprzyja wszak wytwarzeniu się baru: kara śmierci, czy dziesię- 
tak ,PiaseckiegO' nie pawinien za- cja jest ?i
ła., Je.den wypade
 ż,:!cej, zakwestjanawał pa n
z I Czy jednak n;ażna jaka naj- pa<:z,!cia ?-bsalutnej spr

iedl.i- cialetnie więzienie, lub chaćby: 
stac bez echa. I bezkarnascl mkme w pawadzl pierwszy, gdy akceptawame wyższy sprawdzlan pastępawa.- was CI, a me trudna znalezc takie 5 lat, czy rak. 
Dłu
atrwa
e, milczenie ze stra- i tych, k
edy sprawcę dasięgła ka- wpłaty była dlań niewygadne. Li- I nia uznać wyłącznie głas sumie.. przy
ł
dy, kie
y ta razpiętaść :\lb
 przecha.dzą
 da. inn
j 
ny najbardzIej pawałanych a.. ra, A kiedy spawadu braku prze- stanasz zapłaci za swają usłuż- nia? będzie Jeszcze wIększa np. w sta- dZIedz111Y, przyjrzyjmy SIę zbh- 
śmiela 
nie 
a, zabrania ?
a
u, pisu pr
wnega mnażą się ujem- naść, Tak każ
 przep
s prawny, I Mam ta głębakie przekananie, sunku d? kradzieży leśnej, czy s
a sesji o
ywilnej Sądu, G:adz- 
aby z mezaWlllIOnem apazme- ne przejawy, wabec których wy- który zresztą me będzIe prawda-I że przy acenie czynów ludzkich kłusawmctwa. kiegO', 70 1 0 spraw eksmIsYJnych 
niem wywałać dyskusję na ten I miar sprawiedliwaści musi pa- padabnie nigdy zmieniany, ba zgadzilibyśmy się ze Stanisła- Głas sumienia przysięgłegO' - zdawałaby się beznadziejny 
interesujący t,e
a1. ... zastać be
radny, wk
acza usta- jednak mima wszystk? przekazy l wem Piaseckim w agramnej wię- maż
 pawiedzieć, że ta nie są 
zablan. ,A

 i tu s
dzia wład
y 
Autar "Mysh a praWIe przy- wadawca 1 stwarza (jak w kan- należy wpłacać asabIe upaważ- kszaści wypadków, nie we wszy- waga le przestępstwa, Jest udZ1ehc zwłakI w zapłacie 
jął jaka punkt wyjścia swych i kretnym wypadku) nawy prze- nianej da adbiaru. Zgada. Prawa Istkich. Pamiędzy nami dwama z Nie mam bynajmniej zamiaru czynszu, wstrzymać eksmisję na 
razwa
ań trzy I?rzyk
ady, . za- i pis prawny, _przewidujący karę bywa n,ieraz brut
lne w. swej su-: jednej strony, a chaćby tym wie.. uderz
ć w in
tytucj
 s
dów dłuższy lub kr
tszy akr es z pa- 

zerpmęte z ZYCla, a ,llustruJ,!ce za ta, cO' datychczas była bez- rowaścl. Padkreś,lIła ta JUŻ przy- śniakiem, który ma ferawać wy- przysIęgłych, ktara ,w mekta;ych wadu ,be.zra
acla lakatara, .alba 
Jak p;aw,a, 

ględme, wymla
 
arne. Ta
 np, w akr
sl
 pawa-! 
ławi
 rzymskie. 
 u m.m u ID raki jaka sędzia przysięgły, by-I wypadkach maże. SIę a
azac ce- akazac SIę. meczułym na .a
Jawy 
sprawIedhwaSCl magą SIę akazac I Jennym mIma mnażema SIę prze- 1 u s - s u m m a 1 n l u l' 1 a, u- - lawa, karzystam Jedyme z przy- nędzy wYJ ątkaweJ , przYJąc tezę 
zawadne. Pawtórzę je dla przy" l stępstw na szkadę wierzycieli, I zupełniane innem przysławiem *). Choć z dru
iej strony właśnie w I kładu, przytaczanegO' przez au- kamienicznika, że jednak padatki 
pamnienia. wabec wielu z tych przestępstw d u l' a l e x s e d 1 e x. w J
z l Yku, J? d o ł lsk ł lł;ł wyraz p
aYłO k m t _a tara "Myśli a prawie". Przykład trzeba płacić. 
P kł d I ," dl ' , I W ł . k L . d d P wspo ny zro os ow z praWOSC1ą, 0- t . 1 t . d d ' . k 1 , A b d . d . 
rzy a :, ., I wymlar spraWIe lwaścl paza- s awm u 111 egO' pa " ra- l ra wszak jest syntezą najwyższej war- en 1 us rUJe asa me, Ja wzg ę- i. S
? a ne uzname w a ml- 
X przyłączył SIę da SIeCI elek- stać musiał z załażanemi ręka- wa" i "Słusznaść" znaleźć maż- tości moralnej. I dne jest paczucie słusznaści, jak mstracJl, a tak zwane luzy w u- 
trycznej i karzystał z prądu bez ma spawadu braku adpawied- . zawieść maże głas sumienia, stawach, które słusznie, chać 
l
czni
a. Są
 uni
winnił X-a, pa-r niej ł;army prawnej, ,Kadeks i Stanawcza będzie mniejszem b
zskute
znie zwalczała apazy- 
mewaz abawlązuJący kadeks kar- palskI z r. 1932, stwarzając spe- Rec e nZ I - e z ksi q że k złem, jeżeli abecni na razprawie cJa parna Jawa w Palsce? Czy da- 
ny przewi,dywał j
dynie przy- cjaln
 dział.p
zestępstw n
 szka- a zabójstwa w bójce wyjdą z są- szłaby ?a sprawy Czechawicza, 
właszc
e
le cudzej rzeczy, a dę wIerzycIeh, wprawadZ1ł sze- KONRAD WRZOS: Rewolucja w nastossiou, wreszcie z weteranem du pad wrażeniem, że askarżany gdyby OWCZ
S
la usta
a skarba- 
prąd me Jest rzeczą. reg nc:wych przq
is
w, które pa- Grecji, Report
;. Warszawa 1935 - re
olucji greckich. Veni
elos
m. .Re- skazany zastał zbyt surawa za wa b,rł
 mniej kr
puJąca? Uza- 
Przykład II: zwalają na patępleme tych prze... Tow. Wyd. .:,RC:>1 str: 22
.. "laCJ
 . te pozwalają wmknąc. nreco czyn, który był tylkO' na "margi- sadmeme wydatkaw znalazłaby 
Pa 28 latach P rac y Y zastał st P stw. Równie' nask tek 0'- "w GreCJI mgdy mc me wiadomo głę
J1eJ w. przyczyny ..usta
lcznych '.' ł .. się na p ewna. 
'. ę . 
. . U P (str. 164) _ Autor obszernego repor- zmian ustrojowych GreCJI, w Ich pod- neSIe zYCla spa ecznega . . . 
zwalmany z pl acy bez pawadu, waJennega razluzmema stasun- tażu o ostatniej rewolucji greckiej za- kład głębszy i kulisy. Szczególnie in- Znam zresztą inne przykłady Przez szerakI fIltr wpływa 
Da wysłużema dabrze zapraca- ków radzinnych, nawy kadeks asekurował się tern zdaniem. Per- teresujące są rozmowy z Venizelosem, przestępstw które również na- słusznaść da naszegO' systemu 
wanej emerytury brakawała Y- W p rawadził P rze p is P rzewidu J ' ą - spektywy i horoskopy ustalone przez który idąc ponownie na wygnanie po 1 . ł b '. , " .. prawne 6 a. Prawa słuszne naka- 
, K d W . g 1 . t t . h dk h 1 . ' h eza a Y umleSClC na margIneSie '" , 
awi 2 lata, Y z razpaczy że za.. c kar z zł '1' hl" onra a r
osa w .Clą u re a
YJ o os a mc ,":ypa ac . .rewo ucyJnyc, , . " zujące sędziemu uwzględniać (w 
ł b ' , , t k bl' Y., ę ,a as l\
e ł: c y anIe SIę przyczynach i rozwoJu rewolucji zo- zdawał sobie znakomicie z tego spra- zYCla spałecznega: zabaJstwa na " ' l k ' l h dk h 
st
 .P?z. aWIOny pracy 1 a 1- ad abawlązku łazema na utrzy- stały zdementowane przez najnowsze I wę, że wszystko co się obecnie dzieje żądanie i pad wpływem współ- SClS e a res anyc ,wypa. ac ) 
sklej !uz, emeryt
ry ,,:yn;arda', manie a.sab
 
ajbliższej i d,apra- wypad.ki:",,I
ondylis jest zwolenn

i

 w Gr
cji, zmierza ku 
,,:sta
racji ł:ł 0 : czucia, zabójstwa lub uszkadze.. pastł:laty słuSZn?Ścl! pr
e
Hka dQ 
wał pIęCIOrO' sWOIch dZieCI. Da wadzeme Jej w ten spasab da republtkt pisze Wrzos (str.. 9), pozmeJ narchJI. "Byłbym szczęsltwy - mowl . . ł ... ł wymmru sprawIedhwascl Ju
 
racesu nie daszła P a abserwa- d 1 b k' , . k cytuje własne słowa Kondylisa: "Ja, Venizelos (str: 149) - "gdyby wypadki nIe cm a w UnieSienIU, wywa a- J 'ednak adz wa j ' si ńła
 na: 
p.. , .! nę 
y, u anl
cznascl arzy- będąc szczerym republikaninem odda- zdementowały moje przepowiednie. nem przez paszkadawanegO', lub . y ą ę 15, y, . 
CJ
 w khmce stw.I
rdzana, b?- stama ze wsparCIa, łem swe siły do dyspozycji p. premje- Moje przekonanie, moja intuicja i moje przy przekraczeniu granic abra- wa
u!ące da adwratu, a przynaJ- 
Wlem, 
e -: w ChWlh pc:pełnwma Przejściawe braki zastały nie- 
a Tsald.arisa" (str.. 117) i j.e
zcze: "O inforł;ła
je mówią mi jednak, że przez ny kaniecznej, a nawet w niektó- mnleJ.
 da pawstrzymama tegO' 
zbradmme zdawał sable sprawy wyrównane Stała się zadaść 0'- Ile premJer Tsaldans lub mmlster Me- osłableme ducha demokratycznego ar- h dk ' h k d . . pędu "). Zakres prawa słuszne- 
, k 't ń ,.... , ' ł ' taxas noszą w sercu sympatje dla kró- mji rząd dążył do odbudowy monar- ryc wypa ac ra ZleZ ń ń . , l' d . . l 
z t
ga cO' czym; zam mę a 150' w plJ;Jl tej CZęSCl spa eczer;,stwa, la, generał Kondylis, wyrósłszy z mas chji". Obawy Venizelosa sprawdziły Z nędzy. Smiem twierdzić, że 15? al5ram
zy
 na ezy a mewl
 - 
___
_ sz.p
t.CI.l:u ,
Ja _l1
ysłc:wa cl;ary
h. kt01:
_..',p
awa ,ma w d
szy ,.... _ 
łni ersk ich , 
y"
li 
ięc
r? dyktatr: s.ię, jak 
. szereg i
nyc
 jeg..? 
rzewi- właśnie przerost. sumienia przy kICh ra
mla
aw. Czasy;zymskl?h 
. . ulac
e
az! waf
 autor. ,1"lY
11 a I l,tlę J etlnak .aaleJ: smlem tWler- rze .c;\la"Sfetne mz o krotewsIuej... ,,
11

" ([yw.a
. ..... 0- tez w KSląZC
 Wrzosa '- razpatrywaniu tych czynów da- pre
an?w !ue dadzą su; P()\'Iltu- 
praWie me mazna paclągnąc da dZ1ć że wIększa stałaby się wolt. (str. 150) - tymczasem własme własme rozmowy z Vemzelosem są d 'łb d ." rzyc (1 wowczas zresztą 1 e x 
d 'dzialnaści P racadawc y , . k 'd ń d b " d ' , gen
rał Ko
dylis "p,rzychylił" .się do cz
ścią n:,jb
rdziej atr
k
ł:j
ą repor- prowa Zl y a mnazema SIę' d u a d e c i m traktO' ana b ła 
a pawl
 ., sz a a, !" y Y w SWla amaSCl prosby armJI I ogłostl monarchJę, sta- tazy, gdyz metylko wYJasmaJą podło- przestępstw. . . , w y 
maralme adpawledzmlnega za spałeczneJ pawstała przekana- jąc się sam regentem aż do plebiscytu, że ostatniej rewolucji - ale są ob- Sł ., . ń d memal Jak pacierz), a system 
b d '? . . X k d '. d kt '. db ' 1 . t - d . Od k . h . t d ' usznasc pamlma swe 15 a ą- ń' 1 k . ń t 
z 1'0' nlę. nIe, ze za ra zlez prą u za- ory Się o yc ma w IS opa zle. - szernym sz Icem IS oryczn)'m o zle- , . d b' kt . .., k I anl5le S 1 na I5run nasz prze.. 
Przykład III. datyczy zagad- stał skazany, ale że skazanie ta wrotni e . zaś, T
aldaris, o którym jach rewolucji w Grecji współczesnej. zem
 . a a Je YWlza
Jl J,a a szczepić się nie da. Nie mamy 
., ' 1 " ń d ' , . ł d . k ' d . d ' Wrzos ktlkakrotme (str. 12 - 150 - E SCHUMMER SZERMEN T OW przezycIe autanamICzne Jest Jed. d , t d . . t 
mema aga meJszega, zal5a mema nastapI a Zlę 1 a pawle memu 215) t . d .' t . - ,,- k b . kt 1 asyc ra YCYJ, me mamy zas ę- 
. ł h A t b I ,'. , . s Wler za, ze Jes szczerym mo- SKI' p d k' P g '- K ' . '- I na zawsze su Je ywna u ega- . h ' 
sądu przyslęg yc. u ar, 1'0'- naglllamu przepISU prawnegO', narchist lub w każd m razie oddan ,o zna lem o om, ,slązm.. 'puJącyc prawa pIsane prece- 
. ' , t , t .. ' dl ' I '. k k . , . ą k ' . y Id ' ,Y ca Atlas. Warszawa 1935, str. 139 I Jąca wpływam partykularyzmu d , , ł ' t . 
nląc tej lns y uCjl, usprawle 1- nlz ws ute tegO', ze zastał unIe- sprawie rola, tenze Tsa ans opusclł . 1 . 1 t J ' . dl t k fl ' kt ł "j ensow, a 1 w spa eczens wIe 
k . ł h I ł . . d kI " d , wie e I us racy. 1 a eńa an 1 Y s usznaSClOwe b ł . b k ' 
wia werdy ty przyslęg yc ze' winniany. Wła:snie ta naginanie po z ozonej. e .
racJ1 ,zgro
a zeme B d' I't ' 15 ,... z y t ma a Jest asó, tóre "pra- 
d ' k .. k . kt ' I '" narodowe, me soltdaryzuJąc Się z Kon- ar zo pozyteczna lo praca o .1 wie Są zawsze bardzIej nlebezpIecz- . d .. k ' h 
śra aWlS a WIeJs lega, arzya.. stanawl mebezpIeczeństwa, anO' dylisem pod pretekstem że wojsko współczesnej znakomitego znawcy d k fl'kt' h P wa mają w uszy, na taryc 
kazali wiele pabłażliwaści dla prawadzi da usprawiedliwienia niema ;rawa mieszać się' do spraw spraw litewskich. Autor daje nam 0- ne d a . an ł l aW,
r..ł.wnY b c . d 
a: głasie sumienia mażnaby pole- 
b ,' , b , . k ' ł B ' , . . . b eł ówi niet lko o historji w a ze s usznasc Jest ar Zlej ' 
za aJstwa w czasie aj 1, z ca ą erezy, czy Brzescla a nawet' rządzema. A tymczasem przeclez do- . raz p f 
'Y' k m. y.. lk l t , t f . . 1 " gac. 
. b 1 d " k . ,', , , I b . d . ł" G" I geogra JI raJu, rozwaza mety o u- e as yczna pa ra 1 SIę eplej B k k 1 . d k 
natammst ezwzg ę naSClą ara- m0ze czerwcawe J rzeZI nlemlec- rze wla 
mo, 
e wasme w reCJI t .. d . ., . L ' t ....; g _ ' , d b " -;. ra antra 1 na W y anaw- 
. . ' S ' ł P . _ I . , rządzą wOJskowI. s roJ zlsleJszeJ 
 wy I J,eJ zyc.-e o przystasawac a patrze zycm, ,. . 
h kamakradaw. tams aw la l';'leJ. Pow y ższe zestawienie c tat niema spodarcze - ale mformuJe takze ob- h " l .. d cą prawa rawna SIę mestety fak- 
k ' d " b ,' t y ..' t t k lt 1 cec uje Ją ewa uCJamzm, pa - t b k . d . d . 1 
sec 1 wywa Zl, ze za OJS W? w Drabne wyjątki niczem nie być zarzutem pod adresem reportera. szerme o, z
cm ar. ys yczno- u ?ra - d . t b d" ycznemu ra aWl a paWie ZIa - 
bójce, zwłaszcza w śradawlsku d ., d 11 Stosunki greckie nie są proste, Co się nem, p
as
e I spo.rcle 
aszego sąs!ada. czas g y prawa Jes a:, ZieJ naści (chaćby przy zwiększanej 
hł k ' t l d l ' e mar pa wazaJą zasa Y n u u m dziś W y da J 'e J 'ak na J 'ocz y wiście J ' białem Rozwazama te, ujęte mezwykle ciepło kanserwatywne. I słusznasc ma d . d . l ,. 1 ' ) 
c a p s lem - a za e w - l' 1 . n 1 . 1 ń Z t . ' d ' l t h kt '. a pawle zla noscl narma ne J - 
. .'. d . ,c m e s n e e 15 e. as aw- _ jutro stać się może czarnem, Ostat- I ser eczm
, pr
ep a ,:ne są C .:ł r . a e- przetO' swaJe zasługI. 1 .. 
glll
S ZYCla sp.ał.eczn
ga, g y,na my lepiej zasadę w spakaju. nie wypadki dowiodły tego. Aby je rystyczn
rr:1 wYJątkami. z poez)1 I ,pro- , epsz
 w ty
h wa:
nkach adpa- 
tammst kradzlez kama na WSI - W d . . t ' , b le p ie j ' zrozumieć warto si ęg nać do re- zy polskiej odnoszącej Się do Litwy. Juz nauka grecka (Arystate- wledzmlnasc zmmeJszana S py - 
. . . P raw ZIe zawsze lS nIeC ę -. -. K ' . k S h _ S t .1 , g l s) . Z k dk ł . h . n' . ' , 
ta wtargnIęcIe w arganlzlll spa- . ,portazv Wrzosa. Odbył on szereg zaJ- . SląZ a c umm
r zermen o
oKle o e 1 l' yms a a ry a wzaJem- c aJąca cZęsc clęzaru na barkI 
ł k ' ł zna jest dZIe sfera pewnych czynaw, dla mujących i instruktywnych rozmów z I Jest doskonałym mformatorem I przez ne współdziałanie dwóch tych 
ecznyj :ea. cJ
 .spa ec . _ których pazastanie tylkO' kwali- kierującymi losami Grecji mężami sta- swe całkowic
e .objektywne stanowi- Z 'k' . ł " pr N a
a.. , . 
tu znacznie sIlllleJsza, 
razumla Hkac' a świństwa" ale s d ali- nu, z prezydentem Grecji Zaimisem, z s
o onastawIemu. sympatycznem dla I C ynm aw pr<;twa ,l s. uSZn?SCl w Ie Jestem zwalenm
le
 fana- 
ł y zatem surawy wymmr kary. t J ". . t ' d ą h P P rem J 'erem Tsaldarisem "en. Kon- Lttwy cennem ogmwem w pracy nad I pracy nad aSlągmęClem Ideału tyzmu prawa, Padabllle J ak au- 
S w a wy nIe J es S ą em anara- - , '" bl "'. L ' t d P 1 k' . dl ' " ł . 
Na adstawie tych przykła" , . . dylisem, z uwięzionymi opozycjo- z Izemem Się I wy o o S I _ spraWIe lwascl, uznawa a, ze tar "Myśli a prawie" zdaję sabie 
d ' Pt rowadza ńłębsze wym" czy ka
lsJą balatuJ
cą nistami gen. Skandalisem i Papa- Alfred Jesionowskl, słusznaść jest pata, by karyga- sprawę że sama W y trwałe ubie- 
aw au ar wyp .15 szanuJącegO' SIę klubu ktary , . ł . , . ! , 
wniaski na temat prawa 1 prawa- h . łb ' d " '. K . k wac 1 zupe mac prawa. ram e SIę w togę abrancy prawa- 
... , c CIa y WI zlec w swem granie r O n a m U Z Y C Z n a P ł . f k . h d ," d . ł 
rz ą dnaści. "Prawa, pIsze, "Jest t lk 1 d . b k i rawa pe m un cJe wyc a.. rzą naSCI me aJe w adzy w rę- 
. d h dl y a u Zl ez s azy, ł ' t . .. N . , 
zbiarem zasad lllezbę nyc a . , , , ,wawcze, wywa Uje paws ame ce apaZYCJl. Ie mam entuzJaz- 
utrz mania parządku, ale rów- DrugI z przykłada'Y -: ta !e- - M
ędzynarodowy 
ongres wy- - Ze 
wiatowego zWI
zku P
lakow I narmy słusznaściawej, kiedyin- mu dlategO', który "zawałał pra- 
Y,. ńadn ch dla pazby- den z tak hcznych abJawaw me- chowama.m
ycznego, Mlędz
 4-ym a z z?gramc
, .Dla zorgam;,:wama. mU k dziej sama ule6a wabec razpaw- testuję i uciekł na Pra6ę" ale 
nac
esn
e wy
 y ., S p rawiedliwaści S p ałeczne J ' któ- 9-ym kWletma 1936 r., będzie obr
- zykt polskteJ na .obczyzme" 
WląZ
 I hn .. . '" ł b k k d . b . , '. "" . 
wam a SIę clęzaru adpawledzlal- . . , ' dował w Pradze nad sprawą rozwoJu ma powołać specjalną komIsJę, kto- s
ec lama SIę g ę a a za ar
e- z 
J
 sa 1e rownlez sprawę, ze 
naści... stwarza anO' dagadne a- rych, mestety, zadne ł:aJ
aska- kultury muzycznej, międzynarodowy rej zadaniem byłoby zebrani
 infor- manych paglądów słusznaśclO- aplllJa spałeczna, która pawinna 
libi, Paca brać na siebie ciężar nals.ze prawa stuszawac me pa- kon.gres wychowania muzycznego. zo
- rr:acyj.o dotychczasowym stame,orga- wych. Czy, zwłaszcza w naszych być wszak wykładnikiem "su- 
d . d . 1 ,. ń d . trafI. Nie wykluczam zresztą że ganlzowany przez Czechosłowackte mzacYJ muzycznych, opracowanIe re- warunkach reańawałb y ńłas su- mienia 1 ', ł .... 
a pawle zm naSCI, 15 y mazna l " ' k k ' l . Towarz y stwo W y chowania muz y czne- P ertuaru dla orkiestr ułatwienie mu- '15 15 wIary w s usznasc 
' d . t d zwa nIenIe P racaWlll a w a a 1- I ' " , " db ' 1 .. Z ń ń ' ł ł ' l ' dl ń . . 
paradawac umnIe w a ze ,0'- , . , go. Jednoczesme, będzIe urządzona zykom polsktm z zagramcy o yc
a. m enm 
 
rs
el5a a 15 ? .u na 
 as 1- pa 
l5a w zna
zneJ mierze pra- 
brańcy t. zw, prawarządnaścl... cznascmc
, .przy.taczany
h 
 wystawa d?,da
tyczno - muzyc
na, 0- studj

 w kraju, oraz p
opagowam,a, we drazme
le lub b
cle z.wlerząt, I w
 sIły. Daś
ladczył tegO' asta- 
Przerast prawa nad sumieniem pr
ykładzle ,aruglm, maz
 b,rc, raz o
b
dz1C Się szereg koncert.:-w dla I P?lskteJ kultury muzycznej na obczyz- i alba łamame gałęzI kwItnącego tma na SWej skórze Venizelas, 
zwiększa ilaść zbradni i bezpra- abJęte przepIsem, . przewIduJą- I m łod zp':JY' 'k d" 'L' t W I m=- Z k nk P ieśni ludow y ch, ' I drzewa awacawega, gdyby nie który w razie zwycięstwa został- 
. . . . d cym surawą sankcję karną. ,o wie 
. o, sm
erci ISZ a, , o ursu dł' _ b' 1 " k - 
Wla, asłablaJąc paCZUCIe a pa- . P kł d k 1 . zWiązku ze zbltzaJącą Się 50-tą roczm- Na ogłoszony swego czasu przez .Pol: przysze . z p.am?cą przepIs pra y nIewątp lWie reawany na 0'- 
wiedzialnaści. I myślę, że bar- I . rzytaczany pr.zy ,a amp,l- cą śmierci T. Li
zta, świat muzyczny skie Radjo konkurs zbierania ple
m wny, przewlduJ
cy karę za. te brańcę prawa i ładu w państwie, 
dziej mażna zawierzyć twórcze- kUJ.e SIę 
 pewnej mIerze, pame.. Budape
ztu czym przygotowama do 
u?owy:ch, nadesłano okoł
 500 ple- czyny. A z drugIej strany, Jak a pa przegranej pazastał jedy- 
d . ł . ..' . waz pamlędzy czynem sprawcy uczczema swego wIelktego kompozy- sm, ktorych oceną, zbadaniem aut en- W y że J ' ws p amniałem reakc J o a i ' . 1 b ' t . k ' 
mu Zla anIU sumIenm nlZ pra- b d' d tora. tyczności zajmie się specjalnie w ..' , n e mącICie em, anI ą 1 S azan- 
wa... Prawa trzeba mieć w duszy, z 1'0' n
, a czynem pra
a awcy, _ Odkrycie nieznanego utworu tym celu powołana komisja złożona spałecz
a mebed
 paprzedza 1 cem. 
wtedy znaczy anO' caś i na pa- m?ral
l1e za tę 
brodmę adpa- B
eth,:ven.a, Ostatnio, znal
ziono w I z najznakomitszych znawców Eolklo- IwywałuJe pawstame narmy pra- W przeciwstawieniu da słusz- 
. F t d wIedzmlnegO', łancuch przyczyn Wledmu meznaną kompozycJę Beetho- ru, wne J ' , . ' d l . b 1 ' 
pIerze. e yszyzm prawarzą na- I ' l tk' " t t k' bl' 1." vena p t Die Vedangte Pferdemu- _ Rozstrzygnięcie konkursu na . nascl 1 ea neJ ruta ne abhcze 
ści farmalnej - ta hadawla spa- ,1 .s { d U . aw me. Jes a 
 d lS
l, P ( a- sik", 
yobr
żającą koński galop, któ- i marsz, Po zamknięciu kon
ursu na Kadeks karny, przewidując "słusznaści" rzeczywistej adsła- 
ł ' t k t . k ,sm aJąc agmwa pasre me 0'- . 1 . ' ł " , ' - " . nk . k ' l t . ł I J' 1 ' . , 
eczens wa rę aczy 1 auzyper- bł d 'k ) rą Wie kt muzyk naplsa na zyczeme. "marsz zWiązku rezerwlstow , Jury w sa cJe za a res ane czyny, s a- m.LlŁ er w swem przemaWIenlU 
dów", ę pracawm a . arcyksięcia Rudolfa. I osobach: dyr. T:,d. 
azurkiewicza, ra się wyprawadzić wypadkawą na zjeździe narymberskim: Pa- 
Wyżej przytaczane przykłady 
łużę innym 'przykładem, ró- -:- S.filmowane 
pery, Wkrót
e u- . 1 dyr. Romana ChoJn,:ckte
o, _profe T sor
 partykularnych reakcyj spałe- tęga silnegO' pazwali mu za
sze 
d b t ł f " d k wmeż zaczer p nI t m z ż cia kaze Się na ekrall1'e wagnerowskt "Lo- Marcelego Popławsktego I Jozda ur , t P l d ł " 1 ' ,. 
a rane zas a y tra me, Je na ę Y y. h g ... ł k .. ' b f ' l cz y ńskie g o P rz y znało I-szą nagrodę w czens war rzez wzg ą w asme na m a l' a n e usprawIedhwIe- 
. k h h t D b t . I en nn we w os lej przero ce I - , " k . k d . . k ' " ,. 
we wnlas ac swyc au ar po- .o rze sy uawany na,tarjusz mowej, według reżyserji Nunzio Ma- wysokoscl 30
 
ł. za pracę, opatrzoną J l1?- te,rea cJe ra Zlez ama 
 me Jeg
 prawa da zmewalema 
szedł za daleka. adbIerał w akresach perjadycz- lasomma, Również sfilmowany będzie 
odłe,rr: "Glona, II-gą nagro,dę '": wy- mektary
h kadeksach przeWl- słabegO' . 
Zacznę ad analizy przykła- nych przekazy pieniężne, które "Straszny 
wór" Moniuszki, do któ- sokoscl 200 
ł. .'pracy podpl
aneJ gO- I dziana jest jaka przestępstwa Zgada, aperawanie hasłami 
d ' O ., . k b . b " d rego scenarJusz opracował Jan Fethke dłem "Kanomer . Po otwarcm kopert k l ' f ' k . , 
aw. pmJa au
ara w ZWląZ 
 I wa e
 mea ecnasc
 a resat.a pc:- _ Z kongresu krytyków muzycz
 I okazało się, że zdobywcą I-ej nagrocy, wa 1 1. awane, wymagające su- farmalneJ prawarządnaści nie 
z przykła?em pierwszym gadzI cztylJ?n .pazast?-
lał słuząceJ:, nych, .W .drugiej poło
ie .listopada, jest prof. Feliks 
ybicki, II-giej -, rawszeJ kary. 
ys,ta,rcz
, ale 
!a wytwarzeł:;ia 
w tradycyjną zasadę n u 11 u m I DZIękI nleszczęshwemu splatawl odbędzie Się w Londyme mlędzynaro- prof. St. Nawroc
l. Nowoskompono- I Muszę tu jednak sprastawać st!meJszeJ reakCjI na Ła, cO' dZle- 
c l' i m e n s i n e 1 e g e. Tak zdarzeń pa jednej z wielu takich I dOW d Y' k ł ongres kryt
ków E muzyczn K ych, ,":any marsz d bę.dzl
 ?degrany d Po raz I pewne nieparazumienie. Prawa je się, jaka przeciwstawienie 
' t .... X' ł t d . k . t . I z u zla em 19-u panstw uropy, on- pierwszy w mu sWlęta naro owego., d ".. ł 
Jes, U!l1eWlnmenle ,-a 
111na wp a . 
 mIeSZ .ał:;m na, aqusza gres ten jest zorganizowany przez lon- 11-go listopada r. b. me zwalllla, a przynajmniej praw y, s
mlema l wmry w s u- 
wywał
c ,w, spałe
z
nstwle, , ?- I dastah. SIę zładzIeJ,e, ktarzy 
a- dyńsk,;\ komisję. muz
czną "Britisch - Ku czci 
rancuskiego piani
ty, I zwalniać nie pawinna ad cięża- sznaść, mezbędny jest jednak 
przynajmniej w tej JegO' C,
ęSClf Z?stawIOne pr
ez hsta
lOsza PIe- C?U
.ctl for re
ahons wlth other Cou
- Na pro.śbę komlt
tu bU,do
y pomm
a Iru adpawiedzialnaści. Sędzia .ni- autarytet p rawa. 
która P rawa ma w dusz y re- nl ą dze ukradh. Natar J usz zaż ą - tnes . W czasie kongresu, odbędą Sir I ku CZCI francusktego plamsty Francls . ń d 1 . J . st 1 d t . d _ 
", . 1 , dl t ' k ' . Pl t . I P d k . b . ł h . 15 Y n e e wa ny a ej a pa 
akc J ' ę U J ' emn ą . Ale J . est ta fakt dał ad P aczt P anawne J ' w łat I 
peCJa me a ucze
 m ow zorgamz
- an e a, gnacy 
 erews I O!ą 0- I . d . 1 " ' d " *} H. Piętka: ..Słuszność w teorji i 
. . . I ,Y... p y, ,wane koncerty, najlepszych londyn- norowe przewodmctwo. Pommk ma WIe zm nascI, nlg y prawIe nIe praktyce", Warszawa 1929, str. 300 i 
adasabmany. Tabe adasabmane matywuJąc tern, ze plemędzy me I skich zespołów muzycznych. stanąć w Mont de Marsan. I maże znaleźć. matematycznej: nast.
		

/03.djvu

			== Nr. 44 


Bolesław Miciński 


PROSTO Z MOSTU 


str. 3 


. 
jt.ez 


przepustki do "archiereiskie. 


aa 
o wagona 


Z poplątanego ikłębowłska za- "rzeczywistocicią" literacką czy- tów, bo z filarecką przyjaźnią I tów z Sosno.wca, Lwowa, Toru- Ta jawna wpływolog,ja nie rwienie", aktorstwo pewnego 
gadnień, jakie nastręcza twór- tetnik, ,gdyby tylko zeahciał zaj-I cnoty ni
 tęgo):. .. nia, Warszawy, Inowrocławia, d.ziwi, i bynajmniej nie powinna typu, leży zawsze u podłoża 
czość poetycka szkolnej' ll1ło- rzeć do obja,śnień umie'szczonych 
''ł:warde Jabłka rozgmatanych pl
rsl, Łowicza, Równego, Chełma, Lu- nas zrażać do poezji szkolnej. wszelkiej twórczości młodzień- 
dzieży, trudno wyłowić jeden w "Antologji poezji szkolnej" , I zrała słodycz rozchylonych warg. blina, Wł.oe:ławka, Krzemieńca Zdając sobie sprawę z dowolno- czej, nie wolno tego lekcewa- 
tylko wątek, któryby można by- mógłby przypuszczać, że przeży- "Gdyś przyszła do mnie _(str. 35). i PruszKowa, żaden, ale to żaden ś;ci podo.bnego uogÓlInienia moż- żyć, a tern bardziej pojmować 
ło konsekwentnie rozwinąć i 0- warny złoty wiek literatury, t y- 'tak ci serce biło - dosłownie, nie zdobył się na na byłoby oIkreśIić wszelką twór- w pejoratywnym sensie. Psy- 
świetIić. Najłatwi,ej byłoby po- le tu "Klubów artystycznych" takżeś mi drżała gdym Cię brał .w r
.- wie];sz, któryiby tkwił korzenia- .czość młodzieńczą, jako twór- chologja rnie lekceważy sobie 
dejść do zagadnienia tego. od (si
!) i bibljograficznych pozy- (stł;,I
)
 . mi w t:v
rczo.ści Micki
wic

 czość romantyczną (w sensie ro- byna;j
n
ej "u
zuć nieszcze- 
strony psycholo.gicznej analizy CYJ, No, pro.szę: Uderza więt: przedewszyst- lub chrzęscll rytmem "I!Jady , mar;tycznego o.dczucia świa:ta). rych 1 ICh d(:ml
słego z
acz
- 
okresu dojrzewania, sublimacji "A,damCiesielSi
i,uczeń7k
a- kiem b.rak jakiegokol- A nad .t,e,m wart,?,slę za- W tym wypadku, lit 'era c- ma.
la.ro.zwo!u Jedn?stkI,. me 
i t. d., a więc w o.derwaniu nie- sy Glmn. Kopermka w TorunIU. w i e k z w i ą.z k u z t e m, c o s t a r: o,:v ł c: 
)czYW1s'Cle t:ud
o koś ć, staje się organicznym p. mn
eJ cleplarmany klImat.ł wy- 
jako o.d konkretnych przykła- Członek Klubu artystycznego d a j e s z koł a. Nie wiem z I tu mOWIC o sWladomem umkamu lementem stylu i tu znajduje rafIcąo.wana ,prostot,
 wspołcze: 
dów, które podaje nam "Anto- "Wpoprzek". jaką opinją spotkała się w sfe- wp
y
ów, () -d
żno.ści do odna
 swoje głębsze uzasadnienie, naj- snych P?e.to,w! ktorą 'zdobylI 
logja współczesnej po.ezji szkol- "Aleksan-der Czyżewski, abs. rach pe-da.gogicznych omawiana I lezIema własneJiJwarzYI wła
neJ niesłuszniej bowiem określa om w cIęzbeJ walce z ofen
y- 
nei" O). :' Gimn. Lelewela w Wa,rszawie, Antologja (przypuszczam że nie 
ormy, bo w "AntologJl zł.łaJdu- się literackość, jako brak lSa- 
ą ,
utu
yzmu czy . ek.spresJo- 
Ten o.bszerny osiemdziesięcio- urodzony 28.XII.1913. Członek powitano jej owacyjnie) ale dla Jemy. bez trudu r
tm ltibert
: modzielności. Ale i literat:- mzmu, Jest ;bezwątpIema obca 
stro[',icowy tomik, w ktÓrym ze- Klubu artystycznego "S" i re- uważnego czytelnika jest to cie- ,metaflz'yk
 Pr
y
osla, "eillllUl koś,ć talk jak 'każdy element 
ło?-ym 
IeS
CZo.
 z klasy 
brano utwory młodych "poetów" daktor naczelny "Kuźni Mło- kawy i raczej smutny dokument.. Iwaszkiew'lcza 1 ,zywcen:ł trans- twórczego procesu, posiada swo- . -tej .czy 7 mej, ktorzy bezpo- 
dezorjentuje już przy pierwszem dy;ch". Wiersze drukował w Miejsce Mickiewicza czy Słowac- ponowaną melodJę TuwIma. je odmiany, wyższej i niż- ;r

mo l cN?'ta
ek ..dt, 


sy 
zetkni ę ciu i mąci kategorje, w "Dekadzie Ailmdemidkiej", "Ga- kiego. zajęli wyłącznie Tuwim, Bez trudu odna!jdziemy Tuwi- szej próby, W danym jed- - ej, o " ara ?nu JeJ,s le- 
C h S b ł ' J ' " nak wyp adku literackie źródło go" , c
y przemIłego "Wlesła- 
które zw y kło si ę U J 'mować ,twór- zede Polskie J ''', "Kuźni Mło- zec owicz, e ya i inni sp 0- ma w WIerszu" eSIeń , str. 13. ń. ł I 
P odniet J 'est W y raźnie P a p iero- 
a, sIęE>aJą z ca ą n
nsz . a an- 
czość szkolną. Dla ogromnej dych" i "Państwie Pracy". Przy- ś,ród najwybitniejszych poetów ,,
iatr do głowy uderza g I l k 
większo.ści czytelników szkolne gotowuje do drulku tomik poezyi wSIPółczesnych, Owa dążność do NaJc
ystszym 
Ikoholem. I we. Młodsi poeci ?perują n i e 
Ją:p
 
nJa J?-ą, ,a e Ja ze 
 
ł " W"" , '.. ',. bI" ' k t kt KrokI trzeba rowno odmIerzyć p r z e ż y t e m i Jeszcze for- wOJeJ IstocIe p e r w. e r ,s YJ 
poezje skojarzy y '
>1ę merozer-" lOsn ą ł l H Jeslemą . , , n l .awIązama l
 ł szego 0r; a U b z Od jednej do drugiej topoli". mami. Te bowiem wyraHnowa- I n ,ą . p
ostot
 I
as.zkl,ewlCza, 
walnie z nadgryzionym bruIjo- "Pawe er:z, ,ucz. GImn. Im. lieraturą wSlP o ,czesn'ą, Jest, ez P b ' , Sł o ne formy, kto ' r o ml ' O . peruJ ' e ub ;zawIłą meskon , czenle me- 
d ł . ". dl t d " M R ' W . 1917 
." l ch t ' ń d rzy OSIa, w WIerszu " on- "" f k P b S 
nem "o acmy 1 a ergo ZlWI . eJa w arszaWle, ur. . wąLpIema sz' a ' e ną 1 "60. ną e" (t 11) Iwaszkiewicz, Tuwim czy Przy- ta o
y 
 rzy 
Sta" mutne 
J 'uż sama okładka: "Nakładem Drukował w "Wiadomościach po.chwały" tendenc:ją, ale... Mic- C z s r b ' t . h , bos ' , P O S 1 . a d a J . ą S W ° J . ą wrazenIe , S p raw . ta ta wy r . osłra 
k ' L . t k ' h ", d .. k ' '. b ł t k . ba d l " za gar a ego oryzontu 
Kuźni Młodych". Książ a WlJęc z erac zc 1 t. " lewt-cz ')'1 . a, z e r ,zo, 
 e raptem wyłuskane - h i s t O r j ę, są owocem długo- na gru.ncle zjadlIwego s
obIzmu 
posiada "ofit:jalny" nierjako stem- "Wad'aw Mrozowski.... autor to bardzo wIelkim poetą 1 o mm ziemię wikła szklannemi nićmi Lrz'isku letniego zmagania się z samym P;zywIędła prostota szostokla- 
P .o l - ' s a:nkc J ' ę . Nie wiem w J 'a- 2 t '
'; k ' .', M t d to właśnie mówiono P rzez całe słońce b " -- 'SlSt y ! 
"" " o
u" .ow poezYI." os y na . . o ". W' D ł .. so ą są sWIadomem ogramcze- 
kim słopniu Isygnatura "KuznI życiem" 1933 i Rzeczywiście" długIe połmcze 1 J'akos to tak oz rzyma y . ,', I' I .' "N a t u r a n o n f e c i t s a 1- 
Młodych" pokrywa się z urzę- wyd. w r. 1934.' C
łonek zespołu. przeszlłOI !bez śla,du,..? ,Iwa

:kie
i:

a, na 
Łr. 25. mem e!b0cJona rej r
.z ewn b ?s k cl t u s" pisał Leibnitz i kto chce 
" . I . " k ' " B, ..} d ' ł I kt, "ZamkmJ pamlęc Jak drzWI przed nocą, czy pro ą prze amama su Je - d ' l ', I " , 
dOlwem mmlster!a nem; ImprIma- " poetyc lego "Pryzmaty , Druko- ez,. s a ,;ł pr
es,,: a" e ura choć wiatr dłonie na oknach kładzie:' tyrwizmu. Do swojej "Rrzeczy I Z1e l
" z, waszklewl
zem Jeg
 
t';1r - tak czy maczeJ, ped:ł g ?-, wał i t. d, Przygotowuje do dru- "Kord?an
 ' "Dzla,d

 ' "Pana i nie w
cho.dź przed 
om... boJ ,poco Czarnoleskiej" Tuwim szedł po- ,,,
nnUl, ,1 rezygnacJę, m u,s 1 
gl,czna str
n
 oweg
 po:s
męcla ku tom poezji p. t. "Wnętrze". Ta,de,1f s . z :ł' "Odyssel, "Ant"¥.- nasłuchlwac }ata w lIstopadzIe. , przez "Czyhanie na Boga", a SIę najpIerW - proszę panow 
wydaje mI SIę conaJIDmeJ wąt- P d b . t " gony 1 "Obrony Sokratesa. Na strome 70 młodemu norWl- P rzed Latem 1932" I k' _ kolegów - nudzić z Kordjanem 
H ) o o me prezen ule SIę mlm- T k t t h ńl d 'kb d" '" k . ' " wasz Ie d l 
pliwą '. sŁrów w nowym gabinecie Alma- a, 
 roc .ę. WY6 CjJ
, Ja. y ,yscle ".
mą ,SIę SpD' o.Jne no.c,e wicz pisał "Dyonizje" i stąd au- po ipą, i na to niema rady. 
ł .1-' ' h G ' . " panOWIe poecI czytywah na lek- l drzewa, ktore akurat Pł-z Y Śll1- t t h kt . h f I ' ' d . k . d Sł 
"To aWl.y wIersz, powt-e- nac otaJ,skI', czy co? POIzycYJ' . h lik' W' d ." L'- ł 'I k'" en ycz;tIy c ana er lC ormy, J
s.zcze Je 1J-0' Ie y o- 
dział pł-zed laty peWien pro.fe- taikich mamy 35. Można tam zna- C t Jac Ik rp
,s Ie H go" la omOSCI I I ' Y t s
ę, L wasz IeW:,czowl na 38 będącej adekwatnym wyrazem wach ze SpIetznaglem "na 
. k t l , , , erac le omera poznawa 1 s rome ata 1932 . ' h b ' . , dł k . ń h S d b b d 
sor do dumnego Ja! paw SZ:11- esc co prawda nazwIska, uz,dol- .' .. , . I ." , l
 , oso- OW?
Cl 1 ow
cem , 
- sl
6ac W;
 en, o:ga u o
 
baka któr y drżącym głosem od- nion'
ch i w."bi J 'a J ' ą c y ch si ę dziś Z (Zł "br
kow ,) K pana, ZU S k k erk
ndla PawlIkowską wreSZCie spoty- glej ewolucJI. Ale CI sposrod wah gmachy, to JUZ tam cos 
'. T b r J . OCZo.w, azama arńI za- k . Ak '" ł d h ' k ' ' d . I ' d b k ' 
czytał SWÓJ elukubrat. " o ar- poetów, ale, nie zmienia to. sy- 'rI' K, 'k dn
" amy w WIerszu" warJum m ,o yc poeto
, torzy ope- Wle Z1e 1 , 
 swe en ors 1m no- 
dzo ładny Wiersz-powtórZył- I tuacji, sikoro chOldzi nam tu o Stąrpl. 1 '.
 ł-on
, CjJ tygo ,lawą (str, 60). rują formą sWOIch "starszych wym koscIele Jeruzalem, ale 
i z a t o dostaniesz dwie godzi- kontekst o tło o So.s w którym Sł'ok
'S.kIego 1 studJSwkh ł Sło- "Żółw na oślep pnie się na szklanne I kolegów", operują "nieznanem", p, Mrozowski, który na str, 51 
ny karceru", Myślę, że s.tary bel- 'Pływają'nazwi
ka miodych gen- wac Ie
.o L Po h Prz
z " z ar atny Sch l' ł" ś
iany nie uświadomiwszy sobie jeszcze zapewnia nas, że "z,abawia się 
f r b l nie t lko czło.wiekiem " ' poemat ec' ?m
. , y SIę, przy oz twarz blIsko do własnego egotyzmu i egzaltacji czasem Zaratustrą, HebJem i 
e, y y ' h JUszow. I proszę mI me mOWlC zes- szyby. / . ., d . k dł b . K t .. (ł d b b ' d 
o iście pickwlckowsklm umo- J k' " 4 d 
 . . I" ' k ł " Czy widzisz siebie między wodoro- 1 przypommają ZleC o u lące an em a na za awa, 1e- 
rze, ale zedewszys.tkiem gen- 
 
' ze :nlę
 
Y6? ą a . o,":a m- 
y 
e 1.WYJąt l owa z ego po.lo- stami? I w nosie chirurgicznym lancetem, ny Kant, a Hebbel pisze się 
jalnym ;-da,go.giem, Od tego wazJa fllomato.w. (me fIla!Ye- I nlst1ę . NIe prawda! Na 35 po.e- Jesteś bardzo podobna do ryby". _ Tak zwane "igrające nrasta- przez dwa b!) 
ie lizł.ł ął nawet 
czasu kandydat na Rimbauda "Prolego
enow . Bo 1 _ pro- 
zrozumiał przepastny sen5 ro- szę kolegI,. tylko szczerze _ 
syjskiego powiedzonka: "Kuda e -ł-ą czy Pan. WIe, co to z
aczy fe- 
priosz diadia? Nie widisz r . ......, ,. ... S Y nomenahz

 kategoTJe! _ f?!
y 
-
ł:dieś a.rchioerej-skij wagon". - l:J
 
 -----... - zmysłovvnscr,- sądy-a: prIon syn- 
czył się
łody poeta łacińskiej tetycz
e? Nie, Nie warto więc 
gramatyki, bez błędu, śpiewał Mobilizacia "nower nauki o literaturze atak na "starq'" to najważniejsze wstępne postulaty -walczy z gorącem pragnieniem zwy- ,,?-r,ętwl":Ć rna wieczność", a le- 
t 
-' !kIl ł-e ń ular n y ch W k . . "nowej nauki o literaturze'" Wszystko cięstwa swo J 'eńo obozu i kl ę ski P rze- pIeJ sobIe poprostu przeczy tac 
WE:-ZY's 'Kle a!Sy nie 6 . ta zawsze m.teresuJ
cY:ł:n' po
ta- I tak charakterystyczna dla w
elu na- to wymaga stałego ścisłego kontaktu ciwnika. '" Z ,d' , fI f'''' o 
czasowników ,greckicl1 i... pisał wlOnym .na wysokIm POZIO
I
 I l
te- i szych paetykologów historyczna czy wszystkich zainteresowanJch, Czy strona zaatakowana odpowie? "l
ga l nbenr W t 1 
zJ Jl lRus- 
coraz lepsze wiersze, pó1ki nie racklm I nauk
wym -;-, mlesl
cz.mku I wprost antyhistoryczna postawa '. Nas tymczasem zabija kompletna Zobaczymy, będziemy z zainteresowa_ W se t a d ' u. ." p s ęp, eruz
 em
. 
zmądrzał i nie zabrał się do ucz- ,,
r
e
ląd Wspołcz
sny . znaJJuJemy Podnosi, że przypisywanie antyhisto- dezorganizacja'" niem śledzić dalszy przebieg walki na b e' ł Y' J K UZ t an m
 b Z ędzIe SIę 
, , (SWICZY numer pazdZ1ermko
y.J ob- i ryz.mu nowym tendencjom w nalll
", Dalej autor krytykuje współczes- terenie naukowego badania literatury, aWI 1 an em 1 aratustrą, 
clweJ pracy. . k
e
ną, fach<:
ą ocenę "Teo.rJI lIterac- ! o lIteraturze jest (na szczęście, dodaj- nych "filologów" i zarzuca im, że na- Nasuwa się tylko wątpliwość, kto dziś bo, c
ociaż to do rytmu "szty- 
W dan y m J edn y m """'111"'\ . adku leJ. (P?etykl), TomaszewskIego, a ra- my) nieporozumieniem. wet w dziedzinie krytycznego wyda- uzna si ę za "filolońa" _ P rzeci..ż kI a- mU J e , to Z sensem nl ' e bardzo 
H nl:' czeJ JeJ polskIego przekładu. P , k . f ' l ' t k t . . . l . b ' l ' T . . '" 
rzecz ma się niestety inaczej: N . d k t. h T . .. rzeclw o "panuJącemu u nas I 0- wama e s ow mewIe e zro I l. U JUZ, syczny gatunek w rodzaju Gabrjela' idzie w P arze. A wie Pa n co 
ł d . ,. . ( . t . 
s Je, na w eJ c WII. 
lęceJ mt
- logizmowi" (czy naprawdę jest on tak zdaje się, młody szermierz "nowej na- Korbuta (badacza zreszt ą bardzo za- t , . . ' 
m O Z l P oe C I P ISZ ą WIerSZ'e 1 o resuJe me owa ocena plOra Fl'anCJ- . k d . ł k ... t h d . ł ł . ł s 'anO Wl O wart ? 
' h " ) K o.. skS' dl ki l' . mocny. Ja są Zl autor?) m ody polo- u I roc ę przesa Zl, wy ozy grze- służonego) należy już do prz'eszłości. F ' ? N , OŚCI WIersza, 
jest lC ŚWIęte prawo. " uznla z a .li ec 
go, ecz l
ag't f'utora nista chciałby zmobilizowania wszy- chy, a nie dostrzegł cnót - ale to do : orma. Ie, A w każdym razie 
Młodych" drukuje (mojem zda- p lSP
 czes;.e J nau.ce o I eri urze l' stkich nowych kierunków, "wspólnej pewnego stopnia zrozumiałe. gdy się (H. K,) nie tak, jak się ją u nas rozu- 
niem niepotrzebnie), ale z łaci- szoe:
kieu
as:r:a


i

) we . nao e i ;
:e
 walki': ze w
pólnym wrogiem. mie. ° wartości wiersza stano- 
n ą, która nam tu symbolizuje dewszystkiem bardzo charakterystycz_ "Gelsteswlssenschaft, fenomenolo- Atak prof. Kolaczkowskie g o wi pliZedewsz y stkiem to , cz y 
ne. gja, zachodnia "socjologja", metoda 
wszelką wiedzę :szko.lną, krucho Fr. Siedlecki jest przedstawicielem marxowska, "for!llaliz
", b
!. fr.el!- W ostatnim numerze "Marchołta", ność (znowu psychika "Sitwy") i forma jest adekwatnym wyra- 
(do
rze w:iedzą o tern profeso
 młodej polonistyki, uzdolnionym i dziś 
yzm -:- w
zystklC te. kJeru
I:1 !stmeJą (Wydawnictwo Instytutu Literackiego) przez to, że sami żadnej idei nie mie- ze
, osobowo.ści, czyli krótko 
rOWIe Umwersytetu za'troskam już poważnie zaawansowanym bada- I c
cą Is.tmec, chcą s
ę 
yzyc I ws
y- proł. Stefan Kołaczkowski zamieścił li, stworzyli pośrednio trybunę dla mowląC: szczerość. Aha! 
niskim poziomem seminarjów i czem wersyfikacji polskiej. Jego wy- 
tkJ.e maJą p
a
o do 
ycI
. Do walkI o artykuł p. t. "Organizacja kultury w pana ,Słonimskiego, aby. mógł 
y.ć n
- I Oczywiśde zda J ' ę sobie 's p ra- 
. ' ) '. 'oraz stąDienie na łamach "Przeglądu zY
IC. A to JUZ całkJ
m I.nna .sprawa, Polsce", dQ którego jeszcze powrócić lIczycIelem narodu, me zrobIlI mc k d " . 
egzammow a WIersze.., c Współczesnego" jest nowym wyrazem ktora z ty

 metkf 
ze m,
 wlerzy
y nam wypadnie. Jest to druzgocąca bardziej zdrożnego od urzędników, W dl 
 z, .rzyw ,ząceJ nIesprawte- 
gOTsze, fermentu, istniejącego dziś w naszej w pryncYPJa ny e e tyzm ) ZWYClęzy. krytyka poczynań rządowych na te- którzy najbardziej mętnego werbali- IWOSCl takIego p a r s p r o 
Bo - jak olŚimielam się sądzić nauce i literaturze, dokonującego Nazbyt się już stał doniosły głos renie wychowania i kultury w Polsce. stę. p. Pomirowskiego: odkomeł:dero-I t O t o. W "Antologji" spoty- 
, ń ' l ' t . k się przełomu. który wyraźnie dał znać ścierających się ze sobą metod. na- Prof. Kołaczkowski zwraca uwagę na walI na redaktora pIsma, mającegc kamy o.biecujące i ciekawe za- 
- poezJa, a szcze 6 0 m
 a a o sobie (jak to czytelnikom "Prosto z zbyt intensywne są między niemi tar- nieobliczalne szkody jakie wyrządził' nadać pion moralny publicystyce. datki p .. t ' 
"prawdziwa, drukowana' poez- Mostu" wiadomo) na lwowskim zjeź- cia .iżby je zdołał przetłoczyć nawet "programowa nieufność rządu do ini- W życiu literackiem _ pisze dalej : k omIJam, u rze
z Jasna 
ja, powinna być dla sztubaka 0- dzie polonistów w czerwcu r. b. najbardziej pękaty tom rozpraw filo- cjatywy społeczeństwa" i mechaniczne autor _ było wiele złego, ale inge- na

I
 a poetow, ktorlzy wy- 
wy m P rrz y siłowiowym "archierej - Nie od rzeczy będzie tedy zanoto- logicznych i żeby w dzisiejszym ukła- załatwianie spraw kulturalnych. rencja czy . nn . ików miaro . dajnych . dla s
h lUZ poza szkołę (n. P . ' Kott, 
wać (skoro już tak ów ferment i prze- cizie sił u nas pod korcem jednej ja- "Wiara, że cała poezja polega na d ł dl t ł PIetrzak M t k 
skim wa,ńonem" , do któreńo. nie mian y obserwu J 'em y) na J 'ważnie J ' s z e kie J 'ś z t y ch walcz ą c y ch metod dało b I'Zą u: w asn
e a ego, z
 pos ug
wa'. . " , a U . szews 1 czy 
6 6 umiejętnej ro ocie artystycznej, nie no SIę P owIerzchowne k t P letrk ) N O b t 
ł t ' d t , t lk. trzeba part je z artykułu Fr. Siedleckieńo. się ukryć pozostałe metod y . " Wschód - . . . . . mI ry eqaml IeWlCZ . le sposo U 
a :v? SIę, os ac.' . y, o '" . Z h' d . h' . N . Jest gorsza ani ciaśniejsza od wiary. I
Jaln
scl polItyczneJ przy zupełnej P oddać anali i tk " _ 
najpIerW - panIe SWlęty - Ho- "Prof. Grabowski (we wstępie do I ac o mec aJ .Sl
 otworzy. lec
aj że zjednoczenia narodu można doko- meznaJomości ludzi. dawała rezultaty b ', z e wszys ,le wIer 
mera .przeczytać i uważnie słu- książki Tomaszewskiego - nasz st
?ę w. wsz
chswtatowym. przec1	
			

/04.djvu

			Str. 4 


PROSTO Z MOSTU 


Nr. 44 


_ Czy ty nie wyobrażasz sobie skutku, gdybyśmy' Czy ksiądz proboszcz jest w domu? I dla mojego syną. Jeśli uwięziony i pozbawiony praw 
wszyscy poszli do żandarmów i powiedzieli im szcze- Jest - odrzekł kleryk. - Rozmawia z kobietą. nie będę mógł nią rozporządzać. proszę wydać z niej 
rze co myślimy. co czujemy i co zamierzamy? Nie będę mu przeszkadzał. Zaczekam na ganku. matce na kształcenie chłopca. 
- I ja do nich nie pójdę z bkiem oświadczeniem, - Niech pan wejdzie. wuj niema żadnych tajemnic. - Nie chcesz uprawnić go małżeństwem? Miałby 
ale niczego się nie zaprę i nie skłamię. Zresztą, radzę Zapewne tylko radzi babie w jakimś kłopocie. Ach. twoje nazwisko? 
tylko sobie. Boże, z czem ludzie już do niego się nie zwracają! - Właśnie chodzi mi o to, ażeby go nie miał i za- 
- Zal mi ciebie, kochany Janie, ogromnie żaL Zgi- Gdyby przynajmniej go słuchali, żyli pobożnie i uczci- chował lepsze swoje. Nadto proszę o przechowanie tej 
niesz. wie! Ale gromadami idą w służbę szatana. On ich bun- paczki papierów. Są to rozmaite dokumenty, które 
- Wolę katusze, wolę śmierć, niż życie w hańbie. tuje przeciwko Bogu. przeciwko władzy duchownej ksiądz proboszcz będzie łaskaw wręczyć moim bra- 
- A jakaż skaza jest na tobie, krysztale? i świe
kiej. W
oło be
miar zepsucia. . . I ciom po zakoń.czeniu mojej. spra
, j.e
li będą .
olni, 
_ Dziedziczna. - Zandarml mówIą to samo - rzucIł Twmko lub gdyby bylI aresztowam, przeJ rzec I pC'StąplC we- 
Umilkli. Kobrycz albo odgadł myśl Twinki, albo i wszedł do plebanji. dług swojego uznania. 
uznał bezskuteczność swych uwag i dalej nie prowa- W pokoiku, w którym stało drewniane łóżko przy- - Wszystko to spełnię, ale, mój drogi, ja jestem juź 
dził sporu. Natomiast. jak zwykle po rozmowach smu- kryte derą, klęcznik z krzyżem, sosnowy stół, dwa stary, długo na ziemi popasać nie będę i muszę ją 
tnych, usiłował go rozweselić. krzesła i ława pod ścianą, siedział staruszek mały, opuścić. Co wtedy zrobię z twoim depozytem? 
_ Gdybym nie był w mojem kawalerstwie wy trwa- okrągły, z rumianą twarzą i dobrotliwym uśmiechem. - Jest w Leniszkach jeden człowiek. do którego 
łym i mężllym, straciłbyś uciążliwego gościa. Poczciwa Przed nim stała niemłoda wieśniaczka. Spostrzegłszy. mam zupełne zaufanie, Paweł Podlaski, ogrodnik. Je- 
Zuzia, zgodziwszy się na wycieczkę do Wilna. wyjęła wchodzącego Twinkę, powstał żwawo. I mu może ksiądz proboszcz wszystko powierzyć. Bę- 
z szafki buteleczkę wina, nalała dwa kieliszki, a gdy ja - Cóż to ci mnie przypomniało? Już myślałem, I dzie to naturalnem i właściwem jeszcze i z tego wzglę-. 
odmówiłem picia, wypróżniła oba, potem wętknęła żem ci niemiły. du, że pragnąłbym, ażeby on poślubił matkę mojego 
sZyjkę butelki do ust i wyłykała resztę do ostatniej Twinko pocałował go w ramię. syna, do czego sam mi oświadczył gotowość. 
k La
 .ten;u, 
il- kropli. Wpadła w szał wesołości. "Wiem _ mówiła - Ksiądz proboszcz nie umiałby być niemiłym, "'- Bolesna ta nasza rozmowa. Zdaje mi się, że cię 
ł ana;cle s .ac y- śmIejąc 3k _ że wina tak nabytego, jak to, honorowy a ja nie umiałbym go nie miłować. dysponuję na śmierć. A jednak mógłbyś tego nieszczę- 
t o dran
Ję 
a, szlachcic nie pije. On od Zuzi może przyjąć bez wsty- - Siadaj, przyjacielu. Tak, moja Piotr owo - rzekł ścia uniknąć. Pomyśl jeszcze... Dałbym ci karteczkę 
kar e s anowl- du tylko jedną rzecz. a ona o'd niego wszystkie. nawet zwracając się do kobiety - odłożymy to na później. do kapucynów w Lublinie, oni by cię przechowali. do- 
d. C?' na 
rzewr zarazę. Pomimo to proponuję: ożeń się ze mną. Wpra- Ona błagała: póki żandarmi nie zapomną o tobIe. 
,> t mą mr t f o 1- wdzie jestem rozwódką po stu mężach, ale wierz mi, - Niech dobrodziej nie odkłada. Od trzech tygodni - Oni nie zapominają nigdy i znaleźliby mnie, 
,. k Y l c k zną., 
 F emu że taka nie jest gorsza od wdowy po jednym. Będę ci nie spadła kropla deszczu. Trawy przysychają, karto- gdybym nawet został kapucynem. 
. I anascle ran -. " k . h f ' b d b . ł ] d J d d k . . 
.<. , . . 'ł ł' WIerna, umIem plę me a towac, ę ę zara la a na nas f e wię ną. eszcze je en ty zień ta ieJ suszy. am - Uwierz mi, że się mylisz. Wiem o dwóch, którzy 
..' \, LAVAL CJa USI o
a a Je: oboje. No, co? Zgoda? Mam obstalować obrączki? człowiek, ani bydlak nie będzie miał co jeść w zimie. byli długo ścigani, a dziś swobodni odprawiają mszę 
szcze worzyc Mówiła to śród wybuchów śmiechu, a jednak czułem, - Pan Bóg was nie opuści, a on sam najlepiej wie, i głoszą śmiałe kazania. Żandarm sam P rzez si ę nie 
republikę nadreńską, rozbijać . d l d 
że w mm rga struna poważnego zamiaru połączonego de y rosić ziemię. jest groźny. Ciebie gubi nie Płutow, ale Goldko p f. 
Niemcy od wewnątrz, okupować . . ł d . . T b 
d E z meśmla ą na zIeJą. - Toć P rawda dobrodzie J 'u , ale J 'ak dzieci dobreńo rze a mu zniknąć i zatrzeć za sobą ślad y . 
pograniczne ziemie, urzą zać - l; 
uropę Środkową. Dziś Francja Doznalem takiego wrażenia, jak gdyby mi plunęła ojca poproszą, to się zlituje. I. - Czcigodny księżę proboszczu, radzisz rozumnie 
coraz bardziej z podmiotu staje w duszę. - Jak nisko zepchnął mnie los - pomyśla- ! - W tych dniach nie mógłbym nawet odprawi
 I I z?-cnie, ale niema takiej rady. któraby dla dwóch lu- 
się przedmiotem polityki mię- łem - jeżeli gamratka śmie mi proponować małżeń- mszy na taką intencję, bo mam wszystkie zajęte inne- dZ1 w podobnych wypadkach byłaby równie dobrą. Dla 
dzynarodowej. Anglja ją zmu- stwo! Ale Zuzia jest z natury dziewczyną dobrą, na- mi. Przyjdźcie pojutrze - zobaczymy. A teraz spiesz- mnie 
woja nie jest dobrą, bo ja nie chcę uciekać i wo- 
sza, Włochy ją naciskają. A sa- razie była mi potrzebna, nie chciałem jej obrażać, więc de do roboty, bo pewnie na was w domu czeka. lę byc schwytany. 
ma Francja? We Francji rząd rzekłem \I.resoło; "Jeżeli którejkolwiek nocy nie będę I Kobieta skłoniła się do kolan księdza i strapiona - Już ci powiedziałem, co myślę o marnowaniu 
Lavala wisi w powietrzu. Dawny. mógł spać. to o twoim projekcie pomyślę". wyszła. krwi polskiej. Byliśmy zawsze we wszystkiem roz- 
ośrodek polityczny c:- loże ma- Do pokoju 
szedł żandarm. - Nie mogę ich oduczyć - mówił proboszcz - te- 
zu!nikami., Nie umiemy oszc
ędzać 
icze
o, !lawet 
sońskie. wyjałowiał 'i skompro- - Jan Twmko? - wygłosił na progu. go obstalowywania przeze mnie deszczu lub pogody. zycla. !est,esmy. albo boha
eraml. a,lbo .mcpomaml, cha- 
mitował się we własnych oczach. - Jestem - odez
ał się Jan. Uparcie wierzą, że gdy księdzu zapłacą. on mszę od., rakterow sredmch. na ktorych głowme spocz
wa bu- 
Nowy ośrodek jeszcze się nie - Do pana p o w I e s tka. prawi, to Pan Bóg zaraz im dogodzi. Tysiąc razy prze- dowa 
połe
zn.a mamy: b?-rdzo mało. To z.gubIło Pol- 
sformował. Francja nierządem Wręczył kartkę i wy.szedł. konają się. że to nie skutkuje i pomimo to powtarzają I skę.. NICpome J
 osłablah .łub zaprz
daw?-h. a ,
ohate- 
stoi. P o w i e s t k a zawiera wezwanie do stawienia się swoje żądanie. A przecież Pan Bóg wyraźnie zawia-! rowIe me mogh uratow.ac. Zastanow SIę,. mOJ synu. 
.', w kancelarji Płutowa na trzeci dzień. Chociaż nie wy_ damia przez barometry. Miałem dawniej kapucynka, I P?ls:ę 
o
hasz. s
or	
			

/05.djvu

			Nr. 44 


PROSTO Z MOSTU 


Str. 5 


FILHARMONJA: Recital Józefa 
Hofmanna. 
IPS "'": Grupa artystów wieI- ' Koniecznie musi. Sięgnąć, u li- i wystawie płótna, rzucił z iryta- r go a coś z głębokiej ekspres J 'i. Czestokroc ' 
k l k h P l t k " T h h ' b . k ' K . W d dzieli sie wirtuozów na 
?PC? S IC ." a
 y a, ymon c .a, c oc y po roczm 1." 
: CJą: i y aj e mi się, że bardziej zde- dwie' klasy: artystó
 natchnionych, 
Niesiołowski, Henryk Grun- r Jer a P o z n a ń s k l e g o M . . 1 d ' M cydowanego określenia P ostawić ale ma J ' ą c y ch P ewne braki techniczne 
Id J ' f C ' k k . 1 . - oz na nas a owac a -. , 
wa , oze za)' ows l, z at 1925-tych, 26-t y ch . l t '. 1 az ' b ,. ń tu me sposób. MImowoli P owra- i dlatego "nadrabiających" przy wy- 
Z k .. t ł ' . ,. . k ł lsse a, a e poco rac J e 6 0 k . . k ' h ł 
o aZJI wys awy p OClen przeczy tac uwazme art y u y t t ? cam do początku moje
 re- onanlU UCZUCiem, oraz ta IC . co z a- 
T N" ł k'ń d' l' f t ema y, .. P I 1 twością pokonują najbardziej kar- 
ymona ,lesIO ows. Ie 6 0 O zy- O ro l ormy W sz uce, po- .' . cenzJl. oco przeciągać rozwe- kołomne trudności techniczne, ale zno- 
ły W prasIe dyskusje na temat czem przemyśleć i dopiero wziąć . -. A 
?ze. rodz
J tł:monoweł kły spór na temat negowania wuż nie posiadają "świętego ognia" 
s
osu?ku formy 
o treści. '\Yy- się do malowania! A 'ak... IntehgenCJI n
e m?
e SIę .oprzec treści, albo lekceważenia formy? wewnętrznego. Do tej drugiej kategor- 
cI
mę
o na długIe s
palty plS
 , Co bY
D. pow
dem, tworzenia doz . nanemu. kI
dys l przezytemu Przecież . .w grunc

 _rze , czy. jedno ji zalicza się niekiedy Hofmanna. Po- 
WI . ecznle , aktualne . 1 wI
 , cznle I grupy . ' JakI cel, Jaka Idea? . Zrze- potem wrazemu? bez druńteńo obe J ść SI ę nIe mo- dobne postawieni", sprawy jest jednak 
k ' 6 6 wielką symplifikacją, Niewątpliwie 
merozwlązane westje. Mo) Bo- szeme o charakterze regJonal- I prawda. Trudno mu zawsze ,włada Hofmann techniką pianistyczną, 
na wytyczenie linji zdecydowa- ......,- 
 w której chyba mu nikt na świecie 
.. k k .. . d 1 . . nie dorówna, ale technika ta nie wy- 
neJ l W onse wencJl )e no deJ. .<';';-'. . czerpuje bynajmniej jego gry, nie jest 
Zresztą, powtarzam, Niesiołow- I \0 ;b,
, nawet jej największą zaletą. Nadzwy- 
skiego wiedzie, mniejsza, świa- . - J:?'" 
 czajna wyrazistość i dokładność fra- 
domie czy nieświadomie, kolor. i_ . ,," Br.. ' . .... ... . ,! zowania, fenomenalna rozpiętość natę- 
On mu, jego pracy nadaje cha-I L'....
 
:;l:: 1,
;%rS

 sg:ic,;::ląH
f;:ał::

 
rakterystyczne znamię, charak- . 1- 
.' /. l jak orkiestra, - w której słyszymy 
I terystycznieisze bodaj od do- I z niezwykłą przejrzystością każdy po- 
brze znanego podpisu. szczególny głos, zdumiewająca zdol- 
--- ność wydobywania przez nieuchwytne 
Inna jest twórczość Grun- I f . ',( pozornie, akcenty efektów zupełnie 
walda. Grunwald zawsze mi się I nieoczekiwanych - wszystkie te tak 
k . 1 k bardzo charakterystyczne "hofmaniz- 
oJ arzy z meta em, w tórym I .; my" są tylko niezmiernie precyzyjne- 
się młody artysta niezwykle I ..r mi środkami. Bardziej jednak zdurnie- 
ciekawie wypowiedział. Powiem i wający jest użytek, jaki z tych środ- 
nawet, chociaż to stylistycznie I ków robi Hofmann. Wykracza to już 
b 1 poza zakres techniki. Jest to wyna- 
rzmi nienaj epiej, że metal lazczość artystyczna, w której nie W jakże większym sfopniu obowią- 
wszedł mu w krew. wiadomo co więcej podziwiać, czy zuje postawa taka odtwórcę. O ile 
I P b oryginalność pomysłów, czy też ich rzetelniejszym i głębszym artystą bę- 
rzypominam so ie scenę, H. Grunwald, Rysunek.":;: celowość i oczywistość. Jest to cechą dzie on, jeżeli zamiast używania da- 
ń dy zJa Ił SI e ń' b d h k H f neńo utworu J 'ako kanw y do " w yp o- 
6 . W' 'ę P wne 6 0 razu w I ar zo c ara terystyczną gry 0- .15 d ." h .. l b . ., 
I pracowni malarstwa teatralne- I ' że. Czemże jest bowiem wzru- manna, że jego efekty interpretacyjne Wla a
l1a swyc mmeJ u więcej m- 
I W b K .. 1 b k . ? są zupełnie nowe i nie przychodziły I teresuJąc
ch przeżyć. uczuciowych, 
I go na y rzeżu 'ościuszkow- szeme, przeżycIe u oncepCJa. nikomu innemu przedtem do głowy, P?dcho
zl do utwo:u l,;ko 
o zada- 
że! Czuło się jakiś powiew do- I nym? To zamało, zwłaszcza,' 
kiem., P

ysz k ed.ł "!- konc
pcją I t Tr.
ścią jest t i zaws t ze.będzie war- ale z chwilą, gdy się je słyszy, okazu- ma, ktore ma. roz
V1ązac. DZieło, 
u- 
brych, dawnych czasów, tak, da- . '1"' o h kt < i InSCemzaCJI, w toreJ postacIe u- osc wewnę rzna worcy, je się z bezapelacyjną oczywistością, z
czne dan
 Jest Jak? sz
reg dzwlę- 
h ' d t tk J n e e sńl o s l l o ę k n a l l e n m e ; o c za a b r a a rW e l ' e r n Y I 
 a "y , C J ,z e - _ brane był y b y w blach y . . Wy . stawę uzupełnia sala
 za- że to jest najwłaściwszy sposób za- k.ow. ZadameI? ?dtworcy)est Wy kry- 
wnyc czasow, g y O wszys O 6 6 f J , f grania. CI
 w tych d,:wI

ach tej w

nętr7- 
b r a ł o, pasJ ' o n owało, entuzJ ' a - . 11 ' SI " ń" t . Jakżeb y si ę zmieniła wówczas VileraJąca prace pro. oze a neJ zasady, tej mCI przewodmeJ, kto- 
S ę ow re 6 Jon nlczem W wor-. C . k k . ł . T k ' d b ł 
zmowało, P rawiło im p ert y nen- czości nie zaznacz y ł. A wi ę c poza scemczna, ruch aktora! z
J ows lego, , za
 uzonego "': a le wy o ywanie na świat o ra sprawia, że kompleks tonów, staje 
P ł G d 1 d d k t k dzienne naj głębszych tajników i wią- się organiczną całością. Im dokładniej 
cje wprost"!' uszy przestraszo- I co? Pytanie pozostanie zapew- o
ys m,

ści . runwalda .z

 
:
1
 o 
o zema plę na sz u l zań formalnych dzieła muzycznego, przeprowadza artysta analizę, im głę- 
nym mocno l zgorszonym burżu- ne bez odpowiedzi. wdZlęczalIsmy cIekawą opowlesc UZ)'LhoweJ. sprawia, .że każdy utwór w intelpre- biej sięga we wnętrzną strukturę da- 
jom, wreszcie tworzyło żywą, \Y1 t "d' k 1 Drabika o wrażeniu, jakie na Jan Bajkowski. tacji Hofmanna nabiera niezwykłej nego dzieła i uwypukla ją w wykona- 
pełną młodej krwi atmosferę. t y worzen p le sro .o
s t a 
 l a- wielkim rosyjskim Stanisław- niu, tern imperatywniejsza jest synte- 
D . , . f k . d ' 1 . S ycznego w oznamu Jes pl na k' 'ł'" W za, tern doskonalsza interpretacja. Te- 
ZISla) b ' . or
y le k ys rewo ,ucy)- potrzebą. I tu wysuwa się spra
 s 
m, U k 
z
m a B Ins l cen ł lzaCJa S ' ,y- go rodzaju "robota" jest największą 
ne, na leraJą sma u prawIe, ze 'k" t t k'ł spIans le 6 0 " o es awa mla- Z I k wartością gry Hofmanna; pod tym 
akademickiego, krytyka niegdyś kt J
 Ieg
s w
sl.i; u, . w
 o lego". Z grunwald owych projek- b e e t r y s t Y i względem stoi on na niedosięgłych 
awangardowa staje się coraz t ?
e60 1 z6;oma 
 l y dSlęk aJ?- Łów nie wynikło nic. Opuścił wyżynach. 
bardziej konserwatywna, a w sa, eJSI f p as l yc y .. d o. ys u
Je k ' pracownię już po pierwszem ze- ROMAN TUSZOWSKI. Upały, Po- I gospodarcze i ekonomiczne dworu, je- I Widzimy 
ięc.jak.powierzchow
em 
lach W y stawow y ch rzadko ktoś czy d .or
a n b e, Je b ynl
 Ja wieść. Warszawa, 1935. Towarzystwo śliby je sądzić na podstawie "Upa było
y okre
leme, ze Hofm
n
 Jest 
W y aJe SIę Y c O ecnle P oro W d ' R .... t 2 4 0 ł'" d ł b bł' , plamstą o przewadze techmkI nad 
chce W y z y wa J ' ą co k omus ' Z r ob ić ... . 1 
 d - . -= .., . _ T . C " .. I " Y awnICze " oJ , s r,. ow, a y y o raz zupe nie nle- . P . t , . d 
zunne ''''. ,., " zńodn y z rzecz wistości . M o żn a b UCz
c , l . em, ewne!ll ,es , ze nie "na - 
naprzekór. I jest czegoś żal. d nŚa k me n d b'le.e Sl
 lk.a
 I ;(. I:,. . ,f
 Temat tej pOWleSCI, ktora Jest de- b
wiem sądzić y. ą d d- y rabia on uczuciem. Elementy emo- 
Cze ń ? O ń ł lk ' zą. u ces z o YCla WIe lej "j . 1. t ł' I..' bjutem pisarskim Tuszowskiego, nie d . t , ,z,: napraw h ę " ł cjonalne w interpretacji nie są dla nie- 
60' we 6 0 zapa U, wa l, l' IPS . k ' , . d 'I" . 't . l ( dz' ZIC, poza oplemem swyc mi 0- k o..,. d 
krzyczących manifestów oraz sa l k u me o azu)
 SIę l ' za - I;. J dz e
t :ł;0
Y. I k nle d !es orygl ) na R y . 
e- snych zmatwień w lekturze, nic na g k o ł ' P d u:ł; k !em f WYJSCla, H?':Z Je. nY S m t ze 
b 1 , f: ' nym su cesem, a naJzycz lwsza :o 1i.i " '.1' IC l wleJs a zlewczyna. ozwlmę- " d b t ' t lk s a m ow ormy lłuzyczneJ. osu- 
ezape aCYJnycn zapytan: "Z na- k yt k .' . .' d ' . cie tego tematu w życiowych perype- ;VSI me. ma .1 ro o Y'd z
 y o wypa- je je tylko tam, gdzie trzeba i tyle, 
mi, czy przeciw nam?!" Jakże b r , y a i oze SIę n h a t JwyzeJ z. 0-.-,. Hi tjach . "Upałów" bynajmniej nie fa- ;
:
d:a U
I ::fol
arkl
;
lr.nle ;
= ile trzeb d a' l Pozos l tają l one pr d zez 
ały 
t d h d " yc na s owa zac ę y oraz zy- I "' , /. scynuJe. d ' . t k ' . t . .. b czas po {ontro ą, a e w o powled- 
ru no, przec a zając Się po o t .. k' ., ,w o Zl I?u Się a sWle n
e, IZ ry y nfch miejscach W y stępują z całą gł ę - 
ipsowych salach, myśleć, że ten t cz
me . W k y worz.
ma p k Ja IeJS l P. WacławowI wpada w oko jed- dla celow ubocznych moze sprzeda- b' k .. J k bł d '. t . 
ł . , k 1 N " worczeJ oncepcJl, O azano t, . m. z pracujących u niego na fol- wać za byle co, a dla kaprysu może lą 
 
P k res b JI. H a f ę ne.m Jes. ł mme : 
p aWIący SIę W O orze lesIO- . t l , ' k ' lk 1 d 1 k . . k . h d . B d ' '" mam e Ja o y o mann me umla grac 
ł k" 1 . . nlewą p lWIe l u wca e z o - w:n U wleJs IC zlewczyn. ez roz arowywac morgami ziemię, wy- ... k ł k t' t 
__ 
':
 d " l l t

 R mań UJ k ą
y 
 t PokoJn il 
 nych ludzi _ c0ż, gdy w sumiE: l i':, 
::' 
 .. '",i., . . . . . ' "'4. 
i,?ko7,gn _tru du ;i wvsił k!!.. osiąga stawja@c na nie i całą__kQ !!1 pl e !11je..2'Y- ;,UCZ,U:.IOWO, wy aza oncer 
ą- 
"łVJ.a onny 06US l, S anow l h d . tk" k' - f . swój cel. Ale oto upały zazdrości ni 
 ekwipowaną, zagrodę. r:;: wy. 
kiedyś grupę głoszącą jednakie wyc h o Zl wszys o mJa
, n
c dają mu żyć spokojnie. Nieustannie W y raz sło . . o . kt' Usłyszeliśmy na tym recitalu kilka 
h ł ł 1 ' nIe c wyta, nIe zatrzymuJe, nIe podejrzewa swą kochankę o miłostki rych tylko W re nY t Po d wles
1 
 l ' nie ° h - utworów o cechach czysto wirtuo' 
as a, ma o wa czącą o nIe . h .' ' d t t ,z sz ą osyc nie Icznyc , I k . h o t l .. t 
.:- .. wprawIa w zac wyto 
 I', I meustanme ręczy go nowa or ura miejscach p o . , ' . t b t' zows IC I o mocno wą p IweJ war 0- 
zapalczywIe l namIętnIe. Obec- . , ., . zazdrości. Za radą "życiowego mędr- I W " kazuJ ' e aut Wl or e k s
l t J l s t ez za. rz d u u, I ści muzycznej: "Chór derwiszów" Bee- 
R ń k t ń Powrocm y do NleslOłowskIe-: , ' . .. C łh ' k . ń t , > S I a en opowla ama. th S . t S k f ł 
nie 06US i zas Y6a w popraw- ca ,p. zo ans leóO, pos anawla wy- Czesto . edn k ', t t b ovena - aln - aensa, arKO om- 
ń . ' h l ', b " d . ,J a, nles e y, gq:eszy ra- ' bk l St k . 
nymszablonie "świętego obraz- 6 0 . " 
,:;':.i:'h5, A'; leczycslęzeswyc s-a OSCIWY amem k' d y l' t t . d, / u a przero a waca raussows lego 
S t k' d 'ł . k Hanki (takie imię nosi objekt jego mi- b

m'e scYP my ar ys Y:t
eJ. cO k 
 -, przez Godowskiego, kilka bisów. Nie 
ka" i tr
dno sobie. już wbić. do z u a Jego zro Zl a SIę w 0- I łości) zamąż za upatrzonego przez sie- IJa .sl'h w plerw
zymhrzę zle n: s oJa- i można jednak zarzucać Hofmannowi 
głowy, ze wystawIOne np. IIto- lorze, kolor czasu programowe- . T. Niesiołowski. Portret Krzysia. I bie i podsunietego jej kandydata. Te- r

n ł l
c t P b rze d nosnyc t ' a. poza ł e!ll 
a- l grania tych rzeczy, gdyż tak jak on, 
ń f d t .. M tk ń o wytyczanIa n ych dr ń d . _1..' " d . 0 15 0 Jes ar zo me ny I zupe nie nle- , . kt ." t ń ń" t 
6ra je, prze s aWIa J ące a ę 6 'ow . ó 6 0- .'ra pJ e b.KI'ego rozwlązama wywo Zl t b . ł d , ' l d .. ni na SWleCle eóo zaór ac nie po ra- 
. ł k 1 ' d d tk'" . d . 1" C ł po rze me prze a owany pos e mej - f O . k . t k f 
Boską Częstochowską lub Ostro- mInowa, o or l zisiaj prze e- . m
c d lU S.lę z lllą,. p.o z1 1 e IWSZY wp;a k 
dz l ie. projekto d daw,ca, t P, H zo - szego gatunku obrazowaniem. ! l. sta 1 teczn t le' h s . k oro t Slę d ma . a t 
- 
bramską, pochodzą z ręki mala- wszystkiem rzuca się w oczy. SIę Je Yllle swą WIZJą p astycz- hans l, a. e Jes,t ?na osyc I?ę n.a. an- i nomena. ną ec 
I 
'. ru no Jes me 
N . . ł k ' h h n ka zostaje hOJme przez dZiedzica wy- Stanisław Kaliszewski. pokazac przynaJmmeJ w paru utwo- 
rza, co to w rozgwarze walki leSlO ows l w swyc pracac ą. posażona małym, specjalnie dla niej rach wszystk.ic.h jej możliwo
ci. J
st 
zdobywał pozycję i nazwisko. ma ogromną jasność. Z dziecię- Tworzenie w metalu odbiło wybudowanym i zagospodarowanym, M. CONSTANTIN WEYER: U- to tern bardziej wybaczalne, ':-..a w m- 
Czyżby tu należało oskarżyć cą radością zestawia pobraną' ł k tł' . g t k" folwarkiem i wydana zamąż. Ale, gdy śmiech wśród zawiei. Powieść, Auto- nych numerach programu dowlOd.ł Hof- 
Poznań jako środowisko? Orll ą - z palety farbę. I powstają płót- SIę na c,a o sz a.cle, Je o sz u l tylko młoda para przenosi się do sie- ryzowany przekład Zofji Maliniak. mann na jakich wyżynach czystego 
6 h w wyraznem dązelllu do synte- bie, dziedzic odwiedza Hankę i ro- Warszawa, 1935. Powszechna Sp. Wy- artyzmu się znajduje. 
dając płótna wielkopolskiej gru- na tc nące jakąś rozigrara ra- zy, W pracach olejnych prze- mans nawiązuje się ponowni<:. \ykoń- dawnicza "Płomień", str. 228. Obok wiec tych najeżonych strasz- 
py "Plastyka", dochodzimy do dością. Owa radość świata, da- szedł ewoluc ) ' ę od takich kwia- cu Hanka, P , od pretekstem objęcia po- J d liwemi trudnościami " kawałków" za- 
' k ' d k k P 11 k ń d d . d kI W cł eszcze je na powiastka z typu Cur- 
WlllOS u, że Je na ta. ozna- e ie 6 0 o szarzyzny, praw Zlwa tów (n-ry wyst. 261, 263) do sa y uczmcy, z
 n
mową p'. .a r woodów, Maxów Brandtów, Trave- grał łatwiutki walczyk Chopina As- 
niowi p
trzebna jest gwałtownie I niekłam
n
,. stąpaj
ca niera
 szeroko malowanych ostatnio d

r
uT
c
Ybu
haaj
 

z:
o

:łi za
 nów i t. p., tym razem w edycji fran- dU{k op. 64'tn
. 3" dająk 
r
wdz
w: pe- 
rewoluc!a tego rodzaju, jaką po tych sClezkac
, ktore ne: swe) krajobrazów, Syntetyczny jest zdrość:i w sercu p. \X;'acław.a. Po
ni
- cusk!ej. Biała śmierć, Eskil:ł;osi, ,P?- :bok ę 


bi
 y"PorJe.
mSk
jabin:anei 
pr
ed kIlkunastu laty przecho- drod.ze 
apotka, Jest czems, c
e- wreszcie rysunek artysty, dą- cają..i
 plotki .d
orskIe, Epilog tel hl- szukIhb
zi złota,. n
 O
U
Z1U wsr.od "Marsz" Prokofjewa były prawdzi- 
dZlła Warszawa i Kraków. go SIę meda od artysty oddzle- I żąc y do O p anowania lin J 'i do storJI Jest takI, ze H k anka po
raca do I :rzkc b' 
a ych J?oJawla. Sl
 J d edyn K a b b
a- wemi arcydziełami charakterystyki 
W .. K k . . 1 ., , meża a P Wacław onstatuJąc w so- I a o le a ziarno mezóo y. o le- t l . t ' M ' b . dz . . . 
arSZaWle l . ra OWOWI JUż po- IC. osiągnięcia jej W y razu. W ta- bl ' e ' 
 y ńa
anie na
i ę tności, P ociesza I ta J , 'est, . oczyw . iście, zjawiskowo pięk- 1; Y IS yczneJ. ozna y powie lec, że 
t b 1 P J d 1 d 15 t t b ł rrali to różni pianiści, do tego stopnia 
rze, a cze.g.<: Innego, a e oz nań e en z 
a arzy, spoglą ając kiem traktowaniu ołówka jest się. stwierdzeniem p.
aw: rządząc
ch na I o Jes. ml?-rą ana u: autor. o wyż- różniły się oba te utwory w całym 
mUSI przeJsc przez tamte czasy. na porozWIeszane na obecnej l coś z za,dania czysto formccJne- śWiatem, praw przemllama wszystkIch I szych, 
sPlr?-cla
k.wpro
adzaJąc typ typie grania, nawet w tonie. Podobne 
I 
ryraw życia. przecIę ny I u l, a me posągowy, bońacłwo kontrastów W y kazał Hof- 
. ,.,' '. .. ' otworzyłby sobie drogę do szeregu 15 
Powlesc skomI?onowana Jest. w ten problemów natury psychologicznej, mann w ..Warjacjach na temat Haen- 
sposó
, ż<: akcJa, przed
tawlOna w rasy i momentu erotycznego. P. Weyer dla" Brahmsa, czyniąc porywającem 
rozdziale pierwszym, zost
J
 przer
a- wyprodukował rzecz dokładnie we- to nudne naogół dzieło. 
na i następnych słedeI?nascle r?zdzla- dług szablonu, romantycznie, senty- Szczytem jednak recitalu było wy- 
RIAL TO: Annapolis (Annapolis Fa- zesy. A. takich scen je
t więcej. i w I 
iewidocznej poprawy od ostatniego łów jest 
prowadzeme
 w mą, .bez mentalnie, papierowo, bez ambicyj konanie "Sonaty As-dur, op, 110" Hee- 
rewell). Wytwórnia Paramount. rezultacie opuszczamy kmo pod sllnem hlmu, trzeba objektywnie stwierdzić tego bowiem, zdarzema rozLlzJału psychologicznych, czy artystycznych. thovena. Jest to wielką zasługą Hof- 
Filmy nacjonalistyczne i patrjotycz- w:rażenie
. Cały zespół, poza wymie- że talentu aktorskiego nie posiada: pierwszego są zgoła zagadkowe. Do- Ponieważ jednak i w dziedzinie rze- manna, że zaznajamia publiczność z 
ne coraz więcej mają powodzenia, monym Sir Guyem z Tomem Brownem choć usiłuje to nadrobić, zgrywa sie piero rozdział osiemnas
y związuje si
 miosła można przeprowadzać grada- ostatniemi sonatami Beethovena, 
przemawiają bowiem zrozumiale i mo- na czele, spisuje się świetnie, ujęty i szasta po ekranie, jak może. Cały w czasie z pierwszym I posuwa dalej cje, powiedzieć należy, że autor nie przedstawiającemi obok ogromnych 
cno do współczesnego człowieka. Re- zdolną 
ęką reży
era Ale
sandra Hal- film może służyć za doskonały przy- akcję powieści. jest grafomanem i zna swój fach. Sty- trudności technicznych, jeszcze więk- 
kord wziął "Bengali", to też pośpie- la. POZl?
 techmczny duzy. Nad pro- kład produkcji komedjowej niemiec- Fabuła powieści opowiedziana zo- listyczni
 P?wieść stoi na d
statecz- sze problematy interpretacyjne. Nie- 
szono skorzystać z konjunktury i wy- gram naJ ciekawszy dotąd oglądany re- kiej i nasz znakomity rodak czuje sie stała w sposób pociągający za sobą nym pOZIOmie, a. 
ozatem I?a zywą f
- wielu artystom udaje się znaleść klucz 
produkowano nowy obraz o podobnej portaż z Abisynji i niezbyt interesu- widać na tern tle w swoim żywiole: w konsekwencji zupełną jednostron- bułę. B
-łby. z mej dobr
 fdm, !ako ze do wnętrza tych tak swoistych utwo- 
treści ideowej, a nawet częściowo z jąca humoreska rysunkowa Bełty Pełno tu ciężkostrawnych dowcipów ność oglądania przez czytelnika za- ekran ozywla. v:szystko I na
aJ.e cech rów; stąd też częstokroć sonaty te 
tymi samymi aktorami. Jednakże to Boop. I o cha
akterystyc:-nym, germańskim" równo powieściowych postaci, jak i prawdopodobłenstwa, sz
zegolme przy robią wrażenie utworów fragment a- 
już nie to. Scenarjusz do "Bengali" CASINO: Dziewczę z Budapesztu mechamcznym I mtelektualnym cha- tła pomocy dobrych aktorow. Polszczy- rycznych i nieskoordynowanych. Tern 
napisał dowódca 17 pułku lansjerów (Die ganze Welt dreht sich um Liebe): I rakterze, a wszystko kończy się typo- Dwie główne postacie "Upałów" w zna przekładu p. Zofji Maliniak nie- wspanialsze mi wydają się, gdy się od- 
bengalskich, a jednocześnie wybitny Wy t wo 'rn l ' a Standard FI ' lm. wo niemieckim P om y słem " autoduet u " h .' zła, odpowiednia do charakteru ory- kryje ich tajemnicę. Dokonał tego 
łk ik Y B ł swych przeżyciac oraz mne, eplzo- . ł . l 
pisarz, pu own' eats- rown, cz 0- Jedna z bardziej udanych fars au- śpiewa
a z samYI:ł; 
obą. Porównan!e dyczne, służą wyłącznie tylko jednej gma u - rzemleś nicza. Hofmann dając kreację owianą praw- 
wiek, którego życia treścią była owa strjacko-niemieckich, bo oparta na tego f
lmu 
 
.swletlanym ostah:1O dosyć zresztą nieciekawej, sprawie, M, NAGODA: Niewolnica, Powieść. dziwym genjuszem, kreację tak pięk- 
placówka na pograniczu i który umiał scenarjuszu bogatszym, niż zwykle. w "Ś."'la!o
ldzle obrazem Che.vahe- stanowiącej jedyny wątek powieści. Warszawa, 1935, Wyd. St. Cukrow- ną, że nie podlega już analizie. Z jak 
tej treści nadać formę artystyczną, Mniej też zawiera ciężkich niemiec- ra, r
wmez opartym na motyw.le so. Ich życie tylko od strony tej jednej skiego, str. 255. nadzwyczajną przejrzystością poka- 
"A k nn ł apolis". t k o. ty
ko amery k k ł ańska kich kawałów, a więcej komizmu sy- bowtora, bard:o zr,:sz
ą podobme w: y - sprawy jest pokazane. Nic właści
ie zał nam Hofmann konstrukcję monu- 
sz o a marynar I wOJennej, sz o a pa- tuacyjnego, a także aktorskiego. Nie- , zyskany
, mo
e dac ,ciekawy mater!ał nie wiemy od autora o p, Wacławie, Poziom rzemiosła literackiego kra- mentalnej fugi końcowej; ci zaś, co 
trjotyzmu, wychowująca na legendzie gdyś słynny tenor, a obecnie komik do porownama .dwoch c?
rakterow czy jest młody, czy stary, czy ma w ju, czy epoki stoi w stosunku propor- słyszeli' wykonanie przez niego części 
i to legendzie amerykańskiej i na sło- filmowy Leo Slezak i jeden z lepszych narodowych, .dwoch rodzaJo
 humo- domu rodzinę, czy ma jakie za- cjonahiym do sztuki literackiej. To lirycznej tej sonaty, nie odważą się 
wach, gdy szkoła bengalska, to szkoła aktorów charakterystycznych niemiec- ru. Zresztą fdm 
a te
I?o. I 
zereg interesowania i cele życiowe. Wiemy też przy ogólnym niskim stanie naszej powiedzieć, że brak jego grze pl'aw- 
czynu. Luksusowy zakład wojskowy kich, jednostajny może w typie, lecz zabawn
ch sytuacYJ, wyrozma. 
Ię no- tylko, że zatapia swe wynoszone z beletrystyki pojawiają się i w dzie- dziwego i głębokiego uczucia. 
w Stanach Zjednoczonych, a garstka inteligentny, Moser, stanowią zabaw- wy. komik Theo Langen, w roh Impre- miłosnych upałów zgryzoty w książ- dzinie powieści sensacyjnej rozpaczli- 
Anglików, panująca nad wielomiljono- ną parę w roli pana i sługi. Marta Eg- sarja. Nad pro
ram. dobrze sfotogra- kach _ to wszystko. I ta postać swem. we prymitywy. Do takich należy po- 
wemi Indjami - to jednak różnica gerth dobrze śpiewa przyjemnym g!')_ fow?;ny .repor.t<ł;z kr
Joznawczy z. Kal- życiem nie przekonywa nas na tyle, wieść p. Nagody (?), którą łatwo 
skali. To też w "Annapolis" sporo jest sem melodyjne piosenki, ale trochę za- warp wde
skIeJ 
naJlepszy ??ecme ro- byśmy mogli ją uważać za postać ży- mógłby spłodzić przeciętnie zdolny u- 
frazesu, grubego, patrjotycznego fra- dużo tego i działa to niezbyt dodat- dzaJ polskIch .k
otkomet;azowek,. wo- wą. c
eń 
zk?ły średniej,.. naczytawszy się 
zesu, wyraźnego szczególnie w zesta- nio na tempo filmu. Nad program hu- bec ?ardzo J
z. wysokiego p
zlOmu .... b d" SienkIewICza, Maya I popularnych ze- 
wieniu z naj mocniejszą, a jakże dys- moreska rysunkowa Fl.eischera z Ku- nasze . J fotograhkI), oraz tygodnik za- P?stać H.an
1 Jest, J
szc

 ar zieJ szytowych Plodukcyj sensacyjnych. 
kretną sceną W b ięzienn ą w "Bengali". busiem-marynarzem i tygodniki. gramczny. m
hsta. WI
ac. tutaj, ze 'plOro auto
- . Prawdopodobnie jednak nie pisał jej 
Jeżeli film ro i wrażenie, to dzięki skI
 w: kresle
1U postac,1 z. ludu me uczeń tylko dl)rosły człowiek, pozba- 
kapitalnej grze sir Guya Standinga, ATLANTIC: Kocham wszystkie ko- Andrzej Mikułowski. 
zu!e Się 'p<:wme. CzołhanskI, mędrzec wiony hientu literackiego, który był I 
nie pozbawionej wpływu Lionela Bar- biety. (Ich liebe alle Frauen). Wy- zyclO
y I fdc;>z?f: typowy zresztą "re- w Egipcie i nisł tamtejsze stosunki 
rymore'a, ale mądrej, natchnionej i twómia Cine Alliance. 
oner powlesc.lOwy, wpro.wad.zo
y i stąd też szerejJ oryginalnych szcze- I 
zgłębionej do ostatniego szczegółu, a Kiepura jest benjaminkiem naszej ŻĄDAJ PROSTO Z MOSTU !est do fa
uły, )akby z me
lOs I me gółów, Powia
t1-:v strasznie naiwna, 
przedewszystkiem dzięki potędze - publiczności i ma zawsze zapewnione Jest 
upełme zWląza
y. z akcJą. nosi wyraźne jlady przejęcia się Si en- ! 
wielkiej aktualności idei przewodniej. powodzenie, szczególnie, że śpiewa w W E W S Z Y S T K I C H 
 ,de pr
ce n?- roll I folwarku są w kiewiczem, w tel1dencji bardzo pocz- i 
Pogrzeb wojskowy, to piękna rzecz, tym filmie dużo i coraz lepiej, co jest KIOSKACH W WARSZA WIE kSlązce. teJ, opisane. z
 znaws!wem ciwa i dydaktyczna, dla amatorów I 
scena, która działa na uczucie i wy- bardzo chwalebne. Nie znaczy to, że- przedmIOt? . I wsz'e
kleml 
echoaml au- wcale niezła lektura )-;umory!'tyczna, 
obraźnię sama przez się, choćby na- ! by był dobrym aktorem i choć wiele I N A P R O W I N C J I tentycznoscl, co Jest moze Jedynym 
wet była wpleciona między grube fra- można mówić na temat widocznej, czy walorem tej powieści, o tyle warunki Anorzej Mikułowski. 


ci'- 


I P S 


- 


. 
le 


Recenzie 


ysławy 


w 


.if 



 


r 


«';,.. 


- 


""7
 . 


(-" 


>,-': 


" 


H. Grunwald. 


Nagroda za skok narci..rski. 


Recenzie 


filmowe 


muzyczne 


przejrzystości i zwartości formy. Nie- 
zliczone są metody tej misternej pra- 
cy. Operuje Hofmann jako czynnika- 
mi jednoczącemi lub kontrastującemi 
dynamiką, kolorystyką, wszystkiemi 
możliwemi środkami techniki piani- 
stycznej; jest to często łączenie nie- 
podobnych pozornie ustępów przez 
identyczne frazowanie albo przez 
uwypuklanie podobnych w rysunku 
ułamków melodji; typowe jest z dru- 
giej strony urozmaicenie powtarzają- 
cych się miejsc przez podkreślanie in- 
nych za każdym razem głosów. 
Powiedziałby ktoś, że jest to tylko 
mentalna robota. Niewątpliwie jest to 
proces zupełnie świadomy i być może 
nawet rezultat głębokiego namysłu, 
ale dalecy już jesteśmy od tych cza- 
sów, kiedy stwierdzenie podobne by- 
ło zarzutem. Teraz już nikt (oprócz 
epigonów romantyzmu, lub pseudo- 
surrealistów) nie myśli, że dziełem 
sztuki jest utwór powstały z meswIa- 
domego lub podświadomego natchnie- 
nia. Nikt też nie twierdzi, że ma to 
być rezultat wyłącznie suchych kom- 
binacyj racjonalistycznych, ale jakie- 
kolwiek będzie natchnienie artysty, 
stworzy on prawdziwie doskonałe 
dzieło artystyczne jedynie wtedy, gdy 
prz.etopi je w ogniu nieubłaganej w 
swym krytycyzmie kontroli umysło- 
wej. 


Konstanty Regbr.ley. 


',\;r'.o ,
T.Y!:' 
., 
 ,. }
' 
;! i 
41:/ 



. 
'


"" 
.'P&,_Q 

o
;.<>/,ł"7.' 

Jl'&1' ' 
"'l RlEWV2slA 
EMI ZALETAMI 
AGRANICZNE 
MVDU; KREMY 
DO GOLENIA 


MAGISTER' W PRZVCKI 
W,ARSZAWA P''''6A)U JCi
		

/06.djvu

			== Str. 6 


PROSTO Z MOSTU 


Nr. 44 


Władysław Gl uck 


któ ry 


doszedł do 


skutku 


.....
. a m a c h, 


na tej dradze jest miasteczka 
 Padnietę da walki rewalucyj-I jednak nie miał, według mnie-I tiarka jeszcze dwaj studenci: z przyjaciół w Stalcu, szewca- 
Stalac. Leży anO' w małej, za- nej z zabarcą austrjackim zna- I mania mładzieży bośniackJiej, I jeden Egipcjanin i drugi, stu- wi Alihadżićawi, daniósł niea- 
słaniętej ad wiatrów kotlinie, lazł też w Beagradzie, dakąd równie ważnej i słusznej przy-' dent z Lazanny, przyjaciel Ga- strażnie, że "jedzie da Saraje- 
akalane, niby murami szańców, udał się z wycieczką studen- czyny. Istniała wówczas w Ba- ćinavića - Palak. Tych pięciu wa, by się tam ażenić", cO' mi a- 
prastapadłemi, nagiemi, razpra- tów muzułmanów baśniackich śni tajna rewalucyjna arganiza- mładych ludzi zadecydawała, ła znaczyć, że tam wykana za- 
żanemi ad p.romieni pałudnio- I wiasną 1912 .raku, Tam spatkał cja "Mlada Basna", stwo.rzana że atentat należy-bezwzględnie mach), adrazu, gdy tylkO' żan- 
we gO' słańca, ścianami staku I się ze swym zna,jamym ze Stal- przez studenta uniwersytetu w przeprawadzić. Za najadpa--darmi apuścili jegO' przedział, 
górskiegO' Hrgut - planiny, Po- ca, studentem uniwersytetu be- Lazannie, hercegawińczyka wiedniejszą brań uznali sztylet wyrzucił sztylet przez akna, a 
byt wtem mie'ście nie należy agra,dskiega, Mustafą Galubi- Vladimira Gaćinavića. Kółka- specjalnej kanstrukcji, t. zw, przed stącją kalejawą Hum, 
da przyjemnaści, jest ta bo- ćem, emigrantem z Baśni, któ- mi tej arganizacji, nazwanemi "szwedzki nóż", napełniany wyskaczył z biegnącegO' pacią- 
wiem najgarętS'za miejscawaść ry wprawadził Mehmedbaszića z języka rasyjskiega "krużaka- trucizną, gu, Bojąc się rewizji na sta- 
w Eurapie a temperaturze, na- w kała serbskiej mładzieży mi" kierawał na miejscu były Pewną trudnaść przedstawia- cjach kalejawych, udał się pie- 
.prawdę trapikalnej. W wąwa- baśniackiej, studjującej w Bea- nauczyciel Danila I1ić, później- ła kwest ja wybaru asaby, która sza da Mastaru, skąd pawrócił 
zie przed miastem leży "bega- gradzie. Była ta śradawiską szy techniczny arganizatar za- miałaby dakanać zamachu. Od de damu. 
Na mar g inesie vina" z zamkiem (kula) stare- mładych ludzi, zdecydawanych machu .na Franciszka Ferdy- Danila I1ića, który pa nieuda- 
gO', ,zislamizawanega serbskie- na wszystka, pazostających nanda, łych przygatawaniach da za- Mehmedbaszić przesiedział 
W y szła ksi ą żka Ann y Min- gO' rodu Rizvanbegavićów, da- pad wpływem rasyjskiej litera- Zapadła więc dec y zja, że ge- machu na Patiarka przyjechał 
 ł ilka tygadni w Stalcu, uspaka- 
h ' S l . k d I' się, i widząc, że na nikt z 
kawskie J ' " Radzina Bezrabatna". wnyc panaw . ta ca I ap eta- tury rewalucyjnej i anarchisty- nerał Patiarek ,zapłacić ma ży- a Gaćinavića da Szwajcarji, ł 15 
, ( d' d h t t ) d w adzy nie nagabuje, zaczął 
Autarka zastana
ia się nad I I naw, , zle zlcz
yc s aras?w czne;, c
e
 za 
,tan ,;-vyją
kawy, Vla
 owied
iał się G,ać
navić, jak myśleć a mażliwości dakana- 
WP ł y wem bezrabacIa na mła- całej , sradkawej ' He , rcegawmy . , "KANAŁ " dlmlr Gacmavlc, wadz "Mładej I trudna jest dastac SIę w bezpa-' h 
K d rok t B . k I d , bl k P n
a 'zamac u, Od swegO' przy ja- 
dzież i wyróżnia w zależnaści 
mIe,nne a I mtas a WSPI- aś ni " pawier
ył. wy 

ani,e śre mą is ość atiarka, ;na- clela, Marka Janavića , dastał 
ad tegO' wpływu trzy typy psy- nają SIę pa ,abu stranach czy: Wróciwszy da Stalca, Meh- zamachu Damlawl IhcawI. ,bec czegO' zamachu na megO' l 15 
chiczne mładych bezrabatnych. B sty,ch, szum k l t 	
			

/07.djvu

			== Nr. 44 


PROSTO Z MOSTU 


Str. 7 == 


moć Gaćinovića, iż Mehmedba-I je w zupełności jego .zarządze- gierskiego, Sprawa ta znajdo- 
szić nie wykonał zamachu na nia. i wała się coprawda dopiero w 
jego wyraźny rozkaz, uspokoił I WIĘKSZA OKAZJA stadjum pierwszych kroków 
się i wyraził zgodę na powrót Co spowodowało Danila IIi- przygotowawczych, nie wie- 

o Sto
ca, IIić ,był bard
o ostro: ća, który później przypłacił dział, o niej. na
et Ga,ćin,
vić, 
zny: az. do ?dJazdu pOCIągU am I szubienicą organizowanie za- do ktorego ł;l1ał 
l
 
da
 Ihc'p
 
Tego samego dnia o godzinie na chwIlę m
, odstępował Meh- I machu na Franciszka Ferdy-I aprobatę" 
lem1l1e! lstł;lało JUZ 
tl1z
ciej popołudniu, w małej ja- MehmedbeszlCa, I nanda, .do zapobieżenia zama- I wtedy ws
od w.taJemmczonx
h 
dłodajni Simy Andrića, spotka- Zamach na generała Potior- I chowi na Potiorka, tego znie- przekoname, ze arcyksląze 
li się Mehmedbaszić i Triszić z ka nie doszedł zatem do skutku nawidzonego wroga Serbów I Franciszek Ferdynand nie wró- 
IIićem. Było tu pusto i spokoj- dzięki interwencji IIića, Intro- bośniackich? Jakaż to była ci żywy z Bośni. Mając widoki 
nie, Mehmedbaszić mógł więc nizacja reis-ul-ulemy Dżemalud- przyczyna, dla której przeciw- I ' na tak wyjątkową okazję, nie 
obszernie zaznajomić IIića z ca- din eH. Czauszevića odbyła się stawił się zarządzeniu wodza mógł Danilo Ilić dopuścić do 
łym planem zamachu, opowie- uroczyście be,z jakiegokolwiek rewolucyjnej orgamizacji, któ- wykona
ia przez Mehmedbaszi- 
dzieć mu wszelkie szczegóły i incydentu. Nadaremnie czeka I remu pod gardłem zaprzysiągł ća zamIerzonego zamachu na 
poprosić go wreszcie o udzie- Gaćinović w Lozannie na wia- bezwzględne posłuszeństwo? O generała Potiorka, Zamach ta- 
lenie pomocy. Jednakże za.- domości .z Sarajewa, szuka bez- powodach swego postępowania ki bowiem, be!z względu na je- 
miast pomocy IIić wydał Meh- skutecznie w gazetach wiado- nie powiedział nic ani Triszćo-I go p
wodzeni
, sp
wodowałb'y 
medbaszićowi bardzo energicz- mości o zamachu lub areszto- wi, ani Mehmedbaszićowi, żąda- I w kazdym raZIe wIększą czuJ- 
ne zarządzenie: "Ty wrócisz waniu Mehmedbaszića. Niepo- jąc od nich, by się poddali je- ność władz bezpieczeństwa w 
jeszaze dziś wieczorem, pierw- koi go to milczenie i .pisze do go poleceniu bez dalSJzych ob- czasie bośniackiej podróży ar- 
szym pociągiem do Stolca, a ja Ilića: "Dlaczego Mehmedbaszić jaśnień. cyksięcia, a najprawdopodo-b- 
i Nikola odprowadzimy Cię na I nie ożenił się?" Otrzymuje od- Otóż na kilka dni przed zja- niej jej odwołanie. 
dWOJ:zec: Gdy zawezwę 
ię powie.dź:, "Uważan;y dobrze na wieniem, , się Muh
m
da Meh- Niedoszły zamach na rządcę 
przyjedzIesz ,zno
 do S
r
J
- ohlubl

lCę, lecz me ?Ia?IX. spo- med
aszlCa w SaraJey>'
e ukazC;- Bośni i Hercegowiny, generała 
wa,
 spr
wl
 o, ,wlel
 wazmel- sobnoscl 
krad
e

ua !eJ ' . (U ła SIę w" zagrzebsklej gc;zecle Potiorka, nie jest z punktu wi- 
szeJ :, A
l TnszlC" C;ł;l 
eh
e
- 
u
ułmanow bos,mackl,ch 1st- "Srbobra
 ,no
atka o zał:łl
rzo- dzenia rozwoju późniejszych 
baszle 
l1e do
yshh SIę J

te I meJe d
tychczas J
k
, Jedna z ny
 przYJezdZle do, Bosm na, wypadków pozhawiony pewne- 
znaczeme 
,aJą, sło
a IllCa, forn; oze
ku "otmlCa , wykra- letme manewry XV l XVI kor-' go znaczenia, Gdyby mianowi- 
M

m
dbaszlc 
le chcl
ł pog?- da?l
 d
lewczyny 'z domu ro- I pusu następcy tronu Francisz- cie nie pokwapiono się, .zupeł- 
dZlC SIę z mysIą :zamechama dZl
:t
ls.kleg?), Wkrótce potem ka F erdY
H
.nda" kt
ry pr
y tej nie zresztą niepotrzebnie, z 0- 
zamachu, Doszło t
z 
 tego 
o- wYJezdza Ihc za fa!szy:
ym pa- I spos
bn?,SCl z
ledzl, Sarajewo. głoszeniem w prasie na trzy 
Y"0
? do sprzeo
kl, mIędzy, mm szpo:tem do SZ
,aJca:!l, s
oty- ,,
ruzok sarajewskI postano- miesiące zgóry zamierzonej po- 
l Iheem, Szcze

lme pod
leca- ka 
lę 
am z Gacmovlce?I 1 
a- y>'lł wykorzystać tę sposobność dróży Franciszka Ferdynanda 
ła MehmedbaszlCa mysI, ze Ga- znaJamta go z powodamI, ktore 1 na znak głośnego protestu do Bośni byłby Mehmedbaszić 
ćin
vić 
 Golubi
 będą 1?rzeko- i go skłoniły, że nie dopu,ś
ił do pl1zeciwko zaborcy austrjackie- rozprawił się z Potiorkiem. 
n?-m o lego, ,tch
rzostwle.. Do- zam
chu na ge,nera,ła,,,Plhorka, mu zam?rdow,ać przyszłe
o Nie doszłoby do zamachu na 
p'1ero gdy Ihe obIecał zawtado- a wodz "MłodeJ Bosm aprobu- I władcę 1mpequm austro-wę- następcę tronu austrjackiego, 


vića wykonania zamachu na 
Potiorka i pomszczenia czem- 
prędzej ,zeszłorocznego stanu 
wyjątkowego, 
W MAŁEJ JADŁODAJNI 


Alfred Jesionowski 


p 


s 


B 


o 


c 


r 


e 


który stał się punktem WyjściO- j Próbowałem więc na własną 
wym wojny światowej. Poza- rękę ustalić tożsamość tego. fiie- 
tern z historji tego zamachu, znanego Polaka. Ponieważ Ga- 
który nie doszedł do skutku, ćinowić i Zivanowić już nie żyją, 
wynika, że przygotowywała go a miejsce pobytu Mustafy Golu- 
bośniacka rewolucyjna org-ani- bića, który przeszedł do szere- 
zacja "Mlada Bosna", a zabicie gów komunistycznych i żył we 
Franciszka Ferdynanda przed- Wiedniu do czasu objęcia wła- 
stawia się jako dalszy ciąg tego rzy przez Dolfussa, je,st niezlI1a- 
niedoszłego zamachu, mające- ne, pozostał wobec tego jedynie 
go za cel pomszczenie krzywd Muhamed Mehmedbaszić, który 
Serbów bośniackich. Wskazu- mógłby podać bliższe sz,czegó- 
je to wyraźnie, gdzie należy ły o tym Polaku. P. Nikol,a Tri- 
szukać źródła póżniejszego za- szić z Sarajewa był tak uprzej- 
machu, który dużą dozą pry- my, że podjął się misji wyba- 
mity,w
z.mu przypisuje się czę- dania w tym względzie swego 
stokroć aż do tego czasu rzą- starego przyjaciela, Mehmedba- 
dowi serbskiemu, obarczając go szić nie pamięta dziś już naz- 
równocześnie "winą" wywoła- wiska, nie rozmawiał z nim w 
nia. wojny światowej, Tuluzie, gdyż nie zna języka 
TAJEM.NICZY POLAK francuskiego, a przypomniał 
U nas może budzić pewne za- sO?ie tylko, że ten Polak był 
interesowanie fakt, iż przy 0- wowczas, na począŁku 1914 ro- 
mawianiu w Tuluzie zamachu ku, studentem V semestru me- 
na generała Potiorka brał dycyny w Szwajca,rji, w Loz
n- 
udział - Polak. Jego nazwisko me al?o W. qenewle, Po długIm 
nie jest dotychczas ustalone. na.ł:ły
le oswl
dczy
 M
hmedba- 
Wiadomo tylko, że był przyj a- SZle, .ze mu SIę zdaJ
! ze ,v: ro,z- 
cielem wodza "Młodei Bośni" mOWIe nazy,",:ał Gacmovl
 te
o 
GaćiJnovića i że po wybuchu I P?laka Kore] al
o KorelJ. NIe 
wojny światowej wstąpił -j'ako I ,,:"lado?Io czy to Je
t. ewentual- 
ochotnik do armji serhskiej i m
 zmekształcone ImIę czy naz- 
poleRł w walce z Austryjaka- wlsko. 
mi. Tyle ustalił p. dr. Pero Sli- Może ten artykuł naprowa- 
jepczewić, profesor uniwersyte- dzi na ślad Polaka, który był 
tu w SkopIje, który się szczegó- uczestnikiem bośniackiego spi- 
fOwo zajmował histor,ją wyzwo- 1 sku w zamachu, który nie do- 
lenia Bośni i Hercegowiny. S"ze.dł do skutku. 


. 
I 


I 


a 


e 


. C
ł:tralną p
staci
 w. nowej po- : solniczkę do, rę
i i przykład
 I kt
r
 przeci
ż wszystko sprawie- pliczka, wiara, że Chrystus, ten chciał mnie ratować, ani sąd, wigilijny, roztopiła nieco twardą 
WleSCI Jana WIktora) Jest chłop denko do rękI zony, Krzyk 1 dhwle ocema. Ksiądz nie umie umęczony, skrzywdzony Chry- ani ludzie - to sam muszę szu- 8korupę, jaka otaczała serce u- 
Biel. Zaklął w nim autor odwie- swąd przypalonego ciała. trafić do jego serca, do sumienia. stus go zrozumie, pamoże wyko- kać sprawiedliwości. Wed ł u g męczonego chłopa. Ten Biel, któ- 
c
ną 
alkę dobra ze złem. uczy_o Taki był. Patrzy tylko na to, co ziemskie- nać zemstę: ś r o d k ó w s w o i c h i n i e- TY wszem i wobec głosił, że nie 
m
 Blela 
ymbolem tr
du c
ło
" Ale to nie Biel cały, Skąpy i mi oczyma dojrzeć można, nie "Mam ból w sercu spowodu s z c z ę Ś c i a s z u k a m r a- warto być dobrym dla ludzi, że 
sk
e
o, ofl
rą .b
zgramczneJ 

- I twardy, ale pracowity, do sza- chce poznać Bielowej duszy, Po- ludzi, Przed swojemi oczami wi- t u n k u", trzeba być twardym jak skała, 
łosc
 do zl
ml 1 p
acy na ł;leJ, leństwa zakochany w ziemi po- zostaje mu tylko przydrożna ka- dzę niesprawiedliwość, Nikt nie I kiedy nie pomogła interwen- myśleć tylko o sobie, ostremi pa- 
tragIczną ofIarę wOJny. Oto Jego szedł na wojnę, zło wojny roz- cja szlachetnej nauczycielki u zurami przebijać się przez życie 
portret zewnętrzny: '. lało swą truciznę w jego serce i żony, kiedy nienawiść w sercu - poraz pierwszy poczuł z ser- 
. "Ba:c
ysty ch
op w 
luz,le zoł- mózg, Zaczynał nie rozróżniać Maria Konopnicka pomieścić się już nie mogła - decznych, pełnych Chrystusowej 
mersklej szczelm
 zapIęte). w.y- dobra od złego. Przecież zabijał poszedł pod swą chałupę w noc, miłości słów nieszczęśliwej Ma- 
golona twarz z,łozona z kan
la- na wojnie i otrzymywał za to po- L . t d O · by ją podpalić. Wstrząsająca to linowskiej, że przecież są na 
stych brył, powIązanych byleJ

' chwały. Kradł, rekwirował, pod- I S O S t O I scena, kiedy Biel w chmurną, zi- świecie ludzie dobrzy. Czy sło- 
tworzyła bezkształtn,ą całose. palał _ i spotkał się za to z u- _' .... .. , . mną noc podchodzi pod dom, pod wa te przyszły zapóźno? Nie 
Barama czapa przygmałata roz- . Kt ' .. ł .25. t? roczmca zgonu MarJI KU,no,?- Chapm - melanholll 1 UC:?Lcla' kt O ' b ł dł " b wl ' emy, Do . kąd poszedł ten wy - 
k dl ł b S . ł b k znamem, os posm w ser
e mckleJ wydobywa z pyłu zapommema I ' , , 'ory pro owa po ozye "a- 
u _ ony e... lwe oczy, g ę o 
 Bielowe nieufność do żony. Ze spuściznę listó-w wielkiej poetki. Od yrteusz - U
ZUCl
 l,SlłY
_-ł:'lcy.. bry", słyszy jęki krowy, która klęty z ludzkiej społeczności? 
osa
zo
e pod krza
za
t
ml go zdradza, Zamknął ją w ko- p. 
:łliny Si
wi
zo
ej z Wiln,a otrzY- 1 btad
s -, namlętnos
l, sIły, fan- się cieliła. Tkliwość i żałość "Biel wspinał się po uboczy, 
brwtaml, zabłysły bezhtosme..., d , . k l B ' ł b mahsmy odpIs mgdzle dotąd meJrnko- tazYl; MlChał - Amoł zrawno- h t B . l N ' kt k ' . bie g ł, zwalniał kroku , P rzedzierał 
O . ł d h l t h ' morce o wo Złe 1 s a e. 1 ez wanego listu Marji Konopnicki j d .' k ' h d c wy a le a, 1 rOWIe me 
, Jeg
 m o YC t ,a a b C ł 
le miłosierdzia. Złościł się łatwo i nowelistki Józef Y Sawickie J ' Ostoi. wazenIe wszyst lC potę2 u- pomaga, Stuka do okna i zawia- przez gęstwinę zjeżoną kolcami, 
wIemy mc ponad o ze y me- I cha ginął w zadrzewionych miejscach 
", b . d ' B ł ,o byle co. Doszło wreszcie do Oryginał listu znajdnje się w posiada- z ', , . ,damia O tern rodzinę. Podpalił i znów się wyłaniał, deptał śnieg 
p
smtenny, le ny., y n
 ,WO!- tego, że żona przy nim wy trzy- niu '? 
i,:wiczowej, siostrzenicy Ostoi- stęPU!ąc w mzS'ze regJony wreszcie, lecz kiedy widział, że zróżowiony, zaścielony drzazgami 
me - m
 zrozum
ał. z mej mc mać nie mogła, Byłaby wreszcie SawlckleJ. (Red.). I społecze,nstwa, trud,no c.:asem I płomienie ogarniają owoc j e g o światła. Parł najJrzód ku szkarłat- 
ponadto, ze na 
oJm
.w
zystk ł o i może została _ ale sąsiedzi, P

orz:łny, v: Zamku. , rozeznae cechy wybItne, bp. za- pracy, je'go trudu i ciężkiego mo- nej zorzy rozpostartej nad światem, 
,,:"
lno: 
:zy
dzle
 zabl]
c
 
wa - krewni zrobili swo ) 'e. Zacią"'n . ięto I (GahCJa VIa Lwow - 
łoczow), cierają się w zwykłym poziomie zołu _ chw y ta "'o roz p acz , P o- - Mamo, pożryjcie na Biela - 
kr NIe mo4 P oznle J P O 6 Ł k P J 'ednO'stek bezbarwn y ch, ; do- 6 wołał Alojz - do słoneczka idzie, 
ClC, ase. /; .. Biela przed sąd oskarżono o " as awa am, maga gasić, sam jest przy tern a słol'eczko ucieka od niego 
jąć, że tego nie wolno podcza.s I nieludzkość brutalność udowo- Naturalnie, że nie myślę cze- piero przy dłuższym pozn

niu, najczynniejszy. Nie potrafił zni- - Dojdzie, dojdzie, każdy doj 
pokoju. .! uniono, że j
st niebezpi
czny dla k
ć 
rzyszłej 
iosny, tylko będę ,,:ych

i na,. ja
, - eg(;izm, szczyć sam, własnoręcznie tego, dzie do swego słoneczka.... 
"Człek twa , rdy, NosI ,. du . szę swe"'o otoczenia. S ą d "'o skazał . plsac ,d , o , Pam, al , e . wted'/.. gdy ble , r , nose, pro " znose, m , a , łouus
- co tak m o zo lni e zosta ł o zdoby -! swego słoneczka... 
k 6 6 b d t h kt - d ł I Jeszcze raz spoza góry w\"t'trze- 
za p
zurami l 
iema m)a lego pozbawił domu, roli i rodziny. ę-. ę mlee na c meme, ore na nose, zaz, ros,c, ospa ose, .. em- , te, lił ognisty słup i na jego tle sta- 
c
ucta. dla.l
dZł, Zł'y?
 e, ch
b.a Och, Biel byłby wytrzymał bez kaz:dym 
roku tak ..p'0SC - a leś 1 )el me- połączenie siły, ironii i fantazji; nia, to pewna, że nie doz:nam c orowa a ws ute "a rów tacy)nym-ani słod awą ckliwo- 
382. . ma u ludZl - musi być u Boga, Shakespeare - siły i puwdy; nigdy nudy..." Bielowych, rozmowa w wieczór ścią,
		

/08.djvu

			Str. 8 


PROSTO Z MOSTU 


Nr. 44 == 


P a n o p t i c u m Wojciech Wasiułyński 


Odpowiedzi redakci 


Lepiei późno 
staruszka 


. . 
nlz 


nigdy 


Czytelniczce z Lublina. Dals2:Y ciąg 
swego studjum o Mickiewiczu zamie- 
ścił Adolf Nowaczyński w "Wiado- 
mościach Literackich", gdzie otrzymał 
wyższe honorarjum, niż je mogło za- 
P e w n a płacić "Prosto z mostu". Olo powód, 
dla którego dalszy ciąg nie ukazał się 
w naszym tygodniku. 
I Panu J. H. w Równem. Cist Pana 
g ; .przekazaliśmy p. Aleksandrowi Pisko- 
rowi. (W-wa, Pl. Napoleona 4 m. 23). 
Panu T. S. w Warszawie. Wiersza 
"Manifest" nie wydrukujemy. Ocen 
nie podejmujemy się. 
Tymczasem O. W. P. zdobył I a dwóch szło w teren. l znaleźli Pani J. J..w Krako,,:ie_ S
dzi
y, .ż,,: 
zdecydowaną większość na wszy- ów wspólny język i zrozumieli "Sprost?wame geografł-c
ne na)le-r: le ) 
k . h . h l . h . . k .. . l . A przesłac wprost do pIsma, o ktore 
st lC wyzszyc ucze nlac ,a Je- znaczenle westJl socJa neJ. chodzi. 
go bojowe stanowisko antysemi- wyście w roku 1931-ym zaczęli I Panu J. O. w Warszawie. Recenzent 
ckie i antygermańskie udzieliło rozumieć coś z roku 1926-go i teatralny naszego pisma był na dwu- 
się innym organizacjom mło- stworzyliście organizację bez ży-I tygodniowym urlopi-e. Od n
meru na- 
dzieży. A wyście jeszcze nic nie dów i bez demokrac J 'i z hasłami stępnego I?ocząwszy, 
ecenz)e t.eatral- 
. '. k '. . ne będą SIę ukazywac regularme. 
rozumieli. l z bOJow ą. Troszkę zapozno - Panu B. S. w Łodzi. Z wierszy nie 
Nieboszczyk minister Czerwiń- czekała już wtedy sprawa pro- skorzystamy. 
ski jeszcze się łudził, że to ruchy gramu. Panu S. K. w Płocku. Z wierszy nie 
czysto studenckie, że nie znajdą Ale jeszcze nie było dla was skorzystamy. 
wspólnego języka z młodymi całkiem zapóźno. W O. W. P. za- 
chłopami i robotnikami. Prze- czął dojrzewać konflikt - na tle 
szliście do aktów histerycznych programu i typu psychicznego. 
- do szarż konnej policji na Trzeba było sobie przypomnieć 
studentów, którzy chcieli sobie prawdę o własnym typie psychi- 
trochę pokrzyczeć i może wybić cznym - tym legjonowym, po- 
trochę szyb. A przecież wy star- stawić sprawę szczerze i po mę- 
czyło wtedy opracować jaki taki sku i już nie kupić, na to było 
program społeczny, byle antyse- zapóźno, ale zawrzeć sojusz z 
micki i zacząć robotę na wsi i na młodzieżą. / 
przedmieściach i zdobywać naj - Drogo, ale byłoby wam przy-. MA 1<5 Z A Ł K o w.s K A 14'5 
lepszy element studencki. szło jeszcze w 1933-im. OZ/AJ::.. f\1UNDURK(:)W SZKOLNYCH 
Niezbyt drogoby wam przyszło Ale wyście nic nie rozumieli. 
w 1930-ym. Nim konflikt dojrzał, O. W. P. 
Tymczasem przez Obóz Wiel- zostało rozwiązane. Powstał O. 
kiej Polski przelewały się masy N.R.lwtedyKsaweryPr6szyń- Listy do redakcii 
studentów. Na każdych dziesię- ski napisał, że to jest właśnie Szanowny Panie Redaktorze! 
ciu, jeden szedł potem na posadę d?ień największej klęski obozu Zmuszony jestem jeszcze raz prosić 
i sanował się, siedmiu wchodziło rządowego, iż się wyładował Pana o gościnę w rubryce "Listy do 
po skończeniu uczelni w normal- konflikt w obozie narodow y m w redakcji". Do wyjaśnienia mojego w 
poprzednim numerze (nr. 43) "Prosto 
ne życie i zapominało o polityce, postaci powstania skrajnego O. z Mostu" wkradła się bowiem omyłka 
N. R. A wyście jeszcze ciągle zecerska i korektorska. zniekształca- 
nic nie rozumieli. Stpiczyński się jąca zupelnie sens kilku zdań. Opusz- 
nawet ciesz y ł. czonych było mianowicie parę wier- 
szy druku. Błędnie wydrukowany 
W roku 1934-ym zaczynaliście ustęp winien mieć następujące brzmi e- 
rozumieć coś z roku 1931-go. I nie: 
poszliście potem po linji, któraby "Zarówno w sprawozdani'I ze zjaz- 
dała może pewne rezultat y ... w du im. Krasickiego ("Walna batalja 
we Lwowie", "Prosto z Mostu" nr. 24), 
roku 1931-ym. jak w artykule "Poezja jed sztuką sło- 
Objektywizm? Wciąganie mło- wa" ("Prosto z Mostu" nr. 29) dałem 
dych sił do pracy w aparaCie pań- wyraz pewnym zastrzeżeniom i wąt- 
stwowym? Prz y jaźń z uniwers y - pliwościom co do stanowiska teore- 
tycznego prof. Kridla. Cytując zaś za- 
tetami? T O bardzo ładne było w powiedź pracy wileńskiego profesora 
czasach artykułu Karczewskiego. o polskiej poezji romantycznej, pracy, 
Młodzi byli wtedy obcy wam or- która ma być "próbą spojrzenia na 
ńanizac YJ ' nie, ale nie mieli swe- naszą poezję romantyczną z punktu 
15 widzenia jej wartości czysto poetyc- 
go odrębnego światopoglądu. Z kich" - wyraziłem przypuszczenie i 
organizacji wystąpić łatwo, świa- obawę, źe będzie to roman tyzm 
topoglądu zwłaszc:ra gdy jest oczyszczony z ideologji narodoweJ, 
k' . ' t' . I społecznej i rewolucyjnej". Prof. Kridl 
s raJnY.l roman yczł: Y ' n
e p.o- zaszczycił mnie odpowiedzią i t. d:' 
zbywa SIę łatwo. Mozna SIę nlm Pozatern znalazła się w mojem wy- 
zarazić nawet na odległość. Za- jaśnieniu druga omyłka, na szczęście, 
razek jest lotny i przenosi się mniej szkodliwa: w cytacie z artyku- 
t k' b t .' lu p. Boya-Żeleńskiego winno być, 
a z
 przez oso y r.zecIe. . oczywiście, "cytując te pretensje", nie 
WIęC, drodzy mOl, postaralI- zaś "czytając te pretensje". 
byście się myśleć szybciej, bo wi- Ra::z przyjąć Panie Redaktorze wy- 
dzicie chyba, że razy prawdziwego szacunku. 
zapóźno jest w 1935-ym. Henryk Korotyński. 


- 


powiedziała 


U wrót "Panopticum" staje oto no- 
wy pacjent: wiersz okolicznościowy, 
czy "gazeciarski" jak kto woli. A pi- 
sują takie poważni skądinąd poeci. 
Na łamach "I. K. C:' produkuje się 
Henryk Zbierzchowski. Oto z dwóch 
tylko wierszy, kilka najcennie1s2'ych 
wyimków: 
WIERSZ "ZŁ Y PRZYJACIEL" 
(I. K. C. Nr. 254). 
SERCE NA KA WAŁKI I T AUTOLO- 
GJA KLASYCZNA 
"Pośród zawodów tego życia wielu, 
które wciąż zawsze nadzieje uśmierca, 
Najboleśniejszy jest na przy
acielu, 
Jeśli mu dalo się kawałek s
rca". 
CHODZENIE PO... PIĘCIE 
"...1 dowiadujemy się w pewnym 
momencie, 
Że ten co witał cię krzykiem od 
progu, 
Zaczy;na nagle chodzić ci po pięcie..." 
KŁAMANIE SERDECZNE 
.....Żeś brał go zawsze jako druha 
pod ramię, 
Widzi już w tobie same ciemne 
strony, 
Lecz w oczy dalej ci serdecznie 
kłamie" . 
Z WIERSZA "SZARY CZŁOWIEK" 
(I. K. C. Nr. 252). 
PRZYMUS I ŻYCIE TOCZĄCE SIĘ 
KĄ TEM... 
..Dzisiejsze życie, jak wiemy, 
Pod takim toczy się kątem, 
Że do szarego człowieka, 
Trzeba odwracać się frontem..... 
PATOLOGJA 
"Bo kto nie włada plecami 
Lub członkiem familji nie jest. 
Ten dalej zerem zostaje, 
Tego nie wciąga się w rejestr" 
RZECZYWIśCIE, DOśWIADCZENIE 
JEST... 
..Bo wszystko jest postaremu 
jak to sto razy stwierdziłem 
I do szarego człowieka 
Każdy odwraca się tyłem". 


z 


duchem 


czasu 


" . 
S p., O z n I w s Z y 


. 
Się 


na 


. 
pOCI q 


(na stacii w Kolumbii brytYiskiei, gdzie pociqg odchodzi raz na tydzień) 


W roku 1926-ym, to, moi pa- czy 1927-ym jeszcze nie byk ża- 
nowi e, był sam czas potemu. l, dnej organizącji politycznej 
mówiąc między nami, byłoby na- ogólnopolskiej rhłodych. Mło- 
wet wówczas niedrogo kosztowa- dzież chłopska i robotnicza afil- 
ło. Wystarczyłoby wprowadzić jowana była po po pac
jach, 
na wyższych uczelniach numerus akademicy, zamknięci w swo- 
clausus dla żydów, wydać jedno jem życiu, rozbici byli między 
orędzie do młodzieży i odk04 dziesiątek organizacyj, płynne 
menderować jednego zdolnego to było wszystko i na ,'zysto 
młodego polityka, najlepiej emocjonalnym gruncie hi:,do- 
świeżo z wojska wyszłego byłe- wane. 
go kombatanta i bylibyście za- Tanioby wam przyszło w 
miast konserwy z Dzikowa mieli 1926-tym. 
autentyczną młodzież. Potem powstał Obóz Wielkiej 
Bo to przecież programu nie Polski i wszystkie patrjotyczne, 
miało żadnego, prócz antysemi- faszystowskie nastroje tam się 
tyzmu. "Precz z żydami", "Precz skupiły. A wyście jeszcze nic 
z komuną" - to były ich hasła. nie rozumieli. Zaczęliście się ba- 
Wasze było jedno: "Niech żyje!" wić w niepoważne kawały, w nie- 
I Można było zrobić syntezę. Nie- dopuszczanie do aplikacji sądo- 
zbyt może głęboką ani twórczą, wej spokojnych i wcale dla re- 
ale w każdym razie nowy reżym żymu niegroźnych chłopców. 
byłby dostał korzenie i bylibyś- Znalazł się wtedy niejaki kapi- 
cie, jako faszyści. Potem możeby tan Karczewski, który się pierw- 
i program z młodych dołów wam szy spostrzegł. co się święci i na- 
narósł. Wyście jednak, moi pa- pisał piękny artykuł: "Obok nas 
nowie, na szczeniaków, co w le- rośnie Polska nowa, Polska ob- 
gjonach nie byli, nawet nie ra- ca i nieznana, jak Madagaskar". 
czyli zwrócić uwagi. Zapomnie- l wzywał do zaprzestania dzie- 
liście, że w 14-ym roku byliście ' I cinnych szykan i do wielkiej pró- 
też szczeniakami przeważnie. I by pozyskania młodzieży. Prze.. 
A przecież wtedy w 1926-tym szło bez echa. 


Ol) X!Ł 


lt-,.":. 


f 


Jan 


Waśniewski 


". 


Opowiadanie 
dla dorastaiących 


moralne 


dzieci 


Siadajcie, dzieci, dokoła i chcąc z nich spić łzy rozcwle- wiać. Kiedy sobie pan Karol' za ekspress 85 gr. Cyfry te by- 
słuchajcie uważnie, co wam opo- ma. Przymiarka o tern przypomniał, I ły bardzo trudne do zapamięta- 
wiem. Stasio - moje dzieci - był karcił sam siebie surowo i po- nia, ale że Staś w szkole uczył 
Na Powiślu, w'dużym domu bardzo posłusznym- i grzecznym cieszał się, że prżecież syn obej- się po łacinie całych długich 
miał zakład krawiecki pan Ka- chłopcem, chodził do gimna- mie nareszcie stanowisko god- poematów, więc jakoś tam dał 
roI Przymiarka. Zlatywały się zjum lat osiem, a potem na wy- ne jego wiedzy i .zdolności. I sobie radę. 
d o jego mieszkania na piątem dział prawny uniwersytetu lat Nic więc dziwnego, że ucie-' Przydał mu się również wy- 
piętrze ,sztuki materjałów grub- cztery. Zaprawiwszy się zaś w szył się bardzo, gdy pewnego dział prawny uniwersytetu, bo 
szych i cieńszych,. droższyc
 i I chodzeniu, takiej nabrał do te- dnia na zwykłe pytanie: gdy tylko dostrzegł z prawej 
tańszych - takIch długIC
, I go ochoty, że lat siedem chadził -. No i co? Dostałeś inteli- strony koperty nalepioną wła- 
bardzo długich, że gdyby Je: po wszystkich urzędach i skła- gentne zajęcie? - Stasio odpo- ściwie markę - walił ją zaraz 
wszystkie rozwinąć, toby się tak r dał podania o posadę. Gdy to wiedział: z całej siły datownikiem. Po- 
spulchniły, pogarbiły, sfałdo- nic nie pomogło, uwziął się i - Tak. Gdy nacisnę znajo- tern list wpisywał do rejestru i 
wały, żeby się można w nich ta-I cho.dził półtora roku koło pocz- mego znajomych kolegi me,go wyciągał rękę po następny. 
rzac i nurzać, jak w sUChYC:l fa- I ty głównej.:. Chodził, chodził, przyjaciela, będę pracował na Cieszył się pan Karol Przy- 
lach. aż wreszcie- coś wychodził. Oto poczcie. miarka, że tak syna na llrzędni- 
Pan Przymiarka b
ał miar
 z ,aowiedział się, że jeżeli przy- Drgnął ze szczęścia pan Ka- ka wykie,rował. A syn - moje 
klijentów, nożyczkamI sukno Cia-I ciśnie znajomego znajomych ko- roI Przymiarka i spytał: dzieci kochane spowodu 
chał, fastrygował, stuku-pu
u le,gi swego przyjaciela, to może - G.dzie?... Na poczcie? A wstrzymania awansów przepra- 
bił żelazkiem, kręciu-męclU coś z tego będzie. ileż ci będą płacić? cował lat piętnaście w jednem i 
s;Zył maszyną i ubrani
 odsył
ł Tymczasem pan Przymiarka, - 117 zł. i groszy 29 mie- tern same okienku, wciąż wa- 
fl
l:łom, . al
o tym, C? Je za

- czekając na ziszczenie swych sięcznie!' ląc sumiennie i inteligentnie -- Pięciolecie śmierci Włodzimierza bjazdowego i międzynarodowego zwią- 
wIlI. Plemędzy posiadał da
c, marzeń , bardzo si ę zestarzał. - O Baże! - jęknął tatuś marki stemplem, aż huczało. Perzyńskiego. Dn. 22 października r. b. zku pisarzy katolickich. Jako miejsce 
d ł d Sta h bl Wk ot t minęło P ięć lat od dnia zgonu Włodzi- P rzyszłe-